Pigułka „dzień po”: 8 ważnych i mało znanych faktów

.
Mój tekst Pigułka „dzień po”, czyli jak manipuluje się faktami wywołał dużo emocji. Zdecydowana większość z Was zgodziła się ze mną, jednak pojawiły się również wątpliwości, niejasności i sugestie, postanowiłam więc odnieść się do nich. Wyodrębniłam kilka istotnych, a mało znanych informacji związanych z tabletką „dzień po” dostępną bez recepty.

1. Tabletka „dzień po” jest antykoncepcją awaryjną: absolutnie nie powinna zastępować stałej metody antykoncepcji

To antykoncepcja stosowana wyłącznie w nagłych wypadkach:

– gdy podczas stosunku nie zostanie zastosowana żadna inna antykoncepcja (przez pomyłkę, nieuwagę lub co gorsza jeżeli doszło do niechcianego stosunku: gwałtu)

– gdy zastosowana metoda antykoncepcji zawiedzie (np. pęknięta prezerwatywa, pominięta pigułka antykoncepcyjna).

Tabletka „dzień po” może być stosowana sporadycznie, a nie jako rutynowy sposób zabezpieczenia, dlatego nazywa się ją określeniem antykoncepcja awaryjna, a także: antykoncepcja kryzysowa, antykoncepcja doraźna, antykoncepcja ratunkowa.

2. Tabletka „dzień po” nie jest obojętna dla zdrowia

Tabletka „dzień po”, mimo że została zdjęta z listy leków na receptę, wciąż pozostaje lekiem. I jak każdy lek, powinna być przyjmowana z rozwagą i rozsądkiem. I jak każdy lek, ma szereg działań niepożądanych, o których można przeczytać na ulotce. Jest to ważne zwłaszcza dla osób z małym doświadczeniem życiowym, czyli nastolatków, co do których istnieje obawa, że mogą zbyt pochopnie sięgać po ten lek.

Na szczęście zniechęca je do tego cena: lek nie należy do tanich, kosztuje około 130 zł. Najważniejsza jednak jest edukacja seksualna, o czym więcej pod koniec tekstu. 

3. Działania niepożądane występują tylko podczas cyklu, w którym tabletka została przyjęta

To bardzo popularny mit: kobieta odczuwa skutki przyjęcia „pigułki po” przez wiele miesięcy po jej przyjęciu. Tymczasem występują one tylko podczas cyklu, w którym tabletka została przyjęta, w następnych cyklach mijają. Do działań niepożądanych należą najczęściej bóle głowy, bóle brzucha, mdłości, bóle pleców. Miesiączka i cały cykl może zostać przesunięty nawet o tydzień.

4. Pigułka „dzień po” nie stanowi antykoncepcji podczas następnych stosunków

To antykoncepcja „postkoitalna” czyli „po stosunku”, a nie przed kolejnymi: które powinny zostać zabezpieczone. Jeżeli więc kobieta nie chce zajść w ciążę powinna zastosować inną metodą antykoncepcyjną, najbardziej wskazane jest w tym przypadku zabezpieczenie mechaniczne (prezerwatywa).

5. Jedynym mechanizmem działania tabletki „dzień po” jest odsunięcie jajeczkowania

Działanie tabletki „dzień po” dostępnej bez recepty polega na hamowaniu lub opóźnianiu owulacji, a nie na zapobieganiu zagnieżdżenia. Główny mechanizm polega na przesunięciu jajeczkowania, czyli sprawieniu, żeby nie doszło do kontaktu plemników z komórką jajową. Jeżeli już do tego spotkania dojdzie, dzieje się co ma się dziać, istnieje prawdopodobieństwo, że kobieta zajdzie w ciążę. 

6. Czas przyjęcia tabletki ma duże znaczenie

Ma znaczenie, czy przyjmie się ją 1 czy 3 dni po stosunku. Można powiedzieć, że antykoncepcja awaryjna to wyścig z czasem, trzeba ją zastosować ZANIM dojdzie do owulacji. Przykładowo, jeżeli kobieta odbędzie stosunek w 10 dniu cyklu, a owulację ma w 11 dniu cyklu, to wzięcie tabletki po 2 dobach sprawi, że  nie zadziała, bo jeżeli doszło do jajeczkowania to nie można go przesunąć. Dlatego między innymi dążono do tego, żeby tabletka została zdjęta z listy leków na receptę: żeby skrócić czas oczekiwania. Zwłaszcza, że często rolę mogą odegrać dosłownie godziny.

Co ciekawe, to kiedy następuje owulacja, nie jest wcale takie oczywiste. Potoczna wiedza mówiąca, że jajeczkowanie następuje w połowie cyklu, u wielu kobiet nie ma zastosowania. Tylko kobiety doskonale znające swoje ciało potrafią dokładnie określić, kiedy mają owulację. Co ważne, istnieją czynniki, które mogą ten proces przesunąć, np. przyjmowanie antybiotyków.

7. Pigułka „dzień po” nie jest w 100 % skuteczna. Nie ma pewności, że zabezpieczy przed ciążą

Jeżeli doszło do zapłodnienia, tabletka „dzień po” dostępna bez recepty już nie działa. Nie znaczy to, że kobieta na pewno zajdzie w ciążę: po drodze musi wydarzyć się jeszcze wiele zdarzeń. Aż trudno w to uwierzyć, ale średnio tylko 5,5% stosunków niezabezpieczonych kończy się ciążą.

Z badań wynika, że na 1000 kobiet, które przyjmują tabletkę „dzień po” bez recepty, średnio 9 zachodzi w ciążę.

8.  Jeżeli kobieta jest już w ciąży, to tabletka „dzień po” jej nie przerwie

Czasem zdarza się, że kobieta nie wie, że jest w ciąży (bo np. miesiączkuje). Jeżeli więc nieświadoma ciąży przyjmie tabletkę „dzień po” – to przyjęcie tego leku nie przerwie ciąży. Tabletka „dzień po” nie jest bowiem środkiem wczesnoporonnym. W wyniku badań nie stwierdzono, aby ryzyko poronień i ciąż pozamacicznych było większe niż w populacji ogólnej, a ciąże kobiet, które przyjęły ten lek przebiegały zdrowo.

Zarzut skierowany do mnie: „Tekst powstał w wyniku współpracy więc jest niewiarygodny” „sprzedałaś się” itp.

Długo zastanawiałam się, czy odnieść się do tego zarzutu, zwłaszcza że pojawił się dosłownie w trzech komentarzach. Zrobię to: pierwszy i mam nadzieję ostatni raz.

Wszystkie teksty, które opublikowałam na moim blogu od początku jego istnienia pozostają w zgodzie z moimi myślami i uczuciami. Wszystkie, czyli również te, które powstały w wyniku współpracy z firmami, instytucjami lub markami. 

Odrzuciłam już co najmniej kilkanaście propozycji współpracy, które stały w sprzeczności z moim światopoglądem: odmówiłam np. producentowi lalek, który moim zdaniem przyczynia się do zjawiska seksualizacji dzieci, producentowi jedzenia fast food, akcji promującej alkohol i wielu innym.

Nie wyobrażam sobie, żeby uczestniczyć w akcji reklamowej z myślą: „Na czas kampanii zawieszę swoje poglądy”. To byłoby właśnie „sprzedanie się”. Jeżeli piszę, że niepokoi mnie to, że kultura przepełniona jest „zseksualizowanymi” obrazami dziewcząt, lalek, postaci bajkowych, a potem biorę udział w kampanii promującej sexy lalki lub ubrania i gadżety dla dziewczynek mające uczynić je małymi kobietkami (lakiery do paznokci, buciki na obcasach itd)  – to tak, moglibyście mi wtedy napisać: „Nishka, sprzedałaś się.”. Bo wtedy za pieniądze wyrzekłabym się swoich poglądów.

Ja jednak nigdy tego nie zrobiłam. Zawsze wnikliwie przyglądam się propozycjom współpracy i biorę udział tylko w tych, w które wierzę i z którymi utożsamiam się.

Współpraca z firmą Vision Group, która z kolei obsługuje firmę A&D Pharma: dystrybutora tabletki „dzień po” dostępnej bez recepty w żadnym momencie nie godzi w mój światopogląd. Od początku cieszyłam się, że „pigułka po” została zdjęta z listy leków bez recepty i martwi mnie, że internet obfituje w nieprawdziwe informacje, wprowadzające w błąd, budzące w kobietach sięgających po nią wyrzuty sumienia. (więcej pisałam o tym w poprzednim tekście). Najbardziej krzywdzącą informacją jest, że „pigułka po” prowadzi do aborcji, a to nie ma NIC wspólnego z prawdą.

Vision Group zdecydował się na współpracę ze mną oraz Justyną Mazur z bloga Krótki Poradnik Jak Ogarnąć Życie, bo spodobała im się filozofia naszych blogów, to że nie boimy się podejmować trudnych tematów, że jesteśmy wiarygodne i rzetelne i mamy inteligentną społeczność. Nam z kolei spodobało się to, że zarówno Vision Grop, jak ich klient: A&D Pharma w żaden sposób nie ingeruje w treść naszych tekstów i nie narzuca nam tematyki tekstów.

 Już dziś mogę Wam zapowiedzieć, że jeszcze w lipcu na moim blogu pojawi się tekst, w którym napiszę jak moim zdaniem należy rozmawiać z nastolatkami o seksie, natomiast w sierpniu pojawią się dwa kolejne teksty: wywiady z ekspertami: Grupą Edukatorów Seksualnych Ponton i organizacją Feminoteka, oraz tekst o tym, jak wygląda edukacja seksualna w polskich szkołach i na świecie. Wszystko opracowane przeze mnie, zgodnie z moja wizją.

Nasza współpraca ogranicza się do tego, że Vision Group dał mi dostęp do platformy monitorującej internet i media i wiem o każdym słowie, które padło na temat antykoncepcji awaryjnej w najdalszych zakątkach sieci oraz we wszystkich mediach. Natomiast Mikołaj Łypka z A&D Pharma odpowiada mi na wszystkie pytania dotyczące mechanizmów działania tej tabletki. Dzisiejszy tekst powstał dlatego, że zadałam mu kilkadziesiąt pytań, na które mi odpowiedział, opierając się na różnych badaniach, publikacjach, raportach itd. 

Co ciekawe: nie mam żadnego obowiązku oznaczania reklam. Robię to wyłącznie z własnej woli. Nie zobowiązuje mnie do tego żadne prawo. Informuję w tekście, że „powstał w wyniku współpracy” tylko dlatego, że chcę. To jest wyłącznie moja sprawa z kim współpracuję i na jakiej zasadzie. Nie jestem instytucją publiczną, mój blog nie jest biuletynem informacji publicznej, nie muszę rozliczać się z Czytelnikami ze swojego „budżetu”. Osoby (na szczęście bardzo nieliczne), które zgłaszają pretensje, zachowują się jakby mieli do prawo do takich roszczeń. Zdają się krzyczeć:  

– „Płacimy za Nishkę podatki!”
– „I abonament!”
– „Głosowaliśmy na nią! Niech wywiąże się z wyborczych obietnic!”

To, co Wam mogę obiecać, to że na moim blogu możecie czuć się bezpiecznie: nigdy nie sprzedam się, czyli nie zdecyduję się na napisanie czegoś, co byłoby wbrew mojemu światopoglądowi.

Komentarze:

  • http://www.szczesliva.pl/ Magda Szczesliva

    W punkt!

  • Karolina

    Bardzo dobrze, że o tym piszesz. Mnie osobiście kompletnie nie interesuje z kim i czy współpracujesz. Ważne, o czym i jak piszesz.

  • http://www.blogojciec.pl/ Blog Ojciec

    Ja tam bym na zagłosował 😉

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      mam nadzieję, że „na” nie jest przypadkowym przekręceniem słowa „nie”? :)))

      • http://www.blogojciec.pl/ Blog Ojciec

        Ach, ta cudowna niepewność 😉

  • Magda Cybula

    Nie lubię wytykać błędów, ale to już kolejny artykuł, gdzie się pojawia. Postkoitalna, nie postkoidalna. Z resztą zgadzam się w 100%.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Dziękuję, bardzo słuszna uwaga! Oczywiście, że masz rację, też o tym wiedziałam, ale się przejęzyczyłam :)

  • Karolina Bujanowska

    Moim zdaniem najważniejsze są punkty nr 1 i 2: o tym, że to antykoncepcja AWARYJNA, świetnie, że o tym napisałaś, bo rzeczywiście mogą znaleźć się nieco nierozsądne osoby ze zbyt lekkim podejściem do antykoncepcji. Bo to, że „pigułka po” nie ma nic wspolnego z aborcją to dla mnie oczywistość i jestem zdziwiona za każdym razem ilekroć ktoś to łączy.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Dlatego właśnie zdecydowałam się o tym napisać, bo różne osoby wiedzą o różnych sprawach. Dla niektórych to ,co piszę jest oczywistością, dla innych nowością. Sama, przyznam, dowiedziałam się w ostatnich dniach kilku nowych informacji więc dzielę się to wiedzą.

  • Asia

    „5. Jedynym mechanizmem działania tabletki „dzień po” jest odsunięcie jajeczkowania”. Tyle że to nieprawda. A przynajmniej nie jest to na tyle pewne, by móc pisać o tym jako o fakcie. Mechanizm działania UPA nie jest w pełni poznany, ale część badań wskazuje na wpływ octanu uliprystalu na zagnieżdżenie się zarodka w mięśniówce macicy. Wystarczy chcieć poszukać..

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Twój komentarz skierowałam do A&D Farma, jak tylko otrzymam odpowiedź, napiszę.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Otrzymałam następującą odpowiedź od lekarza.
      „Uważam, ze termin “odsunięcie” jest fatalny. Przesunięcie terminu lub całkowite zahamowanie owulacji, jest lepsze.
      Z tym zagnieżdżaniem to jakaś legenda. Bo jeżeli EllaOne będzie przyjęta w ciągu 120 godzin od niezabezpieczonego stosunku, to nie ma owulacji (lub jeszcze nie ma) i w związku z tym nie ma się co zagnieżdżać.
      Jeżeli doszło do owulacji, to ani LNG w dawce 1500 mg, ani UPA (30) NIE może mieć działania antykoncepcyjnego. Publikacje: Creinin etal z 2010 i Glasier et al też z roku 2010, Gemzell Danielsson z 2012. ”

      LNG to lewonorgestrel, zaś UPA to octan uliprystalu i są to składniki dwóch środków antykoncepcyjnych postkoitalnych.

  • http://katsunetka.nl/ Katsunetka

    Nie musiałam więc i się nie zagłębiałam w temat. Jestem zaskoczona jak działa tabletka „dzień po”, ale nie musiałam się tym zainteresować. Mimo szumu w koło niej nawet nie czułam potrzeby zainteresowania. Dzięki Tobie nareszcie wiem jak ona działa.

  • pannaM

    Warto także zaznaczyć, że w ulotce tego leku jest wyraźnie napisane, że jeśli doszło już do zagnieżdżenia się zarodka, zażycie tabletki powoduje wręcz podtrzymanie ciąży (taki jest w końcu mechanizm działania hormonów z grupy progestagenów)
    Jednak muszę Cię zmartwić, że owe tabletki nie kosztują jak napisałaś 130 złotych, ale około 50.
    Jest to dość spora różnica i kto wie, czy zdesperowana nastolatka nie zdecyduję się sięgną po pigułkę, nie jeden raz, ale może nawet klika…
    Osobiście jestem zdania, że najlepiej nie ingerować bez potrzeby w układ hormonalny. Jak wiadomo ta tabletka może nieco zaburzyć jego pracę, więc naprawdę uważam, że trzeba ją brać z pełną świadomością konsekwencji, jakie mogą wynikać z jej stosowania.
    Dorosłe kobiety nieraz nie zdają sobie z tego sprawy, a co dopiero nastolatki.
    Chciałabym, żeby ktoś wreszcie zajął się edukacją seksualną młodzieży, taką prawdziwą, bez tematów tabu, gdzie porusza się takie tematy także z czysto medycznego punktu widzenia.
    Jednak do tego też są potrzebni odpowiedni, wykształceni ludzie. Jeszcze długa droga przed nami, mam jednak nadzieję, że już za kilka lat młodzież będzie bardziej uświadomiona niż teraz 😉

    • Morrrigan

      czytałam ulotkę tego leku. jest tam wyraźnie napisane, że najważniejszym przeciwwskazaniem do zażywania tego specyfiku jest ciąża. badania sugerują możliwy wpływ embriotoksyczny.

      • Tomir Kozakiewicz

        A jaki jest sens zażywania takiej tabletki będąc w ciąży? 😉 Generalnie tekst „tabletka nie powstrzyma zagnieżdżania się zarodka” ma służyć moim zdaniem uświadomieniu kiedy ma sens zażycie takiej tabletki. Szkodliwość to inna para kaloszy.

        • Morrrigan

          zastanowiłeś się w ogóle pisząc ten komentarz? masz mnie za idiotkę? 😉 rozpisywałam się już na ten temat pod tym postem tak szeroko, że aż mi szkoda czasu, ale powtórzę – stwierdzenie ciąży może nastąpić na pewno nie po upływie 72h, raczej z umiarkowaną wiarygodnością po tygodniu od zapłodnienia. jeżeli stosunek miał miejsce akurat w dniu owulacji, zażycie tabletki po nawet w przeciągu tych 72h może spowodować jej oddziaływanie na powstały wcześniej zarodek, w większości przypadków stosujemy ją jeszcze przed owulacją, ale jeśli będzie po owulacji, to mleko się wylało – do zapłodnienia najprawdopodobniej dojdzie. możemy o tym nie wiedzieć i wziąć tabletkę… będąc już w ciąży, czyt. wziąć ją za późno nawet jeżeli zgodnie z instrukcją. Tak się po prostu zdarza, z tego powodu ta tabletka ma ograniczoną skuteczność. szkodliwe, nieszkodliwe – pisałam o tym, są prace naukowe na ten temat. chodzi o to, iż krzewienie informacji jakoby tabletka pomagała w rozwinięciu ciąży (gdy owulacja nastąpi przed zażyciem tabletki) a zatem że nie wpływa na ciążę lub wpływa korzystnie, jest błędem i to grubym, i to właśnie miałam na myśli odpowiadając na komentarz powyżej. ponadto wypowiedzi rozmaitych „ekspertek” w internecie, bardzo licznych, sugerują, że właśnie w ten sposób działa tabletka, uniemożliwiając zagnieżdżenie embrionu w endometrium.

          • Tomir Kozakiewicz

            „krzewienie informacji jakoby tabletka pomagała w rozwinięciu ciąży” … ” wypowiedzi rozmaitych „ekspertek” w internecie, bardzo licznych, sugerują, że właśnie w ten sposób działa tabletka” – bo taka informacja widnieje w ulotce tabletki 😀

          • Morrrigan

            tak? bardzo ciekawe. informacja, że preparat nie ma wpływu na rozwój rozpoczętej ciąży jest zawarta w ulotce preparatu Postinor duo gdzie substancją czynną jest lewonorgestrel – progestagen, zupełnie inna substancja. na dodatek to nie jest to samo co „pomaganie w podtrzymaniu ciąży” a jedynie wzmianka o braku wpływu. W ulotce EllaOne (UPA) w ogóle nie ma nic napisane o ciąży poza tym, że… należy ją WYKLUCZYĆ przed zastosowaniem preparatu.

          • Morrrigan

            gdy poszperałam znalazłam trochę szerszą ulotkę gdzie faktycznie jest napisane, że preparat nie powoduje przerwania ciąży. natomiast na pewno nie jest to to samo co „pomaganie” w utrzymaniu ciąży! to olbrzymi błąd. proszę zwrócić uwagę na punkt 4.6 http://www.ema.europa.eu/docs/pl_PL/document_library/EPAR_-_Product_Information/human/001027/WC500023670.pdf

    • Tomir Kozakiewicz

      Nieprawdą jest, że „nie kosztują jak napisałaś 130 złotych, ale około 50” – kosztują 120 zł, w aptece. Nie piszcie takich „pewników”, skoro nie znacie wszystkich cen. Założę się, że i za 30 zł można kupić na „A…” 😉

      • pannaM

        Gdybym nie byłam tego pewna, nie napisałabym tego komentarza. Fakt, tabletki EllaOne kosztują ok. 100 zł. jednak na rynku farmaceutycznym są również tabletki o nazwie Escapelle, które kosztują tak jak napisałam ok. 50 zł. i nie na żadnym „A”, lecz w przeciętnej, stacjonarnej aptece.

        • http://www.nishka.pl/ Nishka

          Z tym, że Escapelle jest dostępne na receptę.

        • Tomir Kozakiewicz

          No to trzeba dokładnie podać o które chodzi, bo podobnie jak ceną, różnią się też „długością funkcjonowania” (3-5 dni).

  • Sayane

    Uwielbiam tą Twoją walącą po czaszkach (w sensie pozytywnym :)) asertywność. Oby tak dalej!

  • http://bitsandpictures.pl/ Ola

    Jasne, że taka tabletka wywołuje wiele skutków ubocznych, ale i tak lepsze jest połknięcie tabletki „dzień po” niż machnięcie ręką i powoływanie na świat dziecka, którego się wcale nie chciało, albo nie było się na nie gotowym.

  • http://andanowa.pl AnuŚka Bąbik-Daniło

    Myślę, że ten kto pisał „sprzedałaś się” itd powinien po prostu powędrować kursorem myszy w górę i w prawo aż do krzyżyka na czerwonym tle. Tyle :) przecież nikt nikomu nie nakazuje czytania Nishki.
    A co do treści – wiele się dowiedziałam, dzięki. Nie mogę się doczekać tekstu o rozmawianiu z nastolatkiem o sexie, jestem bardzo ciekawa Twoich metod! :)

  • http://przemyslniki.blog.pl/ Niki

    Za takie właśnie teksty, szczere i proste, kocham ten blog :) Czytam Cię już jakiś rok i ani razu nie zauważyłam, żebyś się sprzedała czy napisała coś niezgodnego z samą sobą. Brawo Natalio, oby tak zawsze! 😉

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Dziękuję Niki, bardzo mi miło że jesteś ze mną :)

  • Morrrigan

    Przede wszystkim Nishko, aby być wiarygodną powinnaś zamieścić publikacje naukowe dotyczące badań, na które się powołujesz i z których czerpałaś swoją wiedzę. Nie jesteś bowiem lekarzem aby z całą odpowiedzialnością na własną rękę rozpowszechniać takie informacje. A faktem jest, że istnieją znaczące przesłanki, że UPA wykazuje pewne działanie embriotoksyczne, co do zasady działania podobne do środków wczesnoporonnych. Badania u ludzi są niewystarczające aby móc wysunąć tezę, że UPA nie przeszkadza czy pomaga (o zgrozo) w utrzymaniu istniejącej ciąży (raport CHMP). Co więcej zalegalizowanie tego leku już dla młodzieży od 15 roku życia jest potencjalnie niebezpieczne, gdyż badania przeprowadzano na kobietach dorosłych, a przynajmniej dojrzałych w pełni płciowo, nie do końca wiadomo jaki UPA ma wpływ na rozwój płciowy dziewcząt. Prawdą jest, że nie zaobserwowano istotnych, długotrwałych zaburzeń w przypadku zażycia pojedynczej dawki. Ponadto skąd w Tobie taka wiara w zdrowy rozsądek młodzieży, rozumiem, że Twoje córki są bardzo inteligentne, samoświadome i odpowiedzialne, jednak młodzież jest różna. Spójrz, ile jest wręcz natrętnych kampanii o narkotykach, które przecież są nielegalne, o papierosach i alkoholu które nie są dostępne dla młodzieży poniżej 18 r.ż. – młodzież i tak sięga po to wszystko, na dodatek wiedząc, że to niezgodne z prawem i często nie znając umiaru. Twoim naczelnym argumentem jest wysoka cena tabletek (która nota bene wynosi około 100 zł przynajmniej w internecie, nie zaś 130, ale ok, to nieduża różnica), co może stanowić umiarkowanie godne zaufania zabezpieczenie przed nadmiernym spożyciem tego środka, nie przeceniałabym go tak… Jednak jest inny problem: jego ulotka jest dosyć skomplikowana, wiele leków nie może być absolutnie stosowanych razem z UPA, w tym nawet niektóre zioła. Ogólnie jestem zdania, że żadnych leków bez recepty poza preparatami witaminowymi nie należy sprzedawać niepełnoletnim ludziom w aptece. Szczególnie jednak powinno to dotyczyć właśnie tej tabletki, bo jest ona zwykle brana w bardzo stresującym momencie, co istotnie obniża poziom zdrowego rozsądku… Tylko 15% Polaków czyta ulotki leków, w przypadku młodzieży ten odsetek może być jeszcze mniejszy, w przypadku tej nerwowej sytuacji – znów mniejszy. Nie jestem tu od moralizowania, każdy niech sam decyduje, czy jest to moralne dla niego brać tę tabletkę czy nie, nie mam nic do tego, że jest bez recepty. Uważam jednak, że jest środkiem który jest wątpliwy etycznie czy tego chcemy czy nie, poza tym nie tak wnikliwie przebadanym i wpływającym bezpośrednio na coś tak złożonego jak układ hormonalny. Te wszystkie powody nie uprawniają nikogo do tego, aby tego zabraniać, bowiem mamy wolność sumienia, natomiast są istotnym argumentem na rzecz tezy, że niepełnoletni nie powinni poń sięgać bez wiedzy dorosłych, a prawo im to umożliwia. My jesteśmy odpowiedzialni za wychowanie naszych dzieci według naszych wartości, poglądów, natomiast trzeba liczyć się z tym, że w naturze nastolatka leży bunt, często brak zrozumienia pewnych norm i dobre wychowanie nie zagwarantuje, że będzie postępowało zawsze słusznie. To naszym zadaniem prawnym do momentu pełnoletności jest bycie drogowskazem a w pewnych sytuacjach także stawianie jasnych granic. W przypadku dorosłych kobiet nie ma takiego tematu, to ich życie i one są za siebie odpowiedzialne. Jeżeli rodzic akceptuje taką metodę farmakologicznej antykoncepcji postkoitalnej, nie oceniam jego wyboru. Natomiast uważam, że bezwzględnie powinien mieć prawo i obowiązek nadzorowania swojego niepełnoletniego potomka i sprzedaż tej tabletki dzieciom poniżej 18 roku życia bez wiedzy ich rodziców jest nieporozumieniem i może istotnie zaszkodzić. Ja nie chciałabym aby moje dziecko bez mojej wiedzy kupowało i brało takie specyfiki. Edukacja seksualna rozwiąże ten problem w przypadku części nastolatków, inni mogą mieć to gdzieś, wspominałam już o naturze nastolatka. Moim zdaniem edukacja seksualna powinna się zacząć od zwiększania kompetencji rodziców do rozmów o seksualności i wszystkim co z nią związane (co niebawem uczynisz, jestem zachwycona tym pomysłem), a więc nie tylko płodności i antykoncepcji, a także o psychologii i wpajaniu właściwych wzorców bezpieczeństwa życia seksualnego. Antykoncepcja zabezpiecza nie zawsze skutecznie, najważniejsze jest moim zdaniem nauczenie właściwego doboru partnera, wpojenie hierarchii wartości i uświadomienie, że fundamentem dobrego, bezpiecznego seksu jest pełne zaufanie, ciepło, świadomość możliwych konsekwencji, a najlepiej przy tym miłość. To wszystko powinien przekazywać przede wszystkim rodzic, ponieważ to rodzic powinien być osobą darzoną największym zaufaniem i być największym autorytetem, a nie obcy gość w szkole. Sfera seksu to sfera intymności i prywatności i dla mnie przynajmniej rozmowy z obcymi na jej temat były bardzo krępujące i nie chciałabym tego przeżywać drugi raz. Suchy wykład jest mniej ważny niż rzeczowa, niepozbawiona emocji rozmowa, którą najlepiej nawiązać z bliską osobą w atmosferze prywatności i zaufania. Przepraszam za tak długą wiadomość, liczę, że przeczytasz i spróbujesz się nad nią zastanowić. Pozdrawiam.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Moriigan, co do pierwszej części Twojego komentarza to wysłałam go do z A&D Farma, jutro mam otrzymać odpowiedź od lekarza, z którym to skonsultuje.

      Co do następnej: moim zdaniem zakazy nic nie dadzą. Sami widzimy jakie straszne rzeczy dzieją się z dopalaczami. Gdy na listę wciąga się kolejne substancje zakazane, jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne. Alkohol również nie jest dostępne w sprzedaży poniżej 18 roku życia, ale jeżlei ktoś chce go kupić nie ma żadnego problemu, by to zrobić. Nawet dla dorosłego: prohibicja nie jest żadną metodą. Dlatego moim zdaniem edukowania, mówienie, informowanie jest najważniejszym elementem.

      Co do tego fragmentu: „najważniejsze jest moim zdaniem nauczenie właściwego doboru partnera, wpojenie hierarchii wartości i uświadomienie, że fundamentem dobrego, bezpiecznego seksu jest pełne zaufanie, ciepło, świadomość możliwych konsekwencji, a najlepiej przy tym miłość.” – absolutnie zgadzam się z Tobą.

      • Morrrigan

        W związku z tym uważasz, że alkohol czy tytoń powinien być zalegalizowany poniżej 18 roku życia, skoro i tak każdy może go zdobyć? Co więcej logicznym wnioskiem Twojej wypowiedzi byłoby też to, iż miękkie narkotyki takie jak marihuana nie powinny być nielegalne. W ogóle coś powinno być nielegalne, skoro mimo nielegalności można to zdobyć? Moim zdaniem nie chodzi tu tylko o utrudnienie zdobycia specyfiku, choć oczywiście również. Z grubsza chodzi o nakreślenie granic, co jest bezpieczne, a po co nie powinno się sięgać poniżej pewnego wieku bądź bez zgody opiekuna. Oczywiście można myśleć w kategoriach „idioci sami się wytrują, rozsądni zostaną, selekcja naturalna” – i ja się z tym poniekąd zgadzam. Niemniej wymaga to pewnej konsekwencji w myśleniu… Poza tym jeśli chodzi o dzieci i młodzież, prawnie ubezwłasnowolnione, szczególnie z punktu widzenia rodzica takie myślenie jest niepokojące. Podtrzymuję, że tabletka nie powinna być wydawana niepełnoletnim bez zgody rodzica. Rodzicowi powinno się ufać na tyle, aby podjąć z nim rozmowę na ten temat.

        A co do wątpliwości zdrowotnych – przede wszystkim w nauce funkcjonuje falsyfikowalność i powtarzalność eksperymentów jako podstawa rzetelnych wyników. Generalnie opinia jednego lekarza nie ma znaczenia, trzeba spojrzeć na wyniki badań (wielu prób pod wodzą wielu lekarzy) i opinie ośrodków badawczych, stosunek publikacji nazwijmy to „pozytywnych” do „negatywnych” (z pewnego punktu widzenia). Postaram się poszperać więcej w necie. Zaznaczam, że z tego co się dowiedziałam w większości krajów preparat jest dopuszczony, a zatem przy prawidłowym użytkowaniu (!) jest bezpieczny i nie kwestionuję tego, niemniej mój niepokój o młodzież jak i pewne dylematy etyczne mogą być nadal aktualne, co warto mieć na uwadze. To co napisałam odnośnie do embriotoksyczności to przesłanki wynikające z badań na zwierzętach, jak wspomniałam pod tym względem nie zostało przebadane to dokładnie u ludzi (ktoś niżej też to napisał), co więcej ciąże zdarzające się mimo zastosowania specyfiku bywały donoszone, w większości były poddawane aborcji akurat w tym badaniu o którym czytałam, ale odnotowano także poronienia. Próba była jednak zbyt mała, a zatem nie mówię o udowodnionym działaniu, a jedynie przesłankach, które mają odzwierciedlenie także w ulotce leku, która każe zgłaszać przypadki ciąży po zastosowaniu preparatu do lekarza, a także ZAKAZUJE stosowania preparatu w trakcie ciąży. UPA to selektywny modulator receptorów progestagenowych, nie jest on takim klasycznym progestagenem i nie musi wykazywać takiego działania. Apeluję o zdrową dawkę sceptycyzmu i ostrożności, a decyzja należy już do nas :)

        • http://www.nishka.pl/ Nishka

          Morrigan, dostępność pigułek od 15 roku życia wynika z tego, że zgodnie z przepisami prawa polskiego aktywność seksualna dozwolona jest od 15 roku życia. Czy mam więc rozumieć, że skoro uważasz, że ten środek antykoncepcyjny nie powinien być sprzedawany bez wiedzy rodziców, to sugerujesz, że powinno zostać zmienione prawo: zakazujące aktywności seksualnej osób poniżej 18 roku życia?

          Z badań GUS z 2013 roku wynika, że matki poniżej 16 roku życia urodziły ponad 1,3 tys. dzieci. Abstrahując od niegotowości psychicznej, ciało również nie jest gotowe: ciąże 15,16-latek zaliczane są do ciąż wysokiego ryzyka, częściej doświadczają powikłań. Może część z tych dziewcząt gdyby miało wtedy możliwość kupienia tabletki „dzień po” nie zaszłoby w ciążę?Może to był jeden z tych stosunków, w których pękła prezerwatywa? A jednocześnie wstyd i skrępowanie było na tyle silne, że nie miały odwagi by iść do rodzica i poprosić o to, żeby kupił mu „pigułkę po”.

          Bardzo chciałabym, że nastolatki podejmowały aktywność seksualną nie wcześniej niż mając 18 lat, pojęcie „pełnoletności” czyli „gotowości” nie wzięło się znikąd, ale ten problem jest przecież wielowymiarowy i nie załatwi się go ani przepisami ani „zgodą rodziców”, za upieranie się na to „zaostrzanie” może wyrządzić więcej krzywdy niż skutki jednorazowego przyjęcia tabletki.

          • Morrrigan

            Masz rację, lecz jest to w istocie leczenie skutków zamiast przyczyn. Ponadto wówczas generujemy pewną atmosferę przyzwolenia. Młodzież nie tylko będzie wpływała na swoje zdrowie w sposób istotny bez wiedzy rodzica (będącego w pełni odpowiedzialnym za poczynania dziecka!), to także wiąże się ze sporym kosztem pokrywanym z rodzinnego konta. Poniżej 18 lat nie można nawet umówić się na konsultację do lekarza bez rodzica, zaś można uprawiać seks i ponosić jego rozliczne konsekwencje, co jest nonsensem. Fakt, w związku z tym że seks jest legalny od 15 r.ż. wiążą się pewne problemy i niekonsekwencje z tym związane, nie pomyślałam o tym, mam mimo to pewne wątpliwości czy prezentowane przez Ciebie rozwiązanie jest takie do końca skuteczne i słuszne… Ciekawa jestem jak według Ciebie powinna wyglądać stosowna edukacja seksualna. Obecnie lansuje się pogląd, iż młodzieży należy dać z grubsza wolną rękę, zaś uświadomić ich przede wszystkim na temat ich fizjologii i tego jak działa antykoncepcja, aby było jak najmniej chorób i ciąż. Uważam, że jest to błędne. Oczywiście młodzież (począwszy od gimnazjalnej w mojej opinii) powinna to wiedzieć, powinna naprawdę doskonale znać swoje ciała jak i płci przeciwnej i znać dostępne na rynku metody antykoncepcji, także tej „po”. Ale brak zniechęcenia to w istocie przyzwolenie. Moim zdaniem na takich lekcjach skierowanych do gimnazjalistów, także młodych licealistów powinno się kategorycznie zaznaczyć: „To nie jest odpowiedni moment dla was. Wasze ciała i seksualność rozbudza się, jest to naturalne i nie jest powodem do wstydu, ale nie powinniście współżyć będąc niepełnoletnimi. Antykoncepcja zapobiega ciąży, jednak nie zawsze może poskutkować, nawet ta awaryjna, a ciąża jest dla was zagrożeniem fizycznym, wasze życie przewróci się do góry nogami. Poczekajcie jeszcze. Do momentu gotowości na przyjęcie konsekwencji seksu możecie poznawać swoje ciała i sprawiać sobie nawzajem przyjemność na inne sposoby.”. W przypadku organizacji zajmujących się edukacją seksualną nie znalazłam punktu dotyczącego odwodzenia młodych ludzi od tej decyzji. Poza tym brak otoczki światopoglądowej na takich lekcjach jest moim zdaniem niemożliwy, gdyż jest to sfera ściśle związana ze światopoglądem, regulowana przez religie i należy to zastrzec, aby nie robić dzieciom mętliku w głowie (np. katoliccy rodzice mówią, że antykoncepcja jest niedozwolona jak również seks przedmałżeński, mają prawo wychowywać dziecko według swych przekonań religijnych, a gdy ono potem uczy się w szkole o tych sprawach zupełnie odartych i oddzielonych od tych norm, dziwi się). Ciekawa jestem Twego zdania, wiem, że zrobisz o tym osobny post jednak chciałam już teraz podzielić się moimi myślami. Pozdrawiam.

          • http://www.nishka.pl/ Nishka

            Przekonasz się, że myślimy podobnie :)
            Dziękuję za Twój głos, miło się czyta Twoje komentarze.

          • sssssssssss

            Podoba mi się ta wymiana zdań, bardzo konkretna i przede wszystkim kulturalna :)

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Zgodnie z obietnicą wklejam odpowiedź lekarza:

      „/ Po pierwsze, “działanie embriotoksyczne”, to działanie na powstały płód i toksyczne jego uszkodzenie przez środek embriotoksyczny. Natomiast działanie wczesnoporonne (a raczej działanie prowadzące do poronienia) typowych preparatów stosowanych do wywołania poronienia nie polega na uszkadzaniu płodu, tylko na wyłączeniu działania progestagennego progesteronu. Są inne leki (lub substancje chemiczne), które mogłyby mieć działanie embriotoksyczne, ale one tak, jak i Ella One, nie powinny być stosowane w ciąży.
      Faktem natomiast jest, że są pewnie setki różnych związków chemicznych (np. sól kuchenna), które w dużej dawce mogą być toksyczne dla embrionów. W badaniach klinicznych pierwszej fazy wszystkie leki badane są na zwierzętach na ich potencjalne działanie embriotoksyczne. Ponieważ takich badań nie wykonuje się ani na zarodkach ludzkich ani na płodach, to dlatego zawsze (albo prawie zawsze) pisze się by większości leków nie stosować u ciężarnych.

      2/ Nie sądzę, by ciąża była najważniejszym przeciwwskazaniem do stosowania tego specyfiku. Po prostu, nie powinno się go używać w ciąży (bo nie był przebadany). Jest bardzo wiele leków, których CHPL podkreślają że nie powinno się ich stosować w ciąży. A oprócz tego przeciwwskazanie do użycia EllaOne w ciąży wyraźnie dysklasyfikuje ten lek przed ew. próbą wykorzystywania go w celach aborcyjnych. Sugestie co do embriotoksyczności, są tylko sugestiami….. Można tu przytoczyć badanie koordynowane prze Kristinę Gemzell –Danielsson (z którego wynikało, odsetek poronień u kobiet badanych otrzymujących UPA i palcebo był taki sam – Badanie ESMYA).
      Wpływ na rozwój płciowy dziewcząt przed ukończeniem 18 roku życia. Jeżeli one współżyją i obawiają się ciąży, to można przyjąć że już są rozwinięte płciowo! Można sądzić, że przyjęcie EllaOne jest mniej szkodliwe dla “rozwoju płciowego” młodych kobiet niż palenie papierosów itp.”

      • Morrrigan

        Lekarz potwierdza więc, że lek może wpływać szkodliwie na zarodek, a zatem rewelacje jakoby pomagał w utrzymaniu ciąży, są bzdurą (nie mówię, że Ty to napisałaś, ale bardzo często pojawiają się takie argumenty). Jednak nie wszystkie leki w testach na zwierzętach dają podejrzenia co do swojej embriotoksyczności, zatem skoro w tym przypadku takie wyniki (zgodnie z przypuszczeniami naukowców, dodajmy) zostały uzyskane, należy to potraktować wyjątkowo poważnie. Niemniej faktycznie w raporcie uwzględnione jest, iż działanie embriotoksyczne występowało przy małych dawkach leku, ale powtarzanych, przy założeniu że zażywamy lek zgodnie z przeznaczeniem (jednorazowo) trudno powiedzieć, czy takie działanie wystąpi, czy można przypuszczać, że nie? W badaniu na zwierzętach rodziły się zdrowe osobniki, co może świadczyć o tym, że to działanie toksyczne nie jest jednocześnie działaniem z całą pewnością zabójczym, nie jest to działanie poronne. Dane są bardzo ograniczone na ten temat. Nie napisałam, że to tabletka wczesnoporonna, takie wykorzystanie tego leku (aborcja farmakologiczna) wymagałoby zbyt dużych i powtarzalnych dawek. Co do badania na kobietach ciężarnych, niestety pan doktor nie napisał jakie dawki otrzymywały kobiety (jedna tabletka Esmya to 5 mg), poza tym poronienie może następować przed rozpoznaniem ciąży. Czy one ten lek brały jeszcze przed stwierdzeniem ciąży, czy już po jej potwierdzeniu (po kilku tygodniach od zapłodnienia). Moment początku ciąży jest przedmiotem sporu wśród lekarzy i naukowców, może to być moment zapłodnienia, a może to być moment zagnieżdżenia zarodka. Niemniej, w wyniku zapłodnienia powstaje zygota, która następnie ulega licznym podziałom w wyniku czego powstają najwcześniejsze zarodki – morula i blastula, co ma miejsce przed zagnieżdżeniem w macicy i rozpoznanie ich istnienia na tym etapie jest niemożliwe. Nie twierdzę, że gdyby UPA nie dopuścił do zagnieżdżenia zarodka (chodzą takie pogłoski w internecie) albo gdyby zaszkodził najmłodszemu zarodkowi doprowadzając do jego obumarcia, to byłaby to aborcja – NIE. Badania pokazują, że nie jest to wpływ bezwzględnie zabójczy tak jak w przypadku środków poronnych, więc NIE JEST TO ŚRODEK PORONNY. Ale wiem, że są osoby, które w ten sposób definiują powstanie nowego człowieka i ich dylematy moralne mogą być zasadne, jeśli nie chciałyby ponosić takiego ryzyka – abstrahując od religii. W związku z tym trudno mówić tu z całą pewnością że lek nie zadziała szkodliwie. Oczywiście jest masa innych rzeczy, nie tylko leków, które mogą działać szkodliwie na dziecko czy zarodek w czasie ciąży w podobnym stopniu co chociażby ten lek, ale to nie znaczy, że można mówić, że są nieszkodliwe. Szkoda że lekarz nie odniósł się do tego, czy EllaOne wpływa na endometrium. Na logikę to skoro Esmya (lek na mięśniaki) to tabletki 5mg (nie wiadomo ile razy dziennie, ale żeby uzyskać dawkę taką jak w 1 „tabletce po” potrzeba byłoby aż 6 takich tabletek) i wpływają na endometrium, to EllaOne również może, ale w jakimś raporcie przeczytałam, że to „mało prawdopodobne”… A co do młodych dziewcząt – trochę takie „obiecanki cacanki” ze strony pana doktora, niestety żadnej konkretnej informacji. Dziewczyna, która może zajść w ciążę, jest dojrzała płciowo, ale jej układ hormonalny nie musi być jeszcze dojrzały. Teoretycznie możliwe jest zajście w ciążę już w pierwszym cyklu, jeśli tylko wystąpi owulacja, jednak są to cykle bardzo rozchwiane i nieregularne. Nie mam tytułu lekarskiego, więc trudno tu cokolwiek orzekać ani tym bardziej podważać zdanie lekarza, jednak zastanawiając się nad tym czuję pewien niepokój, spodziewałam się konkretniejszej informacji. Sporo lekarzy w ogóle nie wypisuje tabletek antykoncepcyjnych dziewczynom, które zaczęły miesiączkować niedawno właśnie z uwagi na niedojrzałość ich układu hormonalnego. Pozdrawiam i dziękuję za fatygę.

    • Tomir Kozakiewicz

      ” wysoka cena tabletek (która nota bene wynosi około 100 zł przynajmniej w internecie, nie zaś 130, ale ok, to nieduża różnica)” – a kto rozsądny by kupował TĘ pigułkę w Internecie??? Przy dostawach trwających ze dwa dni w dni robocze?

      • Morrrigan

        z doz dostawy mogą być nawet na drugi dzień. ale nie rozumiem i tak Twojej wypowiedzi – po prostu w internecie najłatwiej sprawdzić cenę danego leku, w części aptek będzie trochę drożej, w części taniej, miałam na celu pokazanie, że cena tej tabletki może się wahać i może nie być tak wysoka. wiadomo, że gdy liczy się czas, każdy pójdzie najpierw do apteki stacjonarnej.

  • Marta

    Odnosząc sie do wcześniejszych komentarzy na temat skutkow ubocznych tej tabletki, to chyba nie istnieje lek-cud który nie zostawia śladów w organzmie, tutaj chyba nie ma sie co łudzić… natomiast moje pytanie brzmi, czy Ty Nishko podałabyś ta tabletkę swojej córce gdyby zaszła taka potrzeba?

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie, ale jeżeli zdarzy się kiedyś, że moja córka przyjdzie do mnie z prośbą o wsparcie to tak, pomogę jej. Nie demonizuję tej tabletki więc nie jest to trudny wybór.

  • http://www.ca-lineczka.pl www.ca-lineczka.pl

    Mieszkam w kraju, gdzie tabletka „dzień po” jest już od dawna dostępna i tutaj nie budzi kontrowersji… Myślę, że jest to dobre rozwiązanie, ale tylko w wyjątkowych i skrajnych sytuacjach, nie jako normalna metoda antykoncepcji, ale wiadomo.. wszędzie pojawiają się nadużycia, niestety..

  • Kinga E.

    Nishko, nie czytam Cię regularnie, a jedynie wchodzę co jakiś czas sprawdzając, czy są jakieś interesujące dla mnie teksty, dlatego nie wiem, jakie są Twoje poglądy itp., natomiast z tym tekstem (jak i poprzednim na ten temat) zgadzam się. Jako osoba młoda, w stałym związku, lecząca się hormonalnie (w celu poprawienia płodności), jakiś czas temu zażyłam ten lek. Wbrew pozorom wcale nie tak łatwo go dostać – mój partner odwiedził 5 aptek, zanim sprzedano mu antykoncepcję awaryjną. Ja w tym czasie dzwoniłam po lekarzach w celu konsultacji (ze względu na moje leczenie) i ogromnie się stresowałam tą decyzją, której dziś nie żałuję. Pomijając fakt, że nie wystąpiły u mnie większe skutki uboczne niż po lekach hormonalnych, które zażywam regularnie, lek ten naprawdę nie zamieszał w moim zdrowiu ani życiu (a jestem przekonana o tym, że ewentualna niespodziewana ciąża zamieszałaby i to bardzo). Nie piszę tego, by pochwalić ten lek (albo się), ani do niego namawiać, ale dlatego, że zakładanie z góry, iż jest to lek po który będzie się sięgało bezmyślnie, jest wg mnie totalnym nieporozumieniem. Jeśli są kobiety, które nie dbają o swoje zdrowie i swoją reputację, to niezależnie od tego, czy mają dostęp do antykoncepcji awaryjnej czy nie, będą na różny sposób szkodziły sobie (świadomie lub mniej). Tego się nie uniknie, choć można to zminimalizować poprzez edukację. Moim zdaniem dostępność leku nie ma nic wspólnego z demoralizacją.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      KIngo, dziękuję za komentarz i podzielenie się swoim doświadczeniem.

  • Pingback: (Zde)moralizowana młodzież, czyli jak rozmawiać z nastolatkami o seksie? | Nishka()

  • evita

    Przy „informacjach” brakuje mi źródeł: mam na myśli na przykład podanie linków do raportów z badań. Moje wątpliwości budzi zwłaszcza punkt numer 5: „Główny mechanizm polega na przesunięciu jajeczkowania, czyli sprawieniu, żeby nie doszło do kontaktu plemników z komórką jajową. Jeżeli już do tego spotkania dojdzie, dzieje się co ma się dziać, istnieje prawdopodobieństwo, że kobieta zajdzie w ciążę.” Rozumiem, że istnieje takie prawdopodobieństwo, samo to jednak nie oznacza, że poza tym głównym mechanizmem opóźnienia owulacji, nie ma też innego mechanizmu. Na przykład, jeśli kobieta współżyła w dniu, w którym ma owulację i doszło do zapłodnienia, to przyjęcie tabletki następnego dnia zmienia jej gospodarkę hormonalną. Fakt, że kobieta już jest w ciąży (doszło do zapłodnienia) nie sprawia, że tabletka nagle traci swoją moc oddziaływania (między innymi na hormony). Obok prawdopodobieństwa, że tabletka „nie zadziała”, jest tez więc prawdopodobieństwo, że „zadziała”, na przykład zapobiegając zagnieżdżeniu się już istniejącego zarodka w macicy, czyli będzie to działanie wczesnoporonne.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Pytając lekarza o raporty, badania dostałam informacje o następujących publikacjach potwierdzających punkt 5: Creinin etal z 2010 i Glasier et ale też z roku 2010, Gemzell Danielsson z 2012.

  • Jan

    Nie wolno stosować antykoncepcji tylko naturalną metodę płodności…

  • Gość

    Wzielam tabletke w 19 dniu cyklu, 15 h po stosunku. Czy unikne ciazy? Prosze o rade

  • Pingback: „Ludzkość od zarania dziejów dążyła do tego, by oddzielić prokreację od rekreacji” – wywiad z prof. Medardem Lechem, który odebrał sto tysięcy porodów | Nishka()

  • Pingback: Gdy państwo zagląda obywatelom do łóżka | Nishka()

  • Pingback: Gdy państwo zagląda obywatelom do łóżka | Nishka()

  • gość 1

    skąd te informacje że nie blokuje zagnieżdżania zarodka w macicy? substancja zawarta w tabletce tez odpowiada za pomoc w niezagnieżdżaniu się zarodka.