Siostra przybiega ze skargą na 3-letniego brata:
– Mamo, a on mi rozwalił budowlę z klocków, którą tak długo budowałam!
Iwo, czy specjalnie zepsułeś siostrze zabawę? – pyta oburzona mama.
– (z dumą w głosie) – Tak!

Nishka

htcJednym z ulubionych zajęć mojej starszej córki i jej ojca jest nabijanie się ze mnie, czego wyraz dali np. tu i tu. Od kilku dni mam nowy telefon. Poznaję go, bawię się nim, sprawdzam funkcje, instaluję aplikacje itd.  Stary, ale jary telefon chcę komuś oddać  i głośno zastanawiam się:
– Mhm, jak zdefragmentuje się dysk komputera, to potem działa szybciej i sprawniej. Czy można zdefragmentować telefon?

Starsza córka przygotowuje się do uroczystości zakończenia roku szkolnego, podczas którego jej klasa wystawia przedstawienie. Prosi mnie, żebym sprawdziła, czy poprawnie recytuje swoje kwestie. W pewnym momencie dochodzi do fragmentu, w którym pada słowo „frekwencja”. Przeszywa mnie wzrokiem i chcąc sprawdzić stan mojego słownictwa, czujnie pyta:
– Mamo, a czy ty wiesz co oznacza słowo FREKWENCJA?

FREKWE

                                                                                                        
Tymczasem młodsza córka, najwyraźniej zazdrosna, prosi mnie, bym zagrała z nią w grę planszową.

imagesWeekend spędziliśmy nad jeziorem. Okazało się, że podczas naszej nieobecności odwiedzili nas znajomi ale zamiast pocałować nas, pocałowali jedynie klamkę… Wyobraziłam sobie co by było, gdybyśmy nigdzie nie wyjeżdżali i pozostali w domu. Zakochana w Julianie i Antonim, zainspirowana Tuwimem i Słonimskim, którzy udzielali porad na tego typu trudne sytuacje, stworzyłam swoją wersję porady i czym prędzej dzielę się nią z Wami!

Zamiast oburzać się serialem „Nasze matki, nasi ojcowie”, lepiej wytłumaczmy dzieciom jak wygląda świat. W szkole niekoniecznie ich tego nauczą. Kilka dni temu nauczycielka mojej córki powiedziała na lekcji, że jedyną normalną religią jest religia chrześcijańska…
W kontekście toczących się od wczoraj dyskusji o tym, czy można emitować serial, który przedstawia historię przekłamując ją i upraszczając i strachu przed tym, że widzowie przyswoją sobie właśnie taki – wypaczony obraz historii – nasuwa mi się refleksja o tym, kto powinien edukować społeczeństwo i mówić im, jak jest naprawdę. Telewizja? Rodzice? Szkoła?

lapsusZapraszam Was na kolejną porcję lapsusów językowych mojej młodszej, niespełna 8-letniej córki, które zawsze spotykają się z burzliwą reakcją starszej o pięć lat siostry. Tu znajdziecie poprzednie, jeszcze nie do końca zjedzone porcje, w których m.in. szypułki truskawek okazują się być ich fryzurkami.
**
Starsza siostra skrytykowała rysunek młodszej jako zbyt infantylny. Ta broni się.
– Dlaczego ty mnie zawsze krytykujesz? Przecież jutro odbieram nagrodę za wyróżnienie w konkursie plastycznym organizowanym przez dyrektora miasta!
– Dyrektora miasta? Prezydenta!

boyW weekend gościła u nas moja przyjaciółka z dziećmi. Postanowiłam, że włączam wypowiedzi jej syna do rodzinnych dialogów, które publikuję na tym blogu. Zresztą nie ma w tym nic dziwnego: dawno już uzgodniłyśmy między sobą, że kwestia zostania rodziną jest tylko kwestią czasu. Wszystko już zaplanowałyśmy:  jej syn będzie kiedyś mężem którejś z moich córek. Kiedyś już Wam o nim pisałam. Miał wówczas półtora roku, trzymałam go na rękach, a 7o-letni sąsiad w ramach żartu (ale ja nie załapałam, że to żart) zagadał mnie:
– Dzień dobry! To pani syn czy wnuk?
Miałam wtedy 29 lat..
Syn mojej przyjaciółki ma 3 lata, jest wygadany i wyjątkowo dowcipny. Jego mama, zresztą tak jak i ja, wychowuje dzieci z dużą dawką humoru, również tego czarnego i to najwyraźniej maluchom udziela się. Żartujemy gdy na przykład stanie się im jakaś krzywda i chcemy odwrócić uwagę od bólu. Dziecko uderza się w stół, a my:
– Ojej, tylko nie zabrudź krwią podłogi!
I wszyscy, łącznie z poszkodowanym, wybuchają śmiechem.

nishka fochJestem zła. Zniknęła moja piaskownica. Poszłam rano do parku, a tam: nie ma mojej piaskownicy. Nie ma łopatki, wiaderka, foremek, nawet piasku nie ma i drewnianych ławek! Tylko tabliczka: „Przekroczono limit piasku. Wróć później.” WTF? Wracam później, nadal nic, tylko ta wstrętna tabliczka. Idę do administratora placu zabaw i pytam:
– Panie, co jest grane? Tak bez uprzedzenia zabierać dzieciom piaskownicę? Może ktoś się tu umówił, miał plany? Może jakaś mama obiecała córce, że po śniadaniu pójdą robić baby?
Pytam, a on udaje, że mnie nie słyszy. Po godzinie znów podchodzę i zagaduję go. Cisza, nawet nie spojrzał. Może jestem niewidzialna? Zawsze miło nam się rozmawiało, dlaczego teraz mnie lekceważy?  

carbon-calculatorNauczycielka matematyki zadała uczniom pracę domową: przeprowadź badanie opinii na dowolny temat, wyniki przedstaw na wykresie. Zwykle córka nie prosi nas o pomoc przy pracach domowych, tym razem jednak miała dylemat.

— Mamo, sama nie wiem, jak myślisz co mogę zbadać?

Dobrze, że akurat byłam czymś zajęta i nic jej nie zasugerowałam bo zaraz zaczęłabym wymyślać jakieś skomplikowane badania zahaczające o szósty stopień abstrakcji, raczej nie dla 12,5-latki. Poszła więc po radę do taty. Ten powiedział jedno słowo. Jakie: dowiecie się za chwilę. Jedno słowo, nic więcej, bo przecież nie chodzi o to, żeby za dziecko wykonać pracę domową, wystarczy je naprowadzić, natchnąć. Oczy jej się zaświeciły i przeszła do działania. Chwyciła za telefon i po kolei pytała:

— Babciu? Możesz teraz rozmawiać? Przeprowadzam badania i chciałabym zadać ci jedno pytanie. Ale proszę: dobrze się zastanów, zanim odpowiesz.

— Dziadku? Jesteś zajęty? A kiedy będziesz wolny? Mam bardzo ważne pytanie.

Młodsza córka, tuż po tym jak ją wczoraj odebrałam ze szkoły, krzyknęła podekscytowana: – Mamo nie, uwierzysz! Pani […]

simpKilka dni temu na youtubie pojawił się film, w którym 5-letni brazylijski chłopiec, dowiedziawszy się, że ośmiornica, którą mama położyła mu na talerzu kiedyś żyła (a nie jest sztuczna jak mniemał), odmawia jej zjedzenia. Wymienia po kolei różne zwierzęta i oświadcza, że nie chce iść jeść bo zbyt je lubi.

Część osób sugeruje, że film jest wyreżyserowany. Nie sądzę żeby tak było, moim zdaniem jest spontaniczny i z życia wzięty i mama nie miała pojęcia jak rozmowa rozwinie się, ot: filmowała jedzącego malucha. Zresztą, nie ma żadnego znaczenia, czy Luiz Antonio jest aktorem czy nie.

Faktem jest, że istnieją dzieci, które odczuwają w stosunku do zwierząt tego rodzaju wrażliwość i empatię, która nie pozwala im ich jeść. Współodczuwanie ze zwierzęciem jest tak silne, a wyobraźnia tak bujna, że świadomość że miałoby się je zjeść bardzo ciąży.  Ja też byłam takim dzieckiem. Jednak moich czasach nie było youtuba, mama nie kręciła filmów „małej nishki jedzącej obiadek” i nadal kładła mi na talerz gołąbki, a ja mimo że czułam, że nie chcę jeść kogoś, kto codziennie przylatuje na mój parapet, posłusznie go pochłaniałam…