Czy dawać dziecku kieszonkowe?

Wybaczcie, dziś będę wścibska i zajrzę Wam do kieszeni. Właściwie to nie Wam, a Waszym dzieciom. Na moment. Chciałabym tylko zerknąć, czy ich kieszenie wypchane są pieniędzmi i czy są to okazjonalnie przekazywane im monety bądź banknoty, czy może regularnie wypłacana, stała kwota, zwana kieszonkowym?

Żeby było sprawiedliwie, sama też opowiem jak to wygląda w naszym domu.

Starsza, 13-letnia córka otrzymuje ode mnie co miesiąc 50 zł. Uważa oczywiście, że to zdecydowanie za mało. W zależności od potrzeb dostaje ode mnie oddzielne pieniądze na ubrania i buty, ale np. biżuterię finansuje sobie sama. Poza tym dajemy jej czasem zarobić, np. tato zleca jej za pieniądze wpisywanie danych do tabelek, a ja adresowanie przesyłek bądź porządkowanie dokumentów itp.

Natomiast 8-letnia córka kieszonkowego nie otrzymuje. Owszem, dostaje czasem drobne kwoty, np. prosi mnie o 2 zł na „bułeczkę ze sklepiku szkolnego”. Chodzi mi po głowie myśl, że może jednak warto byłoby dawać jej jakąś stałą sumę, by nauczyła się gospodarować pieniędzmi?

Jestem bardzo ciekawa jak to wygląda u Was, bądź jak chcecie, żeby to wyglądało w przyszłości. Dajecie swoim dzieciom kieszonkowe? Jaka to jest kwota? Jak często: co tydzień, co miesiąc? Od jakiego roku życia Wasze dzieci zaczęły dostawać lub zaczną dostawać od Was pieniądze? A może jesteście przeciwnikami dawania dzieciom kieszonkowego?

Tradycyjnie, nie może zabraknąć rodzinnego dialogu:

— Mamo, masz teraz w portfelu jakieś pieniądze?

— Nie, nie mam gotówki — odparłam.

— Czyli można powiedzieć, że jesteś takim jakby bankrutem, prawda? — skonstatowała 8-latka.

zdjęcie: Flickr

Komentarze: