Planując wyjazd na Łotwę, mąż w pewnym momencie pół żartem, pół serio, głośno zastanowił się:

– Cholera wie, kto mieszka na tej Łotwie, może tam jest niebezpiecznie? Muszę wziąć ze sobą chociaż jakiś scyzoryk.

Córki usłyszały to i wzięły sobie te słowa do serca. Kilka dni później spakowani siedzieliśmy już w samochodzie i jak to zwykle u nas w takich momentach bywa, kilkakrotnie wracaliśmy się do domu, zwłaszcza ja, nękana kompulsjami (Czy wyłączyłam żelazko? Czy na pewno wzięłam z domu młodsze dziecko?). Dziewczyny za to o dziwo siedziały z tajemniczymi minami na tylnych fotelach samochodu, coś jakby przed nami ukrywając. Dostrzegam to dopiero teraz, wtedy byłam zbyt zaaferowana zbliżającą się podróżą. Otóż moje córki wiozły ze sobą miecze.

O ich istnieniu dowiedziałam się dopiero na łotewskiej plaży.

Od wielu lat spędzam wakacje na działce, która ma własny dostęp do jeziora. Oznacza to, że nie mam możliwości obserwacji tak zwanych plażowiczów. Dlatego, gdy dzieci poprosiły mnie, bym pojechała z nimi na miejską plażę, moja radość była wielka: oznaczało to, że będę mogła poobserwować ludzi i w myślach ich skrytykować!

Zgorzkniała Nishka na plaży.

Dzieci pluskały się w wodzie, ja tymczasem wnikliwie przyglądałam się plażowiczom i na podstawie tych obserwacji wypisałam 7 zachowań, które mnie w nich irytują.

htcJednym z ulubionych zajęć mojej starszej córki i jej ojca jest nabijanie się ze mnie, czego wyraz dali np. tu i tu. Od kilku dni mam nowy telefon. Poznaję go, bawię się nim, sprawdzam funkcje, instaluję aplikacje itd.  Stary, ale jary telefon chcę komuś oddać  i głośno zastanawiam się:
– Mhm, jak zdefragmentuje się dysk komputera, to potem działa szybciej i sprawniej. Czy można zdefragmentować telefon?

lapsusZapraszam Was na kolejną porcję lapsusów językowych mojej młodszej, niespełna 8-letniej córki, które zawsze spotykają się z burzliwą reakcją starszej o pięć lat siostry. Tu znajdziecie poprzednie, jeszcze nie do końca zjedzone porcje, w których m.in. szypułki truskawek okazują się być ich fryzurkami.
**
Starsza siostra skrytykowała rysunek młodszej jako zbyt infantylny. Ta broni się.
– Dlaczego ty mnie zawsze krytykujesz? Przecież jutro odbieram nagrodę za wyróżnienie w konkursie plastycznym organizowanym przez dyrektora miasta!
– Dyrektora miasta? Prezydenta!

boyW weekend gościła u nas moja przyjaciółka z dziećmi. Postanowiłam, że włączam wypowiedzi jej syna do rodzinnych dialogów, które publikuję na tym blogu. Zresztą nie ma w tym nic dziwnego: dawno już uzgodniłyśmy między sobą, że kwestia zostania rodziną jest tylko kwestią czasu. Wszystko już zaplanowałyśmy:  jej syn będzie kiedyś mężem którejś z moich córek. Kiedyś już Wam o nim pisałam. Miał wówczas półtora roku, trzymałam go na rękach, a 7o-letni sąsiad w ramach żartu (ale ja nie załapałam, że to żart) zagadał mnie:
– Dzień dobry! To pani syn czy wnuk?
Miałam wtedy 29 lat..
Syn mojej przyjaciółki ma 3 lata, jest wygadany i wyjątkowo dowcipny. Jego mama, zresztą tak jak i ja, wychowuje dzieci z dużą dawką humoru, również tego czarnego i to najwyraźniej maluchom udziela się. Żartujemy gdy na przykład stanie się im jakaś krzywda i chcemy odwrócić uwagę od bólu. Dziecko uderza się w stół, a my:
– Ojej, tylko nie zabrudź krwią podłogi!
I wszyscy, łącznie z poszkodowanym, wybuchają śmiechem.