Od kilku tygodni ulubioną zabawą młodszej córki jest zabawa „w pieska”. Początkowo było dość sympatycznie, chętnie wcielałam się w rolę właściciela psa.

Jednak w pewnym momencie zaczęło mnie to drażnić: głośne szczekanie, lizanie po twarzy, bolesne ugryzienia, chodzenie na czworakach, podchodzenie ze smyczą w zębach i domaganie się prowadzenia na niej. Słowem: czułam się jak zbity pies. Dlatego grzecznie poprosiłam córkę.
– Proszę cię, odpocznijmy trochę od zabawy w pieska.
– Dobrze, to już ostatni raz.

Chwilę później:
– Hau! Hau!
– Proszę się, nie liż mnie, psiakrew, dosyć, przestań, pocałuj psa w nos, nie baw się już w pieska!

Po jakimś czasie (gryzłam już syfon):
– Hau! Hau!
– Na psa urok, ostatni raz przychodzisz do mnie jako pies!
– Dobrze.

A za moment:
– Miau, miau – zrobiła koci grzbiet, otarła się o moje nogi i podrapała pazurkami moją dłoń.

Nishka

błazen

Moja starsza córka lubi błaznować, co najczęściej wyraża się w nabijaniu się ze swojej biednej matki Nishki. Od kilku tygodni była świadkiem mojego zaangażowania w tworzenie tej strony: testowałam różne rozwiązania, zmieniałam koncepcje, pytałam domowników o opinie, czasem byłam tym podekscytowana, czasem w obliczu różnych kłód, które rzucały mi sprawy techniczne, wątpiłam…

Zaniepokojona dostępnością 12-letniej córki na Facebooku o godzinie, o której powinna być w szkole, zaczepiłam ją,  nerwowo wystukując […]

 

– Mamo, kupisz mi królika?

– Nie, żadnych królików.

– A zająca?

Nishka

– Muszę sobie zamówić perfumy, wkrótce mi się skończą – głośno myślę i siadam do komputera, bo zwykle zamawiam […]

– Mamo, popatrz, księgowe idą! Zdumiona, zastanowiłam się jakie to atrybuty posiadają księgowe, skoro dziecko je rozpoznało. A […]

Lato, ciepło, słodko. Osy dzielnie dotrzymują nam towarzystwa. Córka, zaniepokojona słownictwem kilkuletniego kuzyna, szepcze mi do ucha: – […]