Czy będę szczepić swoje dziecko?

szczepiona

fot. Agnieszka Dzieniszewska

Kiedy w 2000 i 2005 roku zostałam mamą, nie miałam co do tego żadnych wątpliwości. To, że zaszczepię córki wydawało mi się oczywiste i prawdę mówiąc specjalnie się nad tym nie zastanawiałam. Czy teraz, gdy jestem w trzeciej ciąży i mam dostęp do większej ilości informacji, nadal jestem przekonana, żeby zaszczepić swoje dziecko?

Gdy szłam z córką na wyznaczoną wizytę wiedziałam, że najpierw musi ją przebadać lekarz. Jeżeli wszystko było w porządku, maszerowałam, niosąc uśmiechniętego bobasa, do gabinetu pielęgniarki. Ta wyjmowała igłę ze szczepionką i wbijała ją w rączkę lub nóżkę mojego dziecka. W tym samym momencie z twarzy córki momentalnie znikał uśmiech, a rozbrzmiewał rozpaczliwy krzyk.

– Mamo, jak mogłaś do tego dopuścić?!! Jak mogłaś pozwolić, żeby ta okropna kobieta sprawiła mi ból?! – mówiły oczy niemowlęcia, kompletnie rozczarowanego postawą wyrodnej matki.

Do końca dnia, a zwykle i kolejnego, dziecko było nie w humorze, markotne, płaczliwe, bywało, że gorączkowało. Byłam na to przygotowana, bo wiedziałam, że to jeden ze skutków przyjęcia szczepionki. Wszak szczepienie, czyli wstrzyknięcie do organizmu antygenu drobnoustroju, zwykle daje o sobie znać i mało prawdopodobne, że przejdzie bez echa. Szczepiąc, pobudzamy potężną machinę, której efektem jest wytworzenie przeciwciał i komórek pamięci immunologicznej.

Kiedyś, jeszcze kilka lat temu, decyzja dotycząca szczepień była dla rodziców oczywista. Dziś coraz częściej staje się skomplikowana i trudna. Dlaczego?

Przez popularność ruchów antyszczepionkowych, których głównym obszarem działania jest internet. I mimo, że przeciwnicy szczepień stanowią zdecydowaną mniejszość to krzyczą w sieci tak głośno i są tak dobrze zorganizowani, że zwykły użytkownik internetu ma wrażenie, że stanowią większość. To właśnie internet jest podstawowym czynnikiem budującym negatywny klimat wokół szczepień. Pełno w nim negatywnych stereotypów dotyczących szczepień, budzących w rodzicach strach. Wiadomo, że rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, więc jeżeli dowiaduje się, że szczepienia mogą zagrażać jego zdrowiu i życiu, zaczyna podważać sens tychże.

Z roku na rok rośnie liczba rodziców nieszczepiących swoich dzieci.

W 2009 roku niecałe 3 tysiące dzieci nie zostało objętych obowiązkowym programem szczepień. W 2014 roku: prawie 13 tysięcy. W roku 2015 ta liczba sięgnęła już 16,5 tysięcy dzieci. Ile wyniesie w 2016 roku?

Jest to o tyle niebezpieczne, że bez wysokiej wyszczepialności nie istnieje odporność zbiorowiskowa. 

Osoby nieszczepiące dzieci mogą wkrótce zacząć zagrażać pozostałej części społeczeństwa. Na razie w Polsce poziom wyszczepialności dla całej populacji wynosi około 95%, nie stanowi więc jeszcze zagrożenia. Niebezpieczeństwo epidemiologiczne pojawi się, gdy spadnie on do 90%.

Nic tak nie przemawia do wyobraźni jak przykłady.

Porównajmy dwie choroby: odrę i ospę. Można znaleźć wśród nich wiele podobieństw: zwykle atakują w okresie dziecięcym, dają objawy skórne, są bardzo zakaźne, wywołujące je wirusy przenoszą się drogą kropelkową. Tym, co je zdecydowanie różni to tak zwana zachorowalność: na odrę co roku choruje w Polsce od kilku do 100 osób. Na ospę od 150 do 200 tysięcy osób.

Skąd ta różnica? Otóż od kilkudziesięciu lat na odrę szczepi się obowiązkowo wszystkie dzieci, zaszczepionych jest więc ponad 95%. Natomiast na ospę, która nie jest szczepieniem obowiązkowym, a jedynie zalecanym, szczepi się tylko kilka procent dzieci. Wirus więc beztrosko krąży sobie wśród maluchów i rozprzestrzenia się. Tak samo kiedyś było z odrą.

„Cóż: są choroby, które po prostu trzeba przejść”. Czyżby?

Córki szczepiłam na wszystkie szczepienia obowiązkowe, zgodnie z tzw. kalendarzem szczepień. Prawdę mówiąc, nie miałam pojęcia o tym, że istnieją jeszcze inne szczepionki, tzw. zalecane (np. przeciw rotawirusom, ospie wietrznej, grypie, pneumokokom, meningokokom).

Gdy moje córki były niemowlętami, to były inne czasy, dla mnie praktycznie offline, bez internetu, który oprócz tego, że jest źródłem mitów, daje również dostęp do wielu cennych informacji. Kiedy starsza córka mając 3 i 4 lata kilkakrotnie chorowała na chorobę wywołaną rotawirusem (potocznie zwaną „grypą żołądkową”), i bardzo cierpiała, myślałam, że tak musi być. Że co zrobić, taka choroba. Kiedy mając 5 lat zachorowała tak bardzo, że wirus doprowadził ją do odwodnienia i hospitalizacji, a ja akurat: kilka tygodni temu urodziłam młodszą córkę – byłam rozdarta: między opieką nad jedną – skrajnie wyczerpaną w szpitalu, a drugą: kilkutygodniową. Gdybym wiedziała, że mogę zaszczepić młodszą latorośl szczepionką przeciw rotawirusowi, nie miałabym co do tego najmniejszych wątpliwości! Gdy rok później, z dwoma córkami:  roczną i 6-letnią polecieliśmy do mojej siostry w Alpy i cały pobyt minął nam na walce z chorobą dzieci wywołaną rotawirusami i hospitalizacją we włoskim szpitalu – gdyby więc ktoś mi powiedział, że mogłam tego uniknąć, szczepiąc córki – nie miałabym żadnych wątpliwości. O szczepionce na rotawirusa dowiedziałam się jednak zdecydowanie za późno i postanowiłam, że jeżeli będę miała jeszcze jedno dziecko, od razu zaszczepię je przeciwko tej chorobie.

Uczulam na to i Was, zwłaszcza, że tę szczepionkę można zastosować wyłącznie między 6 a 24 tygodniem życia i potrzebne są dwie lub trzy dawki. Mój syn na 100% ją otrzyma.

Podobnie gdy wspominam zmagania z ospą wietrzną: tę moją rodzicielską zgodę na to, że przez kilka tygodni moje dziecko pokryte jest swędzącymi i męczącymi krostami i świadomość, że może skończyć się to ciężkimi powikłaniami. Z synem – mając wiedzę o tym, że mogę go zaszczepić przeciw tej chorobie, na pewno to zrobię.

Inny przykład: świnka. Na tę chorobę obowiązek szczepienia występuje dopiero od 12 lat. Wcześniej normą było, że co jakiś czas szwadrony dzieci chorych na świnkę zasilały oddziały szpitali. Większość osób z mojego pokolenia zna co najmniej jedną osobę, która wylądowała z powodu świnki w szpitalu. Dla mnie bardzo bliskie: mój mąż i szwagier. Częstym powikłaniem świnki jest zapalenie różnych narządów: opon mózgowych, jajników, jąder, tarczycy, trzustki, serca i stawów. To, że teraz nie odnotowujemy przypadków świnki jest wynikiem wyłącznie tego, że szczepienie na tę chorobę stało się od  2004 roku obowiązkowe.

Dla pokolenia naszych pra/dziadków normą było, że słyszeli o jakiejś osobie z ich otoczenia chorej na polio, czyli chorobę Heine Medina.

Polio_sequelle

Szczepionkę na tę chorobę wynaleziono, zresztą dokonał tego Polak: prof. Hilary Koprowski, dopiero w 1950 roku. W 1959 r. ów profesor zorganizował akcję przekazania Polsce 9 milionów dawek szczepionki, dzięki czemu liczba zachorowań zmniejszyła się z ponad 1000 w 1959 roku do 30 w 1963 roku.

Cofamy się w poszukiwaniu chorób jeszcze dalej? Może na razie zatrzymajmy się, bo mam jeszcze w tym tekście wiele ważnych spraw do przekazania.

Po co szczepimy dzieci? Dwa główny powody

Ujęcie humorystyczne satyryka Andrzeja:

dwa powody szczepienia

.

Tyle „żartów”, a tak na poważnie:

Po pierwsze, szczepimy, żeby uniknąć chorób zakaźnych, a dokładniej: poważnych konsekwencji tychże chorób: ciężkiego przebiegu, groźnych powikłań, wreszcie: zgonu.

Tylko woda uratowała więcej istnień ludzkich niż szczepienia. Dzięki szczepieniom ludzie nie umierają masowo na choroby zakaźne.

Wiecie, że kiedyś, do drugiego roku życia, częstą praktyką było nienadawanie dzieciom imion? Dlaczego? Żeby zbyt się do nich nie przywiązywać. Istniało ogromne prawdopodobieństwo, że choroba zabierze rodzicom dziecko.

Drodzy Rodzice, którzy nie szczepicie dzieci albo którzy odwodzicie od tego pomysłu innych rodziców, czy naprawdę chcecie wrócić do czasów, w których ludzkość była dziesiątkowana przez choroby zakaźne? Nie, nie chcecie. Przez swoją ignorancję po prostu nie zdajecie sobie sprawy z istnienia takiego niebezpieczeństwa.

– Tych chorób już dawno nie ma i nie wrócą! – krzykniecie.


Otóż na 31 tys. Europejczyków, którzy zachorowali na odrę w 2013 roku, aż 88% stanowiła młodzież i dorośli, którzy nigdy nie zostali zaszczepieni lub nie otrzymali drugiej dawki szczepionki. Uwierzcie w to wreszcie: szczepionki naprawdę działają! I odwrotnie: brak szczepionek może doprowadzić do powrotu niektórych chorób!

Drugim ważnym powodem konieczności istnienia powszechnych szczepień jest fakt, że chronią osoby, które NIE MOGĄ być zaszczepione z powodów medycznych.


To na przykład dzieci chore na nowotwory lub niemowlęta, które jeszcze nie zdążyły zostać zaszczepione. 
Ładnie tłumaczy to też Kasia Gandor tutaj – polecam jej tekst (jak i cały blog):

„Jako osoba niezaszczepiona stajesz się potencjalnym rezerwuarem patogenów, które nawet jeśli nie zrobią krzywdy tobie, mogą znacząco skrócić życie osobom starszym, kobietom w ciąży, wszystkim, których odporność z przeróżnych powodów uległa obniżeniu, maluchom, które ze względu na wiek nie mogą zostać jeszcze poddane niektórym szczepieniom, czy też ludziom cierpiącym na raka. I nie tylko. Właśnie dlatego tak istotne jest utrzymanie wysokiego poziomu zaszczepienia populacji. Gdy jako grupa jesteśmy odporni, uniemożliwiamy zarazkom rozprzestrzenianie się i nie jesteśmy ich – gotowym do wybuchu w każdym momencie – rezerwuarem.”

Jednym z argumentów antyszczepionkowców jest:

– Dlaczego mam poświęcać zdrowie swojego dziecka, tylko dlatego że ktoś NIE MOŻE? W takim razie moje dziecko też nie może!

Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Rodzic, który nie szczepi swojego dziecka, narusza wolność innego dziecka lub dorosłego. Naraża je bowiem tym samym na zagrożenie zarażenia i choroby.

Inna sprawa, że rodzic nieszczepiący swojego dziecka odbiera mu: swojemu dziecku prawo do obrony przed chorobami, co jest moim zdaniem karygodne.

TUTAJ możecie sobie pooglądać choroby, na które zachorowały niezaszczepione dzieci – czasem po prostu zaraziły się od swoich niezaszczepionych mam.

Każdy z nas jest członkiem społeczeństwa i musi dostosować się do panujących w nim reguł, biorąc pod uwagę to, że obok nas żyją również inni ludzie. Nie mogę palić sobie w MOIM piecu plastikowymi butelkami tylko dlatego, że mam taki kaprys, bo zanieczyszczam tym samym powietrze, którym oddychają mieszkańcy mojego osiedla. Nie mogę nie szczepić MOJEGO dziecka tylko dlatego, że mam takie widzimisię, że naczytałam się pseudonaukowych artykułów szerzących mity czy uwierzyłam w spiskową teorię, według której to wszystko, to zmowa firm farmaceutycznych żądanych zysku, bo narażam ludzi ze swojego otoczenia na ryzyko powrotu groźnych chorób.

A może by tak ukarać nieszczepiących?

Właśnie w związku z tym, uważam, że ludzie nieszczepiący swoich dzieci, a niemający do tego przesłanek medycznych, zagrażają społeczeństwu, uważam, że powinni ponosić tego konsekwencje. Może na przykład ich dzieci nie powinny mieć wstępu do żłobków, przedszkoli i szkół?

Najbardziej żal mi tych dzieci. 🙁 Nie dość, że mają tak nieodpowiedzialnych rodziców to jeszcze miałyby być skazane na ostracyzm społeczny. Cóż. Może jednak takie radykalne rozwiązania otworzą niektórym rodzicom oczy i uświadomią powagę sytuacji.

Podoba mi się rozwiązanie z USA, w których – owszem, szczepienia nie są obowiązkowe, ale od lat istnieje reguła no vaccine, no school. Nie chcesz szczepić? Nie masz prawa posłać dziecka do szkoły. Zostaje ci homeschooling, czyli uczenie dziecka w domu.

Na uwagę zasługuje również rozwiązanie z Australii, które można streścić hasłem no jab, no pay – nie kłujesz, nie płacimy. Rodzice nieszczepiący dzieci tracą prawo do zwolnień podatkowych, dodatków rodzinnych (u nas np. nie mogliby pobierać 500 zł +) – tam to niebagatelna kwota, bo opiewająca na około 15 tysięcy dolarów rocznie.

Można też spojrzeć na to z czarnym humorem, tak jak np. satyryk Andrzej Rysuje:

szczepienia-przedszkole

Dlaczego niektórzy boją się szczepień? 

Mam to szczęście, że czytają mnie mądrzy i rozsądni ludzie. Wiem, że Was nie trzeba przekonywać do szczepień. Czytając mój dzisiejszy artykuł, zastanawiacie się być może:

– Dlaczego oni, do diaska, nie szczepią swoich dzieci?

Już tłumaczę. Otóż hasłem klucz jest NOP, czyli niepożądany odczyn poszczepienny oraz jeden z największych mitów wszechczasów: utożsamianie jako NOP-u autyzmu, czyli sugerowanie, że jednym ze skutków szczepienia może być zachorowanie dziecka na autyzm. To kłamstwo. Fałszerstwo. Mit nie mający nic wspólnego z prawdą, nie potwierdzony w żadnych badaniach naukowych. Więcej pisze o tym Kasia Gandor tutaj.

Bardzo współczuję rodzicom mającym dzieci z autyzmem. Mogę tylko domyślać się, jak trudne to musi być doświadczenie i wyobrażam sobie, że wielu z nich zadaje sobie pytanie: „Dlaczego nas to spotkało?”. Być może zrzucanie winy na koncerny farmakologiczne produkujące szczepionki daje jakieś ukojenie: żal i smutek można przekuć w złość i chęć zemsty.

Jednak prawda jest taka, że nie ma żadnego związku między autyzmem a szczepieniami. Jedyną cechą „wspólną” jest fakt, że autyzm pojawia się (zaczyna być widoczny) zazwyczaj w 18-24 miesiącu życia. Zbiega to się z czasem podania skojarzonej szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce – którą antyszczepionkowcy oskarżają o autyzm.

O co chodzi z tymi NOP-ami? Istnieją czy nie?

Tak, istnieją.

Szczepionka, tak jak KAŻDY lek, może wywołać działania niepożądane.

NOP, czyli niepożądany odczyn poszczepienny, to objaw choroby występujący do czterech tygodni od momentu podania szczepionki i mający potwierdzony z nią związek przyczynowo-skutkowy.

Przykłady NOP-ów (w nawiasie podaję ilość zgłoszonych w Polsce przypadków w 2014 roku):

  • drgawki (69)
  • wstrząs anafilaktyczny (5)
  • zespół hipotomiczno-hiporeaktywny (65 przypadków),
  • nieutulony płacz, czyli trwający co najmniej 3 godziny płacz przypominający krzyk, którego nie da się w żaden sposób uspokoić – występujący od pół do godziny po podaniu szczepionki (191).

Rocznie szczepi się około 350 tysięcy dzieci. Podane wyżej liczby pokazują, jak bardzo rzadko zdarzają się takie NOP-y. Raz na kilka do kilkunastu tysięcy przypadków. Natomiast odczyny bardzo ciężkie raz na setki tysięcy, a nawet milion przypadków.

Oczywiście za każdym tym przypadkiem stoi konkretne, cierpiące dziecko i przerażony rodzic – którym bardzo współczuję. 

Nie wahaj się zgłaszać NOP-ów

Jestem absolutnie za tym, że warto mieć z tyłu głowy świadomość istnienia NOP-ów i czujnie obserwować dziecko po szczepieniu. Jeżeli coś nas zaniepokoi, udajmy się do lekarza, a w sytuacji poważnej od razu do szpitala. Nie bójmy się zgłaszać NOPów. Od listopada 2013 roku rodzicom przysługuje prawo zawiadamiania o powikłaniach po szczepieniu Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych i co ważne, nie jest koniecznie potwierdzenie wystąpienia NOP-u przez lekarza. Formularz i instrukcja, gdzie należy go wysłać znajduje się na stronie Urzędu TUTAJ.

Jedna na 33 tysiące kobiet umiera przy porodzie. Czy w związku z tym faktem nie zdecydowałabyś się na zajście w ciążę?

Raz na milion zdarza się wyjątkowo ciężki NOP: zapalenie mózgu. Dokładnie takie samo powikłanie zdarza się u jednej osoby na 2 tysiące chorych na odrę – na którą może zachorować niezaszczepione dziecko.

Serio – bojąc się NOPu, jesteście gotowi narazić swoje dziecko na konsekwencje zachorowania na chorobę zakaźną, przeciwko której chroni szczepionka?! Dla mnie to jest NIEPOJĘTE.

Zrzut ekranu 2016-07-24 o 21.39.02

Ja: matka, która lada ty/dzień urodzi dziecko, zdająca sobie sprawę z istnienia NOP-ów, mimo to na 100% je zaszczepię.

Nie jestem w stanie uchronić go przed całym złem tego świata: w nasz dom może walnąć piorun, nasze auto, którym będziemy jechać, może ulec wypadkowi samochodowemu, bo spotka na drodze innego pijanego kierowcę, nasz kraj może nawiedzić wojna, mogę podać mu zwykły lek na gorączkę, który może wywołać niepożądane i groźne skutki uboczne (poczytajcie sobie ulotki leków, a zobaczycie jak wiele ich może wystąpić). Przed wszystkim go nie uchronię, ale robię, co mogę, żeby uchronić go przed tym, przed czym mogę. Szczepiąc, mogę uchronić go przed konsekwencjami zachorowania na choroby zakaźne. I nie wyobrażam sobie, żeby tego nie zrobić – nie darowałabym sobie tego.

Wiem, że każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Że każda z osób nieszczepiących dzieci wpadła po prostu w sidła ignorancji, niewiedzy, spiskowych teorii dziejów, działalności szarlatanów (którzy chcą zrobić biznes na „alternatywie dla szczepień w postaci naturalnych sposobów leczenia”), które nałożyły na ich oczy klapki. Proszę, zdejmijcie z oczu te klapki.

szczepionki-nie-daj-sie-zwariowac-b-iext36621596

Bardzo polecam lekturę książki „Szczepionki: nie daj się zwariować”: autorka w przystępny sposób opisuje najróżniejsze aspekty szczepień – mimo że tematyka niełatwa, czyta się ją lekko i bardzo porządkuje wiedzę. 

Pisząc ten tekst korzystałam również z materiałów dostarczonych mi przez GSK.

950x250

I na koniec jeszcze jedno:

Jestem przerażona wzrostem siły ruchów antyszczepionkowych i tego, do jakiej katastrofy mogą doprowadzić ich działania, dlatego nie będę dokładać do tego cegiełki. Pierwszy raz od trzech lat wprowadzam na blogu moderację komentarzy – nie będę publikować tych mających wydźwięk antyszczepionkowy. Owszem, jak zawsze jestem otwarta na dyskusję, możecie więc dzielić się ze mną swoimi wątpliwościami, refleksjami, spostrzeżenia: tak. Ale komentarze straszące szczepieniami, podważające ich sens, szerzące spiskowe teorie o zmowach firm farmaceutycznych i finansowaniu lekarzy, „którzy chcą wcisnąć naszym dzieciom szczepionki tylko dla chęci zysku”, wreszcie: przekonywanie mnie o istnieniu związku autyzmu, ADHD i alergii ze szczepieniami: nie znajdą u mnie miejsca. 

Będę natomiast bardzo wdzięczna, jeżeli zechcecie udostępnić ten tekst dalej. Dajmy w internecie znać, że oprócz antyszczepionkowców są też ludzie rozsądni, którzy szczepili, szczepią lub będą szczepić, bo wiedzą, że nie ma innego wyjścia.

Komentarze:

  • Eire

    Mam wrażenie, że argument o ochronie przed chorobami nie dociera do ludzi, bo zwyczajnie zapomniano czym są te choroby- koronnym przykładem jest lekkceważące traktowanie odry, która nawet w lekkich przypadkach jest koszmarem- co roku mam paru pacjentów z romskiego osiedla i bardzo żal mi tych dzieci.
    O polio zapomniano zupełnie, podobnie jak o ciężkich odmianach gruźlicy (ostatnio w antykwariacie znalazłam folder sanatorium w Truskawcu z 1933- mieli ponad 300 dziecięcych pacjentów z gruźlicą kości, koszt kuracji 450 złotych miesięcznie- czyli dobra pensja. ).
    Inna rzecz to kompletny bałagan i dezinformacja. Wyczyta się, że BCG nie chroni przed gruźlicą płuc, ale nie doczyta się o sepsie, kościach czy zapaleniu płuc (galopujące suchoty z Montgomery). A lekarze zapracowani, zawaleni papierami, czasu brak na zwykłą rozmowę.
    Last, but not least- bycie anty to taki elitarny klub, „nie jesteśmy jak głupi lud, przejrzeliśmy onych” i na to już chyba nic.nie poradzisz.

    • Żeby daleko nie szukać – epidemia odry w Holandii 3 lata temu.

  • www.kilkuetatowamama.com

    Polski kalendarz szczepionkowy jest przeładowany jak na możliwości organizmu rocznego dziecka. W tej kwestii jesteśmy bardziej za Wschodem niż Zachodem, gdzie kalendarz szczepień jest rozłożony. W niektórych krajach szczepienia zaczyna się od pierwszego roku życie. System odpornościowy 3miesięcznego dziecka jest atakowany kilkunastoma szczepionkami a dziecko jest pozostawione bez opcji zbudowania sobie naturalnej odporności organizmu. Poza tym, jakość szczepionek spadła dramatycznie, nie mówiąc o tym, że sa dostępne szczepionkowe kombajny – szczepionki skojarzone, w których są szczepy nawet szcześciu chorób. To tak jakbysmy wystawiali dziecko na wojnę bez broni. Kiedyś dzieci były szczepione pojedynczymi szczepionkami. Jak to było w 2000 i 2005? – pytam z ciekawości. W dzisiejszych czasach nie ma nawet możliwości wyboru między szczepionką skojarzoną a pojedynczą a podejrzewam, że wiele ludzi taki wybór by zadowalał. Big Pharma jednak nie odpuszcza.

    • Kasia Żądło

      Ja szczepilam i tak i tak. Syn był szczepiony 3 pojedynczymi plus 3 w 1 a córka 6 w 1. Jeśli chodzi o skutki uboczne, oboje nie mieli zadnych. Wiec z mojego punktu widzenia lepiej dla dziecka (mojego) było szczepić 6 w 1, tylko jedno klucie

      • www.kilkuetatowamama.com

        OK, ale jak dla mnie to jest loteria.

        • Alex

          Nieszczepienie to też loteria. Tylko przegrane są większe.

          • www.kilkuetatowamama.com

            Nie wiem, nie jestem w stanie wygłosić tak radykalnego wniosku. Ja nigdzie nie pisze o tym, żeby nie szczepić jedynie o tym, że nie zgadzam się na taki kalendarz szczepień jaki teraz jest i taką mierną jakość szczepionek jaka jest aktualnie.

          • Alex

            Masz jakieś dane (najlepiej na dużej grupie) pokazujące, że ten kalendarz jest zły? I propozycję lepszego? I na czym polega zła jakość szczepionek? Nie to, że się czepiam ze złośliwości, po prostu lubię statystyki i dobrze udokumentowane badania naukowe.

            Jeśli ktoś ma ochotę na dużą dawkę naukowych źródeł, to polecam https://sporothrix.wordpress.com/

          • Martii

            Z naukowymi danymi można się przerzucać, bo są tacy którzy twierdzą, że glin w szczepionce szkodzi, inni zaś, że nie, podając absurdalne badania jak te gdzie króliki karmiono glinem i 97% tegoż jest wydalana z organizmu. A co ma wstrzyknięcie do podania doustnego, byle niedouczony medyk wie, że pracują tu całkiem inne mechanizmy. Pewne jest zaś, że szczepionka podana bez adjuwantu nie działa. We Francji używano bezpiecznego adjuwantu jakim jest fosforan wapnia. No, ale za drogi był, a jak się szczepi 300 tysięcy dzieci rocznie i da się zaoszczędzić na szczepionce po 5zł to jest już fajna kasa na premie dla prezesów.

            Dokładnie tak samo można się przerzucać czy WiFi i komórki szkodzą. Jedni naukowcy twierdzą, że szkodzą i mają na to badania inni, że są super bezpieczne.

            Podobnie jest z chemioterapią. Statystyki mówią, że szansa wyleczenia 2-3% – niektóre rodzaje raka reagują świetnie, ale większość nie. Mimo to podaje się i truje ludzi, procedura jest, jak pacjent zejdzie to lekrze umywają ręce.

          • Iwona

            Żartujesz z tą chemoterapią? 2-3% nowotworów reagują na chemioterapię????

    • A jak dziecko ma wypracowac tą „naturalną odporność” na wirusy? Odprawi rytuał jakiś? Albo szczepienie, albo zachorowanie, są tylko dwie opcje, nie ma trzeciej.

      • Martii

        No wiesz, nie żyjesz w sterylnym słoiku (lub macicy), dziecko jak i każdy inny organizm jest atakowane setkami bakterii i wirusów. A bakterie są wszędzie, zaczynając od powietrza które wdychasz. Na zajeciach z mikrobiologii (uczelnie medyczne) robi się takie ćwiczenia, nawet nie wiesz co można wyhodować z powietrza czy nawet przetartego ścierką (niby czystego) stołu kuchennego.
        Dodatkowo narażenie na patogen nie oznacza zachorowania. Na przykład nie wszystkie dzieci przebywające w otoczeniu gdzie jest gruźlica zachorują na gruźlicę. Tak jak nie masz pewności, że każde zaszczepione dziecko nie złapie choroby na którą jest szczepione.

        • Nati

          Wybacz, ale twoja logika jest błędna. Oczywiście, jesteśmy otoczeni drobnoustrojami (tak, robiłam te ćwiczenia na mikrobiologii z posiewami ) i dla osłabionego organizmu będą one chorobotwórcze, ale jeśli uważasz, że w naszym otoczeniu znajdziemy te konkretne, przed którymi się szczepimy to się mylisz. Organizmy chorobotwórcze, aby przeżyć i zakażać najczęściej potrzebują nosiciela. Nie fruwają sobie ot tak, bo by zwyczajnie zginęły. Tak, dziecko jest cały czas atakowane przez różne wirusy i bakterie, ale przecież nie szczepimy przeciw wszystkiemu co lata w powietrzu. Sama jestem przeciwna wychowywaniu dziecka w sterylnych warunkach, bo organizm faktycznie musi sam sobie wyrobić odporność. Szczepimy jednak przeciw takim drobnoustrojom, z którymi organizm sam nie jest w stanie łatwo sobie poradzić, albo nawet jeśli sobie ostatecznie poradzi to istnieje ryzyko wystąpienia poważnych komplikacji. Można liczyć na to, że dziecko nie zachoruje i prawdopodobnie tak będzie, ale to trochę jak granie w rosyjską ruletkę.

      • Gosia Górecka

        Ee wychłodzeniem na spacery?Zarażenie się od rodzeństwa lub rodziców? Chyba że się trzyma dzieciaka w domu 24/7 no to wtedy jasne.Lepiej bombardować mały organizm 30 szczepionkami bo to dla dobra narodu.Proszę Cię.

    • Bonnie

      Odporność „naturalna” buduje się dokładnie tak samo, jak „nienaturalna”.
      A organizmowi jest wszystko jedno, czy tworzy komórki dendrytyczne dla jednego antygenu, czy kilkunastu, bo po urodzeniu w ciągu kilku miesięcy i tak tworzy ich setki rodzajów. To nie jest tak, że jak niczego człowiekowi nie podajemy, to on się nie styka z antygenami i nie tworzy odporności lub tolerancji na inne rzeczy.

    • Gosia Górecka

      Prawda! Udowodniono nawet w Japonii gdzie umieralność małych dzieci spadła drastycznie po zmodernizowaniu kalendarzy szczepień ,proszę sobie zobaczyć jaki tam mają kalendarz.Tam nie jest wszystkiego zapakowane,nawet uwzględniane jest przekazanie odporności z matki na dziecko….polska to trzeci świat.W 2005 zapłaciliśmy sporo kasy by zaszczepić starszą córkę,która notabene ma astmę i AZS(wtedy nie miała objawów) 5 w 1 jedną szczepionka ponad 130zł

  • Szczepię i będę szczepić – obecnie żałuję, że nie zaszczepiłam na pneumo- i meningokoki (zachciało nam się posłać dziecko do żłobka, przy każdym odprowadzeniu go drżę, że coś złapie), czekamy do ukończenia dwóch lat. Nie podoba mi się jedynie myślenie, że jeśli zaszczepię, to dziecko nie złapie np. rotatiwursa. Tego typu szczepienia chronią przed powikłaniami, to samo tyczy się opsy (mają chronić przed poważniejszymi skutkami, po ospie jest znaczny spadek odporności). Swoją drogą, na rota nie szczepiliśmy, młody przyniósł go po trzech pierwszych dniach w żłobku i bardzo łagodnie przeszedł.

  • Magda

    Tekstowi przydałaby się redakcja: „13 tysięcy dzieci”, a nie „13 tysiące dzieci”; „Liczba rodziców”, a nie „ilość” – rodzice są policzalni; „dzieci z autyzmem”, a nie „autystyczne” – w psychologii odeszło się już od określania człowieka nazwą zaburzenia.
    Poza tym artykuł ważny, ja też zaraz rodzę (swoje pierwsze) i mam zamiar na pewno szczepić, chociaż zastanawia mnie ciągle opcja szczepionek kilku w jednym, wydaje mi się to obciążające dla organizmu i zastanawiam się nad ich podzieleniem.

    • Już poprawiam błędy, dzięki 🙂
      Co do skojarzonych ja wybiorę 5w1 lub 6w 1. To również mit, że zbyt obciążają organizm.

      • Boo

        Droga Nishko, rozumiem, że brałaś udział w badaniach i na własne oczy przekonałaś się, że to mit? Ja oczywiście nie jestem przeciwna szczepionkom, ale mam wrażenie, że znajdujesz się w takiej samej sytuacji jak antyszczepionkowcy, których bardzo potępiasz. Mam na myśli to, że z wielkim przekonaniem mówisz o szczepieniu, ale opierasz się na pewnych badaniach, źródłach, książkach – to samo robią antyszczepionkowcy. Zarówno w jednym i drugim przypadku nie jesteśmy naocznymi świadkami badań i wniosków, więc skąd pewność czy jedno lub drugie nie jest manipulacją?

        • Tak, ja opieram się na pewnych źródłach opartych na badaniach NAUKOWYCH. A antyszczepionkowcy nie – nie ma żadnych wiarygodnych źródeł potwierdzających ich teorie, a najgłośniejsza, wiążąca autyzm ze szczepionkami była jedną wielką mistyfikacją.

  • ML

    Jestem zwolenniczką szczepień, moja córka jest szczepiona na wszystko, natomiast nie jestem przekonana czy rzeczywiście wszystkie mają sens w tak młodym wieku. Po co dziecku w pierwszej dobie WZW skoro nie ma w planach żadnej operacji, transfuzji,…? Czy to nie jest czasem jakaś pozostałość bloku wschodniego? Rozumiem rotawirusy, meningokoki, ale WZW? Macie jakieś doświadczenia w tym temacie?

    • Eda

      Ale np. pobiera się krew do badania w -5 dobie życia. Nakłucie pięty igłą już jest ingerencją niosącą w sobie ryzyko zachorowania na WZW B. Zresztą nigdy nie wiadomo czy np. w 7 dobie po porodzie dziecko czymś się nie skaleczy i nie będzie potrzebowało szycia. Różne wypadki się zdarzają.

      • aa

        ale przecież igły i strzykawki są sterylne… więc jakie ryzyko? chyba,że żyjemy w czasach gdzie w szpitalach kłuje się jedna igłą 5 pacjentów to zwracam honor…

        • Marzena

          Owszem są sterylne, ale z drugiej strony skoro jest sterylność to dlaczego i tak dochodzi do zarażeń tzw. szpitalnych(a więc zarażeń w wyniku zabiegów medycznych, labolatoryjnych, stomatologicznych itp)?? Ryzyko zawsze jest.. ryzyka NIGDY nie da się w 100% wyeliminować. Możemy je jedynie ograniczać!

        • Odp

          Żeby zakażeń szpitalnych nie było, trzeba by co 5-10 lat szpital zrównać z ziemią i zakopać pół metra pod ziemię i budować nowe w nowych miejscach. Choć i to nie wyeliminuje zakażeń całkowicie. Tak czy owak nie jest to wykonalne

        • Vetki

          Wirus zap. wątroby typu B jest bardzo odporny na środki dyzenfekcyjne. Owszem, igły są 100% sterylne, ale wirus znajdujący się na skórze nie rozpuści się od jednego psiknięcia spirytusem i może zostać zakłuty. Lepiej dmuchac na zimne.

      • Paweł Sędziak

        WZW b?? droga Pani, oczywiście – pod warunkiem że tą samą igłą był wcześniej kuty nosiciel, a igły są jednorazowe (!) i pakowane sterylnie. Dodam jeszcze że już samo wyjście z domu grozi tym, że potrąci Panią samochód – więc może lepiej nie wychodzić, tak prewencyjnie… chociaż z drugiej strony zostanie w domu grozi tym że np. ktoś się włamie i Panią skrzywdzi, prawda? – i co tu począć z taką niewiadomą?? Proszę mi wybaczyć te ironię – ale tu rodzi się pewien problem – Wszystko jest kwestią zaufania, ja ufam że igła została wyprodukowana, wysterylizowana i zapakowana w sposób nie pozwalający na zakażenie i że osoba, która wykonuje szczepienie/pobiera krew potrafi to zrobić, nie użyje powtórnie tej samej igły… itd. Więc, tak samo jak ufa pani że na ulicy nie zostanie Pani potrącona przez samochód, że do domu nie włamie się nikt i nie skrzywdzi Pani i pani rodziny, powinna Pani zaufać lekarzowi – a że zdarzają się błędy lekarskie? zdarzają się, tak samo jak codziennie zdarzają się wypadki samochodowe, pobicia, kradzieże i gwałty, ale to jeszcze nie powód aby zamurować w mieszkaniu drzwi i okna i udawać, że okrutny świat w o koło nas nie istnieje, prawda?

      • Martii

        Jak wyżej pisałem, musiałabyś zaszczepić np matkę i koniecznie karmić piersią aby dziecko dostało przeciwciała IGG z mlekiem. Dziecko zaszczepione po urodzeniu w 3-7 dniu nie ma odporności (a jedynie jest osłabione przez szczepienie), organizmowi zajmie 2 do 4 tygodni wytworzenie odpowiedniej ilości przeciwciał aby troszeczkę działać przeciw WZW B. Natomiast po to są kolejne tak zwane boostery, aby ilość przeciwciał i limfocytów pamięciowych była na tyle duża, że po narażeniu na wirusa organizm zareagował szybko i skutecznie.

        Polecam wam również lekturę stron PZH (państwowy zakład higieny) gdzie o dziwo oczciwie podają jak długo chroną szczepionki. Jak się okazuje nie jest to ochrona na całe życie (często podaje się 3-6 lat), jak to ma miejsce w przypadku przechorowania. Widać działają tutaj zdecydowanie inne mechanizmy, które być może nie są jeszcze dobrze poznane. Więc tak naprawdę powinno się co te 3 lata robić dawki przypominające.

    • Wasz Dr z bigpharmy ;)

      Mowa o szczepionce na wirusa powodującego WZW typu B. Szczepienie to zostało stopniowo wprowadzone do Polski 20-kilka lat temu (obowiązkowo od 1994r). A teraz odpowiadając na pytanie: szczepi się tak wcześnie, ponieważ po zakażeniu, nie da się tego wirusa całkowicie usunąć, pozostawia fragmenty swojego materiału genetycznego w organizmie już na zawsze. Drugi powód to chęć uzyskania pełnego wyszczepienia populacji – a co za tym idzie, wyeliminowania tego wirusa. Obecnie najstarsze powszechnie szczepione po urodzeniu osoby mają, jak łatwo policzyć, około 22 lat, a więc daleko nam jeszcze do osiągnięcia 85-95% szczepionych osób w populacji, co spowoduje odporność zbiorowiskową.

    • Asia

      Nigdy nie wiadomo czy nie ujawni się jakaś wada wrodzona nawet po porodzie, obecnie mamy super metody diagnostyczne typu USG 4 D itp, niemniej jednak nikt nie da gwarancji 1000%, że dziecko urodzi się w 100% zdrowe – zawsze istnieje ryzyko niezbędnego zabiegu w pierwszych dniach życia. Dodatkowo tak jak piszę ,,wasz Dr z bigpharmy:) ” wirusa HBV nie da się w 100% usunąć z organizmu jeśli dojdzie do zakażenia.

      • Martii

        Jakby chcieć dziecko zabezpieczyć to trzebaby je zaszczepić w łonie. Jak pisałem wyżej, szczepienie ma kilka dawek dlatego, że pierwsza nie produkuje odpowiedniej ilości miana przeciwciał, druga często też nie.

        Zresztą same zauważycie, że w drugiej dawce często ból i zarumienienie jest większe, organizm agresywniej działa i ma już trochę gotowych przeciwciał.

        Natomiast nikt nie bada czy faktycznie po szczepieniu dziecko nabyło odporności, a warto sprawdzić przeciwciała klasy IGG i IGM.

    • Mieszkam w Belgii. Pierwsze dziecko urodziłam w Polsce i szczepiłam zgodnie z kalendarzem (w tym na WZW B w pierwszej dobie), kolejną dwójkę urodziłam już w Belgii. Na moje pytanie czy syn (pierwszy ur. w BE) zostanie dziś zaszczepiony, neonatolog zrobił wielkie oczy, bo po co? Przecież i tak jest osłabiony porodem.
      Pierwsze szczepienia są tutaj po ukończonych 2 miesiącach życia. Na polio są obowiązkowe.
      We Włoszech chyba po 4 m-cach.

      • Bonnie

        Polska, w przeciwieństwie do Belgii, nadal ma podwyższone ryzyko zakażenia HBV. Nie jesteśmy już krajem trzeciego świata pod tym względem, ale do zachodnich standardów sporo nam brakuje, min. i stąd ostrzejsze normy profilaktyki. Szczepienie HBV tuż po porodzie zapobiega min. transmisji od matki do dziecka.

  • Guapa

    Jestem przykładem mamy, która nieszczepiona na WZW typu B, została zarażonych wirusem i być może zarazilam mojego maluszka w czasie ciąży… Narazie ma 3 miesiące i jest za szybko na potwierdzenie w 100%, dopiero ok.1 roku życia możemy wykonac badania, które dadzą nam pewność, póki co nie ma dnia, żebym nie obwiniala sie i nie drzala o Jego życie i żałuję, że urodziłam się w latach, kiedy ta szczepionka nie była obowiązkową. Szczepie i szczepić będę!

    • Martii

      Myślisz że jak zaszczepisz maluszka to jest on już chroniony? Odporność na pierwszy bodziec wytwarza się 2-4 tygodnie. Więc jak dziecko ma mieć operację po porodzie wszpitalu to szczepienie jest jak polewanie rany wodą destylowaną, nie pomoże, a może i nie zaszkodzi. Gdyby po piewszym szczepieniu dziecko było odporne to nie byłoby 2giego i 3ciego. Czytajcie ulotki producenta.

      • Przepraszam, ale co ma Twoja wypowiedź do tej powyżej?

  • Tommy

    Tekst bardzo dobry. Bardzo ciekawie opisane poszczególne zagadnienia. Dwie sprawy, które muszę skomentować to skuteczność szczepienia na rota i źródło grafik. Oczywiste jest, że szczepienia są potrzebne i należy je wykonywać, ale mimo wszystko z głową. Szczepienie na rota jest podobne do szczepienia na grypę – podobny mechanizm. Mamy niezliczone mutacje wirusa rota jak i wirusa grypy a szczepionka blokuje jedynie część tego spektrum. Jest oczywiście duże prawdopodobieństwo, że objawy choroby po zaszczepieniu będą mniejsze, jednak z tekstu można mieć wrażenie, że szczepionka daje pełną ochronę. Warto rozszerzyć tekst o to zagadnienie. Druga sprawa – źródło. Wiem, należy podpisać grafikę, jeśli się ją zaczerpnęło z innego portalu, niemniej firma GSK działa niestety jak płachta na byka dla antyszczepionkowców. Może warto pomyśleć o zmianie źródła?

  • Kasia Żądło

    Mój syn miał wszystkie szczepionki podstawowe. Mimo że zaraził się rotawirusami to chorobę przechodził na szczęście lagodnie. Córka miała wszystkie szczepionki podstawowe i zalecane (rota, pneumokoki I meningokoki) tez z tego wzgledu, ze brat juz jest przedszkolakiem i przynosi różne choroby do domu, zwłaszcza wszelkie wirusy. Moje dzieci nie miały nopow, nawet gorączki po szczepieniach. Musze jednak dodać że są to bardzo odporne dzieci (jak większość osób w mojej rodzinie).

  • Iza

    Świetny wpis, każdy antyszczepionkowiec powinien przeczytać

  • Hania

    a szczepionka na rota daje odpornosc na kilka czy kilkanascie wirosow, a jest ich duuuzo wiecej, moim zdaniem gra nie warta swieczki. Kupilam, zaszczepilam i dziecko i tak chorowalo, bo pewnie trafil sie inny szczep.

    • Kasia

      Ok prawda, ALE – przykład z życia mojej rodziny – w minione swieta Bożego narodzenia cała rodzina zachorowała na „grypę żołądkowa”. W skad rodziny wchodzi 2 malutkich dzieci – w okresie świat mili 6 i 8 miesięcy. Oboje zostali wcześniej zaszczepieni na Rota wirusa. I owszem tez sie pochorowali jak reszta rodziny, ale nie porównywalnie lżej to przeszli od reszty chorych. Może i szczepionka nie uodparnia od wszystkich szczepów, ale na pewno łagodzi skutki zarażenia wieloma innymi. Pozdrawiam.

      • Hani

        Moje niezaszczepione na rota dziecko zarazilo w wieku 2,5 roku mnie i swojego tate. Dziecko – pół dnia stanu podgoraczkowego i jedna brzydka kupa, potem juz pelna forma. Ja nic nie zjadłam przez tydzień, a ojciec młodej wylądował w szpitalu. Znam też z bliskiego otoczenia dzieci zaszczepione i mimo to przechodzące bardzo źle, ze szpitalem i kroplowkami. Fakt zaszczepienia bądź nie, nie determinuje jak ciężko przejdzie się jakąś chorobę.

    • Wojtek

      Ja szczepię się i dzieci na wszystkie obowiązki, a także choroby odkleszczowe.
      Natomiast na grypę czy rotawirusy nie szczepię.
      Kilkakrotnie u mnie w rodzinie się sprawdziło, że zaszczepiona osoba przechodziła w sezonie poważną (aczkolwiek leczoną w domu, nie w szpitalu) grypę, podczas gdy nieszczepieni nie chorowali.
      Nie wiem jak to działa, ale od grypy trzymam się z daleka, nawet jak jest za darmo w pracy…

  • Mam te same doświadczenia z ospą i bardzo żałuję, że nie zaszczepiłam chłopaków, mimo że szczepię zgodnie z kalendarzem, a dodatkowo robiliśmy rotawirusy i pneumokoki. To wcale nie jest dla wszystkich łagodna choroba wieku dziecięcego, a przy okazji choroby starszego musieliśmy odwiedzić Szpital Zakaźny – tam dowiedziałam się dodatkowo, że wiele dzieci jest rocznie hospitalizowanych właśnie przez powikłania poospowe i że nadal jest to niestety choroba śmiertelna 🙁 Trzecie dziecko na 100% bym zaszczepiła również przeciwko ospie.

    • Sylwia

      Dokładnie, u nas ospa też wcale nie była taka łagodna, jak wszyscy mówili. Chłopcy męczyli się ogromnie, a i kilka niestety blizn zostało (na szczęście gdzieś tam na ciele, nie na twarzy). Gdybym była świadomia, że ospa to nie taka ot sobie choroba, pewnie bym zaszczepiła.

  • kasia

    Ciekawy wpis, widac ze sie do niego merytorycznie przygotowalas. Jest to jednak twoj pierwszy wpis na blogu ktory mi sie nie podoba a dlatego ze nie dajesz mozliwosci innym rodziom podejmowania swoich decyzji i posiadania swojego zdiania na ten temat. Wrecz negujesz ich postawe i wprowadzic chcesz w poczucie winy ze beda powode zachorowan innych dzieci opniewaz nie chca zaszczepic swoich. Bardzo jednostronne.

    • Tak, to prawda, to chyba pierwszy wpis, w którym nie mam żadnych wątpliwości i nie pozostawiam miejsca na dyskusję, bo to się robi zbyt niebezpieczne.
      Choć nie, to nie pierwszy wpis, gdy np. pisałam o molestowaniu seksualnym dzieci też nie miałam wątpliwości. Są sprawy, w których niestety nie można być otwartym na wszystkie głosy. Głosy antyszczepionkowców są bardzo chwytliwe i nośne, bo opierają się na emocjach, a mogą doprowadzić do katastrofy epidomiologicznej. Nie takiego świata chcę dla swoich dzieci i wnuków.

      • Martii

        Trochę przesadzasz z tą katastrofą epidemiologiczną oraz graniu na emocjach – bo właśnie to robisz rozwijając takie wizje. Popatrz tutaj – krztusiec: http://adst.mp.pl/img/articles/szczepienia/artykuly/przegladowe/zapadalnosc-na-krztusiec-1-650.jpg to z artykułu medycyny praktycznej. Zachorowania na krztusiec w USA co prawda rosną, od lat 80 – Internet pojawił się w latach 90tych, a w Polsce wtedy na to słowo ludzie robili wielkie oczy. Antyszczepionkowcy na szeroką skalę mogą więc działać góra 10 lat, zaś statystyki są już słabe 15 lat przed Internetem.

        Oczywiście artykuł z którego jest obrazek, obwinia szczepionki bezkomórkowe [mniej skuteczne] jak również brak szczepień – mimo, że wyszczepialność w Polsce jest grubo ponad 95%. Wspomina coś o lepszej wykrywalności oraz mutacjach samych patogenów.

        Już nie wspomnę o poprawie warunków życia, higieny, które znacznie przyczyniły się do spadku zachorowań, co też niejako pokazuje obrazek – zanim prowadzono szczepienia trend już i tak był spadkowy i nie jest on nagle bynajmniej płasko spadający – są lata gdzie jest więcej zachorowań mimo 10 lat szczepień.

        Pobrałbym dane z WHO, ale ich system statystyk coś nie działa od jakiegoś czasu. Fajnie wygląda przegląd różnych chorób, które przez ostatnie 10 lat mimo wyszczepialności w tych okresach w Polsce > 98% bardzo skaczą. Jednego roku jest 10 tysięcy przypadków innego 1000. Ja spodziewałbym się przy takim poziomie wyszczepienia zapadalności na poziomie kilkuset przypadków jeśli faktycznie odporność zbiorowa tak świetnie działa, a zaszczepieni są prawie wszyscy. Te 2% nieszczepionych to jest kilka tysięcy dzieciaków. Zdecydowanie mniej niż 10 tysięcy w danym roku.

        Ktoś tu nie mówi całej prawdy.

      • Łucja

        Musisz jeszcze wiele przeczytać żeby pisać takie artykuły.

    • Nic mnie tak nie bawi jak „rodzic zawsze wie najlepiej, niech on decyduje”. To może niech rodzic w ogóle nie chodzi z dzieckiem do lekarza, tylko sam wybiera jakie leki mu podać. Serio, warto żeby rodzice, którzy może i chcą dla swojego dziecka jak najlepiej ogarnęli wreszcie że nie są specjalistami od wszystkiego. Nie skończyli medycyny, psychologii, dietetyki, pedagogiki i jeszcze dziesięciu innych kierunków. Przykro mi ale wielu rodziców mimo że chce dla dziecka jak najlepiej, zwyczajnie mu szkodzi, bo myśli że się na wszystkim zna.

    • Mamapediatra.blog.pl

      Zgadzam się z autorką bloga.. o pewnych kwestiach się nie dyskutuje. Jest gorączka dajemy lek przeciwgoraczkowy. Jest podejrzenie sepsy meningokokowej dziecko jedzie natychmiast do szpitala i dajemy z grubej rury antybiotyk. dziecko ma białaczkę, dostaje chemioterapie. Są kwestie o których się nie ma sensu dyskutować. Bo kiedy w grę wchodzi medycyna i ratowanie zycia to nie zastanawiam się ile firma farmaceutyczna zarobi na leku przeciwgoraczkowym, anybiotyku itp . A trudno żeby leki i szczepionki spadały za darmo z nieba.. (to główny artykuł antyszczepionkowcow-bo ktoś zarabia na produkcji szczepionek, a przecież powinni przecież pracować za darmo jak wszyscy ludzie na świecie) nie ma lepszego sposobu na profilaktykę niż szczepienia. Nic dodać nic ująć. Dzięki za ten wpis bo ostatnio znowu kilku wyznawców złej idei nawiedziło mój blog i się zdekompensowalam. Dobrze że nadal są rozsądni rodzice, których widać w internecie 🙂

      • Wojtek

        Jednym z chwytów poniżej pasa w dyskusji jest konfrontowanie się z karykaturą poglądów oponenta.
        „A trudno żeby leki i szczepionki spadały za darmo z nieba.. to główny artykuł antyszczepionkowcow-bo ktoś zarabia na produkcji szczepionek, a przecież powinni przecież pracować za darmo jak wszyscy ludzie na świecie”
        Nikt przecież tego nie oczekuje.
        Natomiast farmacja jest jedną z najbardziej dochodowych branż na świecie.
        A słynne już wynagradzanie prowizyjne lekarzy spowodowało, że firmy farmaceutyczne straciły kredyt zaufania u „zwykłych ludzi”, którzy od tego ogłupieli („czy lekarz zapisał mi ten lek bo jest dla mnie najlepszy, czy dlatego, że dostanie od niego najwyższą prowizję?”).
        Jak np tu
        http://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/704569,niebezpieczne-zwiazki-czyli-jak-firmy-farmaceutyczne-prosto-korumpuja-lekarzy.html

      • Bonnie

        AFAIK na szczepionkach firmy farmaceutyczne… tracą. Większość z tych starszych (BCG) nie ma już ochrony patentowej i są tanie. Nie wiem, czy są dotowane, musiałabym sprawdzić.
        A bardziej by się opłacało leczenie powikłań.

    • Daria

      Bardzo jednostronnie i w tym przypadku bardzo prawidłowo. Są granice wolności, rodzic ma prawo wychowywać tak, jak uważa za słuszne, ale nie ma prawa stosować metod, które godzą w innych. A nieszczepienie dzieci może być zagrożeniem dla innych.

    • Patrycja Kaczmarzyk

      Kierując się Twoim tokiem myślenia, może w ogóle powinniśmy pozwolić rodzicom pełnić „pełną władzę nad swoimi dziećmi”, a co za tym idzie: jeśli uznają, że nauczanie szkodzi im dzieciom, powinni bezkarnie zrezygnować z posyłania dzieci do szkoły i uczenia ich, jeśli będę wierzyli, że maltretowania dziecka jest jedyną skuteczną formą wychowania – powinni to robić bezkarnie, a w przypadku kiedy stwierdzą, że dziecko jest dojrzałe i samodzielne od lat np. 10, powinni móc organizować mu ślub z dużo starszy partnerem. W końcu skoro rodzice z ruchu antyszczepionkowego mogą narażać nie tylko swoje dziecko, ale też całe otoczenie na śmiertelnie groźne choroby, ba – na ich epidemie, bo w coś tam wierzą, a rodzic ma prawo decydować o swoim dziecku, po co tworzyć prawo regulujące jakiekolwiek aspekty rodzicielstwa?

  • Patrycja Kaczmarzyk

    Czytając tytuł posta, przeraziłam się, że na Twoim blogu znajdę jakieś pseudonaukowe, spiskowe teorie. Ale to w końcu blog Nishki, także przepraszam za swój strach 😉 Zgadzam się z całym postem, ale jest we mnie pewien lęk, że część tych „szczepionkowych nowości”, które są nieobowiązkowe, faktycznie służą głównie naciąganiu zatroskanych rodziców. Nie mam tutaj żadnego konkretnego „spisku” na myśli, raczej takie refleksje nasuwają mi reklamy leków bez recepty i suplementów, których jest tyle, i które są odpowiedzią na tak wiele dolegliwości (często nawet nieuświadomionych przed obejrzeniem reklamy), że wydaje mi się, że mimo bycia generalnie zdrową, śmiało mogłabym w aptece co miesiąc kupować worek leków, które w jakiś sposób są mi „niezbędne” do życia. Uff, przepraszam za to zdanie zbytwielokrotniezłożone 😉 Pozdrawiam!

  • pitbullka

    Trafiłam tu przypadkiem. Zgadzam się z tym wpisem w 100%. Szczepić dzieci trzeba. Ja to robię i robić będę !

  • Agnieszka

    To teraz ja się wypowiem, zobaczymy czy mój wpis zostanie usunięty… Mam 5 letniego syna, oczywiście go szczepiłam, płaciłam po prawie 300zł za każdą szczepionkę 6w1. Po każdym szczepieniu odczyny w postaci ogromnej twardej gorącej gulki, gorączka po 40 stopni, która trwała tydzień czasu. Bałam się jak cholera kolejnych szczepień, ale szczepiłam dalej. Dziecko rozwijało się prawidłowo, i tak jak jest napisane w artykule, dostało regres akurat po szczepieniu na MMR. Dziś mam ogromny dylemat, to nie jest tak, że jestem antyszczepionkowcem, tylko przestraszonym rodzicem. Jesteśmy już ponad 2 lata w terapii, oczywiście z autyzmu go nie wyleczymy, ale dziecko mówi w miarę swoich możliwości, kontaktuje itd. Ale zdrowy już nigdy nie będzie. Dziś ma 5 lat i kolejna sesja szczepień, na razie odmówiłam, zwyczajnie ze strachu, nie wiem co mam zrobić, bo nikt mi nie da gwarancji na to, że dostanie kolejny regres po tej sesji szczepien, tak samo jak nikt mi nie zapewni, że tego regresu nie będzie.
    Mam córkę, którą szczepiłam 5w1 i nic jej nie było, jest młodsza i rozwija się prawidłowo i wiem, że jak przyjdzie czas to będę ją szczepić zgodnie z kalendarzem szczepień. Gdybym mogła szczepić syna 5w1 może bym była spokojniejsza, ale lekarz powiedział, że jak zaczynamy 6w1 to musimy tymi kontynuować. Na pewno przez kolejne dwa lata nie zaszczepię syna, na tyle moge odroczyć, ale nie wiem co zrobię potem… Bo boję się zaszczepić ze względu na strach przed regresem i boję się nie szczepić ze względu na choroby. Jest to bardzo trudna decyzja dla wszystkim mam w mojej sytuacji. Niestety łatwo nas zmieszać z błotem przez wszystkie inne mamy, które mają zdrowe dzieci, bo nas nie rozumieją. Nie uważam, że szczepionki wywołują autyzm, ale ingerują w układ nerwowy, który na dzień dzisiejszy mój syn ma niedojrzały…

  • Agata Szczęsna

    Świetnie napisane. Przeraża mnie to jak często widzę teksty antyszczepionkowców i ich komentarze, że my szczepiący swoje pociechy robimy to bo jesteśmy niedouczeni i nieświadomi zagrożeń. Kiedy byłam dzieckiem w szkole na przerwach szczepiona była cała klasa i nikt nie pytał się rodziców o zgodę a jedynie dostawali informację ze takowe się odbędą. Ja mojego Synka tez szczepie zarówno szczepionkami obowiazkowymi jak i zalecanymi ,poza przeziebieniem nie choruje i rozwija się prawidłowo 😊

  • Daria

    Dla mnie sprawa jest prosta: człowiek dorosły niech robi co chce ZE SWOIM zdrowiem i życiem. Narażać zdrowia dziecka nie ma prawa. Ja bym nawet powiedziała, że rodzice nieszczepiący swoich pociech powinni je stracić. Tak, zabrać im prawa rodzicielskie – bo rodzic ma, do cholery, obowiązek dbania o bezpieczeństwo potomstwa, a nieszczepienie to wręcz coś odwrotnego. I mnie nie obchodzi, czy on sobie zdaje sprawę z tego, jakie mogą być konsekwencje, czy jest kompletnie nieświadomy.

  • Anna Solarz

    Witam,

    Zagrożeniem są zarówno ludzie, którzy dzieci swoje nie szczepią, (bo nie wystarczy tylko nie zaszczepić, a później liczyć, że jakimś cudem moje niezaszczepione dziecko żadnej poważnej choroby nie złapie) jak i ludzie, którzy swoje dzieci szczepią, bo większość zrezygnowałaby ze sztucznej immunizacji, wiedząc, że istnieje immunizacja naturalna ( a nie wiedzą, bo nie ma ŻADNEJ edukacji w tym zakresie)
    Szczepionki zapewniają rodzicom fałszywe poczucie bezpieczeństwa. W przyrodzie istnieje tyle potencjalnie groźnych dla nas drobnoustrojów, że zabrakłoby nam ramion, ud i tyłkow by dać się zaszczepić na wszystkie.
    A lista cały czas się wydłuża. A to nie ta drogą powinno zmierzać nasze społeczeństwo.
    Pomimo rozwoju nauki, techniki i medycyny ludzie są coraz bardziej schorowani, bo uzależnione od wszystkiego co sztuczne
    ( sztuczne jedzenie, zaczynając od sztucznego modyfikowanego mleka dla niemowląt, sztuczne lekarstwa, szczepionki, kosmetyki do pielęgnacji ciała, środki czystości, sztuczne ubrania, naczynia, nasze domy i powietrze wokół nas…)
    Chcesz mieć „zdrowe” dziecko, rodzinę, a nie posiadasz planu B…idź i ( nie) szczep.
    Chcesz mieć naprawdę zdrowe dziecko, rodzinę ( czyt: na nic nie chorujące, W OGÓLE, przez całe swoje długie życie) siądź i poczytaj.. I zacznij działać 🙂
    Linus Pauling, Robert Cathart III, Frederic R. Klenner, William Kaufman, Roger J. Williams, R.Harrell, Max Gerson, E. Cameron, A. Saul
    Joel Fuhrman, Robynne Chutkan i wielu innych.
    W książkach, artykułach i raportach, które napisali ci przedwojenni i współcześni lekarze i naukowcy jest zawarta cenna wiedza, o której dzisiejsi młodzi lekarze nie mają szans się dowiedzieć, chyba, że poza oficjalnym programem nauczania.
    I nie spisków się doszukuje, lecz prawdy… czasy gdy uniwersytety medyczne kształciły „adeptów sztuki lekarskiej” przeszły już dawno do historii, bo intensywnie rozwijający się przemysł farmaceutyczny przestał takowych zwyczajnie potrzebować.
    Można zaszczepić ludzi na miliony chorób, ale nie ma szczepionki na złą dietę (przekarmienie połączone z niedozywieniem) ciągły stres, używki i siedzący tryb życia.
    (Ludzie często myślą, że się dobrze odżywiają, a do prawidłowego odżywiania nieraz bardzo daleka droga) I właśnie dlatego dzisiaj szczepionki nie rozwiązują już dzisiaj żadnego zdrowotnego problemu – one go jeszcze pogłębiają – dając fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
    Szczepionkę na wszystkie możliwe choroby ze stuprocentową gwarancją skuteczności przewidziała TYLKO dla nas matka natura 🙂
    Pozdrawiam
    Anna Solarz

    • Tu przedstawiasz problem inny: lenistwo i wygodnictwo, oczekiwanie, że coś załatwi za ludzi wszystkie ich problemy. Najlepiej jeszcze, żeby szczepionka robiła obiad, zmywała gary i odwoziła dzieci do szkoły. Negujesz kompletnie jakąkolwiek zdolność jednostki do dbania o siebie, aż mnie to przeraża.
      Matka natura zaś jest bardzo okrutną rodzicielką, bo potrafi zabić z zimną krwią – wtsrząs anafilaktyczny i śmierć po herbatce ziołowej? Proszę bardzo!
      No, chyba że jesteś z tych, co skrajnie popierają naturalną selekcję, ale to też jest skrzywienie.

      • Anna Solarz

        Chyba nie zrozumiałaś do końca mojego tekstu pisząc, że neguje jakakolwiek zdolność jednostki do dbania o siebie…. Piszę o czymś dokładnie odwrotnym…. Ludzie jak najbardziej powinni dbać o siebie, ale nie poprzez kolejne masowe szczepienia bo nie tedy droga do zdrowego i długowiecznego życia…
        Tylko poprzez edukację (której niestety brakuje) jak dbać o swój system immunologiczny naturalnie… Czyli naturalne, pełne witamin zdrowe jedzenie, odpowiednia ilość czystej wody, snu, słońca, ruchu na świeżym powietrzu, pogody ducha oraz okresowy post oczyszczający… To jest najlepsza 100% szczepionka… I co najważniejsze, bez jakichkolwiek skutków ubocznych:)
        Pozdrawiam

        • chivas

          Nie zgodzę się że samo zdrowe odżywianie wystarczy. Na wsiach na których królowało czyste powietrze, mleko prosto od krowy, świeży wytworzony z mleka twarożek, wypiekany na własnym ziarnie chleb i naturalne nawozy umieralność dzieci do 3 roku życia była tak duża że nikt się do tego dziecka w żaden sposób nie przyzwyczajał. Tak było za czasów moich dziadków. Dziecko obrywało pneumokokiem dostawało wysokiej gorączki, popłakało aż w końcu zmarło. Robilo się następne… sama natura!
          Proszę mi wybaczyć, ale to chyba nie odpowiednie miejsce dla fanatycznych poglądów w Pani stylu..

          • Anna Solarz

            Napisałam wyżej, że ludzie bardzo często nie mają pojęcia czym jest zdrowe, odpowiednie dla naszego układu odpornościowego odzywianie…..nie ma to nic wspólnego z mlekiem i chlebem, bez znaczenia jak swieże i organiczne by ono było.

    • Alexx

      „Matka natura” specjalnie dla nas „przewidziała” także w stu procentach naturalne metody regulacji populacji za pomocą grypy, gruźlicy czy odry. Naprawdę „naturalne” nie zawsze jest tożsame ze „zdrowe” czy „dobroczynne”.

      • e-milka

        Otoz to – pewnie, ze mozna nie szczepic, ale trzeba sie liczyc z konsekwencjami, ktore moga byc dramatyczne. I podczas gdy, jak Nishka pisze, kiedys smierc dziecka byla jedna z opcji, z ktora rodzice sie liczyli, dzis jest to po prostu tragedia.

  • Kasias

    A mnie się nie podoba to, że oceniasz tych ludzi. Na początku piszesz, że każdy rodzic chce dla dziecka jak najlepiej, a potem piszesz, że nieszczepiący są nieodpowiedzialni i niemądrzy. Nie oceniaj ich. Oni mogą równie dobrze powiedzieć, że to Ty jesteś złą matką. Mimo, że w kilku punktach zgadzam się z Tobą, to czar wpisu psują te negatywne oceny ferowane przez Ciebie. Zrobiła się z tego zwykła przepychanka typu ja mam rację a tyś gupi.

  • Agata Budźko

    Jeszcze niedawno zgodziłabym się z Twoim artykułem w 100%, ale teraz sama nie wiem. Dużo czytam ostatnio o szczepionkach i co do ogólnego ich stosowania nie mam żadnych obiekcji, jednak niepokoją mnie szczepienia kojarzone dodatkowo płatne. Chciałam oszczędzić córce dodatkowego kłucia, więc zakupiłam te 6w1. Córka nie miała żadnych objawów po żadnym ze szczepień – teraz ma 6,5 miesiąca i kolejne szczepienie dopiero jak skończy rok. Czytałam artykuł pewnego lekarza o tym, jak bardzo przekroczone są normy zawartości metali ciężkich w szczepionkach (podobno nawet kilka tysięcy razy) i jakie nieodwracalne zmiany mogą spowodować w organizmie. A Ty co o tym myślisz? Szczepienia kojarzone czy zwykłe z NFZ? Chcę jak najlepiej dla córki, ale wiem też, że koncerny farmaceutyczne nie są jakimiś aniołami niosącymi pomoc, tylko maszyną do zarabiania pieniędzy. Sama się o tym przekonałam, kiedy musiałam zakupić pewien lek, a jeden z koncernów, mający na niego wyłączność, dał marżę rzędu kilku tysięcy procent.

  • Propsy!

  • monia

    Dziękuję za ten wpis. Ja też podając swoim córkom wszystkie obowiązkowe szczepienia nie miałam żadnych wątpliwości: Ze względu na nie i ze względu na tych z którymi miały się zetknąć w przedszkolu, szkole i przychodni lekarskiej. Rozsądek i zasobność portfela sprawiły, ze trochę inaczej podeszłam do szczepień zalecanych. Starszej, która nie chodziła do żłobka i nie miała dużego kontaktu z dziećmi, w niemowlęctwie nie zaszczepiłam przeciw rotawirusom i pneumokokom. Młodsza, mająca siostrę w przedszkolu, dostała szczepionkę p. rotawirusom, bo przecież z przedszkola różne zarazy można przytargać. Przy pneumokokach lekarz polecił nam metodę kokonu – zaszczepienie starszej (mniej dawek). Chyba zadziałało. Nie zdecydowałam sie tylko na nowe wtedy szczepienie przeciw ospie i chyba żałuję, bo podwójną ospa w domu to coś koszmarnego (pozostaje być szczesliwym, że obyło się bez powikłań). Innymi słowy – potrzebny tekst, świetnie że jednostronny, bo cóż przemawia lepiej niż wewnętrzne przekonanie autora.

  • mg

    Z tekstem zasadniczo się zgadzam. Mam tylko jedno pytanie- skąd autorka wytrzasnęła tezę, że kiedyś dzieciom nie nadawano imion przez pierwsze 2 lata ? Zwykła lektura dowolnych XVIII czy XIX wiecznych akt parafialnych wskazuje na coś innego – wówczas dzieci chrzczono (a więc też nadawano im imię) już w pierwszej, drugiej dobie życia. Właśnie dlatego, żeby nie umarło nieochrzczone.

  • Nati

    Immunologia nigdy nie była moja mocną stroną, ale spróbuję w prosty sposób wyjaśnić o co chodzi. Szczepionki i „przechorowanie choroby” wpływają na naszą odporność swoistą, czyli taką skoncentrowana na konkretnym antygenie (bakterii, toksynie itp.). Komórkami odporności swoistej są m.in. limfocyty B. To one „zapamiętują”, ze organizm zetkną się już z konkretnym antygenem i potrafią wyprodukować swoiste – czyli pasujące do tego antygenu przeciwciała. Pamiętając, że wszystko, co obce jest dla naszego układu immunologicznego antygenem (nie potrafi odróżnić, czy to coś jest chorobotwórcze, czy jest nieszkodliwe), możemy sobie wyobrazić ile takich limfocytów musiałoby krążyć w naszym organizmie, żeby móc się zabezpieczyć przed każdym z nich. Dlatego nasz organizm po prostu o niektórych „zapomina”. Szczepionka na tężca działa, tylko trzeba ją co jakiś czas powtarzać. Do tego toksyna tężcowa jest na tyle niebezpieczna, że jeśli istnieje prawdopodobieństwo zakażenia, podaje się surowicę z przeciwciałami, żeby wspomóc organizm.

  • Jestem zwolenniczką szczepień, tym bardziej, że mojego syna czeka przeszczep wątroby. Po operacji będzie przyjmował leki obniżające odporność, dlatego jestem wdzięczna rodzicom którzy szczepią swoje dzieci, bo ich dzieci najprawdopodobniej nie zarażą mojego dla którego większość tych chorób mogłaby okazać się śmiertelna. Nie zapominajmy również o nas dorosłych my również powinniśmy przyjmować szczepienia przypominające. Na swoim blogu również poruszałam ten temat, mój blog nie jest popularny ale ten wpis wywołał małą burzę, więc przygotuj się na to, że anty… na pewno się odezwą.

  • Karolina Nowacka

    Ja nie ukrywam że jako matka od kątem szczepień jestem „straszna” zamiast kupować kolejną zabawkę, która i tak się szybko dziecku znudzi, wolę zaszczepić dziecko. Gdy dostaliśmy 500+ mój 3 letni syn od razu został zaszczepiony na pneumokoki w sierpniu jesteśmy jeszcze umówieni na meningoki, po za rotawirusami wszystko co mogłam zaszczepiłam, to samo czeka moją 3 miesięczną córkę. Nie rozumiem jak można krzywdzić dziecko – nie szczepiąc go. Jeśli kochasz swoje dziecko to szczepisz. Słysząc znajome, które nie szczepią jak nie mają argumentów” bo w szczepionkach jest rtęć i to szkodzi dziecku” , aż na końcu języka mam odpowiedź, że ta rtęć to zaszkodziła widocznie tobie- myślę że wszyscy wiedzą na co. Może ostro, ale jestem strasznie cięta na matki nieszczepiące i wymówki gdy już nie ma argumentów, wg mnie tacy rodzice powinni sami płacić za leczenie dziecka, nie mieć, ulg podatkowych,ani 500+, zakaz przyjmowania do państwowych żłobków, przedszkoli i szkół, a jeżeli już któraś placówka by przyjmowała, to powinna być informacja, TU PRZYJMUJEMY DZIECI NIESZCZEPIONE, ale w pierwszej kolejności szczepione. Może ktoś powie, że to dyskryminacja, ale tylko i wyraźnie na życzenie rodziców tych dzieci. Ja nie po to dbam jak mogę o moje dzieci, by przez głupotę innych rodziców moje dzieci się rozchorowały. Zresztą zastanawiam się czy mnie i męża nie zaczepić również na pneumokoki- znajoma pielęgniarka mówiła że to też wskazane. Szczepię bo nie ma nic ważniejszego niż nasze zdrowie, reszta jest mniej ważna. 🙂

  • ania

    Kiedy byłam w pierwszej ciąży przez przypadek obejrzałam cykl programów o największych datach dla ludzkości różne rzeczy były żarówka kolo i szczepionki uważamze kkażdy powinien to zobaczyć jak wyglądają ludzie chorzy jak walczyli o ratunek płakałam z nimi ile cierpienia przeszli pacjenci i ich rodziny lekarze pielęgniarki biologii i inni żeby dziś nikt już nie musiał szczepie moje dzieci i może jest płacz i jest gorączka ale dzień i mija i wiem ze te cierpienia nie dotyka moich dzieci najdziwniejsze jest to ze nie szczepi dorosły który jest zaszczepiony i ma tak naprawdę niewielkie pojęcie o tych chorobach a tylko jakieś niczym nie poparte bzdury

  • Lawinia

    Moją córkę z 2004 roku zaszczepiłam na to co wówczas było w kalendarzu plus przeciwko pneumokokom. Byłam samotną mamą i było to dla mnie oczywiste, że dziecko należy zaszczepić. Nie ma innej opcji. Moja córka od czasu do czasu jest przeziębiona, ale jak dotąd nigdy nie miała nawet grypy. Zwróciła na to również uwagę nasza pani doktor- lekarz domowy, że to jest właśnie dziecko zaszczepione 😃.
    Większą batalię stoczyłam przy drugim dziecku, ale z moim mężem, który był/jest przeciwnikiem szczepienia (bo pierwsze co zrobił, to naczytał się o powikłaniach) i nie chciał przez to nawet z nami pojechać do przychodni na szczepienia, ale spoko miałam już praktykę… A żeby dolać oliwy do ognia przed wyjściem usłyszałam jego ostrzeżenie, że to ja biorę całą odpowiedzialność za ewentualne powikłania… Ale wtedy miałam wojnę 😉
    No cóż, jak dotąd, nasze młodsze dziecko z 2013 przechodziło jedynie lekkie przeziębienia i kilka „trzydniówek”…
    Nigdy nie miałam wątpliwości czy należy dzieci szczepić…

  • Paweł Sędziak

    Brawo!!! Ten artykuł przywrócił mi wiarę w zdrowy rozsądek… Niestety takie głowy są często zakrzykiwane przez „antyszczepionkowców” którzy uznali że wielkie firmy farmaceutyczne chcą na nas zarobić (choć to prawda, nikt o zdrowych zmysłach nie prowadzi firmy w celach charytatywnych) i w tym celu wciskają nam „szkodliwe szczepionki” które niszczą życie naszych pociech… Blech!!! – Sam niebawem zostanę ojcem i nie wyobrażam sobie aby mojego syna nie szczepić, zwłaszcza jeśli mogę go uchronić przed rotawirusami – Co roku niestety bardzo ciężko przechodzę grypę żołądkową i nie chciał bym aby moje dziecko męczyło się tak jak ja. Pozdrawiam

  • Marzena

    Przez problemy neurologiczne nie mogłam szczepić dziecka od kiedy ukończyło 5 miesięcy aż do 2 roku życia. W tym okresie przy każdej infekcji drżałam czy aby na pewno nie jest to krztusiec czy inna poważna choroba. Jak dziecko w wieku 15 miesięcy poszło do żłobka to mój lęk osiągnął apogeum. Na szczęście zdążyliśmy się zaszczepić na rotawirusy i mogę powiedzieć że szczepionka zadziałała. Po dwóch okresach hospitalizacji wyszliśmy do domu z rotawirusem: ja, tata i dziadek, natomiast młody nie miał nigdy, trzymał się dzielnie. W żłobku też niejednokrotnie był rotawirus i dzieci było tak mocno chore że lądowały w szpitalu a my bez szwanku. Nie udało nam się natomiast ominąć ospy, na szczęście nie było aż tak źle, zostały tylko ślady po krostach, mimo że minęło już 7 miesięcy od choroby.

  • MamaFarmaceutka

    Ostatnio miałam przyjemność rozmowy z antyszczepionkowcem przy okazji zbliżającego się terminu szczepienia mojego synka. Słyszałam argumenty o rtęci, autyzmie, NOPach i miliony innych stwierdzeń np.”ja mojego dziecka bym nie szczepił”. Na to wszystko zapytałam, czy szczepi swojego psa przeciwko wściekliźnie (przepraszam bardzo, nie oburzajcie się, nie porównuję dzieci do psów, po prostu rozmówca jest bezdzietnym zapalonym psiarzem) i tu padła odpowiedz: TAK!. Zapytałam: „A dlaczego?” Odp: „Bo w lesie na spacerze różne rzeczy się mogą stać, a to przenosi się dalej”.
    Mój wymowny wzrok chyba mu wystarczył, bo bardzo szybko urwał temat.
    Tak mniej więcej widzę antyszczepionkowców, brak konsekwencji w postępowaniu, brak wystarczającej wiedzy. Większość z nich nie wie, że odmawiając szczepienia swojej córce narażają również swoje przyszłe wnuki, ponieważ układ odpornościowy córki i jej przeciwciała będą chroniły wnuki w pierwszych miesiącach życia. A co ma je chronić skoro sama karmiąca nie będzie miała odpowiednio zbudowanego zestawu przeciwciał…
    Materiał na dłuuugą dyskusję! Ja szczepię i zachęcam gorąco innych do tego samego 🙂

  • Agata

    Przeczytałam pobieżnie, bo Twoja wypowiedź niewiele zmieni w moim podejściu do szczepień.
    Wzrok zatrzymał się na problemach dzieci bo łapały rotawirusy. Rozumiem, że dostałaś do ręki wyniki badań dziecka, z których wynikało, że to był dokładnie a odmiana rotawirusa, na którą jest szczepionka.
    Z różnych przyczyn nie mam kiedy zaszczepić dziecka na odrę, różyczkę i świnkę. A to goraczka a to biegunka. Teraz jak jestem w ciąży i mam możliwość szczepienia dziecka, to jeden pediatra ze względu na mnie polecił zaczekać minimum do 3 trymestru ze szczepieniem dziecka. Drugi twierdził zgoła coś innego. A jak poszłam z dzieckiem na inne zaległe szczepienie i pielęgniarka spojrzała w kartę i stwierdziła, że nam brakuje jeszcze jednego szczepienia jak usłyszała, że jestem w ciąży a z karty dziecka wynika, że nie trafił się dobry moment na szczepienie tylko stwierdziła: najwyraźniej tak miało być.

    Ze zbiorową odpornością, to byłoby prawdą gdyby wszystkie dzieci były szczepione w jednym momencie. A przez różne przypadki dzieciom odraczane są szczepienia, więc nie ma co tylko zrzucać winy na rodziców opierających się przed szczepieniem dzieci i nazywanie ich anty szczepionkowcami.

    I jeszcze jedna kwestia. Tak chętnie szczepimy dzieci. A kto z nas sam bez przymusu powtarza zalecane szczepienia? Kto z nas szczepi się co roku przeciwko grypie?
    Na koniec chcę zaznaczyć, że jak najbardziej szczepionki są potrzebne. Lecz kiedy dziecko dostaje nopu (byłam świadkiem krzyku mózgowego dziecka po szczepieniu – nie życzę nikomu takiego widoku), to nagle wszyscy milczą a matkę uznają za wariatkę? Trochę pokory i nie wrzucanie wszystkich do jednego worka, co zarówno pro i anty szczepionkowcom się zdarza.

    • Martii

      A przedewszystkim powinien być system odszkodowań, aby rodzicie nie musieli sie zadłużać u rodziny bo rehabilitacja dziecka kosztuje 3 tysiące miesiąc w miesiąc a oni i tak ledwo wyrabiali na zakrętach.

  • Agnès Więckowska

    Świetny wpis! Obawiam się jednak, że sporo antyszczepionkowców go nie zrozumie. Kilkakrotnie wchodziłam w dyskusję z takimi osobami i miałam wrażenie, że gadam do ściany. Zero jakiejkolwiek refleksji nawet kiedy obalałam popularne mity i przytaczałam naukowe artykuły. To tak jakby te osoby były zaślepione? głuche? miały wyprane mózgi?
    Innym problemem jest to, że spora część społeczeństwa nie potrafi szukać i klasyfikować informacji. Nie potrafi rozróżnić naukowego artykułu od artykułu w jakiś magazynie/na blogu. To, co jest napisane w internecie bierze za objawioną prawdę i zadowala się pierwszą informacją, która wyświetli się w Google.
    Ja byłam szczepiona tylko na podstawowe choroby. Na szczęście miałam dosyć dobrą odporność, więc takie „przyjemności” jak świnka czy różyczka mnie ominęły, mimo wysokiej zachorowalności na te choroby w zerówce i szkole. Na ospę zachorowałam w wieku 17 lat, co skończyło się pobytem w szpitalu zakaźnym. Nigdy tak ciężko nie przechodziłam żadnej choroby i nie życzę tego nikomu.

  • Iza

    Obowiązkowe Szczepionki tak- w wersji najmniej dotkliwej dla maluszka. I powinny byc refundowane.
    Temat dodatkowych szczepień zawsze mnie drażni. Czuje sie jakby ktos kazał podejmować mi decyzje w temacie, o ktorym nie mam pojęcia i jednocześnie nie dokonca chce mnie wyedukować.
    W mojej ocenie w ogole nie powinno istnieć cos takiego jak szczepionki dodatkowe i odpłatne.
    Tak jak piszesz, sens szczepień jest taki aby wyeliminować wirusa z populacji. Aby to spełnić szczepienia musza byc powszechne, przy odpłatnych i nieobowiązkowych – nie ma o tym mowy.
    Brakuje mi wyraźnego rozdzielenia szczepień obowiązkowych od tych dodatkowych, w dyskusji na temat: szczepić/ nie szczepić.

  • chivas

    Moja mama jest po Haine medinie. Mam żywy przypadek w rodzinie choroby która dzięki szczepieniom już praktycznie nie istnieje. Mama się na szczepionkę nie załapała. Dzisiaj dzieciaków po polio się już nie spotyka wcale.

    Szczepię, jestem za mądrym szczepieniem! Pierwszego syna zaszczepiliśmy 5w1. Nie zakładaliśmy szczepić dodatkowo ale gdy syn poszedł do żłobka (nie planowaliśmy wcześniej) zdecydowaliśmy, że zaszczepimy ostatnią chociaż dawką na pneumokoki (prevenar). Nigdy nie mieliśmy żadnego odczynu poszczepiennego. Sama wręcz po każdym szczepieniu wpatrywałam się w moje radosne i roześmiane dziecko czekając aż zacznie gorączkować czy płakać.. ale nic takiego nigdy się nie stało 🙂
    Teraz jestem w 13 tygodniu ciąży i wiemy na pewno że zaszczepimy drugie dziecko szczepionkami skojarzonymi jak i dodatkowo pneumokoki i rotawirusy zdając sobie sprawę z tego że starszak będzie przynosił patogeny z przedszkola.

  • Nishka, zgadzam się z Tobą. Ale co do jest odpowiedzialność zbiorowiskowa? Nie powinno być zbiorowa jednak? Wyszczepialność to też dziwne słowo, którego w słowniku nie znalazłam – rozumiem o co chodzi, ale jakbyś napisała „poziom szczepień społeczeństwa” to brzmiałoby to chyba troszeczkę lepiej.

    I jeszcze jedna rzecz: szczepionka nie chroni całkowicie przed zachorowaniem. Szczepienie na ospę miałam, a i tak się zaraziłam. Szczepienie przygotowuje organizm do zmierzenia się z pełnowymiarową chorobą i pokonaniem jej szybciej, lżej, bez większych powikłań. Fajnie, że wspomniałaś o szczepieniach „zalecanych”, ale czy mogłabyś jeszcze dodać jakieś źródło z listą zalecanych szczepień? Od lekarzy słyszy się raczej o tych obowiązkowych, w przychodni wisi plakat o szczepieniu przeciw rotawirusom, ale czy to wszystko? Czy są jeszcze jakieś szczepienia, które można wykonać później, a nie są obowiązkowe?

    Dzieci jeszcze nie mam, ale fajnie byłoby wiedzieć, gdzie szukać informacji na ten temat.

  • Eve S

    Popieram sercem i duszą ale co do szczepionki na rota to nie obiecuj sobie zbyt wiele bo w szczepionce jest tylko kilka szczepów na dwadzieścia kilka możliwych. Mój zaszczepiony syn trafił niestety do szpitala. Rozmawiałam z pediatrą na oddziale i 2/3 dzieci niestety było szczepionych i zachorowało. Trochę się poczułam zawiedziona ale cóż…

  • Martii

    No cóż badania WHO nie potwierdzają Twoich tez, że 5 i 6 w 1 lepsze. Ogólnie badania nad szczepionkami są tak kontrowersyjne jak nad globalnym ociepleniem, jedni naukowcy twierdzą, że nie ma problemu inni, że jest. Ja natomiast chciałbym widzieć system odszkodowań w Polsce, aby rodzic po poważnym NOP nie został zostawiony jak obecnie na pastwę losu i na drenaż kieszeni (bo rehabilitacja, leki nie są refundowane, a lekarze co namawiali do szczepienia udają, że nic się nie stało lub wręcz obrażają się na pacjenta, że śmiał NOP zgłosić i psuje im statystyki).

    • Jak to nie potwierdzają? 🙂 http://www.cdc.gov/vaccinesafety/concerns/multiple-vaccines-immunity.html

      Możesz dać te badania WHO?

      Poza tym aby oczekiwać odszkodowania musielibyśmy najpierw skupic się na tym co jest NOPem a co jest chorobą, która nie ma nic wspólnego ze szczepieniami, ale w dobie utrwalania ludzi w przekonaniu, że istnieje pojęcie nawet rocznego „związku czasowego” te dwa aspekty się łączą i tworzą największą gównoburze wszechczasów. I doskonale wiem o czym mowa, ponieważ sama prowadzę bloga na którym wielokrotnie grupy anty próbowały mi mówić, że jestem za głupia by zrozumieć, że mój syn miał NOPy … w tym również to często podawane na czerwonych kartkach napięcie mięśniowe, które gwoli wyjaśnienia ma prawie każdy niemowlak. 😉 Ale tylko pewna część wymaga ćwiczeń i … oczywiście groźnie brzmi w połączeniu z rehabilitacją.

      • Kolorowa Panna

        mój nieszczepiony syn nie miał napięcia mięśniowego 🙂 ale mieszkam w kraju, gdzie na szczescie nie ma terroru szczepien, a szczepienia odradzają nie ruchy szczepionkowe, a sami lekarze 🙂

  • Martii

    Tutaj zdania są podzielone. Pełnokomórkowe szczepionki są najbardziej zbliżone do naturalnego zakażenia. Stymulują one całkiem inną ścieżkę odpowiedzi immunologicznej niż niepełnokomórkowe. Warto poczytać sobie o limfocytach pomocniczych Th1 i Th2. Wytwarzają one całkiem inne substancje i przy normalnym zarażeniu organizm wytrarza dużo Th1 zaś przy szczepieniu niepełnokomórkowym jest dużo Th2.

  • Anna

    Zgadzam się w 100% z artykułem. Ruchy antyszczepienne to taka sekta. Kiedyś, na łamach facebooka, miałam scysję z koleżanką, która zamieściła plakat potępiający szczepienia. Wyraziłam krótko i spokojnie swoją dezaprobatę takiego postępowania, no i wywołałam burzę. „Zleciały się” antyszczepieniowcy i ze wszystkich stron udowadniały mi moją głupotę’ niewiedzę oraz fakt, że to wszystko wymysł koncernów farmaceutycznych, że chodzi im tylko o pieniądze. Udowadniały’ że lekarze nie znają się na niczym i tylko czerpią ze szczepień zyski. Promowały życie w zgodzie z naturą, stosowanie ziół itp. W żaden sposób nie przemawiały do nich żadne argumenty, tylko żądały ode mnie dowodów. Te osoby nie potrafia i nie chcą przyjąć, że może nie mają racji. Zgadzam się, że winny być wprowadzone obostrzenia wobec osób nieszczepiących i nieszczepionych bo stanowią zagrożenie dla społeczeństwa.

  • HAnia

    odnośnie „teorii o zmowach firm farmaceutycznych i finansowaniu lekarzy”, polecam wgłębienie się w tą stronę: http://www.kodeksprzejrzystosci.pl/raporty/ . zobacz i tu: Lista firm, które wdrożyły Kodeks Przejrzystości oraz ich raporty z danymi sponsorowanych lekarzy i placówek służby zdrowia. Tylko co piąty lekarz zgodził się na podanie nazwiska, niektórzy są sponsorowani za pośrednictwem placówek medycznych.
    Producenci szczepionek:
    GSK Commercial Sp. z o.o. http://efpiadisclosurecode.gsk.com/GSK_PL_2015_EFPIA_HCPO_D…
    Merck Sp. z o.o. http://www.merck.pl/pl/kodeks/kodeksraport.html

    MSD Polska Sp. z o.o. http://www.msd.pl/…/ethics-and-transparency/Strony/code.aspx
    Pfizer Polska Sp. z o.o. http://www.pfizer.com.pl/efpia

    Sanofi-Aventis Sp. z o.o. http://www.sanofi.pl/l/pl/pl/layout.jsp…
    Sanofi Pasteur Sp. z o.o. http://www.sanofi.pl/l/pl/pl/layout.jsp…
    Pozostałe firmy:

    AbbVie Polska Sp. z o.o. http://eutransparency.abbvie.com/poland/web/viewer.html

    Actelion Pharma Polska Sp. z o.o. https://www.actelion.pl/…/corporate-governance/s…/index.page?
    Amgen Biotechnologia Sp. z o.o. http://www.amgen.pl/spolecznaodpowiedzialnoscbi…/kodeks.html

    Angelini Pharma Polska Sp. z o.o. http://www.angelini.pl/…/Formularz+danych+Kodeks+Przejrzyst…

    Astellas Pharma Sp. z o.o. http://www.astellas.pl/kodeks-przejrzystosci/

    AstraZeneca Pharma Poland Sp. z o.o. http://www.astrazeneca.pl/odpowiedzia…/kodeks-przejrzystosci

    Bayer Sp. z o.o. http://transparency.bayer.com/

    Biogen Poland Sp. z o.o. https://www.biogen-poland.pl/…/responsibi…/transparency.html

    Boehringer Ingelheim Marketing Sp. z o.o. http://www.boehringer-ingelheim.pl/…/PL_Report_pln_final%20…

    Bristol-Myers Squibb Polska Sp. z o.o. http://www.b-ms.pl/respon…/Documents/BMS%20Poland%202015.pdf

    Celgene Sp. z o.o. http://www.celgene.com/…/efpia-spend-transpar…/efpia-poland/
    Chiesi Poland Sp. z o.o. http://www.chiesi.pl/…/odpowiedzialnosc-w-b…/transparentnosc
    Lilly Polska Sp. z o.o. http://www.lilly.pl/…/odpo…/kodeks-przejrzystosci/index.aspx

    Ipsen Poland Sp. z o.o. http://www.ipsen.pl/…

    Janssen-Cilag Polska Sp. z o.o. http://www.janssen.com/poland/disclosure

    LEO Pharma Sp. z o.o. http://www.leo-pharma.pl/Ho…/Kodeks-Przejrzysto%C5%9Bci.aspx

    Lundbeck Poland Sp. z o.o. http://lundbeck.com/pl/o-nas/lundbeck-w-polsce

    Novo Nordisk Pharma Sp. z o.o. http://www.novonordisk.pl/…/wspo_praca-z-przedstawicielami-…
    Pierre Fabre Medicament Polska Sp. z o.o. http://www.pierre-fabre.com/…/disclosure-payments-healthcar…
    Roche Polska Sp. z o.o. http://www.roche.pl/…/odpowiedzi…/kodeks_przejrzystosci.html

    Servier Polska Sp. z o.o. http://servier.pl/conte…/kodeks-przejrzystosci-efpia-raporty

    Takeda Polska Sp. z o.o. http://www.takeda.com.pl/about-nycomed/kodeksprzejrzystosci/

    UCB Pharma Sp. z.o.o. http://www.ucb.pl/Kodeks-Przejrzysto%C5%9Bci

    Może znajdziesz i swojego lekarza?:)

  • Agata

    Szczepię, i tymi obowiązkowymi, i tymi extra. Mam jednak dwa poważne zastrzeżenia.

    Po pierwsze, skoro Państwo tak propaguje szczepienia i są one tak ważne, dlaczego nie jest kontrolowana i zapewniana dostępność preparatów? Przecież to jest horror. Z wykupieniem niemal każdej ze szczepionek miałam ogromny problem. Przykłady tylko z ostatnich miesięcy: a) koleżanka jeździła po całym województwie w poszukiwaniu niedostępnej od miesięcy szczepionki, w końcu zdobyła w aptece na prowincji. b) od pół roku (!!!) nie ma szczepionki infanrix 5w1 i na razie nie ma widoków na dostawę, a jako że dziecko już otrzymało kilka dawek tejże szczepionki powinna być kontynuacja… w efekcie nie doczekałam się właściwej szczepionki, byliśmy zmuszeni zastąpić preparatem tego samego producenta, ale w wersji 6w1 (dziecko otrzymało nadprogramowe szczepienie na WZW, nie mówiąc o tym, że 6w1 było droższe, mało tego – kupiłam ostatnią sztukę). c) szczepionka na meningokoki – po wielkich poszukiwaniach kupiłam ostatnią sztukę w Białymstoku(!!!).

    Po drugie, dziecko dwukrotnie miało NOP, zgłoszone i potwierdzone u lekarza, jednak lekarz nie zgłaszał tego dalej. Do książeczki zdrowia też sama dziecku wpisałam. Także z tymi statystykami to bym uważała. Na własnym przykładzie widzę, że nie są wiarygodne.

  • Szczepię dzieci na wszystkie obowiązkowe i zalecane szczepionki, wiem że są bezpieczne. Nie mogę natomiast zrozumieć agresji i tak wielkiego wpływu ruchu antyszczepieniowego na ludzi wydawać by się mogło myślących. Boje się że świat nie umrze od kul, a od chorób od których kiedyś umierały miliony i dali by wszystko aby mieć szczepionki pod ręką. Oni umierali, a ten współczesny świat zamiast się uczyć to cofa się w rozwoju.

  • Szczepilam oboje. Mloda w Pl 5w1, Mlodego w Tunezji zwyklymi. Faktycznie u niej nie bylo skutkow ubocznych, u niego goraczka i bolesnosc przez okolo dobe po szczepieniu. Kiedy przeprowadzilismy sie do Niemiec oboje byli doszczepiani, bo tutaj kalendarz szczepien przewiduje wiecej szczepionek. Pediatra byla zdziwiona, ze sa zaszczepieni na BCG, bo w Niemczech tego sie juz nie stosuje, a jak sama dodala problem predzej czy pozniej sie pojawi. Jesli mialabym decydowa jeszcze raz na pewno bylaby powtorka z rozrywki.

  • lola

    ja jestem w kwestii szczepien rozdarta, tj. szczepię wyłącznie obowiązkowymi szczepieniami i bez przekonania.
    do mnie trafia np. argument, że tylko w Polsce szczepi się tak małe dzieci, taką ilością szczepionek. martwią mnie również składy szczepionek.
    jestem za tym żeby szczepić, ale dobrej jakości farmaceutykami, a nie tymi, które są u nas dostępne i w rozsądnej ilości i częstotliwości.

    ton Twojego artykułu jest dość niefajny, zakładasz, że jesteś w tej kwestii alfą i omegą. rozumiem, że zdania są podzielone i szanuję zarówno zwolenników i przeciwnikó∑ szczepien, argumenty jednych i drugich do mnie przemawiają.

    • Łukasz Szymczak

      Niestety odpowiedzi tu nie znajdziesz. Artykuł jest pisany „na zamówienie” największego producenta szczepionek : GSK.
      Świadczy o tym baner za który blogerka otrzyma konkretne pieniądze (zgodbie z zawartą umową)

  • Anna Anna

    Dzisiaj usłyszałam taką bzdurę, że aż mi mowę odebrało. Ponoć firmy farmaceutyczne dodają niemalże trucizny do szczepionek po to żeby specjalnie zarazić dziecko chorobami. Nie wiadomo, śmiać się czy płakać. I dziwić się, że osoby wierzące w to, co przeczytają w necie mają obawy, jak takie bzdury się czyta.

  • Kasia

    Droga Nishko!
    Jestem ciekawa tego, czy gdyby Twoje dziecko miało jakiś poważny odczyn poszczepienny, to artykuł też byłby w tym tonie? Oceniasz rodziców, którzy boją się szczepić i nie robią tego. Część z nich to pewnie „nawiedzeni” antyszczepionkowcy, ale jest wiele osób, które miały styczność z poważnymi konsekwencjami po szczepieniu. Tych osób jest całkiem sporo, ale monitoring bezpieczeństwa jest iluzoryczny, a rejestr powikłań poszczepiennych niewiarygodny. Wiem o tym bo takie rejestry i sposób ich tworzenia znam od podszewki.
    Firmy, lekarze, media często okłamują rodziców i oni czują, ze coś jest „nie tak” więc unikają szczepień. Gdyby wszystkie informacje były jawne, było by inaczej. Gdybyśmy wiedzieli, ile faktycznie jest NOP-ów, a jakie zagrożenie stanowi dana jednostka chorobowa, wtedy moglibyśmy z czystym sumieniem decydować. Jednak wielu lekarzy mówi, ze NOP-ów nie ma wcale i to odstrasza rodziców, czują, że są okłamywani i zaczynają myśleć, że może te szczepionki to w ogóle są na prawdę bardzo niebezpieczne… Mało osób w sposób rzetelny wyjaśnia problem.
    A ten artykuł jest przez czytających oceniany jako
    wielce merytoryczny.W iększość informacji z artykułu jest dostępnych w
    ulotkach informacyjnych, które są w przychodniach, które lekarz
    powinien dać rodzicom aby zapoznali się z informacjami o szcepionkach.
    Te ulotki sa tworzone między innymi przez firmę GSK, która zleciła i pewnie sponsorowała Twój artykuł.
    Zastanawiający jest też fakt ciągłych rozmów o autyzmie. Przeciwnicy szczepionek wołają, że szczepionki go powodują, Nishka i inni, którzy są za szczepieniami mówią, ze autyzm nie ma nic wspólnego z szczepionkami. Nikt jednak chyba nie zaglądał do Charakterystyki Produktu Leczniczego czyli tzw.ulotki, która jest przy każdym leku/szczepionce. Na niej jest napisane przy jednej z szczepionek bodajże firmy Sanofi (mogę znaleźć i podać przy której), że autyzm może być przez ta daną szczepionkę spowodowany. No, cóż, a kłótnie trwają….
    Inna sprawą jest to, że jedna z popularnych szczepionek została wycofana z rynku. Proszę poszukaj, prawdopodobnie nią szczepiłaś swoje starsze dzieci. I to nie są informacje wyssane z palca, są one na stronach Ministerstwa Zdrowia łącznie z informacjami o zgłaszaniu się wszystkich dzieci szczepionych tą szczepionką, które miały jakikolwiek NOP.
    Ja nie jestem przeciwko szczepieniom, ale nie lubię jak się ludziom wmawia nieprawdę i traktuje niepoważnie, co robi wiele firm, lekarzy i teraz również Ty.

    • Remia

      Autyzm jest w działaniach niepożądanych szczepionek, bo firma farmaceutyczna ma obowiązek wpisać zgłoszony odczyn, choćby prawdopodobieństwo związku ginęło we mgle. Ale ja pewnie nie jestem wiarygodna, bo pracowałam w firmie farmaceutycznej (właśnie przy sprawdzaniu ulotek i ChPL to troszkę coś innego niż ulotka).

  • Pingback: Warte uwagi – sierpień 2016 | pazurempisany()

  • Pingback: ChangeMaker » Co tam w sieci piszczy #15()

  • Kasia

    U nas zdarzył się NOP, nieutulony płacz przez 3h. Mimo wszystko szczepimy dalej. Zmienilismy tylko szczepionke z nfz na 5w1. Może ktoś się będzie temu dziwi£, że po NOPie wciąż szczepimy, ale mam to gdzieś. Mam gdzieś opinie antyszczepieniowcow. Ja byłam szczepiona,Mąż był i nie wyobrażam sobie bym mogła nie szczepić swojego jedynego dziecka. Osoby, które nie są wstanie dostosować się do ogółu, powinny być wykluczone z życia w spoleczenstwie pod wlasnie zakazem uczeszczania dzieci nieszczepionych do szkoly itp.

  • Justyna Bujnowska

    Witam. Powiem szczerze, że jestem osobą wahajacą się w temacie i mam kilka pytań. Nie potrafi mi na nie nikt sensownie odpowiedzieć, spotkałam się jedynie z agresją ze strony proszczepionkowców. Otóż nie podoba mi się polski kalendarz szczepień. Uważam, że jest strasznie przeładowany. Dlaczego tych szczepień jest tak strasznie dużo w porównaniu z innymi krajami w Europie? Też byłam szczepiona, w dzieciństwie, ba niedawno wykupiłam sobie szczepienie. Nie zdecydowałabym się jednak na to co 6-8 tygodni przez rok. W innych krajach nie ma wielu z tych naszych szczepionek a mimo tego epidemie nie występują w jakiś zatrważający sposób.
    Dlaczego szczepi się tak małe dzieci? Już w 1 dobie życia na wzwb, gdzie ten niemowlak ma się tym zarazić? Czy mogłaby Pani podać mi link, czy jakieś inne źródło gdzie znajdę wyniki badań na temat braku szkodliwosci szczepień u noworodków? Dlaczego w Polsce większość rodziców ma problem ze zgloszeniem nop? Proszę nie mówić, że tak nie jest skoro słyszy się o tym? Dlaczego nie ma funduszu na leczenie nop tak jak w usa np? W 2016 r. bylo tam ponad 600 odszkodowań. Dlaczego choroby, które za mojego dziecinstwa przeszłam teraz są takie groźne. Chodzi mi np. o różyczkę na, która z tego co pamietam wcale nie szczepilo się dziewczynek. Teraz nie muszę się martwić, że zachoruje podczas ciąży. I jeszcze sprawa zbiorowej odporności. W takim razie na jakiej podstawie działają szczepionki, brane przed wyjazdem do Afryki np. skoro tam nikt na to zaszczepiony nie jest, mało tego podejrzewam, że wiele osób choruje. Będę wdzięczna za dyskusje.

  • Mama

    Aż skomentuję, choć rzadko to robię… Takie statystyki NOPów są totalnie przekłamane. Rodzice zgłaszają pediatrom NOPy ale Ci zwyczajnie nie odnotowują tego nigdzie, wmawiają, że to normalne, Sanepid nie dostaje żadnego info… Jestem mamą, która zaszczepiła dwa razy swoje dziecko. Już po pierwszej szczepionce było kiepsko, ale usłyszałam, że to normalne, że tak ma być i szczepimy drugą dawką. Ufałam lekarce i pielęgniarce w gabinecie. Po drugiej dawce przeżyliśmy oboje z synkiem bardzo trudne chwile… Na szczęście nie zostawiło to (chyba) trwałego śladu na jego zdrowiu. Lekarka po kilku miesiącach namawiania mnie na trzecią dawkę szczepionki w końcu stwierdziła, że jednak chyba zgłosi te nasze NOPy… brak słów. Zbiegiem okoliczności spotkałam inną mamę w rozmowie z którą okazało się, że jej synek miał identyczne objawy, z tym, że ona uwierzyła pediatrze i zaszczepiła synka trzecia dawką… skończyło się to krzykiem mózgowym 🙁 I tak z rodzica szczepiącego stałam się nieszczepiącym. Biorę na siebie tą odpowiedzialność, choć nie ma dnia, żebym o tym nie myślała. Jednak strach przed kolejnym NOPem mnie paraliżuje w tej kwestii. Jedna jedyna lekarka w całej dużej przychodni mnie uważnie wysłuchała i od razu wystawiła skierowanie do poradni szczepień, bardzo zdziwiona, że do tej pory go nie dostaliśmy. W poradni co się okazało? Szczepić, szczepić, szczepić, nie patrząc na nic. Wiedzą tam mniej, niż wyżej wspomniana uważna pani pediatra której jednym z pierwszych pytań było czy choruję na jakieś przewlekłe choroby. Owszem, choruję na Hashimoto, jestem na sporych dawkach leku. Niewielu lekarzy jest świadomych tego, że dzieci matek chorujących na choroby autoimmunologiczne są bardziej narażone na NOPy, gorzej reagują na szczepionki, powinny mieć dobrany indywidualny kalendarz szczepień lub być nieszczepione w ogóle. Szokująca nieświadomość a raczej brak rzetelnej wiedzy wśród personelu medycznego mógł doprowadzić do tragedii i do niejednej niestety doprowadził 🙁

  • sol9112

    Wróciłam dziś do tego wpisu, żeby opanować swoją gonitwę myśli – w sierpniu mamy szczepienie MMR i szczerze mówiąc, można OSZALEĆ od sprzecznych informacji, którymi jestem bombardowana z każdej strony. 🙁

  • Kasia

    Ja mam kilka uwag do tego tekstu. Po pierwsze czy ta pani jest lekarzem lub skad czerpie wiedze na ten temat zeby sie tak jednostronnie wypowiadac? Po drugie napisala ze korzystala z materialow gsk a gsk to jest globalna firma farmaceutyczna wiec wiadomo ze tekst ten nie jest obiektywny. Po trzecie NOPy nie sa zglaszane dlatego jest ich tak malo w statystykach. Po czwarte nie chodzi o to ze ludzie sie nie boją chorob. Chodzi o to co jest dodawane do szczepionek i jak są one tworzone. Czemu o tym nie wspomniala? Niestety ale zeby produkcja byla tania a szczepionki trwale dodaje sie adjuwanty czyli konserwanty ktore sa trucizna dla organizmu. Jak dziecko jest alergikiem albo jest slabe to moze mu to bardzo zaszkodzić. uwazam ze problem jest bardziej zlozony niz ta pani pisze i oskarża ludzi myślących o nieodpowiedzialnosc

  • Renee

    Brawo! Genialny tekst. Nigdy nie zrozumiem rodziców, którzy dzieci nie szczepią, wręcz dostaje alergii jak słyszę „ja tam nie szczepię”. Ludzie sugerują się innymi,słuchaja tych których dzieci zachorowały czytają fora gdzie się ich straszy. Nikt nie patrzy ile szczepionki na przestrzeni lat zrobiły dobrego, że są coraz lepsze. To wynika z niewiedzy. Zbyt mało mówi się o szczepionkach. Zbyt mało się tłumaczy,wyjaśnia.

  • EMO

    Nishka, szczepienie na rotawirusy obejmuje z tego co pamietam tylko kilka szczepów rota co stanowi niewielki procent wirusów powodujących nieżyt żołądkowo-jelitowy (a przynajmniej tak było w 2010).
    Nie jestem mikribiolgiem ale mama dziecka zaszczepionego na rotawirusem które 7lat temu w 10 miesiącu życia zachorowało i trafiło do szpitala na 3 tygodnie i przeszło 2 infekcje. Trafiło z norowirusem, i w trakcie hospitalizacji złapało adenowirusa. Niestety zaszczepienie nie uchroniło nas od szpitala ale może dzięki niemu synek nie zaraził się od współtowarzyszy niedoli również rotawirusem?
    Jak kogoś stać to warto zaszczepić nawet dla tych paru procent ale nie rób sobie ani innym ludziom złudnych nadziei bo szczególnie ta szczepionka nie daje gwarancji niezachowania a jedynie ja delikatnie ogranicza.

    Zdrówka życzymy wszystkim bez wyjątku
    Pozdrawiamy

  • Nina

    Świetny artykuł! Pracuję w przedszkolu w Niemczech i standardem jest, że przy przyjęciu dziecka do przedszkola rodzice zobowiązani są do przedstawienia zaświadczenia o szczepieniu dziecka. W innym wypadku przedszkola ma prawo dziecka nie przyjąć. Jest to przestrzegane w

  • Pingback: Matko, która boisz się szczepienia dziecka, rozumiem Cię - Nishka()

  • Weronika Żywicka

    Gratulacje, korzystała Pani z danych dostarczonych przez GSK czyli jednego z wytwórców szczepionek….. artykuł w związku z tym jest jednostronny i zapewne sponsorowany.Tak się teraz wyraża własne zdanie na blogu 😉 Pozdrawiam