Pułapki przyjemności

Podczas świąt przeczytałam dwie bardzo dobre książki, które polecam i Wam.  Pierwsza to „Pułapki przyjemności” – o tym, gdzie jest granica, w której kończy się przyjemność wynikająca z jedzenia, picia kawy, seksu, oglądania telewizji, pracowania, uprawiania sportu, zakupów itd i zaczyna uzależnienie, a pasja staje się obsesją. Książka to tzw. wywiad rzeka, w której świetny rozmówca: psychoterapeuta Robert Rutkowski opowiada o tym w zajmujący i przystępny sposób, dzieląc się wieloma ciekawostkami związanymi z tym, jak funkcjonuje nasz mózg i my sami, jego nosiciele. 😉 Druga książka to „Oswoić narkomana”, w której ten sam rozmówca opowiada o swoim doświadczeniu sprzed 30 lat: uzależnienia od heroiny.

Przeglądam teraz te książki, żeby wybrać Wam jakieś ciekawe fragmenty do zacytowania, ale obawiam się, że zaraz zacznę przepisywać całe książki  Może więc posłużę się fragmentem rozmowy, którą miałam przyjemność przeprowadzić dwa lata temu z panem Robertem i który myślę, że dobrze oddaje klimat (choć absolutnie go nie wyczerpuje) :

„Kiedyś, dawno temu nie istniały problemy z otyłością, depresją, uzależnieniami i zaburzeniami. Dlaczego? Bo była okazja się poruszać. Aktywność fizyczna była na przykład związana z tym, że trzeba było napić się wody i ruszyć w kilkusetmetrową podróż po wodę. Co teraz robimy? Nic, podniesiemy się, przejdziemy kilka metrów i mamy wodę z kranu. Podobnie było z jedzeniem. Trzeba było coś upolować. To wszystko dziś odpadło, wszystko mamy na wyciągnięcie ręki. Człowiek przestał się ruszać: wsiada do samochodu lub autobusu. Fizyczność u człowieka siadła. A jeżeli siadła fizyczność, to zaburzeniu uległo funkcjonowanie na poziomie biologicznym.

Przyjrzyjmy się temu. Gdy człowiek jest w trudnej, stresowej sytuacji jego mózg zaczyna produkować adrenalinę i kortyzol. Te tzw. hormony stresu pomagają mu przetrwać. Napinają mięśnie i podnoszą poziom aktywności, dzięki czemu stykając się z przeciwnikiem ma siłę, by z nim walczyć lub skutecznie od niego uciec. Oprócz tego zagęszczają krew, dzięki czemu jeżeli w trakcie walki przeciwnik lub dziki zwierz rani nas pazurem to nie wykrwawimy się. Natura tak fantastycznie nas zaopatrzyła w umiejętność przetrwania…

Co dzieje się dziś? Współczesny człowiek narażony jest na ogromną ilość stresu: w pracy, szkole, na ulicy, w samochodzie, w internecie, przed telewizorem itd. Jego krew jest nieustannie zagęszczona, hormony stresu działają intensywnie. Jednak człowiek nie ma możliwości spalenia tego, bo jest niczym uśpiony niedźwiedź. Siedzi z telefonem, czyta te straszne informacje i doniesienia, ale w żadne sposób nie spala tej nagromadzonej i skumulowanej złej energii wynikającej ze stresu. Dlaczego? Bo się nie rusza. Ciągle jest w trybie ‚stand by’. Ruch to życie. Człowiek, który się nie rusza, nie żyje.”

cały wywiad dostępny tutaj

Nie wiem jak Wy, ale ja dziś planuję zmartwychwstać, bo mam już siebie nieżywej trochę dość. 😉

Komentarze: