Jak dojechać na Łotwę i co tam robić?

Zwróciliście się do mnie z pytaniami związanymi z Łotwą, gdzie konkretnie byłam, ile to kosztuje. Oto kilka informacji, ciekawostek i zdjęć związanych z naszą wyprawą na Łotwę.

IMG_8102

POLSKA

Kierujesz się na Suwałki. W zależności od pory roku, możesz napotkać tam niedźwiedzie polarne, nie bój się, potraktuj to jako przygodę. Możesz je fotografować przez samochodową szybę i udawać, że jesteś na safari. Niechaj suwalskie tablice informacyjne kierują Cię na przejście graniczne w Budzisku (ok. 30 km za Suwałkami).

LITWA

Gdy wjedziesz na Litwę, zaatakują Cię charakterystyczne dla tego języka końcówki: kefiras, informacjas, sklepas, bilbordas z „Promocjas! Granitas Marmuras w niskich cenasach!”. Uwaga, to jest zaraźliwe, bezwiednie zaczynasz  stosować te koncówkas. W pewnym momencie ktoś z nas krzyknął:
– Wyjedźmy już szybciej z Litwy, bo zaraz zaczniemy na stałe mówić tym językiem, choleras!

Jeżeli w istocie chcesz z niej szybko wyjechać, kieruj się na Kowno (około 100 km).
Tu trafisz na autostradę, którą jedź do litewskiej Kłajpedy (około 200 km).
Przed Kłajpedą skręć w stronę Pałangi, w której szukaj trasy prowadzącej do łotewskiej Lipawy (Liepayi) (około 70 km)
W drodze powrotnej znad morza zajechaliśmy na kilka godzin do Pałangi i gdy zobaczyliśmy te tłumy ludzi,  chcieliśmy krzyknąć do nich:

– Halo! Ludziskas! Słuchajcie! 70 km stąd, na Łotwie, są przepiękne plaże puste po horyzontas!

Ale nie krzyknęliśmy.

ŁOTWA

Zatrzymaliśmy się 18 km przed Liepayą: w nadmorskiej wsi Bernati. Mieliśmy zarezerwowany nocleg w gospodarstwie agroturystycznym, 7 minut pieszo nad morze.

KOSZT KWATERUNKU

Na Łotwie płaci się łatami (1 łat= 6 zł), w 2014 w planach jest wprowadzenie euro. Nocleg kosztował nas dziennie 3 x 7 łatów (dorośli + 13-letnia córka) + 5 łatów młodsza.  Dziennie więc płaciliśmy 26 łatów = 156 zł. Tak więc koszt tygodniowego zakwaterowania 4-osobowej rodziny wyniósł 1100 zł. Mieszkaliśmy w domku, w którym do dyspozycji mieliśmy górę na poddaszu o powierzchni około 35 m² (ale z dużymi spadami dachowymi), cztery łóżka, toaletę, prowizoryczną kuchnię (szafki z naczyniami, elektryczny palnik). Na dole domku była większa kuchnia, sauna i prysznic (który musieliśmy dzielić z domownikami. To było trochę uciążliwe, ale tylko trochę, było czysto i nasze drogi ku prysznicowi zetknęły się tylko raz).

NADMORSKA WIEŚ (BERNATI)

Z ciekawostek, które poczyniliśmy:
– domy na wsi są w dość kiepskim stanie, wymagające remontu, za to prawie każdy Łotysz ma nowy i dobry samochód;
– wszystkie trawniki są wystrzyżone, każdy bardzo dba o otoczenie wokół swojego domu, co sprawia że cała miejscowość jest czysta, schludna i zadbana;
– jest mnóstwo koszy na śmiecie, na bieżąco opróżnianych;
– czuć tu skandynawski smak i gust.

URZEKAJĄCE MIASTO (LIEPAYA)

Kilka razy jeździliśmy do oddalonej o 18 km Liepaji i byliśmy tym miastem zachwyceni. Niestety nie mam zdjęć, dlatego zamknijcie teraz oczy i uruchomcie wyobraźnię. Wróć! Nie zamykajcie oczu, czytajcie dalej.;) Oczyma wyobraźni ujrzyjcie przepiękne kamienne i drewniane wille z przełomu XIX i XX wieku. Domy remontowane z odtworzeniem ich naturalnego wyglądu, brak sidingu, dziwnych udziwnień, które często spotyka się w Polsce. Mnóstwo domów na sprzedaż, wiele domów zaniedbanych, wymagających remontu, ale to czyni je jednocześnie wyjątkowymi, bo czuje się tam przedwojenny klimat, który uwielbiam i zawsze ilekroć czytam książkę z tego okresu lub znajduję się w otoczeniu charakterystycznej dla niego architektury, wyobrażam sobie, że przeniosłam się w te czasy. Mnie najbardziej ujęła kolorystyka. Tam każda okiennica, drzwi, kolor domu, a nawet płotu jest idealnie dobrany. Nie ma chaosu kolorystycznego, mimo że wiele domów jest bardzo kolorowych, każdy kolor jest „akuratny”. Na ulicach niewiele reklam, a jeżeli są, to gustowne, z pięknym liternictwem, byłam urzeczona nawet czcionką haseł reklamowych!

JEDZENIE, CZYLI ŁOTWA, KRAJ ZIEMNIAKAMI PŁYNĄCY

Jednym z pierwszych pytań, które zadaliśmy Indze, właścicielce gospodarstwa, było pytanie o to, gdzie można zjeść ryby. Spodziewaliśmy się, że będzie tak jak na polskim wybrzeżu, pełnym smażalni, wędzarni itd. Tymczasem Inga była kompletnie zaskoczona naszym pytaniem.
– Ryby? Mhm, prawdę mówiąc, nie wiem. Podobno gdzieś, jest jakiś rybak.. Jakby co, mój teść ma dużo warzyw ekologicznych, np ziemniaków.

Te ziemniaki, mimo że ani razu nie skusiliśmy się na nie, towarzyszyły nam przez cały pobyt i stały się niczym końcówkas na Litwas.
(W mieście, zastanawiając się, gdzie kupić bilety do parkowania) – Tu się pewnie parkuje za ziemniaki.
(Szukając pocztówek) – Pocztówki też są pewnie z ziemniaków.
(Słysząc w radiu łotewską piosenkę) – Na bank śpiewają o ziemniakach.
(Patrząc na plakaty) – Pewnie zbliża się Festiwal Ziemniaka.
(Jedząc jogurt truskawkowy) – To nie truskawki, to ziemniaki z czerwonym barwnikiem.

Na Łotwie ciężko jest coś zjeść „na mieście” (oczywiście piszę o Liepayi, nie wiem jak jest np w Rydze, w której nigdy nie byłam). Trudno było nam znaleźć miejsce do pożywienia się. Szukaliśmy jakiejś fajnej smażalni ryb lub baru, których pełno w Polsce. Albo nic, albo restauracje przy hotelach, albo knajpy, w których siedzieli piwosze. Znaleźliśmy tylko jedną restaurację „Vecais Kapteinis” , która nas zaintrygowała. Jedzenie było bardzo smaczne, jedliśmy flądrę z ryżem (na przekór ziemniakom). Obiad dla czteroosobowej rodziny kosztował nas 23 łaty, czyli 140 zł.

WP_20130818_005

Budynek z 1773 roku! Te czasy pamiętam jak przez mgłę, byłam wtedy kilkuletnim berbeciem.

ZAKUPY

Zakupy robiliśmy w bardzo dobrze zaopatrzonym supermarkecie sieci „Maxima”. Córki oddawały się czynności porównywania produktów określonych marek, których nie można było znaleźć w Polsce.

WP_20130818_008

„Mamo, patrz, fishki! Fishki dla Nishki!”

Co ciekawe, na półkach mnóstwo polskich marek, soki Tymbark, Frugo, jogurty „Polskie Smaki” z Bakomy, polskie wafelki, bloki rysunkowe itp. Gdy w drodze powrotnej zajechaliśmy na Litwę i również zaszliśmy do „Maxima”, to stwierdziliśmy, że poziom litewskiego sklepu (zaopatrzenie, jakość produktów, wystrój, obsługa) był mniej więcej o dwa poziomy niższy od łotewskiego (w skali powiedzmy pięciopunktowej). To był kolejny dowód na to, że Łotwa przywiązuje dużą wagę do jakości. Na Łotwie jest JAKOŚĆ, w Polsce i na Litwie często: „JAKOŚ to będzie.”

NA PLAŻY

Zdecydowaną większość naszego pobytu spędzaliśmy na plaży. W domu tylko spaliśmy i jedliśmy.

IMG_8201„Jak nie masz kaptura, masz włosy na czole”, czyli maksymy Nishki. Na łotewskiej plaży jest bardzo wietrznie. „Jak chcesz być niczym Marylin Monroe, jedź na Łotwę i ubieraj się w sukienki.”

IMG_8295

Łomatko, co to za ptak do nas przyleciał?

IMG_8299

A, to latawiec!

IMG_8041

Przez cały pobyt ciągle byłam w ruchu: biegałam, robiłam przysiady, pompki, zamiatałam piasek, porządkowałam muszle. Raz, dosłownie na dwie minuty, położyłam się.

IMG_8169

Natomiast mąż i córki ciągle leżeli, tylko raz, na dwie minuty wstali.

IMG_8168

IMG_8185

– Mamo, kiedy w końcu kupisz mi zestaw zabawek do piasku? Mam tylko łopatkę, i to znalezioną na plaży.
– Ojtam, ojtam.

IMG_8311

Popatrz na efekt uruchomienia wyobraźni przez twoją starszą siostrę: domek z patyczków i nadmorskich roślin.

IMG_8174

– Po co wam te miecze?
– Żeby bronić się przed dzikimi Łotyszami! (patrz: Na Łotwę tylko z mieczem.)

IMG_8180

Najadłam się strachu przez niego! Wpadłam w histerię, dopiero po kilkunastu minutach córce udało się mnie uspokoić. „Mamo, ten krokodyl jest dmuchany. Na Łotwie nie żyją prawdziwe krokodyle.”

IMG_8282

Za to orki, owszem. Młodsza córka, wprawdzie straciła jedną nogę, ale w końcu udało się: usidliła zwierzę i zmęczona walką zasnęła na morzu. Wróciła do nas po trzech dniach. W ostatniej chwili: już chciałam zacząć jej szukać!

IMG_8368

Może to banalne, ale widok zachodu słońca nad morzem jest naprawdę ekscytujący i skłania do refleksji.

IMG_8382

Mhm, co by tu zrobić na kolację? Placki ziemniaczane czy sałatkę z ziemniaków?

IMG_8046

Jak to się ustawiało kciuk na znak, że jest w porządku i ok? Nieważne, po prostu to napiszę. Łotwa: lubię to!

Komentarze:

  • Asia

    Namówiłaś..

  • Marta

    Naprawdę aż chce sue jechać na Łotwę, bardzo fajnie to opisałaś. Ale co mnie zadziwia – zdjecia z Twoim wizerunkiem, nostalgicznym wyrazem twarzy jakoś rozmijają mi się z Twojążywąą naturą…:-) tzn ja myślę, że taka jest 🙂

  • nishka

    Marta, wytłumaczenie jest proste: ja po prostu głupio wychodzę na zdjęciach uśmiechnięta 🙂 Kiedyś zrobię notkę ze swoimi minami to się przekonasz. 🙂
    Zaś co do natury, to tak, jestem żywa, momentami wręcz nadpobudliwa. 😉

  • Witaj Nishko! Weszłam tu na chwilę, a wcięło mnie na dwa dni 😉 Zostaję!

  • nishka

    Karpiowa, rozgość się! 🙂

  • Giovanna

    Szczerze mowiac bardzo zaciekawila mnie Twoja relacja z pobytu na Lotwie. Z przejeciem przeczytalam calosc. A jakie piekne zdjecia! Prosimy o wiecej 🙂

  • nishka

    Giovanna, bardzo mi miło 🙂

  • Niczka

    Hej Niszko, któregos pięknego dnia wlazlam przypadkiem na blog kominka i przeczytalam jeden post, w ktorym akurat napisal cos o Tobie. 🙂 zajrzałam do Ciebie i w jednen wieczor przeczytalam caly Twoj blog. Uroczyscie oglaszlam sie twoja stala czytelniczka, fajnie piszesz, a twoje corki sa swietne 😀 pozdrowienia dla Niszki od Niczki 🙂

  • Marta

    Już to chyba kiedyś pisałam na fb ale napiszę jeszcze raz, ze ja też znalazłam Nishke przez bloga kominka, na który weszlam raz jeden jedyny, przeczytałam jednego posta i była ram malutka, ale zachęcająca wzmianka i Nishce. Myślę – wejdę, sprawdzę… I zostałam 🙂

  • Ty… to ten latawiec jednak potrafi latać, tylko te moje chłopy takie trefne…

  • nishka

    Niczka i Marta, bardzo się cieszę, że zostałyście, a Kominkowi jestem wdzięczna, że przyprowadził do mnie takie fajne Czytelniczki 🙂
    Matka, głowa do góry, nad morzem łatwiej niż nad jeziorem, tam taki wicher wieje, że głowy urywa, latawce same się do góry unoszą 😉

  • Nishko! Poczytałam, powiedziałam w domu, że chcę na Łotwę i wywiązała się dyskusja… W jakim języku można się porozumieć z łotyszami?! Poza łotewskim, oczywiście…

  • nishko

    Dominiko, w angielskim, rosyjsku mówią niechętnie.

  • mrt

    Nishko, czy teraz, po Twojej zachęcie, łotewskie plaże nie zapełnią się Polakami, którzy są spragnieni pustych plaż :P? aaa, czekaj… czyli, że Polacy wyjadą na Łotwę, a Wy będziecie wtedy korzystać z naszych pustych plaż?! 😉

  • nishka

    mrt, dokładnie taki jest mój plan! 🙂

  • Czyli mogłam się zakładać i bym wygrała 😉 Moja mama stawiała bardziej na rosyjski 😉

  • Nishka

    Oni umieją po rosyjsku, zresztą aż 30 % mieszkańców stanowią Rosjanie. W folderach informarmacyjnych widnieje informacja, że okupacja rosyjska trwała aż do 1991 roku i niechęć do języka duża.. Więc od biedy można się dogadać, ale chętniej wybierają angielski, który zna większść – np panie w sklepie.

  • Doskonale to opisałaś, kilka razy myślałam, że ze śmiechu nie wytrzymam. Na szczęście jest późna noc, więc nie mogłam za bardzo się śmiać, bo obudzę śpiącą rodzinę. Ale może wtedy powiem im o … krokodylu. Spokojnie one tylko na plaży na Łotwie.
    Świetne są te żarty Twoich córek.
    Jak ja Ciebie lubię i te Twoje wpisy i komentarze 😉 … i z tej relacji również Łotwę, ale zdecydowanie nie ich ważną część pożywienia – ziemniaki.
    Chyba naprawdę będziesz w świadomości Polaków REKLAMĄ Łotwy 😉
    Mówiłaś już Łotyszom, że nadciągają Polacy?

  • Pingback: Łotwa – plaże puste po horyzont | Nishka()

  • sssssssssssss

    Byłam kiedyś w Liepayi, cudownie było, więc tym bardziej miło czytało mi się ten tekst. I ten humor – kocham po prostu!
    Tylko ja też wolę wydania papierowe, więc nie chcę Cię martwić, ale łap się za pisanie książki 😛
    Pozdrawiam gorąco z Suwałk i… ok, lecę, bo te cholerne niedźwiedziasy znów podłażą pod same okna!

    • Haha, ok będę to miała na uwadze! 🙂