Wzruszający list 12-latki do dorosłego


Nauczycielka języka polskiego mojej córki poprosiła, żeby uczniowie w ramach pracy domowej napisali list do rodzica, który pomoże mu zrozumieć świat młodego człowieka. Tak mi się spodobał, że postanowiłam podzielić się nim z Wami, oczywiście uzyskując uprzednio zgodę Autorki listu.

Jak kiedyś wspominałam, nie odrabiam z dziećmi lekcji, jednak jest coś, z czym córki czasem do mnie przychodzą, aktualnie już tylko młodsza: sprawdzanie wypracowań i prac pisemnych pod kątem ortografii i interpunkcji. Chętnie to robię i gdy widzę błędy, daję wskazówki jak je poprawić. Staram się nie wtrącać w warstwę merytoryczną, chyba, że jakiś fragment jest niejasny, wtedy zachęcam, by napisała go jeszcze raz. W liście, który publikuję poniżej nie musiałam nic sugerować, z wyjątkiem kilku przecinków.

Drogi Rodzicu!

 

Witam Cię w moim liście, w którym krótko pomogę Ci zrozumieć świat młodego człowieka, takiego jak ja.

Po pierwsze, nie krzycz na mnie, gdy popełniam błędy. Ty też czasem się mylisz. Kolejną zasadą jest to, że nie zawsze będziemy malutkimi dziećmi i nie trzeba przypominać nam codziennie w drodze do szkoły, żeby uważać na przejściu dla pieszych czy na strasznych porywaczy. Oczywiście rodzice powinni dbać o swoje pociechy, ale proszę, nie przesadzajcie.

Już dwóch porad się dowiedziałeś, czas na kolejną. Pamiętaj, świat młodego człowieka składa się z wielu elementów, takich jak przyjaciele, nauka, rodzina, wygląd, ale też telefon, internet i portale społecznościowe. W związku z tym wiedz, że nie zawsze, gdy korzystamy z internetu wchodzimy na strony z wirusami, kupujemy aplikacje czy rozmawiamy z nieznanymi osobami. Oczywiście od czasu do czasu trzeba sprawdzić, co dziecko robi na komputerze bądź ogląda na telefonie. Jedną z najważniejszych rzeczy dla dziecka jest uszanowanie dorosłych, czyli najprościej mówiąc, traktowanie go jak normalnego człowieka, a nie jak nic nierozumiejącego, nieuważającego małego stworka.
Zbliżamy się do końca mojego listu, lecz jeszcze jedna rada. Pamiętaj, że gdy dziecko jest smutne, pociesz je, gdy wesołe, ciesz się razem z nim, ale nigdy, ale to nigdy nie obrażaj go, nie wypominaj mu błędów ani nie wprowadzaj go w kompleksy.

♥ ♥ 

Komentarze:

  • Nie jestem już młodym człowiekiem, ale i tak chętnie dałabym mojej mamie do przeczytania ten list. Nie zrobię tego tylko dlatego, że jak zwykle obrazi się.

    • Agata Ternka

      Mamy tą samą mamę? 😉

      • Wyglądasz na fajną kobietę. Możesz być moja 4 siostrą. Nie obrażę się 😉

    • Nastasja Filipowna

      Moja nie przyjęłaby do wiadomości, że to do niej.

    • Moja miała na takie uwagi jak w tym liście jedno słowo: ‚PRZESADZASZ.’

      • Natalia wi

        I jeszcze „Oj tam, oj tam” 🙁

  • „Oczywiście rodzice powinni dbać o swoje pociechy, ale proszę, nie przesadzajcie.” – a jednak czasem nie można się powstrzymać 😉 Tylko wziąć wszystkie rady do serca i zawsze je mieć je przy sobie.

    • Przyznaję, czasem trudno się powstrzymać. 😀

  • asjah

    To ja, jako polonistka ucząca w szóstych klasach dodam coś od siebie. Dla rodziców właśnie..
    Moi uczniowie mieli napisać opowiadanie. W pracy jednej z uczennic było sporo błędów ortograficznych i interpunkcyjnych, stylistycznie też słabo. Dałam trójkę. i zaczęło się.
    Dziewczyna, rozpłakała się, błagała wręcz, by oceny nie wpisywać do dziennika elektronicznego, ona napisze jeszcze raz, poprawi. Bo jak nie to mama jej zabierze telefon, da szlaban na komputer i w ogóle, bo to jest wg niej bardzo słaba ocena. Dziewczyna miała wsparcie kolegów, potwierdzali, że matka taka właśnie jest. Kiedy później, już w cztery oczy, zaproponowałam terapię, koniecznie z mamą, bo to ona ma kłopoty, usłyszałam… że matka chciała ją do psychologa posłać, bo bez przerwy płacze i jeszcze zrzuca winę na nią, że niby płacze przez nią, córka wyrodna! To dziecko jest terroryzowane w domu, a ja, nowa w tej szkole, niewiele mogę zrobić. Jeśli to taki tyran, to zaproszenie jej na rozmowę odbije się na dziecku, bo to ono jest złe.
    Może trochę nie na temat, ale mi ta zapłakana dziewczynka nie daje spokoju.

    • justcara

      Witam. Chciałabym, jako osoba, która posiada podobną mamę, tylko trochę gorszą, powiedzieć co dla takiego dziecka byłoby najlepsze. Faktycznie, wzywanie rodzica do szkoły w celu omówienia jego metod wychowawczych nie byłoby wyjściem, bo takie dziecko miałoby „przechlapane” za „obgadywanie” rodzica w szkole i „kłamanie” na jego temat. Dla mnie największym wsparciem okazała się rozmowa nauczyciela ze mną i nauczenie mnie, że nie wszystko co robię jest złe, a to co mam w domu muszę jednym uchem wpuszczać a drugim wypuszczać :-). Dzięki temu było mi łatwiej przychodzić do szkoły, a nawet nauczyłam się radzić sobie z mamą w domu, bo takich porad też trochę otrzymałam. Jeśli coś jest niejasne, to proszę dopytać, mam nadzieję, że chociaż podsunęłam pomysł na „zapłakaną dziewczynkę”.

    • Asjah, bardzo mi przykro z powodu tej dziewczynki 🙁 a zwłaszcza stosunku jej mamy, ech. Czy może rozmawiałaś z wychowawcą? I być może rada, którą daje Justcara – by porozmawiać z dziewczynką – tak na luzie, też coś da? Choć na pewno nie rozwiąże problemu. Ale może jakoś wesprze 12-latkę, da jej trochę siły. Ech 🙁

  • Magda

    Przerażające i ogromnie smutne jest to, że mamy takie matki. Obrażające się, toksyczne, nieszczęśliwe. Ja do dzisiaj, mając dwóch własnych synów i niemal czterdziestkę na karku, boję się czasem czegoś jej powiedzieć, aby jej nie urazić. Bo to ona poświęciła się dla mnie, rodząc dziecko z wpadki.
    Pocieszające jest to, że swoje dzieci wychowujemy (staramy się) wychować tak, aby nie podcinać im skrzydeł.

  • Córka powiedziała mi niedawno:
    – Fajnie, że taka byłaś
    – Jaka?
    – Nie mówiłaś mi co chwilę, że mam jeść