Przeglądałyśmy kiedyś z przyjaciółką internet i natrafiłyśmy na cytat z Francisa Bacona (o ile dobrze orientuję się, to taki bloger żyjący w XVII wieku): „Przyjaźń podwaja radości, a o połowę zmniejsza przykrości”. Spodobała nam się ta myśl i postanowiłyśmy, że – w celu zabezpieczenia swoich interesów – spiszemy umowę naszej przyjaźni. Oto podstawowe punkty, które zawarłyśmy w naszej umowie.

„Hurra, wyjechali!”

Nigdy nie miałam problemu z rozstaniami z bliskimi. Kiedy mąż wyjeżdżał na ponad dwa miesiące do USA, kiedy przez kilka lat z rzędu rozstawaliśmy się podczas wakacji na dwa tygodnie, kiedy córki są na koloniach lub obozach: nie płaczę za nimi. Ba, cieszę się. Potrzebuję co jakiś czas odpocząć od bliskich.