Na co uważać podczas psychoterapii? Moja historia

O dobroczynnym wpływie psychoterapii mówiłam w różnych miejscach w internecie nie raz. Pójście na psychoterapię było jedną z najważniejszych i najmądrzejszych decyzji w moim życiu. W TOP3. Może i na pierwszym miejscu?

Partnerem tego tekstu jest HeyDoc, dzięki któremu możecie spotkać się z psychoterapeutą lub psychiatrą online. A przy okazji także z różnymi innymi lekarzami specjalistami.

Jak do tego doszło, że znalazłam się na psychoterapii?

Otóż moja przyjaciółka zawsze w uwagą i życzliwością wysłuchiwała o moich problemach, ale któregoś dnia, widząc że nadal, mimo wszystko, kroczę drogą ku samodestrukcji, w pewnym momencie rozłożyła bezradnie ręce i rzekła:

– Natalia, nie jestem w stanie ci pomóc, ale mogę dać ci numer do psychoterapeuty.

I tak oto, 7 lat temu, zaczęła się moja przygoda z psychoterapią.

Jaki nurt psychoterapii?

Gdy robię czasem na Instagramie sesję pytań i odpowiedzi, bardzo często jestem pytana o nurt psychoterapii, w jakim byłam, dlatego domyślam się, że Was również może to zainteresować.

Pierwszy rok terapii upłynął mi w nurcie humanistycznym: Gestalt, który musiałyśmy przerwać ze względu na to, że psychoterapeutka była w zaawansowanej ciąży. Jako że zdecydowanie nie czułam się wtedy na siłach, by zrobić półroczną przerwę w psychoterapii i czekać na powrót mojej terapeutki, bo miałam „rozgrzebane” różne sprawy, skorzystałam z jej rady, by udać się na psychoterapię grupową, która akurat ruszała. 

Przyznam, że zareagowałam na tę sugestię bez entuzjazmu głównie ze względy na nurt, w którym pracował prowadzący grupę terapeuta. Nurt psychoanalityczny. 

– Słyszałam, że jest zdystansowany, obojętny, wręcz zimny. A ty jesteś taka ciepła, dobra, empatyczna… – żaliłam się terapeutce.

– Rzeczywiście nurt humanistyczny i psychoanalityczny są w pewnym sensie na dwóch przeciwległych biegunach, jeżeli chodzi o styl pracy i atmosferę – powiedziała coś w tym stylu, nie odtwarzam dokładnie jej słów, bo minęło już 6 lat od tej rozmowy. – Jednak mogę zapewnić cię, że oba nurty, tak jak kilka innych, np. terapia psychodynamiczna, poznawczo-behawioralna, systemowa, rekomendowanych przez towarzystwa psychoterapeutyczne i prowadzone przez wykwalifikowanych terapeutów, są równie skuteczne. Innymi metodami, ale dochodzimy do tego samego punktu – dodała.

A skoro ufałam jej, poszłam za jej radą. I to była świetna decyzja. W psychoanalitycznej terapii grupowej byłam 4,5 roku – ale nie przerażajcie się długością, to taki nurt i nie każda terapia trwa aż tak długo.

Po co iść na psychoterapię?

Żeby poczuć się lepiej. Żeby rozłożyć na łopatki swój lęk, np. przed bliskością lub odrzuceniem lub skłonnością do wikłania się w romanse mimo pozostawania w stałym związku lub brakiem asertywności bądź wiary w siebie i wiele innych, które sprawiają, że nasze życie się chwieje. A dzięki terapii ustabilizuje się i wzmocni nas.

Umiejętności, których nabywamy podczas psychoterapii, pomagają nam inaczej spojrzeć na siebie i świat. Uczymy się, jak odróżnić sytuacje, na które mamy wpływ od tych, których zmienić nie możemy, bo jest to poza polem naszych możliwości. Dzięki temu możemy  skoncentrować się na poprawie obszarów, nad którymi mamy kontrolę.

Psychoterapia też UODPARNIA NAS, dzięki czemu łatwiej nam radzić sobie w życiu. W pewnym momencie przestajemy bać się różnych rzeczy, że np. coś zepsujemy, że nie poradzimy sobie, że ktoś nas opuści lub wyśmieje itd. Dzięki psychoterapii zyskujemy nową perspektywę i nowe sposoby myślenia i zachowania.

Czy terapeuta jest cudotwórcą?

W pewnym sensie tak. 😉 Jego umiejętność zadawania pytań i uważnego słuchania bez oceniania pozwalają zdziałać cuda. Jednak Ty też jesteś cudotwórcą! Bo psychoterapia to leczenie oparte na relacji: między pacjentem, nazywanym też czasem: klientem, a psychoterapeutą. Psychoterapia to dialog o właściwościach leczniczych.

Czy nie można więc porozmawiać po prostu z przyjacielem lub znajomym?

Oczywiście rozmowa z drugim człowiekiem jest mega wartościowa i nie przestawajmy jej praktykować! Jednak jest coś, co w ogromnym stopniu różni psychoterapeutę od nawet najbardziej uważnego i serdecznego przyjaciela czy znajomego. To jego neutralność i obiektywność. Terapeuta nie ma żadnej relacji z Twoim partnerem, rodzicem, rodzeństwem, szefem czy dzieckiem (o których będziesz pewnie opowiadać). Jedyną osobą, która interesuje terapeutę, jesteś Ty. A w tym wszystkim jest nieoceniający. Możesz mieć pewność, że terapeuta nie pomyśli o Tobie nic złego, cokolwiek byś nie mówił/a lub robił/a. Jest po to, by Ci pomóc i jest do Ciebie w pełni pozytywnie nastawiony, nawet jeżeli tego nie okazuje. 

Co robi psychoterapeuta?

Pozwala Ci zidentyfikować różne wzorce zachowania, których się trzymasz: np to że ilekroć zabierasz się za jakąś czynność, słyszysz wewnętrzny głos: „TO CI SIĘ NIE UDA.
ZNÓW COS ZEPSUJESZ.
WYŚMIEJĄ CIĘ.
Z CZYM DO LUDZI?” 

Lub że ilekroć masz w jakiejś relacji, np. miłosnej, dobry czas, to zaraz to się psuje i np. prowokujesz kłótnię. Albo że w pewnych sytuacjach obezwładnia Cię wszechogarniające poczucie bezradności i smutku.

Terapeuta pomaga Ci zobaczyć Twoje różne wzorce zachowania i myślenia i zmienić je.  Dzięki temu poprawie ulegają i inne obszary życia: miłosne, towarzyskie, zawodowe itd. Słyszałam – tylko niestety nie mogę znaleźć tych badań – że większość ludzi po odbyciu psychoterapii zaczyna zarabiać więcej pieniędzy. 🙂 Stoi za tym zapewne kilka czynników: 

stajemy się bardziej asertywni i np. nie boimy się poprosić o podwyżkę lub nabieramy odwagi, by zmienić pracę lub podjąć się jakiegoś przedsięwzięcia, bo rośnie nasze poczucie własnej wartości. 

Czy muszę lubić psychoterapeutę?

Mówi się, że najbardziej lecząca jest relacja z terapeutą. Więc, tak: warto znaleźć kogoś z kim będziemy czuć „chemię”. Ale nie mylmy tego z „nadawanem na wspólnej fali” i szukaniem w terapeucie kogoś na kształt przyjaciela. Bo w terapii nie o to chodzi.

Myślę, że najważniejsze jest, żeby móc terapeucie zaufać.

A to, że podczas terapii będą pojawiać się różne emocje wobec terapeuty: złość, poczucie bycia zawiedzionym, strach itd – to też jest ciekawe doświadczenie, bo pozwala nam przepracować to. I zastanowić się, dlaczego to czujemy.

Czy trzeba się jakoś przygotować do pierwszej wizyty?

Nie. To nie żaden egzamin ani konkurs ani rozmowa kwalifikacyjna: nie musisz wcale dobrze na nim wypaść. Wprost przeciwnie masz prawo wypaść na nim „źle” i np. płakać. Słowo „źle” biorę oczywiście w wielki cudzysłów. 

Czy dziś, po kilku latach terapii, moje problemy minęły?

W ogromnej mierze tak! Nie znaczy to jednak, że wszystko jest teraz idealne, że nie mam gorszych chwil. Ale wiecie, co wtedy robię? Uruchamiam, jak to mówię, swojego „Wewnętrznego Terapeutę”, czyli wyobrażam sobie, co powiedziałby na to, czyli właśnie korzystanie z NARZĘDZI, w które podczas terapii wyposażyłam się, zamiast brnąć w stare schematy, jest wyjątkowo drogocenne.

Czy psychoterapeuta podpowie mi jak żyć?

Niestety nie… Ile razy marzyłam o tym, że dał mi jakąś radę! A tu guzik. ALE dzięki jego pytaniom, czasem parafrazom tego, co mówiłam, albo analogiom, które pomagał mi odnajdować, wielokrotnie doznawałam iluminacji. I wiedziałam, co warto zrobić. 

Psychoterapia to WSPÓŁPRACA. Czyli on nie podpowie Ci wprost, jak żyć, ale dzięki jego wskazówkom, które porozstawia na Twojej drodze, łatwiej dojdziesz do celu. Przy okazji bardzo polecam materiały tworzone przez psychoterapeutki na stronie „Zdrowa Głowa”: TUTAJ podcast, TUTAJ Instagram, TUTAJ strona.

Na co podczas psychoterapii uważać?

Na swój umysł. A dokładniej na to, że będzie na różne sposoby próbował wrócić do starych wzorców myślenia i zachowania. Będzie Ci czasem szeptał: 

– Po co ci ta psychoterapia? Czy naprawdę żyło Ci się źle bez niej? Teraz tylko ryczysz.

(no właśnie, o tym nie wspomniałam: podczas wielu sesji możesz płakać albo dokopywać się do różnych trudnych wspomnieć lub uczuć i czuć się przez to przez jakiś czas paradoksalnie gorzej, ale to jest potrzebne od tego, żeby poczuć się lepiej.)

– A skąd wiesz, że terapeuta zna się na rzeczy? – będzie ci szeptał ten głos.

Warto wyłapywać takie chwile. Ja korzystałam z mojej autorskiej metody pt „A co, jeśli terapeuta ma rację?” Śmiało możecie jej używać! 🙂

Otóż ilekroć psychoterapeuta powiedział coś, co mnie złościło lub z czym NIE zgadzałam się, to po kilku godzinach, czasem dniach, chodzenia z tym: z tą NIEZGODĄ NA SUGESTIĘ TERAPEUTY, mówiłam sobie:

– A co, jeśli terapeuta ma rację?

Oczywiście wtedy budził się mój inny głos: który mówił:

– NIE ma. Owszem często ma, ale akurat w tej sprawie nie ma. 
– A co, jeżeli ma rację? 
(…)

I wtedy doznawałam olśnienia. Przełamując swoje blokady, zaprzeczenie i upór, odkrywałam zupełnie nową perspektywę. i w głowie zaczynały mi się składać różne puzzle.

Psychoterapeuta online?

Zdecydowaną większość psychoterapii odbyłam stacjonarnie. Jednak w ostatnich kilku miesiącach jej trwania wszystkich nas zaskoczyła pandemia i my również przeszliśmy na terapię online. Wydawało się to niemożliwe do zrealizowania, a jednak udało się. Dwie bliskie mi osoby na co dzień korzystają wyłącznie z psychoterapii online. Jedna mieszka w innym kraju, druga w innym mieście. Da się.

HeyDoc, czyli partner tego filmu, oferuje mobilny dostęp do psychoterapeuty i psychiatry oraz lekarzy różnych innych specjalności. TUTAJ możecie wejść na stronę HeyDoc.

W dowolnym miejscu, gdziekolwiek jesteście (oczywiście ważne, żeby zadbać o intymność i kąt, w którym znajdziecie odosobnienie), bez konieczności dojeżdżania do placówki zdrowia, czekania i powrotu stamtąd, możecie skonsultować swoje dolegliwości czy wyniki badań albo – gdy już będziecie zdiagnozowani – poprosić o e-receptę lub e-zwolnienie.To daje, przynajmniej mi, która już nie raz korzystała z telemedycyny, duże poczucie komfortu i niezależności. Obsługa HeyDoc jest prosta i bezpieczna. Dodatkowo, możecie skorzystać z bezpłatnego narzędzia HeyCzeker, które wykorzystuje możliwości sztucznej inteligencji i pozwala dokonać wstępnej oceny stanu zdrowia. TUTAJ możecie sprawdzić, jak działa HeyCzeker.

Na psychoterapię chodziłam stacjonarnie, ale z usług telemedycyny korzystam często, bo tak jest wygodnie. A Wy? 🙂 

Jestem ciekawa, czy chodziliście na psychoterapię? Albo planujecie?

Komentarze: