Niesamowita historia o tym, jak mój mąż oszczędził 10 tysięcy złotych w jeden dzień

3mistrzoszczedzania
fot. Agnieszka Dzieniszewska

— Tato, musisz mi coś powiedzieć. Czy miałeś kiedyś jakieś marzenia, które potem spełniły się? — spytała ojca młodsza córka, której nauczycielka w ramach pracy domowej zleciła przeprowadzenie takich badań.

Pozwólcie, że w tym miejscu urwę na chwilę ten wątek i jaka była jego dalsza część, zdradzę ciut później.

*

Mieliśmy kilka koncepcji na to jak spędzić wakacje. Jedną z nich był wyjazd do Włoch. Jednak z powodu mojej zaawansowanej ciąży, w którym to stanie wówczas przebywałam, wizja pokonania tysięcy kilometrów, a następnie „relaksu” przy 37-stopniowych upałach, przeraziła mnie. Namówiłam więc rodzinę na to, żebyśmy w tym roku wybrali bardziej przyjazne ciężarnej miejsce na wakacje: Łotwę. Dość blisko od naszego miejsca zamieszkania, piękne plaże puste po horyzont, rześka morska bryza, spokój, odludzie, relaks. Przystali na mój pomysł, więc czym prędzej zarezerwowałam mieszkanie.

Gdy zbliżał się czas wyjazdu, wpadłam w panikę. Pomyślałam, że mimo iż Łotwa jest od nas bliżej niż Włochy to jednak wciąż daleko, a – z całym szacunkiem dla Łotyszy – wolałabym urodzić dziecko w Polsce i to w terminie. A bałam się, że dość długa podróż mogłaby przyspieszyć akcję porodową.

  Słuchajcie, muszę Wam coś powiedzieć —  oznajmiłam któregoś popołudnia domownikom. —  Czy nie mielibyście nic przeciwko temu, żebyśmy jednak zrezygnowali z wyjazdu na Łotwę? —  spytałam niepewnie i nieco zawstydzona, bo zdawałam sobie sprawę z tego, że to już kolejna zmiana wakacyjnych planów. Co ważne i Włochy i Łotwę wymyśliłam JA i to również JA je sobie „odmyśliłam”.

  A czy przypadkiem nie opłaciłaś już mieszkania i to z opcją bez zwrotu wpłaconej zaliczki? —  spytał mąż.

— Tak, opłaciłam połowę. Ale to nic, ja już to wszystko przemyślałam. Nie jadąc na Łotwę oszczędzimy jakieś 1500 zł, które musielibyśmy wydać na paliwo i drugą część opłaty za mieszkanie i za to możemy jechać nad polskie jezioro! Już nawet znalazłam rewelacyjną miejscówkę, chodźcie pokażę Wam, to tylko 120 kilometrów od naszego domu!

Zawsze skrupulatnie liczę hajs, sałatę oraz kapustę

Kilka godzin później mąż usiadł przed komputerem, zamaszyście coś wystukał na klawiaturze i następnie, na znak zadowolenia i dumy z siebie, klasnął rękoma.

  Ha! —  wykrzyknął radośnie. —  Właśnie oszczędziłem 10 tysięcy złotych!
Jak to? —  spytała młodsza córka.
  Zarezerwowałem mieszkanie w Nowym Jorku, wpłaciłem 3 tysiące złotych zaliczki, następnie podjąłem decyzję o tym, żeby jednak tam nie jechać. Wprawdzie tej zaliczki już nie odzyskam, ale to nic! Przecież jadąc do Stanów wydałbym masę pieniędzy na podróż i pobyt, musiałbym opłacić resztę czynszu za mieszkanie, nie mówiąc już o prezentach dla Was. A tak: nie jadąc tam, mam co najmniej 10 tysięcy w kieszeni! Mama, którą zainspirowała mnie do takiego sposobu, ma niezłą głowę do oszczędzania! — krzyknął pełen zachwytu dla moich umiejętności.

Ojtam ojtam 🙂

4mistrzoszczedzaniaOdłożyliśmy podczas wakacji z mężem tyle kapusty i sałaty, że doprawdy nie wiem, gdzie je trzymać!

Jakie mam jeszcze sposoby na oszczędzanie, dowiecie się TUTAJ – będzie mi bardzo miło, jeżeli zechcecie zajrzeć i je przeczytać, bo, na myśl o tym, jakie rewelacyjne sposoby wymyśliłam, jestem z siebie naprawdę dumna! 🙂 #złażona

A sprawcą całego zamieszania jest eurobank, który zaprosił mnie do udziału w  kampanii #mistrzoszczedzania i zabawy: miałam wstąpić do jednej z drużyn rywalizujących o to, kto podzieli się lepszymi sposobami na oszczędzanie: mężczyźni czy kobiety. Jako że dozwolona była formuła wesoła i z przymrużeniem oka, chętnie wzięłam w tym udział. 

Moją, kobiecą, drużynę tworzy kilka świetnych babeczek, m.in. Dorota Kamińska, natomiast męską kilku sympatycznych panów. Ale nie ma chyba wątpliwości, kto ma lepsze pomysły – wiadomo, że MOJA drużyna, prawda? Możecie to wyrazić, oddając na nas głos. Możecie też, do czego Was zachęcam, wziąć udział w konkursie i podzielić się swoim sposobem na oszczędzanie, zwłaszcza że nagrody są bardzo atrakcyjne: m.in. karta podarunkowa na wycieczkę o wartości sześciu tysięcy złotych – zajrzyjcie na stronę Mistrz Oszczędzania! 

*

Tymczasem, zgodnie z obietnicą, wróćmy do naszego dialogu ze wstępu:

— Tato, musisz mi coś powiedzieć. Czy miałeś kiedyś jakieś marzenia, które potem spełniły się? — spytała ojca młodsza córka, której nauczycielka w ramach pracy domowej zleciła przeprowadzenie takich badań.

— Tak, miałem marzenia i  niektóre spełniły się. Zwłaszcza takie jedno marzenie…—  zawiesił głos. — I TERAZ  ŻAŁUJĘ — dodał, udając totalnie przybitego i wpatrując się z mroczną miną w jeden punkt w podłodze.

— Mamo, nie chcę nic sugerować… — do rozmowy wtrąciła się starsza córka. — Ale czy tato, mówiąc to, nie spojrzał „przypadkiem” wymownie na ciebie?

🙂

Tak, owszem: spojrzał na mnie, a tym marzeniem, było to, żebyśmy się ze sobą związali na zawsze. Dlaczego żałuje, zrozumiecie przeczytawszy tutaj moje sposoby na oszczędzanie. 🙂

tekst powstał we współpracy z eurobankiem

Komentarze: