fot. Agnieszka Dzieniszewska

Nazywam się Natalia Tur. Urodziłam się w 1981 roku. Jestem w czepku urodzona. Mam jednak świadomość, że szczęście może nie trwać wiecznie, dlatego od jakiegoś czasu jestem bardziej czujna i zapobiegawcza. Opowiem dziś Wam cztery historie, zdarzenia oparte na faktach. Żadne tam seriale paradokumentalne, typu „Trudne sprawy” czy „Dlaczego ja?” – to się działo naprawdę!

08

fot. Mały Kadr

Przecież ciąża i poród nie są wyrokiem sądu, skazującym nas na kilka lat izolacji od ludzi. Nasz dom nie jest więzieniem. Nasze dziecko nie jest strażnikiem, który trzyma nas w celi. Nie musimy przykuwać się kajdankami do dziecięcych łóżek. Jesteśmy wolne: wychodźmy z dzieckiem do ludzi, wszędzie, gdzie tylko chcemy, a nie tylko na plac zabaw i do przychodni lekarskiej.

Przeglądałyśmy kiedyś z przyjaciółką internet i natrafiłyśmy na cytat z Francisa Bacona (o ile dobrze orientuję się, to taki bloger żyjący w XVII wieku): „Przyjaźń podwaja radości, a o połowę zmniejsza przykrości”. Spodobała nam się ta myśl i postanowiłyśmy, że – w celu zabezpieczenia swoich interesów – spiszemy umowę naszej przyjaźni. Oto podstawowe punkty, które zawarłyśmy w naszej umowie.