„Nie rób tego, bo przestanę cię kochać”: nie szantażuj emocjonalnie dziecka ( i innych)

Fot. Paul Bellaart

Kilka dni temu byłam świadkiem sytuacji, w której matka podczas zakupów szepnęła do rozbrykanego syna:
– Jak tak dalej będziesz się zachowywać, przestanę cię lubić, rozumiesz?

Nie miałam odwagi i czelności, by zwrócić jej uwagę, że nie powinna tego mówić, bo nie lubię wtrącać się w nieswoje sprawy, ale obudziła się we mnie chęć, by napisać o tym tekst.

Zdaję sobie sprawę z tego, że dzieci potrafią doprowadzić rodzica do irytacji i wzburzenia. Naprawdę, mnie tego tłumaczyć nie trzeba. Mam wrażenie, że moje córki kilka razy w tygodniu urządzają rodzinne mistrzostwa pod tytułem: „Która z nas szybciej wyprowadzi matkę i ojca z równowagi, ha!” Ich rywalizacja  i zaangażowanie w dążeniu do zdobycia złotego medalu w tej dyscyplinie są doprawdy imponujące!

Moje dzieci potrafią doprowadzić mnie do białej gorączki, szewskiej pasji, granic wytrzymałości, ale jedno wiem na pewno: nigdy w tych chwilach nie przestałam ich kochać i nigdy nie zagroziłam, że ich zachowanie może do tego doprowadzić. Słowem, mimo, że zachowanie córek nie raz już doprowadzało mnie do uczucia złości, nigdy nie komunikowałam im, że zagrożone jest uczucie miłości, którym je darzę.

Dla dziecka miłość rodzica powinna być aksjomatem: założeniem oczywistym, niepodważalnym, pewnym. Powinno mieć świadomość, że COKOLWIEK by się nie stało, nie przestaniemy go kochać. Nasza miłość, miłość rodzica powinna być niekwestionowalna, niekończąca się i nieprzemijająca. Warta znacznie więcej niż wybryk i złe zachowanie.

Nawet, gdy stanie się coś strasznego: wyskok alkoholowy nastolatka, kradzież w sklepie dokonana przez kilkulatka, kłamstwo, zniszczenie mienia, np. porysowanie gwoździem naszego nowego auta, fatalne wyniki w nauce, nagana z zachowania w szkole i jakiekolwiek inne przewinienie: nasza miłość nie zniknie.

Owszem, możemy być niewłaściwym zachowaniem podirytowani i rozgniewani, ale nigdy nie kwestionujmy naszej miłości.  Nie groźmy im, że gdy te nie przerwą lub nie zaczną danej czynności lub zachowania, przestaniemy je kochać lub lubić.

Dziecko, które słyszy, że mamusia „przestanie go lubić i kochać jak nie przestanie być niegrzeczny”, czyli dostaje sygnał, że miłość rodzica jest krucha i może się zburzyć pod wpływem nowych okoliczności, nie ma poczucia bezpieczeństwa i ciężko będzie mu się odnaleźć w życiu i dziecięcym i dorosłym.

Skutki emocjonalnego szantażu zawsze są katastrofalne, zresztą w każdej relacji: rodzicielskiej (również z dorosłymi dziećmi), męsko-damskiej, przyjacielskiej i wszystkich innych z bliskimi osobami. Dlaczego? Między innymi dlatego, że budzą poczucie winy. A jak niedawno powiedziała mi znajoma psycholog: jedną z najtrudniejszych emocji, z jakimi pracuje ze swoimi pacjentami, jest poczucie winy. Towarzyszy człowiekowi na prawie każdym kroku, czyni podatnym na manipulację, obniża poczucie wartości, budzi poczucie, że ciągle robi coś nie tak i że jest odpowiedzialny za sytuacje, za które tak naprawdę nie odpowiada, a jednak go przytłaczają.

Szantaż emocjonalny bywa nazywany FOG (ang. „mgła”), na którą składają się trzy słowa:

F jak „fear”, czyli strach, lęk

O jak „obligation”, czyli obowiązek

G jak „guilt”, czyli wina

Szantażysta emocjonalny próbuje wywrzeć wpływ na kimś z bliskiego otoczenia (np. na małżonku, dziecku, rodzicu, przyjacielu), stosując na nim sztuczki uruchamiające w nim mgłę: „fog”, czyli poczucie strachu, obowiązku i winy.

Przykłady:

– Moje życie bez ciebie zupełnie straci sens. Nie mam po co żyć, nie chcę już żyć, chcę umrzeć – stwierdza mężczyzna na wieść o tym, że kobieta chce się z nim rozstać.

–  Całe życie ci poświęciłam, a ty tak mi się odwdzięczasz? – wykrzykuje matka do syna, który jej zdaniem zbyt rzadko ją odwiedza.

– Wszyscy w klasie mają nowe Iphony 9 Plus Minus, oprócz mnie! Zrujnowaliście mi życie, nienawidzę Was, jesteście najgorszymi rodzicami na świecie! – wykrzykuje do rodziców nastolatek.

– Jeżeli nie przestaniesz tego robić, mamusia będziecie cierpieć i się ze smutku rozchoruje.

Tego typu zachowania, czyli granie na emocjach, prowadzą do wzbudzenia w słuchaczu poczucia lęku, obowiązku i winy i mają dać poczucie, że jest odpowiedzialny za uczucia i emocje drugiej osoby. W efekcie robi coś pod wpływem presji, szantażu i wbrew sobie, tylko dlatego, że poczucie winy, strachu i obowiązku go przytłacza. Jeżeli jesteście ofiarami szantażu emocjonalnego, postarajcie się nie dać złapać w te sidła. Jeżeli głupio Wam odmówić szantażyście, uświadomcie sobie, że działa wobec Was nie fair. Najbardziej liczy się ze swoimi, a nie Waszymi uczuciami. No właśnie: my jako dorośli możemy zaprotestować i nie poddać się emocjonalnemu szantażowi, a dzieci nie mają w sobie ani tyle siły ani doświadczenia ani wiedzy i trudno mu sprzeciwić się dorosłemu.

Nie fundujmy naszym dzieciom błądzenia we mgle. I nigdy, ale to nigdy nie kwestionujmy tego, czy je kochamy i lubimy. Nawet jak będą nas niemiłosiernie wkurzać. 🙂

Komentarze: