Gdyby zwierzęta były ludźmi – kilka opowiadań z przymrużeniem oka :)

Alessandro Gallo

Robiłam dziś małe porządki w komputerze i natrafiłam na plik, który stworzyłam pięć lat temu. Borykając się wówczas z dużym deficytem finansowym, szukałam sposobów na to, jak dorobić sobie do pensji.

Gdy trafiłam na ogłoszenie o tym, że agencja reklamowa ogłasza konkurs na stworzenie scenariusza reklam promujących suplementy diety uspokajające oraz energetyzujące – postanowiłam, że wezmę w niej udział. Nagroda opiewała na 1000 zł. Okazało się niestety, że agencja była nieuczciwa: nie wyłoniła żadnego zwycięzcy, po otrzymaniu propozycji nawet nie podziękowała, jedynie wysyłała mejlowo kolejne terminy wyłonienia konkursu, aż w końcu zamilkła na zawsze. Myślę, że był to po prostu „sprytny” pomysł na to, jak zebrać darmowe pomysły. Dziś lampka od razu zapaliłaby mi się, bo ogłoszenie było dane na portalu dla osób szukających pracy, czyli wiadomo: bardzo zdeterminowanych. Nie było też żadnego regulaminu konkursu.

Żeby moja praca nie poszła na marne, opublikuję dziś swoje pomysły na blogu. :) Dodam, że w ogłoszeniu nie znalazły się żadne sugestie, ot: pomysł na reklamę telewizyjną suplementów diety uspokajających oraz energetyzujących.

Wymyśliłam pięć scenek, w których główną rolę odgrywały zwierzęta posiadające cechy ludzkie.

A więc otwórzcie oczy wyobraźni i ujrzyjcie nimi moich bohaterów i sytuacje, w których znaleźli się! :)

Żeby wprowadzić Was w klimat, zaprezentuję Wam najpierw kilka uroczych prac Alessandro Gallo ukazujących spersonifikowane zwierzęta, na które dziś natrafiłam szukając fotografii do mojego tekstu.

a.ga4a.ga3

Więcej prac Alessandro znajdziecie na jego stronie internetowej.

A poniżej moje pomysły. Starsza o 5 lat Nishka uśmiecha się teraz do tej młodszej. 😉

Kruk

Kruk próbuje rozłupać orzech. Uderza nim o podłogę, ale nic z tego nie wynika, orzech wciąż pozostaje nierozłupany. Kruk jest wyraźnie podirytowany. Idzie wściekły do kuchni, otwiera zamaszyście szufladę i wyjmuje z niej dziadka do orzechów. Nie jest w stanie użyć narzędzia, bo ma przecież dwie delikatne nóżki, którymi nie jest łatwo używać dziadka od orzechów. (Kruk wygląda tak jak rzeczywisty ptak, czyli nie ma rąk i nóg lecz łapki). W związku z tym, że nie udaje mu się rozłupać orzecha, jest wściekły. Zaczyna skakać po podłodze, agresywnie krakać, trzęsie się ze złości.

.

[plansza] SUPLEMENT DIETY USPOKAJAJĄCY.
I WSZYSTKO WRÓCI DO NORMY.

 

Widzimy uśmiechniętego kruka siedzącego na drzewie. Pod nim ulica, po której jadą samochody. Kruk zrzuca kilka orzechów na jezdnię. Odczekuje chwilę i gdy ulica robi się pusta, zlatuje na jej powierzchnię i dumny z siebie zbiera z powierzchni rozłupane przez samochodowe opony łupinki. Uśmiechnięty zajada orzechy.

Gepard

Gepard zagląda głodny do lodówki. Ma smutną, przygnębioną minę. Po kilku sekundach zrezygnowany zamyka drzwi lodówki i odchodzi od niej przybity, przygarbiony. Snując się, wykonuje kilka kroków. Nagle cofa się i wraca w stronę lodówki. Z nadzieją w oczach otwiera ją jeszcze raz, bacznie przyglądając się jej wnętrzu.

Widzimy wnętrze lodówki. Ewidentna pustka. Oprócz światła, nie ma w niej absolutnie nic.

Gepard siada przybity na kanapie. Patrzy w stronę okna i widzi zająca. Z ust zaczyna mu cieknąć ślina, uch zjadłby takiego… Wstaje wolno, flegmatycznie podchodzi do drzwi. Otwiera je, niemrawo kroczy w stronę zająca, wyraźnie pozbawiony energii. Zając, zauważywszy geparda, nic sobie  z tego nie robi i przechodzi wolnym krokiem na drugą stronę ulicy.

.

[plansza] SUPLEMENT DIETY ENERGETYZUJĄCY.
I WSZYSTKO WRÓCI DO NORMY.

Widzimy geparda, pędzącego z prędkością błyskawicy za wyścigowym samochodem, na którego tylnym parapecie siedzi zając.

Bociany

Bocianica stoi przed gniazdem i puka do drzwi. Otwiera jej Bocian i zaprasza do siebie. (romantyczna muzyka w tle).

Samica siedzi na kanapie i przygląda się wnętrzu gniazda Bociana Kawalera. Widzi, że jest bardzo zaniedbane. Gałązki, z którego wykonane jest gniazdo, są niedbale ułożone, niebezpiecznie wystają ze ściany. Brak w ich kompozycji harmonii, ładu. Dostrzega dziurę: najwyraźniej zabrakło bocianowi gałązek na załatanie dziury. Bocianica jest zniesmaczona. Oczyma wyobraźni widzi przyszłość.

(przyszłość widzi w telewizorze, który stoi w gnieździe).

Widzi w nim siebie, natrafiającą na wystający „pręt” z gałązki, który robi jej oczko w rajstopach. Zatroskana patrzy na swoje porwane rajstopy.

Widzi biegające pisklaki, z których jedno wypada przez dziurę w gnieździe. Tuż za nim wypada drugie pisklę. I trzecie. I czwarte. I piąte.

Widzi koleżanki Bocianice, które, szepcząc sobie na ucho, obgadują niedbale i chaotycznie utkane gniazdo i naśmiewają się z niej i jej małżonka.

Bocianica patrzy z przerażeniem na Bociana. On też patrzy na telewizor emitujący wizję przyszłości samicy. Mimo to nadal leży. Bocianica robi minę, która wskazuje na to, że oczekuje od niego jakiegoś działania, inicjatywy. Bocian nadal leży, pozbawiony energii i robi bezradną minę.

.

[plansza] SUPLEMENT DIETY ENERGETYZUJĄCY.
I WSZYSTKO WRÓCI DO NORMY.

Widzimy bociana krzątającego się po gnieździe. Jest uśmiechnięty i pełen energii i witalności. Gniazdo jest bardzo zadbane, gałązki równo, regularnie ułożone, żadne nie wystają, gniazdo aż lśni czystością – wszystko to dzieło zaradnego Bociana! Małżonka uśmiechnięta leży na kanapie i pachnie.

Żółwie

Zdenerwowany żółw siedzi na taborecie. (wściekłość w oczach, nozdrza rozwarte, nerwowo podryguje nogą). Podłoga dudni, wręcz „faluje”. Żółw spada z taboretu. Wstaje z podłogi jeszcze bardziej zdenerwowany (zaciska pięści, nozdrza rozwarte, oddech głośny i coraz szybszy). Mamrocze coś pod nosem, wyraźne podirytowany. Patrzy wściekły  na dwa małe żółwiki, które biegają obok niego w kółko jak szalone i wyrywają sobie nawzajem piłeczkę.

– Aaaaaaa! – wykrzykuje rozjuszony, jakby zaraz miał eksplodować.

.

[plansza] SUPLEMENT DIETY USPOKAJAJĄCY.
I WSZYSTKO WRÓCI DO NORMY.

 

Wyluzowany żółw siedzi na kanapie. Obok niego, na podłodze szaleją dwa małe żółwiki. Rzucają piłeczką, wydają radosne okrzyki, skaczą, fikają, istne szaleństwo. Ojciec Żółw: oaza spokoju, obserwuje to z uśmiechem. Nic nie jest w stanie wyprowadzić go z równowagi.

Orły 

Dwa orły: ojciec i syn stoją na małym pagórku. Orzeł uczy dziecko latać. Ojciec macha intensywnie skrzydłami: porusza nimi czterokrotnie. Spogląda wyczekująco na syna, oczekując, by powtórzył po nim ruchy. Syn zamiast machać, tak jak ojciec, pionowo (góra-dół), macha poziomo (przód-tył).

Ojciec wścieka się (wściekłe spojrzenie, rozszerzone źrenice, zmarszczone czoło). Jeszcze intensywniej zaczyna machać skrzydłami, jego ruchy są bardzo nerwowe i szybkie. Przestaje, patrzy na syna, oczekując, by ten powtórzył po nim ruchy.

Syn tym razem macha skrzydełkami prawidłowo (góra-dół), ale robi to zdecydowanie zbyt wolno (rozpościera je – dwie sekundy przerwy – opuszcza). Robi to bardzo nieporadnie. Ojciec robi się czerwony ze złości.

.

[plansza] SUPLEMENT DIETY USPOKAJAJĄCY.
I WSZYSTKO WRÓCI DO NORMY.

Ojciec i syn oboje lecą przez przestworza. Co jakiś czas spoglądają na siebie z miłością, uśmiechając się do siebie. W pewnym momencie ojciec, patrząc na syna, nie zauważa drzewa i uderza weń. Otrząsa głową i mimo guza uśmiecha się słodko do syna. Lecą dalej.

:)

Komentarze:

  • Magda

    Świetne opowiadania, ja oczyma wyobraźni ujrzałam wszystkie te scenki :>

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Cieszę się, bo już się obawiałam, że moje poczucie humoru jest zbyt abstrakcyjnej i oderwane od rzeczywistości :)
      Wiem już, że przynajmniej jedna osoba mnie rozumie 😉

  • https://tianlandia.wordpress.com Tianzi

    😀
    Nie wiem, co jest fajniejsze, te scenki, czy sposób, w jaki je opisujesz (szczególnie mimikę zwierząt). Nie myślałaś kiedyś o pisaniu np. książek dla dzieci?

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Oh, Twój komentarz jest, tak jak i słowo Wilka i Magdy jak miód na moje serce :))
      Już wiem, że jest co najmniej trójka osób, do których trafiły moje historyjki!
      O książce dla dzieci nie myślałam, ale kto wie.. może warto wydrukować z 10 egzemplarzy – dla Was i najbliższej rodziny? 😀

  • http://www.jablondyn.pl Wilk

    Fajne. Jak mówią fachmeni z branży – widzę to. Najbardziej przypadła mi do gustu historia orlej nauki latania i zawiedzionego geparda. Żółwim latoroślom proponuje na dobicie tatusia zbić szybę w oknie. Kłóci mi się tylko kruk. Jego irytacja, zamaszystość, a później nieporadność w operacji z dziadkiem do orzechów.

    Generalnie poczucie humoru masz po zbóju. Też mam czasem tą podobną zagwozdkę, kiedy czuję, że ze swoim dowcipem nie trafiłem w świadomość odbiorców i patrzą na mnie niepewnymi minami.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Co to znaczy „mieć poczucie humoru po zbóju”? Czy dobrze czuję, że takie trochę drętwe, zrozumiałe dla nielicznych? :) Bo przyznam, że widząc ilość komentarzy pod dzisiejszym tekstem czuję, że chyba nie trafiłam ze swoimi historyjkami nie tylko do agencji, ale i Czytelników. :)) Na szczęście mogę zakryć się tym, że to „twórczość sprzed 5 lat”. Hahaha!
      Wilku, dziękuję, że jesteś ze mną!
      łączę pozdrowienia
      wdzięczny Tur

      • http://www.jablondyn.pl Wilk

        Po zbóju, znaczy z biglem, co znaczy z jajem. Wcale nie drętwe, a nie oczywiste, angażujące do pracy zwoje i zabarwione nutą abstrakcji. Ja bym spojrzał na to w ten sposób, gdyby Twoje poczucie humoru bawiło wszystkich, byłoby pospolite. Tak, jest to towar reglamentowany, wyrafinowany, ekstras, prawie, że delikates. A, że odzew niewielki… czwartek, ludzie się do weekendu szykują. I tego się trzymamy.

        • http://www.nishka.pl/ Nishka

          Ach, moja próżność została nakarmiona, dziękuję!
          Przy okazji: piszę właśnie tekst o uważności, o tym, jak portale społecznościowe nas rozpraszają i zazdroszczę Ci tej wolności. Bo nawet pisząc tekst o tym, co jakiś czas na nie zerkam.

          Przy okazji, skoro tam Cię nie ma, to podzielę się dialogiem, który niedawno opublikowałam na FB. To taki humor, który dzieli ludzi na dwie grupy: entuzjastów i osoby patrzące z politowaniem lub zażenowaniem.

          Rozmawiam z siostrą cioteczną przez telefon.
          – Ojej, muszę kończyć! – wykrzykuje nagle i rozłącza się.
          Po kilku minutach wysyła mi smsa:
          – „G. zleciał z huśtawki, ale wszystko ok. Buziaki, jesteśmy w kontakcie.”
          – Uff! – odpisuję i dodaję: „Mój tato, twój wujek, powiedziałby: ‚dobrze, że nie pobrudził bluzki ani huśtawki krwią.’
          – „Pobrudził, ale pada deszcz, więc raz dwa się zmyło” – odpisuje mi kuzynka.

          • http://www.jablondyn.pl Wilk

            Dobre. Rechotałem się. Pozdrowienia dla kuzynki.

  • Lady

    Zabawne scenki :) A zwierzęta z ilustracji pomogły mi sobie wszystko wyobrazić. najlepsza wg mnie jest z żółwiem i orłem :)

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Bardzo mi miło :))

  • Agnieszka Makowska

    Genialne! Mnie najbardziej przypadła do gustu scenka z bocianami. Cieszę się że trafiłam na Twój blog. Pozdrawiam ciepło.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Cała przyjemność po mojej stronie, dziękuję!

  • Kinga

    Pani Nishko! Jak kiedyś przyjdzie mi do głowy robić biznes w reklamie, już wiem, u kogo szukać niepospolitych i świetnych materiałów. :) Bociany wymiatają! Szczególnie oczko w rajstopach. 😉 Brawo!

  • http://jakchcemy.pl/ tomekq | jakchcemy.pl

    Świetne.
    I jedno,
    i drugie.

  • http://www.calareszta.pl/ calareszta.pl

    Poproszę ten dla żółwików. Mogłabym zagrać nawet w tej reklamie. Jeden żółwik w gratisie, bo mam trzy :) Z tym, że o Panie, to nie są żółwiki, a raczej małe hienki :)