Mamo, też chcę palić tak jak ty

Wreszcie, po trzech latach blogowania zdecydowałam się ujawnić wizerunek moich córek. Dziewczyny chwyciły wczoraj za papierosy i jęły pozować przed obiektywem!

91

Żartowałam 🙂 Z okazji obchodzonego niedawno Światowego Dnia Rzucania Palenia Tytoniu przypominam sesję fotograficzną The Beauty of an Ugly Addiction belgijskiej artystki Frieke Janssens. Z góry uprzedzam wrażliwców: papierosy wykorzystane w sesji nie były prawdziwe, bowiem były wykonane z patyczków z kredy lub sera, zaś dym uzyskano za pomocą świecy lub kadzidełka. Frieke chciała zwrócić uwagę na obniżający się wiek, w którym dochodzi do nikotynowej inicjacji. Prowokacyjna sesja ukazuje wystylizowane na retro dzieci, które z papierosami w buziach naśladują dorosłych.

palenie dzieci

82

87

Zdjęcia palących dzieci nas szokują. Zdjęcia dorosłych już mniej, prawda?

„The Beauty of an Ugly Addiction”, czyli Piękno Obrzydliwego Nawyku

Palenie z jednej strony postrzegane jest jako niedobre, ohydne, śmierdzące, niebezpieczne dla zdrowia, a z drugiej jako atrakcyjne, stąd klimat sesji: nostalgiczny nastrój, piękne stroje, fryzury w stylu retro, nutka tajemnicy, magia, inny lepszy świat. Intrygująca femme fatale jeszcze bardziej pociągająca gdy pali, prawdziwy macho tylko z papierosem.

palenie dzieci

Mnie od razu nasuwa się kolejne skojarzenie: a co jeżeli mama lub tata, czyli superbohaterzy dziecka palą?

Palę: jestem lepszy, ciekawszy, bardziej intrygujący

Chęć zaimponowania rówieśnikom jest jednym z głównych powodów, dla których młodzi sięgają po papierosy. Wydaje im się, że dzięki papierosowi wyglądają doroślej. Dlatego bardzo ucieszyłam się, gdy moja córka zdecydowała, że pójdzie do gimnazjum sportowego, bo miałam nadzieję, że charakterystyczna dla tego wieku potrzeba popisywania się, będzie realizowana na płaszczyźnie sportowej: nastolatek będzie chciał zaimponować kolegom i koleżankom osiągnięciami sportowymi i kondycją, a nie eksperymentami z używkami (pisałam o tym tutaj: Sport w życiu dziecka). I nie myliłam się: córka stroni od używek. Serio!

Z relacji córki, uczennicy gimnazjum wynika, że jej koleżanek i kolegów ze szkoły podstawowej, aktualnych uczniów gimnazjów wynika, że palenie jest normą, zwłaszcza palenie e-papierosów. E-młodzież pali e-papierosy. Jak palisz, jesteś „kimś”.

palenie dzieci

Mama pali, tata pali, palę i ja

Dziecko wychowane przez palących rodziców często wyrabia w sobie przyzwolenie na takie zachowanie. Palenie papierosów jest dla niego pewnego rodzaju normą, oczywistością. Pierwszy kontakt z papierosem nie jest też zwykle dla niego aż tak przykry, bo jest do zapachu przyzwyczajony.

palenie dzieci

Przyznam, że miewałam w życiu okresy,  w których paliłam papierosy (zwłaszcza jako tzw. „social smoker” czyli na imprezach itp), jednak moje dzieci nigdy nie widziały mnie z papierosem w ustach. Było to dla mnie nie do wyobrażenia. Jak, będąc palaczką, miałabym przekonać córkę, żeby sama nie zaczęła palić? Oczywiście ukrywanie się było równie żenujące. Najpierw ukrywałam się przed rodzicami, a potem przed dziećmi.

à propos ukrywania się, przypomniał mi się rodzinny dialog, który opowiedziała mi koleżanka. Otóż jej mama całe życie ukrywała przed rodzicami, że pali. Gdy jako 50-letnia już kobieta poprosiła przy kasie o paczkę papierosów, nagle w sklepie rozległ się okrzyk:

— Dziecko, na Boga, ty palisz?!?!?!

To był jej 75-letni tato, który akurat wszedł do sklepu 🙂

palenie dzieci

Trudno powiedzieć, czy fakt, że rodzic dziecka pali ma aż tak kolosalny wpływ na to, czy po nikotynę sięgnie dziecko. Często jest wprost przeciwnie: dziecko ma tak silną awersję do nikotynowego dymu wyczuwalnego od mamy czy taty, że w dorosłości zdecydowanie tego zapachu unika. Wtedy można śmiało powiedzieć, że dzięki mamie nie pali 🙂

Dla mnie najpotworniejszą wizją i lękiem, które sprawiły, że definitywnie przerwałam swoją przygodę z podpalaniem była myśl o tym, że któregoś dnia moje dziecko zobaczywszy mnie z papierosem w ustach, spyta:

— Mamo, dlaczego palisz papierosy, przecież na pudełku jest napisane, że papierosy zabijają. Dlaczego chcesz umrzeć?

Co miałabym jej odpowiedzieć?

— Córeczko, nie martw się, mnie nie zabijają?

— To prawda kochanie, więc bardzo cię proszę, ty chociaż nie pal: nie bierz ze mnie przykładu?

— Bądźmy dobrej myśli, może mnie nie zabiją?

— Zmieńmy temat, będzie jak ma być, zresztą wszyscy kiedyś umrzemy?

— A daj spokój, jakie ja mam życie? Obyś ty chociaż miał lepsze!?

— To nie twoja sprawa, idź się bawić?

-— Jak śmiesz mi to wypominać? Natychmiast idź do pokoju i przemyśl swoje zachowanie!?

Każda z tych odpowiedzi byłaby fatalna w skutkach wychowawczych. Dlatego na wszelki wypadek najlepiej w ogóle nie palić i wychowywać poprzez świecenie przykładem.

*

Ten tekst napisałam dwa lata temu, choć dziś: bogatsza o przemyślenia, zredagowałam go i wzbogaciłam o kilka fragmentów. I nie mogę nie podzielić się pewnym spostrzeżeniem. Czy macie, tak jak ja wrażenie, że z miesiąca na miesiąc, mniej jest w przestrzeni publicznej palaczy? Kiedyś dziwakiem była osoba niepaląca, dziś coraz częściej jest odwrotnie. Daleka jestem od dzielenia ludzi na lepszych i gorszych ze względu na to czy palą, ale przyznam, że cieszy mnie, że palenie papierosów jest coraz bardziej passé.

Komentarze:

  • To temat dla mnie. Nie jestem jakąś nadmierną palaczką. Nie palę codziennie. Przy dziecku nigdy – nieważne czy na spacerze czy na balkonie. Zazwyczaj w pracy wyskoczę, albo jak dziecko ma drzemkę.
    Ale faktem jest, że będę miała problem w wytłumaczeniu dlaczego palę skoro papierosy zabijają. Nie jestem z tego faktu dumna, bo nie mam z czego, ale nie chcę rzucać, bo po prostu lubię sobie czasem wyskoczyć na dymka. Dorosłemu człowiekowi powiem, że to moja sprawa, znam ryzyko, ale dziecku taka odpowiedź nie wystarczy.
    Pociesza mnie fakt, że mam jeszcze chyba kilka lat by sobie z tym poradzić, bo dziecko mnie z papierosem nie widzi, ale odepchnąć tematu się nie da.

  • Paliłam. Długo paliłam. Rzuciłam razem z mężem. Ja nie palę, on tak. Mięczak z niego. Dzieci widziały mnie z papierosem w ustach. Starszy nienawidził mojego palenia i dawał mi to do zrozumienia. Co ja mówię, dawał do zrozumienia, to delikatnie powiedziane. Awanturował się nie raz, nie dwa. Nienawidzi tego smrodu, twierdzi, że nigdy nie będzie palił, nie będzie miał palącej dziewczyny i nie życzy sobie, żebym ja paliła. Więc nie palę, choć ciągnie mnie do tego. Ostatnio dowiedziałam się, ze rok młodszy kolega mojego syna (11 lat), koleżanka z klasy (12 lat), koleżanka z przedszkola (13 lat) palą regularnie. Przykre. Nie chcę żeby moje dzieci paliły. Cały czas powtarzam, że byłam głupia, że zaczęłam palić, a teraz jest mi ciężko rzucić, bo papierochy mną zawładnęły. No ale jutro minie 7 miesięcy odkąd nie palę. Jakoś się trzymam.

  • ona

    Nigdy nie zapalę papierosa, chociaż mój ojciec pali od 30, a może więcej lat. I nigdy nie wychodził kiedy byłam w pobliżu. Jak ja się cieszyłam z tego zakazu palenia w miejscach publicznych i klubach, niestety na krótko, bo kto chce to pali. Dla mnie kobieta paląca a do tego prowadząca wózek jest mało atrakcyjna, a jeszcze gorzej kiedy jest w ciąży !.
    Wprowadzili napisy na paczkach, ale to nic nie dało, podnieśli ceny, ludzie palą dalej. Nie wiem co w tym jest takiego fajnego, jeśli masz żółte zęby skórę, szybciej się starzejesz i śmierdzisz. A kaszel rano chce cię udusić, może nie kiedy palisz kilka, ale kilkanaście lat.
    Dla mnie sesja nie jest szokująca, bo papierosy nie są prawdziwe, a ostatnio widziałam gumy do żucia w kształcie papierosa.

  • SzafaSkrajnej

    Ja stosunkowo późno nauczyłam się palić…W domu kopcili oboje rodzice, ale ich fajki były okropne („Mocne”) więc w dzieciństwie miałam krótki, zafirankowy epizod z nimi.
    Pierwszego prawdziwego papierosa opisałam m.in. tutaj : http://szafaskrajnej.blogspot.com/2013/08/moj-pierwszy-raz.html
    Potem nie wyobrażam sobie spotkania, imprezy, potem kawy bez papierosa. Wyznaczyłam sobie granice..że nigdy nie zapalę na czczo…
    Kiedy trafiłam na terapię dla współuzależnionych (żon alkoholików), zrozumiałam mechanizmy uzależnienia i udało mi się rzucić …palenie… Mimo, że wykłady były o alkoholiźmie, ale zasady sięgania i oddziaływania wszelkich używek są podobne…
    Ostatniego papierosa zapaliłam około 5 lat temu…

  • Wprowadzanie zakazu palenia w miejscach publicznych jest dla mnie absurdalne. Ludzie chcą się truć, niech się trują, knajpy chcą tracić klientów przez palaczy – niech tracą. Sama miałam palących rodziców, ojciec palił chyba przez dobre dwadzieścia? lat, mama może krócej, ale tak czy siak, nie podobało mi się to, razem z bratem oklejaliśmy dom w znaki z zakazem palenia. Kiedy mi proponowano dymka mówiłam po prostu „nie”. Pewnie, że na imprezie zdarzyło mi się popalać, kiedy już byłam duża i już niedługo miałam jechać do innego miasta na studia, ale nigdy nie stało się to moim nałogiem. Szkoda kasy i zdrowia, dlatego dobrze, że wspominasz o sporcie w życiu dzieci. Używki stały się na tyle powszechne, że nie ma co chować młodzieży pod klosz, wcześniej czy później i tak się zetkną czy to z paleniem za boiskiem szkolnym, czy z piwkiem na wycieczce, nie mówiąc o trawce na imprezie. Świadomość, jakie są konsekwencje bucha i łyka, nie tylko tu i teraz, ale też te długofalowe – to jest klucz do sukcesu.
    Tak na marginesie, według mnie groźniejszą sprawą jest alkohol, który jest zdecydowanie bardziej zakorzeniony w kulturze. Niektórzy moi uczniowie nie wyobrażają sobie domówki bez czegoś procentowego, nie mówiąc o pladze pijanych dzieciaków na wycieczkach szkolnych. Nie chcę głosić haseł całkowitej prohibicji, tak samo jak jestem przeciwko zakazom palenia w knajpach, ale jednak rodzice muszą zwracać młodym uwagę na coś takiego jak „umiar”.

  • cicha Woda

    Najpierw pogratulujęmega złożonego zdania pod ostatnim zdjęciem, czytałam go 3 razy zanim mój umysł przetworzył zawarte w nim dane 🙂 to żart, tak na powaznie- ja nie palę wcale ale moje mąż tak, nałogowo. nasze dziecko jest jeszcze malutkie a w domu nie ma palenia, ale spacery to już inna sprawa. Tak, pali ns spacerach ” przy dziecku”. Teraz zaczęłam się zastanawiać jak to będzie za rok czy dwa gdy mała będzie już rozumną istotką? Nie wiem, ale tak jak napisalaś hipokryzją wydaje mi się ukrywanie że tata pali. Nie wiem czy rzuci, ciągle na to liczę

  • cicha Woda

    Zacięło mi komentarz ale miałam się odnieść do wypowiedzi Sagi, zgadzam sięw kwestii alkoholu o której pisze. I tu jestem i będę konsekwentna. Choć przyznam ze dużo kłopotu z tym nie będzie bo u nas alkoholu nie ma a jeśli jest to od ” wielkiego dzwonu” zastanawiam się też jak to będzie u nas za te 15 – 16 lat ( mam nadzieję ze tyle a nie mniej) czy nasze postępowanie przyniesie efekt? I tak samo – czy palenie taty spowoduje że i córka będzie palić? Trudno to teraz ocenić…

  • MATKA DEBIUTUJĄCA, a ile lat ma Twoje dziecko?
    STAMP, takie historie mnie przerażają.. Córka mówiła mi, że gimnazjum jej kolegi kilkoro dzieci w I klasie codziennie pali papierosy!
    ONA, przy okazji czytania Twojego komentarza przypomniał mi się dowcip: mężczyna prosi w kiosku o papierosy i mówi „Tylko proszę wybrać jakies bez napisu „obniżają potencję” … Ludzie przyzwyczają się do tych złowieszczych napisów..

  • SZAFA SKRAJNEJ, 5 lat: pięknie! Ale nic czuj się taka pewna siebie i nie pomyśl np. w którymś momencie,e że możesz się skusić na jednego. Moja znajoma zaczęła palić po 10 latach nikotynowej abstynencji!

    SAGA, oczywiście masz rację. Jezlei chodzi o alkohol to nawet sam fakt, że proponuje się dzieciom bezalkoholowe napoje w tylu szampan Picollo (które zresztą sama dotychczas dzieciom daje ale chyba już nie będę po ostatnim tekście pszyszywanego synka – w poprzednim tekście na blogu) jest pewnego rodzaju zakorzenianiem dzieciom nawyków alkoholowych. A już nie daj boże dawanie im napojów w kieliszkach lub mówienie i o wzięciu łyku piwa, szok! A takie rzeczy się zdarzają..

  • CICHA WODA: dzięki! Już trochę poprawiłam to zdanie ale nadal coś jest nie tak, mam z nim straszny problem 🙂

  • Aśka

    Moi rodzice palili. nie palę. Nie cierię tego smrodu. I braku kultury u większości palaczy (rzucanie petów gdzie popadnie, nie zważanie, że ktoś nie pali i palenie w jego towarzystwie). Teściowa pali. śmierdzi ona, śmierdzi cały dom…no ale niestety, czasem wnuczką zająć się musi. i wtedy, po wizycie u niej, muszę wszystko prać, a dziecko mimo kąpieli-włosy- śmierdzą jeszcze z 2 dni. Od mojej palącej mamy aż tak nie śmierdzi- guma, perfumy i inne maskowacze oraz palenie na balkonie. Teściowa no cóż….

  • Ostattnio byłam świadkiem sytuacji, która doprowadziła mnie do szewskiej pasji i żałuję, że nie podeszłam do tej kobiety i jej nie wygarnęłąm. Otóż elegancka zadbana kobieta siedziała w samochodzie z dwójką dzieci paląc papierosa, na dodatek przy zamknietych oknach!. Tak jakby nie mogła wyjść z samochodu?! Tym bardziej, że wcale nie było na zewnątrz burzy, ulewy, śnieży itd 🙁

  • Moja mama kopciła jak smok, ani ja , ani mój brat nie palimy, co nie znaczy, że w szkole średniej nie próbowałam- moje „palenie” trwało ok miesiąca, potem stwierdziłam, że to żadna frajda, nic mi to nie daje, prócz smrodu, a cała paczka i tak mi zazdrościła, że ja nie palę, bo oni już nie umieją przestać.
    Moja teściowa paliła, mąż nie pali, miał kiedyś stresujący okres w pracy (kilka lat temu) i wetdy popalał, ale nigdy w domu, u nas jest zakaz palenia, ale jakoś tak się złożyło, że mamy znajomych bezdymkowych ;), więc nikt nie ma z tym problemu.
    Moje trzy syny (14,7,5 l) nigdy nie bawili się w palenie papierosów, starszy uważa, że to głupota i mam nadzieję, że im tak zostanie 🙂
    Sesja sama w sobie bardzo ładna, szkoda, że akurat z takiej okazji.
    Pozdrawiam serdecznie

  • Kaśka, fajnie, że Twoje trzy syny nie palą 😀

  • Paliłam, popalam obecnie gdy piję, nie piję bo zbyt dużo w życiu wypiłam i już starczy, nie piję i nie palę bo zawsze się zle po tym czuję i jak zacznę to nie umiem przestać. Kocham pić i palić dlatego nie mogę tego robić. :). Bo bardziej kocham siebie żywą i nie śmierdzącą i czującą smaki oraz zapachy. Przy córce nigdy nie paliłam. Ale właśnie o tym chcę napisać, ktoś kto pali nie szanuje siebie na tyle aby o siebie zadbać i przestać palić.

  • Moi rodzice nigdy nie palili, ba, bojkotowali palenie, mimo tego zaczęłam popalać w wieku 13 lat. Bo to było cool, bo w takim a nie innym środowisku rówieśników się obracałam. Dziś jestem 15 lat starsza i do papierosów mam normalne, „zdrowe” podejście – zapalę raz na ruski rok do drinka. Myślę, że rodzice i ich postawa w stosunku do palenia czy niepalenia papierosów ma akurat najmniejsze znaczenie, jeśli chodzi o kwestie eksperymentowania z paleniem dziecka. Wiele zależy od cech charakteru i osobowości. Czy dziecko jest raczej typem eksperymentatora, poszukiwacza, czy może wręcz przeciwnie – moralizatora, strażnika prawa? Rodzice chcą wierzyć w to, że mają ogromny wpływ na drogę, którą pójdzie ich dziecko. Tak nie jest.

  • Niskha – niecałe dwa lata.

  • karjola

    Ja pale od 7 lat. Chociaż palę to za mocno powiedziane:wczoraj skończyłam paczkę, która zaczęłam we wrześniu;) miałam okres,że nie paliłam parę miesięcy, bo mi się nie chciało. Więc chyba jakimś cudem nie wpadłam w nałóg (jeszcze?) (właśnie w TV usłyszałam zdanie: przepraszam, ale papierosy są niezdrowe;)). Jak się robi tak naprawdę zimno, to też nie palę, bo nie chce mi się wychodzić. A palenie w domu uważam,za jakąś totalną masakrę…..kiedy potem wszystko śmierdzi,brrry;/
    🙂

  • Nie palę, chociaż czasami mam takie chwile, że wydaje mi się, że jedynie papieros mnie może uspokoić 🙂 Niestety przez 4 lata poprzedniej pracy często byłam biernym palaczem 🙂 Papierosy są dla mnie sprawą osobistą, jednak nie umiem obojętnie przejść obok palących ciężarnych lub pchających wózek/bawiących się z małym dzieckiem! To, że ktoś pali nie znaczy, że musi truć innych, zwłaszcza maluchy!

  • Ja nigdy w życiu nie miałam w ustach papierosa i nie zamierzam tego zmieniać. Wystarczy, że pali cała moja rodzina (bliższa i dalsza), a ja muszę patrzeć jak wydają na fajki ostatnie grosze i jak po kolei chorują na płuca…

  • Paulina Angelika

    Ona, jak ja się z Tobą zgadzam. Też mnie cieszył zakaz/rozdzielność sal. Moi rodzice palą od czasów nastoletnich, będzie już z 30lat. Niby się mną przejmowali, ale wszystkie próby odcinania dymu ode mnie nie udawały się z lenistwa (a to za zimno na dworzu, a to się nie chce ubierać, żeby wyjść na korytarz, a to znowu stres i powrót do palenia itp). Całe dorastające życie spędziłam w dymie u moich rodziców i dziadków. Bardzo długo dym mi w ogóle nie przeszkadzał. Dopiero jakoś po przebudowie mieszkania i prawdziwym wydzieleniu pokoju dla mnie zaczęłam zauważać różnicę. Niedawno rodzice przerzucili się na e-papierosy, ale naboje im przestały smakować, wkurzało ich ładowanie i znów wrócili do tego ekskluzywnego nawyku palenia zwykłych fajek.
    Dziś nie jestem w stanie znieść nawet minuty w pomieszczeniu zadymionym. W życiu wypaliłam może 3 buchy, za każdym razem było to po alkoholu, a i tak nijak mi to nie pasowało. Mój partner też dorastał w zadymionym domu i też nie pali, on jest tym typem, który od 20lat pyta mamę, czemu chce umrzeć 😉 Wiem, okropne, ale czy ‚okropniejszym’ nie jest palenie?
    Dodam jeszcze, że o tym, że w gimnazjum moi koledzy i koleżanki z klasy palili dowiedziałam się od mamy po tym jak już to gimnazjum opuściłam. W liceum już nikt się z tym specjalnie nie krył, to wiedziałam, ale już nie znosiłam dymu, więc zawsze wyrażałam oburzenie, że siku w toalecie nie można zrobić, bo można się udusić. Do dziś wkurza mnie bezmyślność palaczy – jak już palą na dworze, to zaraz obok wyjścia, że i tak nie da się przejść bez dymu (!). Na ulicy dym leci za palaczem i wszyscy idący za nim też palą – biernie.

  • W mojej najbliższej rodzinie wszyscy palą. Poza mną. Kilka razy próbowałam (chociażby po to, by zobaczyć, co to jest), ale mnie nie ciągnęło wtedy i nie ciągnie teraz. Jestem przyzwyczajona do dymu, nie przeszkadza mi on (chyba, że ktoś pali najtańsze papierosy, wtedy uciekam z krzykiem, bo to najobrzydliwszy zapach na świecie). Niemniej nie mam zamiaru palić, mój narzeczony również nie pali i zrobię wszystko, by pokazać swojemu dziecku, że ten nałóg nie ma sensu. Ile pieniędzy się puszcza z dymem, to pojęcie ludzkie przechodzi.
    Czasem palący znajomi pytają się mnie, czy nigdy mnie nie ciągnęło i tak dalej. Wtedy odpowiadam, że na ten nałóg mnie nie stać. Wole kupić sobie raz na jakiś czas tabliczkę czekolady, niż wydawać kilkadziesiąt złotych tygodniowo.

  • Moi rodzice nie palili. Podobno tato palił jak był w wojsku i na czas służby zabijał papierosem mijające godziny. My z bratem jako niepokorni, zbuntowani palilśmy papierosy. Rzuciłam w okresie ciąży i karmienia. Wróciłam do nałogu. Dzieci jednak mnie nie widziały jak puszczam dymki, bo powoli odchodzę od tego. Zresztą nie paliłam w ich obecności. W rodzinie nie ma palących – jacyś dziwni jesteśmy :).

  • Stara ciotka a mówiłam…

    „Fajnie jest palić! Szybko się umiera na raka płuc! A ja żyję już 70 lat i palę trzy paczki dziennie i jeszcze nie zachorowałam”.- Myślę, że argument w postaci straszenia chorobą, czy śmiercią kompletnie nie trafia do tych, do których się go kieruje. Tak jak księża w kościele próbują z ambony nawracać ateistów… Chyba z powyższych wpisów wynika, że dzieci palaczy raczej stronią od palenia. Ja też jestem potwierdzeniem tego zjawiska. Nauczyć się palić nie dałam rady. Oczywiście robiłam sobie z tego kpinki i opowiadałam, jak to kolega próbował nauczyć mnie palić (na dziedzińcu KUL-owskim, żeby dodać pikanterii), ale okazałam się bardzo tępym uczniem. Natomiast fotografia starej Hucułki z fajką tak mnie zafascynowała, że nauczyłam się palić fajkę. Najprzyjemniejszą chwilą był moment, gdy usiadłam nad skalistym brzegiem Rybnicy i paliłam fajkę… Stara jeszcze nie jestem więc jeszcze nie palę! Potem będę stara, więc nie będę miała siły na Huculszczyznę. No, to chyba już palenie mi nie grozi…
    Będą ludzie z przyszywanego synka! Taka moc oddziaływania! Jednym, prostym zdaniem. A ja się tyle nagadałam i tylko puk, puk, w głowę palcem zobaczyłam niejeden raz.. (oczywiście nie ze strony Nishki)

  • Pamiętam z czasów, kiedy byłam mała dziewczynką, a do dziadków zjeżdżała się cała rodzina: dzieci kładziono spać wcześniej, ale kiedy trzeba nam było wstać w nocy i przejść do łazienki przez pokój, w którym dorośli siedzieli i grali w karty, przebić się trzeba było najpierw przez grubą chmurę papierosowego dymu, unoszącą się akurat na wysokości naszych głów… I wcale nie wspominam tego traumatycznie – takie były czasy i tyle. Mama paliła, babcia paliła, wszyscy wokół palili na potęgę. I nikt nie umarł na raka płuc, a ani ja, ani mój brat w życiu papierosa w zębach nie trzymaliśmy, nawet po to, żeby spróbować: choć nikt nam kazań na ten temat nie prawił (bo nikt nie miał ku temu moralnego prawa :-)) Chyba nie ma tu żadnych reguł. A może wystarczy nie demonizować, a dzieci – jeśli inteligentne – same dojdą do wniosku, że to śmierdzi? 🙂
    OK. Może to ja jestem dziwna: nie tylko nigdy nie chciałam palić papierosów „jak mama”, ale też nie przymierzałam jej szpilek ani nie malowałam się babciną szminką. Muszę to przemyśleć 🙂

  • Moja mama (lat 51) nadal ukrywa przed swoją rodzicielką palenie. W dzieciństwie musieliśmy się mocno z bratem pilnować, żeby jej nie wsypać niechcący. Mało wychowawcze, nie? Ale może dzięki temu wychowaniu w oparach fajek i absurdu żadne z nas nie pali. Miałam jakieś drobne epizody w liceum (byłam bardzo mroczna i gotycka, a papierosy idealnie dopełniały ten wizerunek ;)), ale na szczęście ogarnęłam się dosyć szybko.

  • Dziękuję za wszystkie Wasze historie. Jak widać różnie bywa, czasami bierze się z rodzica przykład, a czasami chce się zrobić zupełnie odwrotnie. Mój wniosek banalny, ale prawdziwy.. 🙂 Może też być tak, że to wcale nie rodzic jest tym punktem odniesienia? Ciekawe, trzeba poszukać na ten temat jakiś badań, albo samemu je przeprowadzić 🙂

  • Pingback: Nishka skończyła pierwszy rok życia, to już duuuża blogerka! ;) | Nishka()

  • Agnieszka Czyż

    Bardzo interesujący wpis 🙂
    Ja właśnie od dwóch dni nie palę i jest
    mi z tym dobrze, dziwię się nawet, że zupełnie nie czuję głodu
    nikotynowego, a kiedyś bardzo silnie go odczuwałam próbując rzucić ten
    nałóg. Jestem dumna z siebie 🙂
    Ja ukrywałam swój fakt palenia przed
    moją Ukochaną Babcią, nie pamiętam, aby widziała mnie z papierosem,
    ukrywałam się też z paleniem na tyle ile mogłam przed moim ojczymem.
    Teraz już nie będę musiała się przed nikim ukrywać, czuję wolność i to jest fajne 🙂

    • Cieszę się i powodzenia w wytrwaniu bez papierosów 🙂

  • Alenda

    Rodzice kopcą na potęgę, więc od małego stałam w oparach dymu i jak to zwykle bywa zaczęłam ćmić mając 15 lat! W wieku 25 uznałam, że mnie na to nie stać, szkoda cery i zdrowia i rzuciłam. Kosztem 10 kg, ale wolę być za gruba, niż palić. Skutki zdrowotne gorsze w przypadku palenia, niż nadwagi, a finansowo jestem na plusie.

  • Agami19

    Wielu chłopaków jara kiedy dziewczyna pali !

    Mój uwielbia całować się podczas seksu kiedy wymieniamy się
    dymem z ust do ust.

    Jak kto nie wierzy, niech sobie poczyta to forum :

    smokingfetish.fora.pl

  • nikolina

    Jaki jest sens ukrywania czegoś przed rodzicami czy dziećmi, jak teraz wszystko wyjawiasz na blogu ? Przecież cała rodzina to czyta.. Dla mnie trochę to bez sensu. To już któryś z kolei post, w którym wyjawiasz swoją tajemnicę i przepraszasz swoją mamę, córkę, męża, cyz kogo tam jeszcze..

  • Pingback: Mama pali, tata pali, palę i ja | Nishka()

  • Sama palę od 4 lat (a mam 21), z przerwami, ale od kilku dni znowu mam w głowie pomysł, by rzucić. Problem polega na tym, że nie mogę i kupuję kolejne paczki. Wcześniej to rzucanie przychodziło mi z łatwością i w sumie uświadomiłam sobie, że to straszne, że nie mogę tego zrobić. Mój tata pali, mamy z papierosem nigdy nie widziałam. Ale starsza kuzynka, z którą w dzieciństwie spędzałam dużo czasu jarała jak smok. Z resztą dalej to robi. Była dla mnie w jakimś sensie wzorem do naśladowania – piękna, fajna, zabawna – i naprawdę uważam, że palenie tak dobrze mi się kojarzy przez nią. Cholernie staram się zdrowo żyć, nie jem mięsa, mam obsesję na punkcie odżywiania, ćwiczę yogę i to palenie w obliczu tego wszystkiego jest po prostu żałosneeee. Zdaję sobie z tego sprawę. Kurcze, Nishka, skoro dzisiaj światowy dzień niepalenia – to może rzucę?

  • O_l_l_i_e

    Nigdy mnie do palenia nie ciągnęło (i całe szczęście, bo moja kardiolog chyba by mnie zabiła zanim zrobiłyby to fajki), ale gdyby tak było, to skutecznym kubłem zimnej wody byłyby praktyki na foniatrii. Tyle, ile ja się naoglądałam naprawdę młodych osób (dwudziestoparo i trzydziestoparoletnich) z rakami krtani w najgorszym, a guzkami/polipami i zmianami w „najlepszym” wypadku. Póki się nie zobaczy osoby, która paląc od 15 roku życia teraz w wieku lat 50 musi się szykować na usunięcie krtani, to pewne rzeczy są abstrakcją…

    Ale mam też fajny, pozytywny przykład w najbliższej rodzinie. Mój dziadek rzucił palenie w wieku 65 lat, po prawie 40 latach porządnego nałogu i nigdy więcej nie sięgnął po papierosa. Teraz ma 80 lat, jest w pełni sił i zawsze mówi, że jeśli czegoś żałuje, to że nie rzucił wcześniej. 🙂

    PS. Pierwszy mój komentarz tutaj, więc się witam i melduję, że czytam nie od dzisiaj i bardzo Twojego bloga lubię. 🙂

  • A ja jestem zdeklarowaną przeciwniczką tego świństwa właśnie dzięki rodzicom palaczom. Nie znosiłam tego smrodu, dymu, a gdy papierosy znajdywały się w zasięgu mego wzroku, brałam ścierkę w rękę i tylko w taki sposób gdzieś je chowałam ;P Dziś oboje rodzice już nie palą, przyznając, że dopiero po rozstaniu się z fajurami zauważyli, jak to dziadostwo śmierdziało. To, że ciągnęło kasę wiedzieli, ale nałóg był silniejszy. Na szczęście dymiące czasy już za nami. I jestem szczęśliwa, ż oboje z mężem mamy obrzydzenie do papierosów.

  • Mamamamymojejmamy

    Moi rodzice palili i stwierdziłam wieku 13 lat że też spróbuje i do tej pory pale,tylko że od 2 lat e-papierosa który na prawdę polecam bo lepiej się czuje jeśli chodzi o zdrowie i jakoś tak dziwnie pieniążków więcej ;).Jeśli chodzi o ,,ukrywanie się że pale” to przed moimi dziadkami moja Mama jak i ja (już gdy miałam 18l) ukrywałyśmy to że palimy.Ale Dziadek nas przyuważył gdy już z nim mieszkaliśmy i na balkonie w nocy paliłyśmy była oczywiście ,,kazanie” :).

  • kasia

    Mój ojciec pali od 16. roku życia, obecnie ma 50 lat. Cierpi na bezdech nocny, ma coraz większy kaszel palacza, ale nawet to go nie przekonuje. „Palę, bo lubię” – mówi, ale nie myśli o tym, że cała rodzina boi się o niego.

    Swoją drogą dopiero gdy wyprowadziłam się z domu rodzinnego i odwiedzam rodziców od czasu do czasu czuję, że po kilku godzinach tam spędzonych cała śmierdzę tytoniem, fuj! Aż boję się pomyśleć, że rówieśnicy czuli ode mnie dym papierosowy, gdy byłam młodsza…

  • ŻonaOszusta

    Nie nawidzę papierosów. Zniszczyły moje małżeństwo. Ja nie palę i nogdy nie będę ale mój mąż dla mnie rzucił to przed ślubem. Trzy lata później zaczął od nowa w tajemnicy przede mną. Jednak dowiedziałam się o wszystkim. Przyrzekł mi wtedy że nigdy nie zapali papierosa. Ja zgodziłam się na ponowne życie u jego boku dając ultimatum ja i dzieci albo fajki. Kilka dni później wybrał i w ukryciu przed dwa kolejne lata palil nalogowo, paczkę na dwa dni w ciągu osmiu godzin i wracał jak gdyby nigdy nic do domu. W końcu sie dowiedziałam o wszystkim. Teraz od 9 miesięcy nie pali, podobno zrozumiał co zrobił. Oszukiwał, kłamał, jechał tankować auto i przy okazji kupował paczkę bo na koncie w banku nie będzie śladu po tym….chore ale prawdziwe. Nie potrafię żyć z kimś takim. Teraz warza się losy tego małżeństwa ale ja nie widzę nic do ratowania.

  • Agnieszka Krupińska

    Ostatnio zwracam uwagę na to, że w produkcjach filmowych prawie nikt nie pali!!! W oczach mi staje scena biała od gęstego dymu w filmie 12 gniewnych ludzi, a w dzisiejszych filmach tego nie ma 😉 Czyli jednak świat się zmienia 😉

    • Myślę, że duże znaczenie ma fakt, że papierosy zniknęły z kultury – filmów, teledysków, seriali – widzowie lub fani często utożsamiający się z idolami chętniej czerpali z nich przykład. Chyba więc dobrze, że świat się zmienia 🙂

      • Agnieszka Krupińska

        Bardzo dobrze 😉

  • Paula

    Moi rodzice palili i przyznam, że pamiętam, że gdy jako nastolatka zaczęłam podpalać, to wypowiedziany przez mamę czy tatę z papierosem w ustach argument: „Nie warto palić” brzmiał dziwnie i mało wiarygodnie. I też uważam, że wychowanie poprzez świecenie przykładem jest najlepszą metodą wychowawczą 🙂

  • Anna Niemcewicz

    To co mnie bardzo cieszy w czarnym PR palenia to że dziś właściwie niedopuszczalne jest, żeby palić przy dzieciach np w samochodzie czy mieszkaniu, a kiedyś za „naszego” pokolenia, czyli np. dzieci urodzonych w latach 8-. to było normą. Trudno dziś w to uwierzyć, ale nie było w tym nic oburzającego.

    • Też mi się tak wydaje: kiedyś tak było w wielu domach normach, dziś mam nadzieję, że już nie! Że im więcej mówi się o szkodliwości palenia oraz biernego palenia tym więcej osób świadomych. A trudno jest z pełną świadomością konsekwencji palić sobie beztrosko papierosa, gdy w pokoju lum aucie siedzi dziecko.. Choć czasem jeszcze widuję na ulicy takie kwiatki :/

  • Przypominają mi się sceny z Mad Men w których ginekolog wykonuje badanie z papierosem w ustach.

    • Haha 🙂 Współczuję jego pacjentkom 😉

  • Palenie było keidyś w modzie, było ogólne przyzwolenie społeczne na palenie. Można było palić w restauracjach, a nawet w pracy, teraz wchodzi coraz więcej przepisów zakazujacych palenia w miejscach publicznych, stąd też wydaje się, że tych palaczy jest mniej. Druga sprawa, to własnie moda, która przeminęła. Dzisiaj palenie jest bardziej obciachowe niż modne.

    Mama mi opowiadała, że w moim rodzinnym mieście, 40 lat temu była bardzo dobra lekarka – pediatra. Problem z nią był tylko jeden. Była tak uzależniona od papierosów, ze paliła nawet w gabinecie, w którym przyjmowała dzieci, a czasem i przy dzieciach. Dzisiaj, by wyleciała z tej przychodni z hukiem, wtedy jakoś nikogo, to szczególnie nie raziło, co dla mnie jest nie do pomyślenia.

    • To niesamowite, jak to się zmieniło, ciekawy przykład dałaś.

  • Należę do tych, co żyli w dymie przez rodziców. Nigdy, absolutnie nigdy nie spróbowałam. Awersja nasilała się w ciążach, a teraz nie mogę się opanować, żeby głośno nie komentować palaczy np. na przystankach. Taka wredna jestem, ale całe życie mam nawracające zapalenia płuc i oskrzeli. 🙁

    • ojej, wpsółczuję 🙁 Myślisz, że to może być wynikiem tego, że Twoi rodzice palili?

      • Myślę, że palenie rodziców miało/ma wpływ na moje płuca. Chociaż badań nie robiłam, jednak problem z wydolnością mam, chociaż staram się dbać o siebie. Od lat jest lepiej, bo nie mam kontaktu z palaczami, a zresztą mama pod wpływem moim i męża też zrezygnowała. Lepiej późno niż wcale. 🙂

  • Zosia

    To prawda, również z roku na rok widzę coraz mniej palaczy, wśród grona moich znajomych i rodziny coraz więcej osób rzuca palenie. Kiedyś w organizowanych przez nas domówkach paliło około 70% towarzystwa, dziś jest to 30 %. Liczę na to, że około 2020 roku będzie 5% 😉

    • Oby nie było tak, że znikną z imprez, np. w obawie przed ostracyzmem społecznym przestaną chodzić na imprezy, lecz że po prostu rzucą palenie 🙂

  • Nishka, jak zwykle mocno, dosadnie i na temat. Przyznaję się – paliłam, ale pewnego dnia doszłam do wniosku, że to koniec – dojrzałam do decyzji o niepaleniu i przyznam, że poszło łatwo! Od tamtej pory minęło już trochę czasu i jestem zdrowsza i szczęśliwsza 🙂

  • Nishka Śmiesznishka – mistrzyni leedów 🙂 Pamiętam tę kampanię, ale dobrze, że ją wyciągnęłaś, bo to ważny temat, a jej formuła dobrze się zapamiętuje.
    Bardzo się cieszę, że jesteśmy niepalącą rodziną i mamy niepalących znajomych. Szok. Właśnie to sobie uświadomiłam. Nie mogę przypomnieć sobie kto z moich znajomych pali fajki 🙂
    Co do gimnazjów, potwierdzam – palą e-papierosy. Na szczęście mój syn jakoś przeżył ten okres bez szwanku na zdrowiu.
    Mój niepalący tata, trzymał papierosy w domu dla gości (takie czasy), ale nie pamiętam, żeby były używane, natomiast doskonale pamiętam jak mówił, że jeśli będę kiedykolwiek chciała zapalić papierosa, to proszę bardzo, ale tylko w jego obecności (zawsze się przy tym uśmiechał). Był bardzo przekonywujący, a ja nigdy nie miałam na to ochoty 🙂 Tata zaszczepił we mnie jednocześnie miłość do sportu, która została mi do tej pory, więc papierosy nigdy nie leżały w sferze moich zainteresowań poza krótkimi okresami „popalania” podczas imprez, ale już w życiu dorosłym.

    • Bardzo ciekawy sposób Twojego Taty: „proszę bardzo, papierosy są dostępne, na wyciągnięcie ręki, jak masz ochotę pal, ale rób to jawnie, przy mnie”. Super 🙂

      • Tak właśnie było. Ta strategia okazała się baaardzo skuteczna. Nigdy nie miałam ochoty na papierosy 🙂

  • Rzuciłam 7 lat temu. Jako osoba ekstremalna, moje palenie też takie było. A potem ból głowy, smród, osłabienie jakieś. Rzuciłam z dnia na dzień, nawet nie było jakoś szczególnie ciężko. Przykry jest fakt, że podobało mi się jak paliła mama (która też już dawno rzuciła) i też chciałam zaimponować koleżankom. Uwielbiałam palić, bo to była taka odskocznia, w pracy dłuższa przerwa i czas na plotki. Teraz wiem, że ten papieros to była moja ułomność, która miała podłoże psychiczne, nie był to tylko fizyczny głód. Masz zupełną rację – coraz mniej widać palaczy. Może w końcu zauważyli, że na przykład wychodząc w sweterku na dymka przy -20 nie wyglądają już tak bardzo cool?