Jak widzicie: wyremontowałam i przemeblowałam moje nishkanie. Przede wszystkim wyburzyłam ściany. Poprzednia kompozycja była niewygodna: nie mieściłam się w pokojach. Kilkadziesiąt małych okienek na pierwszy rzut oka wyglądało ładnie ale trudno było złapać w nich powietrze, nie mówiąc już o tym jak ciężko było je myć!

 

Gdy człowiek przebudowuje i remontuje, a następnie wprowadza się do nowego domu, często zostawia kupno wielu sprzętów lub mebli na później. U nas jednym z takich przedmiotów był piekarnik. W związku z tym, że od lat potrafię piec tylko jedno ciasto, a pizza nigdy mi nie wychodziła, nie dramatyzowałam z powodu jego braku. Ba, w pewnym momencie nawet zapomniałam, że coś takiego istnieje.


Czytelnicy moi, wysłuchajcie tej opowieści i wiedzcie, że jest ona zaiste na miejscu, wszak cały świat świętuje dziś Dzień Książki. Za górami, za lasami żyła sobie starsza córka Nishki, która bardzo lubiła czytać książki. Pewnego dnia pielęgniarka szkolna skierowała ją na badanie okulistyczne.

Po badaniu, które wykazało krótkowzroczność, okulista rzekł bez zastanowienia do Nishki, nie zwracając zupełnie uwagi na to, że wszystkiemu bacznie przysłuchuje się dwunastolatka:

— Wie pani, prymitywne plemiona, które nie umiały czytać a tym samym nie nadwyrężały oczu, miały doskonały wzrok.

Po wyjściu od okulisty, córka rozpaczliwie krzyknęła do matki:

—  Dlaczego nie ostrzegłaś mnie, że czytanie zepsuje mi oczy?!

Zanim złożę deklarację, muszę nakreślić w kilku punktach jak wygląda moje życie. W związku z tym, że od kilku miesięcy pracuję jako tak zwana „wolna strzelczyni”, moje biuro jest mobilne i jest tam gdzie ja i mój komputer.

Odwiedziła nas znajoma, która wybiera się wkrótce na rozmowę kwalifikacyjną. Kilkakrotnie w czasie jej wizyty padło hasło „list […]

Otwieram dziś cykl pod hasłem „Alfabet Nishki”. Zacznijmy od litery Z i słowa „zaległość”. „Gdy w kwietniu odkrywasz […]

Lubię obserwować nieznajomych. Lubię zgadywać, jakie jest ich życie. Jadąc w pociągu czy stojąc w długiej kolejce, poluję na kogoś i opowiadam sobie w myślach jego historię. Jakież jest moje zdziwienie, gdy bohater nagle odbiera telefon i zaczyna mówić! To ona jest nieśmiała i niepewna siebie? To on ma żonę, do której tak czule się zwraca?  Jak to możliwe, przecież…

A czasami po prostu ludzi podsłuchuję słucham (skoro tak głośno mówią!). Tak było wczoraj w restauracji.