Dziecko nie jest lekarstwem na nic

Przy brzegu morza z dzieckiem spacerowałam, gdy to wyłowiło z wody butelkę z listem.

Oto, co z listu zapamiętałam.

Dziecko nie jest lekarstwem na nic.

Dziecko nie rozbudzi w Tobie kobiecości.

Dziecko nie poprawi Waszych relacji w związku.

Dziecko nie zlikwiduje poczucia bezsensu, które Cię czasem dopada.

Dziecko nie zażegna rodzinnego kryzysu.

Dziecko nie zmobilizuje Cię do włączenia sobie zdrowego trybu życia.

Dziecko nie nauczy Cię odpowiedzialności ani zorganizowania.

Dziecko nie będzie Twoją inwestycją w przyszłość.

Dziecko nie odwdzięczy Ci się w przyszłości za Twoje poświęcenie (–> TU).

Dziecko nie wypełni Ci życiowej pustki i nie zapełni dziennego harmonogramu.

Nie licz na to i pozbądź się tych oczekiwań.

Nie nadawaj istnieniu dziecka misji, niech będzie wartością samą w sobie.

( Dopisane kilka miesięcy później)
Dziś, w kontekście nowelizacji ustawy o świadczeniach rodzinnych, do listy, którą wymieniam w tym tekście dodałabym jeszcze hasło: dziecko nie jest lekarstwem na to, żeby podreperować rodzinny budżet (1000 zł x 12 miesięcy).

Komentarze:

  • Bogna Kowalczyk

    I treść listu i zdjęcia piękne 🙂

    • Dziękuję 🙂 Co ciekawe, w związku z tym, że jestem na wakacjach i łącze
      się przez internet z telefonem i nie wiem dlaczego, ale nie mogę NIC
      robić ze zdjęciami, w sensie edytować je w Photoshopie, zmieniać
      wielkości itd bo bardzo pogarsza mi się jakość zdjęć, robią się
      wypikselowane itd.
      Nie mam pojęcia dlaczego tak jest, ale to samo
      przeżywałam miesiąc temu gdy byłam nad jeziorem. Tak więc zdjęcia dziś
      opublikowane są zupełnie sauté. Ale gdy ma się tak ciekawy krajobraz to
      nie potrzeba Photoshopa i wyostrzania barw itd 🙂

  • sama prawda…

  • Sayane

    Bardzo prawdziwa prawda.

  • Agnieszka

    Przypadkowo trafiłam wczoraj na Twojego bloga, przeczytałam kilka wpisów i zdecydowałam że na pewno tu wrócę. Polubiłam Twój blog na fb, przeczytałam przed momentem Twój nowy wpis. Wpis, który idealnie wpasował się w moment mojego życia. Nie wiem czy to jakieś zrządzenie losu, nie wiem czy to było gdzieś zaplanowane, że tu trafiłam? Dziwne, zaskakujące, ale bardzo miłe.
    Jestem młodą mężatką, w niedziele będziemy obchodzić swoją pierwszą rocznicę ślubu. Mąż zaraz po ślubie chciał mieć dziecko, ja nie byłam do końca pewna i przekonana. Po przeczytaniu tego wpisu moje obawy wzrosły i obudziły się na nowo. Będę miała znowu nad czym myśleć. Chyba powinnam Ci podziękować, że uświadomiłaś mi coś bardzo ważnego. Dziękuje. I chyba powinnam pokazać ten wpis mojemu Mężowi ?

    • Bardzo mi miło, cieszę się, że dobrze się tu czujesz, rozgość się 🙂
      Oczywiście, może pokaż tekst Mężowi, tylko żebym potem nie była powodem małżeńskich sprzeczek 😉

      • Agnieszka

        Etap sprzeczek jak narazie mamy chwilowo za sobą.
        Dziękuje jeszcze raz 🙂

  • dancewiththecamera

    Nishko! Ja Cię wprost uwielbiam! Zawsze wchodzę na Twojego bloga z całkowitą pewnością, że nie będzie lipy. No i jak zwykle lipy nie ma! Nie wiem jakie masz statsy, ale uważam, że powinnaś mieć pierdyliard czytelników!

    • Ach, dziękuję!! Takie komentarze to jak miód na moją klawiaturę, wróć serce:)

      • dancewiththecamera

        Ja mam małe życzenie – niech Ci nigdy do głowy nie przyjdzie przestać pisać! 😀

  • i się zgodzę, i jeszcze nadmienię, że nawet wręcz przeciwnie – mi się po ciąży migreny nasiliły 😉

  • Żona Młodopolska

    Święta prawda. Wczoraj przez przypadek trafiłam na ten blog – dziś, jak się okazuje, przeczytałam już wszystkie notki. Sama nie wiem, kiedy! Podziwiam Cię Nishko 😉 I z pewnością będę tu częstym gościem, zwłaszcza, że wylądowałaś w moich Inspiracjach.

    http://zona-mlodopolska.blogspot.com/

    • Super, bardzo mi miło! 🙂 a można wiedzieć jak do mnie trafiłaś? z facebooka, google czy jakoś inaczej? 🙂

      • Żona Młodopolska

        Z google, przez tak zwany przypadek (o ile takowe istnieją) 😉 Cokolwiek to było, cieszę się, że mnie tu przygnało!

    • tak, tak, to właśnie ja 🙂

  • Projekt Londyn

    Zgadzam się. Prawie. Bo narodziny dziecka mogą jednak wymusić odpowiedzialność i zorganizowanie. Ale samo dziecko – tego nas nie nauczy.
    I co więcej – nikt, kto nie ma dziecka, nie wie nawet, jak (czasem: jak bardzo a czasem w jakim kierunku) zmieni się życie po urodzeniu się dziecka. I śmiem twierdzić – że nie ma (w 99% przypadków) na to wpływu.

    • Tak, oczywiście, narodziny dziecka „wymuszają” ale to dlatego że rodzic (nie każdy) uruchamia w sobie te pokłady. Rodzic, nie dziecko. Zaś co do drugiej części Twojego komentarza to wychodzę z założenia, że po urodzeniu dziecka WSZYSTKO się zmienia i NIC się nie zmienia. 🙂
      nawet o tym pisałam http://www.nishka.pl/dzieckiem-zmienia-sie-sie-zmienia/ 🙂

  • Ekhmm…poczyniłam kiedyś wpis jako odzew po spotkaniu ze znajomymi…i masz rację….
    choć kiedyś naiwnie myślałam, że parę pkt uda się zrealizować :DD…
    Teraz jak patrzę na swoją „dwójkę” to serce mi rośnie i duma że narodziłam takie piękne i mądre istoty i jedynie czego pragnę aby znaleźni w życiu swoje „szczęście” ..

    • Znajdą, super, że jesteś z nich dumna, dajesz im na pewno dużo fajnej energii i mocy 🙂

  • Szkoda tylko,że niewielu rodziców zdaje sobie sprawę z tego zanim sprowadzi potomka na swiat. Szkoda też,ze wielu teoretycznie o tym wie,a jednak w praktyce wychodzą wszystkie nadzieje/oczekiwania posiadania dziecka – lekarstwa. Zresztą juz sam język ” MIEĆ DZIECKO” chyba sprawia,ze jest hmmm różnie z tymi rodzicami. Zbyt wielu się sugeruje tym posiadaniem chyba

    • coś w tym jest. lepiej brzmi BYĆ RODZICEM, prawda?

  • Marta

    Wszystko się zgadza! 😉 i nie wiem skąd te stereotypy, że jest inaczej – moja mama już parę lat temu „życzyła mi” ciąży z podtekstem, że wtedy to się wreszcie w życiu ogarnę 😛 błąd! u nas jeszcze większy chaos 😀 tylko że w tle czasem jeszcze coś jojczy, bo znowu głodne 😉 („to już znowu 3h minęły?!”)
    PS. Te wszystkie prawdy można by też zaczynać od słowa „ślub”, bo też często spotykam się z tym, że (zwłaszcza) kobiety liczą na coś więcej po ślubie, na Zmiany. A tu nic. Tak jak było. Dla jednych na szczęście, dla innych niestety 😉

    • Dokładnie jest tak, jak piszesz 🙂 Moja znajoma zawsze była nocnym markiem, narodziny dwójki dzieci nie były w stanie zmienić jej nawyków i upodobań. Idzie późno spać, wstaje wcześnie bo budzą ją dzieci, potem chodzi nieprzytomna i odsypia w ciągu dnia 🙂
      I masz też rację w uwadze o związkach: po ślubie nic się nie zmienia, ba! wady się jeszcze umacniają!! 🙂

  • Tianzi

    Jeszcze jeden stereotyp, z jakim się spotkałam, to że jest lekarstwem na depresję, ‚bo wtedy trzeba będzie zająć się prawdziwymi problemami, a nie marudzić’.

    • Stereotyp bardzo dla ludzi borykających się z depresją krzywdzący:/

  • Nisko, bardzo się zgadzam aczkolwiek … czasem dziecko coś z tych rzeczy zrobi choć zupełnie tego nie planowaliśmy. U nas np dzięki Oleńce odżywiamy się dużo zdrowiej niż to robiliśmy kiedyś

    • Asiu, ależ oczywiście ale to nie dziecko to robi, to Wy to robicie bo jesteście na tyle mądrzy, że wiecie że warto:)

      Chodziło mi o to, że nadawanie misji dziecku (czyli np. „fajnie byłoby mieć dziecko, zaczęlibyśmy się zdrowo odżywiać”) jest niedobre i dla rodzica i dla dziecka. Nie powinno się pokładać w istnieniu kogoś nadziei na zmianę, poprawę sytuacji itd lecz szukać zmian w sobie 🙂

  • K l a ł d j a

    Nishko, czy te wakacje także były na Łotwie?

    • Klajdo, tym razem nie (choć nadal Łotwę uważam za najlepszą plażę, na jakiej byłam)- dlaczego nie, wyjaśnię już dziś lub jutro w tekście 🙂

  • Dziecko sprawi, że zwątpisz w swoja kobiecość po stokroć
    Dziecko wlezie z pampersem między Wasze związkowe ciała
    Dziecko pokaże Ci miliony bezsensów
    Dziecko to kryzys murowany
    Dziecko wyciągnie Cię do Maka
    Dziecko dopieści Twój bałagan
    Dziecko w ciągu 18 lat życia pozbawi Cię około 180 tys zł
    Dziecko nie raz pomyśli i powie że jesteś głupia
    Dziecko zapełni Twój dzienny i nocny harmonogram
    Bądź tego pewna 🙂
    Nishko, rzadko komentuję, ale Twoje mądrości są mi bardzo bliskie…

    • Trafnie to określiłaś 🙂

  • pikfe

    Fantastyczny wpis. Rzadko znajduję bloga, którego warto czytać, ale na szczęście jeszcze czasem się to zdarza.

  • Klaudia

    to fikcja? bo jakoś tak ciężko mi uwierzyć w takie znalezisko 😛

  • Bianka

    Przeglądając strony internetowe, przypadkiem trafiłam na twojego bloga. Jestem zafascynowana twoimi wpisami! Od dziś będę zaglądać tutaj systematycznie i czekać niecierpliwie na nowe wpisy! Pozdrawiam 🙂

  • Pingback: Ogłoszenie | Nishka()

  • Dziecko jest „lekarstwem”jedynie ma brak dziecka.

  • Dobry tekst, bardzo trafnie to ujełaś. Jaka szkoda, że wielu posiadaniu dziecka przypisuje właśnie jakąś misję…
    Pozdrawiam radośnie.

  • Aga z www.makeonewish.pl

    jak zwykle rękami i nogami sie podpisuje