10 ważnych wątków wokół menstruacji, o których warto rozmawiać z córką i synem

O czym warto pamiętać, szykując się do rozmowy z dzieckiem o menstruacji?

Nie obrażajmy się, gdy córka NIE CHCE rozmawiać o swoim menarche, czyli pierwszym okresie

– Mam już okres – wypaliłam któregoś dnia, ja 12-letnia do mamy.
– Córeczko, gratuluję, wspaniale, to ważny dla ciebie dzień! Tak się cieszę, że możemy o tym porozmawiać!  – krzyknęła rozpromieniona.
– Nie będziemy o tym rozmawiać – ucięłam szybko i poszłam do swojego pokoju.

Zadanie wykonane: zakomunikowałam to mamie, bo pewnie chciała wiedzieć, ale niech nie liczy na nic więcej, to moja sprawa, moje życie, moje ciało. Myśl o tym, że miałabym wprowadzać mamę w swoją intymność, budziła we mnie sprzeciw i chęć postawienia wyraźnej granicy.

Moje córki zachowały się tak samo jak ich matka.

Kwintesencją bycia nastolatkiem jest przeobrażenie dziecka w dorosłego. I ironią losu jest, że o miesiączce, która jest jednym z objawów tej metamorfozy, nastolatka może nie chcieć z dorosłym rozmawiać, bo oto doświadcza drugiego wielkiego przeobrażenia: psychiki, która z dziecięcej, zależnej od rodziców, ma stać się dorosłą: samodzielną, niezależną, do-niczego-już-rodzica-nie-potrzebującą… (Tak jej się przynajmniej wydaje.).

A w tych wszystkich w momentach, w których nasze dziecko jednak chce i potrzebuje z nami kontaktu i rozmowy – bądźmy dostępni i empatyczni.  I jeżeli do rozmowy dojdzie, nie skupiajmy się tylko na kwestiach technicznych, typu podpaski i higiena, ale też na tych ze świata wewnętrznego naszego dziecka. Zaakceptujmy różne, również te trudne, emocje związane z miesiączką: strach, złość, lęk, wstyd, rozdrażnienie.

Zainicjujmy rozmowę o miesiączce jeszcze zanim córka zacznie menstruować

Przez około 10 lat jesteśmy dla naszych dzieci alfą i omegą, bogiem i boginią, głównym odnośnikiem i przewodnikiem, to do nas przybiegają ze swoimi troskami i wątpliwościami. I nagle ktoś, a dokładnie matka natura szykująca nasze potomstwo do usamodzielnienia się, strąca nas z piedestału. Stajemy się męczącym, umoralniającym, nudzącym, prawie-nic-nie-wiedzącym-o- życiu rodzicem.

Dlatego najlepszym momentem na zainicjowanie rozmowy o nadchodzącym wielkimi krokami dojrzewaniu, jest ten, w którym jeszcze do niego nie doszło, a my wciąż jesteśmy guru. 😉 Opowiedzmy o miesiączce, wytłumaczmy, zaciekawmy. Nie idealizujmy miesiączki, ale też nie straszmy i nie demonizujmy jej. 

Nie skupiajmy się tylko i głównie na tym, że dziewczynka, która dostała okres, teraz już jest kobietą i że oznacza to, że może zostać matką

Spójrzmy na to tak, że fakt, iż dziewczynki tak wcześnie dostają swój pierwszy okres jest pewnego rodzaju pozostałością po starych czasach. A nasze mózgi nie wiedzą, że mamy już 2020 rok, czasy się trochę zmieniły i nieco przesunął się wiek urodzenia swojego pierwszego dziecka, w Polsce to 27, w Europie 29. 😉 Wiecie, że np. w Średniowieczu, zgodnie z prawem kanonicznym, dla kobiet dolną granicą małżeństwa było 12 lat? I wtedy rzeczywiście słowa: „Dostałaś okres? Gratuluję, oznacza to, że jesteś już kobietą i możesz mieć dzieci!” były adekwatne. 😀

EDIT już po opublikowaniu tekstu: kolega historyk uświadomił mnie, że to mit, że w Średniowieczu kobiety tak wcześnie rodziły dzieci, owszem 12 lat było wiekiem sprawnym dla dziewcząt, a 15 dla chłopców, ale zdecydowania większość zostawała matkami mając około 20 lat.

Jednocześnie nie krytykuję faktu, że wspominamy o tym, ba, uważam, że warto o tym córkę i syna uświadomić, bo z biologicznego punktu widzenia miesiączka oznacza dojrzałość płciową do zostania rodzicem. Brak odpowiedniej edukacji seksualnej prowadzi do tego, że w Polsce co roku nastolatki rodzą około 7 tysięcy dzieci, a około 700 nastoletnich ciężarnych ma mniej niż 15 lat.

Zresztą ta rozmowa może być preludium do pogawędki o tym, że we współczesnym świecie możliwe są różne modele rodziny: klasycznie, gdzie dwoje rodziców wychowuje dziecko lub dzieci, ale też samodzielne rodzicielstwo lub bezdzietność. I że każda z tych opcji jest w porządku.

Nie hamujmy odwagi młodych w bezpośrednim mówieniu o okresie i cielesności

Wiedzmy, że pokolenie młodych jest inne niż nasze pokolenie (powiedziała Nishka Boomer) i nie oburzajmy się ich otwartym mówieniem o cielesności.

Niedawno córka mojej przyjaciółki powiedziała:

– Wiesz, mamo, ja wiem, jak sprowadzić do pionu naszego pana od wuefu, gdy nie liczy się z naszymi uczuciami. Mówię głośno i wyraźnie: PROSZĘ PANA, MAM OKRES I IDĘ ZMIENIĆ PODPASKĘ. Robi się wtedy czerwony jak burak i już nas nie dręczy.

To pokolenie dziewczyn, które nie może nadziwić się, dlaczego w niektórych reklamach podpasek krew menstruacyjną udaje niebieski tusz. Serio? Jeszcze bardziej trzeba ugruntować zakodowany w nas wstyd przed menstruacją, jako czymś, co trzeba ukryć, udać, że go nie ma, albo że jest inne niż naprawdę?

To pokolenie dziewczyn, które nie wstydzi się prosić chłopaków o to, by kupili im podpaski. Analogicznie: to pokolenie chłopaków, które nie wstydzi się (albo już wkrótce nie będzie się wstydzić) kupować swoim dziewczynom podpasek.

Nie wykluczajmy z rozmowy o miesiączce mężczyzn

Gdy mój syn będzie nieco starszy (aktualnie ma dopiero 4 lata) z nim również będę otwarcie rozmawiać o menstruacji, bo to będzie również jego sprawą, dotycząc jego siostry, mamy, dziewczyny, córki, żony, koleżanki. Warto, żeby każdy mężczyzna był świadomy tego, że podczas menstruacji kobieta może czuć się gorzej, słabiej, może czuć ból, intensywniej odczuwać emocje itd. Że może będzie potrzebować tzw. urlopu menstruacyjnego (dziś dostępnego np. we Włoszech i Japonii), czyli prawa do nieświadczenia obowiązku pracy z powodu dolegliwości związanych z okresem. Mimo że sama nie miałam nigdy problemów fizycznych ani psychicznych spowodowanych miesiączką, nie miałam więc wskazań do brania zwolnienia z tego powodu, wiem, że wiele kobiet je ma i bardzo im współczuję i chciałabym, żeby w Polsce takie rozwiązanie również zagościło.

Pamiętajmy, że każda kobieta jest inna 

Niektóre kobiety mają okres trwający dwa dni, inne pięć dni. Niektóre przeżywają intensywnie tzw. PMS, czyli zespół napięcia przedmiesiączkowego, mając okropne bóle brzucha lub wahania nastrojów, innym to jest obce. Niektóre doświadczają menarche, czyli pierwszej miesiączki mając 12, inne 16 lat. Niektóre doświadczają menopauzy, czyli ostatniej miesiączki mając 45, inne 55 lat. Co ważne: tak jak menarche nie czyni z dziewczynki kobiety, tak menopauza nie sprawia, że kobieta przestaje być kobietą. 

Niektóre miesiączkują regularnie, jak z zegarkiem w ręku, inne mają kilkudniowe przesunięcia. Każda kobieta ma inny próg bólu, inaczej przechodzi okres, ale też ciążę, poród, karmienie piersią. Dlatego porównywanie się, ustalanie „właściwych standardów” może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

Ważne jednak, żeby nie bagatelizować bólu i udać się po pomoc do lekarza, który postara się pomóc i być może ustalić przyczynę bólu.

Nie mówmy o okresie w tonie szyderczym i deprecjonującym kobiety

Nic tak mnie nie wkurza jak mizoginistyczne sugestie niektórych mężczyzn, a bywa że  i kobiet (!) pt: A CO TY TAKA NERWOWA, OKRES CI SIĘ ZBLIŻA?

To pokłosie mizoginistycznego utożsamiania menstruującej kobiety jako kogoś gorszego, odhumanizowanego, bo nie w pełni zasługującego na szacunek, człowieka. Najbardziej szkodliwym i stygmatyzującym założeniem jest ten o „nieczystości” i toksyczności kobiety mającej okres, którą z tego powodu trzeba odizolować. Źródło takiej postawy tkwi m.in. w Starym Testamencie, w Księdze Kapłańskiej 15,19 gdzie czytamy, że (…) „niewiasta, która co miesiąc cierpi płynienie krwi, przez siedem dni będzie odłączona; każdy, kto się jej dotknie, będzie nieczysty.” To m.in. dlatego właśnie kobiety nie mogły i wciąż w kościele katolickim nie mogą, być kapłankami: bo podczas miesiączki stanowią zagrożenie dla wszystkich świętych obrzędów, mogą skazić kościół, przedmioty liturgiczne, ołtarz, hostię.. 

Demaskujmy mity i zabobony wokół miesiączki

Mity i zabobony również są pokłosiem uważania menstruującej kobiety za dziwactwo. 

Jednym z nich jest przekonanie, że nie powinno się w trakcie okresu piec ciast, robić przetworów, farbować włosów, leczyć zębów u dentysty, brać ciepłych kąpieli – to wszystko nieprawda!

Dyskusyjne jest, czy faktem czy mitem jest, że kobiety mieszkające lub pracujące razem synchronizują się menstruacyjnie, czyli mają okresy w tym samym czasie. Tak naprawdę nie ma badań potwierdzających to. Owszem, tak być może, ale nie musi. Zresztą wcale o to nietrudno, bo skoro cykl kobiety może trwać od 21 do 35 dni, a okres od 2 do 6 dni to nie trudno, by niektóre dni się zbiegły. 😉 I szukanie dowodów na to ze swoich domów czy zakładów pracy jest li tylko dowodem anegdotycznym. 🙂

Skoro jesteśmy przy mitach, nie mogę nie wspomnieć o tym głoszącym, że podczas okresu nie można zajść w ciążę. Otóż można.

Rozmawiajmy otwarcie o swoich okresach z innymi kobietami

Często jest tak, że gdy kobieta dotychczas skrępowana rozmową o okresie, jest świadkiem rozmowy o tymże, otwiera się i zaczyna również o tym swobodnie konwersować i czuje w związku z tym ulgę. Dlatego zachęcam Was, żebyście rozmawiały na luzie i otwarcie o tym, nie tylko ze swoimi córkami, siostrami, ale i koleżankami. Być może taką cegiełką do naturalnego rozmawiania o tak naturalnym temacie, jakim jest, okres, jest mój dzisiejszy tekst. 🙂

Mogę też Wam podpowiedzieć pewien sympatyczny sposób na to, jak wesprzeć inną kobietę. Ja prawie zawsze mam w torebce awaryjną podpaskę, nawet kiedy wcale nie mam terminu okresu. Ale zdarzyło mi się dwa razy uratować  znajome, zaskoczone nagła wizytą Cioci z Ameryki. 😉 To uczucie, że mogę pomóc – bezcenne. Więc jeżeli kiedyś spotkacie mnie na ulicy i Wam też to się przydarzy, wiedzcie, że możecie na mnie liczyć. 😉

Vuokkoset
podpaski Vuokkoset

Partnerem tekstu jest marka Vuokkoset, producent kompostowalnych podpasek i wkładek 100% Bio, które od niedawna możecie kupić w sklepach Rossmann w całej Polsce. Polecam, nie tylko dla młodych dziewczyn stojących u progu kobiecości, ale i dla tych dojrzałych. Na uwagę zasługuje ich naturalny skład – bawełna organiczna i pulpa z celulozy roślinnej bielone tlenem, bez syntetycznych dodatków chemicznych, substacji zapachowych i innych potencjalnych alergenów oraz to, że ulegają biodegradacji w warunkach domowych. Nawet wybierając jednorazowe produkty możecie podejmować lepsze i bardziej ekologiczne decyzje zakupowe – a dziś każda cegiełka na rzecz środowiska jest na wagę złota!

Przy okazji bardzo polecam Wam piękny tekst Sary Ferreiry pt. Pierwsza miesiączka, czyli uczmy swoje córki, żeby nie mówić o tym szeptem <3

Komentarze: