11 dni bez rodziców

Od lat, żeby córki podczas wakacji nie siedziały ciągle w domu, zachęcam je do wyjazdów na obozy. Starsza wczoraj wieczorem wyjechała do Bułgarii, młodsza jedzie w sierpniu z przyjaciółką nad polskie morze. Jednak w lipcu, widząc że większość jej koleżanek wyjechało na wakacje, a najlepszym kumplem staje się Fon, Smart Fon (Wasze pociechy też pewnie go znają), rzuciłam któregoś dnia:
– A może w lipcu, za kilka dni, też pojedziesz na jakiś obóz?
– Nie, nie mam z kim. Nie chcę jechać na obóz jak nikogo tam nie znam – odparła 12-latka.
Na szczęście młodsza córka to otwarta na argumenty osoba (nowi ludzi, nowe doświadczenia, nowe górskie widoki) i chwilę później rezerwowałyśmy już obóz w Ustroniu.
– Mamo, a jak z nikim tam się nie zaprzyjaźnię? Wszyscy będą od dawna się znać i tylko ja będę „nowa”? – dzień przed wyjazdem dopadł ją lęk.
To, co nowe we mnie, to że tak jak jeszcze rok temu wykrzyknęłabym entuzjastycznie coś w stylu:
– No coś ty! Na pewno kogoś poznasz! Na pewno będzie super rewelacyjnie! Zobaczysz! Nie przejmuj się!
Tak teraz, mądrzejsza o rok i nowe przemyślenia, odparłam:
– Możliwe są różne scenariusze. Nie dziwię się, że się nieco obawiasz, jedziesz w nieznane.
Już następnego dnia córka zadzwoniła do mnie, mówiąc, że jest ŚWIETNIE. Podczas całego obozu zatelefonowała do nas na chwilę może ze 3 razy, co było sygnałem, że nie rodziców ma w głowie. 🙂
Wczoraj, gdy po 11 dniach nieobecności, weszła wieczorem do domu, jeszcze przy drzwiach krzyknęła:
– Mamo, nie obraź się, ale w ogóle nie chciało mi się wracać do domu!!! Poznałam tam tyle świetnych ludzi!!
A ja się w ogóle za te słowa nie obraziłam. Jest taki wiek, gdzie spędzanie czasu z rówieśnikami jest znacznie atrakcyjniejsze niż z rodziną i nie zamierzam z tym faktem dyskutować. 🙂 vide: Dla dziecka ważniejsi są znajomi, pogódź się z tym rodzicu.
Jedyne, czego mi żal, to że ci wszyscy ludzie, których poznała, mieszkają w najróżniejszych i odległych krańcach Polski i wszyscy już do siebie tęsknią. Na szczęście mają swoje Fony, Smart Fony, dzięki którym są ze sobą od wczoraj, z przerwą na sen, w nieustannym w kontakcie.
🙂

Komentarze:

  • pani Mondro

    a gdzie znajdujesz te obozy? może ja mieszkam na aż takim zadupiu, że tylko tu nic się nie dzieje, w szkołach nie organizują, domy kultury też nie bardzo… kurde

    • Od lat córki jeżdżą z Biurem podróży Almatur 🙂

      • Aga Fijołek-Wądołowska

        Ah Almatur – też z nimi jeżdziłam. Ileż to ja mam wspaniałych wspomnień 🙂
        Wtedy jeszcze nie było internetu… więc całą wiosnę czekałam na katalog w skrzynce na listy.

        Zazdroszczę Twoim córkom!