Starsza córka (13 lat) mówi do młodszej (8 lat), spoglądając na mnie znacząco:
— Ty to masz dobrze. Czuwam nad twoją fryzurą i ubraniem. Bo jak popatrzę na swoje zdjęcia klasowe sprzed kilku lat, kiedy byłam w twoim wieku, to po prostu brak słów…
*
Córka przy śniadaniu oficjalnym tonem składa oświadczenie:
— Mamo, bardzo cię proszę, żebyś KONSULTOWAŁA ze mną ubrania, które przygotowujesz mi do szkoły.

Moja 8-letnia córka nie ma telefonu, zaś jej matka ma dylemat: czy sprawić jej to urządzenie, czy jeszcze się przez rok, a nawet dwa lata, wstrzymać. Starsza córka dostała telefon gdy miała 9 lat. Moim zdaniem o rok za wcześnie.  Młodszą namawiam, żeby jeszcze poczekała. Ta jednak jako wymarzony prezent na urodziny, które obchodzi w listopadzie, wskazuje właśnie telefon. Twierdzi też, że wszyscy w jej klasie go mają. Na pewno przesadza, bo znam co najmniej dwie mamy, których dzieci uczące się z moją córką, telefonów nie mają, a nie znam wszystkich mam. Poza tym nie lubię jako argumentu decydującego używać Argumentu Mambowego, czyli „wszyscy mają telefon, mam i ja.” Dziecko CHCE mieć telefon. Aż tyle, czy tylko tyle?  Co robić, jak żyć? 🙂

trudneW weekend byliśmy z wizytą u znajomych. W pewnym momencie pożalili się nam, że ich dziecko jest nieposłuszne, zwłaszcza rano, co czyni poranki bardzo nerwowymi. Zamiast ubierać się: leży w łóżku, zamiast jeść śniadanie: ogląda bajkę itp.

— Ach, czyli nie znają Metody N,  którą opisywałam kilka miesięcy  temu — pomyślałam.

— Spróbuj metody, która u mnie zawsze się sprawdza: monotonnie, nieustannie powtarzaj swoje życzenie dopóty, dopóki się nie spełni. Przykładowo mówisz dziecku rano: „ubierz się, a piżamę włóż do szafki”.

— Mówię i nic: leży. A już o złożeniu piżamy zapomnij! — odparła znajoma.

Zamiast oburzać się serialem „Nasze matki, nasi ojcowie”, lepiej wytłumaczmy dzieciom jak wygląda świat. W szkole niekoniecznie ich tego nauczą. Kilka dni temu nauczycielka mojej córki powiedziała na lekcji, że jedyną normalną religią jest religia chrześcijańska…
W kontekście toczących się od wczoraj dyskusji o tym, czy można emitować serial, który przedstawia historię przekłamując ją i upraszczając i strachu przed tym, że widzowie przyswoją sobie właśnie taki – wypaczony obraz historii – nasuwa mi się refleksja o tym, kto powinien edukować społeczeństwo i mówić im, jak jest naprawdę. Telewizja? Rodzice? Szkoła?

lapsusZapraszam Was na kolejną porcję lapsusów językowych mojej młodszej, niespełna 8-letniej córki, które zawsze spotykają się z burzliwą reakcją starszej o pięć lat siostry. Tu znajdziecie poprzednie, jeszcze nie do końca zjedzone porcje, w których m.in. szypułki truskawek okazują się być ich fryzurkami.
**
Starsza siostra skrytykowała rysunek młodszej jako zbyt infantylny. Ta broni się.
– Dlaczego ty mnie zawsze krytykujesz? Przecież jutro odbieram nagrodę za wyróżnienie w konkursie plastycznym organizowanym przez dyrektora miasta!
– Dyrektora miasta? Prezydenta!

boyW weekend gościła u nas moja przyjaciółka z dziećmi. Postanowiłam, że włączam wypowiedzi jej syna do rodzinnych dialogów, które publikuję na tym blogu. Zresztą nie ma w tym nic dziwnego: dawno już uzgodniłyśmy między sobą, że kwestia zostania rodziną jest tylko kwestią czasu. Wszystko już zaplanowałyśmy:  jej syn będzie kiedyś mężem którejś z moich córek. Kiedyś już Wam o nim pisałam. Miał wówczas półtora roku, trzymałam go na rękach, a 7o-letni sąsiad w ramach żartu (ale ja nie załapałam, że to żart) zagadał mnie:
– Dzień dobry! To pani syn czy wnuk?
Miałam wtedy 29 lat..
Syn mojej przyjaciółki ma 3 lata, jest wygadany i wyjątkowo dowcipny. Jego mama, zresztą tak jak i ja, wychowuje dzieci z dużą dawką humoru, również tego czarnego i to najwyraźniej maluchom udziela się. Żartujemy gdy na przykład stanie się im jakaś krzywda i chcemy odwrócić uwagę od bólu. Dziecko uderza się w stół, a my:
– Ojej, tylko nie zabrudź krwią podłogi!
I wszyscy, łącznie z poszkodowanym, wybuchają śmiechem.