Małżeńskie dialogi, czyli jak zostałam złą żoną

fot. Fashionelka

Małżeńska kłótnia:
–  Jak ci się coś nie podoba, to się ze mną rozwiedź! – wykrzykuję.
–  Nie będę się z nikim rozwodził, a już na pewno nie z tobą! – grzmi.

Lubię spisywać nasze rodzinne dialogi. Większość poświęcona jest moim dzieciom i publikuję je albo na blogu albo na fanpejdżu Nishki. Kilkanaście tygodni temu wpadłam na pomysł, by założyć na fejsbuku stronę, na której będę publikować wyłącznie małżeńskie dialogi i nazwałam ją Zła Żona, zainspirowana profilem Złej Matki: polecam oba fanpejdże i zachęcam do polubienia. 🙂

Ponieważ tylko co trzeci z Was zagląda na mój blog za pośrednictwem fejsbuka, a osoby, które tam mnie podglądają nie są w stanie zobaczyć wszystkich publikowanych przeze mnie treści, wreszcie: nie chcę, żeby publikowane tam dialogi uległy zapomnieniu i zginęły w czeluściach fejsbuka, dzielę się nimi jeszcze raz, bo na blogu nic nie zginie.

— Ale ten czas szybko leci, co? — zagadał mnie rano w łóżku mąż.
— Oj tak — rozmarzyłam się — To niesamowite! Przecież ja je dopiero niedawno urodziłam. Nie mogę uwierzyć w to, że starsza już chodzi do gimnazjum. Nie obejrzymy się, a zaraz będzie zdawać maturę. Szok!
— Nie, nie. Chodziło mi o to, że już siódma dochodzi, a jeszcze przed chwilą było po szóstej!

Córka uderzyła się głową w samochodową szybę.
– Masz coś ZIMNEGO, żeby przyłożyć jej do czoła? – pyta mnie mąż.
– Nie.
Po chwili doznaje iluminacji, coś sobie uświadamia i rzecze:
– Już wiem! Przyłóż ją do swojego serca…

– Gdzie są karty parkingowe??! – smsa o takiej treści wysłał mi przed chwilą mąż. Fakt, to zawsze on kupuje karty i za każdym razem sugeruje, że skoro zdecydowaną większość kart zużywam ja, to żebym poczuła się również od czasu do czasu do odkupienia ich. Bo w sytuacji gdy on się śpieszy i jest przekonany, że w skrytce są karty i okazuje się jak bardzo się mylił, to trafia go szlag.

– W kiosku – odpisałam, udając głupka. 🙂

Mąż pod nosem, niby do siebie:

– Mhm. Nie wiem czy to mi w brzuchu burczy z głodu, czy to telefon mi w kieszeni wibruje…

Mąż jest z wykształcenia architektem, kilka lat temu swoje inżynierskie serce i umysł oddał zabytkom, dużo więc myślał o najlepszym dla STARYCH KAMIENIC wyglądzie.

Któregoś dnia szykowaliśmy się na imprezę. Malowałam się, używając standardowego dla mnie zestawu, czyli fluidu i tuszu do rzęs. Innych malowideł niestety nie umiem używać. Mąż, dotychczas kompletnie nie zainteresowany kwestiami tego typu, wnikliwie przygląda mi się, mruży oczy, zbliża się i oddala, analizuje. Wreszcie mówi:

— Tak sobie pomyślałem, że gdy masz związane włosy, na twoje policzki nie pada cień, w związku z czym może warto nadać jakiegoś koloru policzkom? Zasady kolorystyczne są uniwersalne, odnoszą się więc zarówno do elewacji budynków, jak i makijażu. Zaraz zastanowimy się, jaki kolor będzie dla ciebie najlepszy.

W telewizji wnętrze kościoła, a w nim zakonnice. Nagle mój mąż zrywa się PRZERAŻONY. Po chwili opada z powrotem na fotel i oddychając z ulgą mówi:
– Myślałem, że moja była dziewczyna została zakonnicą, ale na szczęście nie.

– Nishka, załóż snapczata i kręć filmiki o swojej patologicznej rodzinie – namawiał mnie jakiś czas temu Jason Hunt (nick: jasonhunt.media).
– Nieee, to nie dla mnie… Krótkie, kilkusekundowe filmy, które znikają po dobie.. –  odpierałam. Teraz wiem, jak bardzo się myliłam.

Gdy spotkałam się z Królową Snapchata Arleną Witt (nick: wittamina) i podejrzałam, jak snapuje, pomyślałam: raz się żyje, instaluję snapczata! Więcej o tym, co to jest snapchat tłumaczy Wittamina w tym tekście.

Gdy jeszcze na dodatek spędziłam weekend z Elizą Fashionelką, autorką dzisiejszych zdjęć, blogerką (dziś otworzyła ciekawy cykl: o polskiej, a wkrótce też światowej modzie ulicznej Wielki Powrót Street Fashion!) oraz snapowiczką (nick: fashionelka), coraz bardziej wkręcałam się w snapowanie.

I zostałam fanką snapczata! (nick: nishka.nishka). Publikuję tam krótkie, spontaniczne filmiki i mam przy tym mnóstwo frajdy!

Snap mnie, jeśli potrafisz! 🙂

Urzeka mnie, jak różne społecznościowe kanały mogą się uzupełniać. Przykładowo: na fejsbuku, na fanpejdżu Złej Żony napisałam wczoraj:

Tymczasem na snapczacie nakręciłam 10-sekundowy film, w którym pokazuję owe kwiaty od męża 🙂 A na blogu mogę przypomnieć tekst, który napisałam dawno temu, ale wciąż aktualny: Gdy mąż zapomina o rocznicach i urodzinach i jak to na blogu: nieśmiertelny, nigdy nie zniknie.

Co do rocznicy, to obchodziliśmy kilka dni temu naszą 15 rocznicę ślubu. Chcę o swoich przemyśleniach na ten temat napisać wkrótce tekst, tymczasem dialog z ubiegłego roku:

– Pomyśleć, że minęło już 14 lat. Pamiętasz ten dzień, kiedy braliśmy ślub? Coś szczególnego utkwiło ci w pamięci? – pytam męża rozmarzona.

– Tak… Jak twoja mama powiedziała do mnie tuż przed ślubną ceremonią pół żartem pół serio: „Mam nadzieję, że będziesz o moją córkę dbał najlepiej jak potrafisz. Pamiętaj: jeżeli coś będzie nie tak, od razu ją do siebie zabieram z powrotem!”

– Naprawdę tak powiedziała? – uśmiecham się na myśl o tej sytuacji.

– Tak. Miało brzmieć jak groźba, ale dla mnie zabrzmiało to jak obietnica…

  

Komentarze:

  • Bożena Jędral

    Twarz do elewacji 😉 plus dziesięć dla faceta, który rozróżnia kolory i postanawia je dobrać.

  • Bardzo dobra myśl, żeby co jakiś czas publikować dialogi ze złej żony na blogu! Nawet jeden z nich gdzieś mi umknął, więc cieszę się, że mogłam nadrobić. Mój mąż natomiast ostatnio zauważył, że telefon często mi upada i stwiedził: „Ty to chyba robisz specjalnie jak w tej reklamie, chcesz mieć pretekst, żeby kupić IPhone’a!” – nie powiem, żal mi, że mój obecny smartphone nie chce udźwignąć snapa! 😉

  • Hmm, my też niedawno, kilka(naście) dni temu obchodziliśmy 15-tke.
    Ale nie jestem pewny czy to ma jakiekolwiek znaczenie … 🙂

    PS Miał być dziwny komentarz, bo nic mądrego nie przyszło mi do głowy.
    PS2 Ciekawe czy ktoś wymyśli kiedyś snapcomment – piszesz głupoty, a to samo znika po godzinie, dwóch … hmm

  • omg!!Nishka-Ciebie czyam od niedawna i po prostu UWIELBIAM! Ale no offence- Twojego meza <3 ;))

  • Drugi dialog mnie zabił <3

  • Czyli nie tylko ja używam rozwodu jako argumentu, żeby wywalczyć swoje 🙂 A potem gdy mąż żartuje, że się wyprowadzi jak mu np. rosołu na obiad w końcu nie ugotuję (a nie ugotuję, bo nie umiem i na trzeciej randce powiedział, że nie lubi tradycyjnej kuchni a ja też), to ja się oburzam, a on na to – Przecież to ty zawsze straszysz, że chcesz się rozwieść. – No tak – odpowiadam. – Ale ja tak nie myślę, i dlatego tak mówię, a ty zawsze mi mówisz, że mówisz to co myślisz, więc teraz może też tak myślisz… I gdy już obydwoje zapomnieliśmy o co chodziło, idziemy do restauracji na ten rosół i się nie rozwodzimy, nawet słownie. Do następnego razu 🙂
    Magda
    DWA PLUS DWA

  • Patologiczna rodzina… Haha to zupełnie jak moja. W dodatku z takim mężem jak moim, co to jak nie rzuci ciętą ripostą to chory jest 🙂

  • Chyba mam wybujałą wyobraźnię, bo oczami duszy wyobraziłam sobie to przerażenie z powodu byłej dziewczyny – zakonnicy. Pójdę spać w doskonałym humorze i ze łzami w oczach 😀

  • jak zwykle cudne dialogi! Twoje snapy najciekawsze z moich znajomych, oglądam zawsze przed snem! 😉 (bo sama w tym jeszcze mooocno raczkuję) :*

  • Anna

    heh ja się zastanawiam co to ten snap chat i po co ludziom tyle kont