U nas w domu nie ma miejsca dla pedałów!

Zła jestem, bo byłam dziś w dwóch Biedronkach i nie było już „Małego słownika ważnych pojęć”. Zamówię go sobie przez internet, ale taka jestem nabuzowana, że nie mogę czekać aż do mnie dotrze, więc piszę o tym już dziś!

Wyjaśnię tym, którzy nie wiedzą: otóż kilka dni temu magazyn Fronda wezwał Polaków do bojkotowania tego dyskontu spożywczego, bowiem udostępniając na swoich półkach tę książkę, propaguje homoseksualizm i uderza w tradycyjną rodzinę!

Książeczka wyjaśnia dzieciom różne pojęcia i zjawiska występujące we współczesnym świecie. Jak pisze wydawca książki:

Ponad 200 terminów, które pomogą ci poznać otaczający cię świat. Cywilizacja, doping, feministka, strajk, ekologia, imigrant… Te słowa bardzo często pojawiają się w rozmowach dorosłych. Dzieci, słysząc je, nie zawsze znają ich sens. Niniejszy słownik w niekonwencjonalny sposób – za pomocą komiksów – podaje ich definicje. Zachęca też do zgłębiania wielu zagadnień i poznawania zjawisk zachodzących we współczesnym świecie.

I tak, przykładowo: homoseksualista to według Bertranda Fichou, czyli autora słownika: „człowiek, którego pociągają osoby tej samej płci: homoseksualnego mężczyznę pociągają mężczyźni, a homoseksualną kobietę pociągają kobiety”, natomiast homofob „to ktoś, kto nie lubi homoseksualistów”.

Tym, co bardzo zbulwersowało Frondę były rysunki towarzyszące definicjom. Oto „homoseksualistę” ilustrowały dwie uśmiechnięte lesbijki z pieskiem, natomiast „homofoba” wściekły mężczyzna, a jego emocje można było odczytać po wyrazie twarzy i zaciśniętych pięściach. 

Ciekawie skomentował tę sytuację Janek Favre, polecam jego tekst Biedronka promuje homoseksualizm według Frondy.

Tymczasem ja chciałabym spojrzeć na sprawę z perspektywy rodzica.

Od lat uczę wychowuję dzieci w kulcie wiedzy o świecie i chętnie tłumaczę im współczesny świat. Mamy w domu wiele słowników, encyklopedii, bajek, leksykonów. Po drugie, w moim domu panuje atmosfera tolerancji dla odmiennych wyznań, ras, orientacji seksualnych oraz odmiennej płci, wieku, wykształcenia. Pisałam o tym w tekście Conchitta, czyli lekcja tolerancji .

Dzieci, z właściwą sobie ciekawością świata gdy widzą coś, co je zaskakuje, zadają pytania. To, w jaki sposób rodzic na nie odpowiada, w bardzo dużej mierze kształtuje ich światopogląd. Zawsze wychowywałam dzieci w poszanowaniu do odmienności. Uczyłam je, że ludzie są niepowtarzalni i różnorodni i że każdy zasługuje na szacunek.

Gdy dzieci przynosiły z przedszkola lub pierwszych klas szkoły tak popularne wśród dzieci i młodzieży słowo „gej” używane jako obelga – zawsze reagowałam. Tłumaczyłam, rozmawiałam, uczyłam empatii, wychodzenia poza własne „widzimisię” i opowiadałam o tym,  że nie wszyscy jesteśmy tacy sami i że „inny” nie znaczy gorszy.

Teraz, gdy jedna jest już nastolatką, a druga będzie nią za rok, oburzam się na każdy, nawet żartobliwy żart owiany nutką homofobii. Tak jak nie ma dla mnie cyberprzemocy na żarty, o czym pisałam w tekście Czy dziecko może być mordercą, tak nie ma dla mnie homofobii na żarty.

Byłam dumna, gdy córka wróciła któregoś dnia ze szkoły zbulwersowana, bo nauczycielka na lekcji Wychowania Do Życia w Rodzinie włączyła dzieciom film, o tym jak bohater wyleczył się z homoseksualizmu, z jakimś komentarzem w stylu: „Da się? Da się”. Byłam dumna, że moje dziecko miało w sobie tyle odwagi cywilnej, żeby wstać i powiedzieć głośno:

– Proszę pani, homoseksualizm nie jest chorobą! Ten film fałszuje rzeczywistość!

Wiem, że taka postawa jest pokłosiem mojego wychowania do .. życia w społeczeństwie.

Mam na tym punkcie fioła, reaguję na najmniejszą nawet aluzję rasistowską, homofobiczną, religijną i seksistowską. Czasem staję się niewolnikiem swojego radykalizmu i rodzinnym obiektem żartów.

Przez kilka ostatnich dni gościł u nas kolega naszych córek, syn naszych znajomych. Dzieci znają się od urodzenia i bardzo dobrze i swobodnie czują w swoim towarzystwie. W pewnym momencie z pokoju, w których przebywał chłopiec i moja młodsza córka dobiegły mnie następujące słowa:

– To pedały – rzekła moja 10-letnia córka.

– Pedały? – spytał 13-latek.

– Pedały – potwierdziła. 

Wściekła wezwałam do siebie córkę i zdruzgotana swoją porażką wychowawczą, zaczęłam udzielać jej reprymendy:

– W naszym domu nie ma miejsca na żadne homofobiczne żarty, aluzje i sformułowania, rozumiesz? Tyle razy już o tym rozmawiałyśmy! – grzmiałam.

– Mamo, ale my rozmawialiśmy o rowerze.. – rzekło dziecko.

– Tak, potwierdzam! Rozwiązywaliśmy w książce zagadkę i odpowiedź brzmiała: „pedały”! – uściślił chłopiec.

🙂

Komentarze:

  • Zgadzam się z Twoimi poglądami, Nishko i również zawsze uczulam moich rodziców na poprawność. Czasami jednak wpadamy w pułapki i śmiejemy się np. z żartów o nacechowaniu rasistowskim, po czym zdajemy sobie sprawę, że zaprzeczamy sami sobie. Sama czasem się na tym łapię i staram szybko zreflektować. Oburzam się zawsze, gdy ktoś prowadzi nagonkę na osoby homoseksualne, ponieważ wśród moich znajomych mam takie osoby i czuję się w obowiązku zareagować.

    A powiem Ci, że dialog na sam koniec tak mnie rozbawił, że aż sąsiedzi na pewno słyszeli mój śmiech. 🙂

    • Potwierdzam. Dialog the best 🙂

      • Dwa+Trzy

        Mnie również rozbawił 🙂 Matka się produkowała a takiego zakończenia się nie spodziewała 🙂

  • Katarzyna Paszek

    Mój 9 letni syn chciał ten słownik. Nawet zaproponował że wyłoży swoje pieniądze. Bardzo mu się podoba forma słownika i obrazki. Młodszy syn również Go przegląda i każe sobie czytać. Starszy nie robi z tego żadnego halo, nie czuje się zażenowany i zawstydzony. Gdy ma jakieś wątpliwości to mu tłumaczę. Może redaktorzy Fronda myślą że jak wymażemy ze słowników „gorszące” określenia to „problem” zniknie. Może myślą że dzieci od samej wiedzy i uświadamiania zejdą na „złą” drogę…. Ręce mi opadają w jakim ciemnogrodzie mieszkamy….. Nawet mi się podoba ten słownik i go czytam bo ciężko czasem wytłumaczyć dziecku prostymi słowami różne dla nas oczywiste rzeczy… Konstytucja daje nam wolność, którą niektóre partie polityczne chcą nam odebrać. Boję się co będzie po kolejnych wyborach, gdy zmienią konstytucję i zrobią z kraju coś na wzór Państwa Kościelnego…. Bo jeśli nie można czegoś zrobić, wprowadzić bo jest nie zgodne z Konstytucja to PiS ma już pomysł jak tą Konstytucję zmienić by wprowadzić ochronę „zdrowej” rodziny w imię jej nowych zapisów….

    • Morrrigan

      Wiesz, ciemnogród jak ciemnogród… USA niby taka cywilizacja, a tam tego rodzaju pomysłów jest naprawdę mnóstwo w stosunku do inicjatyw odwrotnych. Tak, tam też był sprzeciw wobec małżeństw homoseksualnych. Tam 40% ludności „nie wierzy” w ewolucję. Wstrzymajmy się z tym „ciemnogrodem” w stosunku do Polski. To, że istnieje fronda która wypisuje głupoty ma od razu świadczyć o jakiejś ciemności? Jakie w ogóle ten portal ma znaczenie opiniotwórcze? Żadne.

      • Mju

        Taki był sprzeciw w USA, że małżeństwa są legalne. Ale się sprzeciwiali! Autorka komentarza wyżej nic nie mówiła o Stanach, bo ciemnogrodem jesteśmy bez konieczności porównywania się do innych. U nas osoby czarnoskóre można nazywać „murzynami”, chociaż one w większości tego nie lubią, słowo to ma wydźwięk coraz bardziej pejoratywny (bardzo zbliżone do angielskiego n*gger), ale przecież BIALI ludzie nie widzą w tym nic złego, a to w końcu ich dotyczy 😉 W Stanach dalej walczą o swoje prawa (#BlackLivesMatter), ale jakby Afroamerykanie przyjechali do nas to dopiero zrozumieliby co znaczy być uprzedmiotawianym, sprowadzanym tylko do swojego koloru skóry, traktowanym jak atrakcja dla przechodniów. Tak samo traktuje się u nas osoby homoseksualne, które nie kryją się ze swoją orientacją (czyli np. idą za ręce, całują się itp.). Pomijam już wyśmiewanie, znęcanie się czy przemoc, bo i te czynności mają miejsce.
        Co do ewolucji… W USA 40%, a w Polsce 30%. Co to oznacza? A no to, że ewolucja została w USA bardzo upolityczniona przez Republikanów, co daje takie wyniki https://www.newscientist.com/article/dn9786-why-doesnt-america-believe-in-evolution. Gdyby nasz system polityczny wyglądał w Polsce inaczej, i mielibyśmy partię konserwatywną z tak długą historią to i 80% powiedziałoby, że to żadna ewolucja a Adam i Ewa wszystko zaczęli.
        A Fronda? Jest niezwykle popularna, do tego nie jest jedynym medium szerzącym takie poglądy, więc czy faktycznie żadne? Dzięki takim portalom do tych 80% dojdziemy prędzej niż później…

  • Pedałów ci u mnie dostatek – mamy chyba 7 rowerów 😀 Ale, o mamo, jeden jest bez pedałów, bo to biegowy!

  • Nie toleruje homofobii.

    Chciałbym zauważyć jedną rzecz. Słowo homofob nie oznacza człowieka, który nie lubi homoseksualistów. Łatwo to wywnioskować patrząc po definicji słów homo, oraz fobia, z których się ono składa. Dla osób mających wątpliwości: https://pl.wikipedia.org/wiki/Homo ; https://pl.wikipedia.org/wiki/Fobia
    Osobiście, przeszkadza mi wizja „całujących” się facetów/kobiet i uważam to za jakąś genetyczną pomyłkę, ale nie zamierzam negować istnienia homoseksualistów, inną kwestią jest czy toleruje to, że pewna ich grupa obnosi się z tym na paradach równości (nie toleruje tego i uważam to za ogólnie pojęte zło). Jeżeli swoją inność zachowają dla siebie, to okej, do sypialnie zaglądać im nie będę. Ale znam parę osób, które bardzo ucierpiały po przejściu takiej relacji a zarazem nie znam żadnego długotrwałego (30-50 lat) związku homoseksualnego.
    A co do żartów o gejach, czy o podtekście antysemickim… Wyluzujmy trochę, żart jest żart, jeśli śmiejemy się z blondynek, czy z przysłowiowego Jasia, to i z kawałów o gejach i żydach możemy się śmiać, poznałem swego czasu nawet Żyda, który sam rzucał takimi kawałami. Oczywiście nie popadając w hipokryzje, zachować należy również dystans np. do samych siebie i nie obrażać się z jakiegoś dowcipu o nas itp.
    Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem tą wypowiedzią.
    Pozdrawiam.

    • A.

      No mnie nieco może nie uraziłeś, ale zniesmaczyłeś. Nie umiem wyrazić irytacji, jaką wzbudza we mnie taka pseudotolerancja- czasem wydaje mi sie, że już lepiej być otwartym homofobem, przynajmniej nie wprowadza się nikogo w błąd. To naprawdę WSPANIAŁOMYŚLNE z twojej strony, że nie negujesz istnienia osób homoseksualnych oraz nie zajrzysz im do łóżka, POD WARUNKIEM, że nie będą się AFISZOWAĆ, bo CIEBIE to zniesmacza. To naprawdę słodkie z twojej strony.Bo tak naprawdę to, że CIEBIE coś zniesmacza, albo że uważasz to za złe, jest ważne, miarodajne i istotne dla CAŁEGO społeczeństwa, prawda? A może jednak po prostu, jak ci nie pasuje, to np. NIE PATRZ, zajmij się własnym życiem i NIE WYPOWIADAJ się niepytany?? Bo wyobraź sobie, że ja mam problem, że mi przeszkadzają brzydcy ludzie. To dla mnie odrażające, że są tacy brzydcy. Rozumiem, że nie każdy może być tak piękny jak ja, no ale mogliby się z tą brzydotą tak nie afiszować i nie paradować po ulicy z tymi brzydkimi twarzami, i brzydkimi ciałami- bo moim zdaniem to zło. Wspaniałomyślnie nie neguję ich istnienia, pozwalam im żyć i łączyć się w pary, nawet (sic!) rozmnażać, mimo że to implikuje w przyszłości jeszcze więcej brzydkich ludzi. No ale jestem taka DOBRA i mimo, że uważam brzydotę za genetyczną pomyłkę, TOLERUJĘ ICH, nie będę do nich strzelać- choć inną sprawą jest to, że jakaś grupa tych ludzi tak się z tą swoją szkaradnością na ulicach obnosi, no a jak brzydki koleś całuje na ulicy brzydką laskę, to moim zdaniem to jest odrażające, i już. A jak wiemy, moje zdanie jest bardzo istotne dla całego świata.
      Nie uraziłam nikogo tą wypowiedzią, prawda??

      • B.

        Czyli nie ma się prawa w naszym społeczeństwie nie tolerować jakiegoś zachowania czy stylu życia? Równie dobrze mogę twoje porównanie do brzydoty zamienić na faszystów, przecież niektórym oni odpowiadają, więc powinniśmy ich tolerować! Wolność dla faszystów! Przecież oni są tacy słodcy…
        To ty swoją postawą prezentujesz pseudotolerancje. Ja mówię tyle, że mi coś nie odpowiada i nie zamierzam tego tolerować w swoim otoczeniu. Należę do większości, większość, ludzi jest heteroseksualna (jak byś przypadkiem nie wiedziała), nie wierzę w żadne ankiety itp. pokazujące poglądy ludzi, gdyż są one tworzone w wyznaczonym środowisku, żeby wychodziły tak jak jest na rękę tworzącym takie ankiety, ale w moim środowisku większość osób nie toleruje obnoszenia się z GEJOSTWEM, więc sorry Winnetou, w naszym środowisku jesteś w mniejszości i nie masz nic do gadania. Nie dajmy się zwariować dyktaturze mniejszości. Po za tym niż demograficzny jaki aktualnie panuje w europie jest wynikiem upadku obyczajów i narastającą w/w dyktaturą mniejszości gejowskich, bo jakoś arabusy potrafią się rozmnażać i jest ich coraz więcej.

        • Lolika

          Gej, Żyd, brzydka osoba, Arab tym się różnią od faszysty, ze w założeniu nie zieją nienawiścią do innych poglądów.
          A propos „racji większości,a mniejszość nie ma nic do gadania” to kiedyś większość uważała, ze ziemia jest płaska albo ze kobieta nie powinna mieć praw wyborczych. Czy to znaczy, ze mieli racje?
          I zastanawiam się jak się objawia twoja nietolerancja wobec np. Pary lesbijek trzymających się za rękę na ulicy? Podchodzisz do nich i mówisz, ze nie życzysz sobie takich gestów? Czy jak?

      • Morrrigan

        Widzisz, ja na przykład uważam, że mamy wolność wypowiedzi i pod warunkiem że nikogo nie obrażamy, mamy pełne prawo mówić o tym, co nam się nie podoba, nawet jeśli nas nikt o to nie pyta. Może powiesz Nishce i innym blogerom żeby zamilkli, w końcu nikt ich o zdanie nie pyta, po co się wypowiadają? Kogo obchodzi zdanie anonima który twierdzi, że pocałunki homoseksualistów go obrzydzają, zapytacie. A kogo obchodzi zdanie Nishki, która lansuje wychowanie w tolerancji – ja zapytam. KAŻDY ma prawo do opinii i do jej wypowiadania. To kwestia poczucia estetyki, uczuć, poglądów, dlaczego jedni mają prawo je wypowiadać a inni nie? Nie zawsze to, że ktoś się z nami nie zgadza ma oznaczać, że ten ktoś jest hejterem albo po prostu debilem. Skoro szanujemy inność, „inny nie znaczy gorszy” i tego rodzaju frazesy – uszanujmy cudzą opinię choćby była najgłupsza na świecie. Możemy nawet nazwać ją głupią i popukać się po głowie, ale jakim prawem chcemy zamykać innym usta? Dlaczego to jest dla was taki problem, że niektórym się nie podoba coś, co wam się podoba? Wszyscy mają być tacy sami, mieć taki sam światopogląd, ten sam stosunek do kontrowersyjnych tematów, tak? Sorry, ale… Nienawidzę czegoś takiego. Mam ochotę wyrazić swój sprzeciw w jakiejś sprawie (nie mówię, że w tej konkretnie), nikogo nie krzywdzę, nie obrażam, nie narzucam mojego zdania a ludzie każą mi spadać na drzewo bo… oni sądzą inaczej, a ja „hejtuję” ich tok myślenia, a przecież „hejterom mówimy nie”. Można wypowiadać tylko pochlebne opinie na każdy temat, bowiem jeśli coś mi się nie spodoba i o tym napiszę, otrzymam wyświechtaną odpowiedź „nikt Ci nie każe patrzeć! zajmij się sobą! przestań hejtować!”. Hmm, a może Ty się zajmij sobą? Piłeczkę odbijać można w nieskończoność. Nie, nie popieram haseł typu „tolerujmy nietolerancję”, to odwracanie kota ogonem. Ale tolerancja nie polega na akceptacji czy aprobacie, polega na… tolerancji. Zapominamy jakie to słowo ma znaczenie… To, że ktoś np. ze względu na wiarę nie akceptuje związków homoseksualnych, to nie znaczy, że jest nietolerancyjny, że będzie zakazywał takiej procedury. On nie akceptuje, ale toleruje, gdyż SZANUJE INNE ŚWIATOPOGLĄDY NIŻ JEGO. Jeżeli nikomu nie dzieje się ewidentna krzywda z naszego powodu, to naprawdę nie widzę problemu. Trzeba się z tym pogodzić, że ludzie mają różne poglądy i subiektywne odczucia, nie zawsze nam przychylne… Co do tego słownika, dziecku bym go nie dała, jest niespecjalnie merytoryczny, wolałabym sama dziecku tłumaczyć i budować z nim przez to więź. Tak, aby wiedziało, że do mnie zawsze powinno przychodzić z wszelkimi wątpliwościami. Chcę zbudować kiedyś w dzieciach WŁAŚCIWIE pojętą tolerancję, natomiast nie będę narzucała im swoich poglądów za wszelką cenę. Chcę, aby zawsze miały prawo do opinii zarówno pozytywnej jak i negatywnej i potrafiły kulturalnie ją wyrazić. Nie kategoryzuję ludzi ze względu na orientację, ale na zachowanie, uważam, że gdyby sprawa homoseksualizmu nie była aż tak roztrząsana ludziom konserwatywnym łatwiej byłoby zaakceptować takie osoby. Media nie lansują prawidłowego obrazu homoseksualisty, media pokazują homokrucjatę. A wystarczy obejrzeć jakiś amerykański serial aby przekonać się, że homoseksualista to po prostu człowiek jak każdy, że niekoniecznie myśli ciągle o sobie i swoim „uciemiężeniu”, ale cieszy się życiem, ma przyjaciół, pracę, często wzbudza niezwykłą sympatię u widza. A żartować można ze wszystkiego. Jestem heteroseksualną kobietą, chociaż nie blondynką. Żartuję o kobietach, o blondynkach, o rudych, o „pedałach”, o Murzynach, o Żydach, o „ciapatych”, o zboczeniach seksualnych. Śmieszy mnie to, co poradzić? I to, że kawał o gazowaniu w Auschwitz potrafi mnie rozśmieszyć nie znaczy, że popieram Holocaust, na litość Boską… Zaśmiać się z kawału nie znaczy wyśmiać coś albo nie szanować tego. Oczywiście, macie prawo myśleć inaczej ;). Pozdrawiam.

    • Tianzi

      ‚Osobiście, przeszkadza mi wizja „całujących” się facetów/kobiet’ < No to problem jest po Twojej stronie.

      A teksty o 'obnoszeniu się' są strasznie słabe; nawet wliczając te nieszczęsne parady geje pewnie średnio o wiele mniej się 'obnoszą' ze swoją orientacją niż heteroseksualiści (choćby ze strachu przed represjami).

      • Większość

        No i dobrze, bo jak sama nazwa wskazuje są mniejszością. Niech se znajdą miejsce na ziemi gdzie będą większością. Po paru latach wszyscy wymrą z braku możliwości rozmnażania się i będzie po problemie 🙂

        • Tianzi

          Jesteś w tej chwili o krok od ‚Żydzi na Madagaskar!’.

          • Chciałam kilka komentarzy usunąć, bo skoro w domu nie toleruję homofobicznych komentarzy to dlaczego mam je tolerować na blogu, jednak – ze smutkiem – zostawiam je. Jednak w tym momencie proszę osoby, które „tolerują, ale uważają homoseksualizm za genetyczną pomyłke”, „albo tolerują, ale nie chcą na pedałów patrzeć”, „albo każdy ma prawo do krytykowania” – o zamilknięcie.

        • Cienn

          Jeśli chodzi o zniesmaczenie widokiem, zniesmacza mnie nadmierne publiczne okazywanie uczuć, które powinny zachować jednak charakter intymny, niezależnie od orientacji „występującej” pary. Akurat większość z nich stanowią pary heteroseksualne, czyli w kwestii statystyki się nie mylisz:)
          Obraz narzucających swoją seksualność, obściskujących się w celach pokazowych, (a propos „obnoszenia się z”), denerwowałby mnie tak samo w wersji hetero jak i homo. Nie spotkałam się z takimi pokazówkami osób homoseksualnych (tv się nie liczy, bo jest sterowane, chodzi o codzienność ‚normalnych’ ludzi). W przypadku okazywania wobec siebie afektu w granicach zachowania jakiejś moralności: trzymanie się za ręce, skromny pocałunek, to jak najbardziej normalne i nie mam nic przeciwko.
          W razie wątpliwości Większości, bycie hetero nigdy nie sprawiało mi problemów w zrozumieniu i zaakceptowaniu innych orientacji. Kłopot sprawia mi raczej niezrozumienie mocy wzajemniej nieakceptacji innych. Nie wolicie móc dokonywać swoich wyborów bez wstydu, nie narażając się na krytykę? Jedni wolą pulchniejsze blondynki, inni piegowatych chudzielców, pary hetero decydują się na brak potomstwa. Czemu tak emocjonalnie podchodzicie do gustów innych? Co was to obchodzi? A gdyby to was oceniali krytycznie? Niech każdy ocenia sprawy w zasięgu własnego nosa, skoro już musi nadawać lub odbierać wartość.

  • Fronda już któryś raz stara się wywołać burzę w szklance wody. Chyba muszą im się kliknięcia zgadzać…

  • Paulina

    Osobiście nie podoba mi się fakt, iż obok wyrazu „homoseksualista” nie ma wyrazu „heteroseksualista”. To nie jest ważne słowo? Tak przy okazji, jakie jako rodzic i socjolog masz zdanie na temat „nowej” edukacji seksualnej dzieci w szkołach? Pytam, nie hejterze, jestem zainteresowana 🙂

    • Iwona Wardal

      Paulino, kup ten sownik albo pożycz od kogoś… Hasło „heteroseksualista” jak najbardziej w nim występuje!

  • Marta Szał

    W dużej mierze zgadzam się z Tobą, choć moje dziecko nie zadaje jeszcze żadnych pytań, może prócz „Daaaa?” (ale to chyba raczej rozkaz). Fronda to Fronda, mnie ostatnio zagotował tekst o wspólnym mieszkaniu przed ślubem i też poruszyłam tę kwestię u siebie.
    Inne podejście mam za to do żartów – absolutnie nie przeszkadzają mi, nie unikam ich w żaden sposób i homoseksualiści, których znam, również tego nie robią 🙂 Nie bądźmy aż tak poprawni, skoro śmiejemy się z blondynek, bab u lekarza, Jasiów, a chyba najpopularniejszym formatem żartu ever jest „Polak, Rusek i Niemiec zrobili to i tamto” 😉 To tylko humor – raz bardziej grubiański, innym razem subtelny, ale wciąż humor 🙂

  • Jak najbardziej sie zgadzam z Toba. To, ze toleruje nie oznacza zaraz ze akceptuje i powazam zakladanie rodzin przez takie osoby, ale jesli faceci lubia facetow to ok. Kazdemu czlowiekowi nalezy sie szacunek (pomijam tu mordercow, gwalcicieli, pedofilow itp) Najbardziej mnie tylko oburza to, ze lesbijki uwazane sa za seksowne, a mezczyn sie z checia by pozbylo i spalilo na stosie. WTF?

  • Po tytule przeczuwałam, że puenta będzie związana np z tym, że nie pozwalasz córkom wprowadzać rowerów do mieszkania. Czuję, że nieźle znam rodzinę Turów! 😉

  • Emily Pe

    a ja czuję się katoliczką, a jednocześnie nie czuję się homofobem. szacunek dla inności nie wynika z religii, a jedynie z kultury człowieka i jego rozwoju. stosunek niektórych katolików do homoseksualizmu można określić jako „szacunek a jednocześnie świadomość zmian jakie niesie ze sobą homoseksualizm”. Nishko, powiedz czy istnienie lobby homoseksualnego to tylko fikcja czy realne zjawisko? o ile homoseksualiści są dla mnie zupełnie normalnymi ludźmi, o tyle zjawisko propagowania homoseksualizmu istnieje i mi osobiście przeszkadza. a homoseksualizm dopiero od jakiegoś czasu nie jest kwalifikowany jako choroba – tak więc według mnie ocena czym jest homoseksualizm to kwestia ŚWIATOPOGLĄDOWA, a nie fakt.

  • Emily Pe

    a nawiązując do artykułu Frondy – jest przesadzony. natomiast nie zaprzeczymy, że rysunek ilustrujący dane zjawisko niesie ze sobą określony przekaz. a jaki płynie przekaz do małych dzieci z ilustracji w/w słownika?

  • Aga z www.makeonewish.pl

    finisz mnie rozłożył 🙂

  • Morrrigan

    A podobno lubisz czarny humor 😉

  • sabina

    Jesli dziecko zapyta mnie co oznacza termin homoseksualista, wyjasnie. Wyjasnie rowniez to ze homoseksualizm to nie jest norma, to nie jest normalnosc.
    Nie przekonsl mnie zaden argunent, kazdy jest nieustannie powtazany w mediach gdzie pokazuje sie dwoch sympatycznych gejow, ktorzy sa ze soba do konca zycia. Zazwyczaj tez rozpaczaja ze nie moga miec dzieci…co za ironia, kpina. Akurat oni nie powinni sie temu dziwic. A dziwia sie, i tak nas nakrecaja, ze spoleczenstwo rowniez zaczyna sie temu dziwic. Tak garstka ludzi potrafi wplynac na wiekszosc ze urojone, grozne, prawa mniejszosc zaczynaja grac pierwsze skrzypce.
    Pamietam taki odcinek programu na Tvn Style o operacjach plastycznych gdzie do lekarza przyszedl homoseksualista bo chcial sie pozbyc waleczka na brxuchu. Opowiadal ze lubi jezdxic do francji bo tam w niektorych dzielnicach schodza sie „sami swoi” i on tam ma branie bo lubia takich o slowianskich rysach…po operacji i z plaskim brzuszkiem stwierdxil ze bedzie ruchal od rana do nocy..polecam obejrzec bo , pewnie niechcaco pokazano tam prawdziwe oblicze homoseksualistow, wyuzdanych, obrzydliwych.

    • Mju

      Och nie, cóż za niedobry człowiek, seks uprawia! Na szczęście heteroseksualni mężczyźni zawsze wysławiają się tylko w elokwentny i elegancki sposób, o żadnym nieprzyzwoitym r****** nie ma mowy, jakby to tak?! Kto to widział w ogóle?!

  • Mju

    Nishko, nie wiem czy często zaglądasz do sekcji komentarzy na facebooku, bo o tych „pedałach” ktoś zostawił u Ciebie niezbyt ładną opinię „A ja jestem tolerancyjny, ale nie lubię pedałów. Murzyn nie ma wpływu na kolor skóry, ale bycie pedałem to kwestia wyboru”. Czy coś takiego może zniknąć? (bardziej mam na myśli osobę, która to napisała, ale wiem że Ty potrafisz tylko usunąć komentarz, więc niech już będzie 🙂 ).

    • dzięki za cynk, usunięte!!!

      • Mju

        W takim razie edytuję i swój, żeby nie cytować takiego paskudztwa 🙂

  • Moim zdaniem ten cały artykuł i burza w okół książki narobiła jej ogromnej reklamy… Wiele osób się o tym wydaniu dowiedziało, na przykład ja… I dzięki temu ją kupiłam, inaczej nie miałabym nawet o niej pojęcia.

  • Postawa godna szacunku. W moim domu panują takie same zasady. I często spotykam się z brakiem zrozumienia, jak można wychowywać dziecko w ten sposób, znaczy kłamiąc, bo jednak pedał to osoba, która jest chora i którą powinno się najlepiej wsadzić do więzienia. Na szczęście tego typu komentarze mam gdzieś i robię swoje.

  • Nishko, ja również podkreślam w moim domu, że inny to nie gorszy. Mam trochę łatwiej, bo mamy w rodzinie dumnego geja z urodzenia, który jest wspaniałym wujkiem, bratem, po prostu człowiekiem. Nie wyobrażam sobie, że ktoś mógłby chcieć kogoś leczyć z preferencji. Jakie prawo ma jedna opcja nad drugą? I zgadzam się w milionach % ze zdaniem, że to, jak rodzice wypowiadają się o inności, polityce, religiach, kolorach skóry w domu, wyrabia dziecięcy światopogląd. Rodzice – bądźmy bardziej rozważni!

  • Luk Recjowa

    Słownik kupiliśmy z mężem jeszcze przed publikacją Frondy. Dzieci brak, ale stwierdziliśmy, że książka sensowna.
    Ja: Wybierz literę, to przeczytamy jakieś hasło.
    M.: K
    Ja: Oo! Kałasznikow…

    Wydaje mi się, że trafiliśmy na bardziej aktualne w dzisiejszych czasach hasło niż te, na których uwagę skupili redaktorzy.

  • Bardzo podoba mi się Twoje podejście, by nie zezwalać na homofobiczne wyrażenia nawet w żartach. Ostatnio, niesiona radością (i zazdrością) nad irlandzkim referendum dotyczącym małżeństw jednopłciowych napisałam tekst, pod którym – ku mojemu zdziwieniu – całkiem sporo osób się podpisało. Nikt zaś nie podpisał się idiotycznie, nikt nikogo nie odesłał do gazu i nikogo nie obrzucił wirtualnym kamieniem. Pomyślałam sobie, z nadzieją: może mam takich mądrych czytelników? A może jest takich mądrych osób więcej? Wciąż jednak z niepokojem myślę o tym, że takie mądre osoby są w mniejszości i jeszcze przyjdzie nam w Polsce poczekać na tak mądrą społecznie decyzję. Tłumaczenie dzieciom, bardzo restrykcyjnie, już od samego początku, że to jest ok, by pan kochał pana, a pani przytulała panią na ulicy, na pewno bardzo taką możliwość przybliża. Gdy czasem spotykam swoich studentów trzymających się za ręce przy stoisku z alkoholem w Tesco, to lubię to poczucie, że jedyne, o co muszę się martwić, to to że wykupią mi zaraz ostatnią butelkę wina w promocji, a nie o to, że zaraz dostaną w mordę. Nikt nie powinien dostawać w mordę za to, że chce kogoś potrzymać za rękę.

  • Agnieszka Makowska

    Kurcze, Nishka jesteś świetną, trafiłam do Ciebie przez snapa ale Twoje wpisy coraz bardziej mi się podobają 🙂

    • Och dziękuję, bardzo mi miło!

  • Notpalc Mark

    Strona tak głupia, jak Autorka. „W naszym domu nie ma miejsca na żadne homofobiczne żarty, aluzje i sformułowania” – łehehehe. Nie toleruję homoseksualistów we własnym otoczeniu i dbam o to, aby nigdy nie mieć takich znajomych. Dlaczego? Bo się nimi brzydzę.