„Mój synek ma spać w łóżeczku dla niemowląt? Nie sądzę, on będzie na to zbyt dojrzały!” – o urządzaniu pokojów dziecięcych :)


1

fot. Agnieszka Wanat

– Hola, hola, mój syn nie będzie spał w łóżeczku dla niemowląt! – zaoponowałam, gdy Marysia zaprowadziła mnie w IKEA do działu z niemowlęcymi łóżkami. Kilka dni wcześniej poprosiłam ją o przyjacielską pomoc w urządzeniu pokoju dla dziecka, które urodzę lada ty/dzień.  –  Mój syn będzie spał w łóżku co najmniej dla kilkulatków, a może nawet nastolatków, bo on od początku będzie nad wyraz rozwinięty! – wyjaśniłam.

–  Oj, Nishka, Nishka, widzę, że jeszcze dużo pracy przede mną – westchnęła Marysia.

ikea9

ikea

Ale zacznijmy od początku.

Otóż kiedy moja inna przyjaciółka Ania: absolwentka psychologii, powiedziała mi o tym, zaniemówiłam. Była to dla mnie tak szokująca wiadomość, że szok!

– Wyobraź sobie, że dziecko tuż po urodzeniu, zwłaszcza przez pierwsze trzy miesiące życia, ale to przekonanie trwa mniej więcej pół roku, ma poczucie omnipotencji.

– Omnipotencji, czyli wszechmocy i wszechwładzy?

– Tak, niemowlęciu wydaje się, że całe otoczenie, zwłaszcza rodzic, jest mu podporządkowany. Ma poczucie wszechmocy nad rodzicem, zwykle matką. Właściwie to Ono Jest Matką.

– Ono jest matką? Ejże, matka jest tylko jedna!

– Przez pierwsze pół roku życia sądzi, że ono i matka to jedność. Przyzwyczaiło się do tego w okresie prenatalnym, a po porodzie trwa w tym przekonaniu. Zwłaszcza, że mama, spełniając większość jego zachcianek, umacnia je w poczuciu sprawczości. Zapłacze: wkrótce zjawia się. Jest głodne: karmi je. Ma mokro: za chwilę zostaje przewinięty. Zmarznie: za chwilę zostaje okryty kocykiem. Niemowlę sądzi, że matka jest przedłużeniem jego samego, czymś w rodzaju niezwykle ruchliwej kończyny. 🙂

– Co? Matka czymś w rodzaju niezwykle ruchliwej kończyny? Wypraszam to sobie! – zbulwersowałam się. – Czy powinnam więc jakoś swojego niemowlaka utemperować? Nie spełniać wszystkich jego zachcianek? Że hola, hola, kolego, zaraz pokażę ci, KTO tu rządzi?!

– Wprost przeciwnie: utrzymuj go w tym poczuciu omnipotencji. Nie próbuj dyscyplinować niemowlęcia i spełniaj jego zachcianki. Niech wierzy, że ma w sobie moc sprawczą, że może wpływać na otaczający go świat. Dzięki temu jako dorosły będzie miał silne poczucie własnej wartości i autonomii oraz wiarę we własne siły.  

Chce, żebyś wzięła je na ręce i przytuliła, mimo że dopiero odłożyłaś je do łóżeczka? Bierz.
Jest głodny, mimo, że jadł półtorej godziny temu? Nakarm je.
Wzywa cię w nocy do swojego łóżeczka? Idź do niego.

– Zaraz, zaraz, Nishka, ale pamiętaj: nie musisz wchodzić do jego łóżeczka, po prostu weź go na ręce. Zwłaszcza, że nikt z Was nie chce przecież, żeby łóżeczko się połamało, prawda? – wspaniałomyślnie dodała Ania.

– Sugerujesz, że za dużo ważę?!

FG6A9468

Matka: ktoś  w rodzaju niezwykle ruchliwej kończyny, która zjawia się, gdy dziecko tylko zapłacze 🙂ikea_zperpektywydziecka_DSC08916

Matka z perspektywy dziecka: „tu-tu-tu-tu pęczek-drutu!” Ciekawe, co one sobie o nas dorosłych myślą…

– Ale ja czytałam taką świetną książkę „W Paryżu dzieci nie grymaszą”, w której autorka, podpatrując francuskie mamy, chwaliła je za tak zwaną „pauzę”, czyli odczekiwanie chwilę zanim spełni się żądanie dziecka, a nie błyskawiczne biegnięcie na każde jego zawołanie – rzekłam.

– Bardzo dobry pomysł. Wiadomo, matka też człowiek i potrzebuje czasu, żeby spełnić żądanie króla lub królowej. Nie musisz zrywać się na-tych-miast! Możesz trochę odczekać, żeby pokazać, że tu też toczy się jakieś życie, że niech cierpliwie poczeka. Ważne, że przyjdziesz. 

– I udawać, że przychodzę na jego żądanie.

– Otóż to, jesteś jego niewolniczką.

– Nic, tylko czekam na rozkazy mojego króla.

FG6A9474

Z psychologicznego punktu widzenia chodzi o to, by podczas pierwszego zetknięcia dziecka ze światem (którym przez pierwsze miesiące życia jest rodzic), wykształcić w nim świadomość, że może wywierać wpływ na otaczający go świat: że może ów świat zmieniać, że ma moc sprawczą.

Co ciekawe, od momentu, gdy skończy rok, należy mu stopniowo tę władzę ograniczać, ale temu przyjrzę się w następnych tekstach z tego cyklu. 

Powiedziałam CYKLU?! Tak! To chyba doskonała okazja, żeby niniejszym coś ogłosić. 🙂 Otóż dzisiejszy tekst jest pierwszym z autorskiego cyklu „Pokoje dziecięce”, który niedawno wymyśliłyśmy i opracowałyśmy razem z Marysią Górecką z bloga mamygadzety.pl. Okazało się, że nasz pomysł spotkał się z zainteresowaniem IKEA, która była tak uprzejma, że wyposażyła nas w odpowiednie meble i akcesoria! 🙂
logoniemowlaki
Na cykl złoży się dziesięć publikacji: pięć Marysi i pięć moich. W naszych wpisach będziemy poruszać tematykę związaną z urządzaniem dziecięcych pokojów: ja będę skupiać się na psychologicznych i socjologicznych aspektach dotyczących przestrzeni, w której mieszkają dzieci, natomiast Marysia, mama trojga, znawczyni gadżetów i posiadaczka talentu do praktycznego i ładnego urządzania dziecięcych przestrzeni, będzie dawać konkretne rady i wskazówki. Zajrzyjcie TUTAJ, a przekonacie się, co dziś naszykowała!

Marysia: z mojej perspektywy świeżo upieczona mama (najmłodszą córkę urodziła niecałe dwa lata temu, kiedy ja niecałe jedenaście lat temu…) była dla mnie nieocenioną pomocą podczas wizyty w IKEA, bo po tak długiej przerwie od niemowląt zapomniałam, jak się sprawy mają.
ikea8

– Nishka, to nie jest fotel do karmienia piersią!!!

ikea4

– Nishka, twój syn niemowlak, jakkolwiek silnie nie będzie w nim pracowało poczucie omnipotencji, będzie za mały na to łóżko, to łóżko dla kilkulatka!

ikea5

– To jest odpowiednia zabawka dla niemowlaka! Na raporty, mapy, encyklopedie i leksykony przyjdzie jeszcze czas!

ikea11

Nasza wizyta w IKEA przebiegła nie tylko wesoło, ale i pomyślnie, jej efektem było wybranie mebli dla niemowlęcia do mojego domu. Oto i one:

FG6A9433

Ojoj, czy Mój Pan i Władca będzie zadowolony z wyborów swojej matki?

przewijak

Czy spodoba mu się przewijak, na którym będę mu, uniżona sługa, zmieniać pieluchy?


Przy okazji, podpowiedź: dwie dolne szuflady przewijaka w zupełności wystarczyły mi na wszystkie ubranka (w znaczeniu: te, których będę używać przez najbliższe dwa miesiące, bo jak wiadomo dziecko w pierwszym roku życia rośnie ekspresowo) i pieluszki.

FG6A9385

Mam nadzieję, że Szanowny Pan nie obrazi się za tak niepoważne kombinezony! 

FG6A9444

Skusiłam się jeszcze na taką komódkę – w której będę chować ubranka na kolejne miesiące życia synka (z czystej wygody: bo nasza garderoba jest już wypełniona ubraniami pozostałych domowników)… i na której najprawdopodobniej będziemy kąpać naszego Monarchę.

*

Dochodzimy do pytań za 100 punktów:

Pokój razem z dzieckiem czy osobno? Spanie w jednym łóżku z niemowlęciem czy oddzielnie?

Mama (lub tato – ja ze względu na to, że piszę o sobie i że 85% osób odwiedzających ten blog to kobiety, pozostanę przy określeniu „mama”, mając jednak absolutnie pozytywny stosunek do sytuacji, w którym dzieckiem zajmuje się przede wszystkim albo wyłącznie tato).

Są mamy, które najlepiej czują się w opcji: śpię w łóżku z niemowlęciem.

Mnie taka opcja niespecjalnie się uśmiecha, bo musiałabym mieć w nocy włączony tryb: „czujność”: nie tylko za siebie, ale i za męża. Nie mogłabym w pełni się zrelaksować, obawiając się, że zgnieciemy dziecko lub zrzucimy je z łóżka. (nie twierdzę, że tak się dzieje, bo przecież wiele mam śpi z dziećmi w łóżku i wszystko jest w porządku, po prostu JA czułabym się z tym niekomfortowo.) Tak więc do swojego łóżka mogę zaprosić niemowlę tylko w ciągu dnia. 🙂 

FG6A9421

Są mamy, które od początku organizują dwa oddzielne pokoje: dla rodziców i dziecka.  

Taka opcja też mi nie pasuje, bo nie chciałoby mi się w nocy kursować do innego pomieszczenia. Poza tym czuję się spokojniejsza, mając berbecia blisko siebie. 

Zawsze spałam w jednym pokoju z niemowlęciem. Owszem, przy córkach za bardzo nie miałam innego wyjścia: dysponowaliśmy mieszkaniem dwupokojowym. Od kilku lat mieszkamy w domu z dość dużą przestrzenią dającą pole do najróżniejszych aranżacji, słowem: moglibyśmy urządzić niemowlęciu oddzielny pokój. Jednak nie zdecydujemy się na to, przynajmniej przez pierwszy rok życia dziecka.

Dlaczego? Bo tak jest mi łatwiej. Skoro w nocy będę wstawać kilka razy, żeby nakarmić dziecko, po co mam wędrować do innego pokoju? Wolę zrobić dwa kroki ze swojego łóżka i być przy łóżeczku dziecka, następnie – już z kilkukilogramowym balastem – kolejne dwa kroki i razem zasiąść na fotelu do karmienia. 

Moja Omnipotencjo, już lecę cię karmić!

Dlatego jego łóżeczko stanęło tuż obok naszego małżeńskiego łoża.

I taka też opcja: wspólny pokój z niemowlęciem, ale spanie w oddzielnych łóżkach jest dla mnie najwygodniejszą opcją.

Co chcę podkreślić: to jest MOJA opcja. Nie ma jedynego słusznego rozwiązania. Ważne, żeby Mama i Jej Pryncypał czuli się dobrze. A to, jak zaaranżują swoje przestrzenie to już jest ich sprawa. To znaczy wiadomo: wszystko aranżuje dziecko, bo matka jest przecież tylko przedłużeniem jego samego, czymś w rodzaju niezwykle ruchliwej kończyny. 🙂

FG6A9348

Uwaga: doczepione do łóżeczka kosze, do których wyrzuca się śmieci lub trzyma kosmetyki, są wyrazem mojej ignorancji, powinnam była je bowiem przyczepić do przewijaka! Jak Marysia zobaczyła te zdjęcia, udzieliła mi ostrej reprymendy 🙂 Teraz już wiszą na odpowiednim miejscu, ale nie będę już męczyć Agnieszki prośbami o nową sesję fotograficzną. 🙂


O tym, jak nazywają się i ile kosztują meble oraz różne akcesoria mojej wyprawki (kocyki, ręczniczki, materac, prześcieradło, wanienka, lampka, zabawki), które pojawiły się w moim tekście dowiecie się u Marysi TUTAJ – koniecznie do niej zajrzyjcie, zwłaszcza, że w swoim tekście, jak zawsze ciekawie, przystępnie i dowcipnie napisanym, proponuje trzy warianty cenowe urządzenia kącika dla niemowlaka: na każdą kieszeń!

A już w pierwszej połowie sierpnia zapraszamy Was na publikacje poświęcone Pokojom Ucznia!

Autorką zdjęć ze sklepu IKEA, na których występuję w czerwonej bluzce jest Agnieszka Wanat, natomiast autorką zdjęć z mojego domu, na których występuję w szarej bluzce jest Agnieszka Dzieniszewska. 🙂

Komentarze:

  • Alice

    Świetny pomysł na cykl! Już nie mogę się doczekać kolejnych wpisów!
    My z mężem urządziliśmy dla córki śliczny pokoik, w którym miała spać od urodzenia. A po porodzie okazało się, że jest typowym high-need baby i kiedy odkładałam ją do łóżeczka to budziła się co 10 minut i tak przez całą noc, a ja czułam się jak zombie i zastanawiałam się jak mogłam być tak głupia i zdecydować się na posiadanie dziecka. 😀 W końcu zdecydowaliśmy się wziąć małą do naszego małżeńskiego łoża… I STAŁ SIĘ CUD! Córka zamieniła się w cudowne dziecko, które potrafi przespać całą noc, a jeśli się budzi to najwyżej 2 razy. I wysypiam się prawie tak samo dobrze jak przed porodem. 😉 Ale wiem, że u niektórych sytuacja jest odwrotna i wspólne spanie jest dla nich jeszcze bardziej męczące niż wstawanie. I tak sobie myślę, że faktycznie dziecko jest na początku panem i władcą. My możemy sobie planować jak to wszystko będzie wyglądać, a po porodzie okazuje się, że nie miało to sensu, bo dziecko samo decyduje co jest dla niego najlepsze. 😉

    • Baaaardzo cieszę się, że nasz cykl Ci się podoba 🙂
      Dzięki za relację jak to wygląda u Was i fajnie, że możesz już się wysypiać. Pewnie jak wzięliście córeczkę na stałe do łóżka to pomyślała:
      – Wreszcie zrozumieli, o co mi chodzi!! Ci dorośli są tacy niebłyskotliwi – nie mogli od razu pojąć, o co mi chodzi?! 😉

      A ile ma Wasza córeczka?

  • Ja jako jeszcze nie rodzic jestem zachwycony tym wpisem. A zdjęcie główne tekstu z Marysią jest super.
    Niech Twój mały monarcha urodzi się zdrowy i niech rośnie jak na drożdżach 🙂

    • Jeżeli taki tekst chwali osoba, która nie ma jeszcze dzieci, to dla mnie wspaniały komplement! Dziękuję! 🙂

  • markdottir

    Już pisałam Mary, ze świetny macie pomysł na serię artykułów. Twój przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. 🙂
    Być może w rzeczywistości decyzja należała do Madame, ale wciąż mi się wydaje, że spała z nami dla mojej wygody. 😛 W sypialni mieliśmy łóżeczko dla niemowlaka i fotel do karmienia, ale ostatecznie po pierwszej pobudce nocnej córka lądowała z nami, a ja karmiłam na śpiocha (i nie ogarniałam do końca ilości nocnych karmień) ale za to byłam szczęśliwą i wyspaną mamą niemowlaka. Na schizy, że zgnieciemy albo spadnie, pomagał nam bardzo rogal do spania dla ciężarnych Motherhood, z którego robiłam dla Madame kojec do spania między nami. 😉
    Wtedy żałowałam pieniędzy na dostawkę do łóżka, ale przy kolejnym dziecku będzie na liście „bezwzględnie do kupienia”, zwłaszcza, że Madame wciąż lubi do nas przyjść w nocy, więc trochę bym się obawiała o bezpieczeństwo kolejnego maluszka. 😉
    A, dla tych którzy powyższą sytuację uznają za potwierdzenie teorii, że nie można spać z niemowlakiem, bo całe życie będzie przyłaził: nam taka sytuacja odpowiada. Jakby nie odpowiadała, to byśmy pracowali nad osobnym spaniem córki. 🙂

    • Bardzo dziękuję za relację, jak było u Was 🙂 Określenie „Madame” – urocze 🙂
      Otóż to! Gdyby Wam było źle, wyprosilibyście córeczkę ze swojego łoża (oczywiście aranżując sytuację tak, że prosicie Madame o zgodę na to:))) Skoro zaś została, to znaczy, że tak chcieliście (oczywiście aranżując sytuację tak, że to Ona decyduje :))).

      U mnie to chyba dlatego niezbyt się sprawdziło przy moich dwóch Madamach :)) – że miały b. dużą skłonność do ulewania, refluks itp. i musiałam koniecznie zadbać o to, by po karmieniu im się odbiło. A doprowadzanie ich do pionu rozbudzało mnie + nie mogłam karmić przez sen. Dlatego chyba ten fotel będzie absolutnie niezbędny, a potem będę jednak odkładać Żentelmena do jego łóżeczka 🙂

  • A mnie niezmiennie cieszy to, że choć nie mam dzieci i za nimi nie przepadam, to bardzo lubię czytać Twoje teksty 🙂

    • Och, bardzo mi miło 🙂

  • Aleksandra Bielawska

    Ta zawieszka nad łóżeczkiem u nas zwana „robakami” wisiała nad przewijakiwm i to był absolutny hit miedzy 3 a6 mies. Dla urozmaicenia chowaliśmy na liściu dwa żyjatka. Nishko widziałam na zdjęciu kaczki do kąpieli. Czy znajomy jest Ci temat dziurki w zabawkach kąpielowych? Jeslinjie pokecam : http://mataja.pl/2016/04/brzydkie-kaczatko-zlo-czai-sie-w-zabawkach-do-kapieli/ Mi się udalo kupić kaczkę bez dziurki ale łatwo nie było.

    • O rany, nie wiedziałam o tym! Aż poszłam sprawdzić, czy moje kaczuszki mają dziury – i mają!
      Dzięki za cynk – nie będziemy ich używać! Kurcze, to dziwne, czemu producenci robią te dziurki, mimo że to tak niebezpieczne..

      • Aleksandra Bielawska

        Jeśli zależy Wam na kaczce to polecam munchkin-nie ma dziury:) Nasza na razie czeka na użycie bo potomek usiłuje sobie jej głowę wsadzić do paszczy. Ja odkąd zaszłam w ciążę i zaczęłam czytać uświadomiłam sobie ile rzeczy potencjalnie niebezpiecznych jest dopuszczonych do sprzedaży. Polecam poszukać informacji na temat np. mat piankowych albo ochraniaczy na łóżeczka

      • Możecie w kaczkach zakleić dziurki silikonem albo jakimś takim klejem wodoodpornym. Ponoć działa.

    • Aleksandro, na dole dziewczyny pytają, jak przymocowałam do sufitu tę zawieszkę. Ja opisałam swój sposób, a jak Ty to zrobiłaś? 🙂

  • Piszesz o tym tak, że aż nie mogę się doczekać na swoje :D. Choć nawet jeszcze nie jest w drodze ;).

    • Ojej -bardzo mi miło 🙂
      Może jakieś Ministerstwo Prokreacji powinno zacząć ze mną współpracę?! 😉

  • Pięknie urządziłaś ten pokoik. Ogromny plus za brak baldachimów, ochraniaczy i poduszek – ja jestem neurotyczna jeśli chodzi o bezpieczeństwo snu niemowląt 😉 Szczęśliwego rozwiązania, Natalio!

    • Dziękuję 🙂 Prawdę mówiąc brak tychże wynika z tego, że takie elementy w ogóle nie pojawiają się w mojej głowie – bo nie interesuję się nowinkami urządzeniowymi 🙂 Najśmieszniejsze, że jak przyszła do mnie Agnieszka Buuba i zobaczyła pusty pokój – nic nie stało na parapetach ani szafkach (a było pochowane do szuflad) to od razu zaczęła to wyjmować, że ocieplić pokój :))) Ja najbardziej lubię jak wszystko jest pochowane. Oczywiście nie zawsze mi się to udaje, bo z zamiłowaniem do minimalizmu nie idzie niestety zamiłowanie do sprzątania.
      Ale widzisz, nawet nie wiedziałam, że baldachimy są niebezpieczne! Pisałaś o tym?

      • Nie, nie pisałam (jeszcze). Z baldachimami chodzi o to, że zakłócają cyrkulację powietrza, a wzrost co2 w okolicach twarzy dziecka w jakiś tam (sami nie wiedzą jaki) sposób wiąże się z SIDS. Po drugie tkanina może spaść na malucha w środku nocy. A po trzecie to megazbiorowisko kurzu, które wypadałoby prać co kilka dni. Z tego powodu leniwe matki jak ja mają tylko materac i prześcieradło. A bezpieczeństwem się zasłaniają hahaha 😉

  • Matka „czymś w rodzaju niezwykle ruchliwej kończyny” – padłam! 😀
    A przy okazji uświadomiłam sobie, że te słowa idealnie oddają to, co robię od pół roku 😉

    • Ja też, ilekroć o tym myślę, a wkrótce będę tego świadkiem na własne oczy, nie mogę przestać się śmiać 🙂

  • aana87

    Mój syn często budzi się z wyrazem zdziwienia, że ” Mam już rok,a rodzice nadal śpią w moim łóźku” 😀

    • Hahaha!! Genialne 🙂

  • Myślę, że Szanowny Pan jakoś przeżyje te niepoważne kombinezony;) i nawet tulipany obok kaczuszek… Super pomysł na cykl, będę się przyglądać jako przyszła (kiedyś) mama. 😉

  • Ja tak tylko w kwestii organizacyjnej:

    A) Czy mały Tyran mógłby zaplanować swoje wejście na świat w taki sposób, aby pojawić się między wpisami i nie zakłócać cyklu powstawania kolejnych tekstów? Ale w zasadzie czego się spodziewać po Tyranie? Przyjdzie kiedy będzie miał na to ochotę.
    B) Czy Marysia mogłaby coś więcej na temat tej omnipotencji? Bo mi się wydaje, że ja wciąż ją mam mimo czterdziestki. Chociaż akurat w moim przypadku nikt nie zwraca w domu na to uwagi. Chciałbym trochę porządzić, ale mi nie dają.
    C) No wiesz co?! Po kobiecie spodziewałbym się jakiś bardziej skomplikowanych form kolorystycznych, a nie – w bluzce szarej, w bluzce czerwonej. Np. orientalny amarant, syberyjska popiel itp… A to podobno my mężczyźni operujemy tylko kilkoma barwami.
    D) Małego Tyrana, niczym Buddę, wyczekujemy z niecierpliwością. Zawsze to więcej o jedne portki na świecie w starciu z nieprzejednanymi zagonami damskimi.
    E) Wpis tradycyjnie fajny. Bez przerostu formy. Czyta się znakomicie i stanowi jak zwykle świetną rozrywkę. Oczywiście posiada również walor edukacyjny, żeby nie było. Ty wyglądasz na zrelaksowaną (jakbyś trawkę paliła) i w dobrym samopoczuciu, co mam nadzieję jest prawdą i z czego się cieszę.

    • A) Mam nadzieję, że będzie na tyle łaskawy, że przyjdzie nie później niż w sierpniu (bo od września zamieszanie ze szkołą córek) oraz nie wcześniej niż w sierpniu (bo w lipcu mam jeszcze kilka ważnych spraw do załatwienia). Tyranie, jak mnie słyszysz, wysłuchaj mnie!
      B) Nie Marysia – to moja inna przyjaciółka, Ania! To jest baaaardzo ciekawy temat. Też mnie zainteresował i obiecuję, że wkrótce go rozwinę.
      (Mam tak jak Ty – przecież rządzę, a oni, moi poddani domownicy udają, że nie słyszą rozkazów…. Ciągle daję im ostatnią szansę, ale czuję, że moja cierpliwość wkrótce się skończy!)
      C) Haha, trafiłeś w sedno! Jestem w tej kwestii stereotypowym mężczyzną, za to mój mąż, tak jak Ty dostrzega zawsze o wiele szerszą paletę barw.
      D) Wy też oczekujecie swojego Tyrana?!
      E) Dziękuję bardzo! Trawka w ciąży? Nie! 😉
      (nie wytrzymałam i wstawiłam na końcu emotikon, nie wiem czy zauważyłeś, ale bardzo staram się – co przychodzi mi z trudem – nie używać ich podczas wymiany z Tobą, bo Ty nigdy ich nie używasz. Takie sobie postawiłam wyzwanie, Wilkowy Challenge.)

      • Chodziło oczywiście o Anię. Moje niedopatrzenie i wielka bolączka, problem z zapamiętywaniem imion. Już wielokrotnie zdarzało mi się zaliczać przez to niezręczne gafy. Przepraszam zatem Anię.
        W radosnym rozanieleniu chyba faktycznie nieco poleciałem i trochę niezręcznie się wysłowiłem. „…Małego Tyrana, niczym Buddę, wyczekujemy z niecierpliwością…” – brrr, co to miało być? W tym przypadku „czekamy” miało znaczyć tyle co – Twoja radość, jest naszą radością. Reszta, każda dodatkowa para portek w walce na froncie z damskim despotyzmem czyni nas mężczyzn silniejszymi, pozostaje niezmienna. Kończę wątek, bo czuję, że brnę jeszcze gorzej.
        Odpowiadając natomiast, nie, nie oczekujemy nikogo. Póki co, nasz stan posiadania zdaje się być wystarczający. Chyba, że o czymś nie wiem, a Ty masz konszachty z moją żoną i posiadasz informacje, których ja nie mam. Hmmm?
        Generalnie nie namawiam na trawkę, ale…
        …kilka dni temu przeczytałem, już nie pamiętam gdzie, że istnieją, bądź ktoś wyprodukował, podpaski damskie z zawartością marihuany. Nie pamiętam również, czemu i komu mają się przysłużyć, ale fakt jest faktem. Ty zaś, coś podejrzanie radosna jesteś jak na etap, w którym się znajdujesz.
        No rany, tak się spinasz 😃 Coś Ty? Nie używam emotikon, bo nie lubię. Uważam je trochę za odmóżdżające. Polegam na inteligencji rozmówcy i jakbym poddawał ją w wątpliwość, pokazując to był żart, a tu mrugam okiem i nie bierz tego serio. Poza tym, oprócz dwóch wymienionych, nie znam znaczenia pozostałych, więc jak mam używać 😃 ? To już jednak mój problem. U innych je toleruje. A czelendż skoro Wilkowy, … to popieram 😃 To się naemotikonowałem.

  • Mistrzyni postów reklamowych. Zawsze wspaniałe, zawsze naturalne! Uwielbiam 🙂

    • Baaaaaardzo dziękuję!!!! 🙂

  • Też starałam się dotrwać do 1. roku życia dzieci z każdą powazniejszą zmianą (jak zmiana pokoju, zwiększenie własnej autonomii lub przynajmniej częstsze uświadamianie potomstwu, że nie jesteśmy „jedno”) 😉 Patrząc na ich pewność siebie i dziarskie podejście do życia, zabieg udał mi się wyśmienicie!

  • Magdalena Zinówko-Siłkowska

    Ja z pytaniem „technicznym” w jaki sposób zamontowaliście tą zawieszkę z owadami nad łóżeczkiem? Czy jest ona przymocowana do sufitu?

    • Podbijam, też mnie to ciekawi! 🙂

      • Aleksandra Bielawska

        Przewijak jest w rogu łazienki. Na jednej ścianie nad nim jest grzejnik a na drugiej wieszak. Zabawka wisi na sznurku zaczepionym o wieszak i kaloryfer. Młody ma 7 mies i już mu się znudziła. Chyba musimy ją schować na jakiś czas.
        Na allegro widziałam stelaże do baldachimów, sa mocowane do łóżeczek i mają taki „wysięgnik”. Może tak zawiesić w pokoju nad łóżeczkiem?

        • Magdalena Zinówko-Siłkowska

          Odnalazłam te wysięgniki i trochę toporne by to wyglądało z delikatną zabawką. Myślę , że wasze pomysły ze sznureczkami lepiej się sprawdzą dzięki 😉

          • Aleksandra Bielawska

            Są trochę toporne dlatego z nich nie korzystaliśmy. Ja w łóżeczku mam karuzelę fisher price las tropikalny (używana z allegro z 99zl) i jest rewelacyjna. Teraz jak młody już sięgał do zwierzątek odczepiliśmy pałąk i został tylko grający korpus.

        • Mam co prawda w łazience kaloryfer, ale wieszaka niet 😉 Znalazłam w piwnicy drewniany uchwyt na półkę (taki w kształcie litery L) i przykleiłam go do ściany za pomocą taśmy montażowej, a na uchwycie zawiesiłam ikeowskie robale 🙂 Polecam ten patent 😉

          • Aleksandra Bielawska

            Fajnie:) u nas robaki poszły odpocząć. Powiesiłam nitki z pomponikami (w biedronce za 6zł) ale zupełnie dziedzica (7,5m) nie interesują. Woli wyciągać rzeczy z pudełka: pieluchy, krem do pupy itp. Kariera robaków chyba się zakończyła. Niemniej w okresie swej świetności były nieocenioną pomocą przy przewijaniu.

    • Tak, jest przymocowana do sufitu – a dokładnie mamy sobie na suficie plastiowy „dyfuzor” (nie wnikajcie co to jest, sama dokładnie nie rozumiem, po prostu jest to plastikowe :)) – i przywiązaliśmy do tego nitkę 🙂 Ciekawa jestem, jak inni to montują! Zaraz spytam na górze w wątku @ale@aleksandrabielawska:disqus która pisała o tej zawieszce 🙂

      • Magdalena Zinówko-Siłkowska

        „Dyfuzor ” to jak czarna magia. Niech się mąż z tym zmaga; ) Też kupiliśmy taka zawieszkę i docelowo miała być do ramienia na bujaczku. Nad łóżeczkiem wygląda super 😉 wpis i pomysł na cykl są rewelacyjne; )

  • Oborze, to posiadanie dzieci to straszna robota. Jeśli kiedykolwiek doczekam się własnych, chyba wynajmę kogoś do bycia rodzicem, a sama będę je odwiedzać jako ciocia… (oczywiście w okresie, kiedy są urocze, czyli od wieku przedszkolnego do przedgimnazjalnego, a stopień pokrewieństwa wyjawię im po 18 😉 ).

  • Pingback: Rodzicu, odejdź od biurka dziecka i nie odrabiaj z nim lekcji! :) | Nishka()

  • Pingback: Siostro i bracie, żyjcie w pokoju, czyli 10 rad dla rodziców na to, jak wspierać dobre relacje rodzeństwa | Nishka()

  • Pingback: Siostro i bracie, żyjcie w pokoju! Dziesięć rad dla rodziców na to, jak wspierać dobre relacje rodzeństwa | Nishka()

  • Pingback: O ludziach, którzy zawsze są bez winy i nigdy nie popełniają błędów | Nishka()