fot. Mały Kadr

Dawno nie toczyłam tak intensywnej wewnętrznej walki, jak podczas podejść do napisania tego tekstu. Jeden głos szepcze mi: zostaw to w spokoju. Drugi pyta: w imię czego będziesz milczeć? Poprawności „politycznej”? Otóż coraz bardziej niepokoi mnie współczesny trend regularnego zostawiania noworodków i niemowląt na wiele godzin, a nawet dni, by „matka mogła zająć się sobą”. I piszę to ja: feministka pełną gębą.

Od lat moda na energetyki zatacza coraz większe kręgi i bardzo mnie to niepokoi. Zwłaszcza, że wbrew popularnemu hasłu reklamowemu lidera energetyków, wcale nie dodają skrzydeł – a jeżeli już, to tylko na moment -, lecz je podcinają. Bo ciężko, gdy ma się zepsute zdrowie, zarówno to fizyczne jak i psychiczne – a do tego prowadzi nadużywanie energetyków – o zabawę, dobrą energię i błyskotliwość: a tak w świadomości konsumentów próbują zaistnieć energetyki.