Nie oświadczył mi się. Co jest ze mną nie tak?

fot. Fashionelka

Co zrobić, gdy chłopak nie zaprasza nas na randkę? Co myśleć, gdy mężczyzna nie chce nam się oświadczyć?


Czasem, z internetu, pociągu czy kawiarni docierają do mnie słowa rozpaczających dziewczyn:

— Dlaczego on mi się jeszcze nie oświadczył? 🙁 Ile można czekać?

Bywa, że rozpacz przechodzi w złość:

—  Jak nie zrobi tego do końca wiosny, rozstaję się z nim!

Mam czasem ochotę podejść do nich i spytać:

—  A dlaczego ty nie możesz mu się oświadczyć? Skoro pokładasz duże nadzieje w tym związku i oczyma wyobraźni widzisz go jako swojego męża, znajdź w sobie odwagę, by porozmawiać z nim o tym. Dlaczego to ON ma wykonać pierwszy krok?

Dlaczego to zawsze MY – kobiety czekamy? Najpierw aż da znak, że jest nami zainteresowany. Potem aż zaprosi na randkę. Następnie napisze lub zadzwoni po randce. Wreszcie: oświadczy nam się. Dlaczego tak wiele kobiet ustawia siebie w roli tej, która czeka? Dlaczego to mężczyzna ma być inicjatorem zmian, działań, kołem napędowym ich znajomości?

Znajomy opowiadał mi, że uwielbia, gdy to kobieta przejmuje inicjatywę. Nie czeka, lecz działa. Nie udaje niedostępnej, tajemniczej, niezainteresowanej, lecz po prostu: jeżeli ma ochotę: odzywa do niego. Nie telefonuje pierwszy do kobiet, bo interesują go wyłącznie te, które wychodzą ze schematów typu: „pierwszy powinien odezwać się facet”.

Kiedyś, dawno temu, za górami, za lasami opowiadałam Wam tę historię, ale w związku z tym, że było to tak dawno, opowiem Wam jeszcze raz.

Otóż córki kiedyś spytały nas, jak się poznaliśmy. Mąż zaczął gubić się w zeznaniach, słowem, pamięta to jak przez mgłę, dlatego przejęłam pałeczkę.

—  Doskonale to pamiętam i opowiem wam, dziewczyny — zwróciłam się do córek. — Otóż znaliśmy się z tatą z widzenia, bo bywaliśmy czasem w tym samym muzycznym klubie. Rozmawialiśmy dosłownie dwa razy i wasz tato zrobił na mnie dobre wrażenie. Ja chyba na nim niespecjalnie, bo nie poprosił mnie o numer telefonu.

— Tato, jak mogłeś nie zwrócić uwagi na Nishkę?!  — spytała dramatycznym tonem starsza córka: żartownisia.

— W związku z tym, że wasz tato siedział w mojej głowie, postanowiłam zrobić pierwszy krok i sama poprosić go o numer telefonu — kontynuowałam swoją opowieść. — Poszłam więc do tego klubu. Niestety nie spotkałam go tam. Następnego dnia również, jak i kolejnego i kolejnego i kolejnego.

— Przychodziłaś tam codziennie? —  spytała któraś.

— Tak, bo wiedziałam, że jest stałym bywalcem tego miejsca. Przyznam, że byłam rozczarowana jego nieobecnością, bo wydawało mi się, że jest to sygnał, że nie zależy mu na mnie: gdyby myślał o mnie, to też by zaglądał do tego klubu w nadziei na spotkanie ze mną.

— Mhm, a może jest chory? A może mu coś wypadło? — pocieszałam się. Nie poddawałam się i szukałam go. Nie było wtedy fejsbuka, instagrama, linkedina, nie mogłam więc znaleźć go w sieci, został mi tylko świat rzeczywisty! Zaczęłam więc wypytywać ludzi w tym klubie i pytać, czy wiedzą jak mogę go znaleźć. W końcu spotkałam mężczyznę, który wydawał mi się jego dobrym znajomym (do dziś jest jego, a teraz również i moim, przyjacielem). Poprosiłam, żeby dał mi numer telefonu waszego taty, do domu, tak tak: domu, bo wtedy nie było telefonów komórkowych.

— Może ty daj mi swój numer, a ja mu przekażę? — zaproponował jego kumpel.

— O nie, czekać aż zadzwoni? A co, jeżeli mnie nie skojarzy? Jak wytłumaczyć, kim jestem? — pomyślałam przerażona i zaczęłam intensywnie prosić go o pomoc.

— „To bardzo ważne, muszę mieć ten numer, proszę cię!!” — krzyczałam pewnie coś w tym stylu, wówczas 17-letnia.

— O rany… — westchnęła zażenowana starsza córka, wówczas 13-letnia.

— Zdobyłam w końcu ten numer, zatelefonowałam do niego i zaproponowałam spotkanie!

— Randkę? — zachichotała młodsza córka.

— Można tak powiedzieć.

Teraz, gdy o tym myślę widzę, że było to naprawdę niezłe szaleństwo, bo przecież mogłam wyjść z założenia, że skoro ów chłopak, rozmawiając ze mną dwukrotnie w tym klubie, nie poprosił o numer telefonu ani nie dał sygnału, że chciałby się ze mną spotkać, to najwyraźniej nie był mną zainteresowany.

Co ciekawe, rzeczywiście nie był. 🙂 Gdy w końcu zatelefonowałam do niego, NIE powiedział nic w stylu:

— Czekałem, aż to zrobisz, myślę o tobie nieustannie od naszej poprzedniej rozmowy…

Nie, tak nie było! Owszem, kojarzył mnie i wspominał jako sympatyczną dziewczynę, ale myślał tak pewnie o wielu dziewczętach, z którymi tego czasu rozmawiał ochoczo w klubie. Na szczęście przyjął zaproszenie na randkę i potem jakoś to się potoczyło i trwa do dziś, czyli ponad 17 lat. 🙂

Podobnie było z oświadczynami: a dokładniej z brakiem tychże. Po prostu któregoś razu ustaliliśmy (nie pamiętam dokładnie, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że to ja rozpoczęłam ten temat), że wypadałoby się pobrać. Nie było romantycznej scenerii i magicznych słów:

— Czy zostaniesz moją żoną?

Nie było też rozpaczy z powodu braku tychże. Nie ma też co roku, gdy zapomina o moich urodzinach. (vide Gdy mąż zapomina o urodzinach i rocznicach). Zawsze taki był, widziały gały, co brały. Gdy nachodzi mnie ochota na celebrowanie takich chwil, momentów, rocznic, to prostu uprzedzam o tym męża i włączam go w uroczyste obchody.

Wzruszają mnie opowieści koleżanek o oświadczynach. Z przyjemnością lajkuję na portalach społecznościowych statusy znajomych informujące o zaręczynach czy świętowaniu rocznic. Jednak sama ich nie potrzebowałam i w żaden sposób nie ubolewałam nad tym, że mąż mi się nie oświadczył, a nawet nie podarował pierścionka zaręczynowego! 🙂

Nie bójmy się wychodzić z konwenansów, zwłaszcza tych związanych z płcią: co, komu i kiedy wypada. Nie czekajmy na to, kto wykona „pierwszy krok”, bo czasem możemy się go nigdy nie doczekać. Jeżeli bardzo czegoś chcemy, po prostu to zróbmy i same wyjdźmy z propozycją. A jeżeli ją odrzuci? Cóż, jego strata. 🙂

Komentarze:

  • Pionierka

    Ehhh… a mnie to się wszyscy oświadczają. To dopiero jest problem 🙂

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      bidulka, wyrazy współczucia 😉

  • http://www.dziewczynazobrazka.pl/ Magdalena Śpiewak

    Mi się mąż oświadczył, ale to było takie symboliczne raczej, tak żeby sobie poświętować (bo my lubimy świętować). Rozmowy o slubie były już wcześniej, a więc wiedziaławm, ze prędzej czy później mi się oświadczy, ale on wiedział, że ja odpowiem tak. Nie było romantycznego zaskoczenia, którym jestem przeciwna.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      ja tam przeciwna romantycznym zaskoczeniom nie jestem, ale sama ich nie praktykuję 😉

  • http://dorota.in/ Dorota Kamińska

    Ja też pierwsza napisałam do Oderwanego, chociaż obiecałam sobie wcześniej, że przestanę wiecznie wychodzić z inicjatywą. Uznałam, że zasady są po to, żeby je łamać, kiedy uznaje się, że warto :D.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      O proszę 🙂 I super, przybij piątkę, aż strach pomyśleć, co byłoby gdybyś nie napisała! :))

  • Matke w Kratkę

    No właśnie… „Grzeczne” dziewczynki tak nie robią. Najwyżej się uczeszą, pomalują i będą w klubie ładnie wyglądać. Dobrze, że tym piszesz! Może nie w aspekcie stosunków męsko-damskich, ale na innych życiowych liniach ciągle ze sobą walczę. I kombinuję jak to przełamać w następnym pokoleniu:)

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Jestem bardzo ciekawa jak to będzie wyglądało u następnych pokoleń, np. za 20 lat 🙂

  • Kasia

    Ja podzielę się moim doświadczeniem „nie-oświadczynowym”. Niby na początku naszej znajomości to mój mąż mnie zapraszał tu i tam. Jednak z czasem dowiedziałam się jak bardzo to było dla niego niekomfortowe zachowanie! W tej kwestii jesteśmy przeciwieństwami, bo ja uwielbiam działać – biorę, robię, organizuję itd. Mimo mojej nieśmiałości często to ja jestem na czele i podejmuję decyzje, również w naszej grupie znajomych 😉 On chętnie na wszystkie moje pomysły przestaje, ale inicjatywa u niego pojawia się raczej rzadko.
    Po pewnym czasie spania jeden tydzień u mnie, drugi u niego w mieszkaniu, stwierdziłam – po co tracić pieniądze, może się do mnie wprowadzi? Przystał chętnie i było ok przez długi czas, do momentu kiedy zaczęło mi zależeć na oświadczynach i na ślubie. Małżeństwo jest to dla mnie ważne, nie zmienię tego. Reagowałam nerwowo i zazdrośnie na wieść, że ktoś ze znajomych się zaręczył, a ja WCIĄŻ nie mam pierścionka. Po paru miesiącach nie umiałam wytrzymać sama ze sobą – nie było mowy, żebym go zostawiła, ponieważ mi się nie oświadczył. Za bardzo mi na nim zależało 🙂
    W końcu stwierdziłam, że po prostu z nim o tym pogadam i to była świetna decyzja. Bo w końcu nie zależało mi na głupim pierścionku – sama sobie mogę go kupić, tylko na byciu jego żoną. Okazało się, że on wcale ślubu do szczęścia nie potrzebuje. Chce być ze mną, chce mieć ze mną kiedyś dzieci (wtedy to była bliżej nieokreślona przyszłość), ale ślub – nie jest to coś, co jest dla niego istotne. Dodatkowo, jak to typowy facet, do tego programista żyjący we własnym świecie, totalnie nie skojarzył moich aluzji, dziwnych zachowań itd. On po prostu nie wiedział, że ja tego ślubu chcę skoro od 2 lat mieszkaliśmy i żyliśmy jak rodzina, dopóki mu tego jasno nie wyartykułowałam.
    Kilka miesięcy później zarezerwowaliśmy salę, po kolejnych kilku miesiącach odbył się ślub – niecały rok po tej rozmowie byliśmy już mężem i żoną 🙂

    Nie należy bać się inicjatywy – warto działać. Dodatkowo, warto rozmawiać – szczerze, otwarcie, bez owijania w bawełnę, bo są osoby, które mogą tego nie złapać.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Super historia, dzięki 🙂 urocza i nie bez znaczenia informacja o tym, że jest informatykiem: oni lubią konkretne, wyraźnie sformułowane, klarowne, jasne informacje 🙂

      • mini

        To fajnie, że wysłuchał Twoich potrzeb. Ja ze swoim już milion razy gadała, ale to nic nie zmienia. Po 5 latach związku dowiedziałam się, że ślub nie jest aż tak ważny woli najpierw kupić sobie samochód i inne rzeczy a ślub „kiedyś tam”, choć zaznacza, że będzie…. Pierścionka dalej nie ma. Ale może to przykre lecz jednak chyba prawdziwe, że nie ma powodu dla którego miałby mi się oświadczyć mieszkamy razem mamy 3 letniego syna… Po co mu to… Ja jednak czuje się zawiedziona i oszukana, bo wcześniej nie mówił nic że ślubu nie potrzebuje, wręcz oświadczał że to dla niego ważne. Teraz zastanawiam się czy jeśli wzielibysmy ten ślub to w ogole byłby on z miłości czy z wygody czy jakiegos innego tandetnego powodu…

  • http://zudit.pl/ zudit.pl

    Nishka, ja na oświadczyny czekałam 6 lat. Gdy się wkurzyłam i sama mu oświadczyłam, nie potraktował mnie poważnie! 😀 #OdrzuconeZaloty #Smutek

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      I jak to się skończyło??? Jak doszło do tego, że jesteście małżeństwem?!! 🙂 #wścibska #czekanażuditoweniusy

      • http://zudit.pl/ zudit.pl

        Zero romantyzmu, ale ugrałam swoje xD kiedyś poopowiadam!!

  • Klimat Domu

    Ja się też pierwsza odezwałam po poznaniu. Zwyczajnie nie mogłam się doczekać, chociaż później się okazało, że on miał do mnie dzwonić tego samego dnia. Jak się kurde poznaje wyjątkowego faceta, to trzeba łapać chwilę, bo jeszcze niechcący się ją przegapi…udając niedostępną albo coś 😉

  • Agnieszka

    Te zareczyny to mi sie w glowie nie mieszcza. Jestem staromodna w tym temacie. A czy pierscionek zareczynowy tez sobie sama kupilas? 🙂

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Nie miałam (ani nie mam) w ogóle pierścionka zaręczynowego 🙂

      • Agnieszka

        podziwiam 🙂 ja gdybym juz miala tych oswiadczyn nie miec, to przynajmniej poszlabym do sklepu i kupila sobie najpiekniejszy, przyszla do domu i podziekowala mezowi 😉 😉

    • aaaaanaaa

      A mi się jak najbardziej mieszczą 😉 wg mnie decyzja o ślubie powinna być przemyślana przez dwie osoby, podkreślam – przemyślana, więc jak dla mnie tu brak miejsca na zaskoczenie…a pierścionek nie jest potrzebny 😉 a z osobą, którą kocham nie muszę być staromodna, czy nowoczesna w tematach damsko-męskich, bo nie lubię przeróżnych gierek…cenię za to szczere rozmowy o wszystkim i partnerstwo 🙂 ślub był tylko następnym etapem naszego związku, a nie najważniejszym dniem w moim życiu, co w sumie bardzo dziwiło wiele osób, bo jak można nie być zaaferowaną panną młodą już rok wcześniej? nie korzystać z fryzjera czy kosmetyczki w tym dniu i mieć prostą skromną sukienkę zamiast tradycyjnej sukni ślubnej? ano można 🙂 można też to wszystko mieć i to też jak najbardziej ok, tylko nie narzucajmy swoich przekonań innym 🙂

      • Agnieszka

        rozumiem, ze tak czasem sie zycie uklada, czasem takie sa relacje pomiedzy partnerami, czasem tak jest latwiej. Dla mnie zareczyny to piekny zwyczaj i od dziecka marzylam zeby cos takiego przezyc. Nie chcialabym z tego rezygnowac. Jasne, ze jest to cos bez czego mozna sie obejsc, nie to jest w zwiazku i zyciu najwazniejsze, ale mi osobiscie byloby przykro gdybym tego nie przezyla.

    • Jesse

      U nas oświadczyn nie było, ale pierścionek mam. Mąż uparł się, że mi go kupi, chociaż bardzo się wzbraniałam. Nigdy nie nosiłam tego typu biżuterii i szkoda mi było wydawać pieniądze. O dziwno, pierścionek zaręczynowy i obrączka to jedyne co noszę zawsze i wszędzie 🙂

  • http://abakercja.blogspot.com Ania Abakercja

    problem, jeżeli bardzo chcemy, żeby to on wyszedł z inicjatywą 😉

    ja akurat jestem w tych kwestiach tradycjonalistką, ale cieszę się, że panuje teraz coraz większa swoboda i przyzwolenie na zachowania odmienne od schematu. w końcu nie każdy musi mieć tak jak ja. np. to moja mama oświadczyła się tacie 😉

  • http://andanowa.pl AnuŚka Bąbik-Daniło

    W sumie teraz mi przypomniałaś, że ja też trochę mojemu mężowi „pomogłam” na początku naszej znajomości. Trochę mu wcisnęłam swój numer telefonu, ale na szczęście się odezwał;))

  • Joanna Krzak

    ha! Ja do dnia dzisiejszego kiedy przeczytałam twój tekst, zupełnie o tym nie myślałam. aaa też nie było takich zaręczyn, że on mi. Jakoś tak nadszedł dzień, że postanowiliśmy wziąć ślub, tak jak wy. Poszliśmy kupić pierścionek. Potem wesele itd….ale w sumie to była jakaś taka nasza wspólna decyzja. Ale ja jestem z tych mało romantycznych, co nie planowały ślubu 10 lat do przodu i nie chciałam cudów na kiju…..a gdy właścicielka sali gdzie było wesele, tak żeby było pięknie i romantycznie , dała nam białe gołębie żeby je wypuścić , no że tak to będzie romantycznie i symboliczne, to jedyne o czym myślałam, to żeby te gołębie ze strachu czegoś mi na suknie nie strzeliły.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Haha, mam nadzieję, że gołębie nie podarowały Wam żadnego oryginalnego prezentu ślubnego! 😉

  • http://cynicznie.pl @gracjangk

    Jak się kobiety od dziecka wychowuje z jasnym sygnałem: to mężczyzna musi to i tamto, a Ty córeczko/wnusio czekaj. Takie są tego efekty.
    Na przykład: cała idea „podrywania” kobiet, jest to o tyle bez sensu że na końcu i tak kobieta wybiera, co byśmy jej nie powiedzieli.

  • Dot

    „Nie czekajmy na to, kto wykona „pierwszy krok”, bo czasem możemy się go nigdy nie doczekać.” Oj tak 😀

    Bardzo fajny tekst! 🙂

  • https://tianlandia.wordpress.com Tianzi

    ‚Nie było wtedy fejsbuka, instagrama, linkedina, nie mogłam więc znaleźć go w sieci, został mi tylko świat rzeczywisty!’
    !
    Uszami wyobraźni słyszę dramatyczną muzykę.

  • klukas

    u nas również nie było oświadczyn 🙂
    pewnego lutowego popołudnia stwierdziłam, że gdyby któremuś z nas coś się stało, to w szpitalu nie dali by informacji, bo przecież to nie rodzina 😛
    no i 3 miesiące później wzięliśmy ślub 😀

  • ;)

    Wszystko ładnie i pięknie, mogę wyjść z inicjatywą, ale co jeśli nie jestem pewna czy on czuje to samo co ja, a nie chcę przez to tracić tej znajomości?

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      To prawda, to pewnego rodzaju ryzyko 🙂

  • Domi

    Nishka, ale Ty mało romantyczna jesteś xD

  • http://www.simplife.pl/ Simplife.pl | Natalia Knopek

    czytam, czytam, dochodzę do momentu, w którym pojawiło się wyrażenie „telefon DOMOWY” i myślę sobie, że teraz to naprawdę nikt o nic starać się nie musi. pytanie tylko, czy to źle czy dobrze 😉

  • Niczka

    to była miłość od pierwszego wejrzenia. mialam 19 lat i wyprowadzilam sie od rodzicow. wynajelam pokoj a on mieszkal w pokoju obok. bylam nieszczeslwa gdy po tygodniu nie wyznal mi milosci i postanowilam wziasc sprawy w swoje rece. W weekend wspolkokatorzy robili imprezke w domu i jako ze tam mieszkalismy to bylismy oboje tej domowce. po paru piwkach ktos zaproponowal ze zrobi grupowe zdjecie, wiec spontanicznie szybko usiadlam koło mojego ukochanego, powiedzialam mu „chodz, calujemy sie do zdjecia” i wsadzilam mu jezyk do buzi az po same migdalki. Zadzialało! od tamtej chwili jestesmy razem (juz prawie 8 lat) i w maju bierzemy slub 😀

  • Morrrigan

    Cóż, niektóre kobiety po prostu marzą o tym, aby ukochany padł na kolana i dla nich zachęta, aby przejęły inicjatywę prawdopodobnie okaże się nieskuteczna :). Ja też raczej nie oświadczyłabym się facetowi, jakoś to się ze mną wewnętrznie kłóci (nie chodzi o konwenanse, wiele z nich lubię łamać, ale tu akurat pasuje mi podział ról 😉 ), ale też nie mam wielkiego ciśnienia aby te oświadczyny były. Najważniejsze żeby dziewczyny podejmowały decyzje same, a nie lekceważyły tego, co im rozum podpowiada tylko dlatego, że czegoś niby nie wypada.

  • http://www.alicjadobry.pl/ Alicja

    Różne są kobiece potrzeby/poglądy/charaktery 🙂 Ja jednak zawsze czekałam na pierwszy krok mężczyzny i nie uważam żeby to było złe. Ważne to robić tak, by niczego nie żałować 😀
    Nie popieram konwenansów narzuconych przez innych, ale według tych, które popieramy sami/same – żyjmy 🙂

  • Anita

    Wszystko ładnie i pięknie, wilk syty i owca cała ale w takim razie w jakim kierunku zmierza świat? Kobiety będą nosiły „spodnie”? A może nie długo coś nam wyrośnie między nogami? Nie wyobrażam sobie oświadczyć się facetowi. Większość kobiet o tym marzy, że nasz wybranek będzie pewny siebie i zdecydowany co do tego jak i z kim ma wyglądać jego przyszłość. Niestety mężczyźni są teraz wychowywani na życiowych nieudaczników. Mieszkają za długo z mamusiami a potem nie potrafią podjąć żadnej sensownej decyzji…. bez obrazy dziewczyny ale jestem tradycjonalistką i nie wyobrażam sobie po prostu inaczej. Miałam romantyczne oświadczyny i noszę pierścionek. Za kilka miesięcy bierzemy ślub i choć chodzimy ze sobą o wiele za długo (10 lat) to jednak wszystko jest tak jak należy i warto było czekać…. aż to on zdecyduje.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Kobiety noszące spodnie?! Oby do tego nie doszło!! 😉

      • Jesse

        Uwielbiam nosić spodnie! Sukienki zakładam tylko wtedy, gdy mogę siedzieć i ładnie wyglądać 😀
        Ale zgadzam się z Anitą. Coraz więcej mężczyzn to życiowi nieudacznicy.

        • http://vjuliett.com/ Weronika Truszczyńska

          A ja mam wrażenie, że kiedyś było więcej nieudaczników niż teraz. Mój tata na przykład ma w domu dwie lewe ręce, bo kiedyś przecież chłopców raczej się nie uczyło zmywać, gotować czy prać. Problem się zaczynał jak moja mama na przykład pojechała na wycieczkę. Kończyło się tak, że tata przez dwa tygodnie potrafił jeść jedzenie z puszek. Teraz już nie ma takich sztywnych podziałów, że „to jest dla chłopów, a to dla bab” i gotować podstawowe rzeczy albo robić pranie i wyprasować uczą się zarówno kobiety jak i mężczyźni, co jest lepszym rozwiązaniem.

        • Anita

          hahaha to była metafora a Wy się spodni uczepiłyście 😉 żart! Osobiście jestem za partnerskim układem w związku ale pewne zasady wyniesione z dzieciństwa fajnie jest kultywować. Każdy ma prawo mieć życie takie jakie sobie wymarzył. Jeśli chcesz być singielką to Twój wybór, jeśli nie chcesz zaręczyn to też nikt nie powinien się do tego mieszać. Pozdrawiam

  • http://www.calareszta.pl/ calareszta.pl

    „Widziały gały co brały”, piąteczka! Ciągle mi się wydaje, że wiele osób przeżywa największe zawody, bo miały jednak nadzieję, że się zmieni, że przestanie być domatorem, że stanie się romantykiem, bla, bla, bla. Działa w dwie strony i nigdy nie jest tak, jak chcesz, choć bywa lepiej! Ciebie nieustannie podziwiam za to, jaką musiałaś być rozsądną dziewczyną, że w takim młodym wieku wiedziałaś, czego chcesz! Ja nie wiedziałam.

  • MamaSpace

    Każdy robi to, co czuje. Znam przypadek, gdzie dziewczyna naciskała, żeby się wprowadził to się wprowadził, naciskała na ślub to się oświadczył, a teraz ociąga się ze ślubem i odwleka jak się da, przestał ulegać. Tak jakby w końcu zaczął komunikować jej swoje prawdziwe potrzeby, chyba nie jest jeszcze gotowy. Ja osobiście źle bym się czuła na jej miejscu, gdybym ciągle wychodziła z inicjatywą.

  • http://www.daintyqueen.es Sandra

    Niby nie zmieniłaś mojego punktu widzenia, inicjatorką byłam jestem i będę, ale uświadomiłam sobie, że ostatnimi czasy wpadłam w ‚wygodę czekania na nic’… :O

  • http://janinadaily.com/ JaninaDaily

    Mój mąż przez rok nosił pierścionek w kieszeni, aż w końcu wyjął go od czapy, bez planu, akurat gdy staliśmy w… celtyckim grobowcu. Do dziś nie wie dlaczego akurat tam, ale ja myślę, że to po prostu miała być metafora miłości do grobowej deski.

  • kasia

    Fajnie piszesz i lubię Cię czytać, ALE: nie dorabiajmy ideologii tam, gdzie dorabiania jej być nie powinno. Przecież sama pisałaś, że była wpadka i był ślub… Zaręczyny czy ich brak, pierścionek czy też nie – co za różnica – była ciąża – potem ślub… w sumie dobrze się chłop zachował – tyle.

  • blackrainbow

    Ja będąc na II roku studiów upatrzyłam sobie pewnego chłopaka o pięknych, długich i gęstych włosach [studiował o rok niżej, gdyż jest młodszy]. Cały rok przymierzałam się, by do niego zagadać. Robiłam wywiady środowiskowe by jak najwięcej się o nim dowiedzieć i coraz bardziej mi zależało. Można by nawet posądzić mnie o pewnego rodzaju stalking. Nie będę opisywać wszystkich moich dochodzeń na jego temat, za dużo pisania. Niemniej jednak po roku dowiedziałam się, że gra w zespole metalowym. Jako, że to moje klimaty – chodziłam, jeździłam na każdy ich koncert. Czy to miejscowy, czy zamiejscowy. Załatwiałam sobie noclegi, często u przypadkowych ludzi za kilkanaście złotych, wydawałam ostatnie pieniądze na bilety, byleby znaleźć okazję do zagadania. Zawsze jednak brakowało odwagi. Na III roku studiów, po 2 tygodniach od rozpoczęcia roku akademickiego tak się złożyło [wcale nie przypadkiem – wydarzenia na Facebooku i lista uczestników bywa pomocna] , że byliśmy na tym samym koncercie [jego zespół akurat nie występował] i w końcu podeszłam do niego i jego kolegów. Ośmielona tym, że nie ma wokół nich wianuszka dziewczyn zachwyconych ich koncertem. Zagadałam i od tamtej pory utrzymujemy kontakt. Ba! Jesteśmy od 3,5 roku razem, a od roku zaręczeni.
    Ogólnie pisania jest 10 razy więcej, ale generalnie chciałam przekazać, że ja też nie mam problemu z tym, że jako pierwsza zagadałam do chłopaka, że to ja go „wyrwałam”. Teraz ci jego [jak i już moi] znajomi przy spotkaniach mówią mi, że to było świetne, że dziewczyna, tak po prostu, podeszła i zaczęła podryw, bo znając mojego M. raczej nie odezwałby się do mnie pierwszy, gdyż jak się okazało, słynie z ogromnej nieśmiałości. Kto by pomyślał! ;]

  • Kasia G

    A mnie najbardziej śmieszy naiwność i brak doświadczenia życiowego co niektórych kobiet, facet to nie jest biedny misio ani niedorozwiniete dziecko, oni doskonale wiedzą jak najlepiej ustawić się w życiu. Uwielbiam czytać dyskusje na kafeterii czy wizażu, w których kobiety zala się na swoich facetow i pytaja jak zmusić ich do ślubu 😀 Co znamienne najczęściej w długich związkach gdzie kobieta marzy o ślubie, występuje wspólne mieszkanie, po co więc facet ma oświadczac się kobiecie skoro wszystko ma i bez tego , gotowanie, sprzątanie, seks i towarzystwo. Po co mu dawać coś od siebie , z obowiązywać się, wydawać na pierścionek jeżeli nie musi bo idiotka i tak będzie świadczyła darmowe usługi? Zgadzam się, że kobieta powinna przejąć czasem inicjatywę ale głównie po to żeby wiedzieć na czym stoi i nie tracic czasu. Co do pierścionka zaręczynowe go skoro chłopakowi żal wydać na niego gotówkę , zresztą przecież, ,moge kupić go sama” to nie będzie mu zal wydać na leczenie w przypadku choroby żony? Brak pierścionka zaręczynowe go najczęściej świadczy o chorobie skapstwo i braku kultury. Szanujmy się dziewczyny 😉

    • Jesse

      Nie traktuje gotowania, sprzątania, seksu i towarzystwa jako usługi za którą powinnam mieć w odpowiedni sposób zapłacone 😐 (np. pierścionkiem zaręczynowym). Robię to bo go kocham, a również dlatego, że skoro mieszkamy razem to chcę by żyło nam się dobrze i wygodnie.

  • https://katarzynowa.wordpress.com Kaś K

    Moj ex facet zerwał słowami :”jestes dla mnie za dobra, gotujesz, sprzątasz nie zasługuje na Ciebie” kur..WTF?!🤔😳😱 okazało sie ze miał na boku inna

  • https://katarzynowa.wordpress.com Kaś K

    Ale od 3 lat jestem w szczęśliwym związku i na dodatkek zareczona✌️😜😄

  • Jesse

    Ja sama nie potrzebowałam nigdy takich wzniosłych wyrazów miłości. Do dziś mamy z mężem odmienne zdanie co do tego od kiedy zostaliśmy parą (jako, że nigdy nie było takiego oficjalnego pytania, ja uważam, że byliśmy z sobą od stycznia, on, że od maja :)).
    Z drugiej strony rozumiem jednak, że są kobiety, dla których takie zapewnienie jest bardzo ważne. Są też kobiety nieśmiałe, które najzwyczajniej wstydzą się pytać o takie rzeczy (bądź co bądź, widok oświadczającego się mężczyzny w naszych realiach nie jest niczym dziwnym, więc Panowie powinni mieć mniejsze opory). Takie kobiety nie są gorsze, tylko inne. A mężczyźni w dzisiejszych czasach popisują się wyjątkową bezradnością i lenistwem. Prehistoryczni mężczyźni walczyli z mamutami, a współcześni nie mają nawet dość odwagi by w jakiś ciekawy sposób zapytać swoją ukochaną czy zechce zostać jego żoną. Nie wierze w to, że nie domyślają się o jakich oświadczynach marzą ich dziewczyny. Faceci, weźcie się w garść do diabła! 🙂

  • http://www.woliszpolish.pl/ Woliszpolish.pl

    Już nie wiem co lepsze, mój mąż oświadczył mi się w lesie, kiedy oboje byliśmy w gumiakach (nie, nie w kaloszach, w gumiakach), lał deszcz a pies (nie wiem skąd) odnalazł zdechłą rybę i tarzał się w niej…W dodatku stałam do niego tyłem, podszedł i powiedział mi „no to weźmiemy ślub”. Zaraz po powrocie z lasu, zamiast do rodziny,koleżanki,na fejsa… poszłam do piwnicy po wodę i szampon,bo pies strasznie pachniał…i po romantyźmie:(

    • Aniaxyz

      czad ;))) uśmiałam się 😀

    • Anna

      I chyba takie oświadczyny są najlepsze! Niebanalne 😀 A i można się uśmiać wspominając je 🙂

      • http://www.woliszpolish.pl/ Woliszpolish.pl

        to prawda, według mnie lepsze od publicznych. Z czasem rzeczywiście się śmiejemy, na początku trochę zazdrościłam innym kwiatów czy kolacji…

  • Zofia Bogusławska

    To ja jednak chyba pobiję wszystkich. Jako kompletna pragmatyczka na zaręczyny odpowiedziałam coś w stylu „taaak, ale tenn nooo.. to nie znaczy ze musimy się zaraz pobierać, nie? to tylko taka ogólna deklaracja, no wiesz :)”. Po czym ze dwa lata później zwiększyłam wartość naszej działki o bliżej nieokreśloną kwotęw postaci pierścionka, na 90% podczas sadzenia tujek. Dopiero po 6 latach bierzemy (w tym roku..) ślub. Dopiero w zeszłym roku oboje stwierdziliśmy że mamy ochotę się „hajtnąć”.

    W dzisiejszych czasach, przy względnie prostych rozwodach ten ślub nie jest tym, czym kiedyś był. Jeśli para żyje 10 lat razem to zapewne nie ma znaczenia dla związku czy ta obrączka jest czy jej nie ma. Jeśli któreś czuje potrzebę, taką czy inną, to naturalnym jest że ją sygnalizuje i tyle 😉 Tym samym naturalne wydaje mi się że nie ma nic dziwnego w rozmowie z drugą osobą o potrzebie ślubu. To nie muszą być zaręczyny z pompą przecież, gołębie, klękanie, baloniki, konfetti, szampanem, to może być zwykła rozmowa. Prawda jest taka że niestety kobiety mają dużo częściej problem z artykułowaniem swoich potrzeb niż mężczyźni. Dużo częściej odrzucają swoje potrzeby ze strachu albo z tzw. „poświęcenia” jak np. przy wychowaniu dzieci.

  • Brzeska

    No jasne, że tak. Wiedza czego się chce, nasuwa od razu myśl – co zrobić, by to osiągnąć? Konwenanse może i są fajne, ale nie warto się w nich zamykać

  • Kasia Z

    Im więcej Twoich postów czytam, tym większą więź z Tobą czuję! Dziwnie brzmi, wiem:) Również nie dostałam obrączki w filmowo-lukrowy sposób, a ponad to też jestem teraz nosicielką Obcego, który wyskoczy w sierpniu (tak jak w Twoim przypadku, z tego co przeczytałam) 🙂 I co? I jestem super szczęśliwą osobą! 🙂
    Pozdrawiam gorąco! 🙂

  • Pingback: (Nie)romantyczne zaręczyny | Dziewczyna z obrazka()

  • Dot

    Czyli nie nosisz pierścionka zaręczynowego? A obrączkę masz? Pytam z ciekawości, jeśli nie chcesz, Nishko, nie musisz odpowiadać 🙂

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Obrączkę noszę i nigdy nie zdejmuję 🙂
      a pierścionka nie noszę, bo nigdy nie miałam :))

      • Dot

        Wiesz, gdybym mogła wybierać, też wolałabym mężczyznę, który nie oświadczyłby mi się, nie dałby pierścionka zaręczynowego, ale ożenił się ze mną, trwał przy mnie przez tyle lat, kochał prawdziwie i szczerze 🙂 Przecież to tylko pierścionek. A i tak bywa czasem, że mężczyzna się oświadczy, a potem ślubu i tak nie ma. Więc… tak, zazdroszczę Ci, że masz tak udane życie rodzinne i małżeńskie. Liczę na to, że i mi się kiedyś poszczęści 🙂

  • Mario

    Co komu potrzebne. Ja wszystko rozumiem ale do konca zycia bylo by mi zle z mysla ze to ja mu zaproponowałam malzenstwo a nie on mi. Sam fakt slubu jakos by mi nie tego nie rekompensowal. Z drugiej strony teraz mam argument w reku jak maz mowi ze zrzedze i moge mu powiedziec ze mogl mnie na kolanach nie prosic o reke to dzis by tego nie sluchal 😉 😛

  • Pingback: MORTYCJA POLECA #78 - PRZEGLĄD INTERNETÓW | M O R T Y C J A()