Bez osądów i ocen

Mnie historia Tomka Mackiewicza, którego kolejna próba zdobycia ukochanej góry pożegnała z życiem, umacnia w przekonaniu, by unikać ocen i osądów.

W moim domu odbywa się dyskusja: mąż nie stroni od pytań, po co to zrobił, po co tam szedł, a ja to rozumiem. Nie dlatego, że byłabym skłonna do podobnego ruchu, a skąd, ja nawet nigdy nie podejdę do skoku ze spadochronem czy z bungee, nie znoszę tej adrenaliny, mam jej za wystarczająco dużo w życiu codziennym. Jednak to nie oznacza, że mam prawo wyrokować i oceniać wybory życiowe innych i mierzyć ich swoją miarą. I rozumiem, dlaczego Tomek siódmy raz poszedł w Himalaje, mimo że miał czworo dzieci, które z pewnością bardzo kochał.

Oczywiście mamy prawo do uczuć i emocji, wyprawa Mackiewicza może budzić w nas niepokój, strach, a nawet złość, ale nie mamy prawa go oceniać i wydawać o nim osądów ani czuć się człowiekiem lepszym lub tym, który żyje „właściwiej”.

Podobnie jest w innych sferach życiowych – uszczypnijmy się w język zanim wydamy osąd o ludziach, którzy dokonują innych wyborów życiowych niż my: mają za dużo dzieci lub za mało lub w ogóle. Którzy nagle odchodzą z pracy i otwierają szalony biznes albo całe życie spędzają w tej samej pracy. Każdy z nas ma swoje, jedno życie i niech przeżyje je jak chce – realizując (lub nie) swoje marzenia, wizje, pragnienia i wspinając się na swoje Nanga Parbat.

#PeaceLoveNonJudgment

Komentarze:

  • Monika W

    to strasznie smutna historia, aczkolwiek wydaje się piękna. ale czy słusznym jest twierdzić, że Mackiewicz pożegnał się z życiem? Nikt tego jeszcze nie stwierdził…

  • Mila.concei

    Bardzo poruszyla mnie ta historia…o wiele bardziej niz bym kiedykolwiek pomyslala…

    W trakcie czytania o calej akcji trafilam na krotki wywiad z Tomkiemi…tak uderzylo mnie jak ten czlowiek wydawal sie szczesliwy! Taki spokojny, w widocznej harmonii z soba samym, z duza swiadomoscia siebie.
    Wiem jaka przebyl droge od uzaleznienia itp. ale to jak sie odnalazl, jakim czlowiekiem stal sie ostatecznie wydaje mi sie po prostu…no nie wiem…piekne. I tak sobie jeszcze mysle, ze skoro rodzina widziala, co daja mu gory i jak go uszczesliwiaja to jak mogli miec mu za zle, ze to robi..?
    I sam on powiedzial, ze nie boi sie juz tak smierci wiec mam nadzieje, ze w tych ostatnich chwilach (ktore byly lub beda, tego niestety nie wiemy..) znajdzie ukojenie i spokoj.

  • Ewcia

    Zgadzam się, niech każdy przeżyje życie jak chce. Tylko zastanawiam się , po co takiemu człowiekowi rodzina, dzieci, zona, które pewnie umierają ze strachu przy każdej takiej wyprawie. Wiadomo, że wiąże się to z wysokim ryzykiem, że tato/mąż nie wróci – o tym najwidoczniej taki człowiek nie mysli. Tylko co? Realizuje siebie? Swoje marzenia? A co z uczuciami bliskich? Jestem dokładnie tego zdania, że zyj człowieku jak chcesz, tylko nikogo nie krzywdź. Pamiętam jak kilka lat temu zginął w górach jakiś himalaista, a jego żona nawet nie chciała, żeby jego ciało sprowadzić do kraju – niech zostanie pochowany tam, gdzie chciał być, gdzie uważał, że było jego miejsce.

  • Człowiek ma to do siebie, że trudno jest mu utrzymać język za zębami. Zwłaszcza wtedy, gdy nie rozumie stanowiska, czy sposobu postępowania drugiej osoby. Ale mimo wszystko powinniśmy się postarać. My też robimy rzeczy, które dla innych są niezrozumiałe. Ponad to, co by było gdyby zeszli razem z tej góry- cali i zdrowi? Wszyscy wiwatowaliby im, gratulowali wspaniałej pasji i umiejętności podążania za marzeniami. Nie wyszło i zamiast słyszeć to samo, tyle jest osób nazywających ich głupcami. Smutno jest… Po prostu smutno, że historia ta zakończyła się tak, a nie inaczej…

  • Asia

    Dziś rano w radio wypowiadał się jego kolega i bardzo ładnie się o nim wypowiadał, ale jedno mnie uderzyło. Powiedział, że Tomek chciał zdobyć ten szczyt za wszelką cenę, spontanicznie, bez odpowiedniego ekwipunku (np. Tlenu) i tanio. I jeżeli jest to prawda to to bardzo brzydko z jego strony i mam prawo go oceniać. W końcu to z moich podatków zorganizowano akcję ratunkową dlatego, że Pan Tomek postanowił być lekkomyślny. Przede wszystkim chcąc wyruszyć w takie miejsce powinno się zapłacić odpowiednie ubezpieczenie, aby to ubezpieczenia wyruszają na pomoc lub podpisać że nie chce się ratunku w razie problemów. Ratownicy narazali dla tego człowieka swoje życie.

    • Zauważ Asiu, że ratownicy narażali dla tego człowieka swoje życie z własnej woli – bo go znali, bo mogli i chcieli chociaż spróbować mu pomóc. Ciężko przeliczać ludzkie życie na pieniądze – nawet te z podatków.

  • Ania

    Pięknie to ujęłaś. Zgadzam się z Tobą, ale tak trafnie nie potrafiłabym ująć w słowa tego co czuję.

  • Aleksandra Kaczyńska

    Uważam, że największą krzywdę rodzinie pana Mackiewicza wyrządzają owi hejterzy, szargając dobre imię zmarłego… W pierwszej chwili też przeszło mi przez myśl „po co tam szedł”, ale przecież nigdy nie wiemy, „co by było, gdyby”.