Seksualność: tak. Seksualizacja: nie. O podstawowej różnicy między tymi pojęciami

seksualizacja

Kiedy trzy miesiące temu pisałam tekst określający malowanie paznokci małym dziewczynkom jako jeden z przejawów zjawiska seksualizacji dzieci, mąż ostrzegał mnie:

— Jesteś pewna, że chcesz to zrobić? Uderzysz tym tekstem w tkwiące w wielu ludziach od stuleci proste mechanizmy atawistyczne, na których budują swoją rzeczywistość i możesz potem tego żałować, spotka cię zemsta.

Byłam pewna, że przesadza. A jednak: nie mylił się.

Gdy opublikowałam tekst Malowanie paznokci małym dziewczynkom. Mamo, opamiętaj się, część osób przybyłych z innych blogów słownie mnie zlinczowała. Pierwszy i jak na razie ostatni raz w życiu musiałam usuwać komentarze.

Wbrew pozorom, czułym punktem nie były dzieci (wobec których użyłam sformułowania „obiekty seksualne”), lecz to, że próbowałam podważyć budowany od stuleci atawistyczny mechanizm, zgodnie z którym przede wszystkich uroda i seksualność pozwoli nam przetrwać, pielęgnujmy ją więc i podkreślajmy. Taka narracja wtłaczana jest wielu kobietom do dziś, ostatnio coraz młodszym i jest to związane ze zjawiskiem tzw. komercjalizacji dzieci. Na biznesie kosmetyczno – gadżetowym dla „małych kobietek” można zbić naprawdę duże pieniądze! Ja wychowuję dzieci w nieco innej narracji, o której pisałam w tekście Kult bycia pięknym.

Kiedy kilka tygodni temu Magazyn Mammazine poprosił mnie o napisanie artykułu o seksualizacji pomyślałam, że jest to dobry moment. Emocje po tamtym tekście opadły, a ja mam szansę i pretekst, by jeszcze raz – tym razem z zupełnie innej perspektywy wytłumaczyć, czym jest seksualizacja i czym różni się od seksualności (bo mnóstwo osób myli te pojęcia) i że przede wszystkim:

Zjawisko seksualizacji dzieci nie jest wymysłem Nishki! O tym zjawisku powstało wiele opracowań, raportów, o tym uczyłam się na studiach, czytałam itd.

Tyle tytułem wstępu, poniższa część ukazała się w najnowszym Mammazine – polecam lekturę całego Magazynu  🙂

Czym się różni seksualność od seksualizacji?

Pojęcie seksualności często jest mylone z pojęciem seksualizacji, tymczasem, mimo że oba odnoszą się do sfery seksualnej, oznaczają coś zupełnie innego. Tak jak pierwsze jest zjawiskiem naturalnym i nie należy go tłumić, tak drugie niesie za sobą wiele niebezpieczeństw i należy mu przeciwdziałać.

Seksualność łączy się z pojęciem istoty seksualnej. Seksualność to nagość, natura.

Odkrywanie swojej seksualności jest bardzo ważnym etapem rozwoju, to odczuwanie seksualności, świadomość bycia istotą seksualną, poznawanie, badanie i eksplorowanie swojego ciała, masturbacja, zainteresowanie genitaliami (zabawa w dorosłych, w „lekarza”, rysowanie genitaliów, wypytywanie o nie). Oswajanie się ze swoją seksualnością jest ważne dla rozwoju człowieka, nie należy swojej seksualności i cielesności tłumić, udawać że jej nie ma.

Natomiast seksualizacja łączy się z pojęciem obiektu seksualnego. Seksualizacja to gadżety i akcesoria (ubrania, bielizna, kosmetyki itd.) mające uczynić ciało atrakcyjniejszym seksualnie.

To czynienie z istoty seksualnej obiektu seksualnego, presja na to by wyglądać seksownie, podkreślanie seksowności za pomocą ubrań, makijażu, butów, akcesoriów, głównym celem tych działań jest upiększenie – czynienie atrakcyjniejszym.

Seksualizacja przeniknęła do różnych sfer życia codziennego, docierając również do dzieci, co jest zjawiskiem bardzo niepokojącym.

seksuaizacja dzieci

Przykłady seksualizacji dzieci:

– zabawki, np. lalki ubrane „seksownie”: w minispódniczki, kabaretki, węże boa, buty na szpilkach, nazwane seksownymi imion/określeniami: np. „słodziutka”
– zdobienie stringów postaciami z bajek
– konkursy piękności dla dzieci
– dziecięce ubrania zaprojektowane tak, aby podkreślały kobiecą seksualność
– kosmetyki dla dzieci:  lakiery do paznokci, błyszczyki do ust, cienie do powiek, buciki na koturnach.
– treść gazet kierowanych do kilkuletnich i nastoletnich dziewczynek, np. Bravo, Popcorn – i zawarty w nim przekaz: jak przyciągnąć uwagę chłopców gorącym i seksownym wyglądem.
– postaci z bajek ukazane jako seksowne – coraz większy dekolt – np. Pocahontas, Syrenki, parodia strptizera w Shreku2

– perfumy dla małych dziewczynek, np. reklama perfum Blackberry Cream: Małe dziewczynki uwielbiają pachnieć tak jak ich mamy.

Tego typu reklamy silnie promują uwodzenie i wykorzystywanie seksapilu za pomocą zapachu. Perfumy używane są w celu podkreślenia swojej atrakcyjności i seksualności, „dedykowanie” więc perfum małym dziewczynkom niepokojąco zaszczepia im owe pragnienie bycia atrakcyjną seksualnie.

W 2007 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne przygotowało raport dotyczący seksualizacji dzieci ukazujący, jak zjawisko seksualizacji niepostrzeżenie przeniknęło do poszczególnych sfer naszego życia codziennego. Polecam stronę Stowarzyszenia Twoja Sprawa, które raport udostępnia TUTAJ.

W raporcie podane są przykłady seksualizacji dziewcząt, pomagające wyjaśnić definicję tego zjawiska:

 Wyobraź sobie 5-latkę, spacerującą po deptaku, w krótkiej koszulce z napisem „Flirt.”

 -> narzucanie dziewczynkom seksualności dorosłych

Zastanów się nad poradami, jakie magazyny dają dziewczynkom, będącym jeszcze przed okresem dojrzewania, na temat tego, jak wyglądać seksownie i zdobyć chłopaka, zrzucając 5 kilogramów oraz prostując włosy.

-> trend bycia seksi

Wyobraź sobie, że trener lub lokalny dziennikarz podkreśla seksapil dziewcząt z drużyny piłki nożnej, aby wzbudzić zainteresowanie widzów.

-> seksualność oceniana jest wyżej niż inne, istotne cechy

Pomyśl o reklamach, które przedstawiają kobietę jako małą dziewczynkę z kucykami i falbankami, w dorosłych pozach seksualnych.

-> ukazanie seksualnego uprzedmiotowienia dorosłych modelek, dziewczęcość poddana seksualizacji

W raporcie wyróżnione są trzy wymiary, w których odbywa się seksualizacja dzieci, zwłaszcza dziewcząt:

1. Wymiar społeczny: normy kulturowe, oczekiwania i wartości

Kultura przepełniona jest „zseksualizowanymi” obrazami dziewcząt (np. stroje typowo kobiece: spódniczki mini, buty na obcasach, dorosła bielizna itd.)

cel: ukazanie, że seksualizacja jest zjawiskiem dobrym i normalnym

Im więcej takich obrazów w reklamach, filmach, serialach i innych elementach przestrzeni publicznej i kulturowej, tym w większym stopniu zostaje uznana za naturalne.

2. Wymiar interpersonalny: rodzina, rówieśnicy zachęcające dziewczęta do bycia seksownymi i jako takie je traktującymi.

Sposób, w jaki rodzic reaguje na prośby dziecka np. o pomalowanie paznokci, zakup „seksownych” ubrań, to w jaki komentuje rzeczywistość, czyli np. przepełnione seksem teledyski (analiza treści teledysków wskazuje, że między 44% a 81% teledysków zawiera obrazy o treści seksualnej) ma duży wpływ na to, w jakim stopniu dziecko zostanie poddane seksualizacji.

3. Samoseksualizacja

Gdy dziewczynki zostają nagradzane (np. w postaci pochwał) za swoje zseksualizowane zachowanie i wygląd to najprawdopodobniej zinternalizują te normy i będą dążyć do samoseksualizacji, np.:

— Chcesz być jak mama i mieć pomalowane paznokietki? Dobrze, kochanie, och moja mała kobietka!

— Chodź, zrobimy dziś babski wieczór, pomalujemy się, poprzebieramy za kobietki, będzie tak wspaniale!

— Och, ty moja słodka zalotnico, popatrz jak ona ślicznie trzepocze tym rzęskami!

Dziewczynki czując, że otoczenie zwraca na nie uwagę gdy wyglądają „seksi”, zauważa je i chwali chcą wzmacniać to zachowanie.

Narzucanie dzieciom dorosłej seksualności

Kiedy w czerwcu pisałam we wspomnianym na wstępie tekście:

Najbardziej niepokojące jest to, że malując dziewczynce paznokcie czyni się z niej nie tylko małą kobietkę, ale małą słodką kobietkę – lolitkę. Malowanie kilkuletnim dziewczynkom paznokci jest zawoalowaną formą czynienia z nich seksbomb i obiektów seksualnych. Jestem taka słodka, taka rozkoszna, taka urocza, do schrupania.

Głównym argumentem osób, które się ze mną nie zgadzały było:

— Dlaczego mam zabronić dziecku naśladowania mnie? Moja córka chce być jak mama, co w tym złego?

Bez wątpienia: naśladowanie rodziców jest jednym z etapów socjalizacji. Dzieci naśladują dorosłych: ich mimikę, sposób mówienia, gesty i zachowania, udają, że są małymi kucharkami, ogrodnikami, majsterkowiczami itd. Pewne zachowania są jednak przeznaczone wyłącznie dla dorosłych: dzieci nie mogą np. pić kawy, kolorowego drinka ze słomką,  wkręcać żarówki do lampy czy rąbać drzewa siekierą. Tak samo jak nie powinny malować paznokci, nakładać butów na obcasach czy stringów.

Rodzice są po to by ustalać dziecku granice i wskazywać, co jest dobre a co złe. Rodzice są drogowskazem. Moda na czynienie z małych dziewczynek kobietek, z dzieci dorosłych, skraca im dzieciństwo. Dajmy dzieciom cieszyć się dzieciństwem. Niech odkrywają w sobie istotę seksualną, ale nie budźmy w nich potrzeby bycia „seksi”.

Komentarze: