Na fotelu

W piątek byłam u dentysty i mimo, że czekałam na ważny telefon i wiedziałam, że ktoś inny śle mi istotne wiadomości, to mimo presji, która spływała na mnie z zewnątrz od tamtych nadawców, czułam wewnętrzny spokój, bo wiedziałam, że jestem usprawiedliwiona. Siedzę na fotelu stomatologicznym i choćbym chciała (a chciałam, zwłaszcza na początku), nie mogę sięgnąć po telefon, nie najmniejszej opcji na rozmowę, czytanie ani pisanie.

(co do rozmowy to zawsze rozczula mnie, jak dentysta zadaje mi pytanie otwarte, na które nie da się kiwnąć lub zaprzeczyć głową, podczas gdy ja mam otwartą i unieruchomioną buzię 🙂 ).

W każdym razie tak sobie pomyślałam, że warto w życiu ustalić więcej takich przestrzeni typu „fotel stomatologiczny”, w których za naturalne uznamy, że nie nie ma opcji korzystania z telefonu i uczynić nimi np.:
– stół, przy którym w gronie rodziny lub przyjaciół spożywamy posiłek,
– łóżko w sypialni, które niech będzie zarezerwowane tylko do wypoczynku, snu, czułości lub czytania książek,
– samochód – zwłaszcza, gdy jest się kierowcą (ale może takie wyzwanie, że gdy pasażerem też?),
– przypadkowe pomieszczenie w domu, w którym dziecko lub inny bliski zagadało do nas w ważnej dla siebie sprawie,

– (…)

Zdając sobie sprawę z tego, że porównanie wyszło mi niezbyt fortunne, bo wychodzi na to, że brak możliwości korzystania z telefonu = katusze i ból, z jakim kojarzy się wizyta u stomatologa, apeluję: do siebie i do nas: więcej foteli dentystycznych, przypominających nam o „tu i teraz”, a nie „tam i kiedyś” w naszym życiu!!! 🙂

Komentarze:

  • adko

    Swego czasu miałem ważne spotkanie, podczas którego klient wydzwaniał do mnie kilka razy. Po spotkaniu oddzwoniłem. Klient nielada wkurzony pyta dlaczego nie odebrałem bo on przecież dzwoni pięć razy?? Ja mu na to: bo robiłem ku.ę.

  • Mam kilka takich miejsc „foteli dentystycznych”, telefonu nie sprawdzam, nie odczytuję smsów, nie odbieram połączeń. Ale szczerze? Często potem mam wyrzuty sumienia, bo ludzie, z którymi przebywam, już telefon odbierają. 😉 I potem czuję się winna w stosunku do osób, które do mnie dzwoniły/pisały. Bo po co je ignorowałam, skoro inni tak nie robią.