Daj matce prawo karmić piersią tyle, ile chce

fot. Mały Kadr

Dajmy matkom: i tym krótko, i długo karmiącym, święty spokój.

– Karmisz piersią? Ile czasu planujesz?

To pytanie (u)słyszy prawie każda matka niemowlęcia. Z jednej strony dobrze, bo świadczy to o otoczeniu jej zainteresowaniem. Z drugiej jednak strony istnieje cienka i delikatna granica między zawartą w tym pytaniu troską, a chęcią kontroli i narzucenia swojego zdania.

O tym, że pokarm od matki jest pod każdym względem lepszy niż pokarm od producenta mleka modyfikowanego wiemy wszyscy i nie mamy co do tego wątpliwości. Światowa Organizacja Zdrowia komunikuje wprost i zaleca: karmienie wyłącznie piersią w pierwszym półroczu życia, karmienie jako główny składnik diety do pierwszego roku życia, a jak się da i jest chęć, to karmienie choćby raz na dobę do drugiego roku życia.

Czy oznacza to, że mamy, które nie karmią piersią lub karmią bardzo krótko są „gorsze” i mniej im zależy na dobru dziecka? NIE! Karmienie piersią jest najlepsze dla dziecka pod względem zdrowotnym, jednak nie świadczy o tym, czy się jest „dobrą mamą”.

Nigdy nie spojrzałam krzywym okiem na matkę karmiącą dziecko mlekiem modyfikowanym i w żaden sposób nie czuję się lepsza przez to, że karmiłam piersią trójkę swoich dzieci. Rozumiem, że bywa różnie i czasem, z różnych względów, matki podają dziecku butelkę i nie oznacza to, że cierpi na tym więź między malcem a mamą, przecież można ją budować na różne inne sposoby oparte na dotyku (bo to dla maluchów najważniejszy zmysł): poprzez przytulanie, kołysanie, masaż, całowanie i różne zabawy oparte na dotyku.

W karmieniu piersią ważne jest zachowanie komfortu psychicznego, a w tym dużą rolę odgrywa wsparcie płynące od otoczenia.

Jednak wydaje mi się, że istotne jest o jakiej grupie matek mówimy – czy tych świeżo upieczonych: mam noworodków i niemowląt czy tych dzieci już starszych, powyżej 11 miesiąca życia. W obu przypadkach wsparcie od otoczenia moim zdaniem powinno wyglądać inaczej.

Zacznijmy od tej pierwszej grupy: mam maluszków.

Drogie otoczenie świeżo upieczonej matki karmiącej: mężowie, matki, siostry, bracia, przyjaciele!

Uwaga: poniższy akapit nie ma na celu straszenia przyszłych lub obecnych mam, lecz uprzedzenie ich, że tak się prawdopodobnie zdarzy i przygotowanie ich na tę okoliczność. Mnie wiedza o tym, co mnie czeka i że to minie, bardzo pomogła w przetrwaniu.

Uruchomcie empatię, miejcie świadomość, że to trudne chwile, że karmienie piersią to nie jest bułka z masłem, zwłaszcza ciężko jest w pierwszych tygodniach, kiedy ciało przyzwyczaja się do produkcji mleka, nie wie, jeszcze jaka ilość jest dobra, pojawia się tzw. nawał mleczny lub zastój pokarmu, wywołujący zwykle gorączkę. Piersi są twarde, sutki jeszcze „niezahartowane” bardzo bolą, dziecko płacze głodne, matka płacze z dzieckiem: z bólu, ze strachu, ze złości, ze smutku.

Otoczcie matkę opieką, bądźcie wyrozumiali, śmiało telefonujcie do położnej (ona jest od tego, żeby Wam pomóc), a jak możecie sobie na to pozwolić finansowo (koszt pewnie około 100-200 zł) zaproście doradczynię laktacyjną. Pozwólcie karmiącej matce jeść wszystko, wyrzućcie ze swojego słownika pojęcie „diety matki karmiącej”, bo czegoś takiego nie ma. Nie każcie pić „bawarek” czyli herbaty z mlekiem i innych ohydztw rzekomo pobudzających laktację. Nie wciskajcie kitów, że „dziecko się nie najada”, że „mleko jest za chude” itd. Jak macie jakieś wątpliwości szukajcie mądrych miejsc w sieci –  bardzo polecam blog Agaty Aleksandrowicz z bloga Hafija.pl i Magdy Komsty z bloga Wymagające.pl.

Dajcie matce prawo do smutku i łez, ale też do złości i powiedzenia głośno, że ma wszystkiego dość, że jest zmęczona, że to nie tak miało wyglądać, że jest rozczarowana: z internetów, filmów, gazet i blogów (np. Nishki) patrzyły na nią wniebowzięte mamy z pogrążonym w ekstazie niemowlęciem wtulonym w jej rumianą pierś dającą dokładnie tyle mleka, ile trzeba. Tymczasem u niej wszystko jest odwrotnie i czuje się oszukana!

Zaoferujcie matce pomoc: wyjdźcie z dzieckiem na spacer, by mogła odetchnąć w samotności, a może zaproponujcie jej przysługę w domu – zróbcie, obiad, pranie, odkurzanie itd? Kupcie bilet do kina i zostańcie na czas seansu z dzieckiem? Wyślijcie do cukierni z przyjaciółką lub do restauracji z mężem?

Podsumowując: matki noworodków i  kilkumiesięcznych dzieci, otoczmy życzliwością, serdecznością, wspierajmy w karmieniu piersią. Jeżeli jednak zdecydują inaczej i szybko karmić piersią przestaną, nie wywierajmy na nie presji i nie budźmy w nich wyrzutów sumienia. To ich sprawa i decyzja ta nie ma nic wspólnego z siłą ich miłości i troski o dziecko.

 
A jakiego rodzaju wsparcie może dać otoczenie matce karmiącej piersią nieco starsze dziecko? Takie około i powyżej pierwszego roku życia, jak np. łobuz ze zdjęć poniżej? Święty spokój. 🙂

Nie zapomnę, jak kiedyś moja kuzynka, gdy spytałam ją, czy jeszcze karmi swojego 13 miesięcznego syna, odpisała mi:
– Kilka miesięcy temu jak mnie pytałaś, odpowiadałam z dumą: tak, karmię! Teraz odpowiadam trochę ze wstydem: tak, karmię…

Mam to samo. Mój syn skończył niedawno 15 miesięcy i gdy ktoś dowiaduje się, że jeszcze go karmię, przez moment zalewa mnie poczucie wstydu i winy, jakbym robiła coś złego i nieodpowiedniego. Dodam, że już nie karmię go na „żądanie” – wyłącznie przed snem i w nocy (co wkrótce – czyli nocne karmienie – planuję wyłączyć), więc w samotności, więc nie narażam nikogo na „ten” bulwersujący widok publicznego karmienia piersią!

Społeczeństwo ma mnóstwo do powiedzenia w sprawie matczynych piersi. Bo to nie jest tak, że tylko matki niekarmiące piersią są pod czujnym okiem czujnych obserwatorów i opiniodawców, te karmiące też! Wszystko jest w porządku przez pierwsze pół roku: jesteś zuch mamą, bo karmisz piersią dziecko. Gdy jednak dziecko powoli zaczyna zbliżać się do roku i wciąż jest karmione piersią, zewsząd zaczynają się pytania:

– Ile jeszcze czasu będziesz karmić?
– Nie odbieraj tego osobiście, ale wydaje mi się, że jak już dziecko chodzi i mówi to moim zdaniem sygnał, że trzeba przestać.
– Lepiej przestać karmić jak jest jeszcze nieświadome, nie kojarzy piersi, potem będzie trudniej.
– Wydaje mi się, że matki, które karmią piersią dzieci powyżej pierwszego roku, mają jakiś problem z separacją.
– A karmienie piersią syna powyżej roku… nie chcę nic mówić, ale czy on nie traktuje Cię jak obiekt seksualny?
(Nie!!! Bardzo polecam lekturę tekstu pisanego przez psycholożkę: 5 mitów o karmieniu piersią powtarzanych przez psychologów.).

Tego typu uwagi, sugestie, rzucane mimochodem, ni to żartem, ni to na poważnie, robią złą robotę, wpędzając – niesłusznie – wiele matek w wyrzuty sumienia. I pojawia się pytanie: skąd ta „troska” otoczenia? Skąd to zaangażowanie w temat? Czy nasze matczyne piersi są ogólnonarodowym dobrem, o których każdy może się wypowiedzieć? 🙂 Zanim więc zaczniecie pytać i dzielić się swoimi „obawami”, ugryźcie się w język. 🙂

Ja przez te pytania, na siłę przestałam karmić piersią córki, mimo że wcale nie byłam na to gotowa.

Niechaj kwestia tego, kto i ile czasu karmi piersią będzie indywidualną sprawą każdej matki i jej dziecka. Jak nie możemy pomóc, to chociaż im nie przeszkadzajmy. 🙂

Tekst powstał w ramach mojego cyklu Dovartościuj dziecko i siebie, w którym dzielę się swoimi przemyśleniami związanymi z macierzyństwem i dzieciństwem. Ambasadorem cyklu jest BABY DOVE – marka kosmetyków dla dzieci. Kosmetyki są hipoalergiczne, nie szczypią w oczy, mają neutralne pH i można je stosować od pierwszych dni życia. W serii znajduje się m.in. krem przeciw odparzeniom, szampon, emulsja do mycia ciała i włosów, chusteczki pielęgnacyjne oraz balsam.

Bardzo polecam lekturę wszystkich pozostałych tekstów, które powstały w ramach tego cyklu! Przy tworzeniu każdego bardzo się starałam i na szczęście wszystkie spotkały się z dużym zainteresowaniem, więc jeżeli któryś ominęliście: nieskromnie polecam. 🙂

Twoje dziecko rośnie: cieszysz się czy smucisz?
Po co dziecku ulubiona przytulanka? Trzy powody, na które wskazują psycholodzy
Dlaczego dziecko odczuwa lęk separacyjny?
Dlaczego dobry nastrój matki powoduje dobry nastrój dziecka?
Oprócz miłości, masz prawo czuć do dziecka również złość
Moja najlepsza doradczyni w opiece nad dzieckiem: intuicja.

Komentarze:

  • <3 <3 Moje serce promotorki karmienia piersią i psycholożki rośnie przy Twoich tekstach <3

  • Otoz to, bardzo dobre i potrzebne refleksje. Dodam jeszcze jedną i według mnie bardzo ważną. Przyszłe mamy: w miarę możliwości edukujcie się jeszcze w ciąży, rozmawiajcie z dobrymi, doświadczonymi położnymi, czytajcie różne źródła, jeśli znacie języki, to również coś po angielsku, po hiszpańsku… ze zdumieniem odkryjecie że „dieta matki karmiącej” w polskim rozumieniu (czyli trzymanie kobiety o chlebie i wodzie) to bujda istniejąca tylko po polsku… wszelkie rzetelne materiały w innych językach „dietą matki karmiącej” nazywają zdrową, zbilansowaną dietę pełną pomarańczy, nabiału, kapusty i tym podobnych. A mowię o tym edukowaniu się dlatego, że dzięki temu później, w okresie połogu i początków karmienia piersią będziecie wiedziały, które bzdurne komentarze puścić mimo uszu. To inwestycja w spokojny początek macierzyństwa, bez błądzenia we mgle naszpikowanej „dobrymi radami” babci, mamy, lekarza starej daty i wrednej pielęgniarki, jeśli się na taką natrafi. Takie przynajmniej są moje doświadczenia (obecnie 10 miesięcy karmienia piersią).

    • Niki

      Popieram po stokroć!

  • Niki

    Karmię synka 7,5 miesiąca. Jestem z tego bardzo dumna, bo przez położną w szpitalu mieliśmy na początku problemy, mimo mojej zdobytej w ciąży wiedzy nt. karmienia piersią. Po powrocie do domu znowu poczytałam hafije, do tego Dominika @mamalekarz stworzyła akcję uświadamiającą o kp i udało się. Mam wsparcie męża, siostry i w sumie tyle, za to nie raz słyszałam w ciągu tych 7 miesięcy, że:
    – mam przestać karmić, bo przecież muszę zajść w drugą ciążę, a podczas kp nie można (pal licho, że mit; że byłam wtedy 3 miesiące po cesarce i że od ponad roku mówimy z mężem, że nie chcemy więcej dzieci…);
    – mam przestawić na butelkę, bo jak wyjdą mu zęby, to będzie gryzł;
    – mam przestawić na butelkę, bo dziecko w tym wieku (czyli od drugiego miesiąca życia!) powinno przesypiać noc i nie potrzebuje już karmień nocnych;
    – mam przestawić na butelkę, bo już jest duży, to wystarczy mu „cycka” (syn miał wtedy chyba 5 miesięcy);
    – w miejscach publicznych mam karmić mm, a nie robić pokazówki z kp, bo: to obrzydliwe/mamom mm jest przykro, że one nie mogą kp/”cyckiem” można w domu, a na wyjścia jest butelka;
    – „współczuję Ci, że jesteś uwiązana przy dziecku i nawet na spacerze musisz karmić, bo ja to dam butlę i spokój” na karmienie piersią w październiku na dworze.
    Do tego ciągle „nie możesz tego jeść, bo karmisz!”. No po prostu wszystko opada jak się tego słucha… Na szczęście syn cycoholik, ja karmić uwielbiam, mąż wspiera i nawet stwierdził, że w sumie jak mały za dwa lata będzie raz/dwa razy dziennie pił jeszcze z piersi, to będzie dobrze i to sprawa naszej trójki i nikogo innego 🙂

  • „ugryźcie się w język :P” to coś o czym wiele osób powinno czasami pamiętać. 😀

  • Ale jest chyba jakaś górna granica, prawda? Niedawno w (chyba) TLT pokazywano matkę karmiącą 6 letnią córkę, co było podkreślane jako anomalia. Tak tylko, rzucam mimochodem ;).

    • Dominika

      Górną granicę ustalają mama i dziecko:)

      „Nie istnieją medycznie wyznaczone granice długości karmienia piersią. WHO [1 ]mówi o dwóch lat lub dłużej, Europejskie Towarzystwo Gastroenterologii,
      Hepatologii i Żywienia Dzieci –tak długo jak będzie to pożądane dla mamy i jej dziecka. Amerykańska Akademia Pediatrii [2] zaleca karmienie co najmniej rok i dłużej jeśli istnieje taka potrzeba. W kontekście naszej dyskusji ważnym jest, że: „Nie istnieje górna granica długości ani dowody na szkodliwość w sferze psychiki lub rozwoju, przy karmieniu piersią do 3 roku życia lub dłużej”.
      W społeczeństwach, w których dzieci pozostają przy maminej piersi „tak długo jak tego potrzebują” zazwyczaj same, bez przykrych emocjonalnych reakcji takich jak gniew czy rozgoryczenie odstawiają się pomiędzy 3 a 4 rokiem życia [3].
      Zawsze uważałam, że obserwując naturę i świat dzikich zwierząt, my, gatunek „cywilizowanych” ludzi moglibyśmy się wiele nauczyć- na przykład empatii (klik).
      Mam nieodparte wrażenie, że ta nasza super cywilizacja często błędnie definiuje ludzką naturę. Antropolożka, która swoje badania opiera na
      porównaniach między różnymi gatunkami naczelnych a ludźmi twierdzi, że szacowany, naturalny dla człowieka czas na odstawienie od piersi występuje pomiędzy 2,5 a 7 rokiem życia.” Cytat z bloga mataja.pl https://mataja.pl/2014/11/mama-cycy-czy-karmienie-piersia-kilkulatka-to-cos-zlego/

      • Przekonujące, ale czemu w takim razie dzieci odstawia się tak szybko od piersi? Co za tym przemawia? Pytam z ciekawości, nie mam pojęcia o tym temacie.

        • Dominika

          Właśnie to, że dzieci są odstawiane, a nie czeka się, aż odstawią się same. Co o tym decyduje… Podejrzewam, że głównie to, o czym pisze Nishka w tym tekście, czyli naciski społeczeństwa, dziwne uwagi ze strony otoczenia, ale też brak wiedzy ze strony mam i dezinformacja szerzona np: przez pracowników służby zdrowia. Przeciętny pediatra niestety bardzo rzadko ma wiedzę na temat zalet długiego karmienia.

          • Zastanawiające jest jak bardzo człowiek odwraca się od natury ku aprobacie i akceptacji innych ludzi

        • Zocha

          bo można się napić w końcu 😉

          • Hah, solidny argument :D!

    • krykat

      podobno ludzkie mlode gdyby odstawialy sie kiedy chca, bez zadnych zewnetrznych naciskow (tak jak inne ssaki), to byloby gdzies miedzy 2,5 a 7 lat. 6 lat to moze i anomalia, ale kulturowa, nie biologiczna. Po prostu nie jestesmy przyzwyczajeni do takich widokow.

      • No a co z samodzielnością w żywieniu?

        • krykat

          Jedno nie wyklucza drugiego, przeciez to nie jest tak ze we wtorek dziecko pije tylko mleko, a w srode juz tylko pokarmy stale, to proces stopniowego zastepowania mleka innym jedzeniem.

  • Danuta

    Uwielbiam takie teksty ❤ mimo iż wiem dużo o karmieniu to cały czas muszę się utwierdzać w tym co robię bo czasami dopadają mnie wątpliwości „czy on aby napewno się najada”. Pierwszego synka karmiłam 3 miechy ale to on sam zrezygnował z kp, fakt że od samego początku byly proplemy – plaskie brodawki i był dokarmiany mm nie pomagał mojej laktacji i jeszcze ci „życzliwi” stres mnie zjadł 😔 teraz po 4 latach mam wiedzę i zapał – który czasami słabnie, ale wtedy natrafiam na taki świetny artykuł i już wiem że chce w to „brnąć” dalej 😉

    • Danuta

      Acha obecnie karmie 3 miesiąc, mam nadzieję że nie będzie kryzysu 😊

      • Magda Motyl

        Kryzysy są normalne 🙂
        Zmienia się zapotrzebowanie, maluchy mają te swoje skoki rozwojowe i trzeba to przetrwać.
        Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości:)
        Mama bliźniaków

  • Mój Antoś jutro kończy 16 mcy i od początku zakładałam, że jeśli uda mi się kp to będę karmić tak długo jak długo będzie tego potrzebował. Ale nie spodziewałam się, że potrwa to tyle czasu, liczyłam raczej na to że po tacie będzie większym żarłokiem i że jak już pozna smak stałych pokarmów to będę musiała walczyć o każdy kolejny dzień kp. Stało się inaczej, dla Antosia jedzenie poza mlekiem mogłoby nie istnieć, i choć czasem czuję się już tym karmieniem zmęczona to widzę, że dla niego to coś więcej niż tylko pokarm i nie mogłabym mu tego tak po prostu odebrać. Mieszkamy w Niemczech i tutaj widzę ogromną różnicę w stosunku do kobiet karmiących piersią w ogóle, jak i w przestrzeni publicznej. To nawet nie to, że ludzi nie dziwi że ktoś karmi, albo że karmi długo, oni po prostu nie zwracają w ogóle na to uwagi, a dzieci w każdej sytuacji najczęściej wywołują po prostu uśmiech na twarzach. Z jakimikolwiek uwagami na temat kp spotkałam się zaledwie 2 razy, kiedy zmartwione rodaczki chciały ulżyć moim cierpieniom i przedstawić mi sposoby na zniechęcenie dziecka do piersi, ale szybko zakończyłam te rozmowy.

  • Kama

    Trafiłaś w samo sendo. Moja córka ma 17miesięcy ostatnio koleżanka przyjechała na kawę i jak się dowiedziała, że karmię piersią było wielkie zdziwienie z jej strony i padło tylko jedno zdanie „głupia jesteś, przecież ona jest już za duża” nie pozostawiłam tego bez komentarza, ale w głębi faktycznie czułam się dziwnie, tak jak piszesz, jakby to był wstyd. Mam jeszcze starszego syna, którego karmiłam niespełna rok, a odstawienie poszło gładko z córką jest inaczej. Nie wiem ile jeszcze potrwa nasza mleczna droga, karmimy się przytulamy i obie to uwielbiamy.

    • Kika

      Mam tak samo! 🙂 synka karmiłam 9 mcy bo zaszłam juz w drugą ciążę i lekarz kazał odstawic. Córcię karmię 11 mcy i nie widac konca. Lubi zjeść chociaż raz w dzień, na noc i w nocy i tez obie to lubimy 🙂 chociaż przyznam, że planuję zostawić tyllo to karmienie na noc.
      Z komentarzy najbardziej lubię jak ktoś twierdzi, że pokarm nie ma wartości po 0.5 roku, czy po roku 🙂

  • Pionierka

    Ja jestem farciarą: karmienie od samego początku było dla mnie proste, małe Pionierzątko przyssało się dobrze od pierwszego podejścia i tak już za nami nieco ponad pół roku bez żadnych komplikacji. Ciało samo wiedziało, co robić, ssak też wiedział. Ot, natura. Więc i tak może być. Cieszę się z tego, bo dobro dziecka to jedno, ale jaka wygoda! Latem wychodziłam nieraz z maluszkiem na całe dnie i zawsze miałam przy sobie zapas jedzenia: tanio, szybko i ekologicznie 🙂
    Na razie za nami nieco ponad pół roku i pewnie jeszcze długo przed. Na razie nikt nie ośmielił się na żadne uwagi.

    • Jeszcze 😉 Takie komentarze zaczynają się około roku (czasami wcześniej), ale u mnie zawsze zamykało usta „Po co mam płacić za coś, co mam za darmo” 🙂 I ludzie przyznawali mi rację ;P

  • anonim

    Z jednej strony piszesz o tym że karmienie piersią to sprawa matki i dziecka a z drugiej tłumaczysz się że nie karmisz na żądanie, tylko wieczorem i w nocy i nawet to chcesz ograniczyć. Powinnaś bardziej uwierzyć w to o czym piszesz, nikomu nic do tego ile karmisz.

    • Alkatoe

      myślę że to było czysto informacyjne

  • Marta Kachnic

    W samo sedno. MIJA właśnie 21 miesiąc jak karmie córkę i zewsząd słyszę że robię jej krzywdę, że już dawno powinnam skończyć. Dodam iż karmimy się tylko wieczorem do snu i w nocy. Bardzo frustrująca jest taka presja otoczenia.

  • Ania G

    To ja jestem mega wariatka, karmię syna który ma 40 miesięcy ku przerażeniu teściowej, mamy, koleżanek … Jedna koleżanka jeszcze dłużej karmiła swojego syna i wtedy też tego nie rozumiałam, a teraz ją powoli doganiam…:) wszystko prawda co napisałaś, dlaczego się wstydzić? bo ktoś ma inny światopogląd?

  • Gosia

    Hej, ja karmiłam syna 2 lata i 3 miesiące (odstawiłam bo zaszłam w druga ciaze (karmienie nie zabezpiecza jak wiadomo powszechnie ale spoko, planowane) i moje ciało powiedziało hola albo jedno albo drugie) a córkę karmie juz 13 miesiąc. To juz niestety tak jest ze zawsze najwiecej do powiedzenia w tym temacie maja albo faceci albo starsze babki, które juz dawno lata świetności maja za sobą, tylko czekać na oficicjalne stanowisko kościoła w sprawie karmienia piersią. Pozdrawiam wszystkie karmiące cycem i niekarmiące! Ej a jak wasze dziecko mowi na pierś? U nas był cacyś, ciekawa jestem co potomka wymyśli jak juz zacznie gadać.

    • Anna

      Ja kiedyś karmiłam w kościele i nie bylo problemu. Byliśmy z synkiem owinięci chustą. Kościół jest przychylny matkom, to wierni nie zawsze potrafią się wykazać zrozumieniem i poszanowaniem matki i dziecka.

    • Gosia jest „oficjalne stanowisko” kosćioła w sprawie kp 😉 Papież Franciszek powiedział, że to BARDZO ważne i żeby kobiety karmiły w kościele 😉

  • Kózka

    Dziękuję za ten wpis i uświadomienie mi paru rzeczy. Nie jestem mamą, ale widzę jaki panuje hejt wokół tego tematu. To jest OKROPNE, że ludzie tak bardzo pragną narzucać wszystkim swoje zdanie i potrafią wylewać z siebie tyle jadu. Przykro mi, że tak wiele mam ciągle tego doświadcza i pod presją przestaje karmić piersią… Ludzie, dajcie sobie siana 🙁

  • Jana

    Ale nie napisałaś jak grzecznie, ale stanowczo uciąć temat,gdy pytanie zostanie zadane… Wszędzie szukam odpowiedzi… Zawsze wkurzalo mnie pytanie bez problemu i wprost zadawane matkom – karmisz? Aż się prosi, by odpowiadać, że glodzi… Niedługo mój poród i zastanawiam się, jak dać do zrozumienia zatroskanym, że moje dziecko, moja sprawa?

  • Karmię prawie dwa lata i przez wielu jestem traktowana jak nienormalna. Ile ja się nasłuchałam głupot odnośnie karmienia to głowa mała… Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że nie będę karmić, a tu wystawiłam środkowego palca wszystkim i karmię. 😉

  • Patk

    Dziewczyny, nie zlinczujcie mnie za to,co powiem…

    Nam położna z poradni laktacyjnej w szkole rodzenia tłumaczyla, że minimum to 6 miesięcy i optymalnie do 8 miesiąca karmienie piersią, bo w tym czasie dostarczymy dziecku to,co najważniejsze, później i tak wprowadza się inne składniki do diety. Nie zalecala nam karmienia powyżej roku ze względów psychologicznych (rozwój dziecka). Na poparcie podawała literaturę. W każdym razie tłumaczyla mniej więcej, że więź z dzieckiem i tak będziemy budować i to na milion sposobów, a pierś przez większe dziecko nie będzie traktowana jako źródło pokarmu, tylko ‚bezpieczne miejsce’…
    Z moich obserwacji wynika, że czasem to mamy karmiące nie są gotowe, by dziecko odstawić od piersi,a nie dzieci… Znam przypadek, że mama na siłę karmi piersią 18-miesieczne dziecko, a dziecko nie chce i się wyrywa…

    • Pionierka

      Położna najwyraźniej nie znała zaleceń WHO dotyczących karmienia wyłącznie piersią przez 6 miesięcy, a generalnie przez dwa lata lub więcej. Położna może niestety nie być ekspertem, szczególnie jeśli nie dokształca się i nie dba o to, żeby mieć aktualną wiedzę.

    • Zgadzam się Pionierką 😉 Wielu lekarzy pediatrów i położnych nie ma pojęcia o karmieniu piersią. Niestety ;(

      No i tak na logikę… skoro wszystki ssaki na ziemi są karmione mlekiem mamy…. to dlaczego ludzkie niemowlęta mają być karmione mlekiem przeznaczonym dla cielaków? (tzn wiadomo, są sytuacje, gdy Mama nie może lub nie chce karmić piersią i wtedy mleko modyfikowane jest super, ale… natura to natura). Czyli po 8 miesiącu życia mleko matki jest bezwartościowe, ale mleko z puszki jak najbardziej?

    • Patk

      Ta położna prowadzi poradnie laktacyjną i generalnie jest ceniona w okolicy. i też miała literaturę na poparcie. Jeśli już chcemy rozważać temat pod kątem nauki,to skoro są prowadzone badania i dają one różne wyniki,to chyba coś znaczy. Poza tym podnosila problem późniejszych relacji, a ten podany przez nią najlepszy czas na karmienie wiąże się z jakością mleka i tego, co wtedy dostarcza dziecku. Nigdzie nie napisałam, że mieszanki są lepsze, już nie przesadzajcie.
      Osobiście mam nadzieję, że laktacja jakoś mi się rozhula i będę mogła karmić dziecię. Do 12 miesiąca. I to mój wybór -nie jestem wyrodna matka.

    • Asia

      Nie da się karmić dziecka piersią „na siłę”, bo ssanie wymaga woli i aktywności dziecka. Wiele czytałam o karmieniu, w tym długim i nie znalazłam wiarygodnych badań, o których wspominasz.
      Podaj proszę nazwę tej poradni laktacyjnej, chętnie skontaktuje się z tą położną.

  • Nie wiem, czy to tylko u nas tak jest… czy to ogólny „problem” wszystkich Mam, ale… wszyscy mają dużo do powiedzenia o roli/obowiązkach Mamy…
    Jak rodzi się dziecko i nie karmisz piersią… to jesteś złą matką. Jak karmisz piersią roczne dziecko… też jesteś złą matką (bo to już stanowczo za długo). A karmienie np. 2 letniego dziecka… to już „patologia”. Także i tak źle i tak niedobrze 😉

    Na głupie pytania… najlepsze głupie odpowiedzi:
    Karmisz?
    Nie, głodzę… albo Nie, fotosynteza wystarczy 😉

  • Niesia

    Jak ja lubię Twojego bloga i insta, a dzieci nie ma nawet w bliskiej rodzinie 🙂

  • Jozia-Fruzia

    Tak bym chciała móc karmić tyle ile nie ja chcę a ile chce moje dziecko- o ile oczywiście dam radę, ale nie jest to proste. Aktualne karmię moje trzecie dziecko, które za miesiąc skończy 2 latka. Ile się już nasłuchałem od pediatrów córki ( ostatnio 4dni temu), jak ja mogę jeszcze karmić tyle MOJE dziecko! Ona się nigdy nie odzwyczai! Mam już dość pouczeń ze strony teście, lekarzy i innych mądrzejszych ode mnie ludzi. Ja karmię moją córkę wtedy kiedy ma taką potrzebę, co nie znaczy że nie dostaje normalnych posiłków. Mam dość ciągłej zjebki i dopytywania się kiedy ją odstawie. Nie wiem skąd się to w ludziach bierze, że interesują się kiedy przestane karmic piersią- prawie jakbym krzywdziła dzieciaka. Wszyscy wiedzą co jest dla niego najlepsze, a ja matka głupia- nie. Moje dziecko będę DLUGO karmić czy to się innym podoba bądź nie i jestem z tego dumna!

  • Kasia A.

    Mój drugi syn ma już 3 lata, a jeszcze tez sobie lubi czasami pocyckać 😉 bardzo mało, ale jednak 🙂
    jeżeli zdarzy sie, ze ktoś z rodziny to widzi i sie burzy (a się zawsze burzą), odpowiadam, ze będę karmić do czasu, aż pójdzie do szkoły 😀 i temat sie kończy 🙂

  • mala_Mi

    Wciąż karmię piersią córkę, choć kilka dni temu skończyła 5 lat. To nie ja się domagam kontynuacji na siłę, to ona prosi o cycusia. Zdarzają się dni, że mleko nie leci – wtedy mówi, że nie ma i idzie sobie albo prosi, żebym wiecej piła, żeby było z czego wytworzyć mleko. Rozwija się normalnie, ba, powiedziałabym nawet, że jest bardzo samoświadomą osobą, w zakresie co wolno robić z (jej) ciałem, a czego nie, podobnie z psychiką. Aparat gebowy ukształtowany prawidłowo, brak oznak „wypaczenia” karmieniem. Ludzie słysząc że karmię co najwyżej wysoko unoszą brwi, a ja i tak mam to w d…użym poważaniu.
    Mąż od czterech lat domaga się zakończenia. Mnie za pójsciem za potrzebą dziecka przekonuja argumenty medyczne – profilaktyka immunologiczna i antynowotworowa dla młodej, dla mnie głównie antynowotworowa. Niedawno córa zapowiedziała, że skończy jeśc cycusia zanim pójdzie do szkoły – zostawiam to jej decyzji 🙂
    Obecnie karmienie odbywa się rano i wieczorem w zaciszu domowym, nie eksponujemy naszych intymnych chwil publicznie, ale kiedy była mała, do półtora roku karmiłam ją wszedzie tam, gdzie się tego domagała, zachowując postronnym widziom minimum komfortu 😀
    PS. Syn, starszak odstawił się sam mając 9 miesięcy.
    Pozdrowienia dla wszystkich PowerWomen!

    • Ola0101

      Po pierwszym zdaniu uśmiałam się, myśląc że to dobry sakrkasryczny żart. Później został tylko niesmak. Sorry, to nie jest normalne. Dziecko chce , pewnie, czemu by nie. Dziecko innych rzeczy nie zna niż te, które mu pokazują rodzice. Ale jak widać czasami karmienie dluuuugo ma potwierdzać wartość matki. Nie mówiąc o tym, że chyba jednak mąż też powinien mieć coś na ten temat do gadania. Dziecko jest tak samo jego jak twoje, więc czemu nie bierzesz jego zdania w ogóle pod uwagę???