Siedem istotnych wydarzeń dla Matki Polki w 2016 roku – mój subiektywny przegląd

Rok temu opisywałam projekty związane z macierzyństwem i kobiecością, które zadziały się na świecie, dziś zapraszam Was na mój subiektywny przegląd wydarzeń istotnych z punktu widzenia Matki Polki.

Matek karmiących nie obsługujemy, karmcie w toalecie!

Ochrona sopockiej restauracji każe kobiecie, która chce nakarmić kilkumiesięczną córkę piersią, opuścić stolik i zrobić to w WC. Kobieta, czując się upokorzoną i dyskryminowaną oraz chcąc walczyć o prawo matek karmiących piersią do godnego traktowania, zgłasza sprawę do sądu. Ta sytuacja wydarza się w 2014 roku, ale w 2016 ma swoją kulminację: wyrok sądu. Liwię Małkowską, czyli pokrzywdzoną matkę, reprezentuje przed sądem Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, którego prezes: dr. Krzysztof Śmiszek udziela bardzo ciekawego wywiadu Wysokim Obcasom tutaj. To w dużej mierze nkomentarz do fali hejtu, jaka zalała polski internet zdegustowany „obrzydliwym wywalaniem cyca”. Kilka miesięcy później, w grudniu bieżącego roku sędzia uznaje, że nie doszło do dyskryminacji kobiety. Bardzo smutny to wyrok. Ciekawe, czy pani sędzia jadła kiedyś posiłek w toalecie.

Powyższe zdjęcia pochodzą z amerykańskiej kampanii na rzecz prawa do publicznego karmienia piersią z 2014 roku. Zastanawiam się, czy może nie zainicjować polskiej wersji takiej sesji fotograficznej, chętnie w niej wystąpię.

Szokujący raport NIK o tym, jak rodzi się w Polsce

Najwyższa Izba Kontroli publikuje raport, z którego wynika, że polskie szpitale nie spełniają tzw. standardów opieki okołoporodowej: brakuje sprzętów, personelu, nagina się procedury. Ciekawie komentuje to Ania Kowalczyk vel Boska Matka w tekście Jak naprawdę rodzi się w Polsce.

Raport opublikowany jest pod koniec lipca, czyli tydzień przed moim porodem. To, co najbardziej mną wtedy wstrząsa to fakt, że prawie 40% dzieci jest dokarmianych przez personel pokarmem sztucznym, często bez wiedzy matki. Leżąc z moim noworodkiem w szpitalu wielokrotnie powtarzam do znudzenia każdej osobie z personelu medycznego, że nie wyrażam zgody na dokarmianie mojego dziecka. Większość patrzy na mnie jak na wariatkę, której nie zależy na tym, „żeby dziecko w spokoju się najadło.”

Ten wątek: związany z karmieniem piersią, jak zawsze sprawnie opisuje Agata Aleksandrowicz vel Hafija w tekście Co powinno spotkać Cię w szpitalu, a co nie.

Już wkrótce koniec „rodzenia po ludzku”?

Społeczeństwo nie zdążyło jeszcze ochłonąć po raporcie NIK, gdy dostaliśmy o informację o wprowadzonej przez Ministerstwo Zdrowia nowelizacji ustawy o działalności leczniczej wprowadzającej zmiany w standardach opieki okołoporodowej. Wygląda na to, że od 2018 zasady „rodzić po ludzku” zmienią się w „rodzić po lekarsku”. Dziś rodząca ma prawo np. do chodzenia podczas porodu (co bardzo pomaga w radzeniu sobie z bólem), możliwość przyjmowania dogodnych pozycji, picia i otrzymania od personelu wody, nacięcie krocza tylko w uzasadnionych sytuacjach i pierwszego kontaktu matki z dzieckiem: spędzenia z nim po porodzie dwóch godzin. Dotychczas kobiety miały takie prawo, od 2018 roku będzie to zależało tylko od dobrej woli personelu medycznego.

TUTAJ można podpisać petycję o przywrócenie poprzedniego brzmienia Art. 22 ust. 5 Ustawy o działalności leczniczej i przywrócenie Standardów Opieki Okołoporodowej jako standardu medycznego.

Program 500 zł na dziecko

Od kwietnia można składać wnioski o przyznanie z tytułu posiadanych dzieci środków z programu 500 zł plus. Mnóstwo kobiet zdecydowało się z tego powodu na zajście w ciążę, między innymi Nishka. 😉

 

Bardzo cieszy mnie fakt, że państwo inwestuje w politykę natalistyczną, ale gdybym to ja miała decydować o tym, na co wydać 15 miliardów złotych rocznie to byłaby to infrastruktura pozwalająca Polakom bezboleśnie łączyć życie rodzinne z zawodowym, czyli dobrze wyposażone (zwłaszcza w świetnie wykształconą i kochającą dzieci kadrę), nieprzeludnione i dostępne dla każdego żłobki i przedszkola.

.
Pisałam o tym półtora roku temu w tekście Jak Polska mogłabym mnie przekonać do urodzenia dziecka, powołując się na przykład Francji, w której kluczowym czynnikiem powodującym brak spadku dzietności, jest dostępność przedszkoli i żłobków. Tam 99% trzylatków chodzi do przedszkola, a rodzice nie boją się wysyłać swoich kilkumiesięcznych pociech do żłobków. Ponadto istnieje tam instytucja tzw. zarejestrowanych opiekunek. To właśnie one zapewniają opiekę zdecydowanej większości dzieci: 2/3 dzieci w wieku poniżej 3 lat. W dużej części utrzymywane są ze środków publicznych (państwo opłaca za nie większość składek na ubezpieczenia społeczne), a rodzice, gdy zatrudnią opiekunkę, otrzymują specjalny dodatek, który pokrywa istotną część kosztów wynagrodzenia opiekunki.

Koniec rządowego programu refundacji in vitro

W lipcu skończyła się realizacja rządowego programu refundacji in vitro. Dzięki niej pary zmagające się z problemem niepłodności, mogły liczyć na dofinansowanie. W Polsce około 1,5 miliona par nie może mieć dzieci. Zapłodnienie in vitro dawało im na to szansę. Problemem z tą metodą jest to, że jest bardzo droga, niedostępna dla kieszeni zwykłego śmiertelnika. Program dofinansowania był skierowany właśnie w stronę tych osób.

Skoro jesteśmy przy finansach: 3-letni koszt programu o dofinansowaniu leczenia in vitro wyniósł 300 milionów złotych. Program „500 zł na dziecko” wyniósł w jednym, 2016 roku, 15 miliardów.

Czarny poniedziałek 

W poniedziałek, 3 października prawie 100 tysięcy Polek wychodzi na ulice, by zastrajkować przeciwko zaostrzeniu przepisów aborcyjnych, czyli obywatelskiemu projektowi ustawy, w którym postulowano bezwarunkowy zakaz aborcji i karanie za nią, również w sytuacji, gdy płód jest nieuleczalnie chory, zagraża życiu matki  i gdy ciąża powstała w wyniku gwałtu. Kilka dni później posłowie odrzucili w drugim czytaniu obywatelską inicjatywę ustawodawczą. Projekt nie przeszedł.

Blogerka publikuje zdjęcie synka i swoje tuż po porodzie

Na co dzień Superstyler publikuje  ładnie wystylizowane, apetyczne zdjęcia, aż tu nagle BACH! – zdjęcie ukazujące ją i jej świeżo urodzonego synka tuż po porodzie!!! Oprócz serdecznych i radosnych życzeń, otrzymuje również mnóstwo hejtu. Co sądzę o tym zdjęciu? Ja na pewno nie opublikowałabym takiego, ale też nie wyobrażam sobie, żeby powiedzieć na jego autorkę złe słowo. Co więcej, w pewnym sensie podziwiam ją za odwagę. Za to, że była gotowa pokazać czytelnikom niewystylizowany, niewyretuszowany fragment swojej rzeczywistości, za to ukazujący piękno narodzin. Co tak zdenerwowało osoby ją krytykujące? Nagość? Śluz, którym był pokryty noworodek? A więc wolimy wierzyć złudzeniom i temu, że wszystkie dzieci i mamy tuż po porodzie wyglądają tak pięknie i schludnie jak w reklamach i filmach? A może fakt, że był to poród naturalny, nie tak „higieniczny” jak cesarka? Ekshibicjonizm? Mhm, niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który w dobie social media nie dzieli się ze swoimi „znajomymi” zbyt dużą ilością informacji niż powinien.

*

Opublikowany przeze mnie rok temu przegląd pt. Mocne i piękne projekty związane z macierzyństwem w 2015 roku na świecie był chyba znacznie pozytywniejszy, radośniejszy i był pewnego rodzaju afirmacją kobiecości. Zajrzyjcie, jeżeli nie czytaliście – te tematy są wciąż aktualne.


Pisałam:
[grunt, to cytować siebie… ;)]

„Mam nadzieję, że w 2016 roku ten proces, proces emancypacji ciał kobiet, będzie postępował. Że kobiety będą coraz bardziej świadomie swojej wartości i będą jej szukały w sobie, a nie w kreowanych przez popkulturę wzorach, zwykle daleko odbiegających od rzeczywistości i ją zafałszowujących. Że będą robić swoje, będę wyglądać tak jak chcą i będą myśleć i czuć, co chcą. Że nie będą miały wątpliwości, że fakt, w jaki sposób rodziły dziecko (albo czy w ogóle rodziły) oraz jak długo karmiły piersią (albo czy w ogóle karmiły) nie świadczy o ich kobiecości ani byciu „dobrą matką”. Prawdziwa „kobiecość” i „macierzyństwo” może być definiowana indywidualnie przez każdą z nas.”

Tegoroczne zestawienie skupia się jak widać bardziej na tym, co nas ogranicza: czyli systemie oraz innych ludziach, którzy z roku na rok mają w sobie coraz więcej złych emocji, którym dają upust poprzez krytykowanie wyborów i stylu życia innych.Starajmy się nie być takimi ludźmi i uruchamiać w sobie zamiast nienawiści, życzliwość.
Myślę też jednak, że to zestawienie ukazuje, że warto nie poddawać się i robić swoje. Tej odwagi, siły i empatii życzę Wam i sobie w 2017 roku. :*

Komentarze:

  • Zestawienie rewelacyjne, ale w sumie…smutne. To chyba nie był najlepszy rok dla matek (matek jako zbiorowości oczywiście)

    • Niestety nie, oby 2017 był lepszy!

  • TastyWayOfLife

    Świetna lista. Szczególnie dla Taty, który z wielu rzeczy nie zdaje sobie może w pełni sprawy… Ale ja dodam coś pozytywnego. Od 1 stycznia 2016 prawo pracy pozwala mamie samozatrudnionej na przeniesienie urlopu i zasiłku macierzyńskiego na ojca dziecka. Czyli mamy status prawny taki sam jak przy obydwojgu rodziców pracujących na etat. Wygląda niewinnie na ujednolicenie przepisów, ale moim zdaniem konsekwencje są kolosalne. Decyzja o urlopie ojca nie wiąże się z powrotem mamy do biura. Obydwoje rodzice mogą pozostać w domu. To może być rewolucja dla takich „mieszanych” par lub też mam, które wybrały bezrobocie. Teraz mogą założyć działalność, żeby umożliwić ojcu skorzystanie z urlopu. Jestem tym strasznie podjarany, bo właśnie dzisiaj wyczyściłem biurko i idę na płatny urlop na 11 miesięcy (macierzyński, ojcowski i wypoczynkowy), które spędzę z żoną i córką w domu! :-)) Wszystkiego dobrego Natalia w Nowym Roku i oby Twoja lista za rok przyniosła więcej dobrych newsów.

    • Super, nie wiedziałam o tym! To rzeczywiście dobra wieść 🙂
      Dziękuję 🙂

  • Pionierka

    Dla mnie to był rok, kiedy po bardzo długich oczekiwaniach przeszłam w stan Pionierka plus 😉 I teraz niecierpliwie czekam na maj.

    • Cieszę się i jeszcze raz gratuluję 🙂

  • Paulina

    Nie zgadzam się z Pani opinią dotyczącą sprawy p. Małkowskiej. W toku postępowania nie udowodniono, że kelner kazał tej pani udać się do toalety. Samo karmienie piersią jest czynnością niezwykle intymną i mnie osobiście (mimo iż posiadam biust) bardzo krępuje, kiedy kobiety robią to w mojej obecności. Kluczową kwestią przy prawach podmiotowych jest poszanowanie praw podmiotowych innych osób. Oczywiście, kobiety nie powinny być zmuszane do karmienia w toaletach, ale może dałoby się rozwiązać ten spór w drodze jakiegoś kompromisu? Można np. zainwestować w jakiś parawan w restauracjach czy zobligować obsługę do udzielenia dostępu do pomieszczenia, w którym matka może spokojnie nakarmić dziecko.
    Nie podoba mi się też udostępnianie takiego zdjęcia na instagramie Superstyler. Myślę, że wszystko byłoby okej, gdyby ta pani dodała zdjęcie ze swojego porodu, ale szastanie intymnością dziecka (nawet tak małego) nie jest niczym godnym pochwały. Sama bym nie chciała, żeby moja mama udostępniała coś takiego w internecie.
    Z resztą rankingu mniej więcej się zgadzam. Szczególnie ważna ostatnimi czasy jest dla mnie kwestia nowelizacji ustawy o działalności leczniczej. Sama jestem osobą dosyć młodą i wszystkie kwestie okołoporodowe bardzo mnie przerażają. Z tego co słyszałam, to i teraz w publicznych szpitalach bywa różnie, więc nie sądzę, by te standardy zostały utrzymane, gdy tylko personel przestanie być do tego zobligowany. Dlatego gorąco namawiam swoje znajome do podpisania tej petycji. Mam nadzieję, że, kiedy ja będę rodzić, to stanie się to w prywatnym szpitalu, ale ceny takiego porodu bywają naprawdę astronomiczne. To chore, że aby zyskać pewność, że podczas tak intymnej chwili potraktują cię jak człowieka trzeba płacić kilka tysięcy…

    • To, że Ciebie to krępuje to jest Twój problem i to jest zastanawiające 🙁 (mój komentarz nie jest złośliwy, naprawdę, to sprawa do zastanowienia się, dlaczego to Cię tak krępuje). Bo karmienie piersią jest jedną z najnaturalniejszych czynności, jaką można sobie wyobrazić: dzięki temu przez setki tysięcy lat wytrwał nasz gatunek . Kilka tygodni temu byliśmy z okazji urodzin córki w restauracji. Całą piątką, czyli również z synkiem. W pewnym momencie zaczął być głodny – jak to niemowlę. Nakarmiłam go jak najdyskretniej mogłam, odkryłam tylko małą część piersi, tak że była prawie niewidoczna, całe karmienie trwało kilka minut i po sprawie. Nikogo to nie oburzyło. Goście, którzy siedzieli obok nie zwracali na nas uwagi, nawet gdy ich spojrzenia na sekundę na nas utknęły, to chwilę później zostały skierowane w inną stronę, bo dlaczego mieliby się na nas gapić? Mieli przecież swoich towarzyszy rozmów przy stoliku, dlaczego mieliby wpatrywać się w karmiącą Nishkę? Gdyby ktoś wtedy podszedł do mnie i zasugerował, że mam odejść od stolika i iść do WC, czy do specjalnego stolika z parawanem w poczekalni byłoby mi bardzo przykro i nigdy ale to przenigdy nie wróciłabym do tej restauracji. Gdyby spotkało mnie to jeszcze raz i nie miałabym w sobie pewności siebie, to wtedy zupełnie zamknęłabym się w sobie i już nigdy nigdzie w synkiem nie wyszła i zamknęła się w nim domu, jak to czyni wiele matek, narażonych na tego typu zbulwersowanie ich karmieniem. Moim zdaniem nie tędy droga.

      • Diana

        Hmm mnie też krępuja matki karmiące. Niektóre robią to w sposób obsceniczny i ujmujący ich godności. Podoba mi się natomiast gdy okrywają się np. Chustą. Jak wspomnialas jest to czynność

        • Pionierka

          Mnie krępują duże dekolty, na przykład Natalia Siwiec i inne celebrytki często ubierają się tak, że widac zdecydowanei więcej piersi niż przy karmieniu. A i zwykłe kobiety biorą z nich przykład przy strojach wieczorowych. Czy nie mogłyby w takich sytuacjach jednak nakrywać dekoltu chustą?

          • Pionierka <3
            Jak zawsze w punkt 🙂

      • Daria

        Ale właśnie o to chodzi: nikt nie był oburzony tym, że karmisz syna, bo zrobiłaś to w sposób dyskretny. A niestety są kobiety, które wychodzą z założenia, że w chwili gdy zostają matkami i ich piersi stają się źródłem pożywienia dla malucha, automatycznie piersi te przestają być ich intymnymi częściami ciała. I, cholera, nie wiem, ale słuchałam wypowiedzi tej kobiety „pokrzywdzonej”, widziałam ją nawet jak się wypowiadała i… Jak można było nie zauważyć, że ona chciała tylko zrobić szum wokół siebie?

        • Pionierka

          Kobiety noszą dekolty do pępka, mini ledwo za posladki, ale wtedy jest ok i nikt ich z knajpy nie wyprasza. A widać znacznie więcej ciała niż przy karmieniu piersią.

      • Paulina

        Odwołam się jeszcze do tej wypowiedzi (poprzedni komentarz dodałam przed przeczytaniem tego). Niektóre kobiety karmią dyskretnie, inne robią to w sposób, który wydaje się być wręcz obsceniczny. Są ludzie mniej i bardziej wrażliwi. Ja należę do osób, których wszelka nagość bardzo krępuję, czuję się niekomfortowo, gdy ktoś się przy mnie obnaża (bez względu na to, czy jest to dekolt do pępka, nagi męski tors czy biust karmiącej matki). Kiedy korzystam z publicznej przestrzeni, staram się to robić w sposób, który jak najmniej przeszkadzałby osobom trzecim. Dlatego właśnie staram się nie rozmawiać głośno, unikać kłótni, przesadne publiczne czułości są dla mnie niedopuszczalne. Czy to jest, jak to Pani ujęła, „mój problem”? To, że szanuję ludzi wokół mnie, liczę się z tym, że różne rzeczy mogą im przeszkadzać i staram się nie stawiać ich w niekomfortowej sytuacji? Ja uważam, że nie.

      • Klaudia

        Nie wyobrażam sobie bym nie mogła nakarmić córki w miejscu publicznym. Staram się robić to jak najdyskretniej, bo wiem że nie każdy jest „odporny” na tego typu sytuacje.Ciekawą sprawą jest fakt, iż widok nagich piersi w telewizji, kinie, na okładkach magazynów w serwisach społecznościowych często nie jest poddawane tak ostrej krytyce jak kobieta która stara się zapewnić jak najlepszy start w życiu swojego potomstwa. Z powodu uprzedzeń wielu osób ogromna liczba matek, zwłaszcza tych młodych czuje się wykluczona z życia społecznego. Boja się wyjść z domu z dzieckiem bez odciągniętego pokarmu, pędzą do sklepu by wrócić jak najszybciej. Czy to jest obraz świadomego, wyedukowanego społeczeństwa XXI wieku…? Nasze babki czuły się pod tym względem nieco lepiej.
        Drugą kwestią, dla mnie bardzo ważną, jest miejsce odciągania pokarmu. Bardzo często jedyna przestrzenią gdzie matka może to zrobić jest publiczna toaleta pełna zarazków. Czy ktokolwiek chciałby spożywać posiłek siedząc na toalecie? Czy pozwoliłby swojemu dziecku rozłożyć talerzyk z jedzeniem na muszli toaletowej? szczerze w to wątpię. Jednak wciąż zmusza się matki by WC służyło im za „pokój” do odciągania pokarmu. Niektóre firmy w wyniku próśb matek karmiących postarało się o wydzielenie specjalnego pomieszczenia z dostępem do bieżącej wody, czystym fotelem, stolikiem. Niestety nieliczna grupa mam może w spokoju, bez pośpiechu, obawy że ktoś wejdzie i „przyłapie” je na tej uwłaczającej czynności. Nikt nie myśli również o uniwersytetach, na których są przecież dorosłe kobiety, posiadające mężów, dzieci. Czy będziemy je skazywać na wybór, życie rodzinne lub kariera? Czy nadal tkwimy w XX wieku, gdzie rola kobiety była tylko jedna? Sama każdego tygodnia mierzę się z taką sytuacją. Wychodzę 5 min wcześniej z wykładu, na następny przybiegam 5 min po rozpoczęciu, po to by w tej przerwie odciągnąć pokarm, oczywiście w WC… Za każdym razem zastanawiam się czy aby na pewno wszystko zrobiłam na tyle dobrze bym mogła podać mleko córce.A dbam wręcz przesadnie o higienę jeśli chodzi o odciąganie pokarmu. Niejednokrotnie musiałam wylać butelkę mleko, ponieważ miałam tak mało czasu że nie zdążyłam wszystkiego dobrze przygotować. Zapewne wiele kobiet powie, że mogłam urodzić za rok, dwa jak skończę studia. Owszem, mogłam. Wtedy byłabym w pracy i borykałabym się z identycznymi problemami… A życie rodzinnie jest dla mnie znacznie ważniejsze niż gonitwa za karierą, na która nadal mam czas i przede wszystkim chęci.
        Z wyżej wymienionych powodów, przyłączyłam się do akcji „Normalize breastfeeding” i zachęcam każdą mamę karmiącą do tego samego. https://normalizebreastfeeding.org/about/
        Życzę wszystkim Mamą by 2017 rok był rokiem w którym każda matka poczuje się doceniana i szanowana.

        • Klaudia, dziękuję za cynk o tek stronie i akcji i życzę powodzenia! Ja również studiowałam z dzieckiem. Super, że karmisz piersią.

    • Pionierka

      Mnie krępuje, jak w restauracji przy stoliku obok facet mówi kobiecie, że to już koniec związku. Albo jak ludzie rozmawiają o innych prywatnych sprawach, bo jednak coś do mnie dociera. Czy mogę w takiej sytuacji poprosić obsługę o wskazanie tej parze innego pomieszczenia na intymne rozmowy lub rozstawienie parawanów?

      • Tak, to ciekawa konkluzja: jeżeli ktoś ma poważny problem z ludźmi może powinien przestać chodzić do restauracji i innych miejsc publicznych, gdzie może ich spotkać? A najlepiej niech popracuje nad swoimi lękami i w spokoju obcuje z widokiem karmiącej matki lub rozstającej się pary.

        • Pionierka

          No ja jakoś sobie radzę 😉 Tylko zastanawia mnie, dlaczego skrępowanie tych, którym nie podoba się karmienie ma być bardziej zrozumiałe od mojego. Generalnie chodziło mi o to, że ludziom różne rzeczy przeszkadzają, ale nie musi cały świat się do tego dostosowywać.

          • Paulina

            Mi też przeszkadza widok rozstające się pary w restauracji. Uważam, że to nie miejsce na tego typu rozmowy. Ale cóż, zdarza się. Jeśli taka para będzie bardzo hałaśliwa (np. zacznie na siebie krzyczeć,
            kobieta zacznie płakać itp.), to kelner jak najbardziej ma prawo
            poprosić o zaprzestanie takiego zachowania. Nie uważam jednak, żebym miała „poważny problem z ludźmi”, jak Pani sugeruje. Kwestia publicznego karmienia jest niezwykle kontrowersyjna i matki karmiące powinny też uwzględnić zdanie drugiej strony. Nie jesteśmy sami, żyjemy w społeczeństwie i musimy się jakoś wzajemnie zrozumieć i próbować dostosować. Przy tym temacie często pojawiają się głosy, że społeczeństwo próbuje zamknąć matki karmiące w domu i nie pozwala im, ze względu na ograniczenia, które wynikają z karmienia piersią, na normalne funkcjonowanie. Uważam to za bardzo krzywdzące wobec takich kobiet. Tym bardziej jest mi przykro, że Pani poleca mi „pracę nad swoimi lękami” tylko dlatego, bo nie odpowiada mi oglądanie publicznego karmienia piersią. Śledzę Pani bloga już od dłuższego czasu i zawsze uważałam Panią za osobę niezwykle inteligentną i szanującą to, że ludzie mają różne poglądy (zwłaszcza, jeśli potrafią to uzasadnić), ale widać, że oceniłam Panią trochę na wyrost.

          • Pionierka

            A tak serio – uważasz, że jak ludzie się nie awanturują, tylko rozmawiają normalnie, a po prostu słychać o czym, bo stoliki blisko, to masz prawo prosić kelnera o interwencje, bo kobieta płacze??? Sprawa publicznego karmienia piersią nie jest kontrowersyjna, to Ty ją za taką uważasz. To jedynie Twoja opinia, a nie żaden fakt.

          • Paulina

            Zachęcam Panią do zapoznania się znaczeniem słowa „kontrowersyjny”. Publiczne karmienie piersią jest kontrowersyjne, ponieważ budzi skrajne emocje. Ponadto, zauważyłam, że ilekroć zostanie przywołany ten temat, to ludzie całkowicie tracą umiejętność prowadzenia kulturalnej dyskusji. Widać to chociażby po Pani wypowiedziach, bo usilnie próbuje zrobić Pani ze mnie hipokrytkę. Tak, jeśli kobieta zaczyna histeryzować na cały lokal, to kelner ma prawo zwrócić jej uwagę. Jeśli para zachowuje się w miarę dyskretnie to sprawa jest nieco inna. Nie uważam jednak, żeby Pani porównanie było trafne, bo jest różnica między pokazywaniem publicznie intymnych części ciała (a za taką uważana jest kobieca pierś), a rozmową, której najprawdopodobniej nikt nie usłyszy (w restauracji zazwyczaj nie ma głuchej ciszy). Przykre jest to, że ludzie tacy jak Pani nie mają za grosz szacunku dla ludzi, którzy nie myślą tak jak oni. Przeszkadza mi publiczne karmienie piersią. Nie podoba mi się ten widok, uważam, że jest on niezwykle intymny, jednak chciałabym porozmawiać na ten temat w sposób kulturalny, poszukać jakiegoś kompromisu, który możliwie najbardziej zadowoliłby obie strony. Pani za to nie chce się cofnąć ani o krok i usilnie wynajduje Pani coraz to nowe przykłady, wskazując tak naprawdę jeden argument („ludziom różne rzeczy przeszkadzają, ale nie musi cały świat się do tego dostosowywać”). Wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda drugiego człowieka. Dlatego właśnie uważam, że warto liczyć się z innymi ludźmi. Niestety, nie jest to popularna postawa, ludzie są roszczeniowi, ale to już świadczy tylko o nich. Tym komentarzem chciałabym zakończyć mój udział w tej rozmowie, bo nie widzę sensu, by dalej się produkować. Panie mają swój pogląd i wolą mi zarzucać brak umiejętności koegzystowania w społeczeństwie niż normalnie wymienić się argumentami. Chciałabym jeszcze tylko podkreślić, że jak rozumiem, że nie zgadzają się Panie ze mną, tak za nic nie jestem w stanie zaakceptować formy, w jaki Panie wyrażają to zdanie. Jestem na tym blogu po raz ostatni.

          • Pionierka

            Gdyby kobieca pierś istotnie była częścią intymną, nie pojawiałaby się na billboardach w centrum miasta, zajmujących pół dużego budynku. Zakazane byłyby też dekolty, która – jak napisałam – często ukazują znacznie więcej, niż widać podczas karmienia piersią. Zdecydowanie bliżej zapoznałam się z piersiami przyjaciółki, jak ją widziałam w sukience wieczorowej, niż jak karmiła przy mnie dziecko 🙂 A co do kompromisu to jedyny rozsądny jest taki: dopóki ludzie robią w przestrzeni publicznej rzeczy, które mi przeszkadzają, ale są dozwolone prawnie, to muszę się z tym pogodzić. W ramach kompromisu nie mogę na przykład oczekiwać, żeby wszyscy palacze przestali palić, bo jak potem stoję obok nich w autobusie to chce mi się wymiotować od smrodu. Muszę się po prostu odsunąć. Choć w żaden sposób mnie to nie zadowala, muszę pogodzić się z tym, że póki co palenie i śmierdzenie jest legalne.

          • Pionierka, tak, tak jak doskonale zrozumiałam Twoje zamiary i intencje 🙂

      • Małgosia

        Może w takiej sytuacji warto skupić się na sobie, swoim partnerze, podanym posilku lub na menu zamiast podlsuchiwac innych przy stolikach. Najlepiej wszyscy zamknijmy się w czterech scianach, po co nam kontakty towarzyskie?

        • Aleksu

          Jezeli w takich sytuacjach powinnismy sie zajac swoim partnerem, posilkiem, czy menu, nie mozna tego zrobic tez podczas, gdy matka przy stoliku obok karmi swoje dziecko?

    • Malgosia

      Zupełnie nie rozumiem faktu oburzenia i „niesmaku” z tego ze inna kobieta karmi malenstwo piersią. Po pierwsze jestesmy ssakami i jest to rzecz naturalna. Po drugie to sprawa kulturowa że zakrywamy piersi, jesli mozna to tak nazwac bo nie wiem czy dekolty po sam pępek coś zakrywaja. I tu nikomu to nie przeszkadza bo przeciez jestesmy ogromnie tolerancyjni i kazdy ma prawo ubrac się jak chce. Wywalone piersina reklamach bielizny wiszace na ulicach tez milo przyciągają spojrzenia nie tylko męskiej części społeczeństwa. Po trzecie bezprzesady z tymi piersimi podczas karmienia większą część piersi zakrywa mała istotka. Myślę ze w wielu przypadkach oburzenie kobiet z faktu iż inna karmi piersią nie wynika z obrzydzeni tylko z zazdrości że karmi inna a nie ja. Co do parawnow to czy jak ktos mlaska przy stoliku obok a mnie to przeszkadza to tez kelner powinien zasłonić danego gościa?

  • Marta

    Droga Nishko, jak może pani pisać klamstwa o tej ustawie aborcyjnej 🙁 Czy czytała Pani ustawę? Wszystko co Pani napisala to przecież nieprawda, nawet wyraznie tam było napisane, ze jak jest zagrożenie życia matki to można i w ogóle.
    Niestety media wtedy oszalały i była to dla nich dobra szansa żeby oczernic nasz rząd, a przeciez to nawet nie ich ustawa.

    Wierna czytelniczka 😉

    • Pani przytacza zdanie twórców ustawy, którzy żadnymi autorytetami w dziedzinie ustanawiania prawa nie są. Natomiast zdanie prawników i lekarzy było zupełnie inne, dokładnie tak jak opisuje to Natalia. Jeśli więc mam wybierać komu mam zawierzyć, to odpowiedź jest oczywista.

      • Dokładnie, szkoda że znów w opinii publicznej tyle mitów i zamieszania.

  • Daria

    A ja jestem trochę w szoku tym, co napisałaś…

    Konkretnie to fragment o karmieniu piersią, o incydencie w sopockiej restauracji. Tam NIE poszło o wyproszenie kobiety do toalety w celu nakarmienia dzieciaka, tam poszło o to, że kelner, na prośbę innych gości, zaproponował tej kobiecie bardziej ustronne miejsce, które NIE było toaletą. Kelner MUSIAŁ to zrobić, bo prosili o to klienci. A sama „poszkodowana” powinna być mu jeszcze wdzięczna za to, że chciał dobrze i zasugerował ciche miejsce do karmienia…
    I nie, mnie nie krępuje widok matki karmiącej dziecko piersią. Ale ludzie są różni na świecie, innym to przeszkadza. A z kolei jestem ogromną przeciwniczką poglądu, że kobiecie po porodzie więcej można, bo przecież jest matką.

    • Otóż nie, ona nawet nie zaczęła karmić tego dziecka, lecz tylko zaczęła rozpinać bluzkę. I z tego co twierdzi, została poproszona o pójście do toalety lub stolika OBOK toalety.
      Kelner MUSIAŁ to zrobić? Cóż, że ludzie ze stolika o to poprosili? Bo mieli taką zachciankę? Dlaczego to ich nie poprosił, by wyszli na czas karmienia w ustronne miejsce, skoro mają z tym problem? 🙂

      • Daria

        Dlatego, że on pracuje w tym miejscu i jego obowiązkiem jest reagowanie na prośby klientów 🙂

        Naprawdę, trochę mam już dość tych teorii spiskowych. Wiele złego o ludziach można powiedzieć, ale przestańmy tworzyć bajki, że nasze społeczeństwo jest aż tak nieprzychylne matkom malutkich dzieci. Zwyczajnie NIE WIERZĘ, że została poproszona o wyjście do toalety – gdyby doszło do takiego skandalu, na pewno by to wyszło, znalazłby się świadek, który by to potwierdził. Bo to za gruba sprawa jest, żeby zamieść ją pod dywan. A tymczasem, o ile wiem, świadkowie zdarzenia mówią, że kobieta została poproszona o to, by udała się w bardziej ustronne miejsce, które było krzesłem ustawionym w innym miejscu, ale na pewno nie w toalecie…

        • I jeżeli jakiś klient widząc bardzo wydekoltowaną panią powie, że jej widok mu przeszkadza i wolałby, żeby przesiadła się gdzie indziej, to też ma ją wyprosić?
          Albo pani którą irytuje jąkający się klient ze stolika obok – No po prostu jak słyszy tę ją ją ją ją ją kanie się to trafia ją szlag i nie może w spokoju zjęść posiłku!

          Swoją drogą zastanawiam się, co musi być w głowie człowieka, który woła kelnera i ZDEGUSTOWANY prosi, żeby ekhm, TAMTA PANI, która najwyraźniej planuje BLECH, nooo wie pani, nawet nie może mi to przejść przez gardło to jest takie OHYDNE – poprosić, ŻEBY STĄD WYSZŁA do jakiegoś innego pomiesczenia???

          To już nieistotne, jak potoczyła się akcja w tamtej restauracji, kto co i kiedy powiedział. Bardziej chodzi o nastroje społeczne, które można było obserwować, gdy ta kobieta podzieliła się swoją historią w internecie i mnóstwo osób ją komentowało. Ile słów pogardy, obrzydzenia padło w stronę karmiących matek, to aż strach myśleć.

          • Daria

            No smutne realia są takie, że tak, powinien zareagować również na takie prośby, bo to jego praca. Inna rzecz, że klient też może sam ruszyć dupę i się po prostu przesiąść albo i zmienić lokal, bez mieszania w sprawę osób trzecich. Ale już jednego konkretnego modelu zachowań w miejscach publicznych ludzi nie nauczysz i niestety stąd takie sytuacje.

            Tutaj się zgadzamy – obojętnie, czy ktoś jest zwolennikiem, czy przeciwnikiem karmienia piersią w miejscach publicznych, jeśli zabiera głos publicznie, powinien wygłaszać opinię w sposób kulturalny.

          • Monika Skrzypek

            Nishko droga, jak czytałam komentarz o ją ją ją jąkaniu, to parsknęłam takim strasznym śmiechem, że obudziłam córkę. Która zasnęła przy tym BLECH obscenicznie wywalonym cycu.
            Pozdrawiam cię ciepło i życzę wszystkiego dobrego w Nowym 🙂

          • Moniko, przeproś ode mnie córkę! 😉
            Wszystkiego dobrego! 🙂

          • Monika Skrzypek

            Nishko, córka się nie gniewa 😉 Może mleko uchachanej matki lepiej smakuje, tak czy owak, nie miała żalu.

  • aga

    Wydaje mi się, że taka teatralność, jak rozdmuchiwanie sprawy, że kelner WYRZUCAŁ KARMIĄCĄ MATKĘ DO TOALETY, podparty dramatycznymi zdjeciami w brudzie i zimnej tonacji, z wyrazem nieskończonego bólu dowodzi poniekąd, że matki są grupą społeczną, która najbardziej lubi siebie widzieć w roli dyskryminowanych, ciemiężonych ofiar. Nigdzie w powyższej sprawie nie było mowy o karmieniu w toalecie, a w odosobnionym miejscu, które na nieszczęście dla restauracji mieściło się niedaleko drzwi prowadzących do toalety. Ale mam wrażenie, że juz zaszło tu zacieranie rączek z radości, że taki oburzający temat jest na tapecie i można wylewać pomyje.

  • Dobra lista. W tym roku weszła też ustawa poprzedniego rządu, zapewniająca 1000 zł zasiłku macierzyńskiego każdej matce której urodzi się dziecko, także tej nieubezpieczonej – bezrobotnej, albo studentce. Dodatkowo, jeśli matka opłaca składki na ZUS, a jej zasiłek macierzyński byłby niższy niż 1000 zł, otrzyma wyrównanie do 1000 zł. Dotyczy to zarówno zatrudnionych na część etatu, pracujących na umowach zlecenie, jak i przedsiębiorców Uważam, że to bardzo ważne i potrzebne świadczenie. Moim zdaniem lepiej też przemyślane niż 500+.

    • Rzeczywiście to ważne wydarzenie, o którym zapomniałam. Dziękuję za przypomnienie i odnotowanie 🙂

  • Kasia

    Dlaczego jesteśmy tak ślepo zapatrzeni w Zachód, a chodzi tu konkretnie o Francję? Akurat dzisiaj rozmawiałam z kuzynką, która mieszka tam na stałe i ona wolałaby urodzić dzieci w Polsce, głównie dlatego, że urlop macierzyński trwa we Francji tylko kilka tygodni i żaden, nawet najlepszy system opieki nie przekonuje jej, by oddać maleńkie dziecko do żłobka. Co do 500+ też jestem w grupie zwolenników, wolę siedzieć w domu i obserwować, jak rozwija się moje dziecko niż wrócić jak najszybciej do pracy, a te dodatkowe pieniądze znacznie mi to ułatwiają. Może jestem mało wyemancypowana, ale chciałam tylko zaznaczyć, że są osoby, dla których miniony rok nie był wcale taki straszny (dziecka w szpitalu też mi nie dokarmiali, wręcz przeciwnie, położne bardzo mnie wspierały w karmieniu piersią i to dzięki nim moje pięciotygodniowe dziecko do tej pory nie zaznało sztucznego pokarmu).

    • No pewnie, że nie było aż tak źle 🙂
      Dzięki i za Twój głos, Kasiu 🙂

  • Co do karmienia piersią – kiedyś (w sumie pół roku temu) myślałam, że to be, fuj, ble, po co dlaczego i jak tak można. A potem sama sobie zadałam pytanie „no ok, ale w sumie widać mniej niż na wielu reklamach bielizny na billboardach”. I zmieniłam zdanie. Krótko – jeżeli karmiąca mama robi to dyskretnie, to co mi to przeszkadza? No właśnie, nie przeszkadza, nic nie widać, chyba że taka mama naprawdę bardzo się postara, ale to inna kwestia i takie osoby powinny być upominane. Jednak większość matek wcale się z tym nie afiszuje, więc jaki my mamy z tym problem? Napisałabym „ah jej cycka nie widzieliście” ale kurde, ja się bezczelnie wgapiałam ostatnio w karmiące matki (i o dziwo żadna nie miała z tym problemu, może to przez to, że się uśmiechałam?) i też tego cycka w całości nie widziałam, więc kamą, wrzućmy na luz. Żyjmy i dajmy żyć innym 🙂

  • Patrycja Bonczewska

    WOW ciekawe spojrzenie;) cenię sobie kiedy ktoś lubi mieć coś do powiedzenia i to coś jest naprawde istotne dla NAS;) pozdrawiam Patrycja Story i będe tu zagladać;)