Jak rozmawiać z nastolatkami? Chcę dla moich córek ustawić status: dostępna

1_dsc9349_awanat
fot. Agnieszka Wanat

Stało się: mam w domu dwie nastolatki: młodsza córka kilku dni temu dołączyła do tego zjawiskowego grona. Gdy ktoś, dowiadując się, że zostałam niedawno mamą niemowlęcia, patrzy na mnie ze współczuciem na myśl o tym, ile mam w związku z tym zamieszania, uśmiecham się. Perturbacje z niemowlęciem są niczym w porównaniu do perturbacji z nastolęciem! 🙂

Życie z nastolatkiem nie należy do najłatwiejszych. To taki typ człowieka, który uważa się za alfę i omegę, istotę stojącą od Ciebie, rodzica, o kilka poziomów inteligencji, wiedzy o świecie, doświadczenia życiowego (które nie liczy się w ilości lat, lecz jakości obserwacji i wniosków), gustu i wielu innych, wyżej. Córki a priori tłumaczą mi, czym jest wifi, sądząc, że pierwszy raz stykam się z tym pojęciem. Nastolatek traktuje rodzica jak osobę niedoświadczoną życiem. Czasem rodzic mu w tym pomaga. 🙂

Młodsza córka przymierzyła swoją nową czarną czapkę bejsbolówkę i patrząc w lustro, skonstatowała:
– Trochę jak Tumblr. Mamo, wiesz co to jest Tumblr?
– Oczywiście, że wiem – odparłam z dumą w głosie, kojarząc, że to portal społecznościowy.
– Słyszałaś?! – krzyknęła do starszej siostry. – Mama chyba PIERWSZY RAZ w życiu wie coś młodzieżowego!
– Serio? – zdziwiła się 16-latka.
– Serio! Skojarzyła, kim jest Tumblr Girl! Mamo, niesamowite: w końcu coś wiedziałaś o internetowym świecie młodzieżowym, brawo! – pogratulowała mi 11-latka.
– Tumblr GIRL? – zdziwiłam się. – A nie, to nie kojarzę…

Gdybym mogła zapaść się pod ziemię, zrobiłabym to natychmiast. Znów, cały mój autorytet rodzicielski legł w gruzach. A było tak blisko! 😉

Gdy urządzałyśmy z dziewczynami, czyli: Marysią Górecką, z którą realizuję pod skrzydłami IKEA projekt „Pokoje Dziecięce”, Sarą Ferreirą, która nas pięknie pomalowała i wystylizowała i Agnieszką Wanat, która nas fotografowała, sesję w stylu „nastolatek”, co jakiś czas zastanawiałam się, co, zobaczywszy efekty naszej pracy, pomyślą sobie o mnie moje córki.

Oczyma wyobraźni widziałam ich porozumiewawcze spojrzenia, gdy zajrzą do tego wpisu:

– Aha, mamo, czyli sądzisz razem ze swoimi koleżankami, że właśnie TAK wyglądają i zachowują się nastolatki? Okej…
– XD – podsumuje siostra.
– Dokładnie: XD – potwierdzi druga.
– LOL – być może padnie i ten wniosek.

(- Wiesz, mamo, kiedyś strasznie denerwowało mnie, jak ktoś mówił LOL, a teraz sama tak mówię – podzieliła się któregoś dnia ze mną tą obserwacją jedna z córek.)

-Iksde? Czy iksde to nie jest przypadkiem emotikon? – spytam, tak jak kiedyś, córki, usłyszawszy, że rzucają tym hasłem na lewo i prawo.
– Tak. Ale oprócz pisania można to też wypowiadać, żeby pokazać, jaki ma się stosunek do danej sprawy.
– I jaki to stosunek? Co to znaczy? – zainteresuję się.
Spojrzą na siebie, wzruszą ramionami i wyjaśnią:
– XD to xd, mamo. I tak tego nie zrozumiesz.

Podczas sesji fotograficznej, robiłyśmy szalone miny, słuchałyśmy Justina Biebera i byłyśmy zwariowane, że hej! Wszystko to działo się w pokoju mojej starszej córki. Przyznam, że trochę jej tych mebli zazdroszczę, zwłaszcza toaletki 🙂 O tym jak próbowałam ją córce odebrać przeczytacie w tekście Marysi Góreckiej, tam też znajdziecie informacje, jak się nazywają i ile kosztują meble i dodatki oraz zdjęcia ukazujące jak – udając moją starszą córkę – mierzyłyśmy pokój i montowałyśmy meble. 🙂

158_dsc9077_awanat7_dsc9107_awanat6_dsc9110_awanat

114

*

Co ciekawe, gdy dziecko ma kilka lat, my: rodzice marzymy zwykle o tym, żeby wreszcie dało nam święty spokój i poszło choć na moment do swojego pokoju. Natomiast gdy jest już nastolatkiem, chcemy, by choć na chwilę z tego pokoju wyszło i uchyliło nam choćby rąbka tajemnicy ze swojego świata.

A to już nie jest takie proste. Nawet gdy wychodzi, to zwykle odcięte od świata: zabarykadowane w słuchawkach lub wpatrzone w black mirror: czarny ekran swojego telefonu. Na pytanie:
– Co słychać? Jak w szkole? – obrzuca cię spojrzeniem, które gdyby mogło zabijać, byłabyś martwa.
– Czy nie rozumiesz, mamo, że nie lubię otrzymywać pytań?! – udzieliła mi niedawno reprymendy młodsza córka. – Po prostu uszanuj to i nie pytaj mnie, ok? – uściśliła.

Ta chwila, w której nie wiesz, czy wybuchnąć śmiechem, czy obrazić się, czy unieść honorem: wszak jak dziecko może zwracać się w TAKI SPOSÓB do rodzica?! Jak może tak pyskować?! Mhm, właśnie uświadomiłam sobie, jakim okropnym określeniem jest „pyskowanie”! Mówiąc „nie pyskuj” chcemy przywołać dzieci do porządku, a jednocześnie obrażamy je i deprecjonujemy, określając ich twarz jako pysk. Żądamy szacunku, sami go nie okazując. Traktujmy nasze dzieci tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani.

A bywa i tak, zwłaszcza, gdy masz do czynienia z dowcipnym nastolatkiem, takim jak moje córki. Niech ukaże to sytuacja z życia wzięta:

Starsza córka, wróciwszy któregoś dnia ze szkoły, pożaliła się, udając ogromny żal i rozczarowanie moją postawą.
– Mamo, nawet nie spytasz mnie, jak było w szkole?!

A ja nie pytałam, bo zwykle gdy to robiłam, odpowiadała mi lakonicznie i się denerwowała – podobnie jak młodsza siostra – tłumacząc, że jak będzie chciała to sama mi opowie i czasem rzeczywiście: niepytana, opowiada.

– Jak było w szkole? – pytam zadowolona, że wreszcie zechce mi opowiedzieć.
– Fajnie.

Koniec dialogu. 😀

16_dsc9133_awanat

Gdybym miała podsumować życie z nastolatkiem, rzekłabym, że to jak szalona jazda rollecoasterem emocji: w ciągu godziny może nam zaprezentować całą paletę: od radości, podekscytowania, przez smutek, złość i wściekłość.

Rodzic nastolatka musi być uzbrojony w pokłady empatii i zrozumienia i umieć w trudnej chwili unieść się i spojrzeć na życie z „lotu ptaka”. Gdy twoje dziecko trzaska drzwiami do swojego pokoju, wykrzykując, że cię nienawidzi, postaraj się przymknąć na to oko.

Wiedz, że czuje w sobie tak ogromną złość, że musi dać jej jakieś ujście i … nie traktuj tego zbyt osobiście, albo zrozum: musi to czuć, żeby móc się od Ciebie uwolnić. Więcej pisałam o tym w tekście Dlaczego nastolatki buntują się? Pozwól dziecku odejść od siebie. Twoje dziecko jest teraz wulkanem emocji, uczuć. Nie obrażaj się, gdy zamyka na klucz drzwi do swojego pokoju i każe Ci przed wejściem pukać. Jest w takim momencie, że potrzebuje postawić wyraźne granice między sobą a rodzicem, słowem: wyznacza terytorium. Uszanuj to. 🙂

9

Wyzwaniem, jak to mówi młodzież: moim challenge, jest mieć z córkami kontakt. Zaakceptować to, że czasem może być zły, wszak to trudny czas i dla nas, i dla nich. Umieć wybaczać, starać się je zrozumieć, mieć cierpliwość. I przede wszystkim: ustawić sobie dla nich swój status jako: DOSTĘPNA.

Co może być ważniejszego od rozmowy z dzieckiem? Dlaczego to wszystko inne nie może poczekać? Dlaczego czekać musi moje dziecko? Oczywiście, żeby nie było wątpliwości: nie jestem zwolenniczką „poświęcania życia dziecku”, np. „rezygnowania z pracy dla jego dobra” – nie, nie, nie i o tym już nie raz pisałam. Chodzi mi o to, by być, choćby w domu, na wyciągnięcie reki, słuchania wtedy, kiedy ono chce nam coś powiedzieć, a nie kiedy my wydzielimy im ten czas, umawiając się na przykład z nimi na „spontaniczną rozmowę o życiu na jutro na godzinę 18.” Tak się nie da, sorry.

Przez pewien czas prosiłam zagadujące mnie córki, aby cierpliwie poczekały aż skończę wykonywać daną czynność (bo dzieci jak wiadomo zawsze zagadują nas w momencie, w którym jesteśmy akurat pochłonięci jakąś czynnością) jednak doświadczenie nauczyło mnie, że nie tędy droga. Bowiem kiedy po kilkudziesięciu minutach wracałam do tematu, okazywało się, że jest już nieaktualny.

–  Co mi chciałaś powiedzieć? Jestem już wolna – zwracałam się do córki.
–  Już nic.
–  Proszę cię, dokończ tę opowieść, porozmawiajmy.
–  Nie, mamo, jestem już zajęta.

Dlatego staram się, choć oczywiście nie zawsze mi to wychodzi, przerywać wszystko co robię, kiedy któraś z córek, chce ze mną porozmawiać. Łapię te chwile i cieszę się, że chce mi o swoim życiu opowiadać i relacjonować je. Słuchanie dziecka, bycie dla niego dostępnym i szczere zaciekawienie jego życiem: to według mnie jeden z kluczy do nawiązania bliskiej z nim relacji.

3

O największych sercowych rozterkach, tajemnicach, obawach, nadziejach, przemyśleniach dowiaduję się w najmniej oczekiwanych momentach.Tuż przed snem, kiedy wprost padam z nóg i tylko zaglądam do jej pokoju, by powiedzieć dobranoc. W samochodzie, oczywiście tuż przed wyjściem z auta, a nie podczas trwającej czterdzieści minut podróży. Gdy planowałam właśnie zająć się czymś pilnym i tylko zajrzałam na chwilę do jej pokoju przynieść suche pranie.

Łapmy chwile, w których nasze dzieci chcą z nami rozmawiać, bo gdy pozwolimy im odlecieć, mogą już nigdy do nas nie wrócić. Mury, które stają między rodzicami a dziećmi, zwłaszcza tymi nastoletnimi, mają tendencję do szybkiego wzrostu i umacniania się.

Narzeka się na tę młodzież i narzeka, a ja uważam, że nastolatki to naprawdę fajni ludzie! 🙂 Uwielbiam ich sposób pojmowania świata i gdy tylko dają mi szansę staram się wysłuchiwać, co mają do powiedzenia.

– Zauważyłem, że ostatnio zaczęłaś inaczej się ubierać. Czarna bluza, czarna czapka bejsbolówka, jasne dżinsy… – zauważył mąż, patrząc na 11-letnią córkę.
– Fajnie, że masz swój styl – skomentowałam.
– Mój styl? Mamo, pozwól, że ci wytłumaczę, kim jest TUMBLR GIRL. To dziewczyna, która robi sobie dużo zdjęć selfie. Jej ubrania są zwykle albo czarne albo białe: bluza, buty, czapka itd. Ja dziś też tak wyglądam. Każda z tych dziewczyn myśli, że jest wyjątkowa i niepowtarzalna. I każda wygląda tak samo.

Ha, i powiedzcie mi, że 11-latki nie mają zmysłu obserwacji rzeczywistości. 🙂

Chlip, chlip. Smutno mi, że projekt „Pokoje Dziecięce” kończy się, bo teksty, które do niego pisałam tworzyło mi się wyjątkowo dobrze, a patrząc po liczbie odsłon, komentarzy i polubień, Wam czytało je się również całkiem miło. 🙂 Choć przyznam, że były dla mnie nie lada wyzwaniem, bo jak temat pokojów dziecięcych połączyć z ciekawostkami psychologiczno-socjologicznymi? Mam nadzieję, że udało mi się. Pozostałe cztery teksty znajdziecie TUTAJ. Bardzo zachęcam też do lektury tekstów Marysi: w nich znajdowało się wiele cennych rad i ciekawostek związanych z urządzaniem pokojów dla dzieci od 0 do 18 :). Zacznijcie od dzisiejszego, a dalej Marysia pokieruje Was do innych. O, ta Marysia, lat 15, matka trójki dzieci. Na zdjęciu poniżej z moim…. bratem. 😀

Brat przyjaciółki... Nie wyobrażam sobie, żeby kiedykolwiek mieć dzieci

Komentarze:

  • M

    Czy odniesienie „status dostępny” odnosi się do gadugadu? 🙂 Matko, to już TOTALNIE archaiczny komunikator (Tak by powiedział mój korepetycyjny uczeń)!
    Dobry tekst, zabawne historie z życia, sama pamiętam jak moja mama próbowała być cool i zaczęła mówić do mnie słowami typu „no kumam co mówisz”, co było po prostu bardzo dziwne w jej ustach.
    Pozdrowienia!
    Marta (24letnia mama czteromiesięcznego rówieśnika Twojej najmłodszej latorośli)
    Ps. Dwa błedy wyłapane: „ilości odsłon, komentarzy i polubień” – odsłony, komentarze i polubienia są policzalne, a więc: „liczby”, „rollercoaster”, a nie „rollecaoster”. 🙂

    • dzięki, poprawione 🙂

  • „Mury, które stają między rodzicami a dziećmi, zwłaszcza tymi nastoletnimi, mają tendencję do szybkiego wzrostu i umacniania się.” Zgadzam się w 100%, jeśli tego momentu się nie złapie, to potem jest bardzo, ale to bardzo ciężko.
    Co do słowa „nie pyskuj”, które jest bardzo poniżające, dodałabym jeszcze „nie popisuj się”, matko z córką! Najgorsza rzecz jaką rodzic może powiedzieć do nastolatki, zwłaszcza przy rodzinie/gościach/znajomych…Pełne upokorzenie.
    Dziękuję za Twoje wpisy, wszystkie pilnie przechowuję. Ufam, że uda mi się je wykorzystać w przyszłości :))

    • Cała przyjemność po mojej stronie 🙂

    • Dokładnie. Zawsze jak mi mama mówiła „nie pyskuj”, to się pytałam, co to znaczy – i cisza. Albo drugie „nie pyskuj” 😀 No bomba po prostu. A co do popisywania się, to nienawidziłam tego, strasznie upokarzająca…

  • Nastolatki często mają coś takiego, że aby dojść do konkretów, naprawdę ważnych spraw, muszą najpierw omówić dużo tematów pobocznych. Dlatego nie zgadzam się z popularnym hasłem, że nie liczy się ilość czasu tylko jego jakość. Dziecko czasem potrzebuje właśnie dużo czasu na rozmowę i bycie razem, by się rozgrzać, rozkręcić,wybadać klimat i humor rodzica i opłotkami przejść do meritum. Fajnie pisze o tym Agnieszka Stein w „Dziecku z bliska” i to by się potwierdzało w tym, co piszesz: o najważniejszych sprawach opowiadanych pod koniec długiej podróży.

    • Pionierka

      Ilość i jakość. Nie ma nic gorszego niż niby słuchanie, jak myśli się o czymś innym, albo w ogóle nie myśli. Dlatego ja raczej mówię: za 10 minut skończę i wtedy pogadamy, niż rzucam wszystko. Bo jak rzucałam wszystko to i tak kończyło się na tym, że niby słuchałam, ale myślałam o tym, co muszę skończyć.

      • Zgadzam się! Ważne, żeby być „tu i teraz”, a nie myślami w raporcie do napisania wieczorem. Niesamowite, jak dzieci, nawet takie roczne, wyczuwają brak naszej uważności podczas wspólnej zabawy.

        • Tak, dokładnie być podczas rozmowy „tu i teraz” – to wyczuwają wszystkie dzieci od niemowląt po nastolatki, co więcej to ważne i w rodzicielstwie i małżeństwie, partnerstwie, kohabitacji i przyjaźni 🙂

  • Pionierka

    Kiedy myślisz, że bycie matką dwóch nastolatek i jednego niemowlęcia to jest szalona jazda rollecoasterem, to pomyśl, że gdzieś na świecie jest kobieta, która jest MACOCHĄ 11-latka i 14-latki, w do tego, pewnie szybciej, niż zdąży się obejrzeć zostanie matką niemowlęcia (bo umówmy się, że te 6 miesięcy to zleci szybciej niż normalne 6 miesięcy).
    Aha, nie wiem, jak to się robi, żeby potwory pozamykały się w swoich pokojach. One ciągle, nieustannie okupują kanapę w salonie, w dodatku zamiast jak przystało na nastolatki odciąć się słuchawkami i gapić w telefon, to chodzą za mną z tym telefonem i pokazują mi filmiki, albo puszczają muzykę. W dodatku wymyślili perfekcyjną zemstę na świecie dorosłych. Wystarczy, że wrócę do domu, jeszcze butów nie zdążę ściągnąć, a już słyszę pytanie: Jak było w pracy? Aaaaa!!!! Oczywiście odpowiadam, że fajnie, bo co mam mówić 🙂
    Ps) Na tym zdjęciu, na którym robisz sobie selfie na parapecie masz minę i pozę jak nasza 14-latka, więc daję superkę, iks de i w ogole loffki, kisski.

    • XD LOL :))))
      Nie przebiję Cię, ale co powiesz na to, że nasze córki mimo że mają nowiusieńskie biurka, też próbują odrabiać lekcje siedząc z nami, w salonie i każą nam np. ściszać telewizor lub ton głosu podczas rozmowy??
      Oczywiście nie dajemy się!1!! XD

  • Monika

    Ależ Ci ten syn urósł tzn. brat;p

  • Joanna Krzak

    aaaaaaaaa przede mną jeszcze nastolatki, ale właśnie próbuję wcisnąć do pokoju chłopców łózko piętrowe i biurko .
    Bardzo trafnie opisałaś wszsytko!

  • Mimi

    Najśmieszniejsze jest to, że Ty i Marysia wyszłyście na tych zdjęciach najmłodziej 😀 Fajny tekst, dzięki!

  • Asia

    Ja chciałabym być mamą nastolatki (kurde, będę miała nastolatka)… Bo powtarzam sobie, że będę super ekstra joł ziom (ehe na bank dalej będzie się tak mówiło haha), gdyż pamiętam jak to jest nastolatką być :D, a za 15 lat okaże się, że jestem już całkiem bardzo przeterminowana 😀

  • blckrainbow

    faktycznie, jednak pasuje CI fryzura bez tej wcześniejszej stylizacji Irminy

  • Marcelina Wozniak

    To Twoje córki???❤❤❤❤