Wyobraź sobie, że Twoje dziecko wraca do domu pijane – co robisz?

Trzy historie nastolatek, które pewnego dnia wróciły do domu pijane.

Jaką postawę wobec alkoholu powinni przyjąć rodzice? Pozwólcie, że przedstawię Wam najpierw trzy bohaterki mojego tekstu.

Asia, 16 lat

Po imprezie z okazji zakończenia roku szkolnego wróciła do domu, chwiejąc się na nogach.

– Czy ty, Aśka, piłaś?

– Mamo, szestań – wymamrotała nastolatka, ledwo doczłapała się do łóżka i momentalnie, w ubraniu, zasnęła.

Rano jakoś nie było okazji o tym porozmawiać. Ani wieczorem. Ojciec machnął ręką, matka rozłożyła ręce. Nie wiedziała, co córce powiedzieć.

Kilka dni później Asia poszła na osiedlowe ognisko i sytuacja powtórzyła się. Wróciła do domu, bełkocząc i zataczając się.

–  Wróciłaś wczoraj pijana? – spytała matka rano. – Sprzątnij po sobie łazienkę – dodała szybko, nie czekając na odpowiedź.

– Daj spokój, a kto dziś nie pije? – wtrącił się ojciec. – Nie bądź zrzędą, nie pamiętasz jak żeś sama była nastolatką? – zaśmiał się.

– Sok ci z owoców i warzyw wycisnęłam, wypij, lżej ci będzie  – doradziła matka, widząc jak córkę męczy kac. – Ja bym wolała, żebyś nie piła po ludziach, wstyd przynosisz rodzinie – to była ostatnia uwaga dotycząca alkoholu, jaką usłyszała od rodziców.

Potem przestali to zauważać.

– Ale ci dobrze! Możesz, robić co chcesz, wracać kiedy chcesz i w jakim stanie chcesz. Ile bym dała, żeby zamienić się z tobą i mieć tak wyluzowanych starych, którzy nie trują ci, że pijesz! – zazdrościły jej koleżanki.

A Aśkę ostatnio nachodziły dziwne myśli. Czy jestem dla rodziców ważna? Czy jak im jest obojętne, w jakim stanie wracam, to czy może to znaczy, że cała jestem dla nich obojętna? – zastanawiała się. Gdy ogarniał ją smutek, otwierała kolejną puszkę piwa.

Czasem na imprezie specjalnie zgonowała albo demolowała coś, licząc w duchu, że może wtedy, w obliczu katastrofy, zareagują, powiedzą basta, pokażą, że im zależy. Ona swojemu dziecku nie będzie pozwalać pić alkoholu. Rodzic to jednak powinien zabraniać niektórych rzeczy i tłumaczyć, dlaczego to jest złe – myślała sobie.

Klaudia, 16 lat

– Masz szlaban do końca wakacji. Żadnego wychodzenia nigdzie! – huknął ojciec, zobaczywszy w drzwiach pijaną córkę.

To samo powtórzył rano.

– Koniec z piciem alkoholu. Masz absolutny zakaz spotykania się ze znajomymi, ZROZUMIANO? – oznajmił. To było pytanie retoryczne, nie oczekiwał odpowiedzi.

– Jesteś nieodpowiedzialna i bezmyślna. Nie masz za grosz szacunku do siebie. Jak mogłaś upić się wczoraj jak świnia? – spytała matka i wybuchła płaczem. – Jesteś żenująca, brzydzę się tobą.

Klaudia też wybuchła płaczem.

– Dobrze, że teraz są wakacje, przesiedzisz je w pokoju, jak przyjdzie wrzesień, pomyślimy, jak cię odgrodzić od tych degeneratów – zapowiedział ojciec.

– To nie są degeneraci, to są moi znajomi – wyszeptała dziewczyna.

– Którzy postanowili zostać pijakami i alkoholikami – dokończył ojciec. – Ale ty tą drogą nie pójdziesz. Powtarzam: masz absolutny zakaz wychodzenia przez najbliższe dwa miesiące z domu.

– Tato, błagam, są wakacje! Daj mi jeszcze jedną szansę, obiecuję, że już nie będę piła, to był pierwszy i ostatni raz! – zapłakała.

– Nie dyskutuj. Żadnych kolejnych szans, nie jesteś godna zaufania. Po tym, co zrobiłaś, można się po tobie spodziewać tylko najgorszego. Miałaś z nami za dobrze, koniec z tym. Marsz do pokoju.

Klaudia prawie codziennie wieczorem, gdy rodzice już spali i byli przekonani, że ona też śpi, wymykała się z domu przez okno w swoim pokoju. Wracała albo tuż przed świtem albo w południe, gdy starzy byli w pracy. Rano nie zaglądali do jej pokoju przekonani, że śpi. Zresztą po co mieliby zaglądać? Żeby porozmawiać? Spytać, co słychać? Życzyć sobie miłego dnia? Nie, to nie w tym domu.

Gdy wychodziła, piła zwykle na umór. Nie znosiła, wprost nienawidziła, gdy ktoś mówił jej, co ma robić albo czegoś zabraniał. Miała wtedy od razu ochotę łamać wszystkie zakazy. Mówisz, żebym już więcej nie piła? A właśnie, że będę! Mówisz, żebym nie mieszała wódki z piwem? Phi, a właśnie, że popiję to jeszcze winem! Każdy zakaz i uwaga przypominała jej ojca, który zabraniał jej wszystkiego i matkę, która z niej drwiła i nie szanowała jej. Gdy piła i bawiła się na całego, zapominała o tej toksynie.

Owszem, pamięta poranki, w których wolałaby wszystko, co wydarzyło się na imprezie, a zwłaszcza końcówkę w łóżku z Mateuszem, wymazać z pamięci, tak szybko jak usuwała pijackie foty i posty z fejsa i filmy na snapie. Ale nie potrafiła inaczej. Skoro można się po niej – cytat za ojcem – spodziewać tylko najgorszego, to co jej pozostaje?

Wiktoria, 16 lat

Inicjację alkoholową przeszła na tej samej imprezie, co Klaudia i Asia – jej koleżanki z klasy. Świętowały zakończenie roku, prawie wszyscy na imprezie pili, też była ciekawa, jak to będzie. Wypiła piwo, potem drinka, potem znów piwo. To był błąd. Sufit zaczął jej wirować. Gdy otworzyła drzwi wejściowe do domu, w tym samym momencie otworzyły się też drzwi sypialni.

– Jak było na imprezie, córeczko? – spytała mama. – Porozmawiamy jutro – dodała chwilę później smutno, bo w jakim stanie jest córka było widać, słychać i czuć.

Gdy Wiktoria obudziła się następnego dnia, mdliło ją i strasznie bolała ją głowa. Poszła do kuchni, żeby napić się wody. Mama nic nie powiedziała, tylko ją obserwowała. Czekała, aż zatrucie spowodowane alkoholem minie. Wiedziała, że musi odbyć z dzieckiem poważną rozmowę i nie chciała, by niedyspozycja córki ją zakłócała.

Mimo, że na co dzień opiekuńcza i troskliwa, tym razem nie pomogła jej w przejściu kaca, nie podawała witaminek, aspirynek, nie ucierała soków, nie przynosiła  zimnych okładów z ręczników. Skoro Wiktoria poczuła się na tyle dorosła, żeby upić się, niech teraz ponosi konsekwencje swojego zachowania. Owszem, zrobiła obiad i zawołała nań córkę – ale tak robiła każdego dnia. Dała też jej butelkę wody, mówiąc, że powinna nawodnić swój organizm. Nic więcej. Kiedy nadszedł wieczór i Wiktoria odzyskała zdrowie, mama zaprosiła ją do stołu.

– Jestem bardzo zaniepokojona tym, że wróciłaś wczoraj do domu pijana – rzekła smutno.

– Wiem, mamo, przepraszam. Strasznie mi wstyd i żałuję, że to zrobiłam – rozpłakała się Wiktoria.

– Mam nadzieję, że taka sytuacja się nie powtórzy. Oczekuję od ciebie, że będziesz trzymać się ustalonych reguł:  dopóki nie skończysz 18 lat, nie możesz pić alkoholu – oznajmiła kategorycznie matka.

– Wiem, mamo, nie zawiodę już cię, obiecuję.

– Ufam ci i mam ogromną nadzieję, że dotrzymasz słowa.

– Czy dostanę jakąś karę? Mam szlaban na wychodzenie z domu?

– Nie. Wierzę, że dotrzymasz słowa i będziesz zachowywać się odpowiedzialnie. Jednak uczciwie uprzedzam: będę cię obserwować. Jeżeli złamiesz nasze ustalenia, będę musiała wyciągnąć poważne konsekwencje – wyjaśniła.

– Dziękuję, mamo. Zobaczysz, nie zawiodę cię! – Wiktoria przytuliła się do mamy.

– Pamiętaj, że robię to, bo cię kocham i się o ciebie troszczę.

– Wiem, mamo. Czy mogę cię o coś spytać?

Mama skinęła głową.

– Wiem, że picie alkoholu, gdy jest się niepełnoletnim jest niedozwolone, wiem. Ale w sumie dlaczego? Dlaczego ty i tato możecie sobie czasem wypić alkohol, a ja nie? – spytała nieco zawstydzona.

– Alkohol działa na każdego tak samo. Najpierw odpręża i wprowadza w stan euforii, ale gdy się z nim przeholuje, człowiek zaczyna zachowywać się żenująco. Dlatego właśnie i ja i tato pijemy zawsze małe ilości alkoholu, nie więcej niż 1-2 piwa, drinki czy lampki wina. Nie widujesz nas pijanych, prawda?

– To prawda. Zawsze trzymacie pion. Nigdy nie musiałam wstydzić się za Was, np. na różnych imprezach rodzinnych. No właśnie, mamo, czyli alkohol w małej ilości, jest dla ludzi, tak? To dlaczego ja nie mogę go pić? – spytała nastolatka.

– Twoje ciało, a przede wszystkim Twój 16-letni mózg rośnie, rozwija się, dojrzewają w nim połączenia neuronalne. Tkanka mózgowa jest w czasie tych przemian bardzo wrażliwa na wszelkie czynniki toksyczne, w tym alkohol, który zaburza proces dojrzewania mózgu i powoduje zaburzenia zapamiętywania, uczenia się i umiejętność logicznego myślenia – wyjaśniła.

– Przekonałaś mnie: mózg to ważny narząd – uśmiechnęła się córka.

– Nie chcę zabronić ci zabaw i spotkań ze znajomymi, to przecież wspaniała sprawa. Jednak jak najdłużej możesz, unikaj alkoholu: rób to dla swojego dobra. A jeżeli za kilka lat sięgniesz po alkohol, pij go mało i rób to w odpowiedzialny sposób. Wspomnisz moje słowa: odpowiedzialny imprezowicz dostaje od życia więcej, a najlepsze imprezy to te, które się pamięta i dobrze wspomina – roześmiała się mama, a w ślad za nią córka.

Wiktoria wzięła sobie jej rady do serca. Podczas wakacji, mimo że prowadziła bujne życie towarzyskie: spotykała się ze znajomymi, chodziła na koncerty i imprezy, nie piła alkoholu. Co ciekawe, wcale nie była w tym osamotniona. 

Oczywiście zawsze znalazł się ktoś, kto natrętnie namawiał ją na alkohol.

– Ze mną się nie napijesz?
– Nie, dziękuję, nie piję.
– No so ty, napij się, ze mną się nie napijesz?
– Nie, dziękuję, nie piję – odpowiadała, niczym zdarta płyta. To jedyna metoda na nich: zdecydowanie i stanowczo odmawiać, bez tłumaczenia. Zwykle za drugim, trzecim razem, alkoholowy domokrążca, jak ich nazywała, odpuszczał. Wiedział, że nic nie zdziała.

Przykre tylko było patrzenie na tę małą, ale głośną grupę, która z alkoholem sobie nie radziła. Tłuczenie szklanek, rozrzucanie jedzenia, demolka, całowanie się z kim popadnie, również z muszlą klozetową, kończenie w łóżku chłopakiem, z którym nigdy by się do niego nie weszło będąc trzeźwym i różne inne, żenujące zachowania. Wiktoria wiele razy próbowała tłumaczyć koleżankom, zwłaszcza Aśce i Klaudii, żeby się ogarnęły, że naprawdę warto, ale nic do nich nie docierało. Chyba miały jakieś problemy w domu, z rodzicami.

*

Jaką postawę wobec alkoholu powinni przyjąć rodzice?

Jak pokazują najróżniejsze badania, abstynencji, późniejszej inicjacji alkoholowej oraz tzw. odpowiedzialnemu piciu alkoholu sprzyjają dobre relacje z rodzicami, którzy przestrzegają swoje dzieci przed piciem alkoholu. I odwrotnie: ryzykowne picie jest dodatnio skorelowane z zaburzoną komunikacją w rodzinie, brakiem wsparcia i kontroli ze strony rodziców oraz surową i niekonsekwentnie stosowaną dyscypliną rodziców wobec dzieci. Dzieci rodziców, których postawę można określić jako przyzwalającą oraz restrykcyjną, piją alkohol znacznie częściej i bardziej nieodpowiedzialnie.

Rodzice Asi nie ustanowili żadnych zasad i reguł. Byli niekonsekwentni i niezaangażowani w wychowanie córki i nawiązanie z nią więzi. Dawali jej de facto „zielone światło” na alkohol. Więc piła i to ryzykownie. W rozpaczy, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Jak to trafnie napisał kiedyś w komentarzu mój Czytelnik: „Największą trucizną jest brak akceptacji samego siebie. To jest jednym z głównych powodów popadania w nałogi.”

Rodzice Klaudii wymagali bezwzględnego posłuszeństwa i bezkrytycznego podporządkowania się, nie dopuszczali córki do głosu, dyskusji, nie okazywali jej szacunku ani miłości. Reakcją córki był totalny bunt wobec ich terroru.

Jaka była mama Wiktorii? Była życzliwym drogowskazem. Komunikowała swojemu dziecku jasne reguły gry: osoba niepełnoletnia nie może pić alkoholu i czuwała, czy córka postępuje zgodnie z nimi. Z drugiej strony budowała z córką życzliwą, serdeczną i bliską relację, opartą na częstym i świadomym kontakcie i rozmowie: najważniejszym narzędziu wychowawczym i profilaktycznych.

*

Niedawno uczestniczyłam w debacie ekspertów zorganizowanej w ramach akcji Trzymaj Pion promującej odpowiedzialne spożycie alkoholu. Zastanawialiśmy się, jakie treści umieścić w Poradniku dla Rodziców – jak rozmawiać z dziećmi o alkoholu, jak reagować, co robić, jak żyć. Poradnik będzie gotowy na przełomie sierpnia i września, dam znać, gdy to nastąpi. Tymczasem ważna moim zdaniem myśl:

Wychowanie nastolatka zaczyna się od maleńkości. Na to, jaką z nim zbudujemy relację, czy będzie liczył się z naszym zdaniem i „zachowywał przyzwoicie” pracujemy wiele lat. Kochajmy nasze dzieci, szanujmy je, poświęcajmy im uwagę, budujmy relację i świećmy dobrym przykładem. To niełatwe, ale nikt nie powiedział, że wychowanie dzieci jest łatwe. Powodzenia! Czego sobie i Wam życzę.

*

Wszyscy bohaterowie, którzy wystąpili w moim tekście są dziećmi mojej fantazji i wyobraźni. Zdjęcia ściągnęłam z banku zdjęć. Ale wierzcie mi, na świecie i w Polsce istnieje mnóstwo takich Aś, Klaudii i Wiktorii oraz Pawłów, Mateuszy i Sebastianów – bo równie dobrze mogłabym uczynić chłopaków bohaterami mojego tekstu. Każdy z moich bohaterów był w innej relacji z rodzicami. Każdy nawiązała inną relację z alkoholem. Dbajmy o dobrą relację, bądźmy, jak „mama Wiktorii”. 🙂

*

Do napisania tego tekstu zaprosiła mnie Grupa Żywiec realizująca kampanię społeczną Trzymaj Pion promującą odpowiedzialne spożywanie alkoholu.

Bardzo zachęcam również do lektury tych tekstów:

 Trzymaj pion i poziom, gdy pijesz alkohol
 Czy rodzic może czasem z nastolatkiem wypić alkohol? 

Komentarze:

  • Jako, że nie mam dzieci, od dziś postanawiam być dla pijanego siebie niezbyt pobłażliwy oraz niezbyt surowy, by dawać dobry przykład!

    • Haha 🙂
      A najlepiej po prostu zawsze trzymaj pion i bądź odpowiedzialnym imprezowiczem 🙂

  • Andzia

    Hmmm. Odniosę się może do własnych doświadczeń. Ja swoich rodziców jako nastolatka bałam się bardzo i nic mi nie było wolno. Skutkiem czego po alkohol faktycznie sięgnęłam dopiero w 3 klasie liceum. Mimo że wiele koleżanek piło, ja zwyczajnie się bałam rodziców. To nie było dobre. Jak poszłam na studia, wszystkie koleżanki pijące, stały się niepijącymi, spokojnymi osobami, w stałych związkach i z poważnymi planami. A ja spuszczona z łańcucha, w obcym mieście, nieograniczona prawem, bo pełnoletnia, chlałam na umór. Dosłownie. Nie było imprezy bez zgona. Niby normalne w czasie studiów dla wielu 😉 Nie mam dzieci, ale wiem jedno – żelazna dyscyplina przynosi skutek odwrotny, nawet jeśli nie tak jak w Twoim przykładzie, to tak jak w moim – bomba z opóźnionym zapłonem. Dziś jestem zdrowa, mądra i piję tyle, co kot napłakał. Czas imprez na studiach wspominam jako opóźniony okres dojrzewania – też potrzebny.

    • Andzia, bardzo dziękuję za podzielenie się swoją historią. Smutna, ale z „morałem” – życzę Ci, żeby świadomość tego, do czego może doprowadzić „żelazna dyscyplina” odwiodła Cię od tych metod wychowawczych w stosunku do własnych dzieci, o ile oczywiście je planujesz.
      Pozdrawiam!

      • MałaMi

        Haaa! Skąd ja to znam! Pochodzę z katolickiej rodziny, bezalkoholowej, miałam zakaz prawie wszystkiego. Od wyjazdu do kuzynki na weekend, przez imprezy w klubach, domówki, wychodzenie do koleżanek, bo ta zła, tamta niedobra. Jednocześnie od małego mam wspaniały kontakt z Tatą, tylko Mama jest bardzo aspołeczna i wychodzi z założenia, że wszyscy tacy są. Ja nie. Nie rozumiała i nie rozumie, że jestem jej córką, nie kopią. Cóż.. często bywało tak, że ‚coby Mamy nie denerwować’, domownicy odpuszczali. Krok po kroku mam teraz 27 lat i problemy z alkoholem. Zaczęło się po liceum, kiedy ukradkiem wyskakiwałam przez okno, żeby pojechać do klubu, wracałam nad ranem, krótko przed tym, jak rodzice jechali do Kościoła.Miałam takiego ‚farta’, że rodzice nigdy nie widzieli mnie pijanej, choć byłam (i niestety jestem) tyle razy, że Ty, droga Nishko, nawet nie potrafiłabyś tego pojąć. Tak podejrzewam. Te wszystkie żenujące zachowania, które opisałaś w tym tekście, to niestety ja. Wszystkie. Na studiach przeszłam samą siebie, zadałam się z towarzystwem, o które nigdy bym siebie nie podejrzewała. To, że żyję, nie mam poważniejszych chorób (chociaż jestem coraz bardziej skłonna ku temu, by przyznać się sama przed sobą, że jestem alkoholiczką), nie skończyłam na dnie to jest nic innego jak ogromne szczęście. Bo na pewno nie skutek dobrych wyborów. Wydawać by się mogło, że skoro Tata jest dla mnie największym autorytetem, to będę się starała podświadomie Go nie krzywdzić. Guzik prawda. Co z tego, że Taty za skarby skrzywdzić nie chciałam i nie chcę, jak wszystko robiłam na złość Mamie. I… chyba mimo wszystko podświadomie nadal robię jej na przekór. Ciężko przerwać ciąg zachowań wypracowany przez lata. Tutaj niestety nie ma złotej rady. Jestem dzieckiem ze złotej klatki, a jednocześnie dzieckiem kochanym i moi Rodzice robili wszystko, żeby świecić przykładem. Więc… Gdzie był błąd, którego skutki trwają do dzisiaj? Ciężko stwierdzić, nie mam dzieci i nie chcę mieć. Wiem, że nie podołam. Jakim prawem miałabym dziecku prawić morały na temat wybryków, jak sama mam sporo za uszami? Jakim prawem miałabym mieć oczekiwania, skoro sama wiem, jak to jest? Blokada przed macierzyństwem jest ogromna. Blokada przed życiem jest ogromna. Szkoda, że nie mam tej blokady, jeśli chodzi o balowanie i piwo…
        Ku przestrodze.

    • Pionierka

      Ja się też bałam, dlatego piłam od rana na wagarach, bo do wieczora i powrotu rodziców mogłam wytrzeźwieć. Generalnie posiadanie surowych rodziców nauczyło mnie tylko jednego: jak robić to wszystko, czego mi zakazują tak, żeby się nie dowiedzieli.

  • oli82

    kurcze ja to jednak nawet jako 15 latka, kiedy zaczelam probowac alkohol , bylam odpowiedzialna. Raz – na samym poczatku zdarzyl mi sie zgon. na szczescie dobrze sie zakonczyl i nigdy nie powtorzyl. okropne uczucie i cholernie niebezpieczne.jak tabletka gwaltu… brr! Zawsze trzymalam sie ze znajomymi, zawsze ktos mnie odprowadzil do domu i zawsze( poza tym jednym epizodem) wiedzialam co sie dzieje. musze przyznac, ze rodzice duzo ze mna rozmawiali, na tematy wszelkie. jestem tez najmlodsza z naszej czworki i chyba starsze rodzenstwo przetarlo mi szlaki. zadzialalam za to jak „opozniona bomba” w kwestii zwiazkow. 8 lat z jednym facetem od gowniarza. jak sie rozstalismy to musialam sie troche po nim wyszalec;)

  • Marta

    Już się kiedyś wypowiadałam tu w kwestii „dopóki nie skończysz 18 lat, nie możesz pić alkoholu”. Co uważam za granicę co najmniej dziwną. Jeden dzień, jakby miał cokolwiek zmienić w psychice takiego nastolatka. Tak, może kupić legalnie, ale nadal może być kompletnie niedojrzałą osobą, która alkoholu pić nie powinna. Co nie oznacza, że dojrzały szesnastolatek powinien. Ale nie lubię takiego stawiania granicy. Ja nigdy nie słyszałam tego „jak skończysz 18, to dopiero możesz”. Z powodu większych okazji dostawałam kieliszek wina do obiadu – najczęściej i tak robiłam parę łyków i wymieniałam się na pusty kieliszek z Mamą. W Sylwestra kieliszek szampana – ta sama podmianka. Czasem zdarzało się, że byłam czymś częstowana, ale najczęściej odmawiałam, bo alkohol mi nie smakował. I naprawdę jestem przekonana, że dzięki temu, że nikt z tego nie robił zakazanego tematu, że była to rzecz normalna – nigdy nie przyszłam do domu pijana. Raz przez moje 30-letnie życie nie pamiętałam czegoś z imprezy (co było dość zabawne, bo współuczestnicy uważali, że jestem trzeźwa, po tak się zachowywałam, a wyszło, że nie pamiętałam godziny, podczas której koleżankę podrzucano z okazji urodzin oraz podczas której jadłam tort). Niepamięć zrzucam na karb spróbowania wódki z energetykiem. Dodam, że miałam wtedy 21 lat.
    Dwa razy w życiu miałam sztandarowy problem po alkoholu – czyli przywitałam się z kolacją ponownie. Raz, podczas Sylwestra na czwartym roku, czyli 22 lata. I raz po Sylwestrze (w samego nie piliśmy, wróciła współlokatorka lubego z niedokończonym alkoholem ze swojego wyjazdu), lat miałam 26.
    Teraz? Piję kraftowe piwo, ale tylko takie, które mi smakuje oraz jakiegoś drinka od większego dzwonu. Alkohol nadal mi po prostu nie smakuje i najlepszy jest wtedy, kiedy nie czuć, że spożywam jakikolwiek alkohol.
    A dlatego tak szczegółowo opisałam wszystkie moje „poważniejsze” doświadczenia? Bo owszem, piłam jakieś piwo na osiemnastkach, ciut wcześniej też, bywałam lekko „wstawiona”, ale nigdy nie traciłam kontroli nad sobą, to ja doglądałam tych z domów „nie będziesz pić do 18stki”. Bo ci „spuszczani” ze smyczy byli najgorsi.
    Przy czym zawsze obracałam się w bardzo dobrym środowisku, to nie była żadna patologia, normalne nastolatki z normalnych, dobrych domów. Ale następowało tu myślenie „mama zrobiła mi awanturę, że mój chłopak na naszą rocznicę wziął mnie na pizzę i kupił nam po kieliszku wina, to ja jej pokażę”. Chłopak miał 18, więc już mógł. Przyjaciółka zwierzyła się matce, jakie to było romantyczne, skutkiem czego dostała zakaz widywania się z chłopakiem. Z którym i tak się widywała, tylko kłamała jak najęta. No i chlała też. I przestała cokolwiek opowiadać.

    Nie można popadać w żadną skrajność. Nie, to nie jest normalne, jak nastolatek wraca do domu pijany, powinno się o tym porozmawiać i dać jasno do zrozumienia, że to jest złe i nie będzie tolerowane. ALE nie powinno się robić z alkoholu zakazanego owocu również i stawiać umownych barier.
    I oczywiście zdaję sobie sprawę, że w moim podejściu znaczenie miał zawsze mój charakter, ale to też wypadkowa wychowania. Bo mnie nikt nie był w stanie namówić na coś, na co nie miałam ochoty, nawet hasłami „no weśśś, s naaami sie nie napejesz?” 😉

    • turzyca

      Slusznie wypunktowalas, ze w Polsce mamy te ostra a bezsensowna granice. Dlatego bardziej podoba mi sie podejscie niemieckie – od 16 roku zycia nastolatki moga pic piwo i wino, w towarzystwie rodzicow nawet od 14 roku zycia. Od 16 roku zycia sa tez wpuszczane do klubow, ale tylko do 12 (i zasadniczo wlasciciele robia czystke na parkiecie, bo Jugendamt robi niezapowiedziane i bardzo drogie kontrole). Ma sie wiec dwa lata na wyprobowanie owocu poniekad zakazanego za to w warunkach dosc kontrolowanych I moim zdaniem to dziala.
      A czego mi w ogole w polskiej dyskusji o alkoholu brakuje, to koncentrowanie sie na pytaniach takich jak od kiedy pic, ile pic i przede wszystkim jak nie pic (wszelkiego typu programy abstynenckie, koscielne i swieckie), ale prawie w ogole nie ma rozmow o tym jak pic. A raczej z jakich powodow pic, a z jakich absolutnie nie. Nie zlicze, ilu moich polskich znajomych mowilo o piciu z powodu emocji – zeby wyluzowac przed waznym wydarzeniem, zeby sie odstresowac po pracy, zeby przejsc przez trudne wydarzenia. Dla mnie to jest dzwonek alarmowy, bo to sa zachowania bardzo ryzykowne, bardzo sprzyjajace nalogowi.

      • Picie w towarzystwie rodziców nawet od 14 roku życia? Brzmi przerażająco 🙁
        Co do dyskusji o tym JAK PIĆ – jestem jak najbardziej za. I kampania Trzymaj Pion http://trzymajpion.pl/ właśnie ma taki cel – ja o wszystkich założeniach kampanii nie piszę, ale są tam wyszczególnione różne rady, sugestie i dobre artykuły blogerów i youtuberów traktujące właśnie o tym JAK pić, jak już się pije. 🙂

  • Art

    Niestety, alkohol to nie tylko problem młodzieży, ale przede wszystkim dorosłych. Dzieci i młodzież jedynie wchodzą w zastany świat, stworzony przez dorosłych. http://rodzice.net/news/nie-alkohol/

    • Zgadzam się! Dzięki za link – ciekawy wywiad.

  • Gdyby moja córa wróciła pijana, dała bym jej się wyspać, a następnego dnia wzięła na rozmowę. Nie zakazywała bym jej niczego, bo efekt taki jak opisałaś, nie ignorowała bym, bo efekt, opisałaś. Najlepiej pogadać.

    • Cieszę się, że mamy podobne podejście 🙂

  • Pat

    Nishko, ja myślę, że trochę idealizujesz nastolatki. Ludzie w tym wieku nie myślą całkiem racjonalnie i jeśli takiej młodzieży wpadnie do głowy, że picie alkoholu to dobry sposób na zamanifestowanie swojej autonomii, to jakakolwiek gadka o rozwoju mózgu nic tutaj nie zdziała. Oczywiście rozmawianie z dziećmi i cała ta podstawa, którą opisałaś w 3. historii jest naprawdę na plus, tak powinno się postępować z dziećmi i na pewno u części nastolatek to zadziała (przecież bunt może przejawiać się na wiele sposobów, niekoniecznie w postaci palenia, picia czy innych używek), ale mądre matki mądrymi matkami, a życie i pomysły nastolatek czasem piszą swoje historie. I szczerze mówiąc uważam, że zakazany owoc smakuje najlepiej, a magiczna granica 18 lat wydaje mi się bardzo sztuczna i nielogiczna. Wyobraź sobie swoje dzieci na 18-nastkach swoich znajomych, kiedy odmawiają wypicia kieliszka szampana (ba, nawet nie wiedzą jak to smakuje!), ale uspokajają, że dokładnie za 2 miesiące i 17 dni to już jak najbardziej. Czy to ma sens?

    • Zgadzam się w pełni. Właśnie o to w tym chodzi, że wciąż powtarzając dzieciom, że alkohol jest dla dorosłych, sprawiamy, że jego picie jeszcze bardziej kusi i daje satysfakcję. Dzieciom spieszy się do dorosłości i myślą, że próbując używki „zarezerwowane dla dorosłych” stają sie dorosłym. Mnie się wydaje, że kluczem jest, po pierwsze dawanie dobrych wzorców, a po drugie nauka kultury picia. A sytuacja z wymyśloną rozsądną, córka, która po rozmowie z mamą przestaje pić, bo czeka do 18… jest idealna i wymarzona dla rodzica, gdyby nie to, że mało realna. 😉

      • Joanna, „Mnie się wydaje, że kluczem jest, po pierwsze dawanie dobrych wzorców, a po drugie nauka kultury picia.” – absolutnie zgadzam się! 🙂

    • Pat, a co byś w takim razie radziła? Ustaliłabyś inną granicę? Np. 16 lat? Czy w ogóle bez granic? Pytam szczerze, a nie złośliwie. Zdaję sobie sprawę z tego, że trochę idealizuję, ale można przyjąć, że zawsze tak robię i robimy poruszamy się w obrębie weberowskich „typów idealnych”, czyli jakiegoś abstrakcyjnego modelu składającego się z cech istotnych danego zjawiska społecznego, jednak w czystej postaci nie występujący w rzeczywistości. 🙂

  • Pionierka

    A o z nastolatką, która nie wróciła do domu pijana, ale przyznała się do picia ( i nie tylko picia) na wakacjach? Bo tak – zrobić aferę to w życiu o niczym nie powie. Powiedzieć, że ok w sumie też nie – bo to jednak nie jest ok.

    • Ja bym doceniła szczerość, wręcz podziękowała za nią i próbowała wytłumaczyć, żeby lepiej odstawiła na bok te używki. Starałabym się iść w pozytywny przekaz – co może zyskać dzięki abstynencji.

  • Karotka

    To co mnie zastanawia, to dlaczego w tekście są same nastoletnie bohaterki?
    Co z chłopakami?
    Nie oszukujmy się, ale społeczne przyzwolenie na picie alkoholu przez młodzież płci męskiej jest znacznie większe. Jeśli robią to nastolatki to jest to NIEGODNE, NIE SZANUJĄ SIĘ, etc.
    Nie zaszkodziłoby w tym przypadku pomieszać jednak tą płeć w przykładach, zamiast dawać mylne wrażenie, że problem z jakiegoś powodu dotyczy bardziej dziewcząt. Zwłaszcza dodając te przykłady „żenujących” czynności dokonanych pod wpływem alkoholu „całowanie się z byle kim, wylądowanie w łóżku z byle kim” – co prawdopodobnie w obliczu chłopców nie byłoby wyciągane i wymieniane.

    Co do samego problemu, to zgadzam się, że rodzice powinni reagować i nie przyzwalać na picie alkoholu, a reakcja powinna być mądra.
    Ale równocześnie jeszcze dość dobrze pamiętam jak to jest mieć 16-17 lat i 19 na 20 nastolatków na imprezach pije. Nie mam jak tego zmierzyć, ale jak patrze na nas wszystkich to jednak wszyscy sobie w życiu poradziliśmy. Jesteśmy lekarzami, prawnikami, programistami i zupełnie normalnymi, zdrowymi mądrymi ludźmi.
    Dodatkowo skala buntu w tym wieku jest dość duża i zachowanie tak dobrych przyjacielskich relacji z dzieckiem mimo ogromnych starań ze strony rodziców może być naprawdę trudne. A chodzenie z każdym nastolatkiem na terapię nie uważam za dobry pomysł.
    Więc… w sumie sama nie wiem jak to podsumować, chyba tak, że czuje, że nie da się tego powtrzymać, że osoby w takim wieku będą pić i to co można zrobić to jednak dać przykład tego, że można wypić to 1-2 piwa i świat się nie zawali (niewerbalnie, wzorem własnego zachowania, bo werbalne komunikaty mogą nie przynieść pożądanego skutku) – bo jednak to, że syn/córka wypije to 1-2 piwo na imprezie zamiast upić się do nieprzytomnośći wydaje się znacznie bardziej wykonalne.

    • Fakt, że zdecydowałam się na nadanie płci żeńskiej bohaterkom tekstu wynika z „przypadku”, a raczej – gdyby głębiej to analizować – z tego, że łatwiej mi się pisało, bo sama byłam dziewczyną i mam w domu dwie dziewczyny. Tym, co powinnam była zrobić, ale niestety nie przyszło mi to do głowy – ALE WŁAŚNIE ZAKTUALIZOWAŁAM TEKST O TEN FRAGMENT – że równie dobrze w rolę Asi, Wiktorii i Kingi mogłabym wcielić chłopaków. Nie wpadłam na to, bo dla mnie to było oczywiste.
      Mieszanie we wpisie płci, czyli np. podmianka Kingi na Sebastiana, nie wydaje mi się dobrym pomysłem właśnie ze względu na to, że można by wysnuć mylne wrażenie, że to płeć dziecka ma znaczenie w przyjęciu postawy rodzica.
      Co do Twoich przypuszczeń – bo jak sama przyznajesz nie wiesz, jak to zmierzyć – że 19 na 20 nastolatków pije, to muszę z przyjemnością, bo to dobra wiadomość, wyprowadzić Cię z błędu – otóż z badań wynika ,że 25-30% nastolatków w ogóle nie pije. A więc 6 na 20 🙂 to już brzmi lepiej, prawda? 🙂

      • Karotka

        Brzmią lepiej i cieszą mnie te statystyki – chociaż ciekawe jak to mierzono i w jakim wieku? Jakieś źródło tych statystyk?
        Bo myślę, że wyniki statystyk dla osób w wieku 15 lat a 17 lat byłyby mocno odmienne. Dodatkowo, raczej ciężko to zmierzyć inaczej niż ankietując? A tutaj myślę, że ryzyko błędu jest jednak ogromne.

        Najwyraźniej tylko moje małe, zacofane miasteczko (w którym teoretycznie nastolatkowie wolniej „dorośleją” niż w dużych miastach?) było takie patologiczne :O
        Moje „na wyczucie” 19/20 obejmowało tylko tych, którzy regularnie bywali na imprezach, którzy bywali na ogniskach, którzy ogólnie byli aktywni towarzysko i imprezowo – i w tym towarzystwie „zabawowym” to naprawdę zdarzały się dosłownie jednostki, bardzo unikatowe, które nie napiły się choćby piwa.
        Więc rzeczywiście, jakby wciągnąć w to tą część nastolatków mocno katolicką, albo tą, na którą składają się osoby, którym ciężko było się „wbić” w imprezowe/przebojowe towarzystwo – to rzeczywiście statystki byłyby inne niż 19/20. 😉

  • mikewest007

    Nie wiem, ale następnego dnia na pewno padłby kultowy cytat z kultowej „Hydrozagadki”: „Ten chłopiec, hyhyhy, ma kaca!”

  • szarsz

    Nishko, Twoje bohaterki są boleśnie niewiarygodne. Znam dzieci traktowane jak Wiktoria, które jednak piją mimo to. Nieludzkie jest też wymaganie od dziecka dotrzymywania obietnicy złożonej jako zapewne piętnastolatek do pełnoletności. Każdy z nas wie, ile razy trzeba powtórzyć dziecku, żeby nie pchało palca między drzwi. A tu jedna rozmowa o rozwijającym się mózgu i… tadam… nastolatek odmieniony i nawrócony 🙂

    No i sam pomysł izolowania dziecka od alkoholu do 18 urodzin jest słaby. Mam ze studiów podobne wspomnienia, co Andzia. Najwięcej i najmocniej pili ci krótko trzymani w domu. Żadnych imprez i żadnego alkoholu. Zerwani z łańcucha przeginali w sposób niebezpieczny dla siebie.