Dla dobra dzieci

Wczoraj mąż przyniósł z pracy paczkę mikołajową po brzegi wypełnioną rozmaitymi słodyczami. Bardzo się ucieszyłam, obudziło się we mnie moje wewnętrzne dziecko i od razu zjadłam opakowanie ciastek w czekoladzie, batonika:chałwę i kilka jeżyków. Gdy już chwytałam za tofifi, rodzina zaczęła się bulwersować, że to przecież paczka dla dzieci, a nie dla matki lub żony. A ja to wszystko dla ich dobra. Przecież im mniej cukru zjedzą, tym lepiej dla ich zdrowia. Szkoda, że moje poświęcenie i życiową mądrość zinterpretowali jako łapczywość i łakomstwo…

Komentarze:

  • magda

    Dobre. Ale swoja drogą ja tez tak robie. Czasem wlasnie gdy wpadna jacys goscie ze slodyczami siadamy wieczorem z Mezem i jemy te slodkosci. Ale serio dla dobra dzieci 😉 Serio 😉 Nasze dzieci generalnie jedza malo slodkosci. Z zasady wlasnie. I lubia np gorzka czekolade wiec dajemy gorzka. A slodka przynosza czasem goscie wiec tez zjedza raz na rok 😉 ale nie czuja potrzeby tego cukru poki co 😉 tak ich wychowalismy 🙂 wiec jak sie slodkosci zdarza to potem albo daje do torby do pracy mezowi i sie dziwia potem koledzy co ty tam dzieciom kinderki wynosisz 😉 ale w sumie tak jak piszesz to dla ich dobra – im mniej cukru tym lepiej 😉 super wpis 😉