Ile masz już wiosen, czyli rodzinne dialogi o wieku

 

fot. Mert Alas & Marcus Piggott

Podsłuchane w przedszkolu. Dwóch malców rozmawia o nowej nauczycielce.
– To jaka jest? – pyta chłopiec.
– Stara – odpowiada kolega.
– Bardzo stara? – pyta dalej ten ciekawski.
– Bardzo. Ma chyba z 25 lat.

*
– Tato, a ty już masz 40 lat?
– (stanowczo) NIE! (ciszej) Mam 39 (jeszcze ciszej) i 11 miesięcy (szeptem) i 19 dni.

*
Moja 70-letnia prababcia do mojej mamy (dialog z tekstu Ludzie, którzy na zawsze pozostają młodzi):

— Wnusiu, patrzysz teraz na starą kobietę, a ja wciąż jestem tą samą dziewczyną, którą byłam, mając tyle lat co ty teraz. Widzisz pomarszczoną staruszkę, a we mnie wciąż jest ta sama młoda 20-letnia dziewczyna. Patrzę na te swoje pomarszczone dłonie, twarz, a w środku mam tyle energii, że mogłabym biec, tańczyć, całować!

*
Starsza córka (14) tłumaczy coś młodszej (9):

– Teraz nie możesz bawić się ogniem, teraz jesteś jeszcze za młoda.
– To kiedy będę mogła?
– Jak skończysz 12 lat. Bo od 12 roku życia człowiek staje się świadomy.

*
Starsza córka, w typowy dla nastolatki sposób, czyli rozpaczliwy i egzaltowany, z pretensją w głosie:

– Mamo! Dlaczego tak mnie skrzywdziłaś i urodziłaś mnie tak późno?!

Moja mina: bezcenna. Dawno nie zaniemówiłam aż tak jak w momencie, w którym usłyszałam to pytanie. Kto nów i nie wie, niech przeczyta: Mam 19 lat i jestem w ciąży.

– Jestem najmłodsza w klasie, 14 lat skończę dopiero pod koniec listopada, a wszyscy już zaraz będą mieli 15 lat!

*
– Mamo, ile jeszcze będziesz żyła? – spytała mnie moja 7-letnia wówczas córka.
– Długo… – odparłam nieco zaskoczona.
– Ale ile jeszcze lat? — dziecko nie ustępowało.
– Dwadzieścia lat na pewno.
– Naprawdę? Aż tyle?!
– A kto wie, może nawet czterdzieści! — krzyknęłam radośnie.
– Nie, no już bez przesady, to chyba niemożliwe, mamo!— dziecko roześmiało się, jakby usłyszało wyborny żart.

Taka ze mnie Nishka Żartownishka 😉

Komentarze: