Status dziecka: w ruchu + konkurs, do wygrania buty New Balance

nishka-42

fot. Dawid Chatkiewicz

Dzieci kochają ruch i nie odbierajmy im tego. A najlepiej sami się też z nimi poruszajmy. Na zdjęciu Nishka ze swoją trójką przybranych sportowców. 😉

nishka-30

– Kiedy zacznie chodzić? 
Rodzice niemowląt często nie mogą doczekać się momentu, w którym ich dziecko powie pierwsze słowo i postawi pierwszy krok. Podekscytowani obserwują jego postępy w nabywaniu umiejętności mówienia i chodzenia.

– Kiedy wreszcie się zatrzyma i uspokoi? W pewnym momencie, w wielu rodzinach sprawy zaczynają iść w odwrotnym kierunku: rodzice marzą, by dziecko jak najmniej mówiło i jak najmniej ruszało się. Najbardziej pożądanym statusem dziecka staje się „cichy i spokojny”.

Nie oszukujmy się, każdy rodzic lubi mieć święty spokój, ja również lubiłam ten stan, jednak z tyłu głowy miałam świadomość, że ruchliwość moich córek, a były bardzo aktywne, świadczy o tym, że zdrowo rozwijają się. Dlatego gdy zaczynały biegać, skakać, szaleć, wygłupiać się, to najpierw liczyłam do dziesięciu (żeby się uspokoić), a następnie doceniałam żywotność dzieci. A najchętniej po prostu wychodziłam z nimi na podwórko, gdzie miały duże pole do ruchowego popisu.

Ruch jest naturalną aktywnością człowieka. Dziecko uwielbia być w ruchu. Dziecko w ruchu = zdrowe dziecko. 

nishka-25

nishka-24

Na tle Europy jesteśmy jednym z najbardziej nieruchliwych krajów, ze skrajnie siedzącym trybem życia. Wielu z nas wybiera, a raczej godzi się na leniwy, siedzący, stacjonarny tryb życia.

Najpierw siedzimy cały dzień w biurze przed komputerem, potem w domu znów przed ekranem jakiegoś urządzenia: telewizora, laptopa, tableta czy smartfona. Przemieszczamy się wszędzie samochodem lub autobusem. Ulegamy modzie na fast-foodowe jedzenie, uzależnienie od słodyczy, traktowanych często jako nagroda dla dzieci za dobre sprawowanie. Mamy pobłażliwy stosunek do lekcji wychowania fizycznego: z raportu GUS z 2014 roku wynika, że co piąty uczeń szkoły podstawowej, co czwarty uczeń gimnazjum i co trzeci uczeń liceum nie uczęszcza na lekcje wychowania fizycznego – to bardzo duża część dzieci i młodzieży!

Nie dość, że sobie wyrządzamy krzywdę, to jeszcze robimy to swoim dzieciom, które wzorują się na nas. Sprzedajemy im taki tryb życia, a potem dziwimy się ich lenistwu, krzywym kręgosłupom, braku kondycji, zadyszeniu, nadwadze, słabej odporności.

nishka-2

N jak…

Gdyby ktoś w nocy obudził mnie słowami:

– Szybko! Litera! Wybierz jedną literę!

– En! – krzyknęłabym.

N jak Natalia. N jak Nishka. N jak New Balance, we współpracy z którym powstaje ten tekst. 🙂 Znam tę markę od wielu lat, moje pierwsze New Balancy były rozkosznie różowe i sprawiła mi je mama, gdy miałam 12 lat i zaczynałam trenować koszykówkę. (więcej pisałam o tym w tym tekście Sport w życiu rodzica i dziecka.)
nishka-27

Jest jeszcze inne ważne słowo rozpoczynające się od tej litery:

N jak nawyki

I ten wątek chcę dziś nieco rozwinąć.

„Całe nasze życie (….) nie jest niczym więcej niż zbiorem nawyków.”

– William James – 

 

Nasz umysł bardzo lubi sobie upraszczać życie. Gdzie może, szuka udogodnień i sposobów jak się nie nadwyrężać. Jednym z nich jest przekształcanie rutynowych działań w nawyki. Większość wykonywanych przez nas czynności wykonujemy automatycznie, z przyzwyczajenia. Nie dalibyśmy rady codziennie na nowo podejmować decyzji, analizować. Po prostu pewne zachowania, czynności stają się dla nas rutynowe. 

Co ciekawe, nasz mózg nie rozpoznaje dobrych i złych nawyków. Nawyki nie pytają nas o zgodę, po prostu kształtują się.

Bywają w mojej rodzinie okresy, w których nabieramy złych nawyków, a należą do nich:

– jedzenie zbyt dużej ilości słodyczy przechodzące w uzależnienie od tychże
– spędzanie zbyt dużej ilości czasu przed monitorami: zwizualizujcie to sobie: siedzimy wszyscy na kanapie, ja mam na kolanach swój laptop, mąż swój, starsza córka swój, a młodsza gra sobie na smartfonie, a do tego jeszcze włączony jest telewizor. Brrr!!

Gdy taka sytuacja trwa zbyt długo, biorę nas w garść.

– Kysz monitory, niech was piekło pochłonie! – zaczynam odprawiać czary mary i ściągam nas do pożyteczniejszych czynności: gier planszowych, spacerów, rowerów i innych.

Otóż nie wystarczy powiedzieć:

– Koniec zalegania przed monitorami!

Trzeba coś na to miejsce zaproponować. Bowiem złota zasada nawyku brzmi:

„Nie możesz wyplenić złego nawyku, możesz go jedynie zastąpić innym nawykiem”.

„Siła nawyku”, Charles Duhig

 

Jeżeli masz problem ze słodyczami, które zawsze pochłaniasz po obiedzie, to nie sztuką jest je po prostu odstawić. Nie, nie, Twój umysł będzie rozczarowany. Musisz zastąpić je czymś innym: np. owocem, warzywem czy waflem ryżowym.

Mamy taki rodzinny zwyczaj – który spokojnie można już nazwać naszym nawykiem, że w każdy weekend, niezależnie od pogody, chodzimy na spacer. Nadchodzi wiosna, więc zadbam o to, żebyśmy wychodzili na zewnątrz codziennie.

nishka-34

Nie sądźcie, że to zawsze jest proste: nie, nie. Wiele energii muszę włożyć w to, żeby zachęcić rodzinę do wyjścia. Jednak wiem, bo w okresie wiosenno-letnim jest tak co roku, że poobiednie spacery i przechadzki w różnych konfiguracjach: np. starsza córka na rolkach, a młodsza na deskorolce bądź cała rodzina na rowerach itp. są u nas normą. Stają się naszym nawykiem.

Chcę też zachęcić i Was, byście wprowadzili do Waszej rodziny zdrowe nawyki, dlatego zapraszam Was do konkursu. 🙂

nb2

Czekają sympatyczne nagrody, bo 5 podwójnych zestawów butów New Balance: czyli 10 par, czyli 20 butów. 🙂 Do wyboru: dla rodzica i dziecka lub dla dwójki dzieci: Wasza decyzja.

Oto zadanie konkursowe:

Napisz, dlaczego chcielibyście wygrać te buty, a najlepiej jak buty New Balance mogłyby stać się pretekstem do zmiany Waszych rodzinnych nawyków lub do umocnienia tych dobrych nawyków. 🙂

Formuła i styl komentarza dowolny. Gdzie? W komentarzu do tego tekstu.
Na komentarze czekam tydzień, czyli do środy 16 marca do godziny 23:59. Wybiorę 5 laureatów konkursu: spośród których każdy będzie mógł wybrać ze strony newbalance.pl dwie pary butów. Bardzo ważne: wpisując komentarz, w polu „adres e-mail” podajcie swój prawdziwy adres mejlowy (będzie widoczny tylko dla mnie).
Wyniki ogłoszę w tym tekście w piątek, 18 marca. Bardzo zachęcam wszystkich: i stałych i nowych komentatorów do wzięcia udziału w konkursie: i ja i moje dzieci: te prawdziwe i przybrane, czyli dzieci mojej przyjaciółki, które wystąpiły ze mną w sesji fotograficznej bardzo sobie buty New Balance cenimy: są i wygodne i ładne. 🙂

nishka-37

wszystkie zdjęcia w tekście wykonał Dawid Chatkiewicz.

Zaszczepmy dzieciom zdrowe nawyki

Doceńmy sport i ruch w życiu Waszych pociech i Was samych. Nie zwalniajmy dzieci z lekcji wychowania fizycznego, zachęcajmy je do ruchu, odciągajmy od ekranów tabletów i telewizorów, paczek chipsów i kubłów słodkich napojów gazowanych i wyciągajmy na rower, piłkę, deskorolkę, spacer, basen, badminton, zachęcajmy do biegania. O tym, jak biegać z dziećmi w różnym wieku napiszę w następnym tekście, a wiedzą eksperta wesprze mnie mój ulubiony trener biegania, czyli Mateusz Jasiński.

To ważne, bo nawyki najłatwiej zaszczepić dzieciom do 10 roku życia, potem jest coraz trudniej.

To, co zmieniamy złe nawyki lub umacniamy dobre? 🙂

WYNIKI KONKURSU:

Przede wszystkim BARDZO dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie. Napłynęło prawie 150 odpowiedzi i wierzcie mi: miałam ogromny dylemat, jakie 5 odpowiedzi uznać za zwycięskie, bo każda mnie czymś ujęła. Po kilku godzinach (serio serio) lektury, robienia notatek, podejmowania decyzji i rozterek,  końcu zdecydowałam, że będą to następujące:

Kasia:

„Jestem mamą 2 mega ruchliwych dziewczynek – 5 i 7 latki. W moim mieście od kilku lat cyklicznie odbywa się bardzo fajna impreza biegowa. Oprócz biegów dla dorosłych (5km i 10km) odbywają się biegi dla dzieci. Do zeszłego roku mój udział w tej imprezie ograniczał się do czuwania nad bezpieczeństwem biegaczy i udzielaniu pomocy meydcznej (taki mój zawód) no i oczywiście do kibicowania biegającym córkom. Podczas jednego z cykli starsza córka zapytała „mamo a dlaczego Ty z nami nie biegasz”? Zatkało mnie! Zrobiło mi się wstyd ale słowa te mnie tak zmotywowały, że dwa miesiące później biegłam na dystansie 5km a dziewczynki mi kibicowały! Dzięki córkom biegam w miarę regularnie (oj pilnują nnie, pilnują). W tym roku biegamy we trzy, we wszystkich edycjach MOSiR Gutwin Run. Buty… baaardzo nam się przydadzą! Szczególnie moim córkom.”

Klaudia:

„Jak buty new balance mogłyby przekonać do aktywności? Oczywiście swoimi energicznymi kolorami, które z daleka wołają :”załóż mnie i idź pobiegać, poskakac, poznawać świat”. Dodatkowo moja 6 letnia córka wchodzi w etap „wybrzydzania” więc każde ubranie które jest szare, czarne, białe lub po prostu na za mało kolorów jest dla niej brzydkie i oczywiście nie chce go założyć. Dlatego wystrojone jak papugi, zabralybysmy tatke i nasza malutka Gabi na pierwszą wspólna wycieczkę rowerową, a później sukcesywnie wycieczki te wprowadzilybysmy jako nawyk.no bo przecież takie piękne i kolorowe buty nie mogą sobie tylko stać w szafie i nic nie robić :)”

Karolina Gajko: 

„W mej nie-mobilnej rodzinie, smętnie życie wszystkim płynie.
Przed laptopem, na kanapie, jedno czyta, drugie chrapie…
Motywacja poszła w las lecz nawyki zmienić czas!
Gdyby tak ktoś się pojawił i na dobre tory wstawił…
Gdyby But nam podarował, życie by nam uratował!
Bo w tym cały jest ambarans, But nazywa się New Balance.
But to zacny, But to sławny, elegancki i powabny.
Moc kolorów niezliczona, ćwiczyć będziesz jak szalona! 🙂
Pompki, brzuszki, hulajnoga, step, karate albo joga…
Tak więc ludu zasiedziały, sławię wieść na kraj nasz cały!
Nie kozaki, nie ciżemki, lecz New Balance weź do ręki.
Na swą stópkę żwawo włóż!
Nie chcę być leniuchem już!!!”

Magdalena Stadnik: 

„Hmm. Całe szczęście nigdy nie musiałam moich chłopaków namawiać do ruchu. Nie ważne czy słońce, deszcz, śnieg, mróz spacer jest obowiązkowy. Najpierw ze mną, teraz częściej sami ale zawsze patrzą, żeby prysnąć na podwòrko. Cieszy mnie to. Czasami mam wrażenie, że oni działają na baterie słoneczne. Starszy 10 razy w-f tygodniowo i 3 razy w tygodniu treningi, młodszy standardowo 3 razy w-f, raz basen i również 3 razy treningi. Do tego zawsze wędrujemy wszędzie na nogach, matka ma chorobę lokomocyjną, ale o tym sza. Efektem tego wszystkiego jest , nie chwaląc się, nadprzeciętna wytrzymałość moich dzieci, prosta sylwetka i zniszczone buty ;), dlatego też chciałabym dla nich wygrać New Balance, zwłaszcza że już od jakiegoś czasu męczą mnie właśnie o takie buty. :). Tak nieśmiało napomknę, że zaraz są ich urodziny. Prezent byłby jak talala i pełnia szczęścia moich dzieci ;)”.

Sylwia Pankowska

„W naszym przypadku nowe pomykacze od New Balance nie staną się pretekstem do rozpoczęcia zdrowych nawyków. Nie nie. One będą służyły do kontynuacji tych obecnych, ponieważ jako wielka wyznawczyni pracy u podstaw, od urodzenia aktywnie spędzam z córką czas. W zależności od pory roku robimy absolutnie wszystko co jest możliwe. Dostosowujemy się do pory roku, bo żyjemy (i jemy) sezonowo:) Zimą sporty zimowe (+basen i judo, bo lubi), latem głównie rower, spacery, piłka, badminton, pływanie PODWÓRKO, wygłupy, posiłki na świeżym powietrzu, wycieczki, wszystko. Trochę aktywności w New Balance byśmy wykonały.

Wspólne spędzanie czasu to połowa sukcesu. Dzieci uczą się od nas, patrząc na nas. Swoim codziennym zachowaniem oraz własnymi NAWYKAMI dajemy im przykład i nieświadomie kształtujemy te dobre. Toteż moje dziecię w ogóle nie dziwi jak rodzice idą wieczorem razem pobiegać (latem młoda jeśli ma takie życzenie jedzie obok na rowerze), albo gdy matka leci na zumbę, albo wspólnie z córką uprawia fitness w kuchni. Córka patrzy i też chce, bo to przecież fajne, bo matka się cieszy. Nie dziwi jej też kiedy pierwsze wiosenne podmuchy prowokują, że po powrocie z pracy pierwszymi słowami jakie ode mnie słyszy w domu są „chodź szybko idziemy na rower”!

Ja nie chodziłam na wf. Od małego byłam na wyrost przez rodziców oceniana jako niesprawna fizycznie. Rozwiązaniem problemów (żeby przypadkiem się nie uszkodzić) było zwolnienie. A ja wierzyłam i uczyłam się, że aktywność fizyczna to kontuzje. Na szczęście mam swój rozum i oczywiście wszystko robię inaczej 😉 Bawimy się sportem. Sport to spędzanie wspólnie czasu, okazja do złapania kontaktu, do odetchnięcia i wyluzowania się. Jest dla mnie tak samo integralna częścią dnia jak jeden wspólny posiłek.”

Drogie Laureatki: w ciągu najbliższych kilku dni skontaktuje się z Wami sympatyczna Pani lub Pan z New Balance w sprawie Waszych nagród, czyli butów dla Was i dla Waszego dziecka lub dla dwójki Waszych dzieci. 🙂

Jeszcze raz bardzo dziękuję WSZYSTKIM, którzy wzięli udział w konkursie i błagam: niech nie smucą i nie obrażają się na mnie te osoby, które nie wygrały! Gdybym mogła, nagrodziłabym Was wszystkich. :*

Komentarze:

  • Buty chciałabym wygrać, bo sa mi potrzebne. Do czego? Do kolejnej zmiany w moim życiu. 10 miesięcy temu rzuciłam palenie. Kolejną dużą zmianą w moim życiu była zmiana nawyków żywieniowych – do menu wóciło śniadanie i drugie śniadanie. Teraz chciałabym w życie wcielić plan nr 3, czyli zacząć żyć aktywnie i uprawiać sport. No sama przyznaj, że do takiej zmiany potrzebne są dobre buty 🙂

  • Joanna Czar-Bor

    Są przepiękne, są przecudowne, ale niestety mają jedną mała wadę – są za drogie! Marzę o nich za dnia i w nocy, wszędzie je widzę i śledzę ludzi, którzy w nich chodzą 🙂

  • Agniecha

    Hej,
    Sportowe buty by mi się przydały, oj by 😉
    A poważnie, w lipcu wychodzę za mąż 🙂 i nie twierdzę bynajmniej, że w New Balance, chociaż kto wie – na sesję i tańce po północy jak znalazł! Nowe buty będą też miłym dodatkiem do rozpoczętych od jakiegoś czasu długich, intensywnych spacerów, a może nawet pokuszę się o jakieś bieganie 🙂 Wiem jedno, zaczęłam się ruszać i chcę kontynuować ze zdwojoną siłą i nowymi New Balance. Drugą parę wręczę mojej 12letniej rozgadanej siostrze. Ją do sportu namawiać nie muszę – jest w ciągłym ruchu, nie tylko werbalnym. Skacze, biega, gra w piłkę- Nowe buty byłyby wspaniałym prezentem oraz podziękowaniem za jej aktywność i stawianiem na ciągłe bycie w ruchu.

  • Iwona

    Woow! Tekst zachęcający do wyjscia z domu! Szkoda ze jest tak późno a synus juz śpi 😉 Buty New Balance na pewno nam urozmaica nasze rodzinne spacerki a co najważniejsze to Tymek ma wyjątkową sklonnosc do niszczenia bucikow! Tak wiec z wielka chęcią sprawdzimy czy nowe adidaski podolaja tym małym nozkom! Pozdrawiamy 😉

  • Emily Pe

    Nishka, jesteś mistrzem reklamy 😉

  • Kora

    Razem z dwójką moich dzieci chciałabym spędzać każdy weekend poza miastem na wycieczkach pieszych, a do tego dobre buty są niezbędne. Dlaczego to ważne dla mnie? 1) relacja z dziećmi – wyjście z domu zmusza nas do rezygnacji z nerwowego spoglądania do skrzynki mailowej czy scrollowania facebooka, czyli spędzamy czas z dziećmi na 100%; 2) ruch to zdrowie i to chciałabym zaszczepić moim dzieciom nie dzięki wygłaszanym perełkom mądrości, ale poprzez praktykę; 3) kontakt z przyrodą (może działać terapeutycznie nie tylko na rodzica :p).

  • No, tak. Żona była przede mną z komentarzem tutaj. To ja kombinuję tak: Gdyby tak Mądrzejsza Połowa wygrała 2 pary butów, to miałaby jedne dla siebie, a drugie dla jednego dziecka. A gdybym do tego ja wygrał jeszcze, to miałbym dla mnie i dla drugiego dziecka. W ten sposób cała rodzina miałaby buty, w których mogłaby chodzić sobie na spacery i robić równie piękne zdjęcia jak Nishka i jej dzieci. I byliśmy tak samo fajni, co nie? A gdyby tak się złożyło, że jedno z nas by nie wygrało, to wtedy jakoś i tak byśmy się, mniej czy bardziej sprawiedliwie, podzielili, pewnie mniej, czyli ja bym był poszkodowany, taki już los mój. Ale i tak nadal moglibyśmy chodzić na rodzinne spacery, zwłaszcza że mamy niedaleko fajny las. I jeszcze moglibyśmy zabierać dwie zaprzyjaźnione dziewczynki, z których jedna już oświadczyła się starszemu naszemu, a druga jest „dziewczyną” młodszego. I już w ogóle byłoby i fajnie, i zdrowo, i stylowo. I robilibyśmy sobie fotki, i wrzucalibyśmy je, i pisalibyśmy, że to wszystko dzięki Nishce i dzięki New Balance… I to też byłoby fajne, co nie? No, nie może być tak, że nie wygramy 🙂

  • Kasia Popławska Nawara

    O New Balancach marze od dawna! Gdybym wygrała zestaw mama i syn, obiecuje ze w nowym NewBalanceach wsiadlabym po latach przerwy na rower i razem ze starszym w NewBalanceach, mlodszym ktory nie chodzi i nie potezebuje NewBalanceów (siedzialby w foteliku) i mezem w nieNewBalanceach jezdzilibysmy co weekend na wycieczki rowerowe 🙂

  • Ema

    Do biegania zabieram się.. hmm.. od końca lata.. tak – zeszłorocznego 😉 Wydawało mi się, że zwykłe ‚adidasy’ wystarczą. Nie, nie wystarczą. Moje buty codzienne źle trzymają się stopy podczas biegania, co jakiś czas łapią mnie bolesne skurcze w lewym śródstopiu. Porzucam wtedy bieganie i ciężko zmobilizować się do powrotu. Co jakiś czas, przymierzam się do kupna konkretnych butów biegowych ale jak wchodzę na strony sklepów i widzę mnogość marek i modeli.. No cóż, wybór nie jest łatwy, opinie różne. Jak wiadomo, darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby 😉 Takie ‚darowane’ New Balance zostaną mianowane oficjalnymi butami treningowymi! A z czasem zaczną ze mną biegać po górach 🙂

  • Angil

    Dlaczego NB?? Być jak Kuba Wojewodzki, trendy i w ogóle….Ten gość ma chyba największą kolekcję NB. Ale on jest panem z telewizji. Fajne te butki, niby sportowe – a jednak mają w sobie to COŚ. To coś przyciąga wzrok i dobre nawyki -ja chcę mieć dobre nawyki!!

  • Ja co prawda jeszcze nie mam dziecka, któremu mogłabym podarować drugą parę butów… ale… sama noszę 35, które w większości sklepów z butami sportowymi jest właśnie w dziale dziecięcym. Mogłabym zatem wybrać buty dla mojego Narzeczonego dorosłe i dziecięce dla siebie 😉 A czemu chciałabym je dostać? Cóż, obecnie jestem w 6 miesiącu ciąży i ciężko mi się zmobilizować do spacerów. Mój ukochany nie pomaga, bo poza etatem prowadzi firmę, którą zazwyczaj zajmuje się po powrocie z biura… czyli znów przed komputerem. Ciężko go wyciągnąć od biurka. Wiem jednak, że spacery musimy zacząć i dla mojego lepszego samopoczucia i ze względu na córkę, która urodzi się w lipcu i trzeba będzie w niej zakorzenić dobre nawyki. Tak chociaż mielibyśmy odpowiedni zapas czasu, żeby to zrobić 🙂

  • Ewelka

    New balance byłyby dla mnie i siostry dużym kopem motywacyjnym, jedynym pozytywem obecnego roku. Odpowiednie obuwie sprawiłoby, że nasza aktywność fizyczna podskoczyłaby na nowy poziom. Potrzebuję obuwia sportowego, gdyż codziennie dużo ćwiczę. Nie mogę inaczej przez chorobę, na którą leki powodują przyrost masy ciała. Z nowymi bucikami będzie łatwiej się zmotywować i zawalczyć o nadszarpnięte tak wcześnie zdrowie. Siostra natomiast miałaby prezent za wspieranie mnie w tych trudnych chwilach i powrocie do normalnego życia po nieprzyjemnościach jakie mnie spotkały 🙂

  • Iza Gemzała

    Mój roczny syn właśnie stawia swoje pierwsze kroki. A jak wiadomo najtrudniejszy to właśnie ten pierwszy krok. Wiem, że już za chwile ruszy pełnym pędem, niesiony wygłodniałą ciekawością świata. Nie ma siły, która go powstrzyma . I dobrze! Cały Świat właśnie stoi przed nim otworem. Pilnie potrzebujemy super odrzutowych butów, aby za nim nadążyć! Nishka ratuj! 🙂

  • MamaSpace

    New Balance właśnie tego mi trzeba! Jestem mamą i obiecałam sobie, że jak skończę karmić piersią młodszego syna, to biorę się za siebie i zaczynam biegać, bo nie będę już miała wymówki, że nie mogę mieć zakwasów. Więc czekam i czekam na ten piękny, ciepły, wiosenny dzień, idealny dzień, by zacząć biegać i wiesz jak jest, ten dzień nie nadchodzi, bo trudno zmienić nawyki. Ale mogę obiecać przy świadkach, że jeśli wygram te buty to zacznę biegać! Wierzę, że te kolory dają mi moc do zmiany nawyku. Mogę się nawet zobowiązać i przesłać zdjęcia z pierwszego biegu 🙂

  • ola

    Chętnie bym wygrała te buty, dla mamy głównie. Musi zmienić swoje nawyki. Za dużo chodzi w szpilkach. Jakby wymyślili szpilki do jazdy konnej to miałaby je pierwsza, a tak to jest to jedyny moment kiedy widzę ją w innych butach niż wysokie obcasy. A widok ładny nie jest, gumofilce raczej nie są efektowne. Może jakby zaczęła od fajowych, wygodnych i lekkich new balance’ów to by zaczęła też nosić inne płaskie obuwie. W końcu będziemy chodzić na spacery po innej powierzchni niż chodnikowa.
    Ach! Jakby się ortopeda ucieszył!

  • Aneta Giboń

    Marzę o takich butach, bo są piękne i na pewno bardzo wygodne. Gdybym miała takie fajne buty na pewno ograniczyłabym jeżdżenie samochodem i częściej wybierała spacer. A gdyby takie same buty miała moja córka, zabierałabym ją częściej ze sobą. Zobaczyłaby więcej świata, a świat w super wygodnych butach na pewno okazałby się jeszcze wspanialszy i ciekawszy 🙂

  • zabieganamama

    Dziecko 4-miesięczne wówczas miałam,
    Gdy straszny wyrok ten usłyszałam:
    „Pani mały synek białaczkę ma”.
    Cóż było robić? No walczyć trza!
    „Wiek niemowlęcy, złe rokowania”
    Po uszy miałam tego gdakania..
    Rok przeszło ciężko walczymy,
    I czasem nietęgie już mamy miny..
    Jak radzić sobie, gdy chwile złe?
    Czy słodyczami opychać się?
    Antydepresanty? „O nie! Dziękuję!
    Ja po bieganiu świetnie się czuję!”
    Park mamy piękny obok kliniki.
    Pobiegam chętnie, gdy złe wyniki.
    A New Balance’ów żywe kolory?
    Już sam ich widok poprawia humory!
    I niechaj zobaczą też inne mamy,
    Jakie sposoby na „stresa” mamy!

    🙂

  • Kinga

    Jeśli jakiekolwiek buty miałyby stać się pretekstem do zmiany rodzinnych nawyków, to musiałabym się przyznać do trochę niewygodnej cechy, jaką jest próżność! Owszem, jestem odrobinę próżna (mam nadzieję, że nie bardziej jak większość społeczeństwa), bo gdy sobie pomyślę, że mogłabym wyjść w takich stylowych, modnych i kolorowych bucikach, to nawet nie zmuszałabym się szczególnie do dłuższego spaceru. I nawet mogłabym poświęcić odrobinę czasu, by namówić pozostałych członków rodziny do wspólnej aktywności (tak sobie myślę, że ta druga osoba z wygranymi bucikami trochę by mi w tym pomogła)… Wiosna nadchodzi, więc idealny czas, aby realizować takie przyjemne z pożytecznym! 😉

  • Małgorzata B:)

    Trzy razy w tygodniu po pracy (siedzącej) wiozę moją córkę na zajęcia tańca. Kiedy moja mała wylewa siudme poty ja czekam na korytarzu aż skończy i… siedzę. Śliczne sportowe New Balance mloda wykorzystał by na treningach w stu procentach. Mnie w takich super butach też nie wypadałoby siedzieć na korytarzu i czekać, nogi same by mnie niosły na spacer, a może nawet przebieżkę. Poza tym moja tancerka w dniu rozstrzygnięcia konkursu czyli 16 marca obchodzi 8 urodziny. No sama powiedz Niszko czy to nie byłby cudowny prezent?

  • Morrrigan

    Fajny tekst, ważny temat 🙂 Jedynie to wychowanie fizyczne wzbudza we mnie ambiwalentne uczucia i teraz w czasach, gdy już nie muszę chodzić na wf (bo nie chodzę do szkoły) czuję się o niebo szczęśliwsza. Wreszcie sama mogę zdecydować, jak chcę być aktywna, kiedy sobie odpuścić, jaki trening wybrać. Wreszcie nikt nie ocenia mnie za moją sprawność. Wreszcie nie muszę czuć wstydu przed nauczycielami i (podsycanymi przez nich) rówieśnikami, że jestem w jakiejś dziedzinie gorsza. Nie muszę się krępować tego, że osiągnę gorsze wyniki lub przyczynię się nieumyślnie do przegranej mojej drużyny i będę miała przerąbane. Wychowanie fizyczne to przedmiot do cna skopany. Na długo zgasił we mnie chęć aktywności fizycznej, której miałam jako dziecko bardzo wiele (jak to dziecko). Dokładając do tego wrodzony brak przebojowości i nieśmiałość dość częste było szkalowanie mnie i podobnych mi osób nawet przez nauczycieli, do liceum włącznie (a nawet najbardziej). Inicjatywa nie była istotna, liczył się czas/odległość/inne osiągnięcia. Ćwiczenia nie musiały być wykonywane poprawnie, dopiero czytając strony internetowe dowiedziałam się, jak istotne jest odpowiednie obuwie (jak wyżej ;)) oraz rozciąganie i relaks po zakończonym treningu. Po dwóch godzinach biegania za piłką pójście na kolejne dwie godziny matematyki to również słaby pomysł. Uważam, że jeśli dziecko nie lubi lekcji wfu, wręcz warto postarać się o zwolnienie (teraz to bardzo trudne), a w zamian zapewnić dziecku inną formę aktywności fizycznej. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko, że się zrazi i w dorosłym życiu zrezygnuje z pocenia się na rzecz wylegiwania na kanapie. Każdy powinien znaleźć aktywność dla siebie, sprawiającą przyjemność bo o to w tym chodzi, nie wiem czy zmuszanie doprowadzi do czegoś dobrego, moim zdaniem problem nie leży na tyle po stronie dzieci czy rodziców, co po stronie szkoły ogólnie pojętej. Myślę, że na fajnie zrealizowane zajęcia wf dzieciaki chętnie by chodziły, a gdyby chętnie chodziły to i rodzice nie mieliby powodu aby kupować zwolnienia.
    Sympatycznie zrealizowana współpraca, gratuluję 🙂 Niestety mam już swoje butki 😛

    • Dzięki za, jak zawsze ciekawe spostrzeżenia – bardzo lubię Twoje komentarze 🙂
      Ale troszkę się nie zgodzę: bo popatrz, a co jeżeli dziecko źle się czuje na lekcjach biologii albo matematyki? Też należy zadbać o zwolnienie? 🙂

      • Morrrigan

        Był kiedyś fajny tekst u Segritty, że to wf jest źle zorganizowany, a nie z dziećmi jest coś nie tak. I ja się w sumie z tym zgadzam. Wf nie jest i nigdy nie będzie takim przedmiotem jak matematyka, polski i inne. To oczywiście nie oznacza, że nie powinny być one prowadzone inaczej, bo również pozostawiają wiele do życzenia, każdy nauczyciel powinien za wszelką cenę chcieć wzbudzić w dzieciach zainteresowanie. Jednak czy coś stanie się dorosłemu, który nie lubi matematyki? No, oczywiście odbębni szkołę i wszystko zapomni, będzie nosił ze sobą kalkulator, ale będzie normalnie funkcjonował. Co najwyżej poprzeklina sobie w myślach na dawne wspomnienia. A co się stanie jeśli dorosły przez złe doświadczenia w dzieciństwie nie będzie chciał, lubił ani potrafił podejmować zdrowej aktywności fizycznej? Słaba kondycja, większe prawdopodobieństwa chorób układu krążenia, a w skrajnych wypadkach niepełnosprawność. Dlatego właśnie uważam, że właściwe prowadzenie lekcji wf w atmosferze sympatii i życzliwości jest tak ekstremalnie ważne.

  • Ilona

    Bardzo mnie boli, że moja mlodsza siostra tak mało się rusza. Dzieci na podwórku jak na lekarstwo więc nie ma z kim biegać i dokazywać. Troche z przykrością widzę, że z mlodej rośnie leniuszek. Może takie buty „na wypasie ” zmobilizują ją do ruchu i pobiegania z siostrą – dinozaurem

  • Klaudia Wysocka

    Jako że mojemu prawie 5 latkowi ruchu nie brakuje w ogóle i najchętniej spędzalibyśmy całe dnie na zewnątrz nowe buty przydałyby mi się w codziennych gonitwach za nim i obiecuje, że jeżeli uda mi się je wygrać wezmę się za upragnione bieganie 😀 jeżeli nie uda się jednak również się wezmę 😀 ale od poniedziałku 😉

  • Urszula Mroczek

    Tworzymy szczęśliwą rodzinkę: ja, mąż i 2 synków (6 lat, 5 miesięcy). Bardzo lubimy aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzu, prowadzimy zdrowy tryb życia. Uwielbiamy ruch! Zajmując się sportem wspaniale spędzamy ze sobą czas. Kochamy spacery, codziennie rano rezygnując z jazdy autem odprowadzamy wraz z mlodszym synkiem naszego „starszaka” do szkoły. Uwielbiamy jazdę na rowerach, grę w koszykówkę, łyżwiarstwo, dzieciaczki kochają wodę. Wracając do czasów dzieciństwa często bawimy się w „berka” i „chowanego”… Strój oraz obuwie sportowe króluje w naszej szafie. Mąż już jest szcześliwym użytkownikiem obuwia New Balance, brakuje modelu starszemu synkowi i mi. Buty New Balance na pewno podniosłyby efektywność i jakość naszych codziennych, obfitujacych w ruch zajęć.

  • Należę do bardzo nielicznej grupy dziewczyn, które nie lubią kupować nowych butów 🙂 Wszystko to za sprawą małego rozmiaru stopy, przez co większość firm nie ma w swojej ofercie fajnych butów nie wyglądających na dziecięce. Ostatnio moją udręką jest poszukiwanie w internecie odpowiednich butów sportowych na wiosnę i okazało się, że New Balance pod tym względem spełnia moje wymogi, poza jednym decydującym – wysoką ceną 🙁 Gdybym wygrała te buty dla mnie i mojej mamy, na pewno po leniwej zimie bez ruchu, od razu zachciałoby się nam biegać z radości!

  • niulka

    hmm, dlaczego chciałabym New Balance?
    Bo może wreszcie (bo w sumie od 3 miesięcy temu 😉 ) zacznę biegać i ćwiczyć. Bo przecież grunt to motywacja, a sport to (ponoć) zdrowie. I może zarażę też ruchem moją zatabletowaną, przyszywaną siostrzyczkę, która jeśli ćwiczy, to akrobacje na łóżku z tabletem, kiedy ogląda po raz setny ukochaną Elzę. A w wypasionych, bajeranckich eNkach aż chce się latać, skakać, osiągać rekordy swojego życia- a więc będę w stanie dogonić eMPeKa. I krakowski smok (smog?) mnie nie zatrzyma! Nawet po 12 godzinach ciężkiej pracy 🙂

  • il’ka

    Mąż kupił mi psa na urodziny. Na początku nie byłam zbyt szczęśliwa,ale okazało się, że wspólne spacery są naszym ulubionym zajęciem 🙂 Wieczorami łączę przyjemne z pożytecznym- daję swojemu ciału 30- 40 minut aktywności w postaci spaceru, a głowie daję odpocząć- wietrzę myśli 🙂 Oczywiście w njubalansach byłoby plus dziesięć do wyglądu 🙂
    Ps. Nishko! Brawo Ty 🙂 Dzięki Twojemu programowi moje pierwsze dziecko które nie łapie się na inny 😉 program mogłoby się na coś załapać 🙂

  • Emilka

    Wiesz Nishko masz rację 😉 Moja córka uwielbia spacery, wyjścia do parku a mi tak poprostu czasami się nie chce. Ale pora to zmienić🙌 idzie wiosna, słonko świeci coraz mocniej, trawa się zieleni🌞 A przed nami tyle możliwości. Może tej wiosny moja 5 latka nauczy się jeździć na rowerze a ja nie zasapie się na śmierć biegając za nią😂😂😂 Napewno w takich ślicznych kolorowych New Balance pójdzie nam to jak po maśle 😉

  • Lena Hladysz

    Nishko Ksiadznishko. Mam nadwage i lenia. Wiecej grzechow nie pamietam lecz tych powyzszych serdecznie zaluje. Nie bedzie to zadna pokuta nosic TEGO buta, bo to buty, ktorych nie powstydzilyby sie nawet kucyki Pony (to stwierdzenie mojej 4latki). Obiecuje poprawe i codzienne spacery, tylko mi tych butow brakuje do cholery! 😉

  • Marta Tempes

    Nikt nie napisał, że pisać muszą rodzice, więc ja (jako dziecko) napiszę dlaczego chciałabym buty dla siebie i mojej mamy 🙂 Jak napisałaś- nie tylko brak aktywności u dzieci stanowi problem, rodzice również nie dają dobrego przykładu. Na początku- bo mają małe dzieci i nie mają czasu. Potem dużo pracy, zmęczenie, obowiązki… I przychodzi taki czas- emerytura- i wtedy się zwyczajnie nie chce. Moja mama jest właśnie taką raczej młodą emerytką. Każdorazowo wychodząc na fitness próbuję wyciągnąć też mamę. Ona za każdym razem odpowiada, że nie ma się w co ubrać, nie ma wygodnych butów itd. Proszę, Nishko spraw, aby mamie skończyły się wymówki!! ;] Tym bardziej, że niedługo po świętach jedzie do sanatorium w góry i faktycznie takie buty by Jej się przydały ;] A mi zawsze raźniej będzie mieć towarzystwo i motywator do regularnego uczęszczania na fitness! (No i jak tylko zrobi się cieplej pojedziemy na wycieczkę rowerową, do tej jednej aktywności mamy nie trzeba namawiać 🙂 )

  • N jak New Balance… no kaman 🙂

    • A co, nie? 🙂
      Przecież „N” jest jednym z bardziej charakterystycznych liter dla tych butów – widoczna na każdym egzemplarzu! 🙂

  • Ania M.

    Dlaczego akurat ja miałabym wygrać? No nie wiem… może dlatego, że nigdy nie wierzyłam w wygraną w tego typu konkursach (to też kwalifikuje się do nawyku – złego nawyku,  jako brak wiary w szczęście 😉)….
    Poza tym ostatnio moja 10-letnia córka oznajmiła, że coś jej się wydaje, że potrzebne są jej nowe, sportowe buty na wiosnę i najbardziej to marzą się jej „new balance” (ha! już dziesieciolatka nie zadowala się  przypadkowym sportowym obuwiem). Prawdę mówiąc najbardziej „rozwaliła” mnie tym teksem: „chcę new balance, wiesz mamo,  te buty z literka N” ☺
    No dobra, jej to akurat się należą  (jako wzmacnianie dobrego nawyku), bo to sportowiec numer jeden w naszym domu (nie licząc jej siostry- jednolatki, która obecnie swoją energią pokonuje wszystkich nas razem wziętych). Córa włoży „buty z N” i do biegania, i do skakania (w dal – jest w tym naprawdę dobra), na pewno podczas gry w siatkówkę (zaczęła trenować), a także żeby pojeździć na desce, hulajnodze czy rowerze (tutaj muszę ją pochwalić – od kiedy skończyła 7 lat, każdego roku pokonuje setki kilometrów na jednośladzie – to taki nasz sposób na wakacyjne podróże, mamy udokumentowane na blogu, żeby nie było: aniafilip.blogspot.com ☺).
    A trzecim i ostatnim powodem, dla ktorego akurat ja powinnam wygrać, jest fakt, że postanowiłam sobie polubić bieganie!!!!   Zamieniam marudzenie  „chcę, ale nie lubię” na „idę pobiegać” i po prostu potrzebuję butów!
    Pozdrawiam ☺

  • Wiol Targonska

    Udowodnijcie, proszę, że 7-letnie hiperaktywne bliźniaki płci męskiej nie zniszczą New Balance w sezonie wiosna-lato 2016 😉 Ich matka rodzicielka zaczynała swoją przygodę biegową z New Balance 2,5 roku temu!

  • Nastazja

    Jedne buty żeby siostra zazdrościła, drugie żeby wnosić brud z podwórka.

    Nawyk złej siostry i złej córki w jednym.

  • Jeju czekalam na cos takiego. W sensie, ze juz zaczelam wprowadzac zmiany w swoim życiu, a dodatkowo jak mi dobrze pójdzie, to może i zostane jednocześnie nagrodzona i zmotywowana!
    Juz juz niedlugo, kiedy tylko przejdzie mi przeziebienie to zaczynam wprowadzac w nawyk spacery, które uwielbiam, a zawsze jakos „brakowało” na nie czasu. Uwielbia je mój pies Husky, który z natury uwielbia ruch, a i przyda się to też jej jak i właśnie mnie. Buty New Balance są bardzo wygodne, tak słyszałam 😀 więc byłyby idealne do spacerowania z pieskiem, samemu czy z partnerem 😉 Nishko pozdrawiam Cie serdecznie i całą Twoją rodzinkę 😉

  • Renata

    Wydają się niezastąpione do szantażu. Ja przemierzam 3km drogę do pracy pieszo. Starsza Córka ma obok gimnazjum i jeździ autobusem. Młodsza po wakacjach będzie pewnie robić tak samo. Niech stracę – buty byłyby dla nich. Dostałyby pod warunkiem (tak jestem spryciula), że rano chodzą ze mną. Obiecuję targać plecaki. Ale moje dziewczyny mają tyle radości i pomysłów na minutę, że te poranne pół godziny „zrobią mój dzień” 🙂 Puenta: New Balance i humor gwarantowany!

  • Agnieszka Makowska

    Nishko Populishko chciałoby się rzec 🙂 ale wydźwięk chyba nie jest do końca pozytywny…. więc powiem tak, tekst genialny jak zawsze. Buty oczywiście przydadzą się, bo:
    ruchu u mnie w rodzinie nie brakuje
    ponadto gdy wreszcie dziecko wykombinuje
    to żeby ruszać się nie przestawać
    i w tyle za innymi „ciężarówkami” nie zostawać
    buty New Balance niezastąpione będą
    by nie stać się zaśniedziałą….. przyszłą mamą 🙂

  • Filip ma 2,5 roku, dopiero wkracza w świat aktywności sportowej. Zaczęło się wszystko od biegów przełajowych, kiedy poczuł wolność zwaną samodzielnym poruszaniem się. Czasami bawi się ze mną w sztafetę, zabierając jakąś rzecz z mojej ręki i uciekając w tempie ekspresowym. W wakacje doszła umiejętność zwiewania na rowerze biegowym. Nie mam wyboru – muszę się ruszać, mieć dobry refleks i kondycję. Po ciąży stopa zyskała nowy rozmiar, a skoro nowy rozmiar, to dlaczego nie nowe buty sportowe, których akurat jeszcze nie miałam okazji nabyć? 😉

  • Odkąd mam córkę, moje treningi biegowe, które przecież tak kocham, zamieniły się w treningi spacerowe z wózkiem po osiedlu. Mój ostatni, wrześniowy występ przełajowy na 10 km uzmysłowił mi, że tak dalej być nie może. Ostatnie dwa miesiące znów przespałam, ale z początkiem marca powiedziałam sobie „teraz albo nigdy”. Teraz jest również czas na nowe buty. Sprytnie zaproponuję Ci umowę, Nishko 🙂 – Ty pozwalasz mi wygrać New Balance, dla mnie i mojej rozbieganej chrześniaczki, a ja publicznie zobowiązuję się do biegu na dychę tego lata w kampanii „Race for Life” (kampania na rzecz walki z nowotworami w UK, biegną same kobiety; w zeszłym roku zabrakło mi sił, żeby dołączyć) i udokumentować ten bieg relacją na blogu. To chyba nie jest próba przekupstwa;-)

  • Marysia

    Droga Nishko, nowe buty chciałbym dla siebie i mojego syna (syna chrzestnego)! Chłopak ma lekką nadwagę, a jego rodzice niestety nie dbają o to by miał dużo ruchu. Spędzają czas głównie w domu, lub w galerii handlowej… Twój post uświadomił mi, że powinnam mu pomóc i poczuć się odpowiedzialną za jego przyszłość. Nowe buty dodatkowo by mnie zmobilizowały:) Jaś ma 8 lat, więc wierzę, że uda się z niego jeszcze zrobić sportsmana! allemarys89@gmail.com

  • Sandra

    Zaszłam w ciążę w dość młodym, jak na dzisiejsze czasy, wieku. Mając 22 lata i bagaż doświadczeń na grzbiecie, musiałam pogodzić rolę matki, żywiciela i głowy rodziny oraz kobiety. Kobiety, która pragnęła rozwoju, poszerzania horyzontów, osiągania wyznaczonych sobie celów. Jednym z nich, bardzo ważnym bo rzutującym na całe życie, było wyzwolenie się z pęt zaburzeń odżywiania, z którymi zmagałam się od wielu lat. Wtedy, mając 12 lat, nie wiedziałam, że rozpoczynający się problem zostanie nazwany i wiele lat później szeroko opisany w literaturze – BED czyli zespół kompulsywnego jedzenia. Napady objadania się przeplatane głodówkami powtarzały się w każdym tygodniu, a powodowane były wewnętrznym brakiem akceptacji dla swojego ciała. Ciągle czułam, że mam za dużo tkanki tłuszczowej, mimo bardzo niskiej wagi. Moja przypadłość musiała zostać zweryfikowana z chwilą zajścia w ciążę. Dziecko rozwijające się pod moim sercem było największą motywacją do zmiany. Ta mała kruszynka nie zasłużyła na ciągłe wahania mojej wagi – raz dostatek składników odżywczych, a raz niedobór. A przede wszystkim nie zasłużyła na matkę, która cierpi i nie akceptuje siebie. Drogę do zdrowia (bo swój stan nazywałam chorobą) rozpoczęłam od podniesienia poczucia własnej wartości, czytałam teksty coachingowe i motywacyjne, zaczęłam otaczać się pozytywnymi ludźmi.

    W efekcie pod koniec ciąży byłam o kilka kilogramów cięższa, ale też kilka razy bardziej szczęśliwa i spełniona. Dla siebie i dla dziecka. Po narodzinach mojej córki problem zaczął pojawiać się sporadycznie w chwilach kryzysu. Podjęłam kolejną próbę rozprawienia się z nim raz na zawsze, tym razem do zdrowego trybu życia dołączyłam sport. Najpierw bardzo długie, nawet 10-kilometrowe spacery z wózkiem. Później doszły do tego zestawy treningowe znalezione w internecie, które mogłam wykonywać w domu. I coś, w czym przepadłam – zumba i wszelkie odmiany aktywności przy rytmach latino. Często z córcią włączamy sobie muzykę merengue i tańczymy, każda w swoim własnym rytmie, na środku dywanu.

    Dziś moje dziecko ma 4 lata, ja 26. Jestem młodą mamą, która dzięki swoim doświadczeniom dojrzała do świadomości, aby zachować równowagę psychofizyczną. Uczę moje dziecko, jak ważne są zbilansowane posiłki, jedzenie warzyw, owoców, zdrowych węglowodanów, białek i tłuszczy. Jednocześnie codziennie mamy jakąś wspólną aktywność fizyczną. Na pobliskim placu zabaw maleńka bawi się w piaskownicy, a ja w tym czasie mam na nią oko z siłowni zewnętrznej. Uczymy się też powoli jeździć na rowerku. No i te nasze domowe wieczorne potańcówki 🙂

    Buty sportowe New Balance mają dla mnie dwojakie znaczenie. Po pierwsze dadzą mi większy komfort w codziennej aktywności fizycznej, zapewnią dobre oparcie dla stopy zarówno mojej, jak i córki. Po drugi pomogą mi uchronić dziecko od problemów, z którymi zawsze się zmagałam. Myślę, że mała elegantka chętnie założy neonowe, różowe sportowe buciki, które pozytywnie będą kojarzyły jej się z zabawą i sportem. Chciałabym, abyśmy w nowym, dopasowanym do naszych osobowości obuwiu, pokonywały przez życie kolejne kilometry. Wspólnie.

  • Jako kochająca sport biegająca długodystansowo matka wysoko energetycznych trojaczków potwierdzam – ruch to sposób na nudę! Moje dzieciaki wszystko nudzi – gry, puzzle, książeczki dobre są na 5 minut. Za to trampolina, hulajnoga, basen, piłka, rower, rolki, sanki – nie nudzą się nigdy. Czas nam szybko i przyjemnie mija, a dzieciaki chociaż na chwilę przestają pytać „a dlaczego”! 🙂 W tym roku idę na całość i kupuję sobie hulajnogę, żeby móc się ściągać z dzieciakami. Nowa para New Balance to byłoby +100 do lansu 🙂

  • Jagoda

    Jak byłam mała i bardzo mi na czymś zależało, podchodziłam rodziców słowami „szkoda, żebyście mi nie kupili”, do tego jeszcze maślane oczy i … niestety rzadko przynosiło skutek. Może jednak na Ciebie Nishko zadziała: szkoda żebyś mnie nie wybrała;)
    Pozdrawiam serdecznie i mam cichą nadzieję, że pierwszy dzień wiosny powitamy z mężem w nowych butach, n jak new balance ;).

  • Tak! Ruszajmy się! Biegajmy, spacerujmy! Wszyscy razem i każdy z osobna 🙂
    Jako, że widzę otyłość dzieci i dorosłych w Szkocji dosłownie na każdym kroku (straszne to jest, napisałam o tym na blogu), aż mnie i moją rodzinę nogi same niosą przed siebie.
    Może brakuje tu dostępu do pięknych New Balance? Kolorów, wygody i oryginalności 🙂

    Diana

  • A więc to było tak.

    Zerknąłem nieświadomy niczego na pierwsze zdjątko i od razu uśmiech mi twarz rozpromienił – przecenę na buty dorwaliście? Wgryzłem się w tekst i po kilku zdaniach – no tak, wszystko jasne.
    Następnie gdzieś mi umknął wątek z konkursem. Poszedłem w komentarze. Czytam, myślę sobie, aha babeczki. Kupią nowe trzewiki i myślą, że same za nie będą biegać, ruszać się. Po trzewikach przyjdzie kolej na konieczne do tego celu spodnie, bluzkę, koszulkę i wyobraźni mi brak czego jeszcze, ale to z reguły tak funkcjonuje. Podjechałem nieco na górę i o… konkurs. O ja głupi trep. Znowu wszystko stało się jasne. I to było właśnie tak.

    Rozumiem przekaz, ale może nie powinienem mówić tego w kontekście Twojej współpracy z firmą NB, ale żadne buty nie sprawią, że pan, pani X zacznie się ruszać. Buty nie staną się motywatorem, lub będą nim odpowiednio krótko. Nie ma co się czarować. To musi iść z głowy. Wiosną ścieżki biegowe zapchane są słomiano zapaleńcami. Wystrojeni jak z obrazka. Tymczasem najlepsza metoda by zacząć, to założyć na stiepki tenisówki. Im cieńsza podeszwa, tym lepsza (do biegania). Przede wszystkim porzucić mrzonki, że buty coś zrobią za nas.

    Ja sam, po próbach i testach trzewików różnych marek, od lat ujeżdżam buty z trzema paskami. Uważam, że dają moim stopom – i mi – najwięcej komfortu. Wybieram je świadomy swoich potrzeb wynikających z ośmioletniego regularnego biegania. Buty w tym celu wymieniam średnio co sześć miesięcy, czyli jakieś 1300 – 1400 km. Do śmigania w okolicznościach miejskich upodobałem sobie Tajdżerki oraz Lekoki. Może dlatego, że nie są takie oczywiste, a może disajn? Tak, mężczyźni też zwracają uwagę na fason trzewików. Do NB czuję jakowąś awersję. W tym przypadku, może dlatego, że przyglądając się polskiej ulicy mam wrażenie, jakoby świat poza NB nie istniał. Skoki to ładne, kolorowe, disajnersko jak się patrzy, ale sam nie chcę ich mieć na nogach. Co za dużo, to nie zdrowo. Taka moja własna teoria, wymyślona naprędce.

    Jeszcze większą awersję czuję do działania zrywowego, powstańczego trudu, które jak wnieść z historii jest naszą koronną dyscypliną. Przychodzi wiosna – ocho, należy się ruszać.
    Chyba nie tędy droga. Znowu poruszę tę głowę, bo to z niej musi iść. Dobrze jest przekazać dzieciom, że czytanie to fajna zabawa, tak również podobnie rzecz się ma ze sportem i formami aktywności ruchowej. Przez cały rok. Dobrze znaleźć dziecku jakiś sport, który chętnie będzie uprawiało. Zapisać do sekcji, czy jak to nazwać. Niekoniecznie musi skończyć przecież jako olimpijczyk. Oczywista oczywistość, ale można wspólnie z dziećmi jeździć na rowerze, biegać, zapisać się do szkółki tenisowej, wszystko by syn, córka, dzieci odczuwały potrzebę ruchu i łatwo się na taką aktywność dawały namawiać. Moje najmilsze wspomnienia wiążą się z chwilami, kiedy z tatą chodziłem grać w piłkę na nieodległą polankę. Tak ją nazywaliśmy, chociaż to było klepicho. Oczywiście trzeba mieć umiar, nie jeździć po dziecku i nie przelewać własnych ambicji, bo nie każdego da się oszlifować na Messiego.

    Ktoś tu już wspominał o pokutującym i powszechnie lekceważącym stosunku do lekcji WF. Tak przez nauczycieli, jak i przez wielu rodziców. Sam nie wiem co sądzić, ale przeważa we mnie głos, że w polskim modelu organizacyjnym, chyba niewiele one dają. Temat obszerny i trudny do zamknięcia w dwóch zdaniach, chociaż i tak się rozpisałem aż nadto, co powoli staje się moim zwyczajem.

    Reasumując. Nawet zimą, po przyjściu z pracy, zanim odpalimy telewizor, wyjdźmy na pół godzinny spacer. Wsiądźmy do autobusu nie na tym przestanku, lecz przejdźmy się na następny. Nie dajmy się zwariować, nic nas nie goni. Nic się nie stanie, jeśli wrócimy do domu dwadzieścia minut później. Szukajmy pretekstów by się ruszać. Ruszamy tyłki przez cały rok, nie tylko na wiosnę, czy przez miesiąc kiedy kupimy sobie nowe buty. Tymbardziej jeśli są to NB. Buty prawdziwych twardzieli i twardzielek. Czy tym ostatnim zdaniem wystarczająco zapunktowałem, by w cuglach wygrać konkurs?

  • Kobieto, spadasz mi z tym konkursem z nieba! Teraz właśnie, kiedy wraz z pierwszymi podmuchami wiosny postanowiłam zmienić moje życie i dla własnego dobra i dla dobra mojej rodziny ruszam (nieśmiało na razie) tyłek z kanapy. Mój mąż pływa, pakuje, żegluje i usiedzieć w miejscu nie potrafi, córka uczy się w klasie sportowej, nurkuje, gra w piłkę ręczną i jest mistrzynią kata w karate, syn niedługo dwulatek ma w pupie napęd kosmiczny, nie chodzi tylko biega, nie biega tylko przemieszcza się z prędkością światła.. i wygląda na to, że ja tylko taka jakaś przy nich mało ruchliwa, a właściwie wcale. Czasami wydaje mi się, że w tych moich niebotycznych szpilkach i z zerową kondychą pasuję do nich jak ten wątły kwiatek do kożucha.. Głośno ostatnio rozmyślałam nad tym, że może zaczęłabym biegać, na co mój ślubny zareagował prychnięciem. Wyobrażasz sobie? Kochana, ja jestem zazdrosna kiedy oni na te baseny razem wychodzą, czy łażą po górach, mają te swoje sprawy i czas spędzają aktywnie, a ze mną to tylko co najwyżej poczytać książkę można, pokolorować, albo upichcić ciastka. Ja też chcę się poruszać z córką, pobiegać z nią po lesie, poczuć pot na tyłku i trochę jej zaimponować. Ja już jestem zmotywowana, spokojnie. Potrzebuję tylko ostatecznego kopa w tyłek, żeby zrobić ten pierwszy najtrudniejszy krok do szczęścia. Ja tych butów potrzebuję do szczęścia po prostu 😀

  • kejt_kejt2

    Okiem dziecka – od lat namawiam rodziców na jakąkolwiek aktywność sportową. W tradycję wpisały się już długie, niedzielne spacery – nieważne czy upał, czy tona śniegu. Teraz moją nieobecność zastąpili dwoma psami, z którymi dzielnie spacerują. Ale czemu ograniczać się tylko do tego? Mi, tak samo jak i im, każda aktywność sportowa przychodzi z trudem – odpowiednie obuwie na pewno zmotywowałoby nas do wspólnych działań – nie tylko tych spacerowych. 🙂

  • Katarzyna Bernatowicz

    Droga Nishko! Potrzebuję tych butów gdyż miesiąc temu wraz z mężem rzuciłam palenie, od tego czasu w zastraszającym tempie rosną nam cztery litery!!! Gdybyśmy mieli taaaakie buty samochód napewno wylądowałby w garażu a my na ścieżce zdrowia i fitnesu ;). Więc jeśli nie chcesz żebyśmy wrócili przez te rosnące „LITERY” do nałogu to HELP US!!! :)PS. To nie jest szantaż :-)……..

  • Valancy

    Droga Nishko! W naszej rodzinie prowadziliśmy raczej „kanapowo-lodówkowy” tryb życia. Pamiętam, że będąc jeszcze małą dziewczynką, Tata śmigał ze mną na rolkach;zdarzył się też pojedynczy wypad na rowery do parku. Sport nigdy nie był jednak ważnym elementem naszego życia rodzinnego i można powiedzieć, że zapuściliśmy się, jeśli chodzi o kondycję fizyczną. Wracając jednak… Piszę „prowadziliśmy”, bo chyba nareszcie nastąpił przełom 🙂 Od listopada jestem dumną uczestniczką warsztatów z tańca brzucha i szczerze mówiąc, czuję się niesamowicie! We wtorek, bo wtedy odbywają się zajęcia, dostaję ogromnego kopa energii, który pozwala dotrwać mi w szkole do weekendu. Dodatkowo, zgubiło się parę kilogramów, tu i tam. Jeśli zaś chodzi o moich rodziców – nadal nie mogę w to uwierzyć, ale i oni powiedzieli sobie:
    „Czas na zmiany!”. Mama zapisała się na sobotni aerobik i każdy weekend zaczyna od pobudki o 7:00, aby zdążyć
    na zajęcia (nadal nie wiem, jak ona to robi ;-)), Tata natomiast wtorkowe i czwartkowe wieczory spędza „pakując” na siłowni. Teraz wybiera się na basen i co najlepsze, od jakiegoś czasu w ogóle nie skarży się na bóle kręgosłupa. Magia!

    Zdarzyło się, że posiadam jedną parę butów New Balance i jak na razie nigdy się na nich nie zawiodłam.
    Wygodne, praktyczne, trwałe… no i przede wszystkim nie trzeba się tak męczyć ze sznurowaniem. Przekonałam się
    o tym, jakie to ważne, kiedy raz, aby zdążyć z przebraniem się, w ruch poszły nożyczki 🙂 Myślę, że dopiero zakup N-ek sprawił, iż ja i trampki przestaliśmy być w stanie wojny. Dodatkowo, świadomość, że Twoje buty to także modny
    dodatek, potrafiący ożywić zwyczajną sportową stylizację (widziałaś model w kwiatki? :-)), ma dla mnie duże znaczenie. Chciałabym, żeby rodzice także poznali się na tym, jakie znaczenie ma posiadanie odpowiedniego obuwia sportowego,
    a wiem, że sami nigdy nie zdecydują się na taki zakup… Bo co z tego, że wygrzebali z szafy ubranie sportowe, jak brak
    co założyć na nogi? Chodzi tu głównie o Mamę, której garderoba składa się w 99% z butów na wysokim obcasie.
    Mając w zanadrzu New Balansy, skończyłoby się narzekanie, że nie ma w czym iść na rower… zdecydowanie łatwiej byłoby też zdążyć na autobus 😉 A Tata – zawsze uważałam, że w młodzieżowym stylu prezentuje się najlepiej.

    Uff, to było długie! Gratuluję przebrnięcia 🙂

    PS: Mieliśmy dzisiaj mały dialog rodzinny. Tata wrócił z siłowni nieco poobijany, bo zaliczył niezbyt przyjemne spotkanie
    z bieżnią. Z Mamą próbujemy go ratować i w międzyczasie wspominam o konkursie na Twoim blogu. Na co moja rodzicielka, „z pełną powagą” stwierdza, że mam się postarać, bo może nowe buty uchronią mojego Tatę od takich nieprzyjemnych wypadków w przyszłości 🙂 Myślę, że ma stuprocentową rację!

  • Milika

    Nishko, muszę przetestować zrywność New Balance! Ten moment kiedy każde z dzieci (3 i 5 lat) śmiga na rowerze z prędkością światła w przeciwne strony a matka rodzicielka próbuje naprowadzić ich na wspólny tor. Tu ważne są sekundy! Zimowe dobre nawyki czyli plywanie, narty i zjeżdżanie na brzuchu z ośnieżonej górki kończymy. Czas na wiosenne aktywności i pielęgnowanie dobrych nawyków. Może z New Balance? 🙂

  • Martyna Gudejska

    Od kiedy kupiłam synkowi buty New Balance, przyznam, że zerkam na nie z lekką zazdrością. Wygląda w nich naprawdę świetnie ! Teraz już wiem dlaczego tak trudno jest mi go czasem dogonić… po prostu nie mam takich super butów 🙂 Gdybym je miała, śmigałabym za moim 3-latkiem jak równy z równym… A gdyby tak jeszcze moja córka miała buty New Balance, biegałaby pewnie nie raz a dwa razy dziennie i też wygrałaby nie jedną olimpiadę 😉

  • Dominika

    A ja napiszę osobista dygresja do edukacji Twojej córki, gratulacje dla Niej za olimpiade z chemii! Teraz wszystkie licea stoją przed nią otworem i jak dobrze mówiłaś chce iść w kierunku medycyny, ale ja sugeruje żeby nie szła do 1 LO, skończyłam ta szkoła na kierunku biol-chem, i o ile szkoła jest naprawdę dobra, tak nauczyciele z którymi ja miałam przyjemność nie do końca, pani Sz. skutecznie potrafiła gnebic uczniów na biologii, jeśli córka ma dużo samozaparcia niech idzie do innej szkoły i przygotowuje się pod kontem studiów do matury,pozdrawiam

  • Klaudia

    Jak but new balance mogłyby przekonać do aktywności? Oczywiście swoimi energicznymi kolorami, które z daleka wołają :”załóż mnie i idź pobiegać, poskakac, poznawać świat”. Dodatkowo moja 6 letnia córka wchodzi w etap „wybrzydzania” więc każde ubranie które jest szare, czarne, białe lub po prostu na za mało kolorów jest dla niej brzydkie i oczywiście nie chce go założyć. Dlatego wystrojone jak papugi, zabralybysmy tatke i nasza malutka Gabi na pierwszą wspólna wycieczkę rowerową, a później sukcesywnie wycieczki te wprowadzilybysmy jako nawyk.no bo przecież takie piękne i kolorowe buty nie mogą sobie tylko stać w szafie i nic nie robić 🙂

  • Ania Piwowarczyk

    Ten tekst pojawił się na Twoim blogu dokładnie 10 dni po tym, jak kupiłam pierwszą w moim życiu parę NB. Chyba ze 2 lata chodziłam wokół półek z tym butami i się zastanawiałam. Wydawało mi się, że chodzenie w sportowych butach po mieście to zupełnie nie mój styl, że takie obuwie w komplecie z sukienką tylko skróci moje już i tak niedługie nogi itd. Ale w końcu trafiłam na śliczne, granatowe NB i… przepadłam! To był najszybszy romans w moim życiu, po 3 min stałam przy kasie 🙂 Muszę przyznać, że chyba nigdy nie miałam tak wygodnych butów do chodzenie po mieście, które na dodatek są ładne i świetnie wyglądają w połączeniu z wieloma ubraniami (nawet z sukienką!). Od 2 tygodni mimo złej pogody zamiast jeździć tramwajem, non stop chodzę wszędzie pieszo, bo po prostu tak przyjemnie jest mieć te buty na nogach 🙂 I to jest zwyczaj, który bardzo chciałabym utrzymać i zarazić nim mojego tatę, dlatego druga para NB byłaby właśnie dla Niego. Czyli zamiast podjeżdżać tramwajem czy samochodem – chodzimy! 🙂

  • Stefan Centomirski

    Bo buty szczęścia nie dają a dzieci owszem…

    Proszę moją nagrodę odesłać do domu dziecka na Bielanach. Dzieciaki będą mieć frajdę bo takich szpanerskich butów im nikt nie kupi. TAM dzieciaki nie odróżniają buty na boisko czy do szkoły buty to buty są zniszczone lub nowe i tyle…

  • Alicja Cichocka

    Wygranie tychże ślicznych butów pomoże w zmianie naszych rodzinnych nawyków, a jakże! Obecnie z synkiem chodzę na spacery głównie sama, gdyż chodzę na nie w butach zwanych EMU, przez co mój luby nie chce się ze mną pokazywać na mieście. Gdybym wygrała te śliczne buty firmy New Balance, byłoby mi łatwiej przekonac go do wspólnych spacerów, bo pokazać się z laską w takich butach to nie ujma, prawda? 🙂 A jakby sam jeszcze miał takie buty to ho ho, kto wie może by i jeszcze biegać zaczął? Luby oczywiście 🙂 Pozdrawiam!

  • Chciałabym wygrać buty, ponieważ przez trzy lata walczyłam o to, żeby mój brat zaczął ćwiczyć (po lekach sterydowych dużo przytył i z ruchliwego dziecka stał się ospałym pultaskiem). Sama od dłuższego czasu ćwiczyłam i bardzo chciałam, żeby do mnie dołączył 🙂 Zaczęliśmy od wspólnych przejażdżek rowerowych, a później zaczęliśmy ćwiczyć w domu z hantlami i na orbitreku. Dziś mój brat już jest zdrowy, odzyskał figurę i zdążył przerosnąć mnie o dwie głowy 😉 a ja przy okazji zaszczepiłam zdrowe nawyki w rodzinie. Mam trzech braci, z czego najmłodszy ma 2 lata (a ja 21;), więc przy okazji namówiłam rodziców na fotelik rowerowy dla najmłodszego członka rodziny i teraz całą szóstką jeździmy 🙂 udało mi się zmienić nawyki rodzinne i jestem z tego dumna! Ale moim następnym celem jest Mama, która chce schudnąć, a tak się składa, ze jej ulubioną wymówką jest brak odpowiedniego obuwia, więc gdybym sprezentowała jej buty, nie miałaby więcej wymówek 🙂

  • iwona

    Ja potrzebuje najszybciej jak mozliwe, porzadne buty, ktore, wytrzymaja kazdy rzut w sufit kiedy to moj sasiad urzadzi po raz 493726151 impreze w ciagu tygodnia, by go uciszyc! Moze w koncu moja trzyletnia coreczka przerazona hukiem i lomotem w takt muzyki lubudubu z gory przestanie zanoszac sie placzem krzyczec, mamusiu boje sie sasiadow!!!

  • Daria Daria I

    Już od dłuższego czasu marzy mi się udział w zajęciach typu fitness jump. Ruch to dla mnie odpoczynek psychiczny i fizyczny, taki zastrzyk z dużą dawką dobrego humoru. I to właśnie brak odpowiedniego obuwia jest powodem przez który nie uczestniczę w tych zajęciach, choć z miesiąca na miesiąc o tym myślę to.. fundusze roztapiają się szybko 🙂 druga para dla malucha, po wyjściu na spacer nie można go dogonić, ale żeby najpierw go namówić na samo wyjście – trzeba się namęczyć 🙂 kolorowe wygodne buty to z pewnością dobra zachęta 🙂

  • Za każdym razem to samo.

    Poszłam po obcas, bo – wiadomo – obcasem szyku łatwiej zadawać, a wróciłam z sukienką dla starszej.

    Wyskoczyłam po bluzkę, a okazało się, że słodkie bodziaki dla młodszych były akurat w promocji.

    Błyszczyk! Potrzebny mi błyszczyk. Oooo, lego! Biorę!

    A teraz będę twarda: idę po płaszcz i bez niego nie wracam. Łomatuchnojedyna! Na tę książkę dla starszej od miesięcy poluję!

    A może jakieś sportowe pantofle? Chyba już nawet na placu zabaw się połapali, że grandżowe dziury w tenisówkach wyszły z mody jakieś dwie dekady temu… Ale czekaj, czekaj. Co to? Butki rozmiar 20, dwie ostatnie sztuki? No przecież maluchy muszą się w stylowym obuwiu uczyć chodzić.

    Czy mi z tym źle? A skąd! Odkąd 3 lata temu zostałam mamą zyskałam nowy nawyk, który pielęgnuję każdego dnia – sprawianie radości bliskim, dostrzeganie ich potrzeb, spełnianie ich marzeń. Szczerbaty uśmiech potrafi ucieszyć bardziej niż ósma kurtka i dwunasta apaszka. I wiem, że nie jestem jedyną kobietą, której macierzyństwo odmieniło spojrzenie na świat.

    Dlatego też, chciałabym bardzo pomóc mojej kochanej niani, która każdego dnia pomaga mi dopieszczać moje dzieci, w spełnieniu marzeń jej dzieci, co niestety wskutek czynnika o tyleż prozaicznego, co istotnego – pieniędzy – jest poza zasięgiem jej możliwości. A jej dzieci, pozytywnie wokół sportu zakręcone, marzą właśnie o New Balance’ach.

  • Klaudia Majchrowska

    Nigdy nie byłam zwolenniczką aktywności fizycznej, z racji tego, że geny zapewniły mi bardzo szczupłą sylwetkę, unikałam wszelkiego ruchu jak ognia (no bo po co mam się ruszać, skoro nie mam żadnych zbędnych kilogramów?). Przez cały okres gimnazjum koleżanki z klasy dogryzały mi, że wyglądam jak wieszak, a w tajemnicy pociły się i trudziły aby zgubić zbędne kilogramy. Kiedy one wymyślały kolejne diety czy ćwiczenia ja siedziałam przed telewizorem jedząc kolejne opakowanie lodów, po cichu licząc, że przytyję i uwolnię się od ich złośliwych komentarzy. Na studiach odpuściłam i przestałam się przejmować moją wagą, ale dalej jadłam co popadło, bo skoro mogłam, to czemu nie miałam stołować się w fast foodach? Im byłam starsza, tym taki stan coraz bardziej mi się podobał. Miałam to, do czego inni dochodzili wielkim wysiłkiem i wyrzeczeniami- figurę! Nie musiałam co rano zwlekać się z łóżka, żeby pobiegać ani też nie musiałam wydawać kupy pieniędzy na karnety na siłownie. Marzenie! Po wielu latach zobojętnienia i alergii na wszelką aktywność fizyczną jestem wzorowym przykładem skinny fat- w ubraniu wyglądam super szczupło, jednak pod… moje ciało jest obwisłe i nieapetycznie wiotkie.
    Takie podejście do sportu, to także zasługa mojego taty po którym odziedziczyłam szybką przemianę materii i… lenistwo. Od kiedy pamiętam, to zawsze mama namawiała wszystkich nas na spacery, jazdę rowerem czy basen, jednak spotykała się z odmową i śmiechem. Teraz już wiem, że mama miała racje. Myślę, że wygrana w konkursie pozwoli mi na rozpoczęcie nowego,aktywnego życia, a mama wybaczy mi moje podejście.
    I razem będziemy mogły być aktywne… i zdrowe! 🙂

  • Patrycja☺

    Bardzo ciekawy i fajny tekst😆😆.
    Jako, że nie pisze, że w konkursie musi wziąć udział rodzic biorę udział ja jako dziecko.
    Bardzo chciałabym bym wygrać buty New Balance w konkursie, ponieważ są bardzo fajne oraz wygodne (mam już jeden i ćwczę w nich na wf więc wiem 😉) i chętnie bym z mamą takie przygarnęła. Zauważyłam też, że problem z aktywnością mają nie tylko dzieci lecz także dużo dorosłych. Moja mama nie ma za bardzo czasu lecz jak byśmy wygrały takie fajne i wygodne buty zmusiłabym ją chociaż do odrobiny aktywności, chodźby do wieczornego wyjścia na spacer/rower 😉😉. Ogólnie według mnie New balance są jednymi z najwygodnieszych butów oraz idealnych na wyjście na rower🚴. Teraz tylko pozostało mi czekać na wyniki ☺. Pozdrawiam serdecznie.

  • Aga

    Jaaa… nie mam dzieci. Ale mam ogromne, ogromne serce, które zaczęło intensywnie przygotowywać się do decyzji o posiadaniu małej kopii nas dwoje. Jeszcze rok temu byłam zasiedziałą osobą. Tzn. ruszałam się zawsze, zawsze uwielbiałam aktywny wypoczynek, ale oprócz dobrej zabawy nie przyświecał mu żaden cel. Wszystko zmieniło się wtedy gdy moje myśli zaczęły wędrować w stronę założenia rodziny. I powiem Wam dziewczyny, że chyba w życiu nie byłam tak silna jak teraz, właśnie z tym celem, który mi od miesięcy przyświeca. BYĆ ZDROWYM, być zdrowym nie tylko dla siebie. Myślę o stworzeniu miejsca gdzie nasz maluch będzie czuł się dobrze, będzie razem ze mną czerpał naturalne witaminy i zdrowy ruch. I to jak restrykcyjna stałam się sama dla siebie, jak bardzo ćwiczę swoją wolę, uczę się nowych kulinarnych zwyczajów, tyle ile w ostatnim czasie odkryłam „NOWYCH” warzyw – wiem tylko ja. I powiem więcej – jest mi z tym wspaniale! Jeżeli sam plan posiadania dziecka działa na mnie tak motywująco, to jak podziała już jego posiadanie? Chyba powinnam się bać! 🙂 😉 Tak czy inaczej sportowe buty New Balance będą dla mnie i mojego męża idealnym uzupełnieniem naszego zdrowego życia. Zdrowego życia dla nas samych i kogoś bliskiego, o którym już tak bardzo marzymy 🙂

  • Olga

    A ja powiem krótko:

  • Asia

    Post bardzo cenny dla rodziców i przyszłych rodziców, ale nie tylko. Ja zabiorę głos jako dziecko, młody dorosły zatroskany stanem (braku) aktywności w mojej rodzinie. Ja i mój Brat dorastaliśmy jako grubaski a za ruch zabraliśmy się sami, kiedy obudziła sie w nas świadomość, że poza tym, że to nieładne (wiadomo – dzieciaki są szczere), to także wpływa na samopoczucie i zdrowie. Rodzice raczej nas do tego nie motywowali, nie zauważali, że źle się odżywiają a my razem z nimi. Sami także niewiele się ruszają, ale najbardziej martwi mnie zasiedziały tryb życia Mamy, która odważyła się zmieniać pracę w ostatnich latach 3 razy! (obecnie jest po 50.), na taką, która niestety wiąże się z wielogodzinnym siedzeniem przy komputerze. Także pewna sytuacja, która spotkała moją Rodzinę i odejście Babci spowodowały stresy, pewną demotywację i od tego czasu dość dużo przytyła, tak naprawdę nie wiem ile bo nie chce się przyznać. Wcześniej miała już kilka nadprogramowych kilogramów, a jest to widoczna zmiana… Staram się wpłynąć chociaż na nawyki żywieniowe obojga Rodziców, bo wcinają ewidentnie za dużo słodyczy a za mało warzyw 😉 i tak na oko zjadają więcej kalorii niż zużywają, co dość oczywiste przy następującym rozkładzie dnia, zwłaszcza Mamy: pobudka – szybkie śniadanie – samochód – praca – samochód – dom – jeszcze trochę pracy przed komputerem – wypoczynek na kanapie. Pomyślałam, że wraz ze zbliżającą się wiosną może uda się Mamę namówić na rower z sąsiadkami, jakiś fitness albo na spacery, ale do tego chyba potrzebny by był motywator :). Ja nie mieszkam na stałe w domu żeby ją wyciągnąć, ale piękne buty mogłyby pomóc – przecież fajnie by się było w nich pokazać – kobiety rozumieją :). Miała kilka podejść do jazdy na rowerku stacjonarnym, ale szybko się nudziła, więc czas na wyjście z domu! Działamy wspólnie z Bratem, bo martwimy się o konsekwencje zdrowotne już rozwiniętej otyłości (tak wynika z policzonego BMI). Dodatkowo ja studiuję medycynę, więc dość często widzę jakie to zagrożenie, ale dopóki nic się – ODPUKAĆ – nie dzieje, moja Mama niewiele sobie robi z łagodnych ostrzeżeń, tłumaczenia czy nawet gróźb (każdy sposób, który mógł być potencjalnie skuteczny został wypróbowany 😉 ).
    Otrzymuje ogromne wsparcie od moich Rodziców i bardzo chcę im pomóc, bo zależy mi na tym by jak najdłużej byli zdrowi ale już kończą mi się pomysły jak zadziałać na Mamę. Bardzo bym chciała wygrać buty dla Niej i dla mnie. Ja ćwiczę na ogół w domu/w mieszkaniu w mieście, w którym studiuję i staram się wychodzić dość często na basen, a ponadto przemierzam dwa moje miasta pieszo robiąc nieraz nienajgorsze kilometrówki, dlatego chętnie przygarnęłabym jakieś wygodne i ładne buty na ten nowy sezon, żeby spoglądały spod łóżka z wyrzutem kiedy utknę znów nad jakąś wielką księgą i zapomnę o codziennej dawcę ruchu. New Balance jest marką, której jeszcze nigdy nie nosiłam, a od jakiegoś czasu mam na oku – to dobra szansa by wypróbować buty z eNką.
    Wow ale się rozpisałam 😀 pozdrawiam Cię Nishko i gratuluję! Życzę by dzidziuś rozwijał się zdrowo 🙂

  • pidżamowa

    Ja też się wyłamię, bo męża ani dzieci jeszcze nie mam, ale mam za to najlepszą na świecie młodszą siostrę, która zawsze chce mieć i robić wszystko to co ja (może z Twoimi córkami jest podobnie ;))! Ola ma trampki, Malwinka też chce mieć trampki, Ola jeździ na rowerze to Malwinka też chce z nią jeździć i tak w koło Macieju. Kiedyś mnie to irytowało, ale teraz kiedy mam te 25 lat, a moja młodsza te swoje 12, to uważam to za niezwykle urocze i chciałabym ten magiczny czas przeciągnąć w nieskończoność. Łatwo się domyślić, że Młoda zwariowałaby ze szczęścia nosząc takie same New Balansy jak ja 🙂 A dobre nawyki? Tutaj przydałoby się, żeby odwrócić role, żebym to ja została „papugą” młodszej. Malwina tańczy, wspina się po drabinkach, jeździ na rowerze i deskorolce i najchętniej robiłaby to wszystko ze swoją starszą, leniwą ciut siostrą. Niniejszym obiecuję, że jeśli wygram dla naszego duetu buty, to pomnożę dziecięce szczęście i zacznę jej towarzyszyć w sportowych szaleństwach… pół godzinki dziennie, tak na początek 😉

  • Marta Kazior-Grąbczewska

    Po co mi te buty? Aby wybiegać w NB negatywne emocje i stresy, a zastąpić je endorfinami!
    Moim marzeniem jest, aby wyciągnąć mojego męża z domu. Udaje mi się czasami uprosić, aby przybył na metę, gdy startuję w zawodach biegowych, ale chciałabym, aby póki jest młody – zaczął uprawiać jakiś sport – a najlepiej – bieganie ze mną. Dwie pary NB byłyby pretekstem i powodem do wybiegnięcia z domu, może jakaś biegowa randka? Więc chciałabym je wygrać – aby częściej wychodzić i zdrowszym, aktywniejszym być. Dzieciaki widząc nas szczęśliwszych pewno też poproszą o takie buty – to im kupimy 😉

  • Ula

    To ja spróbuję sił i zagram o buty dla siebie i mojego przybranego dziecka, to znaczy dla siostrzenicy, więc w sumie jak moje 🙂 Napisałabym, że ze sportów najbardziej lubię leżenie na kanapie, ale to nieprawda. Leżenie jest na drugim miejscu 😉 Najbardziej lubię spacery, a dokładnie szybki marsz. Korzeniowskim nie zostanę, ale ten rodzaj ruchu daje mi najwięcej satysfakcji. Siostrzenicy do ruchu namawiać nie trzeba. Póki co, jeśli chodzi o bycie na powietrzu, trwa faza na „zostańmy jeszcze”. I dobrze. Bardzo dobrze. To właśnie chcemy z siostrą u niej utrwalać. Za siostrzenicą i tak nie nadążę, ale chciałabym częściej i regularniej uskuteczniać moje marszo-chody. W takich super kolorowych butach New Balance to będzie jeszcze większa frajda, jak dla siostrzenicy tak i dla mnie. Nie wiem dla kogo większa 🙂 I wygoda jaka. O zadawaniu szyku nie wspomnę 😉 A że jestem rocznik 1981 to zjadane tabliczki czekolady same się nie spalą. Rozumiesz mnie Nishko, prawda? 🙂

  • Magda Oczkowska

    Hania jest trzylatką w różowych okularach. Właśnie zasnęła obok mnie. Dziś przez dwie godziny jeździła swoim rowerkiem biegowym. Pomyslicie, cóż w tym wyjątkowego. Ano wszystko, bo Hania ma dużą wadę wzroku i wbrew temu jest najbardziej ruchliwa istotą w naszej rodzinie i motywuje nas wszystkich. Marzą mi się takie pastelowe New Balance dla niej, pasujące do różowych oprawek.

  • Klaudia Papuga

    Mój mąż to straszny zwyrol. Leżałby przed telewizorem cały dzień (gdyby tylko mógł) gdy proponuje mu wspólne bieganie to ciagle ma wymówki. A to nie ma stroju odpowiedniego, a to butów…strój mam juz dla niego upatrzony zostały tylko butki i nie bedzie zmiłuj, w końcu ruszy swoje cztery literki😀😀😀🙊
    Klaudus33_18@o2.pl

  • Karo

    W prawdzie dzieci jeszcze nie mam, ale… jest młodszy brat 🙂 Swój tablet uwielbia, a mimo to do leniuchów nie należy. Kuba to bardzo aktywny 11 latek. Do szkoły jeździ autobusem, wstaje wcześnie- i nigdy nie narzeka. Po szkole wrzuca plecak do domu- dosłownie wrzuca otwierając tylko drzwi- i pędzi na podwórko. Zanim zje obiad i odrobi lekcje karmi psy i koty, a pózniej biegnie zajrzeć do reszty zwierząt- nawyk zaczerpnięty od rodziców mających gospodarstwo rolne. Wszedzie go pełno! Nowe buty nie musiałyby go mobilizować do ruchu, bo tego mu akurat nie brakuje, ale myślę, że byłyby świetną nagrodą za to co robi 🙂 Kolorowe New Balance’y umilałyby mu każdą chwilę na podwórku, a do ruchu zmotywowałyby mnie- starszą siostrę- studentkę, która niestety na codzień korzysta z wszelkiego rodzaju komunikacji miejskiej i zapomina o tym, że czasem warto wyjść z mieszkania 10 minut wcześniej i wybrać spacer, a nawet rower- zamiast autobusu 🙂
    Pozdrawiam, Karolina

  • Iwona

    U mnie jest jeszcze inaczej. Jestem bardzo aktywną osobą, dużo biegam, staram się zdrowo odżywiać. Myślimy o dziecku i ten stan chciałabym przywitać w jak najlepszej formie 🙂 Ale tak bardzo brakuje mi towarzystwa na treningach! Marzę, by dołączył do mnie mój mąż, abyśmy razem mogli pokonywać kolejne kilometry, a nawyk biegania pozostał zamiast siedzenia w domu. Może w naszej rodzinie wychowamy maratończyka lub sprintera 🙂 ? Nowe buty byłyby początkiem Nowego Nawyku 🙂

    • Damian

      Niech będzie, umowa stoi. Jeśli wygramy buty, zabieram się za bieganie razem z żoną i za małego maratończyka 😉 Nasze stopy czekają na wyzwanie!

  • VERA

    Pani bloga odkryłam niedawno, ale muszę przyznać, że wiele tematów jest bardzo ciekawych, także dla mnie – 16 latki – mogę wynieść z niego wiele ciekawych lekcji i inspiracji. Jedna z nich odnalazłam właśnie w tym wpisie. Zainspirowała mnie Pani do zmiany. Musze przyznać, że nigdy nie garnęłam się do sportu, w końcu jestem szczupła, wiec po co? Ale chyba czas coś zmienić, bo moja mama także wychodziła z tego założenia i teraz mimo,że kiedyś ważyła 50 kg, to boryka się z dużą nadwagą. Chciałabym wygrać te buty dla mnie i dla niej, abyśmy obie zastąpiły złe nawyki w naszej rodzinie (siedzenie przed TV) tymi zdrowymi – rodzinnymi spacerami. Moja mama na pewno by się ucieszyła, bo w końcu dostałby motywacji, żeby zacząć walkę o siebie, wychowuje nasza czwórkę sama i na pewno domyśla się Pani, że czasu dla siebie ma mało, nie mówiąc o zadbaniu o swoje potrzeby, choćby kupno fajnych butów. Dla mnie byłaby to motywacja, aby choćby 2-3 razy w tygodniu wychodzić ze starszym rodzeństwem i nasza 3 letnia księżniczką pospacerować i dać odpocząć mamie, która tego potrzebuje. Dziękuję za wszystkie inspirujące wpisy i za ten także – mam nadzieję,że uda nam się wprowadzić zdrowe nawyki 😉

  • Ola Piątkowska

    Więc u nas to tak było, jest i będzie… Matka (znaczy ja, żona)- Kanapowiec-Leniwiec, Ojciec (znaczy on, mąż)-Kanapowiec- Leniwiec i Dziecko, Syn, Kostek Kanapowiec- Leniwiec. Rodzice (znaczy ja matka, żona i on ojciec, mąż) zadziwieni: dlaczego? Po kim? Jak to się stało? Na szczęście ja (matka, żona, ona) poszłam po rozum do głowy i nastąpiło co nastąpiło:
    1. Telewizor z mieszkania usunięto
    2. Spacer: poniedziałek, środa, piątek, forma dowolna: nogi, rower, hulajnoga
    3. Wtorek i czwartek piłka nożna
    4. Sobota moczenie w basenie
    5. Niedziela Kanapowce- Leniwce w lesie.
    I nie ma, że boli, że wieje, że nie chcę!
    A po co nam New Balance? Bo gdyby tak jednak dnia pewnego, mrocznego by się zachciało trochę odpuścić, zgnuśnieć, oszukać to one, te New Balance będą krzyczały z przedpokoju swoimi soczystymi barwami: Come one Mumy! Move your… family! Także tak, liczymy na nie! 😋

  • magda-lenka

    Kochana Nishko trafiłaś z tym wpisem w dziesiątkę! Uwielbiam się ruszać, sport kocham miłością najpierwszą 🙂 Ale zacznę od początku. Jestem mamą 2,5 letniego synka- wystaranego i wywalczonego:D Moja ciąża nie była dla mnie ani łatwym, ani przyjemnym okresem. Całe 9 miesięcy strach o to maleństwo, od 5 mc-a nakaz polegiwania, zero biegania, pływania, jogi czy czegokolwiek. Zbyt duże ryzyko przedwczesnego porodu. Ja- dziewczyna, która zawsze miała 100 pomysłów na minutę, która codziennie biegała, maszerowała, jeździła na rowerze a w weekendy wspinała się po górach- zostałam pozbawiona powietrza ( bo tym dla mnie jest ruch). Z miłości do mojego nienarodzonego synka przeleżałam ciążę. I również z miłości do Niego, ale też do sportu i miłości własnej :), po porodzie ruszyłam z podwójnym zapałem. Najpierw dłuuuugie marsze z wózkiem, później, gdy młodzież zaczęła samodzielnie siedzieć- rower z fotelikiem mocowanym z przodu do ramy- i jeździliśmy codziennie po 20-30 km. w okresie od kwietnia do października. Teraz mały śmiga na swoim rowerku bez pedałów a ja wyciskam siódme poty biegając i trenując na siłowni. Szykuję się do półmaratonu 🙂 Także sama widzisz- Dziecię zdziera buty na swoim rowerku, ja biegając 🙂 No nowe buty byłyby , jak znalazł :*

  • Agi

    Chciałabym bardzo wygrać te buty dla siebie i swojej młodszej siostry, której od zawsze matkowałam (czasem mówi nawet, że jestem najsurowszym z jej trojga rodziców ;). Odkąd zaczęłam ćwiczyć i ruszać się na powietrzu, chciałam wyciągnąć z domu moją siostrę. Niestety z miernym skutkiem. Moja siostra spędza mnóstwo swojego wolnego czasu przed ekranem komputera i telefonu, a jej główną aktywnością stało się klikanie w klawisze. Wydaje mi się, że traci dużo endorfin, które mogłaby zyskać dzięki ćwiczeniom na świeżym powietrzu. Wygrana w tym konkursie pozwoliłaby mi i mojej siostrze nie tylko wyrobić zdrowy nawyk (a myślę, że piękne, kolorowe buty new balance będą świetną motywacją dla nastolatki), ale też wzmocnić nasze siostrzane więzi i spędzić razem czas. Pozdrawiam, Agi!

  • barbara kwiecien

    Ostatnio z przerażeniem zauważyłam, że moja Alicja strasznie sie rozleniwiła i nie lubi spacerów.To straszne bo zawsze dużo spacerowałyśmy, codziennie przynajmniej dwie godziny. Może to przez częste przedszkolne choroby? A skoro nowe kalosze sprawiły, że chętnie wychodzi i skacze po kałużach, to kto wie co sprawiłoby kolorowe sportowe obuwie? 😉

  • Katjushka

    Podobno jedna jaskółka wiosny nie czyni, za to para nowych wiosennych butów…. jak najbardziej :)! To mój coroczny rytuał zaklinania wiosny, a ponieważ urodziny mam 16 marca (!) zawsze o tej porze mam doskonały pretekst na umilenie sobie tego dnia. W tym roku mógłby być milszy o dzielenie tej radości z moją 8 letnią córką (wielką miłośniczką sportu oraz butów) oraz o beztroskie dylematy jakimi barwami butów New Balance przywitać wiosnę. Pominę w tym komentarzu to co oczywiste, czyli aktywność fizyczną …pozdrawiam wiosennie

  • Matylda Jasmin

    Chciałabym owszem buty owe, bo moje już ledwie zipią. Wychodzę codziennie na min. 2h niezależnie od pogody i tego,czy Bestia w przedszkolu miała wychodne. Jednak nie to chciałam i nie dlatego tu zaglądam. Lubię Nishkowe humoru poczucie a nigdy chyba wyrazu temu nie dałam. Więc daję. Sobie podczytuję.

  • Natalia R.

    Moja sytuacja jest trochę inna. Nie mam dzieci. W najbliższym czasie nie zamierzam ich mieć. Myślę jednak, że mnie zrozumiecie. Mam dopiero 17 lat. Od kiedy mój tata został zmuszony zamknąć firmę, przez co także mama musiała podjąć pracę na pełen etat, zajmuje się moją siedmioletnią siostrą. Ona to istny wulkan energii – potrafi skakać i tańczyć całymi dniami. Ja to już niekoniecznie. Wolę wieczór z książką niż na bieżni. Jednakże od czasu do czasu lubię wyjść na rower lub rolki. Od niedawna mam taką dogodność, że mogę korzystać ze ścieżki rowerowej, która powstała nieopodal. Sama jednak nie mogę wychodzić, bo ktoś musi być z moją siostrą. Rodzice nigdy nie uczyli jej jeździć na rowerze, o rolkach już nie wspominając. Kiedy ja zaczęłam, to okazało się, że jest zbyt strachliwa. Staramy się z tym walczyć, ale skutki są raczej mizerne. Ostatnio jednak znalazłyśmy dobry kompromis – hulajnoga. Ona ma taką małą, a ja dużą – jak to mówi młoda – dorosłą. Po tegorocznej, „srogiej” zimie, zaczęłyśmy często przemierzać szlaki owej ścieżki rowerowej. Na hulajnogach. Aktywnie spędzamy czas, ona jest szczęśliwa, a mi nawet udało się zrzucić trochę zbędnych kilogramów. W czym tkwi problem? Otóż nasze buty po kilku takich przejażdżkach zaczęły protestować. Cóż się dziwić, to zwykłe trampki z hipermarketu. Myślę, że buty New Balance wytrzymałyby więcej takich szalonych wypadów. Właśnie dlatego chciałabym je wygrać. Żeby nasze wypady stały się wolne od trosk o obuwie, a pełne radości i satysfakcji, z kolejnych przebytych kilometrów. Ale przede wszystkich z czasu spędzonego razem, gdyż każdego dnia na nowo doświadczam tego, że w rodzeństwie jest siła.

  • magdalena

    Droga Nishko , a mnie do ruchu mobilizuje moje córka Daria. Dzięki niej i jej uwielbieniu do gimnastyki ,zaczęłam ćwiczyć z nią w domu. Najpierw najprostrze ćwiczenia , a teraz zaczynamy biegać. To ona mówi do mnie ” mama wstawaj ćwiczymy” ,a widząc jej zapał i radość nie ma możliwości powiedzieć, że mi się nie chce 🙂 I właśnie coraz częściej mi się chce ćwiczyć 🙂 a jej radość z biegania razem jest bezcenna. Od września idzie do szkoły sportowej i wiem ,że to bardzo dobra decyzja. Więc droga Nishko, prosimy o buty dla nas, żeby jeszcze fajniej się biegało 🙂 Pozdrawiamy 🙂

  • magdalena

    Droga Nishko dla mnie mobilizacją do ruszania się jest moja córka Daria ,która uwielbia gimnastyke. Najpierw zaczynaliśmy od najprostszych ćwiczeń w domu, a teraz zaczynamy biegać. Radość dziecka gdy biegamy jest bezcenna i nie sposób się nie ruszać gdy dziecko woła „wstawaj mama, ćwiczymy!” 🙂 A od września idzie do szkoły sportowej i wiem że jest to dobra decyzja. Droga Nishko, prosimy o buty do biegania, żeby radość była jeszcze większa:-) Pozdrawiamy 🙂

  • Renata Szczepaniak

    Jak ważny jest ruch w naszym życiu odkrywam dopiero teraz, w wieku dorosłym. Wiem, bardzo późno :/. Wiadomo, jako dziecko byłam dość aktywna, ale później ta aktywność mocno ustała. Zaczęłam się więcej ruszać dopiero, kiedy mój synek zaczął chodzić. A raczej biegać. Bo on jak zaczął się samodzielnie poruszać to od razu poruszał się biegiem, tak mu zostało do dziś chociaż skończył 4 lata :). Tak więc ruch przy tak energicznym dziecku jest nieunikniony – na szczęście! Miesiąc temu zostałam mamą po raz drugi i bardzo szybko wróciłam do formy sprzed ciąży. Oboje z mężem planujemy ruszać się jeszcze więcej, bo chcemy zaszczepić w dzieciach zdrowy i aktywny tryb życia – we mnie tego nie zaszczepiono i musiałam do tego dojść sama. Sportowe i wygodne obuwie z pewnością nam to ułatwi, ale nie zrobi niczego za nas. Coś o tym wiem, ubiegłej wiosny kupiłam swoje pierwsze New Balance ;). Teraz chciałabym parę dla męża i aktywnego 4 latka. Najbliższa wiosna będzie nasza!!! :):):)

  • Karolina

    W kwietniu zostaniemy pierwszy raz rodzicami. Niestety ostatnie tygodnie ciazy spędzam w łóżku, a kondycja słaba. Także zestaw przydałby się na pierwsze spacery oraz treningi z mężem :)) motywacja byłaby jeszcze większa. Pozdrawiam ciepło 🙂

  • Katarzyna Smycz

    Jak buty New Balans mogły by zmienić nasze rodzinne nawyki..? a tak, że codziennie rano kiedy partner z synem idą biegać i namawiają mnie na towarzystwo nie miałabym już pretekstu „nie mam odpowiednich butów!” i poszłabym z nimi 😉

  • Dorota Dorota

    Dlaczego chciałabym wygrać buty New Balance dla siebie i córki? Otóż w naszym przypadku odpowiedź jest prosta. Za moją córką ciężko nadążyć. Zdecydowanie wdała się w swojego tatę, który biega, jeździł swego czasu na nartach, macha kończynami na siłowni. Córka nasza pierworodna czteroletnia nie potrafi nawet na chwilę zatrzymać się w miejscu, wieczorami jak już z nudów zjada kredki często mówi „mamo, chodźmy się wybiegać”. Mama niestety nie ma tyle zapału do sportu i cały czas siebie przekonuje, że „zapał na pewno pojawi się lada moment”… Ale zamiast tego pojawia się wymówka pod tytułem „nie mam butów do biegania”. Szlag… dwoje dzieci na karku, wiosna się zbliża, trzydziecha również, a ja dalej niczym ten leniwiec zwisający z gałęzi . Kilka razy nawet próbowałam się z córą „wybiegać” (co zresztą było moim pomysłem na zbuntowaną czterolatkę), ale bez porządnych butów nie da się, no każdy przyzna mi rację… A jak już je założę to w końcu będę super mamą dla moich dzieci, mamą, która jak w piosence „biega, skaka, lata, pływa, w tańcu, w ruchu wypoczywa”. Tylko co będzie jak moja mała buntowniczka założy swoją parę? Czy w ogóle kiedykolwiek ją dogonię? Należałoby się przekonać… 🙂

  • madzia

    Chciała bym wygrać te buty by biegać zacząć już dziś, a nie jak zwykle od jutra 🙂

  • Moja półtoraroczna córka od 8 miesięcy towarzyszy mi na fitnesie dla mam. O ile na początku głównie leżała na kocyku, o tyle teraz przysiady czy rozciąganie wykonuje razem ze mną 🙂 od wiosny chcę zacząć z nią ćwiczyć również w plenerze, będziemy do tego potrzebować porządnych butów sportowych. Czy ktoś jest w stanie sobie wyobrazić coś słodszego niż new balansy w rozmiarze 23? 😉

  • Jestem mamą 2 mega ruchliwych dziewczynek – 5 i 7 latki. W moim mieście od kilku lat cyklicznie odbywa się bardzo fajna impreza biegowa. Oprócz biegów dla dorosłych (5km i 10km) odbywają się biegi dla dzieci. Do zeszłego roku mój udział w tej imprezie ograniczał się do czuwania nad bezpieczeństwem biegaczy i udzielaniu pomocy meydcznej (taki mój zawód) no i oczywiście do kibicowania biegającym córkom. Podczas jednego z cykli starsza córka zapytała „mamo a dlaczego Ty z nami nie biegasz”? Zatkało mnie! Zrobiło mi się wstyd ale słowa te mnie tak zmotywowały, że dwa miesiące później biegłam na dystansie 5km a dziewczynki mi kibicowały! Dzięki córkom biegam w miarę regularnie (oj pilnują nnie, pilnują). W tym roku biegamy we trzy, we wszystkich edycjach MOSiR Gutwin Run. Buty… baaardzo nam się przydadzą! Szczególnie moim córkom.

  • Ula Onichimiuk

    Odkąd dowiedziałam się że będziemy mieli dzidziusia to całe moje życie stało się kolorowe jak marka New Balance :-)i chciałabym żeby mój synek swoje pierwsze kroki stawiał właśnie w tych butach, jestem pewna że zajdzie w nich daleko 😉

  • Razem z córą uradziłyśmy że na wiosnę się odmienimy. Nieco krągłe brzuszki porzucimy. Razem raźnie poćwiczymy. Mama młodej przykład da że jak się chce to się da. New Balance by się nam przydały byśmy wiekszą frajdę z tego miały. Motywacja x 100 gdy kolorowe buty na stopach są.

  • Klaudia Świerczyńska

    Moje chłopaki (5-cio i 6-cio latek), to istne torpedy. Energii mają niezliczone pokłady. Jakoś trzeba sobie radzić, aby odrobinę ich okiełznać, więc co roku na wiosnę mogą wybrać, jaki sprzęt sportowy im kupimy. Zazwyczaj pokonujemy tym sprzętem codzienną trasę do przedszkola. Dwa lata temu to były rowerki biegowe, rok temu hulajnogi, a w tym roku mamy plan kupić im rolki. Chłopaki robią wyścigi, dotleniają się, i do przedszkola wchodzą w świetnym humorze. Co ważne, ja śmigam za nimi truchcikiem, a przyznaję się, że bez mobilizacji trudno mi jest się zdecydować na bieganie, a tu biegnę, bo muszę 🙂 A w czym się najlepiej biega…? Wiadoma sprawa – New Balance 😉

  • Magdalena Sadowska

    Jestem w ciąży w tzn. dwupaku 😉 …i marzy mi się taki dwupaczek dla mnie i synka, aby pomógł mi w powrocie do formy z przed ciąży. Takie profesjonalne obuwie jak New Balance z pewnością będzie idealną motywacją do działania 🙂

  • RudaAga

    Tak bardzo, bardzo chciałabym napisać komentarz dający wygraną! Chciałabym mieć móc twórczą w sobie, żeby powalic innych uczestników konkursu i zgarnąć pary dwie lub cztery buty jak kto woli 😊 ale nie mam….. dlatego napiszę szczerą prawdę, jaką jest to, ze o NB marzę już dokładnie 14 miesięcy. I jak dotąd zawsze były potrzeby ważniejsze a moje ukochane buty szły na plan dalszy. W ubiegłym roku na 30 urodziny dostałam od męża rower w kolorze mięty, z krzesełkiem do wożenia syna mego Jana W. dwuletniego. I te New Balance byłyby wymarzone, wyczekane i idealne na rowerowe trasy Podkarpacia 🙂
    Pozdrawiamy serdecznie: Ruda Mama Aga, Jaś W. I nawet kibicujacy wygranej w konkursie, Pan Mąż 🙂

  • Dominika Piotrowska

    Chciałabym wygrać buty dla moich dwóch sióstr – bliźniaczek. W najbliższą sobotę obchodzą swoje 15. urodziny. Od małego były bardzo aktywne, uczęszczały na różne zajęcia ruchowe – taniec, basen, wspólnie uprawiałyśmy też różne sporty drużynowe. Pasja do sportu z wiekiem nie minęła, ale nawyki troszkę pozmieniały się, co zapewne ma też związek z tym, dość trudnym, wiekiem. Obserwuje je i widzę, że o wiele większą przyjemność czerpią z poobiedniego wylegiwania się w łóżku z smartfonami w rękach niż z jedynej formy sportu, z której nie zrezygnowały – tańca. Jako zwolenniczka ruchu w każdej formie a także najstarsza z pięcioosobowego rodzeństwa siostra (która powinna dawać dobry przykład), chciałabym to zmienić! Myślę, że buty NB znacznie ułatwiłiby mi przypomnienie moim siostrom, jak przyjemnie jest spędzić czas inaczej niż w pozycji horyzontanej 🙂
    A na zdjęciu właśnie moje siostry po jednym z występów tanecznych rok temu. Poniżej – mała wizualizacja wygranej 🙂

  • Izabela Przybyła

    Mój mąż dostał w pracy kilka miesięcy temu nagrodę pieniężną (za to, że jest wykładowcą o wielkim sercu)i zamarzył kupić sobie za nią właśnie buty New Balance, zapisać się na siłownię, zacząć jeździć na rowerze… dbać o siebie. Zepsuło się auto, przyszedł rachunek jeden, drugi… syn zachorował, lekarz, lekarstwa. Wiadomo, każdy tak ma, takie życie. Ale ja tak sobie myślę, że gdyby może te buty, coś by się zmieniło. Może to by był początek nowych nas. Ja od trzech lat siedzę w domu i wychowuję synów, jakoś też wielkiej motywacji do zrobienia czegoś z sobą nie mam…ale…Idzie wiosna, może w tych butach zaczęlibyśmy nowy etap naszego życia…nawet jeśli bez butów… To może dzięki temu co napisałaś się uda. Pozdrawiam

  • Ula

    Razem z 10 letnią córką zapraszamy New Balance na wakacje! plan niezwykły 🙂 W połowie lipca odwiedzimy Półwysep Helski i plażę między Kuźnicą a Jastarnią, będziemy wędrować codziennie do Juraty, aż na molo…wybierzemy się do Helu na Helu i pokażemy fokom zgrabne adidasy. W połowie sierpnia pojedziemy w Tatry do Murzasichla. Każdy górski dzień to wyzwanie: Sarnia Skała na rozgrzewkę, Rusinową Polanę i Gęsią Szyję zdobędziemy , w Dolinie Kościeliskiej odpoczniemy i na koniec na Małołączniak przez Przysłop Miętusi wejdziemy. Damy radę! W New Balansach bez problemu spełnimy nasze marzenia 🙂 Gorąco pozdrawiamy!

  • Iwonap

    23 grudnia na rowerze? Zdarza się 😀 Nasz 3,5 latek jest ciągle w ruchu, a my nie próbujemy go zatrzymać 🙂 Staramy się spędzać jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu, niezależnie od pogody. A nowe buciki? Nigdy nie za wiele 😀 W szczególności, kiedy służą do hamowania (hamulec ręczny jeszcze nie opanowany). Mam nadzieję, że przydadzą się też do biegania (na razie Synek jedzie rowerem, a my biegamy) – dlatego z ciekawością czekam na nowy tekst 😀

  • Wiola Seweryn

    Odkąd mój mały przedszkolak płci żeńskiej większość czasu spędza w przedszkolu, sporo się u nas zmieniło na gorsze;) na podwórko wychodzimy tylko w weekend, bo prawda jest taka, że w tygodniu, późnym popołudniem, po prostu nam się NIE CHCE..;( ubolewam. Czekam na wiosnę…Czekam aż krakowski smog pójdzie w cztery diabły i odetchniemy świeżym powietrzem! I wiecie co? W takich butach, ba! Nawet bez nich- to wezmę tą moją trzylatke i zrobimy sobie rajd po Ojcowskim Parku Narodowym i nawet wszystkie jaskinie zwiedzimy, ot co! Tak mnie natchnelas droga Nishko;*

  • TomTom

    Lista nawyków jednoczących najbliższych – proszę bardzo! A do każdego z nich wygodny but(y) jak znalazł, po to żeby postarać się utrzymywać dobrostan rodzinny w Równowadze wciąż i od Nowa. Prawdziwy New Balance;)
    1. Wspólny posiłek na rozmowy i śmiech – wiosną coraz częściej na świeżym powietrzu.
    2. Wspólna pasja – u nas to gry miejskie i terenowe z sukcesami:) Łażenie prawdziwie długodystansowe!
    3. Bez kłótni przy naszych dziewczynkach – jeśli już to w 4 oczy – but na nogę, świeże powietrze czeka żeby schłodzić emocje.
    4. Każdy ma prawo być wysłuchanym – bądźmy otwarci i elastyczni, rozluźnijmy zbyt ciasne sznurówki swojego JA – tak jak w….dobrych butach.
    5. Nie wrzeszczymy, szkoda strzępić języki na jazgot! Tylko spokój może nas uratować.
    6. Obietnice się spełnia – najczęściej związane z wyjściem gdzieś (zakupy, prezenty, kino, basen itp.). Jeśli się nie uda – nie
    bądźmy jak tępe trepy, bliskim należy się wyjaśnienie. Docenią.
    7. Tradycje rodzinne – spacery do babci i z babcią. To się celebruje:)
    Wszystko pięknie brzmi w teorii, ale niełatwa to i kręta droga. Banał, ale bez solidnych butów ani rusz!

  • Monika R

    Synio ma dopiero 11 miesięcy ale już zabiera się za chodzenie. Codziennie chodzimy na spacery, więc wygodne buty to olbrzymi plus i dodatkowy „wspomagacz” żeby unikać wymówek 🙂 Chcę w młodym wyrobić nawyk do aktywności fizycznej, nie chcę żeby to było coś na siłę ale wierzę, że skoro od małego nie będzie znał zalegania na kanapie w bezczynności, to spacery, jazda na rowerze i każdy ruch będzie dla niego czystą przyjemnością. Już niedługo matka będzie biegała za uciekającym synem, więc naszej dwójce przydadzą się wygodne buty.

  • Julka

    Dla mnie aktywność fizyczna to najlepszy rodzaj terapi 🙂 zmęczenie, endorfiny szaleją, spokojny umysł, problemy idą na dalszy plan. Złożyło sie tak, ze od 4 lat mam przerwę w pracy I niestety przerwę w aktywnosci fizycznej, która zawsze uwielbialam. Córcia ma 4 latka, synek skończył roczek, tato na kontrakcie 4 miesiac, poświęcenie dla dzieci, znajomym czasem opowiadam, ze wiem doskonale co czuje samotna matka. Nowe buty dla nas byłyby pretekstem to ruszenia tyłka z kanapy, bo troszkę z lenistwa odpuscilam.

  • Anna Marszałek

    Rano gimnastyka obowiązkowo,
    w południe na spacer, bo to bardzo zdrowo,
    po deserze ruszamy szare komórki
    i z zacięciem gramy w „fajowskie” planszowki,
    wieczorem pora na sportowo – rodzinne przytulanie,
    bo bez tego marne czeka nas spanie.
    Dodatkowo wyścigi na hulajnodze,
    w parku podskoki na jednej nodze,
    na czas liści zbieranie,
    i w piaskownicy zamków budowanie,
    poranne przebieżki z psem na smyczy,
    oj kto to wszystko jeszcze zliczy…
    Mama i tato dbają o moje dobre nawyki,
    Bo czym w dzieciństwie „nasiąkną” smyki,
    tym w wieku dorosłym „trącą” pozytywnie,
    I każdą chwilę spędzą aktywnie.
    Buty od New Balance byłyby świetną nagrodą, ale i motywacją,
    kolejnych wyzwań najlepsza aktywacją,
    I choć mam dopiero 2 latka z hakiem,
    Nie obchodzę się podróży smakiem,
    Wszędzie drepczę na nogach sama,
    już nawet wózek przestała pchać za mną mama 🙂
    Chciałbym chwycić moją malutką dlonią jej rękę,
    i w nowych butach poprowadzić ją nad rzekę,
    tam gdzie popołudniami rozmawiamy po naszemu z ptaszkami,
    mama uczy mnie puszczać kaczki kamyczkami,
    tato wszystko dzielnie fotografuje,
    pamiątkę piękną do albumu nam funduje.

    Hania , lat 2 + miesięcy 4 🙂

  • Ewelina

    Nishka z nieba mi spadasz z tym konkursem! Czaje sie na New Balance od miesiaca. A ze wkurza mnie juz ten brak slonca i zlosci mnie ze energia u mnie zbliza sie do konca chcialam wreszcie ruszyc szanowne 4 litery z kanapy i wziac sie za siebie bo psychicznie starzeje sie szybciej niz fizycznie. Ten siedzacy tryb zycia doprowadza mnie do szewskiej pasji i od Nowego Roku wciaz powtarzan sobie ze zaczynam sie ruszac. I co? Mamy marzec a ja 3 razy cwiczylam. Nie pomogla motywacja Chodakowskiej to moze buty od Nishki sprawia cuda. Wiem- wszystko zaczyna sie w glowie. Dlatego staram sie jak mantre powtarzac sobie ze ten ruch to nie tylko mi zrobi dobrze ale calej naszej rodzinie. Syn moj lat 6 uwielbia ksiazki o zwierzetach i czyta je juz sam. Pekam z dumy ale z drugiej strony kompletna z niego noga jesli chodzi o aktywnosc fizyczna. Potrafi przewrocic sie na prostej drodze. Postanowilam z tym skonczyc i juz wprowadzilam plan w zycie. Zaczelismy chodzic na basen, kupilam mu wreszcie rower i bedziemy sie uczyc jezdzic ( mam nadzieje, ze nie bedzie marudzil, ze trzeba pedalowac). Corki na szczescie nie trzeba przekonywac do ruchu- ja wrecz ciezko zatrzymac. Skacze, biega, wspina sie i do szczescia brakuje jej tylko sportowych slicznych rozowych New Balance z ktorymi pod pacha chciala ostatnio wyjsc ze sklepu. Gdybysmy wygrali buty to juz wymowek nie byloby zadnych. Przeciez nie moglibysmy pozwolic by buty sie marnowaly.Nie schodzily by z naszych stop- bysmy wciaz sie ruszali. W domu, czy w pracy, w miescie i na wsi, w gorach i nad morzem, w sloncu czy deszczu, na boisku, dzialce wszedzie moglibysmy w tych butach biegac, spacerowac. Wdychac powietrze i lapac promienie slonca i wreszcie dzieki New Balance zaczac nowe aktywne zycie.

  • Kaja Marchel

    Bo wspólne zdrowe nawyki to radość. To wspólny bieg pod wiatr i wystawianie piegów do słońca. To zabieranie deskorolki dziecku i cieszenie się jak wariat, że można pojeździć /i co z tego, że za mała?/. To wspólna wyprawa w góry i głośne przełykanie łez spowodowane widokiem, który nas poruszył. To trzymanie się za ręce, hasło: start i emocje związane z tym kto pierwszy dobiegnie/dojedzie/doczołga się do mety;). To smak pierwszych zwycięstw i porażek. To emocje, które łączą i których nikt nigdy nam nie zabierze.

  • Iza

    Nishko, ona bardzo potrzebuje porządnych butów do biegania. Długie dystanse to dla niej codzienność. Najpierw pędzi na pocztę, potem goni do apteki, w spożywczaku między półkami zbiera ostre zakręty, a w banku musi wystać swoje. I zawsze wtedy przypomina jej się, że powinna jeszcze wskoczyć do biblioteki żeby oddać tamte książki.
    Co drugi dzień leci na targowisko po świeże warzywa (tak, tak, znowu jest na diecie), a kilka razy w miesiącu biegnie na szybką kawę z przyjaciółką. – Przyjaźń przyjaźnią, ale trzeba jakoś wyglądać – myśli.
    A coś czujemy, że te czerwone New Balance w połączeniu z jej beżowym, dwuletnim trenczem bardzo się polubią.
    I dzięki nim wreszcie i my trochę odpoczniemy. Obiecujemy, że dbanie o nas stanie się jej najlepszym nawykiem,

    Z pozdrowieniami,
    Jej Stopy.

    Ps. Jej chrześniak jest już za duży na buty dla dzieci. Ale ma młodszą siostrę:)

  • Iza

    Nishko, ona bardzo potrzebuje porządnych butów do biegania. Długie dystanse to dla niej codzienność. Najpierw pędzi na pocztę, potem goni do apteki, w spożywczaku między półkami zbiera ostre zakręty, a w banku musi wystać swoje. I zawsze wtedy przypomina jej się, że powinna jeszcze wskoczyć do biblioteki żeby oddać tamte książki.
    Co drugi dzień leci na targowisko po świeże warzywa (tak, tak, znowu jest na diecie), a kilka razy w miesiącu biegnie na szybką kawę z koleżanką. Przyjaźń przyjaźnią, ale musi jakoś wyglądać więc po tym półmaratonie wbija nas bez litości w ciasne, twarde półbuty bo wydaje jej się, że tak się teraz chodzi.
    A my coś czujemy, że te czerwone New Balance w połączeniu z jej beżowym, dwuletnim trenczem bardzo się polubią, również na wieczornych wypadach. I że dzięki nim wreszcie trochę odpoczniemy.
    Obiecujemy, że dbanie o nas stanie się jej najlepszym nawykiem,

    Z pozdrowieniami,

    Jej Stopy.

    Ps. Jej chrześniak jest już za duży na buty dla dzieci. Ale ma młodszą siostrę:)

  • Justyna Pietrzak

    Jestem Justyna. Jestem podwójną mamą. Mam siedmiolatkę, Karolinę i trzymiesięcznego Leona. Jesteśmy aktywną rodziną. Ja do tej aktywności powoli wracam. Po długiej przerwie chcę znowu zacząć biegać. Tym razem nie sama. Mój mąż biega maratony. Dla mnie odpowiedniejsze są krótsze trasy. Zwłaszcza, że moim marzeniem jest, by dołączyła do mnie moja córka. Nie byłoby w tym kompletnie nic dziwnego i innego gdyby nie fakt, że Karola śmiga na wózku. Chcę, by wiedziała, że jej niepełnosprawność w niczym nie przeszkadza. Cudownie by było, gdybyśmy mogły zacząć od wspólnych zakupów w sklepie z butami 🙂 to, że dla Karoliny nogami są koła nie znaczy, że jej stopy nie powinny mieć świetnych, ślicznych, modnych i profesjonalnych New Balance 🙂 Pozdrawiamy serdecznie!

  • Asia

    Tata 7 marca skończył 60 lat, mamie za kilka miesięcy „stuknie” 58. W
    życiu nigdy nie mieli czasu na aktywność fizyczną. Gdy mieli po lat 30
    dużo pracowali, w końcu trzy córki, ciasne mieszkanie. Praca do późnych
    godzin nocnych, często też i w weekendy przyniosła efekty, cel został
    osiągnięty – dom kupiony. Ale przecież nowe auto też by się przydało,
    większy telewizor, nowy sprzęt grający….. Pannice rosną jak na
    drożdżach, kino, teatr, wakacje…. Wieczna pogoń za pieniądzem, brak
    czasu dla siebie i bliskich. Zaciskanie zębów, kiedyś będzie lepiej,
    damy radę, to przecież dla lepszego życia. Dzieci dawno już opuściły
    gniazdo domowe, jest więcej czasu dla siebie, ale brak chęci, zmęczenie
    życiem. Najłatwiej usiąść na kanapie z gazetą, bądź włączyć TV…
    Chciałabym by buty dostał tata i mama. Kupowałam już im płytki do
    ćwiczeń, namawiałam na wycieczki rowerowe, nordic walking. Bez skutku.
    Wnuk niedługo zacznie chodzić, zabawa z nim będzie wymagała więcej
    energii. Także muszą się wziąć za siebie i zacząć ćwiczyć 🙂

  • Paulina Jakubowska

    Po co nam 4 buty – to proste, by wzmacniać odporność. Po zimo-wiośnie i chorobowych maratonach wiemy już, że spacery i sport są niezbędne, choć nie zawsze możliwe, a czasem się po prostu nie chce. Plan na najbliższy czas jest taki, zmieniamy złe nawyki – biegamy i spacerujemy. Biegamy z przedszkola do domu, przez Stare Miasto, przez most, przez park, obok zoo, przez nasz plac zabaw aż pod dom. Z chwilą na ulubione naleśniki lub lody, z przerwą na placu zabaw lub na grę w piłkę. Odpuszczamy marudzenie, że zimno, że daleko, a marudzenia, że obuwie niewygodne oszczędzą nam buty New Balance. Omijamy zapchane tramwaje, ścisk i tłok. Co zyskujemy – raj dla stopy, czas na świeżym powietrzu, aktywny czas RAZEM. No i po ciuchu dodam, że dla rodzica niesie to jeszcze jeden plus – dotlenione, wybawione dziecko spokojnie zasypia wieczorem, już przy czytaniu pierwszej książki, a my mamy wieczór dla siebie (och wiem, że to trochę niepoprawne ;))

  • Aleksandra Wątroba

    Cześć 🙂 Jestem tu nowa, ale nadrobię jeszcze dziś wieczorem czytanie 🙂 Jestem mamą dwóch wspaniałych chłopców 7 latka i 1 latka 🙂 Ostatnio do swojego partnera mówiła: SŁUCHAJ MUSZĘ KUPIĆ NEW BALANCE! Dlaczego? Poprostu idzie wiosna i ja jako mama podjełam decyzję, że od teraz czyli od momentu poprawy pogody zaczynamy wychodzić na pole każdego dnia. Więc muszę mieć wygodne buty i takie które będą pasowały mi do wszystkiego. Do każdej mojej kreacji 😉 Chodzi o to, że moi chłopcy często chorują i pragnę wzmocnić ich odporność. W planie jest każdego dnia spacer minimum 1 godzinę. Do tego jak to z chłopakami bywa to moi mają energii za kilku. Starszy trenuje piłkę nożną, zamierzam go zapisać na basen. Myślę, że New Balance mimo iż na basen ich nie włoży to już idąc na niego mogłabym go nimi przekonać a to nam idzie opornie. Mogłabym powiedzieć: HEJ WKŁADAJ E-NKI I LECIMY NA BAS E-NKI 😉 Super artykuł! Dzieci muszą sie ruszać i uświadomiłaś mi to, że moi chłopcy skoro tacy energiczni to poprostu są zdrowi i muszą się wyszaleć, a ja czasem narzekam, że latają i za kazda minutą energii maja wiecej. Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia kazdej osobie w konkursie 🙂

  • Violetta Maksimowicz

    Mój świeżo upieczony roczniak rozpoczyna przygodę z hulajnoga 🙂 póki co ma siedzonko zamocowane i pełni funkcję rowerka do biegania. W domu radzi sobie świetnie a ze idzie wiosna i dni co raz ładniejsze to chcemy wyjść na podwórko 🙂 a do tego potrzeba nam sportowych lekkich bucikow jakimi są new balancy 🙂
    Pozdrawiam, Mama Zbysia

  • Anna Drzewiecka

    Całe szczęście, ze zdążyłam trafić na tego bloga i posta 🙂 może przyniesie mi to podwójne szczęście. Buty sa mega, wiele razy oglądałam je w sklepie, zastanawiając sie czy takie buty sa dla mnie. Czy moj styl i że w sumie fajnie byłoby spróbować coś zmienić w sobie. Mam dwuletnia córkę i w drodze synka. Nie nadążam za nią w zwykłych butach 🙂 new balance dodałyby powera i zmobilizowały na długie spacery!

  • Karolina Kuś

    Po ostatniej wizycie u lekarza dotarło do Średniego Syna, że pijemy wodę, mamy jeden dzień słodyczowy i dużo się ruszamy. I ruszyliśmy na częstsze wiosenne spacery. Buty wiosenne mamy na razie tylko dla Starszego Syna, na tą ulubiona górkę przydałyby się dla Średniego i Najmłodszego. Jak nie wygramy, przyjdzie chyba czekać na wypłatę 500+… A nie, wtedy to już sandałki.

  • Natalia K

    Ciągle tylko praca-dom…
    Na spacerze nie byłam od września!
    Aż wstyd się przyznać, ale dopiero Twój post uświadomił mi że najwyższy czas porzucić niewygodne pantofle.
    Myślę, że zmiana stylu na sportowo- elegancki, dobrze nam zrobi.
    Za oknem pierwsze promienie wiosennego słońca, zachęcają do aktywności na świeżym powietrzu. Sportowe, wygodne obuwie, z pewnością nam to umili. Moje córki ucieszą się, że matka odpuści ciągłą pracę i pobiega z nimi po parku.
    Czyżby New Blance miały moc zacieśniania więzi rodzinnych?
    Tak właśnie myślę.
    Mocy New Blance- przybywaj!

  • Olga Lipińska

    Na 9 kwietnia mam termin pierwszego w życiu PORODU, choć skrycie liczę, że zobaczymy się z Tymkiem szybciej 🙂 Na porodówce co prawda się nie przydadzą, ale po porodzie zamierzam wrócić do choć-trochę-sportowego trybu życia, a na początku mam nadzieję na długie i częste spacery z wózkiem.

    Jaki jest problem? W czasie ciąży urosła mi stopa i moje stare sportowe New Balance’y są za małe ;( Tymek za to będzie potrzebował najmniejszych i najsłodszych jakie istnieją. Dwie pary nowych sportowych butów byłyby świetnym i nietypowym prezentem na narodziny 🙂

  • Monika P.

    Dwójka mega aktywnych wspaniałych synów,ja mama aktywna jak tylko się da i tata którego do aktywności mobilizujemy..taka Nasza rodzinka😃 idzie wiosna,idzie lato coraz więcej aktywności na dworze. Dobrze mieć do tego dobre obuwie -New Balance-REWELACJA😃 wygodne,ładne,kolorowe…
    Aaa i najważniejsze. Jedno z postanowień noworocznych. We wrześniu chce wraz z synem wziąść udział w jednym z biegów ulicznych…z takimi butami nie będzie wymowek przed treningami 😉

  • Miło mi, jestem Paulina, największy leń tego świata. Aktywność fizyczna od dziecka była dla mnie horrorem. Jako mała, pulchna dziewczynka, z zazdrością patrzyłam na koleżanki, które wdzięcznie wykonywały m.in. skok przez kozła na wf-ie. Wiedziałam, że moja wersja skoku wywoła gromki śmiech całej sali i zwykle kończyło się na tym, że wciskałam kit. A to,że źle się czuje..że mnie noga boli. W liceum ciągnęłam na zwolnieniach od okulisty. Nikt NIGDY nie zachęcił mnie,bym spróbowała polubić się ze sportem.
    Dorosłam do tego…dopiero w tym roku! Jakiś czas temu zostawił mnie mąż. Zostałam sama z dwiema córeczkami. Miałam dość swojego wyglądu. Znajomi patrzyli na mnie z litością, bo przecież taka poszkodowana przez życie jestem. Do tego blada.. i nadal pulchna, bo te swoje smutki zagryzałam słodyczami.
    Na walentynki sprawiłam sobie prezent- są to niebieskie New Balance. Ręka mi drżała, gdy klikałam „zapłać”, bo przecież te dwie stówki mogły iść na coś dla córek. Płaszczyki bym im kupiła, legginsy nowe. Może jakiś zestaw ciastoliny? Tylko matka wie,że takie myśli potrafią skutecznie wybić z głowy zakup czegokolwiek dla SIEBIE SAMEJ.
    Uznałam,że czas najwyższy zadbać o tą bladą, pulchną Paulę. Pora wypędzić lenia, z którym pokochała się od czasów niemowlęcych. Kupiłam je i postawiłam na szafce, by czekały razem ze mną na wiosnę.

    Nie doczekały. Na dzień kobiet dostałam bowiem karnet na siłownię. CAŁODOBOWĄ. Z opieką dla dzieci. Żeby wymówek nie było, bo przecież królową wymówek jestem od zawsze. Zapakowałam sportowy strój i te moje niebieskie cacka. Pod pachę wzięłam obie córki i pojechałam wycisnąć z siebie siódme poty.

    Dwie godziny sprawiły, że powróciły mi chęci do życia. Przez dwie godziny użyłam tyle przekleństw ile znam, by w myślach zganić siebie za to, że sie tak zaniedbałam. W dwie godziny spaliłam pewnie ze dwieście kalorii, a moja satysfakcja wskoczyła na najwyższy poziom. Od tamtej pory jeżdżę tam codziennie. Ba, ja się zastanawiam, czy nie powinnam tam zamieszkać;) Moje córki uwielbiają panią „nianię”, która cierpliwie opiekuje się dziećmi ćwiczących mam. Nogami przebierają, gdy usłyszą, że pędzimy na siłownię. Tylko wiesz co? Na tych nóżkach brakuje pięknych bucików. Najlepiej takich jak ma mama. Przecież gdyby je dostały, zamiast wydawać grube miliony na obuwie wiosenne, mogłabym kupić DWUMIESIĘCZNY KARNET a w wakację zarzucić w końcu bikini! A one? Cóż, są na etapie: „chłonę jak gąbeczka”. Istnieje więc nadzieja, że podpatrując mnie, same uznają że sport jest świetny. A jaki to będzie „fejm”, gdy się w przedszkolu w takich samych butach pojawią… już to czuję!:)

  • Katarzyna

    Mam w domu ruchliwego rocznego brzdąca, który lada moment puści maminą rękę i wyruszy zwiedzać świat na nóżkach…oj będzie się wtedy działo! I będziemy potrzebować wygodnych butów, by codzienne spacery, na które chodzimy bez względu na pogodę, stały się jeszcze większą przyjemnością. A kolory New Balanców na pewno umilą mojemu niecierpliwemu Smykowi czas ubierania się.

  • Ewelina

    Dobre nawyki? Połączenia aktywności fizycznej i umysłowej. U nas przejawia się na wiele sposobów. Czy może być coś lepszego po długim spacerze lub w przerwie piłkarskiego meczu niż partyjka w scrabble albo gra w „państwa-miasta”? W naszym przypadku to jest wypróbowane i działa! A kolorowy i wygodny but zachęca do działania! I czas to przenieść na resztę rodziny!

  • kasiaddd

    Mój drogi mężu… Pewnie i tak tego nie przeczytasz bo masz swoje ważne sprawy… ale gdybyś jednak przeczytał to chciałabym żebyś wiedział ze nasze weekendy mogą wyglądać inaczej, lepiej, zdrowiej, radośniej. Możemy na tym zyskać i my i nasze dzieci. Możemy wszczepić w nie zdrowe nawyki nim będzie za późno. Mogą być zadowolone z czasu spędzanego z nami na świeżym powietrzu a my możemy na wieczór nie narzekać ze tu boli a tam stszyka. Wiem ze łatwiej usiąść na kanapie i mieć tysiąc wymówek żeby nie wyjść z domu. Ale chciałabym abyś miał już jedna wymówkę mniej i może Nishka mi w tym pomoże i już nie powiesz „No w takich butach przecież do lasu na spacer nie pójdę”.

  • Agnieszka

    To ja – jestem chuda, ale na brzuchu wciąż wisi flak, bo nie ruszam się aż tak.
    Jestem rak zodiakalny nieborak
    zaraz 30 stuknie od tak,
    a motywacji wciąż mi brak.
    Gdy namiętnie córkę karmiła, kilogramy w mig zrzuciłam,
    ale ale jest też tak, że moje ciało chętnie by w końcu pobiegało…
    Jakby tego było mało, mężowi po pojawieniu córki sporo się przybrało.
    Wciąż powtarza, że to tylko ciążowe kilogramy, ale ale są już z nami dłużej niż się spodziewamy.
    A nasza miłość zaczęła się przecież od biegania,
    Tak, tak! To buty mego lubego uratowały i maraton z nim przebiegały.
    Historia miłosna zaczęła się, tak, że założył się, że przebiegnie maraton, a jak?!
    Pływał, biegał i skakał i tak zgubił piwne kilogramy
    gdy dobił do 30 inaczej spojrzały na niego moje gały,
    i tak z przyjaźni stworzył się związek, małżeństwo… rodzina,
    a teraz znów walczymy z kilogramami, czy to nie jest kpina?
    Butów nam trzeba, bo to najlepsza motywacja, by ruszała się znów cała rodzina
    była zdrowa i szczęśliwa i nie tyła.

  • Magdalena

    To bardzo proste:) jak buty stałyby się pretekstem… Kazałabym posiadaczom nowych butów podpisać cyrograf ha ha ha. A tak poważnie to tylko umocniłoby w moich dzieciach naturalną ruchliwość. Nie pojmuję jak można dziecku dać przyzwolenie na rezygnację z WF -u bez powodu. Do ruszenia się z kanapy nie potrzebujemy nowego dresu, bielizny sportowej ani żadnych tego typu akcesoriów. Potrzeba dobrego przykładu. A nowe buty to bardzo dobra zachęta na początek dla tej pierwszej osoby, żeby pociągnęła innych za sobą, Nishka! pomóż zrobić nam ten pierwszy krok.

  • Aga

    W New Balance’ach-jasna sprawa!
    Zawsze przednia jest zabawa!

  • Paulina

    New Balance chcę ja i córa! Dlaczego, bo mąż uważa, że nieważne jaki but ma nas wprawić w ruch! Wiem, wiem dwie na jednego to banda łysego 🙂 A ja udowodnić z dzieckiem chcę, że w nowych butach w rowerowym maju do szkoły i do pracy nie będziemy na stand bay’u, tylko na dwóch kołach będziemy poruszać się! Jeśli mi nie wierzysz jak mój mąż niedowiarek to na instagramie wszystko będzie udokumentowane 🙂

  • Sylwia Pankowska

    Nie potrafię grać w konkursach, czuję się w takich sytuacjach trochę jak… żebrak ;P. Mimo wszystko podejmuję wyzwanie, bo gra jest warta świeczki 😉

    W naszym przypadku nowe pomykacze od New Balance nie staną się pretekstem do rozpoczęcia zdrowych nawyków. Nie nie. One będą służyły do kontynuacji tych obecnych, ponieważ jako wielka wyznawczyni pracy u podstaw, od urodzenia aktywnie spędzam z córką czas. W zależności od pory roku robimy absolutnie wszystko co jest możliwe. Dostosowujemy się do pory roku, bo żyjemy (i jemy) sezonowo:) Zimą sporty zimowe (+basen i judo, bo lubi), latem głównie rower, spacery, piłka, badminton, pływanie PODWÓRKO, wygłupy, posiłki na świeżym powietrzu, wycieczki, wszystko. Trochę aktywności w New Balance byśmy wykonały.
    Wspólne spędzanie czasu to połowa sukcesu. Dzieci uczą się od nas, patrząc na nas. Swoim codziennym zachowaniem oraz własnymi NAWYKAMI dajemy im przykład i nieświadomie kształtujemy te dobre. Toteż moje dziecię w ogóle nie dziwi jak rodzice idą wieczorem razem pobiegać (latem młoda jeśli ma takie życzenie jedzie obok na rowerze), albo gdy matka leci na zumbę, albo wspólnie z córką uprawia fitness w kuchni. Córka patrzy i też chce, bo to przecież fajne, bo matka się cieszy. Nie dziwi jej też kiedy pierwsze wiosenne podmuchy prowokują, że po powrocie z pracy pierwszymi słowami jakie ode mnie słyszy w domu są „chodź szybko idziemy na rower”!
    Ja nie chodziłam na wf. Od małego byłam na wyrost przez rodziców oceniana jako niesprawna fizycznie. Rozwiązaniem problemów (żeby przypadkiem się nie uszkodzić) było zwolnienie. A ja wierzyłam i uczyłam się, że aktywność fizyczna to kontuzje. Na szczęście mam swój rozum i oczywiście wszystko robię inaczej 😉 Bawimy się sportem. Sport to spędzanie wspólnie czasu, okazja do złapania kontaktu, do odetchnięcia i wyluzowania się. Jest dla mnie tak samo integralna częścią dnia jak jeden wspólny posiłek.

    Czytam Twojego bloga, ale nie jestem jednym z tych aktywnych komentatorów, ale skoro już się produkuję to napiszę po prostu, że lubię 😉 I cenię. Jest wiele pseudo-parentingowych blogów i matek, które powielają treści bez zrozumienia tematów. Fajnie, że Ci się chce 😉

  • ola

    A ja, jako dziecko, chciałabym wygrać buty New Balance od Nishki Balance dla siebie i swojej mamy. Mama moja mieszka pod miastem, ale za mało wybywa na spacery. A to za mało kalorii dzisiaj zjadła, żeby cokolwiek spalać, a to dom w Grabinie spłonął, a to mazurek świąteczny w styczniu jej się przypala – powodów wymyśli zawsze milion. Myślę, że gdy zobaczy kolorowe buty NB na ich stronie zapała miłością do proponowanych jej aktywności. No i do mnie, w końcu, po tylu latach! 😉

    A żeby nie było nudno, przytoczę kilka dialogów, które mogłyby się między mną i mamą wtedy wydarzyć:

    – Ciepło u nas w domu, mamo. Tata grzeje?
    – Tak, ciepło.
    – A nie przeszkadza wam z tatą już, że musicie jeść posiłki w kurtkach i rękawiczkach?
    – Nie, bo mam na nogach New Balance 376, te, co je u Nishki wygrałam.

    – Mamo?
    – Tak?
    – A kiedy ty się urodziłaś, to były już na świecie piekarniki, czy tylko piece kaflowe? Bo, wiesz, ja się tak ostatnio interesuję Średniowieczem.
    – Nie wiem, nie widziałam żadnego piekarnika przez swoje New Balance, z którymi chyba na nogach się urodziłam. Są takie wygodne!

    Kłótnia matki z córką:
    – Jak ci się coś nie podoba, to się ze mną rozwiedź!
    – Nie będę się z nikim rozwodziła, a już na pewno nie z tobą! Wygrywasz mi takie fajne buty u Nishki na blogu.

    Lotnisko. Mama i ja, podręczna torba, a w niej para butów New Balance „na drogę”.
    — Niestety musi pani otworzyć buty i spróbować — rzekł strażnik na wypadek gdyby okazało się, że jestem terrorystką.
    — Mhm, może jednak je wyrzucę, skoro pan taki nieugięty… — odparłam, odczuwszy groteskowość tej sytuacji: ludzie za mną niecierpliwie czekają na odprawę, a ja otwieram buty i je smakuję…
    — Przykro mi, ale takie przepisy – pan wzruszył ramionami.
    W tym momencie mama zaczęła lamentować na całą salę i błagać mężczyznę:
    — Proszę! Niech pan nie wyrzuca nam tych butów! To moje ukochane wygrane na blogu Nishki!

  • Hmm. Całe szczęście nigdy nie musiałam moich chłopaków namawiać do ruchu. Nie ważne czy słońce, deszcz, śnieg, mróz spacer jest obowiązkowy. Najpierw ze mną, teraz częściej sami ale zawsze patrzą, żeby prysnąć na podwòrko. Cieszy mnie to. Czasami mam wrażenie, że oni działają na baterie słoneczne. Starszy 10 razy w-f tygodniowo i 3 razy w tygodniu treningi, młodszy standardowo 3 razy w-f, raz basen i również 3 razy treningi. Do tego zawsze wędrujemy wszędzie na nogach, matka ma chorobę lokomocyjną, ale o tym sza. Efektem tego wszystkiego jest , nie chwaląc się, nadprzeciętna wytrzymałość moich dzieci, prosta sylwetka i zniszczone buty ;), dlatego też chciałabym dla nich wygrać New Balance, zwłaszcza że już od jakiegoś czasu męczą mnie właśnie o takie buty. :). Tak nieśmiało napomknę, że zaraz są ich urodziny. Prezent byłby jak talala i pełnia szczęścia moich dzieci 😉

  • DK

    ~W wieku siedmiu a może ośmiu lat miałam ogromną manię szperania po wszelkich szafkach, szufladach i innych zakamarkach, które znajdowały się w moim domu. Często zaglądałam w tamte miejsca, gdyż za każdym razem miałam nadzieję, że znajdę w nich coś nowego… niestety poszukiwania prowadzone były na próżno :/ Dodatkowo niektóre miejsca znajdowały się wciąż poza moim zasięgiem i nawet fotel czy najwyższe krzesło w calutkim domu nie ratowały sprawy. W życiu tak jest, że dzieci dorastają… ja przyznam, że też troszkę podrosłam i dotąd nieosiągalne stało się możliwe. Wreszcie odkryłam skarby trzymane na najwyższej półce w szafie mamy. Oprócz paru nieinteresujących rzeczy znalazłam szare, trochę zakurzone pudełko…ogólnie też mało interesujące. Lecz gdy je otworzyłam… ohhh zobaczyłam najpiękniejsze buty pod słońcem <3 I były to właśnie NEWSY… oczywiście nie powiedziałam mamie o moim odkryciu i od czasu do czasu sięgałam po nie i biegałam w nich po domu. Hmmm jak to delikatnie powiedzieć… moje "bieganie" źle skończyło się dla ukochanych butów mamy :/ Farbki i białe buty to nie jest dobre połączenie … noo teraz to już to wiem, ale wtedy … Mama była ogromnie smutna i z przykrością stwierdzę, że do tej pory nie odzyskała butów(oczywiście w nowej wersji bo tamta jest już nieużyteczna) Czytając ten post odzyskałam wiarę w to, że może się to zmienić <3 Mama na razie nic nie wie, ponieważ nie chcę jej robić nadziei, ale wierzę w to, że jej marzenie się spełni. Od jakiegoś czasu zaczęłyśmy chodzić na ćwiczenia fitness i nawet ostatnio powiedziała mi coś w stylu… "Ohh te ćwiczenia są boskie, ale byłyby jeszcze lepsze gdybym na nogach miała moje NIUSY" Ponoć marzenia się spełniają…~

  • Anna Smykowska

    Nadchodzi (N) wiosna, a ja stanęłam przed lustrem i oczom nie wierzę. Spojrzałam nie tak powierzchownie jak przed wyjściem sprawdzając fryzurę, a w głąb siebie. Oczy zmeczone, skóra szara i jakby zmarszczek więcej. Jestem spragniona zmian, a zwłaszcza zmiany nawyków. Tekst powyżej jest o mnie, za dużo cukru, za dużo siedzenia. Dojrzałam do tych zmian, do ruchu, warzyw zamiast słodyczy. Chce to również zaszczepić w dzieciach, zwłaszcza w starszym Synu. A przykład idzie z góry. Jakby przy okazji znalazły się New Balance to motywacja dla mojego dziecka będzie tym większa, a ja nie będę miała już wymówki, że nie mam butów do chodzenia i jazdy na rowerze.

  • Karolina Gajko

    W mej nie-mobilnej rodzinie, smętnie życie wszystkim płynie.
    Przed laptopem, na kanapie, jedno czyta, drugie chrapie…
    Motywacja poszła w las lecz nawyki zmienić czas!
    Gdyby tak ktoś się pojawił i na dobre tory wstawił…
    Gdyby But nam podarował, życie by nam uratował!
    Bo w tym cały jest ambarans, But nazywa się New Balance.
    But to zacny, But to sławny, elegancki i powabny.
    Moc kolorów niezliczona, ćwiczyć będziesz jak szalona! 🙂
    Pompki, brzuszki, hulajnoga, step, karate albo joga…
    Tak więc ludu zasiedziały, sławię wieść na kraj nasz cały!
    Nie kozaki, nie ciżemki, lecz New Balance weź do ręki.
    Na swą stópkę żwawo włóż!
    Nie chcę być leniuchem już!!!

  • Anna Smykowska

    Nadchodzi (N) wiosna, a ja stanęłam przed lustrem i przyjrzałam się sobie, ale nie tak przelotnie, jak przed wyjściem do pracy oceniając fryzurę (a właściwie jej brak), a tak dogłębnie. Efekt słaby: oczy zmęczone, skóra szara i jakby zmarszczek więcej. Co więcej wczoraj przeczytałam artykuł o zmianie nawyków, ale nie Twój, inny, i pomyślałam, że czas coś zmienić. A dziś czytając Twój artykuł jestem o tym przekonana. Dojrzałam do tego. Czas na zmiany. Czas zamienić słodycze na warzywa i wprowadzić ruch jako coś naturalnego i codziennego. Koniec z 3 kawami dziennie sztucznie nieskutecznie podtrzymującymi oczy przed zamknięciem. Zmiana nawyków powinna sprawić, że energii, a więc i pozytywnego myślenia będzie więcej. Najgorzej jest wpaść w rutynę, w swoje lenistwo. Potrzebowałam zastrzyku i jest. Jak zmienię siebie i swoje nawyki, to dam przykład dzieciom, zwłaszcza starszemu Synowi. A jeśli do tego znalazłyby się w magiczny sposób New Balance, to motywacja dla mnie, a zwłaszcza dla Syna byłaby większa. I nie miałabym już zupełnie żadnych wymówek nawet w postaci, że nie mam co włożyć na nogi do szybkiego marszu, czy jazdy na rowerze.

  • pjezyna

    Noszę dziecko w torbie, bo powiedziało, że założy tylko New balance’y. p.s. Poproszę njubalansy najchętniej różowe lub indiańskie

  • ania

    Sześć lat temu wygrałam w konkursie trampki w truskawki. Buty te bardzo dzielnie mi towarzyszyły na rożnego rodzaju zajęciach sportowych, wyprawach rowerowych i rodzinnych spacerach. Niestety raczej nie przetrwają kolejnego sezonu. Nie mam jednak do nich żalu, sześć „bucich” lat to jak dziewięć kocich żywotów. Powoli żegnam się z moimi truskawkowymi trampkami i szukam godnego zastępcy. Mimo, że New Balance nie oferuje owocowych wzorów to kolorystyka obuwia jest cudownie soczysta 🙂 Gdybym zdobyła kolejną parę butów w konkursie byłoby to już niemal ugruntowanie tradycji. Ugruntowaną zaś tradycją w naszej rodzinie są wycieczki rowerowe. Niezależnie od tego czy w kolorowych butach New Balance czy w innych, będziemy dalej wspólnie z mężem i synem pedałować.

  • Kamila

    Siedzę i piszę, siedzę i myślę. (To przerażająco przypomina Beatę Kozidrak!)

    Do rzeczy!
    Dochodzę do wniosków, że ani nie mam mocy sprawczej, ani nie jestem mistrzynią manipulacji (choć to podobno w dzisiejszych czasach must have sezonu). Z pisaniem poematów u mnie bardziej niż słabo, a za sobą nie mam ckliwej historii (nawet takiej w stylu fotostory BRAVO!)

    Nie mam też zdolności manualnych więc nie porywam się na twórczość z logotypem New balance w tle, powiedźmy, że zrobię to w imię poczucia estetyki ogółu. Nie miałabym serca łamać tyle opiniotwórczych serc.

    Nie będę też ściemniać, że aktywność fizyczna towarzyszy mi od dziecka, bo dopiero będąc matką-przestałam od tej aktywności uciekać (Niestety: grawitacja z wiekiem nikogo nie oszczędza, a skórka pomarańczowa nie kojarzy się już tylko z fruktozą). Co tu kryć, niegdyś wymówek miałam całkiem sporo, a to poprute gacie, a to poduszka przydusiła mnie o poranku. Nie ma się czym chwalić, zapewniam!

    Jak jest dwadzieścia pięć lat później?
    Może nie jestem bohaterką jednej z metamorfoz Chodakowskiej, ale z pewnością jestem lepszym i sprawniejszym człowiekiem.
    Od półtora roku sukcesywnie zmieniam swoje życie. Nie tylko to w lodówce, ale i to w głowie.(!)

    W szybkim skrócie?

    Początek?
    Raz lepiej, raz gorzej. Zdążyłam momentalnie znienawidzić słowo: dieta, bo to zbudowało tylko drogę to toksycznej relacji: waga-głowa. Przerzuciłam się na centymetr i słuchanie własnego ciała (choć brzmi to trochę jak zgłębianie tych słynnych teorii o ciałach astralnych). Pomogło.

    Nieokreślony środek?
    Uświadomienie sobie, że jestem więźniem własnego ciała. Z jednej strony to przerażające, z drugiej czuję się trochę jak pani własnego losu.
    A któż nie lubi czuć władzy we własnych rękach?

    Z dozą rozsądku codziennie decyduję, by mieć tę władzę jednak w nogach i nie szukać już wymówek.

    Być przykładem i dawać przykład. Od początku mojej drogi, w chwilach zwątpienia i momentach zwycięstwa przyświeca mi hasło: siła jest kobietą!
    Tą siłą otaczam się nie tylko podczas morderczych treningów, ale zwłaszcza wtedy kiedy całuję obdarte kolano i tłumaczę, że warto czasem się wypłakać. Te słowa kieruję w stronę pięcioletniej dziewczynki, dla której jestem przede wszystkim Mamą i takim obrazem, z którego czerpiesz inspiracje.

    Dlatego nagrodą w tym starciu może będą nowe Enki, a może nie. Who cares?!
    Największym triumfem dla mnie tu i teraz jest owsianka o poranku, squaty w rytmach Bijąs i wspólna nauka stania na rękach!

  • Żaneta Rakowiec

    Wysiłkiem fizycznym brzydziłam się odkąd pamiętam. Nie rozumiałam upoconych ludzi twierdzących, że właśnie wypoczęli! O kobietach machających hantlami na siłowni nawet nie wspomnę. Nie rozumiałam jak można dobrowolnie skazać się na ból i pot, a przy tym twierdzić, że to odpręża i w czymkolwiek pomaga. Żyłam więc w przeświadczeniu, że jedyna godna forma wypoczynku to zaszycie się pod mięciutkim kocem z dobrą książką w ręku. Naprawdę w to wierzyłam. A potem zostałam matką. Helena przypomniała mi, że był w mojej przeszłości okres w którym sport stanowił nieodłączny element życia. Zanim zostałam migającą się od wuefu nastolatką, byłam przecież dzieckiem! Gdzieś po drodze zgubiłam radość z wspinania się na drzewa, skakania i biegania. Nabyłam za to bóle kręgosłupa, mięśnie jak z waty, oponkę na biodrach i umiejętność dostawania zadyszki po wspięciu się na półpiętro. Pomna tego, że przykład idzie z góry postanowiłam „coś ze sobą zrobić”.W pierwszej kolejności po to, aby moja córka nie ocknęła się kiedyś jako trzydziestoletnia staruszka z zardzewiałymi stawami. W drugiej- ze strachu, że jak tak dalej pójdzie, już wkrótce Helki nie dogonię. Tym sposobem nabyłam pierwszy w życiu karnet na siłownię. I wpadłam po uszy. Nowa Ja wygrywa z Helką wyścig po schodach na trzecie piętro (no dobra, nie zawsze). Nowa Ja lubi ból mięśni po dobrym treningu. Nowa Ja nie pamięta już co znaczy ból pleców i stawów. Nowa Ja stale szuka kolejnych wyzwań. A Helka? Cała matka! Właśnie kupiła pierwsze w życiu rolki, uwielbia ścianki wspinaczkowe, a z rolek od papieru toaletowego i styropianowych kul zrobiła sobie hantle! Nieśmiało planujemy wspólnie rozpocząć przygodę z bieganiem. Co prawda, buty nówka sztuka nie są warunkiem koniecznym, ale bądź co bądź, jesteśmy kobietami;)

  • Norbert

    Naszym życiem często rządzi przypadek. Natrafiamy na różne
    scenariusze, bierzemy udział w rozmaitych życiowych przedstawieniach. Czasem od
    jakiegoś drobiazgu zależą nasze dalsze dzieje. Tak też może być w tym
    przypadku! I Ty, kochana Nishko możesz stać się częścią naszego przedstawienia.

    Opowiem Wam bajkę. I nie, nie będzie to bajka o kocie
    palącym fajkę (a fee!), ani o krasnoludkach, a nawet nie o okrutnej czarownicy,
    która chce przejąć władzę nad światem. Będzie to bajka o zwykłej, polskiej
    rodzinie. I wcale nie za górami i siedmioma lasami, a w małym miasteczku będzie
    się ona działa. Tam też żyją na pozór normalny ojciec i nieco mniej normalna
    córka. Ja – jak zwykle zabiegany, choć nie na leśnych ścieżkach czy bieżni, a w
    wirze swojej pracy i reszty obowiązków. Ona – dorastająca nastolatka, która
    świata nie widzi poza modowymi blogerkami czy najnowszymi gadżetami i nowymi
    funkcjami wszechmocnej Twarz-książce. Żyją blisko siebie, a jednak bardzo od
    siebie oddaleni. Jedzą wspólne posiłki, rozmawiają, odwiedzają rodzinę i w
    niedzielę chodzą do kościoła, ale brak im czegoś co stanowiłoby pretekst, aby
    każdego dnia wygospodarować chwilę tylko dla siebie. I taką, która byłaby tylko
    ich – wspólnym czasem. Takim, który stanowi ważny aspekt codzienności. Za
    którym się tęskni, a gdy już nadejdzie, nie chce się, aby się skończył. Oboje mają swoje zainteresowania, hobby. Ja
    korzystam z siłowni, dziewczę chodzi na basen. Ale brakuje nam takiego spoiwa,
    które pozwoliłoby mieć wspólny sposób na spędzenie wolnego czasu. Ta bajka nie
    musi kończyć się w taki sposób, że lądujemy codziennie wieczorem przed laptopem
    czy telewizorem. Ani tak, że przestajemy ze sobą spędzać czas, bo każde z nas
    ma inne priorytety. Ta bajka może mieć całkiem inne zakończenie, ale aby tak
    się stało oprócz nas – dwójki przeciętnych aktorów, na scenę muszą wejść
    osławione już buty NB. Nie miały jeszcze one premiery w naszym kinie, więc
    oczekiwania wobec nich i emocje są duże. To one byłyby powiewem świeżości w
    naszym życiu i sposobem na urozmaicenie wspólnie spędzanego czasu z córką. Bo
    skoro już będą buty (I to jakie! Nawet moja córka-gadżet nie będzie się miała
    do czego przyczepić!) i skoro będzie już wiosna, to nic nie będzie stało na
    przeszkodzie, aby codziennie wychodzić na spacer, pobiegać czy urządzić wyścigi
    kto pierwszy wniesie zakupy na 4 piętro. Może nawet któreś z nas tak to polubi, że
    uzyskując doskonałą kondycję przebiegnie pół Polski, aby przynieść Nishce
    czekoladę?! 🙂

  • wild77wild

    Mniejsza o Młodego, ale może w takich bucikach wreszcie wygrałabym wyścig w drodze do przedszkola 😉

  • KrólkA M

    Gdyby się nam udało i wygralibyśmy te 2 pary – dokupilibyśmy jeszcze dwie, żeby rodzina miała komplet…
    I w komplecie mogła (kiedy TatoKrólik ma wolny weekend) poszaleć w lesie. Albo jak w końcu pogoda zdecyduje się, że ostatecznie chce być wiosenna – skoczyć popołudniu do parku.
    MałeKróliki energii mają pod dostatkiem i biegają – najczęściej wieczorem, kiedy trzeba myśleć powoli o wyciszaniu (swoją drogą „baterie” w dziecięcym organizmie to jakiś niezbadany temat) po domu na odcinku okno-kanapa, robią przy tym spore km i przyprawiają mnie o nerwicę, bo co jakiś czas coś nie wytrzymuje presji ich biegania i są straty nadzwyczajne. Albo co gorsza któreś z nich ląduje na kancie stołu. Biegają w drodze do domu. No i chodzą na kurs pływania dla maluchów. StarszyKrólik już prawie na szerokość mały basen przepłynie… Więc praktykę mają 🙂
    Z nami – dorosłymi jest gorzej. Znaczy się – biegam. Z przeszkodami, z obciążeniem (małaKrólka na rękach) – do tramwaju, do przedszkola, z pracy na przystanek,… Na krótkich dystansach jestem mistrzynią. A TatoKrólik – z tym jest gorzej. Autem jeździ do pracy. I od kilku lat (nie chcę skłamać, ale chyba jakoś po narodzinach starszegoKrólika) kupuje sobie sportowe buty, żeby cytuję ” w końcu się ruszyć, może pobiegać, bo trochę się przybrało i kości się jakoś tak zastały”. Ale zawsze jakoś te plany schodzą gdzieś na bok, są pilniejsze wydatki. Lata mijają, gdzieniegdzie przybywa kg, buty nie kupione. A tak nie byłoby już wyboru. Buty są – trzeba w końcu wcielić plany w życie.
    Nasze dzieci na razie nie są jeszcze na etapie internetu, portali, gier, konsol itp. Choć tv kusi, ciągle jeszcze ważne są książki (czym skorupka za młodu..) Więc to najlepszy moment, żeby zaszczepiać rodzinny ruch, tak by w momencie kiedy pojawią się inne pokusy i czasowypełniacze – nie rezygnować z ruchu na rzecz modnego bezruchu.

    PS Pewnie będzie to jeden z ostatnich komentarzy dzisiaj, ale skoro tak zachwalałaś NB – zdecydowałam się wrócić do Twojego artykułu i tym razem skomentować i spróbować 🙂
    PS. Sprawdziłam są nawet rozmiary dla małejKrólki!

  • Dominika Woźniak

    Jeszcze zdążyłam uff:) Dlaczego chciałabym wygrać te buty? Co by zmieniły w moim życiu? Odpowiedź jest jasna, chociaż nie mam swoich dzieci (jeszcze) 🙂 Dzięki tym butom mogłabym pokazać mojej młodszej siostrze (o 14 lat), że sport jest fajny, można się nim bawić, a jednocześnie czerpać z tego przyjemności. Chciałabym nauczyć moją siostrzyczkę zdrowych nawyków od najmłodszych lat, dzięki czemu sport stałby się naszą wspólną pasją. Chciałabym by kiedyś Julka mogła powiedzieć, że jestem jej autorytetem i podziękować, że pokazałam jej iż sport może być nieodłączną częścią życia. Może dzięki Tobie, to będzie pierwszy krok w tym wszystkim. Raczej, ten krok na pewno kiedyś się odbędzie, ale dzięki Tobie i New Balance nastąpi to szybciej 🙂

  • MartaJoanna

    „Ciemno. Słyszę dzwonek budzika: 6:00. Podnoszę powieki i po omacku sięgam po glukometr. Nie jest dobrze. Po dwóch cukrzycach ciążowych, teraz już stale muszę sprawdzać poziom cukru. Nie jest dobrze, bo wyniki tyłka nie urywają. Zapalam lampkę. Mąż cicho pochrapuje, słyszę równy oddech córeczki. Mierzę cukier. Naprawdę nie jest dobrze: na czczo 140. Już wiem, że nie wejdę z powrotem do łóżka, nie owinę się ciepłą pościelą. Wyglądam za okno. Kropi, ciemno, żywej duszy na zewnątrz. A gdyby tak pospać jeszcze godzinkę…., wejść do ugrzanego łóżka, przytulić się do męża.. Co z tego, że wstanę później, od jednej wzwyżki cukru jeszcze przecież nikt nie umarł, nie przesadzajmy! Pośpimy dłużej, a najwyżej do przedszkola pojedziemy taksówką.
    Wracam do sypialni i zerkam na zdjęcie mamy. A co jeśli cukrzyca przyjdzie i do mnie? Jeśli to początek drogi, tak jak u mamy i jej sióstr? Czy będę mistrzem wymówek jak ciotka Małgorzata?! Ruszę się z fotela tylko po insulinę jak ciotka Aga?!
    Zbiegam do łazienki, myje twarz i zęby.Wciągam getry i miksuję koktajl bananowy. Jeszcze tylko woda i lecę. Nowe buty New Balance, aż się proszą by je włożyć. Kilkanaście okrążeń po boisku skutecznie otrzeźwia i utwierdza mnie w przekonaniu – nie jest dobrze! Trzeba wziąć się w garść i skopać tyłek tej cukrzycy!
    Ja nie dam rady?!Ja?!
    A do przedszkola wyjdziemy o czasie! Pieszo!”

    Marta

  • Magdalena G.

    Nishko, piszę dopiero o tej porze, bo dzieciaki dały mi niezły wycisk!
    Prawda o naszej rodzinie jest taka, że jesteśmy aktywni – od zawsze byliśmy. Od początku naszej znajomości byliśmy z mężem parą „wędrującą” – długie spacery, wycieczki na rowerze – to był nasz zwykły sposób spędzania czasu. Przenieśliśmy to na nasze dzieci – dwie córeczki. Zawsze wychodziliśmy z założenia, że z wyjścia z domu, nawet w złą pogodę i bez specjalnego celu, zawsze wyniknie coś ciekawego, coś się wydarzy, kogoś się spotka, czegoś się doświadczy. Teraz zbieramy owoce naszego wychowania, bo Marcelinka i Weronika, są naszą motywacją do aktywności, nawet kiedy po ośmiu godzinach pracy na prawdę nic nam się nie chce.
    W tym roku stawiamy na doposażenie się w kwestii rowerowej, bo nie każdy w naszej czteroosobowej gromadce posiada nadający się do jazdy rower. Tym samym zabraknie zapewne funduszy na odpowiednie butki. Te z Twoich zdjęć wyglądają całkiem, całkiem, nosiłby.
    Pozdrawiamy z południa Polski!

  • Katinka_7

    Say what?

  • ec

    Pamietam, jak mama opowiadała o moim pierwszym kroczku. Czekała na niego bardzo długo – 2 lata! Lekarze, specjaliści, rehabilitanci, psychologowie. Wszyscy rozkładali ręce. „Taka jej natura”. Taka natura, że nie będzie chodzić? Nigdy? I już? I nic nie da się z tym zrobić? Stymulowanie, zachęcanie, motywowanie – na nic zdały się złote, sprawdzone sposoby. Aż pewnego razu przyszedł ten piękny dzień. Wycieczka do Czechosłowacji. Dziecko nie chodzi, ale mama kolekcjonuje małe buty – taka odskocznia i przekonanie, że kiedyś się przydadzą. Czechosłowacja więc i piękne trampki tzw. czeszki. Mama kupiła 2 pary. Córeczka zobaczyła, przymierzyła, pokochała. Zaczęła chodzić! Dziś mam ten sam problem ze swoją córeczką – może New Balance pomogą 😉

  • Ula

    Gratulacje dla wygranych, ale… czy tylko ja widzę cztery laureatki> Kasia, Klaudia, Karolina i Sylwia.

    • Ojej, Ula, rzeczywiście! Ucięło mi jedną laureatkę: Magdalenę Stadnik, gdy edytowałam tekst. Bardzo dziękuję za czujność i cynk!

  • Jessu! Nishka !!!! Dzięki, dzięki, dzięki. Wielka radość i święto zapanowały w moim domu. 🙂

    • A tak w ogóle to jestem w szoku i bardzo się cieszę. Jak tylko starszy wróci w niedzielę z turnieju, zaraz usiadziemy wybierać buty.

  • Ja wygrałam? Ja? Nishko bardzo Ci dziękuję. O raju! Ale super! Dziewczynki na pewno się ucieszą! A może przekonam męża do wspólnego biegania?!?

  • Klaudia

    Ale radość 🙂 dziękuję szczególnie że to moja pierwsza jakąkolwiek wygrana 🙂

  • Pingback: Jak córki zareagowały na wiadomość o tym, że będą mieć brata? | Nishka()

  • Pingback: „Bieganie najlepszym terapeutą naszych czasów” – wywiad z Mateuszem Jasińskim o bieganiu z dzieckiem, mężem i w ciąży :) | Nishka()