Przepis na idealnego męża

Pierwszy przepis na moim blogu. Przepis na idealnego męża. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy! 🙂

Choć uczciwie przyznam: ten tekst będzie oparty na teorii, a nie praktyce, bo mój mąż nie jest idealny. Uch, ma mnóstwo cech, które mnie strasznie denerwują!

Na przykład, to że prokrastynuje: odkłada niektóre sprawy na ostatnią chwilę.
Albo że zbyt długo robi w sklepie zakupy, analizując skrupulatnie produkty, składy, ceny.
Że jest nerwowy: łatwo wpada w gniew.
A gdy w ramach rozrywki ogląda memy, śmieje się z nich głośno. Irytuje mnie to i najchętniej zabrałabym mu za karę telefon za te rechoty i chichoty!!
Lub gdy nie podchodzi od razu do stołu, gdy wołam donośnie:
– OOOOBIAAD!
I muszę przypominać mu o tym kilka razy.
Albo że…

– Nishka, spoko, możesz nam opowiedzieć, co jeszcze irytuje cię w mężu, być może daje ci to jakieś ukojenie, ale czy przypadkiem nie zboczyłaś nieco z tematu? A właściwie czy nawet tego tematu w ogóle nie rozpoczęłaś? Miało chyba być o tym, jak znaleźć idealnego partnera, a nie o tym, jak twój partner jest nieidealny? Halo? Ziemia do Nishki? – pytacie.

– Racja, przepraszam, jestem dziś jakaś rozkojarzona. Otóż, Moi Drodzy, opowiem Wam pewną historię. Któregoś dnia do mędrca przybył rozżalony mężczyzna i rzekł:
– Mędrcu, jestem załamany. Tyle lat już szukam idealnej żony i nic. Za każdym razem rozczarowuję się. Mam już tego dość – zwierzył się przybity tą sytuacją.
– Spokojnie. To nic trudnego. Wystarczy, że dokładnie określisz, jakiej kobiety poszukujesz – odparł mędrzec.
– Chcę, żeby była inteligentna, opiekuńcza, odpowiedzialna, zaradna, dowcipna,  żeby miała dużo pasji i zainteresowań, lubiła ludzi, ale też żeby (…). – mężczyzna zaczął wyliczać te cechy i robił to jeszcze przez dobrych kilka minut.
– Wspaniale, świetny wybór! – pochwalił go mędrzec. – Jednak jeżeli chcesz związać się z taką kobietą, najpierw sam musisz się taki stać.

Tak, tak: bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie. Chcesz mieć dobrego męża? Bądź dobrą żoną. 🙂

Chcesz znaleźć idealnego mężczyznę? Stań się idealną kobietą. Niemożliwe? Oczywiście, że niemożliwe, bo idealni ludzie nie istnieją.

Och, jak bardzo lubimy zmieniać innych ludzi, prawda?

– Mógłbyś mieć lepszą pracę.
– Mógłbyś więcej zarabiać.
– Powinieneś panować nad swoimi emocjami.
– Za dużo czasu spędzasz wpatrzony w smartfon.
– Za mało czytasz.
– Popracuj nad sobą – radzimy, zamiast popracować nad sobą.

Jesteśmy gotowi poświęcić mnóstwo energii, żeby przeanalizować, co złego jest w innych, np. naszych mężach i co warto, żeby się w nich zmieniło. Ale już siły i ochoty na to, żeby zastanowić się, co moglibyśmy zmienić w sobie nam nie starcza! 🙂 Jak trafnie zauważył kiedyś, chyba na Twitterze, Lew Tołstoj: „Każdy myśli o zmienianiu świata, ale nikt nie myśli o zmianie samego siebie.”.

A przecież najszybszym sposobem na to, żeby zmienić zachowanie innych,
jest zmiana naszego względem nich zachowania. Mamy wszak ogromną skłonność do odbijania, niczym w lustrze, zachowania innych. Zgodzicie się z tym, prawda? Gdy ktoś jest wobec nas szczerze miły i życzliwy, mamy ochotę odwzajemnić mu się tym samym. Gdy ktoś jest wobec nas agresywny i opryskliwy, chcemy odpłacić mu pięknym za nadobne.

Ponadto przebywanie w towarzystwie „dobrych”, „pozytywnych” osób ma moc inspirowania. Mąż dużo przeklina? Ty zupełnie przestań używać wulgaryzmów i demonstracyjnie zamień wszystkie krzywe na motylów nogi!
Za dużo czasu spędza przez smartfonem? Ty odłóż telefon i oczywiście możesz to sygnalizować, robiąc sobie „dobry pijar”. Mój mąż od kilku tygodni doskonale wie, że bardzo ograniczyłam w weekendy i wieczorami patrzenie na monitor, bo często głośno obwieszczam, jak wiele czasu na tym zyskałam. Nie naciskam, ale w duchu liczę na to, że stanę się wzorem do naśladowania. 😉

Co więcej, gdy przeanalizujemy, co nas denerwuje w naszych partnerach, zwykle okazuje się, że wyraźnie odbija się tu też jakiś nasz problem. Gdy przyglądam się temu co irytuje mnie w mężu, widzę chęć sprawowania nad nim dużej kontroli. Wierzcie mi, gdy to sobie uświadomiłam, długo dochodziłam do siebie, bo zawsze byłam przekonana, że co jak co, ale ja na pewno nie kontroluję męża! Nigdy nie miałam pretensji, gdy gdzieś wychodził, nie byłam zazdrosna, dawałam mu tak zwana „wolną rękę” – przecież jest wolnym człowiekiem.

Ale gdy spojrzałam na drobnostki dnia codziennego, terroryzowanie, gdy nie przychodził OD RAZU na obiad, chęć wytłumaczenia mu, jaki styl pracy i robienia zakupów jest najlepszy oraz że memy to persona non grata, zrozumiałam, że wyraźnie próbuję mu narzucić swój styl myślenia i bycia.

I dlaczego próbuję brać odpowiedzialność za to, kiedy zacznie jeść? Może jeżeli któryś raz rzędu zje zimny posiłek lub gdy dojdzie do niego, że wszyscy domownicy skończyli już jeść, a jednak milej jest jeść w towarzystwie niż w samotności, zrozumie, że warto wstać, gdy żona woła na obiad? 🙂

Niech każdy zajmie się swoimi wadami, a świat będzie piękniejszy. 

Sztuką nie jest znaleźć idealnego partnera, bo tacy nie istnieją, lecz posiąść umiejętność negocjowania, znajdowania kompromisów, wybaczania, przekonywania oraz pracowania nad sobą, a nie innymi, np. mężem. 🙂

Życie razem to nie jest bajka. To spotkanie dwóch różnych światów, przyzwyczajeń, nawyków, gustów, upodobań, temperamentów, światopoglądów. Nawet jeżeli w dużej części zbliżonych, to jednak nigdy takich samych. Ciekawie ukazuje to poniższy film, w którym w roli głównej wystąpiły ludziki LEGO. 🙂

Polecam również drugi film z tego samego kanału:

Powodzenia w szukaniu idealnych mężów, narzeczonych, chłopaków i konkubentów: mam nadzieję, że mój przepis pomógł! 😉

Komentarze:

  • Miałem kiedyś bardzo dobrego kolegę. Widywaliśmy się kilka razy w tygodniu przez jakieś 8 lat. I nie jesteśmy już kolegami, z jednego prostego powodu: Zauważyłem, że na każde zwrócenie uwagi, reaguje odpowiedzią „a Ty to cośtam”. I tak w nieskończoność.

    Doprowadziło to do sytuacji, w której zacząłem wywiązywać się w stu procentach ze swoich obietnic i zobowiązań, przestałem do tego podchodzić tak luźno jak do tej pory. Przywiązywałem do tego uwagę całkowicie, by wyeliminować możliwość czepialstwa. Które to swoją drogą nie ustało.

    Ale zauważyłem, że od kiedy ja dbam o tę relację, kiedy ja pomimo tego, że mi się nie chce, to zmuszam się, by pójść z nim na trening – bo się umówiłem – zaczynam też więcej wymagać.

    Dając od siebie więcej, wprowadzamy na stałe wyższy standard relacji. Ja już kolegi nie mam, ale czuję się z tym świetnie, bo lepiej otaczać się ludźmi, którzy mają na nas pozytywny wpływ.

    I być może nie zawsze zmienimy zachowanie ludzi, niestety – ludzie nie traktują nas z wzajemnością, ludzie traktują nas jak chcą – ale myślę, że co stanie się na pewno, to fakt, że każda kolejna relacja będzie lepsza, bo z miejsca będziemy dawać podświadomy sygnał, że wymagamy więcej. Także zgadzam się z Niszką – zacznijmy od siebie.

  • <3

  • Oj Natalio wbrew pozorom lekkiej formuły post bardzo życiowy i mądry.
    Najbardziej widać po dzieciach jakim są naszym lustrem – wszak to „tabula rasa” 🙂
    Z mężem trochę trudniej gdyż ma swój już genetycznie zapisany temperament, wyuczone nawyki. Nie mniej jednak potwierdzam, że moje reakcje mają duży oddźwięk nie tylko w zachowaniu męża, ale i w pracy wśród kolegów 🙂