Tekst białej heteroseksualnej Polki zachęcający do szanowania innych

fot. Mały Kadr

Puste miejsce przy wigilijnym stole dla bliskich, którzy być z nami nie mogą, ale też dalekich nieznajomych, którzy zapukają do naszych drzwi to popularny zwyczaj bożonarodzeniowy, praktykowany w wielu polskich domach. Świetnie, gdybyśmy przez cały rok byli przy swoich mentalnych „stołach” czy „drzwiach” otwarci na przyjęcie Innego. Gościnni i życzliwi wobec osobę innej niż my narodowości, religii, orientacji seksualnej i nomen omen innych.

Jest taki kraj, w którym aż 72% osób akceptuje uchodźców: nie ma żadnego problemu z tym, żeby osiedli u nich. Wiecie, jaki to kraj? Polska w 2015 roku. W 2017 proporcje zupełnie odwróciły się: aż 60% Polaków było temu przeciwnych, uważając, że uchodźców nie powinniśmy przyjmować wcale (badania tutaj).

Lęk – nie chcę się bać, niech mnie się boją

Co się stało w ciągu tych dwóch lat? Czy w Polsce odbył się jakiś zamach? Kryzys migracyjny? Nie. Zadziałała jedynie nienawistna propaganda i straszenie Obcym i Innym. Lęk jest jednym z najsilniejszych ogłupiaczy. Gdy boimy się, nie działamy racjonalnie. Prawie każdy hejt, czyli działanie kierowane nienawiścią, bierze się ze strachu. Strach jest uczuciem, którego zwykle się wstydzimy, więc żeby ukryć je, przykrywamy je gniewem. „To nie my się boimy, to nas się boją!”

Dyskryminacja, kierowanie się uprzedzeniami może odnosić się nie tylko do pochodzenia etnicznego, koloru skóry (co ciekawe, z naukowego punktu widzenia, nie istnieje coś takiego jak „rasa ludzka”, o czym opowiada w filmie Kasia Gandor tutaj polecam, zresztą cały kanał Kasi) lecz również płci, wieku, orientacji seksualnej, religii, niepełnosprawności, statusu społecznego. 

Wiele osób wychodzi z założenia, że droga i styl życia, którą wybrali lub zestaw genów, w które zostaliśmy wyposażeni, są lepsze i właściwsze. Boją się tego, co nieznane, co inne od swojego, a więc jakoś niezrozumiałe i obce. Żeby oswoić ten lęk, zaczynamy się od innego dystansować i zniechęcać. Żeby poradzić sobie z uczuciem niechęci lub strachu nadajemy temu sens i racjonalizujemy, mówiąc, że Inny jest głupi, leniwy, niebezpieczny, zboczony, brudny, zarażony, nieuczciwy itd. Uprzedzenia są na tyle niebezpieczne, że prowadzą zwykle do nienawiści, dyskryminacji, prześladowania, wyśmiewania, a w skrajnych przypadkach chęci całkowitego zniszczenia: holocaustu. Wszystko, o zgrozo, przedstawiane jako uzasadnione.

Wiecie, że w niektórych przedszkolach dzieci bawią się „w uchodźcę”, którego goni się albo od którego się ucieka.

Schematy poznawcze – pomagają i szkodzą

Większość dokonywanych przez nas ocen innych ludzi, nie jest oceną racjonalną i obiektywną. Jest to m.in. związane z obecnymi w naszych umysłach tzw. schematami poznawczymi, czyli istotnymi cechami osób należących do danej grupy, np. „szalony naukowiec”, „zdolny uczeń”, „wesoły student”, „głupi gimnazjalista”, „dobra pani domu” itp.

Gdy słyszymy te określenia, pojawia nam się w głowie określony obraz tej osoby, prawda? Następnie, na podstawie tych obrazów, nasz umysł podpowiada nam określone sądy, jacy ci ludzie są. Przykładowo:

– „dobra gospodyni” to z pewnością ciepła, życzliwa osoba, przy której możemy czuć się bezpiecznie i dobrze i która lepi właśnie pierogi i uszka na święta,

– „wesoły student” to chłopak, z którym atrakcyjnie spędzimy czas, a podczas imprezy sylwestrowej będzie nam  opowiadał różne śmieszne anegdoty;

– „szalony naukowiec” jest oderwany od rzeczywistości, ma dwie inne skarpetki i nie wie, czy mamy dziś poniedziałek czy czwartek i czy nadchodzi właśnie 2018 czy 2016 rok.

Schematy poznawcze ułatwiają nam postrzeganie rzeczywistości, nie musimy przy każdym napotkanym człowieku zastanawiać się nad tym, czego możemy się od niego spodziewać. Nie musimy za każdym razem sytuacji interpretować i analizować, w naszej głowie otwiera się schemat, pach pach, mamy to. Tworzenie schematów poznawczych jest spontaniczną ludzką skłonnością, która ma na celu redukowanie nadmiaru informacji docierających ze świata. Sztuką jest nie wpaść w ten automatyzm i patrzeć na ludzi z większą uważnością. 

Stereotypy: pójście na łatwiznę, mające niebezpieczną moc

Skrajnym przykładem schematów poznawczych są stereotypy, czyli uproszczone i zwykle krzywdzące oceny innych, zwłaszcza związane z płcią, rasą, narodowością, orientacją seksualną, religią.

„Muzułmanie to terroryści.”
„Czarnoskórzy są leniwi i mają problem z higieną osobistą.”
„Żyd: skąpiec i cwaniaczek, wykorzysta każdą okazję do zarobienia pieniędzy.”
„Homoseksualista: maniak seksu, niezdolny do monogamii.”
„Ateista: zły człowiek bez zasad moralnych.”
itd.

Ilekroć uogólniamy na całą zbiorowość posiadanie przez nią dotyczących np. higieny osobistej, stanu zdrowotnego, temperamentu seksualnego, kultury osobistej, zasad moralnych itd – brniemy  w stereotypy, czyli utarte sposoby myślenia.

Zauważmy, że osoby znajdujące się w tzw. „większości” nie są postrzegane przez pryzmat cech związanych z ich wyglądem, narodowością, orientacją seksualną, wyznaniem religijnym itd.

Gdy rozmawiamy o kimś, kto żyje w związku z płcią przeciwną, nie zastanawiamy się nad tym, jak wygląda ich seks i nie komentujemy ich życia erotycznego, jednak jeżeli już mamy do czynienia z osobą żyjącą w związku homoseksualnym mamy tę bezczelność i wścibskość.

Gdy dojdzie do zamachu dokonanego przez „normalsa” media nie prześcigają się zwykle w nagłówkach typu:

„Polski katolik napadł na bank!”
„Para heteroseksualna pobiła na śmierć dziecko”
„Mężczyzna białej rasy zarażał chorobą weneryczną swoje kochanki”.

Nie, w takiej sytuacji nigdy nie podkreśla się wyznania, narodowości czy orientacji seksualnej. Niechaj jednak zdarzy się inaczej i szokująca informacja dotyczy mniejszości. Zrobienie poniższej planszy zajęło mi moment, internet pełen jest tego typu nagłówków:

Co istotne, stereotypy i uprzedzenie do Innych są sprawą nabytą. Dzieci rodzą się bez uprzedzeń. Nabywają ich w domu, słysząc rozmowy rodziców zabarwione uwagami homofobicznymi, ksenofobicznymi, seksistowskimi lub wszelkie inne komentarze dyskryminujące płeć, wiek, status społeczny, wyznanie religijne itd. Dziecko dorastając wśród takich uprzedzeń, rzucanych często mimochodem, internalizuje je, czyli przyswaja jako swoje.

Wychowujmy dzieci w atmosferze szacunku do innych i uczenia, że ludzie są różni, ale równi. (Jeżeli jesteście zainteresowani wsparciem książkowym, polecam dwie pozycje: „Małą książkę o rasizmie” Mamadou Diouf oraz „Małą książkę o homofobii” Anny Laszuk.) Ja zamiast tolerancji, które ma w sobie ładunek dwuznaczny: „toleruję cię”, „znoszę cię”, promowałabym bardziej słowo SZACUNEK – traktowanie innych w należyty sposób oraz w sposób, w jaki sami chcielibyśmy być traktowani.

Peace & love & wesołych świąt.  🙂

Komentarze:

  • e-milka

    Dobrze Nishko, ze o tym piszesz. Mnie tez zawsze wkurza patrzenie przez pryzmat stereotypow (choc nie zawsze sie nie da). Na przyklad tutaj, w Niemczech, tez zawsze sie podkresla pochodzenie, piszac o czyms (najczesciej negatywnym), ale tylko wtedy gdy ktos nie jest 100% Niemcem. Wiec tez sa takie naglowki jak: „Matka polskiego pochodzenia oskarzona o maltretowanie dwulatka”, „Gang „Ruso-Niemcow” pobil przechodnia” itp. Przez to tworzy sie niebezpieczna iluzje, ze „obcy” sa winni calemu zlu. Gdyby podawano pochodzenie przy kazdej takiej notatce, wkrotce rzucilo by sie w oczy, ze statystycznie wcale to tak nie wyglada. Po prostu zlo nie ma narodowosci czy wyznania, podobnie z reszta jak dobro. Wiekszosc ludzi na swiecie pragnie pokoju i spokoju dla siebie i bliskich, ale przypadki ekstremalne dobrze sie sprzedaja i sa chwytliwe. Z reszta wystarczy troche „pobywac” w swiecie, by sie przekonac, ze nie kazdy Amerykanin jest ekstrawertyczny, nie kazdy Wloch serdeczny i nie kazdy Polak kradnie samochody. 😉
    W PRLu oficjalnie nie bylo mniejszosci narodowych ani seksualnych, a mielismy mordy, gwalty, rabunki i porwania, niektore naprawde przerazajace okrucienstwem (jak np. zbiorowe morderstwo na mlodej parze, ktore dostalo dokonane i przemilczane przez cala wioske). A naglowki, ktore przytaczasz, nie maja nic wspolnego z dziennikarstwem, bo to w wiekszosci Fake Newsy. Z reszta od razu widac, ze zeruja na emocjach, majac znikomy procent informacji, juz sam dobor slow to zdradza. W Nowym Roku zycze wiec wszystkim wyjcia poza swoja banke, jaka sie otaczaja, czytania innych wiadomosci niz te dzielone przez fejsa (ktore notabene na wskutek algorytmow tylko utwierdzaja nas we wlasnych przekonaniach, chocby najbardziej absurdalnych). Polka, matka dzieciom trojjezycznym i multikulturowym, intelektualistka.

    • krykat

      Czytalam o tym morderstwie na wsi w Antologii reportazu 100/XX, a jest jeszcze pelna wersja „Nie oswiadczam sie”, niedawno wznowili. Pare lat temu czytalam, a jeszcze o tym mysle czasami…

    • E-milko, dziękuję za komentarz! Dołączam się do Twoich życzeń!

  • Agnieszka Stańska

    Świetnie to opisałaś Nishko. Jak królują stereotypy można zaobserwować na dzieciach w przedszkolu. U mojego bratanka pewnego dnia pojawił się Nazir. W domu pełno było opowieści o Nazirze, bo bratanek nie mógł pojąć, że można nie umieć mówić po polsku. I to był chyba największy problem wszystkich dzieci w grupie. Żadne z dzieci nie widziało innego koloru skóry, innych zwyczajów. Po kilku miesiącach natomiast pojawiły się różne określenia przynoszone przez dzieci z domu. Dużo i długo tłumaczyłam bratankowi co to znaczy obcokrajowiec, uchodźca, nie wspomnę o innych brzydszych określeniach, które bratanek przynosił z przedszkola. Całe szczęście, ze opiekunki w przedszkolu szybko zauważyły problem i też tłumaczyły dzieciom, że Nazir jest taki sam jak inne dzieci. I problem zniknął, a Nazir jest dziś takim samym kolegą jak Franek czy Antoś. Dzieci same nie wymyśliły sobie tych wątpliwych komplementów. To my, rodzice czy rodzina narzucamy dzieciom swoje zdanie i czasem nieświadomie wpajamy im uprzedzenia.

    • Agnieszko, dziękuję za ten przykład. Dokładnie tak, dzieci rodzą się bez uprzedzeń. Oby więcej takich mądrych dorosłych, jak panie z tego przedszkola. 🙂

  • Tekst, który piszesz jest bardzo ważny z punktu widzenia wychowania dzieci. Nie zapominajmy jednak o tym, że jeśli my darzymy kogoś szacunkiem, powinniśmy także tego wymagać.
    Ja wiele razy spotkałam się z osobami różnych narodowości, którzy przybyli do Polski i „im się wszystko należy”. Trzeba uczulić także i na to dzieci, że szacunek działa w dwie strony.

    • krykat

      Jest calkiem duzo ludzi roznych narodowosci, nawet polskiej (!) ktorzy mysla, ze wszystko im sie nalezy. Przybywajacych do Polski albo i nie przybywajacych. Nieraz to ludzie wybywajacy z Polski do innych krajow, a nieraz Polska w ogole nie ma w tej historii miejsca. No po prostu ludzie takie sa czasami.

      • Dokładnie, o tej skłonności nie świadczy narodowość lecz po prostu cechy charakteru, które występują w każdym narodzie.

      • Krykat, dokładnie, o tej skłonności nie świadczy narodowość lecz po prostu cechy charakteru, które występują w każdym narodzie. Kosmetolog Mama, spotkałaś się przeciez na pewno również z takimi Polakami, którzy mają postawę że „wszystko im się należy”, prawda?

  • pimposhka

    Bardzo zgrabny post Ci wyszedł (w ogóle to uwielbiam Cię czytać a to jest mój komenatrzowy debiut). Myślę, że w Polsce są dwa rodzaje ludzi. Ci, którzy są przeciwni jakimkolwiek ‚obcym’ w domyśle o innym kolorze skóry oraz Ci, którzy generalnie kochają wszystkich jak leci. Ci pierwsi tak jak piszesz, nie znają więc się boją. Ci drudzy…. również nie znają ale się nie boją. Twoje podejście i apel choć szlachetne to jednak naiwne. Nie jesteśmy tacy sami. Czy wyobrażasz sobie co by się stało, gdyby opublikowano badania naukowe, które by stwierdziły, że murzyni są faktycznie mniej inteligentni? Albo, że kobiety są głupsze od mężczyzn? Ale nie trzeba badan naukowych aby zobaczyć różnicę. Problem w tym, że Ty tej różnicy nie zobaczysz, bo w Polsce inności ze świecą szukać. Czy w szkole nauczycielka Twojej córki jest Muzułmanką i nosi chustę? Czy sprzątaczka w biurze w firmie Twojego męża jest Pakistanką? Czy Twoja córka ma chłopaka, który ma czarny kolor skóry? Pochodzę z małego miasta na skraju Polski (to prawie tak jak Ty prawda? 😉 i nie wyniosłam z domu żadnych uprzedzen na temat innych ras czy kultur. Rasizm kojarzył mi się zawsze z czymś okropnym. Ale od 13 lat mieszkam w Wielkiej Brytanii, kraju zdecydowanie bardziej zróżnicowanym etnicznie i kulturowo i niestety wyciągam wnioski z mojego codziennego doświadczenia.

    Wyobraź sobie taka sytuację. Jedziesz pociągiem, powiedzmy z dziećmi albo sama. No i wchodzisz do przedziału. Są miejsca, ale siedzi tam już czterech młodych chłopaków, wyglądają jak kulturyści, mają ogolone głowy, koszulki z orłem na piersiach a na stoliku stoi kilka otwartych puszek piwa. Rozmawiają dość głośno, widać, że to może już druga czy trzecia kolejka jest. Siadasz w takim przedziale czy jednak idziesz dalej? Zakładam, że jednak szukasz innego miejsca, bo w tym przedziale nie jechałoby Ci się komfortowo. Nie dlatego, że oni są biali, nawet nie dlatego, że może mają inne poglądy niż Ty ale dlatego, że są głośni i nieco pod wpływem alkoholu. Ja jak wsiadam do pociągu to raczej nie usiądę koło murzyna. Wiesz dlaczego? Bo z doświadczenia wiem, że będzie w połowie zajmował też moje siedzenie, będzie albo głośno rozmawiał przez komórke albo będzie dudniło z jego słuchawek. I ja nie mam na to ochoty. Na lotnisku, do odprawy ustawię się w kolejce gdzie nie obsługuje czarna stewardessa bo wiem, że będę stać krócej. Być może to jest taki ‚dyskretny rasizm’. Wiesz, jak w tym dowcipie, że jak masz nietolerancję laktozy to nie pijesz mleka a nie latasz z łysą głową po ulicach krzycząc ‚krowy do gazu’. Więc ja ‚nie piję mleka’. Ale jakby córka przyprowadziła do domu chłopaka murzyna to oczywiście zostałby przyjęty jak przyszły zięć bo liczy się jakim jest człowiekiem. A jakby przyprowadziła ‚skurywsyna’ to dostałby z buta nie ważne czy biały, czarny czy żółty. Uważam jednak, że kolor skóry łączy się z pewnymi cechami charakteru, kulturą, podejściem do życia itd. wynika to z mojego doświadczenia a nie z uprzedzen jakie ewentualnie mieliby mi zaszczepić moi rodzice.

    Pracuję dla bardzo szacownej korporacji edukacyjnej. Moja firma jest notorycznie krytykowana, że przyjmujemy za mało czarnych studentów. Być może, ale firma ma gęste sito rekrutacyjne a wyniki z matury muszą być na odpowiednim poziomie. Tak się składa, że wymagane oceny osiąga rocznie zaledwie…. 450 murzynów karaibskich!!! 450!!! na cały kraj! Parlamentarzyści domagają się, żeby Oxford przyjmował więcej czarnych studentów a ja domagam się więcej białych sportowców na podium w zawodach lekkoatletycznych ;). Nie bądźmy naiwni, nie jesteśmy tacy sami.

    p.s. A o nagłówkach i stereotypach to już innym razem.

  • Ważny temat podjęłaś. Niestety stereotypy nami rządzą. A w dobie fake newsów i portali społecznościowych można bardzo łatwo i szybko manipulować człowiekiem. Nie jest tak łatwo oddzielić swoje myślenie od narzuconych stereotypów.

    • O tak, w rozprzestrzenianie się stereotypów i uprzedzeń ogromną rolę odgrywa internet z fake newsami. Choć kiedyś też to działało, np. ludność była straszona Żydami porywającymi chrześcijańskie dzieci, których krew była im potrzeba do wyrobu macy. Te antysemickie miejskie legendy doprowadziły do tragedii.
      pisałam o tym tutaj: http://www.nishka.pl/urban-legends-fake-news/

  • Był taki film, „Pokój”, w którym główna bohaterka mówi do swojej matki, że gdybyś nie uczyła mnie dla wszystkich być miła, może by mnie nie porwano na „chorego pieska”. Do mnie bardzo przemawia ten fragment. Nie chciałabym by moje dzieci zbliżały się do kultur tak odległych od naszej. Nie będę ich uczyć nienawiści czy rasizmu, ale dystansu.

    • krykat

      Mysle, ze wielu dzieciom bardzo dobrze zrobiloby zblizenie sie do kultur odleglych od naszej (patrz komentarz Agnieszki Stanskiej ponizej). Na przyklad po to, by sie przekonac, ze nie maja rogow, racic i nie ziona siarka, a nawet sa zaskakujaco podobni do nas (czymkolwiek jest to „nas”).

    • Alicja, ale to jest ksenofobia 🙁 To podejście w stylu: „Nie mam nic do homoseksualistów/czarnych/muzułmanów/żydów, ale niech trzymają się ode mnie z daleka. Oczywiście, że należy przestrzegać dzieci przed niebezpieczeństwami – gdy obcy pan lub pani proponuje lizaka, cukierka, podwiezienie do domu, szukanie pieska, spotkanie (gdy znajomość zaczyna się w internecie) albo robienie jakiejkolwiek tajemnicy ze spotkania, znajomości, działań itp – to powinna się dziecku zapalić czerwona lampka w głowie i rodzice są od tego, żeby je tego nauczyć i uświadomić. Ale nie ma to nic wspólnego z tym, jaką kto ma orientację seksualną, narodowość czy wyznanie. Pedofile, psychopaci i źli ludzie zdarzają się we wszystkich kulturach i zbiorowościach, niezależnie od tego jak wyglądają, w kogo wierzą, gdzie się urodzili i czy podoba im się płeć przeciwna czy ta sama.

    • Katarzyna Nieroda

      Alicjo statystycznie najwięcej krzywdy (w tym molestowania i gwałtów) spotyka nas ze strony osób które znamy. Ktoś z dalszej rodziny, sąsiad, sprzedawca ze sklepu osiedlowego… A nie jakiś tajemniczy „inny” nie wiadomo skąd. Gwałty przypadkowe (tzn ktoś śledzi i napada w ciemnej uliczce) zdarzają się dużo rzadziej niż te ze strony osób „bezpiecznych”, i dużo łatwiej sobie z nimi poradzić emocjonalnie. Zgłosić na policję. Nie szukać winy w sobie. Uzyskać wsparcie otoczenia.

  • Lil

    Peace and love 😉 zgadzam sie z Toba

  • Ja pamiętam, że dość długo, jako dziecko, bałam się Romów. Nie znałam żadnego, nie widziałam ich nawet, bo nie mieszkali w mojej okolicy, ale słyszałam o nich same złe rzeczy. I to nie w domu, tylko w szkole czy na podwórku od sąsiadów.
    We Wrocławiu (tu mieszkam od dziecka) od wielu lat było romskie koczowisko (chyba dopiero niedawno mieszkańcy zaczęli się przeprowadzać do zwykłych mieszkań) i było ono w moich wyobrażeniach strasznym miejscem, w którym mieszkają porywacze i złodzieje. Byłam o tym tak głęboko przekonana, że nawet nie przyszło mi do głowy zapytać rodziców, czy tak jest naprawdę.
    Dopiero jako nastolatka odkryłam, że to potwornie krzywdzący stereotyp.

  • Pat

    Wiesz Nishko, myślę że problemu imigrantów nie można sprowadzić do stereotypów. Każda strona pokazuje tylko jedną stronę medalu: ty mówisz o krzywdzących stereotypach. Ludzie sprzeciwiający się imigracji, mówią o tym, że nie chcą by do Europy napływało miliony młodych mężczyzn, przedstawiających się jako imigranci z terenów objętych wojną (bo wiesz, że statystycznie najwięcej jest wśród imigrantów mężczyzn i wielu z nich nie ucieka przed wojną?). I chyba każdy zdroworozsądkowy człowiek wie, że czym innym jest pomoc osobom uciekającym z piekła jakim jest wojna (uchodźcy np. z Syrii), a czym innym przyjmowanie każdego mieszkańca trzeciego świata, którego stać na to, by dostać się na Stary Kontynent. Niestety ta druga opcja nie tylko nie rozwiązuje trwale problemów tej drugiej grupy, ale generuje też problemy Europejczyków. Bo umówmy się: żaden kraj Europy nie jest gotowy na przyjęcie i pomoc w integracji tej ilości ludzi, którzy do nas zmierzają, a i wielu spośród imigrantów wcale nie myśli o tym, że jego celem jest stanie się Europejczykiem. Wiele Państw, które mogą poszczycić się wspaniałą gospodarką i ogromnymi możliwościami zamyka granice, nakłada wizy i bardzo uważnie sprawdza, kto sprowadza się do ich kraju (Australia, Kanada, USA). Czy to znaczy, że te Państwa są złe? Niehumanitarne? Czy może to oznacza, że priorytetem jest dla nich bezpieczeństwo i utrzymanie poziomu życia obywateli, a dopiero potem pomoc innym ludziom? Oczywiście zgadzam się, że w Polsce nakręcono spiralę strachu, która jest tym bardziej śmieszna, że u nas problem uchodźców nie istnieje. Sama nie widzę nic złego w dawaniu azylu ludziom, którzy uciekają przed wojną (ba, sądzę, że to całkowicie normalne i ludzkie). Nie widzę też niczego złego w tym, by w Europie żyli i pracowali ludzie pochodzący z różnych części świta. Ale nie chciałabym jednocześnie być mieszkanką dzielnicy jednego z zachodnioeuropejskich miast, która opanowana jest przez imigrantów, którzy nie przyjechali tutaj, ponieważ skusiły ich wartości europejskie, a jedynie socjal. Tak samo jak nie chciałabym być mieszkanką jakiekolwiek zachodnioeuropejskiego miasta i być narażoną na kontakt z Polakami, którzy nierzadko zachowują się zagranicą w sposób niecywilizowany. Po prostu imigracja powinna wiązać się z całkowitym szacunkiem i 100% respektowaniem praw i obyczajów kraju, w którym imigrant chce żyć. A w tej chwili imigracja wymknęła się spod kontroli przypomina chaos, co chyba nie jest tak całkiem bezpieczne, prawda?

  • Te nagłówki w gazetach są strasznie irytujące. Fakt.
    A z mojego podejścia do świata i ludzi. Kiedy dorastałam, byłam pewna, że nie patrzę na innych przez pryzmat stereotypów. Nieraz czułam się zażenowana, kiedy ktoś w moim towarzystwie oceniał innych na przykład przez pryzmat pochodzenia, czy orientacji seksualnej. Im więcej jednak osób, miejsc sytuacji poznawałam, tym częściej się łapałam na tym, że jednak sama mam w głowie jakieś wyobrażenia, bo czułam zaskoczenie, że taka osoba jest zupełnie inna, niż się spodziewałam (lepsza, gorsza, bardziej wykształcona i tak dalej i tak dalej). Na szczęście im częściej się tak działo, tym mniej starałam się na coś nastawiać, coraz częściej podchodziłam/ podchodzę do innych ludzi i miejsc bez jakiejś sprecyzowanej wizji.
    Ale jest też druga strona medalu. Im lepiej poznaję świat, tym bardziej widzę, że nie jest taki piękny i idealny, jak mi się kiedyś wydawało. I są pewne schematy zachowań, które się powtarzają. I nie mówię tu o tym, co można zobaczyć/ przeczytać w mediach, albo posłuchać w czyjejś, pełnej uprzedzeń rozmowie. Tylko o tym, czego doświadczyłam ja, albo ktoś kogo znam. Dlatego teraz, już się nie oburzam, kiedy ktoś, kogo znam powie o innej osobie: „A to taki typowy… Taka typowa…”, tylko biorę pod uwagę, że mój rozmówca może, ale nie musi mieć rację.

  • Gosia

    Zazwyczaj mowimy o stereotypach odnoszących sie do muzułmanów czy homoseksualistów a ja coraz częściej spotykam się z szufladkowaniem katolików. Często gdy przyznam się do swojego wyznania jestem z góry oceniana jako ktoś ”walnięty”, na bank homofob, ksenofob, maniakalny słuchacz stacji Rydzyka itp. Jednocześnie moi rozmówcy deklaruj ze jak ważny jest szacunek do innych wyznań. Smuci mnie ze katolcyzm jest niejako wyłączony z tego grona. Unikajmy wszelkich stereotypów.

  • Monika Joanna

    Temat jest bardzo trudny i bardzo delikatny. I nie ma jednoznacznych odpowiedzi, choć wszyscy bardzo byśmy tego chcieli. Bo np. taka sytuacja: w przedszkolu w okolicy, do którego chcę posłać swoje dziecko chodzi do potencjalnie naszej grupy dziesięcioro dzieci uchodźców i pięcioro dzieci Polaków. Zapisuję swoje dziecko, czy szukam innego przedszkola? Decyzja raczej trudna, ale jeśli wolę, by moje dziecko wychowywało się w kulturze rodzimej, to czy ktoś nie nazwie mnie wtedy rasistą? Trudne.