Oprócz tego, że mam dwie córki, mam też 4-letniego syna.

Wprawdzie to dziecko mojej przyjaciółki, ale traktuję je jak własne. Dziś zrozumiałam, dlaczego tak się dzieje. Najpierw usłyszałam w radiu, że dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Przyjaźni. Następnie przeczytałam, że zaprzyjaźnione osoby mają często podobne DNA, tak jakby były dalekimi krewnymi!

Sformułowanie i spisanie refleksji związanych z wczorajszą wywiadówką w gimnazjum starszej córki zajmie mi trochę czasu, dlatego dziś zapraszam Was na krótki, lekki i luźny wpis poświęcony plastycznej działalności młodszej córki 🙂

Na pół godziny zostawiałam córkę samą z białą kartką papieru. Jakież było moje zdziwienie, gdy wróciłam! 😉

Medale, które powiesiłam sobie na szyi nie należą do mnie, lecz do mojej córki, bohaterki tekstu Jak poradzić sobie z niegrzecznym dzieckiem? który został przeczytany przez, bagatela, 42 tysiące 56 tysięcy osób! Oznacza to, że co najmniej połowa z Was zajrzała do mnie wtedy pierwszy raz. Możecie więc nie wiedzieć, że 5-letnia córka z tamtego wpisu, ma dziś 13 lat, uczy się w pierwszej klasie gimnazjum sportowego i wczoraj zdobyła medal w Mistrzostwach Polski!

Dziś opowiem Wam, jak radziła sobie w szkole podstawowej, zwłaszcza w relacjach z nauczycielami. Wbrew pozorom, nie było łatwo.

fot.Henric Silversnö

Gdy weszłam ze swoją niespełna 5-letnią córką do gabinetu psycholożki, ta od razu zwróciła się do dziecka i rzekła:

— Mam do ciebie ogromną prośbę. Chcę porozmawiać z twoją mamą. Czy możesz przez ten czas porysować w pokoju obok i przyjść dopiero kiedy cię zawołamy?

— Jaki ma pani problem? — następnie, tuż po tym jak dziecko wyszło, zwróciła się do mnie.

— Mam problem z córką. Często jest krnąbrna i nieposłuszna. Nie słucha moich i przedszkolanki próśb. Awanturuje się. Nie potrafi utrzymać porządku w pokoju, nie chce sprzątać zabawek. Na nic zdają się nakazy i nakazy, prośby i groźby. Gdy jej czegoś odmawiam, histeryzuje. Mogłabym tak opowiadać i opowiadać. Może już zawołam córkę? — spytałam.

— Nie chcę w ogóle rozmawiać z pani córką, nie ma takiej potrzeby. Chcę rozmawiać z panią — odparła, a ja zaniemówiłam.

Poznajcie 5-letnią Łobuz i 9-letniego Księciunia, czyli Hanię i Pawła. Co u nich słychać? Otóż planują wkrótce odbyć podróż po Londynie śladami bohaterów z bajek: Piotrusia Pana, Dzwoneczka, Misia Paddingtona, Mary Poppins, Harrego Pottera, 101 Dalmatyńczyków i Sherlocka Holmesa.


Tym pomysłem żyją od ponad roku: planują, wymyślają, kombinują, zgłębiają życiorysy bajkowych bohaterów, szperają, czytają, rysują, a nawet kręcą filmy! Trochę pomaga im w tym mama, choć – znając życie – bardziej przeszkadza: jak to rodzic…  A może zjesz, a może wypijesz, a może odrobisz lekcje, a może już czas spać? Bla bla bla. Typowa Mama.

Fotografowałyśmy dziś z młodszą córką dwie książki. Oczywiście jak zwykle, gdy aparat fotograficzny poszedł w ruch, przypałętały się do nas zwierzęta. To dobra okazja, żeby od razu podzielić się z Wami kilkoma dialogami, które w moim notesie widnieją pod hasłem: „książka”.

jeż pepe

Młodsza córka przegląda słownik ortograficzny. Nagle zasmucona stwierdza:
—  Mojego imienia oczywiście w słowniku nie ma 🙁

Zapewne co najmniej raz w życiu to przeżyłaś. W pracy gorący okres, przykładowo jesteś odpowiedzialna za ważne przedsięwzięcie. Dni mijają błyskawicznie, do godziny zero już coraz mniej czasu. Żeby ze wszystkim zdążyć, gimnastykujesz umysł, stawiasz czoła wyzwaniom, dwoisz się i troisz, część zadań delegujesz na innych, część odkładasz na bok, wyłączasz wszystkie rozpraszacze typu Facebook. Wszystko po to, by działać zgodnie z harmonogramem! By ze wszystkim zdążyć!

Jest ciężko, ale udaje się: odhaczasz kolejne zadania z tzw. listy do zrobienia. Pod koniec dnia bierzesz kalendarz i wypisujesz, co masz zrobić jutro, pojutrze, popojutrze. Oddychasz z ulgą: wygląda na to, że ze wszystkim wyrobisz się. 

Wybaczcie, dziś będę wścibska i zajrzę Wam do kieszeni. Właściwie to nie Wam, a Waszym dzieciom. Na moment. Chciałabym tylko zerknąć, czy ich kieszenie wypchane są pieniędzmi i czy są to okazjonalnie przekazywane im monety bądź banknoty, czy może regularnie wypłacana, stała kwota, zwana kieszonkowym?

Żeby było sprawiedliwie, sama też opowiem jak to wygląda w naszym domu.

— Mamo. — westchnęła starsza córka, gdy pochwaliłam jej rysunek. — Twoje słowo nie jest aż tak ważne dla oceny tego rysunku, bo dla matek prace plastyczne ich dzieci zawsze są najpiękniejsze, nawet gdy są słabe.

1

Nikt mi jednak nie zabroni pochwalić prac moich dzieci na własnym blogu! Zapraszam na wernisaż prac plastycznych córek Nishki, obowiązują stroje wieczorowe 😉