Oprócz miłości, masz prawo czuć do dziecka również złość i vice versa


fot. Agnieszka Dzieniszewska

Powiem Wam szczerze: mimo że kocham moje dzieci ponad życie, czasem mam ochotę wysłać je do szkoły lub żłobka z internatem. 🙂 Oczywiście decyzję cofnęłabym po kilku godzinach, a czasem nawet minutach, ale uczucie chęci wyeksmitowania ich tam bywa naprawdę silne. 🙂

Do ulubionych zabaw mojego syna należy ostatnio szczypanie matki, gryzienie jej oraz ciąganie jej za włosy. Gdy nie dostaje czego chce, wpada w furię. Totalnie wkurza go, że nie daję mu do zabawy noża lub nożyczek, nie pozwalam zjeść pierścionka, nie daję mu TERAZ TERAZ TERAZ (jak śpiewała kiedyś Agnieszka Chylińska) smoczka, tylko otwieram drzwi kurierowi lub odbieram dzwoniący telefon. 

Gdybym była matką idealną (a nie jestem), starałabym się usunąć z jego drogi absolutnie wszelkie przeszkody, nie dopuszczając, żeby uronił jakąkolwiek łzę i przeżył jakikolwiek dyskomfort. Wyrzuciłabym z domu absolutnie wszystkie noże, kupowała tylko chleb krojony, zamiast jedzenia warzyw, które trzeba obierać, piła soki warzywne.

– Dziewczyny, zdejmijcie z waszych palców pierścionki – oznajmiłabym któregoś dnia córkom. – Od dziś nie nosicie biżuterii.
– Dlaczego? – spytałyby oburzone.
– Dzidziuś nie może ich widzieć, bo będzie chciał je zjeść, a nie chcę, żeby się denerwował!

Nieustannie dbałabym o jego dobry nastrój. Robiłabym wszystko tak, jak chce, byleby czuł się komfortowo i zjawiałabym się NATYCHMIAST jakby tego potrzebował.

Wbrew pozorom, taka postawa nie byłaby wcale dobra dla mojego 8-miesięcznego berbecia. Musi skonfrontować się z uczuciem złości i dać jej wyraz. To dla niego nauka radzenia sobie z rozczarowaniem i frustracją i przezwyciężenie pragnienia bycia centrum wszechświata. Sygnał, że musi nauczyć się szanować potrzeby i ograniczenia innych ludzi, w tym ich matek.

ALE… i to bardzo ważne „ale”: na to mogę sobie pozwolić dopiero teraz, gdy ma 8 miesięcy. I to też: stopniowo i delikatnie.

Przez pierwsze pół roku byłam na każde zawołanie niemowlęcia. Mając świadomość tego, że jest na tym świecie nowy, nikogo nie zna i czuje się zagubiony, starałam się ugościć go najlepiej jak potrafię.

– Mów, czego sobie życzysz, a będziesz miał dane. Spełnię każde twoje żądanie – powiedziałam, gdy pojawił się w naszym domu.

Matka kontener emocji dziecka

Starałam się wnikliwie wsłuchać w jego potrzeby, a jako że nie umiał mówić, nauczyłam się odczytywać jego płacz i jaką potrzebę nim komunikuje. Gdy było mu źle, starałam się koić jego smutek. Byłam, i wciąż jestem, matką kontenerem. Tak, tak, nie przesłyszeliście się. 🙂 Mówiąc językiem psychologicznym, matka lub inny główny opiekun dziecka KONTENERUJE, czyli przyjmuje impulsy i emocje dziecka, oswaja je w sobie i pomaga dziecku poradzić sobie z nimi i nawet, gdy są bardzo silne i „negatywne” – dramatyczny płacz, dziecka, histeria, furia – nie odrzuca go. W tym sensie, że NIE daje mu sygnału:

– Skoro jesteś taki wściekły i zły to ja już cię nie chcę i nie kocham.

lecz:

Kocham cię wciąż, mimo, że jesteś wściekły. Choć przyznam, że ja też jestem wściekła, bo męczy mnie twój płacz. Ale wciąż cię kocham i zaraz pomogę ci się wyciszyć i sama też postaram się znaleźć wyciszenie.

– Płaczesz, bo jesteś głodny? A może samotny i chcesz, żebym cię przytuliła? Coś cię boli? Masz mokrą pieluszkę? Niewygodne spodenki? Swędzi cię główka? Drażni cię włączony ciągle telewizor? A może nieustannie włączone ostre światło? A może to, że dziś przez nasz dom przeszły tłumy odwiedzających ludzi i było to dla ciebie zbyt dużo bodźców? Chodź, przytul się do mnie i spróbujemy się razem wyciszyć.

obrazek pochodzi ze strony The Book Of Life

Pozwólcie, że kogoś Wam przedstawię. Oto Donald Winnicott, jeden z najwybitniejszych psychoanalityków w historii. To on, jako jeden z pierwszych zaczął głośno mówić (wówczas w radiu BBC, bo telewizja była mniej popularna, a internet nie istniał), że niemowlęta płacząc wcale nie chcą manipulować rodzicami albo „kaprysić, żeby zwrócić na siebie uwagę”. W czasach, gdy o tym mówił, czyli w latach 50. pokutowały inne przekonania.

Napisałam to i westchnęłam, bo niestety dziś nadal stykam się czasem z teoriami, że 3-miesięczne niemowlę można NAUCZYĆ przesypiać całe noce, ODZWYCZAIĆ od noszenia, kołysania, za to PRZYZWYCZAIĆ do ściśle regularnych pór karmienia. Owszem, może i się da, ale to jest dziecko WYTRENOWANE i wytresowane, to dziecko, które dlatego w pewnym momencie, po kilku/nastu próbach płaczu przestaje płakać i domagać się noszenia/karmienia/kołysania/wstawania do niego w nocy itd. BO WIE, ŻE NIKT DO NIEGO NIE PRZYJDZIE, a nie dlatego, że przestaje tego potrzebować. To dla niego sygnał, że jego potrzeby nie są ważne. Że nie ma wpływu na otaczającą rzeczywistość. Że nie jest kimś ważnym. Możesz se płakać, a i tak do Ciebie nie przyjdę. Więcej pisała o tym Wymagające w świetnym tekście

Donald Winnicott tłumaczył, że:

Niemowlę jest delikatne i wrażliwe nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie.

Nie potrafi pojąć czasu i zrozumieć komunikatu, że rodzic zaopiekuje się nim „za godzinę” – strach z powodu samotności odczuwa jak pożeranie przez straszne zwierzę. Głód odczuwa jako fizyczny ból. Czasem robi się głodne dopiero po trzech godzinach, a czasem już po godzinie. To my – rodzice – powinniśmy dostosować się do dziecka, a nie ono do nas. To my rodzice powinniśmy zrozumieć jego potrzeby, a nie ono nasze. Kilkumiesięczny maluszek nie jest gotowy, by sprostać wymaganiom, jakie stawia mu otoczenie. Róbmy, o co nas prosi, zwłaszcza w pierwszym roku życia, a wyjątkowo mocno bądźmy na to wyczuleni w pierwszym półroczu.

Przy każdym dziecku czułam to intuicyjnie i w pierwszych miesiącach życia byłam dosłownie na zawołanie. Czego zażądało, miało natychmiast. Pierś, sen, kołysanie, noszenie, tulenie, przewijanie. I nie czułam się wcale jak frajerka. Choć przyznam, że męczyło mnie to czasem i wywoływało złość. W końcu jestem tylko człowiekiem.

Nie perfekcyjna, lecz wystarczająco dobra matka

Winnicott, jako pediatra i psychoanalityk, miał do czynienia z tysiącami matek i ich niemowląt. Po licznych obserwacjach doszedł do wniosku, że drogą do tego, żeby być dobrą matką jest… bycie wystarczająco dobrą matką. (używam w tekście określenia matka, ale równie dobrze może to być ojciec – o ile jest głównym opiekunem albo angażuje się w rodzicielstwo równie mocno jak matka).

Wystarczająco dobra matka to matka, która ma lepsze i gorsze dni, ale stara się zapewnić swojemu dziecku optymalne warunki do rozwoju. Wsłuchuje się w potrzeby dziecka i stara się je zaspokoić. Jest zainteresowana swoim dzieckiem, chce zaspokoić jego potrzeby, zapewnia mu wspierające środowisko, oferuje fizyczną i emocjonalną opiekę. Umie przetrwać trudne sytuacje – czyli godzi się na to, że istnieją: nie neguje ich, udając, że ich nie ma. Jeżeli coś jej się nie uda, próbuje dalej. 

Wystarczająco dobra matka jest ambiwalentna: myśli o dziecku, ale też myśli o sobie. Jest zdolna do poświęcenia, ale też skłonna do niechęci wobec dziecka. Winnicott ośmielił się nawet rzec, że kocha dziecko, ale też daje sobie przestrzeń, by go nienawidzić. Oczywiście ciągle poruszamy się w obrębie uczuć, nie czynów. 

Czasem oboje mamy z synem ochotę siebie zjeść: schrupać z miłości albo pożreć ze złości. 

Daj sobie prawo do złości

Drodzy Rodzice: mamy prawo do KAŻDEGO uczucia wobec dziecka: możemy czuć wobec niego złość, wściekłość, zniecierpliwienie, podirytowanie, niechęć i wiele innych. I to jest naturalne, rodzicielstwo to nie bułka z masłem. To, czego nie możemy, to przekuć tego uczucia w czyny, czyli zastosować przemoc: a nie nakarmienie go, gdy jest głodne, nie przytulanie go, gdy tego potrzebuje, podczas gdy dotyk jest najważniejszym zmysłem dla niemowląt, to też jest przemoc, o czym opowiadał mi w ciekawy sposób psychiatra i psychoterapeuta w tym wywiadzie

Co ciekawe, często nazwanie uczuć i powiedzenie: „jestem zdenerwowana”, „jestem wściekła”, „mam dość” – daje nam ukojenie. I z pewnością jest o wiele lepsze niż tłumienie w sobie uczuć i udawanie, że wszystko jest ok i robienie dobrej miny do złej gry. Spróbujcie zacząć nazywać swoje emocje. 🙂 

Daj dziecku prawo do złości

Daj je sobie i daj je dziecku. Nie oczekuj, że będzie zawsze miało dobry humor. Czy ty masz zawsze dobry humor? Jeśli dziecko wyraża wobec was złość, pozwólcie mu na to: przecież ono wam nie zagraża – namawiał Winniccott. Gdy dziecko wyraża wściekłość, a otoczenie zachowuje spokój, pozostaje „całe i zdrowe”  i jest to dla niego cenna życiowa lekcja, że złe emocje są naturalne i mijają.

Ten tekst otwiera mój nowy cykl  „Dovartościuj dziecko i siebie”, w którym będę dzielić się różnymi ciekawostkami psychologicznymi związanymi z macierzyństwem i dzieciństwem. Ambasadorem cyklu jest marka Baby Dove – producent linii kosmetyków dla dzieci. Na cykl złoży się sześć tekstów. Dzisiejszy temat wybrałam jako pierwszy, bo dobrze koresponduje z najnowszym FILMEM (polecam, obejrzyjcie) Baby Dove „Jesteś mamą”, któremu przyświeca myśl: „Nie ma idealnych mam, są tylko prawdziwe”. 🙂

Komentarze:

  • Winnicott jest autorem jeszcze jednego, wspanialego, choć trudnego do dobrego przetłumaczenia cytatu „There is no such thing as a baby, there is a baby and someone”. Niemowlę nie tylko jest całkowicie bezradne, ale rozwija się i jest obecne wyłącznie przez relację i w relacji z wystarczająco dobrym, dostępnym emocjonalnie opiekunem.

  • Niki

    Cudowny tekst! Jako, że za chwilę rodzę to ciągle słyszę „nie noś, nie bujaj, odkładaj do łóżeczka, nie przyzwyczajaj do spania z Wami” itp. Aż mi szkoda maluchów tych mam 🙁 Na szczęście mąż, który również zgadza się z Twoim tekstem, ma takie samo podejście jak ja, więc nie będę toczyć samotnej walki z wiatrakami vel ciociami dobra rada 🙂

    • Mi też bardzo szkoda tych maluchów 🙁 Cieszę się, że zgodnie w małżeństwie zgadzacie się z moim tekstem, nie chciałabym być powodem małżeńskich i rodzicielskich niesnasków! 😉
      A kiedy u Was rozwiązanie i na świat przyjdzie Małe Nikiciątko? 🙂

      • Niki

        Teoretycznie termin mamy na 7 maj, ale synek raczej planuje wcześniejsze spotkanie vis-à-vis z rodzicami 🙂

        • Oho, to rzeczywiście może się zdarzyć lada dzień! 🙂
          To pisałam ja, urodzona w maju :))

  • Lena

    W końcu dziecku założyłaś czapeczkę 😉

    • Bałam się, żeby ktoś nie nazwał mnie złą matką!! ;))

  • Amililamila

    Chciałabym serdecznie prosić o pomoc i wypełnienie krótkiej ankiety Panie w wieku 18-35, które mają dzieci lub są aktualnie w ciąży 🙂 Ankieta dotyczy aktywności mam w internecie (korzystania ze stron poświęconych macierzyństwu), wypełnienie nie zajmuje dużo czasu a będzie dla mnie bardzo pomocne w przygotowaniu pracy licencjackiej.
    Link do ankiety:
    https://www.interankiety.pl/i/xOaQ4nOX
    Z góry dziękuję za pomoc!

    • To mnie zdenerwowałaś!
      I nie tym, że wklejasz linka, bo rozumiem potrzebę, a miejsce akuratne, dziwne byłoby, gdybyś wkleiła ankietę o zainteresowaniach motoryzacyjnych 🙂
      Ale ja jej nie mogę wypełnić, bo w tym roku skończę 36 lat!! Co to za dyskryminacja starszych matek, co?! 😉

      • Morrrigan

        jak masz nieskończone to masz 35 jeszcze więc łapiesz się ;D

        • Nie, bo wyraźnie napisane: „Ile lat kończysz w tym roku”! a ja dokładnie za miesiąc kończę 36!!!! 😀 #staramatka

  • Kasia

    Ja w dzieciństwie miałam takie coś, że bardzo bałam się rozłąki z mamą i byłam w stanie wybiec na dwór w piżamie jeśli ona wyszła gdzieś na chwilę. Zawsze bardzo się o nią bałam, że nie wróci do domu, że coś jej się stanie. W sumie do teraz mam coś takiego, że nie lubię być sama i ogólnie jestem zbyt mocno przywiązana do mojej mamy. To pewnie ma jakiś związek z tym, o czym dzisiaj napisałaś – może mama nie reagowała na mój płacz albo wręcz przeciwnie – była na każde moje zawołanie nawet jeśli byłam już większa (mama jest do teraz nadopiekuńcza).

    Pozdrawiam i dziękuję za ciekawy tekst 🙂

    • Kasiu, ja z kolei bardzo dziękuję za podzielenie się tym doświadczeniem. Myślę, że to może być z tym związane. Czy dobrze się czujesz w tej sytuacji? Tak silnego związku z mamą?

      • Kasia

        Bardzo źle. Chodzę na szczęście do psychologa i jakoś próbuję z tym wszystkim walczyć. Ale jest ciężko, skoro mama nie widzi w swoim zachowaniu nic złego i ciągle powiela te same błędy. Ciężki przypadek. No, ale jakoś trzeba to przetrwać 🙂

        • To bardzo dobrze, że
          chodzisz do psychologa! Czy czytałaś mój tekst o parentyfikacji? http://www.nishka.pl/parentyfikacja-czyli-matkowanie-wlasnej-matce/ Czy dotyczy Cię czy inaczej sprawy się mają?

          • Kasia

            Tak, dotyczy. Napisałam pod tym wpisem bardzo długi komentarz, ale niestety coś chyba poszło nie tak i ostatecznie się nie pojawił 🙁

            Mama po prostu przez całe moje życie była (i jest) nadopiekuńcza. Wszystko zawsze robiła za nas (rodzeństwo) i jeśli coś mi nie wychodziło kwitowała „daj mi to, ja to zrobię”. Mama wyznaje też chorą zasadę, że nie chce dopuścić do tego, żebym popełniała błędy w życiu. Że ona jako starsza osoba może mnie ustrzec przed „złem” i przecież nie ma nic złego w pomaganiu sobie!
            Przez całe życie wszystko robiłam tak, żeby mama była ze mnie zadowolona, a mimo to i tak zawsze słyszałam słowa krytyki. No i oczywiście standardowy tekst „to dla Twojego dobra” oraz „żyję tylko dla Ciebie, nic innego nie mam”. Ciągle mam w sobie poczucie winy, a mama jest mistrzem w posługiwaniu się tzw. szantażem emocjonalnym. Oczywiście na myśl o jej śmierci / wyjeździe / opuszczeniu dopada mnie totalne przygnębienie i czarna rozpacz. Czuję, że jeśli to się stanie, to zawali mi się cały świat, mimo, że mam chłopaka i innych kochających ludzi wokół.

          • Ojej, nie wiem, dlaczego się nie pojawił, ja na pewno go nie usunęłam, a sprawdziłam teraz i nie wpadł do żadnego innego folderu. Cóż, może coś było z Twoim łączem itp. Trzymaj się, kochana. Chodź koniecznie do psychologa (a może psychoterapeuty?) – mam nadzieję, że uda Ci się wyjść na prostą. Jeżeli będziesz leczyła swoją psychikę to na pewno uda! I oczywiście możesz do mnie pisać, jak będziesz miała ochotę się komuś „wypisać”.

          • Kasia

            Dziękuję 🙂 Oczywiście będę kontynuowała terapię (a od dzisiaj połączoną z lekami na depresję).

            Pozdrawiam ciepło!

  • Morrrigan

    knit blanket <3

    • To autorki zdjęć czyli Agnieszki vel Buuby, sama robiła 🙂

  • Joanna Krzak

    Ja mam starsze już dzieci, ale zdecydowanie jasno i wyraźnie mamy powiedziane, że mamy prawo do złości. Ale , ale , ale musi mieć to sens, a nie takie tam foszki….jak są fochy to jakoś reszta z nas się nie wzrusza…Może dlatego, że jest nas dość liczna grupa. Z tego co widzę jasne mówienie o tym co nas złości daje super efekty, znaczy u nas.

    • Tak, tak, słuszna uwaga, mnie takie foszki, kaprysy, dąsy i fanaberie moich córek też doprowadzają do szewskiej pasji!!!! 😀

    • Fochy i płacze też mają swoją przyczynę, nawet jeśli wydają się być błahe. Jak mam focha, to zawsze mam powód, tylko nie zawsze wiem jaki 😉

  • insideourhome.blogspot.com

    Twój post uleczył moją duszę 🙂 czasem nie wytrzymuję i złość bierze górę nad rozumem, po przeczytaniu Twojego wpisu od razu zrobiło mi się lżej na sercu.. faktycznie dzieci muszą mieć możliwość ‚rozładowania emocji’ więc spokojnie przestaje walczyć z atakami złości moich kochanych jednotrzylatków 🙂 miło wiedzieć, że są osoby o tak zdrowym i racjonalnym podejściu do wychowywania dzieci 🙂

    • Bardzo się cieszę, że mój tekst pomógł 🙂 Pamiętaj, że jak Ci będzie źle, możesz do mnie napisać i się wyżalić! 🙂

  • Natka

    Dziekuje Ci za ten tekst. Jestem mamą 8 miesięcznej dziewczynki, mąż jest zawodowym kierowca w opiece nad nia pomaga tylko w weekendy.

    Dlatego też wszystko caly dom, opieka nad córka jest na mojej glowie. Czasem wstaje rano (pobudka o 5.40) i jak dziś mam ochotę plakać… Te dni sa takie same, ciągle tylko pranie, sprzątanie, gotowanie i CO NAJWAŻNIEJSZE ta mała istotka która jest dla mnie całym światem a ja jestem nim dla niej. Jestem wsciekla, jestem zla, mam dosyc. Ale dla niej zrobie wszystko 🙂 Mówię tez o swoich uczuciach, dzielę się tym to sprawia że jest lżej… Rola matki jest nieoceniona i niedoceniona! Ale wiem, że to jak traktuje moja mała królową będzie miało wplyw na całe dalsze jej życie zrobię wszystko, żeby było jej jak najlepiej 🙂

    • Nie dość, że wygląda na to, że imię mamy takie samo, to jeszcze wiek naszych niemowląt i zapracowanych mężów. Tak więc, w każdej chwili, w której będzie Ci źle pomyśl, że gdzieś w Polsce siedzi sobie Nishka i Czytelniczki Nishki, które z Tobą współodczuwają. 🙂

      • Natka

        Tak wszystko się zgadza:) pozdrawiam 🙂

  • Pionierka

    Mnie to czasem nawet płód zezlości, jak kopie w nieodpowiednim miejscu 😀 #najgorszamatka

    • Był kiedyś taki świetny rysunek ukazujący wnętrze macicy matki i wredne dziecko, które naciska jej na różne narządy, ale niestety nie mogę go znaleźć 😀

      • Kojarzę taki, na którym dziecko śpi na poduszce na pęcherzu moczowym. Tak się czułam przez pół ciąży 😉

  • Aga

    Nishko, po przeczytaniu Twojego tekstu i komentarzy czytelniczek dotarlo do mnie, ze moge byc jedna z tych matek nadopiekunczych. Moja corka ma 3.5 roku, od samego poczatku bylam wierna idei attachement parenting i bylam na kazde zawolanie mojej corci. Kazdy placz wlaczal we mnie czerwone swiatlo i chyba w pewnym momencie nie zauwazylam, ze musze troche poluzowac, wiesz to jest ta granica, kiedy dziecko zaczyna troche toba manipulowac. Na tygodniach spodziewamy sie drugiego dziecka i boje sie, ze przez moje postepowanie robie jej krzywde, bo nie bede juz w 100% dla niej czasowo dostepna. Tlumacze sobie, ze inaczej kochac nie umiem, ale to chyba nie idzie w dobrym kierunku.

    • Ago, ja bym na Twoim miejscu – jeżeli mogę sobie pozwolić na radę – jak najszybciej umówiła się z psychologiem (może żeby przyspieszyć prywatnie) – żeby Ci poradził, co dalej robić. Dlatego „najszybciej” po spodziewasz się przecież drugiego dziecka i dla córeczki to i tak już pewnie będzie szok, więc warto, żeby specjalista doradził Ci, co najlepiej zrobić. Tak, żeby ten nowy etap w Waszym życiu przejść łagodnie.
      Ja kiedyś miałam problem z 5-letnią córką – zupełnie inny, ale to nie ma znaczenia, i jedna wizyta pomogła mi, w tym sensie, że potraktowałam rady i spostrzeżenia poważnie.
      Powodzenia!

      • Aga

        Dzieki wielkie Nishko!

  • Brawo za to podejście. Na całe szczęście przy pierwszym dziecku miałam czas przeczesać internety pod tym kątem i natrafiłam na tego pana, przy okazji dowiadując się też, że jak dziecko płacze to nie po to, by ciągle jeść. Ma cały szereg innych powodów, z których głód potrafi być na samym końcu (super, że je wymieniłaś).

  • Dominika

    Wielkie love za cały ten tekst! Piękny, wrażliwy, świetnie się w tym odnajduję:) A do tego te cudne zdjęcia z synkiem! Bardzo dziękuję:)

  • Kasia

    bardzo dobry tekst,… mówienie ze niemowlę manipuluje rodzicami jest taka głupotą wmawiana ludziom od lat…. maluszek nie umie inaczej się porozumieć- jeżeli czegoś potrzebuje płacze pojękuje śmieje się piszczy cala gama komunikatów- ale nie świadczy to o manipulacji…. czytałam kiedyś felieton dziennikarki która robiła reportaż o dzieciach w domach dziecka w Rosji i pisała wtedy ze była w szoku ze na sali gdzie stoi ok 30 łóżeczek słychać cisze…. zapytała pracownicy dlaczego panuje tu taka cisza czemu te dzieci nie plączą?? odpowiedz była miażdżąca- bo wiedza ze i tak nikt do nich nie przyjdzie….. straszne, przykre aż się chce płakać….. mam 2 córki najkochańsze na świecie 4 lata i 17 misiecy… jestem do tej pory na każde zawołanie bo wiem ze JA jestem dla nich najważniejsza, jestem opoką, osobą która zawsze pomoże i zawsze przytuli nawet jeśli jest 4 w nocy a muszę o 6 wstać do pracy, i wiedza ze mogą na mnie zawsze liczyć… moje córki śpią w swoich łóżkach ale nie dlatego ze je wytresowałam tyko nauczyłam je spać u siebie… do dziś każdego wieczoru siedzę obok ich łóżeczek, jeżeli potrzebują, i czekam aż zasną…. czy tak ciężko jest zrozumieć ze to jest mały człowiek który czuje i który zwyczajnie tęskni za rodzicami?! powodzenia wszytskim Mamuskom 🙂

  • Pochylam się nad moją 3-letnia córką, w trakcie ataku histerii [nie mogła poradzić sobie z zamknięciem pudełka].
    – „Nata mnie przez te krzyki też zaraz puszczą nerwy”
    -„Wiem, ale Ty nie możesz krzyczeć bo ja jestem Twoja córką i tego nie lubię”
    -…

  • emy2

    O rety…dzięki za wsparcie mentalne.Też mam „weekendowego” męża, dwulatke i ośmiomiesiecznego szkraba. Niestety zdarza mi się „wyjść z siebie” gdy słyszę rozdzierające uszy histerie starszej, bo wydaje mi się , że powinna umieć się opanować bo jest już duża:( dźwigam z tego powodu caly plecak poczucia winy.Chciałabym być wystarczająco dobra matką- czy jest na to jakiś test? 😉

  • Pingback: Piasecki jest potworem, choć gdy się urodził, był uroczym Rafałkiem. Co poszło nie tak? - Nishka()

  • Pingback: Matko, zaopiekuj się też swoim "wewnętrznym dzieckiem", czyli sobą! - Nishka()