Jak nastoletnie siostry dogadują się z maluchem? Jaka różnica wieku jest najlepsza?


Starsza córka skończy za kilka miesięcy 19 lat, młodsza 14 lat, a tymczasem po domu plącze się również ich brat, który latem zdmuchnie na urodzinowym torcie trzy świeczki. Czy to dobra różnica wieku?

Bardzo często, zarówno jako Nishka, czyli postać z internetu, jak i Natalia, czyli postać z życia 😉 jestem pytana o to, jak oceniam aż tak dużą różnicę wieku między moimi dziećmi. Uznałam więc, że napiszę na ten temat kilka słów. Żeby zaspokoić ciekawość oraz może dać jakąś wskazówkę osobom, które mają już duże dziecko lub dzieci i myślą nad kolejnym, ale niepokoi je znaczna różnica wieku. Dodam, że wskazówka opiera się wyłącznie na moich doświadczeniach, nie jest poparta badaniami statystycznymi ani doświadczeniami innych rodziców, dlatego tym bardziej chętnie wysłucham Waszych historii, piszcie w komentarzach. 🙂   

Wydaje mi się, że w internetowych dyskusjach najczęściej chwalona jest różnica wieku między rodzeństwem wynosząca około 2-3 lat. I pewnie dużo w tym prawdy. 🙂

Między moimi córkami jest 5 lat różnicy i mimo, że raczej nigdy wspólnie nie bawiły się, bo dzieliła je zbyt duża przepaść rozwojowa, mnie było też w pewnym sensie łatwiej, bo miały inne potrzeby. Choćby dziś, gdy są nastolatkami: okres największego buntu u starszej trwał, gdy młodsza była jeszcze „łagodnym dziewczęciem”, natomiast teraz, gdy bunt zaczyna się u młodszej, starsza już zaczyna być „łagodną dziewczyną”. We wczesnym dzieciństwie nie występowały walki o zabawki, nie musiałam nigdy równolegle czuwać na dwoma ruchliwymi szkrabami, nic się nie stało, gdy z jednego spuściłam oko. Słowem, każde z trójki moich dzieci było zawsze w zupełnie innej fazie rozwoju, co dawało mi pewnego rodzaju komfort i możliwość odetchnięcia. 

I potem, kiedy już miałam duże i „odchowane” dzieci – co jest określeniem na tyle paradoksalnym, że przecież były nastolatkami, zaszłam w kolejną ciążę. O tym, jak córki zareagowały na wieści o tym, że będą mieć brata, pisałam w tym tekście.

Jak sytuacja wygląda dziś, po trzech latach? Czy nastoletnie siostry mają kontakt z bratem?

Tak, uwielbiają go! Zresztą z wzajemnością!

Synek jest pewnego rodzaju promyczkiem w naszym domu, rozświetlającym codzienność ze swoimi śmiesznymi tekstami, spostrzeżeniami, gestami lub gdy zaprasza nas wszystkich do tańca z muzyką, którą wciąż, mimo naszych protestów, ustawia na cały regulator (na szczęście mieszkamy w domu, więc sąsiedzi jeszcze nie wzywali policji). Od kiedy urodził się, cała rodzina, z córkami włącznie, bacznie obserwuje postępy w jego rozwoju, ciesząc się, że usiadł, zrobił pierwszy krok, powiedział pierwsze słowo, skonstruował pierwsze zdanie itd.

Oczywiście bywa, że brat jest niczym piekielny ogień wkradający się znienacka do ich pokojów i pochłaniający ważne przedmioty, co spotyka się z ich dezaprobatą wyrażoną w prostej komendzie rzuconej do rodziców:

– Zabierzcie szybko stąd waszego dzieciaka!!!!

Wiadomo, życie. 

Nie ma dnia, żeby nie ucięły z nim pogawędki. Zwłaszcza, że to często maluch ją inicjuje:

– Jesz sobie kolację? – zagaduje którąś z sióstr.
– Śniadanie.
– Aha.
– I potem idziesz do pracy?
– Do szkoły.
– Mhm.

Lub innym razem:

– Pobiegasz ze mną? 
– Teraz nie
– Proooooooszę…
– Teraz nie.
– Jesteś smutny?
– Nie. Jestem obrażony – odpowiada, przewracając oczami.

I biegają wokół stołu robiąc kilka dziesiątek okrążeń, niby wyłącznie na prośbę brata, a w rzeczywistości, na moje oko, mają szansę na beztroskie obudzenie w sobie dziecka, co na co dzień nie przystałoby, wszak już są dorosłymi nastolatkami…

Wiem, że za 10 lat, gdy syn wejdzie w moment kolejnego buntu – dziś 2-3-latka, wówczas nastolatka, starsze siostry wtedy już zupełnie duże, po 20-tce, a wręcz zbliżające się do 30-tki (!) będą jego łącznikiem między nudnymi-i-nic-nie-wiedzącymi-o-życiu-starymi a światem. 

Cieszę się, że mam akurat taką różnicę wieku: 5,11 i 16 między moimi dziećmi i nie zamieniłabym jej na inną. No dobra, zamieniłabym ją na 5,10 i 15, bo atrakcyjniej brzmiałaby. 😉

A teraz uwaga: mogłabym napisać dokładnie taki sam tekst, gdyby moje dzieci dzieliła zupełnie inna różnica wieku: czy byłby to rok, 2,3, 6 czy 8 lat.  W każdej byłabym w stanie znaleźć dużo zalet!

Nie zawsze da się zaplanować różnicę wieku między z rodzeństwem z kalendarzem w ręku, figla może spłatać natura uniemożliwiająca nam zajście w ciążę albo sytuacja życiowa. Cieszmy się z tego, co mamy!  Jestem naprawdę głęboko przekonana, że każda różnica wieku między dziećmi jest dobra, bo jest taka, jaka wyszła. 🙂 

Komentarze:

  • Magda Blaszkowska-Dzwonek

    U nas 9 lat różnicy między córkami. Starsza 11,5 , młodsza niecałe 3. Bardzo sobie chwalę. Mnie jest łatwiej, bo starsza już samoobsługowa, a przeświadczenie, że dziewczynki nie będą miały ze sobą nic wspólnego, że nie będą się razem bawić, okazało się nieprawdziwe. Wiadomo, starsza ma swoje sprawy, ale obie przepadają za sobą, i wcale nierzadko odbywają się wspólne tańce, ganianie, chichranie się, a dziś np. bawiły się razem w lekarza zestawem lekarskim młodszej i mam wrażenie, że starsza wcale nie była znudzona. I prawda to, że młodsza siostra jest dla starszej dobrym pretekstem do brania udziału w różnych aktywnościach, zabawach, atrakcjach, z których jako świeżo upieczona nastolatka już wyrosła 🙂

  • Natalia Nowakowska

    Świetny wpis, zresztą jak zawsze. Mam do Ciebie pewną prośbę. Czy mogłabyś powiedzieć co sądzisz na temat sprawdzania dzieciom telefonów? Bo ostatnio moja przyjaciółka opowiadała mi, że jak była na wywiadówce wychowawca jej 11sto letniej córki prosił rodziców żeby sprawdzali dzieciom telefony, z naciskiem na smsy. Dokładnej przyczyny nie podał. Bardzo chciałabym wiedzieć co sądzisz na ten temat. Pozdrawiam

  • e-milka

    U nas 5 lat, a planowałam nie więcej niż dwa. Sama mam 3 lata młodszego brata i moich dzieci tak „krzywdzić” nie chciałam, bo własną detronizację bardzo przeżywałam. Ale jak piszesz – życie: komplikacje natury ginekologicznej, sytuacja materialna, wyszło jak wyszło. Uważam, że dobrze, też widzę dużo zalet. Jedyne, co mnie martwi – chciałam trójkę, a teraz już czuję presję wieku – teraz albo nigdy. Gdyby się udało roznica byłaby co najmniej 7 i 12 lat.