Czy kupić nastolatce iPhone’a? Ogromny dylemat – serio

Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że napiszę taki tekst i nazwę go prawdziwym dylematem to roześmiałabym się w głos. Nigdy nie angażowałam się emocjonalnie w rozterki dotyczące wyborów ubrań, mebli, sprzętów itd. Phi, ale mi dylemat, decyduję, ewentualnie wybieram model, pach pach i po wszystkim. Tymczasem teraz naprawdę nie wiem, co zrobić.

I wierzcie mi, celem tego tekstu nie jest ani rozkręcenie dyskusji na blogu, ani wypozycjonowanie tekstu w wyszukiwarce, ani współpraca reklamowa. A szkoda, w tym przypadku ucieszyłby mnie zwłaszcza barter :). Prawda jest taka, że naprawdę nie wiem co zrobić!

Nie mogę spać, bo śnię o iPhonie

Otóż moja córka, która wczoraj skończyła 14 lat, marzy o iPhonie. Średnio raz dziennie o nim mówi, zachwyca się nim, dręczy mnie i gnębi, wciąż o niego prosząc.

— Mamo, nie uwierzysz, co mi się dziś śniło. Że miałam iPhona. Mamo, rozumiesz? Ja już o nim śnię!

Dla niezorientowanych: iPhone to smartfon firmy Apple pełniący funkcję telefonu komórkowego, platformy rozrywkowej, komunikatora internetowego, mobilnego komputera, aparatu fotograficznego.

Absolutnie nie, żadnych iPhonów

Na początku byłam zdecydowanie na nie.

— Absolutnie, żadnego iPhone’a! Za duży wydatek. Jesteś za młoda. To jakaś fanaberia. Ja nawet nie mam iPhone’a, a ty chcesz mieć! Nie i koniec kropka. Będziesz zarabiać swoje pieniądze, to kupisz sobie co chcesz.

A może jednak? Zasługuje na to

Potem zaczęły mną miotać wątpliwości. Widząc, jak bardzo jej na nim zależy, zaczęłam się łamać i szukać uzasadnień, dlaczego warto spełnić jej marzenie.

Jest wspaniałą dziewczyną: mądrą, odpowiedzialną, kulturalną, dowcipną, zaradną, uczciwą, można na niej polegać. Osiąga doskonałe wyniki w nauce: bierze udział w przedmiotowych konkursach, z dwóch przedmiotów przeszła do etapów rejonowych. Robi to, bo chce. Nigdy nie wywierałam na nią presji, nie byłam tzw. Rodzicem Trenerem. Ma po prostu chęć zdobywania wiedzy i predyspozycje, czyli np. łatwość uczenia się, więc chwyta wiatr w żagle.

Ona z kolei: dobrze ją znam, nigdy nie wpadła w wir rywalizacji: oczywiście z wyjątkiem sportu. Jako biegaczka rywalizuje, ale tylko na torze wyścigowym i jest to tzw. zdrowa rywalizacja. Z koleżankami ze sportowego gimnazjum, w którym uczy się, ma dobre relacje, a na stadionie, cóż, wyścigują się.

— Powiedz, dlaczego tak bardzo marzysz o tym iPhonie?

— Mamo, on jest taki piękny! Taki wspaniały! Dotknęłam go dziś w salonie i szok, po prostu mówię ci, mamo też byś się nim zauroczyła!

Oszalała na punkcie gadżetów. Wpadła w ten wir apple’manii, w którym użytkownicy szaleją na punkcie nowych produktów wypuszczanych przez tę firmę i odczuwają ogromną potrzebę wymiany swoich sprzętów na nowe, niezależnie od tego, ile kosztują. Posiadanie produktów firmy Apple staje się nieomalże synonimem szczęścia, spełnienia, radości. „Muszę je mieć!”.

iphone 6

Z drugiej strony, większość z nas, również tych nie posiadających nic z firmy Apple, na czymś się fiksuje, jakiegoś dziwnego produktu pragnie i posiadanie go wprawia nas w dobry nastrój. Takie czasy, mamy dobrych specjalistów od reklamy :)

iPhone jako prezent na urodziny?

Jak zwykle co roku odbył się u nas rodzinny obiad urodzinowy. Zaproszeni goście: babcie, dziadkowie, ciocie, pytali wcześniej, co jubilatka chce dostać na urodziny. Córka każdego poprosiła o pieniądze, nas również. Wszystkiego zebrało się 800 zł.

Szukam sposobów jak mieć iPhone’a

Wynalazła w Play’u (choć jesteśmy w innej sieci) ofertę, w której przy wpłacie kilkuset złotych, będzie musiała za iPhone’a płacić około 70 zł miesięcznie.

— Mamo, skoro i tak płacisz mi abonament około 40 zł miesięcznie, to przecież żaden problem, żebyś dołożyła jeszcze 30 zł, prawda? Mamo: 30 zł i mam iPhone’a, rozumiesz? — wykrzyknęła podekscytowana.

Wybłagała mnie, żeby odwiedzić salon i porozmawiać w sprawie oferty na żywo. Okazało się, że w ofercie w ramach tej kwoty oprócz iPhona nie ma NIC, żadnych minut na rozmowy, smsów, internetu itd. Jest to po prostu typowe kupienie na raty sprzętu za pośrednictwem operatora.

Córka wyszła z salonu załamana. Wiedziała, że na taką opcję nie zgodzę się. Legły jej wszystkie nadzieje. Z trudem powstrzymywała łzy. Było w tym coś przerażającego.

A jest naprawdę bardzo rozsądną, mądrą, wartościową dziewczyną! Owszem, zawsze przywiązywała wagę do wyglądu, dbała o ubranie, detale, ale nie wynosiła tego nigdy ponad uczucia i przemyślenia. Nigdy nie zwariowała i nie zafiksowała się tak bardzo, jak na punkcie tego cholernego iPhona!

Wiem też, że nie chodzi o to, żeby pochwalić się przed innymi super-sprzętem. Nigdy nie miała skłonności do bycia chwalipiętą. Rzecz jest prosta: ona po prostu chce mieć swój iPhone.

Marzyłam o koniu, a teraz o iPhoniu

Gdy sięgam myślami wstecz, to jedyną „rzeczą”, o której posiadaniu marzyła tak intensywnie był… KOŃ:) Przez kilka tygodni, jak nie miesięcy, prosiła nas o konia. Przekonywała, uzasadniała, szukała w internecie cen: ile kosztuje koń, ile kosztuje jego utrzymanie, ile potrzebuje przestrzeni, co je, gdzie to będziemy magazynować itd. Rysowała, malowała, szperała, wyceniała, projektowała stajnię, snuła plany, wizje.

konie

Konia nie kupiliśmy. Czy mamy kupić iPhona?

Dorzucę się ze skarbonki na iPhona

— Mamo, wpadłam na pomysł! Przecież możemy kupić iPhona normalnie w sklepie przez internet! Wszystkie pieniądze, które otrzymam w prezencie na urodziny zainwestuję w iPhona, a resztę dołożysz mi, dobrze? Proszę, błagam mamo! Jak nie masz tylu pieniędzy to możemy rozbić to na raty. Już to policzyłam: 1500 zł, czyli po 60 zł przez dwa lata, oczywiście ja wpłacę swoje 800 zł!

Informacja dla zorientowanych w temacie: oczywiście nie mam teraz na myśli najnowszego Iphone 6, bo ten jest poza zasięgiem moich finansowych możliwości. Mówię o iPhonie 5S:

– Bo, mamo, inne modele nie interesują mnie. Czasy i wymagania zmieniają się. Widzisz, to jest dowód, że mi nie chodzi tylko i wyłącznie o iPhona, nie! Gdyby ktoś teraz dał mi iPhone 4 to ja bym w ogóle nie chciała. Jakość zdjęć i cała reszta to już nie to.

2300 zł na telefon? Zwariowałaś?!

— A może kupię ci komputer? Będziesz miała swój laptop! – próbowałam ją zachęcić.
— Nie.

Mam poczucie, że gdybym miała wydać tę kwotę na komputer to byłoby to sensowne ulokowanie pieniędzy. Myśl o tym, że TELEFON kosztuje powyżej 2300 zł przeraża mnie!

Co zrobilibyście na moim miejscu?

Ja jestem w tej kwestii jednym wielkim wahaniem. Gdy widzę tę rozszywającą jej twarz rozpacz, gdy słyszy, że raczej nic z tego, to robi mi się słabo. Czuję, że uszczęśliwianie dziecko przedmiotem jest słabe, ale staram się ją uszczęśliwiać również w innych sferach i mimo to pragnienie i marzenie o iPhonie gdzieś się w niej narodziło. Będę wdzięczna gdy napiszecie co, o tym sądzicie. Ja oczywiście podejmę decyzję sama, ale Wasze refleksje i rady na pewno mi pomogą. Albo i nie :)

*

Moja siostra ze Sweetshoop, która piecze przepyszne torty, wiedząc, że jej siostrzenica marzy o iPhonie przygotowała jej tort niespodziankę:

Nigdy jeszcze żaden tort nie smakował jej jak ten :)

dwa tygodnie później: Moja decyzja i opinie Czytelników.

Komentarze:

  • Anja

    Ja kupiłam, ma ‚wszystko w abonamencie’ (internet i nielimitowaną resztę). Jak dziecko jest rozsądne, nierozwydrzone i są możliwości finansowe to czemu się opierać? Tak dla zasady?

  • http://mataja.pl/ Alicja Kost

    Pewnie bym kupiła, ustalając jakiś haracz pobierany z kieszonkowego przez x miesięcy, ale gdybać to ja sobie mogę bo moje dzieci na razie mają marzenia jak Twoja córka wiele lat temu, czyli końskie 😉

  • http://zudit.pl zudit.pl

    kurcze, faktycznie dylemat:) Ale wiesz,… więcej jest jednak ZA, niż PRZECIW! – 1) sporą część pieniędzy już macie zebrane 2) przecież mogą to być raty, które mniej odczujecie, 3) Idą święta – za jednym zamachem spełnilibyście jej marzenie, 4) Córka jest tak zdolna, wszędzie się udziela – dlaczego jej za to nie nagrodzić? 5) Jeśli dobrze pamiętam, w jej klasie znajomi nie mają tego modelu – niech będzie pierwsza! 6) Pomyśl, jakie fajne selfie będziesz mogła sobie od czasu do czasu pstryknąć jej wypasionym telefonem 😉

    • gość

      super- selfie Iphone’m, bo to jest ładniejsze niż Samsungiem przykładowo?

      Nishka! sama znasz swoje dziecko więc bedziesz wiedziała, co i jak. Skoro chce się dołożyć i ponieść część kosztów, to tym bardziej wiesz, bo to wciąż Twoje dziecko.. Wszelkie argumenty w stylu, że jest mądra, rozsądna itd. z ust własnej Mamy nie są nigdy w pełni miarodajne :)
      A więc wydaje mi się, że 14 lat i dla lansu- bo nazwijmy to po imieniu-
      przecież to nie potrzeba niezbędna ani nic, co ułatwi jej życiu
      bardziej, niż inny smartphone.
      Jeśli jednak uważasz, że Twoje dziecko jest na tyle odpowiedzialne, że nie posieje telefonu, nie będzie z nim siedzieć w tramwaju machając nim bez przerwy- (młode dziewczyny łatwo okraść, nie oszukujmy się) i chce go sfinansować- to jej pozwól. Jak go straci- oby nie- to zaboli strasznie ( także Ciebie, bo będziesz musiała nabyć nowy smartphone i to nie byle jaki, bo po Iphonie byle co?- chyba nie), a jeśli nie, no to super :)
      Rozterki będą zawsze, bo są zawsze przy dużej kasie. W miarę jedzenia rośnie apetyt, ale tak to z nastolatkami jest.
      Tu też się nie oszukujmy- każda z nas nastolatką była i każda przez brak czegoś „cierpiała katusze”. Ja tak miałam z martensami :) kupiłam na studiach, okazały się dla mnie totalnym shitem, do którego nigdy się nie przyznałam, bo za dużo o ich potrzebie gadałam 😀
      Są rodzice co dla dzieci wszystko i są rodzice co rozważnie chcą dla dziecka dobrze i chcą je uszczęśliwić. Chyba sama wiesz kim chcesz być. Ja osobiście jestem pewna, że już podjęłaś decyzję, tylko nas sprawdzasz 😛

  • Czas Mamy

    U mnie jest to samo… ale z MacBookiem, który kosztuje 4300 zł. Sama mam laptopa do pracy za niecałe 3 tys i wydawało mi się to dużą rozrzutnością, aż tu nagle mój gimnazjalista przychodzi o oznajmia, że on już wybrał jaki chce komputer (myśleliśmy, że wybierze coś na czym będzie mógł grać, ale nie…. wybrał Appla). I też nie wiem co zrobić, bo jeśli to ma być prezent to powinien go cieszyć i to powinno być coś co mu się podoba, ale z drugiej strony cena mnie zabija… Dodam, że na urodziny w kwietniu dostał Samsunga S5 (czyli wtedy najnowszy model tej firmy), ale dołożył się do niego niemal w 80% – sprzedał rower, narty z których wyrósł, rozbił skarbonkę :) Nie chciałabym go zepsuć gadżetami, bo jest w takim wieku, że wszystko chłonie. Więc też proszę o rady :)

    http://www.czasmamy.com

    • Marta Szatańska

      może po prostu jest gadżeciarzem? :) czy to źle? czemu gadżeciarze mieliby by być zepsuci?

      jeśli nie chcesz kupować mu MacBooka, to może właśnie przekonasz go tym, że na nim nie pogra..?

  • Natalia

    Ohohohooo skądś to znam :) Jak bardzo mocno chciałam i nie chciałam odpuścić rodzicom a było wtedy drogie pamiętam, że chciałam mieć rower – dobry rower. Moi rodzice byli przeciwni nie dość, że drogi był to się bali ze względu na moją niedosłuch. Jednak tak bardzo męczyłam, że zgodzili się ale musiałam na to sama zarobić pod czujnym okiem mamy :) Na początku kosiłam trawę czy dbałam o ogród, wstawiałam też kwiaty sąsiadów – takich miałam fajnych sąsiadów 😀 za opłatą. Ale to było za mało i pojawiła mi się myśl, a może zacząć coś sprzedawać na allegro? I wiesz co? Myślałam i myślałam i wpadłam na pomysł co mogłabym sprzedawać 😀 Własnoręczne robione zaproszenia na urodziny, 18-stkę czy dzięki mamie pomyślę robiłam także zaproszenia na ślub 😀 Chwyciło i….. zarobiłam! Trochę to trwało ale jak sobie dzisiaj myślę, to warto było, oj warto! Nic za darmo, pomyśleć, zarobić to swoją pracą i dzięki temu kroczę pomału ku mojej własnej firmy :)
    Powodzenia i trzymam kciuki za dobrą decyzję :)

  • magdaa

    Jestem mama dwójki maluchow, wiec takie dylematy jeszcze nie nadeszły, ale uwazam, ze kupowanie tego konkretnego sprzętu jest trochę bez sensu. Iphony nie sa kompatybilne z innymi telefonami, sa bardzo delikatne, i dosc uciazliwe w obsłudze (ustawienie swojej piosenki jako dzwonek np.). Dodam również, ze aby w pełni korzystać z ich możliwości, nalezy placic (iTunnes). Do tego sprzet obciazony sporym ryzykiem kradzieży.
    Ja bym nie kupila z tego względu, ze moim zdaniem to czysty kaprys. A prędzej czy później corka zacznie sie domagac wlasnego laptopa (probowal ktos pisac prace na telefonie?). Wiem, ze „czasy sie zmienily”, ale mowiac kolokwialnie „bez przegiec”. Nie sadze, zeby jej potrzeby byly scisle zwiazane z tym telefonem. A samsungi tez maja ciekawa oferte. Jesli jest tak madra dziewczynka jak piszesz, to powinna pojac, ze inna marka telefonu ma te same funkcje i jest znacznie tansza. Oczywiscie decyzja należy do Ciebie. Natomiast ja nie wyobrażam sobie czegos takiego. I już sie boje dorastania własnych dzieci.

  • http://fabjulus.pl/ FabJulus

    Kupić. Mówię to na podstawie tego, co piszesz o swojej córce, złapała mnie za serce :) To już nie jest fanaberia, dziecina ma korbę na punkcie tego telefonu i ja ją rozumiem 😉 Nie wiem, jaki układ byłby dla Was najlepszy: raty, wspomniany przez Alicję pomysł z „haraczem”, czy telefon w Playu, ale chyba warto spełnić marzenie dziecka, które tyle dla niego znaczy. Z perspektywy użytkownika iPhone’a 5: mam go już półtora roku, a ciągle wygląda i działa jak nowy, w życiu mi się nie zawiesił, nie zawiódł, a używam go bardzo intensywnie. Uwielbiam go, a normalnie już bym odliczała dni do końca umowy i nowego telefonu. Myślę, że to ważne argumenty :)

    • Anja

      Dokładnie. Sama jako użytkowniczka iphona ‚od zawsze’ rozumiem to pożądanie i nie dziwiłam się jak i moja córka go zachciała. I nie chodzi tylko o gadżeciarstwo, ale o sprawność, intuicyjność działania, płynność, multimedialność, super jakość zdjęć i fimów itd. Nieprawdą jest, że jest coś niekompatybilne i że trzeba płacić za pełne funkcje (jak nie chce muzyki z iTunesa to ładuję sobie przez komputer z płyty), nie ściągam płatnych aplikacji (a tych bezpłatnych jest mnóstwo). Te pieniądze, które córka już uzbierała użyłabym na pierwszą wpłatę, i dzięki temu dobrałabym abonament w granicach właśnie 70-80 zł miesięcznie w opcji ‚wszystko bez ograniczeń’.

  • Skalpel

    Oh. Jak ja dobrze pamiętam gdy w wieku 16 lat marzyłam o TELEFONIE KOMORKOWYM! Byle jakim, byleby był. Ostatnio widząc jak 6 letnie dzieci trzymaja w łapkach najnowsze smartfony zastanawialam sie po jakiego im takie wysokiej jakosci urządzenia.??? rozumiem – telefon potrzebny aby do rodzicielki sie dodzwonic – lub odwrotnie. Do tego smartfon nowej generacji raczej potrzebny nie jest. Albo ja jakaś starej daty bo mama uczyła od kiedy pamietam – chcesz coś miec – zarób w sposób dosotosowany do twojego wieku i kup sobie. Oh dziękuję ci mamo!

  • Kayoree

    A ja jestem więcej przeciw niż za. Jeśli to ma być prezent dla trzynastolatki, wzięcie telefonu na raty albo w abonamencie nie jest dobrym pomysłem. W ciągu dwóch lat w życiu nastolatki wiele się zmienia: potrzeby, upodobania, gust. Tak samo zmieniają się trendy, rozwija się technologia i co roku wychodzą nowe, coraz lepsze sprzęty. Jak skończysz płacić haracz za telefon, twoja córka już dawno będzie chciała mieć inny, lepszy, a iphone 5 będzie wśród rówieśników obciachowy, tak jak teraz iphone 4 (mimo, że to nadal dobry telefon, ale nie jest to ten „najnowszy” albo „prawie najnowszy”). Twoja córka może być dojrzała, ale jednak nadal jest nastolatką ze wszystkimi nastoletnimi problemami, w tym z ciągłą potrzeba bycia cool. Tego etapu nawet geniusz nie przeskoczy 😀
    Może lepiej niech córka poprosi na święta od rodziny pieniądze, dołoży do tych zebranych, a resztę dołożysz jej sama? 😀 Wtedy i ona będzie szczęśliwa i ty nie wplączesz się w zobowiązanie płacenia hajsu co miesiąc przez dwa-trzy lata, więc jak telefon się znudzi, będzie go można bez problemu sprzedać na allegro, bez abonamentu wiszącego nadal nad głową.

  • http://www.blogojciec.pl/ Blog Ojciec

    Zawsze podobało mi się podejście, że jeśli dziecko uzbiera połowę kwoty, to rodzice wtedy mogą dołożyć drugą połowę. I jeśli dziecku będzie zależało, to uzbiera, a jeśli nie, to odpuści.

    Przypomniała mi się też trójka dwunastolatków, która zbierała na wymarzone rowery poprzez pomaganie sąsiadom. Może córka też mogłaby wymyślić alternatywny sposób na uzbieranie brakującej kwoty?

    • http://instagram.com/senioritaseyes Seniorita

      tak, ten system „po połowie” jest świetny! I mówię to jako córka :) Odkąd zaczęłam łapać jakieś dorywcze wakacyjne prace zawsze ustalałam jakiś cel, na co będę pracować. Ale wiadomo zarobki osoby głównie uczącej się wysokie nie są, a moje marzenia nie najtańsze. Rodzice zaproponowali, że dołożą połowę jak ja już będę miała swoją. Takim sposobem co roku spełniam takie jedno droższe marzenie- lustrzanka czy nowy laptop. Jednego roku udało mi się zarobić więcej, że sama zapłaciłam za kurs prawa jazdy, a rodzice wtedy zrobili mi niespodziankę i kupili autko. Jestem jedynaczką, ale ogromnie wdzięczną rodzicom, że nigdy mnie zbyt specjalnie nie rozpieszczali.
      Aha, w tym roku odkładam właśnie na iPhona i choć trwa to już dość długo, to chcę sama uzbierać całą kwotę 😉

  • http://erillsstyle.wordpress.com/ Erillsstsyle

    Kupiłabym. W sensie dołożyłabym. Na święta, pod choinkę.

    Z tego co piszesz masz mądrą, rozsądną i dojrzałą córkę, która ma jakieś marzenie. My w tym wieku marzyliśmy o czymś innym (ja na przykład o wyjeżdzie do Japonii) i to nie były marzenia dyktowane modą tylko jakimiś wyobrażeniami o tym, że coś nas wyjątkowo pociągało.
    Zastanawiam się czy gdyby chodziło o najnowszy model Samsunga to miałabyś podobne opory? Czy chodzi o to, że apple kojarzy się trochę z sektą wyznaniową i potrzebą lansu; czy też pełną świadomością tego, że przepłaca się za sprzęt głównie dla jego marki i designu?
    I nie piszę tego, by dissować produkty apple. Miałam iphone 4 ponad dwa lata, kochałam ten telefon. Naprawdę. Od dwóch mam też ipad i nie mam w ogóle ochoty go zmieniać bo skubancy z apple mają rekę do tego by tworzyć produkty ładne i funkcjonalne. Co prawda dla mnie jako uzytkownika iphone już nie zaskakuje i inny telefon daje mi więcej możliwości; ale nie zmienia to faktu, że to dobry i trwały (oczywiście do momentu upadku) sprzet, który służy latami. Czasy kiedy telefon był tylko telefonem skończyły się parę ładnych lat temu. To jest przenośny komputer. Ma podobne funkcje, możliwości a to, że dzwoni to już tylko dodatek.
    Zdaje sobie sprawę z tego, że to są spore koszta. Z drugiej strony wiem też jak smakuje to, że marzy Ci się jakiś sprzet i robisz wszystko by go osiągnąc a gdy już masz go w rękach to trzymasz go niemalże w rękawiczach i trzęsiesz się nad nim jak nad małym dzieckiem. To chyba znak czasów, że interesują nas gadżety. I to nas kobiety, tak samo :)

  • http://dreamscatcher.me/ Edyta Lech

    Kupić, ale pod warunkiem, że za 2 lata nie będzie błagać o kolejny model, bo jakość zdjęć i cała reszta to już nie to. Wydaje mi się, że córka zasłużyła na iPhone’a, ale nie wyobrażam sobie, że mogłabym co 2 lata uszczuplać budżet domowy o 2000 zł z powodu telefonu. Bo córce się znudził, bo teraz są nowsze, bo tamten ma lepsze zdjęcia i nowsze aplikacje, itd. Nawet nie chodzi o to czy kogoś na to stać czy nie, ale jestem strasznie praktyczną osobą i nie widzę sensu w kupowaniu super drogich telefonów, kiedy konkurencja oferuje praktycznie to samo w niższej cenie. Jeśli ten iPhone spełni marzenie córki to czemu nie. Czasy się zmieniają. Kiedyś mieliśmy radochę ze składaków i kolorowych telewizorów, a dziś są tablety, telefony, laptopy i inne cuda niewidy. :)

  • http://www.rowerowe-porady.pl/ Łukasz Przechodzeń

    Kupić, tylko nie w abonamencie, bo najczęściej wychodzi to tragicznie drogo. Lepiej mieć jakiś abonament bez telefonu (polecam nju za 39 złotych no-limit i 2 giga neta), a sam telefon kupić za gotówkę.

    Pytanie czy to musi być iPhone. Sam telefon jest bardzo, bardzo fajny, ale fajne telefony od Samsunga czy Sonego można kupić za połowę tej ceny. Sony Z1 Compact chociażby albo Samsung Galaxy S5 Mini.

    • Marta Szatańska

      Ale telefonów z androidem po prostu nie da się porównać do sprzętu Apple.
      Poza tym, to chyba nie jest kwestia jaki telefon, tylko kwestia czy kupić iPhone’a, czy spełnić marzenie dziecka, która wydaje się dość wygórowanym i ekskluzywnym marzeniem. Nie sądzę, by inny telefon zaspokoił potrzebę córki i by dała się przekonać.

  • http://www.prezentujeprezenty.pl/ Asia Prezentuje Prezenty

    Cóż, biorąc pod uwagę, że pół kwoty już ma, a idą Mikołajki i Święta, na które pewnie też dostałaby prezenty od rodziny to ja bym zrobiła tak. Zapytałabym ją czy chce, żeby każdy kto normalnie kupiłby jej prezent z tych okazji dał jej kopertę z gotówką. Jeśli zechce i woli dostać same koperty zamiast jakichkolwiek prezentów to tak bym zrobiła i po Świętach zrobiła przeliczenie środków i zobaczyła ile brakuje do iPhone’a. Jak brakować będzie 100 czy 200 zł to możecie jej udzielić pożyczki nieoprocentowanej i potrącać z kieszonkowego.
    A teraz trzy PS:
    1) nie opłaca się kupować sprzętu w rodzaju iPhone u operatora telefonii – w ukrytych opłatach w abonamencie zawsze wyjdzie on drożej niż kupiony jako sprzęt w internecie czy salonie Apple. Plus, ten kupiony u operatora będzie miał simlocka uniemożliwiającego zmianę operatora co nie jest sprytną opcją.
    2) sama kocham iPhone’a i wszystkie inne produkty Apple. I na swojego też chorowałam i się fiksowałam, ale nawet mając 30 lat na karku i dobrze płatną pracę miałam poczucie, że to nie jest coś co mogę pójść od tak i sobie kupić. Więc oczywiście był prezentem 😉 urodzinowym, od męża :)
    3) gdybyś jednak zdecydowała się kupić tego iPhone przed Świętami to dziś w sklepie Apple jest taka akcja – że z każdej sprzedaży Apple przeznacza część zysku na walkę z AIDS z okazji Światowego Dnia AIDS.
    Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale ja naprawdę kocham mojego iPhone’a więc doskonale rozumiem Twoją córkę 😉 Aczkolwiek odpowiadając na tytułowe pytanie to nie wiem czy gdyby moja córka miała dziś 14 lat kupiłabym jej iPhone’a…

    • Marta Szatańska

      o tak, dokładnie, można się zakochać w tym sprzęcie, tak, jak w każdej innej rzeczy (koń…), ale czy to nie zbyt ekskluzywny prezent dla nastolatki…?

    • http://businesskid.pl Ewa

      po przeczytaniu Twoich wątpliwości chciałam napisać dokładnie to co Asia :)

  • Iza

    no trudna sprawa. A córka teraz ma innego smartfona? Pierwsze dwie mysli, które przyszły mi do głowy po przeczytaniu to:
    1. Za chwile druga córka bedzie chciała taki sam prezent
    2. Czy to bezpieczne aby taka młoda dama chodziła z tak droga zabawka?

  • Marta

    A mnie trochę martwi ta obsesja :( Nie wiem co bym zrobiła, czy kupiła, czy nie? Zgodzę się z tym, co ktoś napisał wcześniej: trudno się z 14-latką umówić „OK, ale nie płacz za rok, że chcesz nowszy”, bo to może być silniejsze od niej – „jakość już nie taka” i tyle, a teraz co chwilę pojawiają się nowe gadżety. Zastanów się jakie funkcje posiada ten telefon i czy nie macie już ich w innych sprzętach. Jest dobry tv? To po co oglądać filmy w iPhonie? W jaki sposób usprawni to życie Twojej córki? Wciąż jest dzieckiem, na Twoim utrzymaniu i to Ty decydujesz czego ona tak naprawdę potrzebuje. Myślę, że to wręcz niezdrowe uzależniać się od telefonu w sensie: „bez niego sobie nie dam rady” (bo? bo nie mogę obejrzeć filmu jadąc do szkoły w autobusie? słyszałam o osobach, które posługują się aplikacjami, bez których nie dają sobie rady z prostymi czynnościami – nie potrafią czytać mapy, bo iPhone kieruje ich gdzie trzeba, awaria telefonu = gubię się, coś takiego też mnie niepokoi).
    Poczekałabym aż obsesja się uspokoi, a potem… może kupiła? Bałabym się chyba kupić „przedmiot kultu”, nie wiem, widzę w tym jakieś niebezpieczeństwo kiedy ktoś stawia przedmiot tak wysoko.

    Ale ja nie mam iPhone’a, iPada ani nic w tym stylu :) Może nie rozumiem.

  • Intuicja

    Również jestem przeciw. Twoja córka może być dojrzała, ale jednak to ciągle dziecko, a to oznacza że telefon mimo wszystko będzie bardziej narażony na zgubienie, upuszczenie, zniszczenie. Zwróciłam uwagę na to, że starszy model by jej nie zadowolił – „cała reszta to już nie to” – czyli teraz iphone 5s (nawet nie 5!) ale za jakiś czas 6s i tak dalej. To niezbyt zdrowe. Co takiego ma ten konkretny model, czego nie mają poprzednie? Poza byciem nowszym – niewiele. Żeby było jasne: nie jestem przeciwniczką zakupu Iphona – sama taki posiadam. Dla dziecka kupiłabym po prostu nieco starszy model (co nie oznacza zły!) – może 4s? Zapewniam, że spełniłby jej wymagania.

    • blondefairy
      • Intuicja

        No jasne, że w porównywarce wyjdą wszelkie różnice, nawet te które dla przeciętnego użytkownika znaczenia nie mają, ale nie dajmy się zwariować – uważasz że nastolatka będzie myśleć o tym jaki „Standard UMTS” ma jej telefon?

  • Kasia

    Mam ten sam dylemat. Moja córka ma 13 lat i od pół roku o niczym innym nie mówi. Czytam wasze za i przeciw, zastanawiam się co robić. Już dochodzę do wniosków, że nie kupie, że kupię laptopa, potem dylemat wraca, jak widzę błysk w jej oczach, kiedy o tym mówi.

  • Aga

    Droga Nishko powiem szczerze – jestem w szoku! Jestem mamą dwójki małych dzieci więc może nie rozumiem Twoich dylematów, ale prezent dla dziecka za 2300 zł (nawet za 1500 zł)!. Wydawało mi się, że sknerą nie jestem ale ja chyba nigdy w życiu nie wydała bym takiej sumy na telefon (mąż wydał 600 zł na używaną Xperię i uważam to za stratę pieniędzy a używa tego tel. do pracy!) – dodam, że nie żyjemy w skrajnym ubóstwie :):) Jeśli Twoja córka jest taka jak ją opisujesz na pewno zrozumie po pewnym czasie że to jednak dość drogi „Gadżet” ewentualnie niech sama na niego uzbiera pieniądze a wtedy na pewno doceni go bardziej. Podsumowując ja jednak bym go nie kupiła ale zachęcałabym córkę do jakiejś pracy która pomogłaby jej zdobyć przedmiot pożądania. 14 lat to moim zdaniem odpowiedni wiek by zacząć uczyć dziecko wartości pieniądza :)

  • Anja

    No właśnie to jest tylko rzecz, przedmiot nastoletniego (i nie tylko) kultu – droga rzecz, to prawda, ale jeśli kwestia finansów jest jakoś rozwiązana i nie jest kluczowa to nadal pozostaje to tylko przedmiot, który moim zdaniem niepotrzebnie budzi aż takie emocje (szczególnie osób go nie posiadających) – nie dorabiałam tu żadnej teorii o szkodliwości spełnienia takiej zachcianki – jak stłucze, zgubi, zepsuje to nie będzie miała. Dołoży swoją część, zapracuje na resztę itd – jako rodzice jakoś to mądrze sprzedacie, żeby nie miała poczucia, że za łatwo poszło :) Też mi się wydaje, że Nishka decyzję już podjęła i jakoś stara się z niej ‚wyspowiadać’ 😉 W każdym razie nie zauważyłam żeby nastąpiła jakaś degrengolada w osobowości mojej córki przez to, że jakiś czas temu nas ‚urobiła’ w tym temacie – nadal dobrze się uczy, jest grzeczna i kulturalna i nadal ma czas na swoje realne, nie wirtualne pasje :)

  • http://abakercja.blogspot.com Ania Abakercja

    moim zdaniem, jeżeli córka rzeczywiście jest mądra, dobra, grzeczna i idealna i normalnie nie ma w zwyczaju tak błagać o różne rzeczy i ten iphone jest dla niej taki wyjątkowy, a Ciebie finansowo na to stać, to może warto kupić. oczywiście córka dokłada się te swoje 800 zł i może jeszcze na coś się umówcie. tylko nie wiem na co, skoro ona jest taka kochana, że uczy się, sprząta i nie ma się o co do niej przyczepić. może niech sama zaproponuje, co jeszcze mogłaby zrobić w zamian za ten telefon.
    a jak długo ona już o tym telefonie marzy? bo jeżeli od niedawna to ja bym jeszcze przeczekała trochę. a nuż jej przejdzie, odechce się. ale jeżeli minie miesiąc, dwa a ona wciąż będzie go pragnąć to może warto kupić.

  • solhem

    Ja pewnie mojej córce bym kupiła chociaż nie przelewa nam się. Jeśli nie zawsze dostaje to co chce a jest to jej marzenie to my rodzice jesteśmy od ich spełniania. U mnie w domy z pieniędzmi było tak sobie ale było kilka rzeczy o których marzyłam i je dostałam do tej pory to pamiętam i wiem jakiego poświęcenia dokonali moje rodzice. Już żadne prezenty mnie tak nie cieszyły jak tamte. Moja mama zawsze w miarę możliwości starała się żebyśmy miały to co rówieśnicy bo zadowala sobie sprawę ze to teraz jest dla nas ważne a nie za parę lat kiedy człowiek jest dorosły i potrafi sobie odmówić lub poprostu nie zależy mu na imponowaniu innym. Pozdrawiam

  • http://www.katsunetka.nl/ Katsunetka

    Przypomina mi się sytuacja u mnie ze mną, bratem i moimi rodzicami kiedy chodziło o zakup telefonu. Do dnia dzisiejszego nie wiem dlaczego brat telefon dostał, oczywiście taki jak chciał (wtedy jeszcze iPhon nie był standardem) plus był on na abonament. Ja telefon dostałam dopiero jak sama na niego uzbierałam, a abonament jak się okazało, że na karcie jest dużo pieniędzy, które niebawem przepadną. Oczywiście abonament musiał być jak najniższy. Dlaczego to piszę, mimo że niesprawiedliwa sytuacja nauczyło mnie to innego szacunku do pieniędzy… zwłaszcza rodziców. Ja nie potrafię wydawać ich pieniędzy tak lekką ręką jak brat na zasadzie bo to nie ja musiałam pracować żeby je mieć. Mimo wszystko mamy oboje inny stosunek do pieniędzy. Czasem wydaje mi się, że ja nawet zbyt rozsądna jestem a przy tym skąpa. Może ten przykład nasunie Ci plusy i minusy rozwiązania, radzić Ci nie będę co masz zrobić – znasz swoja córkę najlepiej.

  • iwona

    Pewnie bym kupiła :). Nie koniecznie zaraz wpadnie w spiralę posiadania coraz to nowych gadzetów. Sama mam 5s i macbook i ipada. Komputer i tablet dość stare, jak będę wymieniac na nowe prawie na pewno wybiore apple, bo lubię. 6 za obecną cenę nie kupię. Córkę bym zmusiła tylko do jeszcze trochę większego wysiłku – typu pożycz jej pieniądze, a w wakacje niech odpracuje?

  • http://www.wedding-planner.pl/ Wedding Planner

    Skoro piszesz, że córka nie sprawia problemów wychowawczych i masz możliwości finansowe, aby ten model kupić to myślę, że mogłabyś się zgodzić na zakup telefonu. Niestety wszyscy wiemy jacy są dzisiejsi nastolatkowie i myślę, że może to jest sposób, aby starania córki docenić. Niestety rzadko teraz zdarzają się tak odpowiedzialni nastolatkowie. Kwota wiadomo – przeraża. Ale zawsze można ustalić jakieś zasady. Może niech dołoży te 800 zł, przez np 2, 3 lata nowego telefonu nie kupicie lub koszty ewentualnej naprawy poniesie sama. Dostaje kieszonkowe? Może wy kupicie telefon, a ona opłaci miesięczny abonament? Ostatecznie rozpisz za i przeciw, może nie będzie tak źle :)

  • Joanna Połońska

    Ja mam teraz niezły dysonans. Z Twojej wypowiedzi Nishko wynika, że córka zasłużyła. Nie rozumiem tylko fiksu na iphone. (Tu na wstępie muszę napisać, że jestem uprzedzona do marki Apple, poniżej staram się jednak opisać problem w miarę obiektywnie);

    Moim zdaniem takie Samsungi czy moje ukochane HTC są po pierwsze tańsze, po 2 wytrzymalsze, po 3 bardziej funkcjonalne i po 4 ładniejsze. Córka ma już tablet z Androidem jeśli dobrze pamiętam? Adroid pozwoli na synchronizację praktycznie wszystkiego między tabletem a smartfonem. Iphon jest niekompatybilny prawie ze wszystkim. Teraz podatna 14latka zawiksuje sie na iphone a potem będzie musiala mieć ipad (tablet apple) i macbooka (laptop apple) a to są dopiero drogie zabawki.

    Chyba pogadałabym jeszcze z córką o plusach iphone w porownaniu do zalet innych smartfonow z androidem (nawet takich sporo drozszych!) i po upewnieniu się co dziewczyna rzeczywiście chce ~ obiecała dołożyć od połowy kwoty.

    Ps. Samsungi są wizualnie bardzo podobne do iphone :) (isrone w moim prywatnym jezyku :)

    • Marta Szatańska

      tylko córka Nishki należy chyba do tej drugiej grupy – fanów Apple :)

      • Joanna Połońska

        Ciezko być fanką czegoś czego się nie zna :) Moja niechęć wynika z prob użytkowania jablkowego sprzetu, pytanie jak duże doświadczenie z nim na córka Nishki? Nevertheless, myślę że dziewczyna zasługuje na jakąś formę nagrody.

    • Joanna Połońska

      Nishko! Skoro zamierzasz zrobić jakieś „badanie statystyczne” to muszę jeszcze trochę uściślić moją wypowiedź :)
      Ja generalnie jestem przeciwko kupowaniu takim młodym dzieciakom takich drogich prezentów.

      Opisałaś swoje dziecko praktycznie w samych superlatywach, z których wnioskuję, że młoda nie zgłupieje gdy dostanie iphone, będzie na tyle odpowiedzialna, żeby nic z nim nie zrobić (nie zepsuć, nie zgubić etc) oraz po prostu zasłużyła na nagrodę za dobre wyniki w nauce, bycie wspaniałym dzieckiem etc etc…
      Do każdej reguły można wprowadzić wyjątek i to jest dla mnie taka sytuacja.

  • Agnieszka

    Kupiłabym na pewno, jednak postawiłabym kilka warunków, przeszkód, które dziecko musiałoby pokonać. To, że dostała pieniądze na urodziny nie sprawi, że poczuje jak dużą wartość ma ten telefon (a nie ukrywajmy, oprócz marketingu nie oferuje więcej niż inne, podobne i tańsze marki) i czy na pewno stosunek ceny do jakości jej nie przeraża. Skoro telefon kosztuje 2300 i bardziej opłaca się zakupić ten telefon solo, bez abonamentu, tylko ta opcja byłaby brana pod uwagę. Rozumiem, że ma już 800 więc nawet nie ma połowy a powinna mieć, według mnie choć tyle i to nie „otrzymanych” a zarobionych pieniędzy. Niech poszuka jakiejś pracy, może ulotki albo wynoszenie śmieci, zakupy? Jeśli nie praca to chociaż wolontariat lub inne pożyteczne zajęcie, które sprawi, że poczuje jak ciężko mimo wszystko przychodzi zarobienie takiej kwoty. Jeśli chce kupić telefon na raty, niech sama je opłaca, z własnego kieszonkowego.

  • Agnieszka

    Zapomniałam o puencie :)
    Nie jestem ekspertką w dziedzinie wychowania nastolatka, nie mam dzieci, myślę za to, że marzenia są po to żeby się spełniały. Młody człowiek powinien uczyć się tego, że nie spełnią się same ale przy odrobienie własnej pracy i starań nawet zdobycie iPhon jest możliwe!

  • gość

    Jestem ZA i podoba mi się pomysł osób, które mówią, aby córka dołożyła jeszcze więcej pieniędzy (zamiast prezentów na mikołajki & święta) do kwoty 800zł, które uzbierała, a rodzice dołożą brakującą resztę. Dzięki temu bardziej będzie doceniała telefon kupiony prawie w całości za swoje pieniądze…
    ps. też uwielbiam iPhony i niestety sprzęt Apple uzależnia (ciężko zmienić na coś innego i do tego chce się więcej: iPad, Macbook)

  • Ania

    Jeśli nie jest to dla Was obciążeniem finansowym, to czemu się zastanawiasz? Po prostu kup i ciesz się razem z córką (i z córki) :) Myślę, że jeśli nie kupisz – będzie Cie to gryzło, a jeśli kupisz to o wszystkich dylematach związanych z tym zakupem bardzo szybko zapomnisz :)
    Powtarzam: jeśli nie jest to problem finansowy. Dla jednych 2300 to baaardzo dużo, dla innych po prostu dużo, a dla jeszcze innych nie jest to zawrotna kwota.
    Jeżeli stać Was na zakup takiego telefonu to zastanawianie się nad ZASADNOŚCIĄ takiego zakupu jest bez sensu.

  • Marcin

    Mam dwóch synów i te dylematy są przede mną, ale wiem po sobie, że jak sobie coś ubzduram to muszę to mieć. A Iphone Król nad telefonami. Sam go mam :) i polecam w 100 %. Jest drogi, ale warto.

  • http://statecznematrony.pl/ Agnieszka

    Moim zdaniem nie będzie niczego złego w tym, że ulegniesz – na swoich zasadach. Ma uzbierane pieniądze, idą kolejne okazje do „zdobycia” prezentów, więc jeśli bardzo córce zależy to niech zbierze do końca roku taką kwotę, jaką jej się uda. Część możecie jej dorzucić sami, a można też umówić się na jakiś układ – „okej, zgodzimy się na taki sprzęt, ale…” na przykład jeśli będzie pamiętała o dodatkowym obowiązku? To nastolatka… wiadomo, że nie musi marzyć o pokoju na świecie i równości w społeczeństwie, tylko o tym, co interesuje nastolatki. Jeszcze przyjdzie czas troski o większe sprawy i na spełnianie bardziej ambitnych marzeń :)

  • http://szafaskrajnej.blogspot.com/ Gosia Skrajna

    Nasz 9 latek „płakał” za tabletem…Długo się gryźliśmy czy kupić.
    Czy to naprawdę niezbędny gadżet dla dziecka? Z drugiej strony – zasłużył – miał dobre oceny – koledzy w szkole dostali bez żadnych wysiłków…w końcu zdecydowaliśmy się nagrodzić jego osiągnięcia w szkole.
    Ale z góry go uprzedziliśmy, że nawet gdyby nas było stać, nie kupimy najdroższego modelu. wybraliśmy średnią opcję cenową…szał minął…a my się nie wkurzamy, że wydalibyśmy TYLE kasy, a tablet leży i dycha…
    Myślę, że podejmiesz właściwą decyzję, bo Ty wiesz co dla twojej córki jest najlepsze…

  • evanka

    Zacznę mój komentarz może od tego, że nie należę do wielkich fanów produktów Apple. Doceniam je za design, który pozostaje nadal bezkonkurencyjny, ale podchodzę do ich produktów bez większych emocji. Zawsze też wychodziłam z założenia, że elektronika ma być przede wszystkim funkcjonalna, w związku z czym zazwyczaj zwisa mi, jak wygląda mój laptop, telefon czy odtwarzacz mp3. Ale nie o to biega. Wydaje mi się, że to bez znaczenia, że to akurat Iphone. Córka ma po prostu drogie marzenie. Z tego, co piszesz, nie jest jednak kapryśnym dzieckiem, które rząda, a raczej dzieckiem które, chciałoby, zna swoje i Wasze możliwości finansowe i szuka rozwiązań, wykazując się ogromną przedsiębiorczością. Uważam, że to super o niej świadczy. Szuka funduszy, możliwości, okazji. Wydaje mi się, że warto wesprzeć ją w tym działaniu. Nie koniecznie robić jej prezent z tego Iphone’a, ale pomóc jej rozsądnie osiągnąć cel. Tak zrobili swego czasu moi rodzice, kiedy siostra zażyczyła sobie Ipoda. Było to dobre 8 lat temu, trzeba było takowego sprowadzić z zagranicy. Rodzicie powiedzieli wtedy: „ok, jesteśmy w stanie kupić Ci odtwarzacz muzyki do 200 zł, jeśli taki Ci się nie podoba, resztę pieniędzy musisz zebrać sama.” Uzbierała i ma go do dziś. Ponieważ kupiła go w większości z uzbieranych przez siebie pieniędzy miała ogromną satysfakcję z tego, że osiągnęła swój cel. Rodzice pomogli, ale nie wyręczyli jej w tym. I nie wydaje mi się, żeby była w tym jakaś ogromna niekonsekwencja, że konia niegdyś nie kupiliście, a o Iphone teraz myślicie. Wszakże koń, to żywe stworzenie, którego nie tylko kupno, ale i utrzymanie słono kosztuje. Iphone to jednorazowy wydatek, na który po prostu łatwiej się zdobyć.

  • http://www.matkaprezesa.pl/ Matka Prezesa

    Kupić.
    Idą święta. Dorzuciłabym jej. Skoro na to zasługuje warto spełniać marzenia.

  • Anja

    Moja 15 letnia córka jeździ konno od 7 lat i o swoim koniu marzy najbardziej na świecie. Ale to jest właśnie to marzenie, którego w tej chwili nie spełnię, choćby było mnie stać. Bo ona mimo najszczerszego zapału i dobrych chęci nie jest w stanie oszacować czy jest w stanie przejąć odpowiedzialność za żywą istotę, którą opiekować trzeba się nie tylko wtedy kiedy ona ma się ochotę, która choruje, miewa problemy emocjonalne itd. To siłą rzeczy byłoby zobowiązanie dla całej rodziny (jej wyjazdy, nauka, ew. choroby – wtedy opiekę nad koniem musielibyśmy przejąć my). Decyzję czy chce mieć swojego prywatnego konia chcę żeby podjęła sama jak będzie dorosła. Co innego rzecz, zabawka, gadżet – nie ma tu dla mnie większej filozofii – jest tylko kwestia finansowa. Gdyby nie było mnie stać to oczywiście nie ma mowy, nie odejmowalabym rodzinie od ust żeby spełnić zachciankę dzieciaka. Ale jakby to nie było kosztem wyrzeczeń to czemu nie? Jak ktoś marzy o iphonie to żaden Samsung, choćby milion razy praktyczniejszy, go nie usatysfakcjonuje, no niestety.

  • Anja Angelina

    Hej Nishko,
    czy nadal jest nagroda za znalezienie błędu w tekście?
    Jeśli tak to zgłaszam :)
    Jest „….iPhon to smartfon firmy Apple pełniący funkcję telefonu komórkowego, platformy rozrywkowej, komunikatora internetowego, mobilnego komputera, aparatu fotograficznego.”
    Winno być: „…iPhone to smartfon firmy Apple pełniący funkcję telefonu komórkowego, platformy rozrywkowej, komunikatora internetowego, mobilnego komputera, aparatu fotograficznego.”

    Butelka wina styknie!
    Całusy!

    • Anja Angelina

      A co do Iphone dla córki…
      Gdybym miała córeczkę, która najbardziej na świecie marzyłaby o tym telefonie to zrobiłam bym tak:
      (już ktoś to zaproponował)
      – uzgodniła z nią, że prezenty gwiazdkowe są pieniężne (porozmawiać z rodziną i to ustalić również z nimi)
      Dalej – jeśli z prezentów gwiazdkowo-mikołajkowych jednak zabrakłoby tej gotówki to dołożyłam i kupiłabym ten telefon, ale z zastrzeżeniem (oczywiście wszystko zależy od tego jak dużo by tej gotówki zabrakło) że i owszem dołożysz się do jej wymarzonego telefonu, ale gdy będą jej urodziny/imieniny/dzień dziecka (wybrać wszystko albo tylko część okazji) dostanie już tylko symboliczny drobiazg. Lwia część prezentu na te inne okazje to gotówka telefonowa :) Czyli kupiłabym, ale tak trochę awansem :)
      Powodzenia!
      I koniecznie daj znać o swojej decyzji.
      P.S. Bo jakby na to nie patrzeć to cholernie drogi telefon.

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Masz u mnie butelkę wina! :)

      • Iza

        A „w Playu” bez apostrofu,chyba.Masz jeszcze to wino?;)

  • Ania

    Ja gdy byłam w gimnazjum bardzo chciałam mieć mp3. Namawiałam prosiłam i błaga łam. Ostatecznie dostałam wymarzony sprzęt. A wcale nie był wymarzony. Był jeden z tańszych o zwrotnej pojemności 254 (czy jakoś tak) mega. Był uroczy i dalej go mam jako pamiątkę. W zamian za sprzęt musiałam codziennie przez dwa lata zmywać naczynia. Codziennie. Dostałam dispense w urodziny i jeszcze jeden jakiś dzień. Nie ważne czy jedliśmy tylko my czy przychodziła rodzina. Nikt mnie nie zastępował.
    To było naprawdę uczciwe rozwiązanie ale nie wybierałem sobie konkretnej marki ani nie miałam wkładu własnego. Cena na tamte czasy wydawała mi się zawrotna (jakieś 200 zł prawdopodobnie). Dziś wiem ze gdy coś chce musze zaoszczędzić i zapracować..
    Co do wkładu własnego córki. No cóż. Moim zdaniem to tak jakby go nie miała. Bo pieniądze otrzymała od innych ludzi. Ja wiem ze to w ramach prezentu i może z nimi zrobić co chce ale je dostała. Nie zapracowani na nie. To różnica gdy pieniądze się dostaje a gdy zarabia. Co do iPhonea to może zamiast niego o połowę tańszy oneplus one? Jest kosmiczny i naprawdę wart swojej ceny. Można się śmiać ze chińska firma ale naprawdę zrobili dobry smartfony. A wręcz kapitalny.
    Masz trudna decyzję, ale na pewno podejmiesz właściwą.
    Ps: papugi nie mialam chociaż proponowałam dwuletnie sprzątanie kuchni. Nie udało mi się mamy przekonać a naciskałam tak samo mocno. :) marzenie o pierzaste przyjacielu pozostało ale teraz wiem ze takie zwierzę wymaga ogromnej wiedzy. I to zobowiązanie na długie lata.(podobnie jak kot co śpi obok.)

    • Marta

      Zgadzam się, uważam, że wkład córki jest żaden :( W końcu pieniądze dostała, w dodatku „jednorazowo” (urodziny). Może gdyby chociaż musiała czekać, zbierać z kilku okazji i za każdym razem sobie czegoś jednak odmówić żeby uzbierać, to oceniłabym to wyżej.

      • blondefairy

        Te argumenty z pracą dla czternastoletniej dziewczynki, dzięki której byłaby w stanie zarobić ok. 2000 zł, serio, ludzie? Te pieniądze są jej, zarobiła czy dostała, są to teraz jej jedyne oszczędności i moim zdaniem, to że chce je w całości przeznaczyć na tę jedną rzecz, mówi samo za siebie. A że być może za 2-3 lata stwierdzi, że jednak nie było warto to inna sprawa;) Ale proszę nie wmawiać ludziom, że żeby poznać wartość pieniądza, to już w wieku 14 lat, trzeba na niego zapracować. Nie trzeba.

        • Marta

          Ja nie każę zarabiać. Ja każę włożyć jakiś wysiłek w otrzymanie prezentu. Co prawda zmywanie codziennie naczyń przez dwa lata wydaje mi się dość ekstremalne, ale umówić się o wprowadzenie jakiegoś nowego obowiązku, którego ciężar jest postrzegany przez rodziców za rozsądny, ma dla mnie sens.

          • Ania

            Hej nie było tak źle. Czasami sobie ponarzekałam, ale wiedziałam że taka była cena i na to się zgodziłam, więc muszę dotrzymać mojej części umowy. Bo to przecież była umowa. Teraz z perspektywy czasu uważam, że nie było to takie złe. Miałam mp3, był to mój największy skarb. Nie chciałam dostać nowego nawet jeśli miałam taką okazję. Z czasem oczywiście został wymieniony, ale dopiero po kilku latach gdy tamten zupełnie się popsuł (niestety nie opłacało się wymieniać ekranu, który pewnego dnia po prostu stał się czarny).
            Może to i było ekstremalne, ale naprawdę mi na mp3 zależało. 😉

        • Ania

          Och. Oczywiście że nie zarobiłaby 2 tysięcy. Może i nie trzeba, ale można to wykorzystać jako kolejny etap edukacji finansowej?
          Ja uważam, że wszelkie pieniądze które dostaje się na urodziny, gwiazdkę czy inną okazję, tym bardziej w ramach prezentu, są pieniędzmi nieco innymi niż te zarobione (w jakikolwiek sposób). Bo jeśli zamierzasz podarować osobie prezent praktyczny – chociażby część garderoby, to jeśli dasz pieniądze, i tak prędzej czy później kupisz jej też ubranie, szczególnie jeśli jesteś rodzicem.
          Oszczędności są wtedy gdy się pieniądze, które otrzymało odkłada i nie wydaje. Na przykładzie córki Nishki mam wrażenie, ze to było zagranie taktyczne – Ja was poproszę o pieniądze, dzięki temu będę miała na iPhone. Nie widzę tu elementu oszczędzania. Owszem nie można jej zabronić ich wykorzystać, bo to mijałoby się z celem.
          Jeśli dziecko samo zdecyduje się odkładać co miesiąc pewną kwotę pieniędzy to po pewnym czasie będzie miało wystarczającą kwotę na jakieś większe wydatki (powtarzam, może nie 2 tysiące, ale może już tysiąc?) albo wystarczającą by pokazać determinację i świadomość decydowania o swoich pieniądzach. Wtedy można dziecku dołożyć drugie tyle.
          Kluczową kwestią tutaj jest iPhone. To droga zabawka i nie wiem czy warta swojej ceny. iPhony mają otoczkę supernowoczesności, jakości, ale tak naprawdę to po
          prostu kolejny gadżet. Bardzo drogi gadżet, który owszem sprawia
          przyjemność, ale moim zdaniem dziecko musi poznać jego realną wartość.Decydując się na tak drogi gadżet trzeba zrobić wszystko by decyzja była świadoma.
          Mój brat bardzo chciał mieć komputer, jakiś supernowoczesny. W domu był już jeden, ale on chciał ten lepszy. Ostatecznie na niego zaoszczędził. Zebrał naprawdę dużą kwotę pieniędzy. Nie wydawał na bzdury, ale nie rezygnował ze wszystkich przyjemności. Owszem mówił wszystkim że chce komputer nowy, ale wiedział że najszybciej to go sobie sam kupi. I tak zrobił. Gdy miał już odpowiednią kwotę spędził masę czasu na wyborze odpowiedniego sprzętu, bo chciał by był najlepszy na jaki go stać, ale taki by nie przepłacać niepotrzebnie.
          Coś co kupi się za własne zaoszczędzone pieniądze sprawia dodatkową radość, ale też powoduje, że ma się do danej rzeczy większy szacunek.

        • http://fabjulus.pl/ FabJulus

          Uważam, że w przypadku 14-letniej dziewczynki, jej pracą jest SZKOŁA. Jej zadaniem jest uczyć się i osiągać tam najlepsze wyniki, na jakie ją stać. Tu nie mamy do czynienia z obibokiem albo leniem, przecież mówimy o dziewczynce, która idzie na konkurs z polskiego, którego nienawidzi! 😉

          • Ania

            A moim zdaniem szkoła jest przywilejem, a nie pracą. To dobrze że dziewczyna ma zainteresowania, stara się i próbuje swoich sił w konkursach. Za to należy jej się pochwała i pewnie jakaś nagroda. Ale musi to być przemyślane.
            Nie mówię, że ma iść do pracy. Ale by jej wysiłek był widoczny. Pieniądze otrzymane na urodziny są prezentem. Nie są oszczędnościami.

  • Almondcake

    Mam 20 lat i rodzice nie kupili mi nigdy nic tak drogiego. Teraz uważam to za pewien motyw i element wychowania, czyli jak chcesz mieć coś, co tyle kosztuje i jednocześnie tak naprawdę nie jest ci niezbędne do życia – zapracuj na to sam.

  • Ewelina Kwaśniewska

    Skoro ma już 800zł a zbliżają się święta, to opcja jest dla mnie tylko jedna. Porozmawiaj z córką, niech na Mikołajki czy pod choinkę zażyczy sobie (tak jak teraz na urodziny) pieniądze zamiast prezentów. Jeśli będzie jej brakować (a myślę, że jeśli nawet, to będzie niewielka kwota) – dołóż jej, jeśli Cię stać. Zaznacz jednak, że przez najbliższe 2-3 lata nie ma możliwości, żebyś zmieniła jej telefon.
    Każdemu z nas zdarza się zafiksować na jakimś punkcie i powinniśmy to rozumieć. Skoro Twoja córka ma już znaczną kwotę na swój wymarzony telefon i jeśli zgodzi się poświęcić gwiazdkowe prezenty na ten jeden, to ja bym się nie zastanawiała. To nie ważne, czy zarobiła te pieniądze czy dostała, są to jej oszczędności i też niejakie poświęcenie (w końcu mogła dostać kilka prezentów albo kupić sobie sporo innych rzeczy za otrzymaną gotówkę).

    Druga sprawa – iPhona nie opłaca się kupować przez operatorów.

    A trzeci aspekt – pojawiły się komentarze, że Samsung solidniejszy, że HTC lepszy, że produkty Appla nie są kompatybilne z innymi urządzeniami. OK. Jednak każdy z nas chyba przeżył rozczarowanie jakimś prezentem. Kiedy chcieliśmy konkretną rzecz, a dostaliśmy niby ten sam produkt, ale inny – nie wiem, na przykład lalkę, która nie mówiła czy walkmana bez opcji przewijania (czy cokolwiek). Ja dostałam barbie pielęgniarkę zamiast w ciąży (taki głupi przykład). Skoro chce iPhona, powinna dostać iPhona a nie to, co komuś wydaje się lepsze. To iPhone jest jej pragnieniem, nie Xperia czy inne LG.

  • aaa

    Niech na święta też poprosi o pieniądze, a resztę zawsze może jakaś dobra wróżka dołoży. I słyszałam, że jak w sklepie Apple wsadzi się jakiś produkt do koszyka i zostawi, to po kilku dniach dają zniżkę nawet do 30%, ale ile w tym prawdy to nie wiem. Sama marzą o moim iPhone może kiedyś sen się spełni.

  • marka74

    Hej, Nishko! Często czytam, rzadko piszę, ale tym razem dołączę do dyskusji. Mam troje dzieci, najmłodsze 13 lat, dwoje już na studiach, więc z nastolatkami doświadczenie mam :) Z ciekawością czytałam dyskusję pod postem. Dobre argumenty: bezpieczeństwo córki chodzącej z tak drogim telefonem – przekonujące niestety w dzisiejszym świecie…) Wydaje mi się, że ważna jest w tym wypadku kondycja finansowa rodziny – jeżeli rodzice mają tylko na rachunki i skromne utrzymanie – byłabym stanowczo przeciw, marzenie przerasta po prostu możliwości rodziców i tyle. U nas było właśnie tak – dzieciaki mądre, same wiedziały, jaka jest sytuacja. Ale jeżeli rodziców stać na taki wydatek bez jakiegoś wielkiego uszczerbku – to dlaczego nie? Dziewczyna jest mądra, grzeczna, nie sprawia problemów wychowawczych, nie żąda co chwilę nowego gadżetu „bo jak chcę”, uczy się dobrze. Dlaczego więc nie kupić – w końcu pieniądze nie mogą być celem samym w sobie, są po to właśnie, aby je wydawać. Wszystko więc (wg mnie) zależy od wyważenia skali: siła marzenia/możliwości rodziców. Pozdrawiam :)

  • http://islandofflove.blogspot.com/ Kasia D.

    no cóż… ja kilka miesięcy temu marzyłam o galaxy s5 też mając akurat 800zł swoich zaskórniaków 😛
    i co?
    i mąż dołożył mi resztę <3
    życie jest zbyt krótkie żeby odmawiać sobie "przyjemności" :):):)

    [i nie nie, telefon wcale nie był mi koniecznie potrzebny ;P gadżeciara ze mnie 😛 ]

  • spadajroman

    A teraz Nishko, sprawdź numery IP wszystkich komentarzy za kupnem… 😉 a tak serio, to ja bym córkę jeszcze trochę pomęczyła (może niech zrobi przegląd rzeczy w pokoju, których już nie używa i np posprzedaje, żeby uzbierać więcej pieniędzy?) ale ostatecznie kupiłabym, przecież gdyby nie twoje córki, to nie byłoby bloga, a jeśli nie byłoby bloga, to nie zarabiałabyś tych milionów, dzięki którym stać cię na taki wydatek 😉 pozdrawiam!

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      hahaha! :) ale byłby numer gdyby było to samo! :)

      PS Zprawdziałam: nie :)

      • Anja Angelina

        Drugie wino? 😉

  • http://www.nishka.pl/ Nishka

    Wow, ale mnie zaskoczyliście! DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każdy z osobna, ale każdy przeczytałam i nad każdym pochyliłam się! :) Naprawdę bardzo bardzo bardzo bardzo dziękuję. Obiecuję, że wkrótce napiszę o swojej decyzji (wciąż jej jeszcze nie podjęłam, choć jestem coraz bliżej tego, żeby spełnić jej marzenie..).

    • Olga

      I jaką decyzję podjęłaś? :)
      Jesteśmy bardzo ciekawiii!!!

      • http://www.nishka.pl/ Nishka

        Olgo, obiecuję, że w najbliższych dniach opublikuję tekst, w którym zdradzę i wyjaśnię swoją decyzję :)

  • http://pikfe.wordpress.com/ pikfe

    To taki wiek, że zwykle ma się „korbę” na jakimś punkcie. Tu padło akurat na IPhone’a, może to i lepiej (moi rodzice słuchali 24/24 The Kelly Family, to ja już wolę dzieciaka z Applem). Chyba bym kupiła, ale tylko jeśli byłoby na to moją rodzinę NAPRAWDĘ stać.

  • Żółw

    Spróbowałabym jednak przekonać, że da się bez niego żyć. Zauważmy, że to jednak tylko gadżet i za własne pieniądze może kupić coś fajniejszego. Jeździ się autobusami, tramwajami, łazi po mieście. Szkoda takiego zgubić i/lub popsuć.
    Osobiście byłam świadkiem jak maniactwo na Apple niszczy młodych ludzi, którzy zaczynają się szykanować, bo ten ma „ajfona 4?! jak ośmieliła się go wyciągnąć? Wszyscy mają już 5, a nawet 6!”. Może warto pamiętać, że kupujemy po to, żeby mieć coś funkcjonalnego za przystępną cenę, a nie tylko wyrzucić pieniądze? Nie powinniśmy kupować szczęścia!

  • Ewa Wardak

    Wcale się nie dziwię, że masz taki dylemat. Kiedy czytałam ten tekst i próbowałam się postawić w Twojej sytuacji nie potrafiłam znaleźć dobrego rozwiązania. Zaczęłam się też zastanawiać, co ja bym zrobiła i przypomniało mi się kilka sytuacji, które miały miejsce w mojej rodzinie.

    Sytuacja 1:
    Byłam w szóstej klasie i bardzo chciałam mieć telefon (tak! Tylko to nie był IPhone, tylko jakikolwiek telefon z KOLOROWYM wyświetlaczem). Rodzice nie widzieli potrzeby kupowania go, ale ja byłam uparta. Założyłam się z mamą, że uda mi się poprawić oceny z kilku przedmiotów, tak żeby średnia ocen była o ileśtam wyższa niż 5,00. Nagrodą miała być jakaś pula pieniędzy, które przeznaczę na telefon. Zakład wygrałam a, telefon został zakupiony.

    Sytuacja 2:
    Moja siostra nr 1 (teraz już 17-letnia) jako kilkulatka bardzo chciała dostać lalkę Chou Chou (czy jakoś tak). Kiedy na mikołajki dostała nosidełko, była przekonana, że na Gwiazdkę pod choinką będzie czekała wymarzona lalka. Mama uznała jednak, że lalka jest droga i najprawdopodobniej za jakiś czas wyląduje w kącie. Rozczarowanie było ogromne. Siostra nie ustawała jednak w swoich prośbach i w styczniu (w ramach urodzin, które obchodzi w lutym) dostała lalkę. Była tak szczęśliwa, że aż się popłakała, a mama razem z nią. Po latach, mama stwierdziła, że gdyby wiedziała od razu jak bardzo jej zależy na tym prezencie nie wahałaby się tak długo i że warto było kupić droższą lalkę dla takiej radości.

    Sytuacja 3: W roli głównej ja- wtedy gimnazjalistka. Obiekt marzeń- wyjazd na konkurs skoków narciarskich. Tak się złożyło, że kiedy zaczęłam gimnazjum zafascynowały mnie skoki i stałam się zagorzałym kibicem. Szczytem moich marzeń było zobaczenie zawodów na żywo. Rodzice, jak to rodzice, stwierdzili, że to tylko fanaberia i cały wyjazd jest zbyt drogi (bo przecież ktoś musiałby ze mną pojechać). Na spełnienie tego marzenia czekałam 3 lata. Pierwszy raz pojechałam na zawody LGP do Zakopanego w wakacje po gimnazjum, był to jednocześnie mój pierwszy wyjazd bez rodziców w towarzystwie koleżanki. Na wszystko musiałam zaoszczędzić sama (argument rodziców: wyjazd nie jest czymś niezbędnym do życia, to moja fanaberia i w związku z tym sama powinnam pokryć koszty). Oszczędzałam kieszonkowe przez cały ten czas, prezenty pieniężne też odkładałam. I naprawdę było warto. Od tamtej pory, przynajmniej raz w roku jestem na skokach, a jeśli tylko mogę jeżdżę częściej. Z perspektywy czasu rozumiem myślenie rodziców i wcale nie żałuję, że tak długo to trwało. Wszystko udało się zrealizować dzięki mojemu uporowi i wytrwałości. Z drugiej jednak strony było mi zawsze trochę przykro, bo w moim odczuciu to nie była fanaberia, ale coś co sprawia mi bardzo dużo frajdy i motywuje do dalszego działania.

    A teraz o IPhonie. Sama nie rozumiem fascynacji tym telefonem i kupno własnego laptopa wydaje mi się sensowniejsze. Tym bardziej, że wiele aplikacji, które na androidzie są bezpłatne, na iOS kosztują od kilku złotych wzwyż. Być może gdybym miała okazję korzystać z IPhona przez jakiś czas stwierdziłabym, że jest dużo lepszy, ale w tym momencie wybrałabym coś innego. Poza tym skoro córka marzyła kiedyś o koniu, a później jej przeszło, to może i IPhone zamieni się na coś innego 😉

    Jak widzisz nie poradziłam Ci nic konkretnego. To tylko luźne przemyślenia, a decyzja i tak należy do Ciebie. (Nie zazdroszczę!)

  • Emilia Padzik

    13 lat temu ja tez miałam 14 lat i wchodziła wtedy era telefonów komórkowych. pamiętam, że zakochałam się wtedy w takiej malutkiej czerwonej nokii (mam ją do dziś), a że jednocześnie spodobał mi się pewien chłopak to zaczęłam namawiać rodziców do kupna tego tel. na abonament. sam telefon kosztował ok 100 zł + abonament 25 zł. 13 lat nie wydaje się być jakąś przepaścią czasową, a jednak widać jak bardzo inna to była epoka :) na Twoim miejscu chyba bym skorzystała z niektórych rad powyżej: na początek poczekała, jak długo jeszcze ta apple-mania będzie trwała. jeśli przez kilka tyg nie minie – znaczy, że jest poważnie :) po 2 idą święta – na pewno córka dostanie kolejne pieniądze, które będzie mogła na to przeznaczyć. i po 3 – wartość pieniądza. przeraża mnie to w jakim dostatku, otoczeni gadżetami, żyją współczesne dzieci. sama, będąc nastolatką, widziałam jak mocno wszelkie czynniki zewnętrzne wpływają na rozwój dziecka. żyjemy z czasach chorego konsumpcjonizmu i myślę, że musimy uczyć nasze dzieci mądrego podejścia do tej kwestii. pokaż swojej córce jaką wartość ma pieniądz – myślę, że pokocha swojego iphona jeszcze mocniej jeśli zarobi na niego jakimś wyrzeczeniem, pracą. bo pieniądze z prezentów łatwo się wydaje – nie wymagają przecież żądnego wysiłku. ja, mając 20 lat po raz pierwszy w życiu poszłam do dorywczej pracy – 1000 zł za miesiąc pracy! w tamtym momencie zmieniło się moje podejście do pieniędzy – nad wydaniem pierwszych własnych pieniędzy zastanawiałam się dużo dłużej niż nad tymi otrzymanymi w prezencie;) myślę, że najlepszym wyjściem będzie umowa z córką, że kolejną część kwoty do iphone zarobi sama. już 300 zł, które zarobi sama pokażą jej te pieniądze z innej perspektywy. gdybym miała jej dołożyć kwotę 1500 zł nie zdecydowałabym się. zastanówmy się czy nie kopiemy dołków sami pod sobą kupując, w gruncie rzeczy jeszcze dzieciom, prezentów o wartości pensji, za którą niektórzy muszą utrzymać dom? co zaoferujemy swoim dzieciom/wnukom/chrześniakom na 18-tkę skoro rodzic jest w stanie wyłożyć 1500 zł na, w sumie zbędny, gadżet? gadżety mają to do siebie, że się ich pragnie/marzy. dlatego ja byłabym ostrożna w takich kwestiach. może nie kategorycznie NIE, ale tak pod pewnymi warunkami, masz pracowitą i mądrą córkę, zrozumie i jeśli jej zależy będzie w stanie sprostać nawet wysoko postawionym wymaganiom, żeby zdobyć upragnioną rzecz. powodzenia w podjęciu dobrej decyzji! :)

    • tarzynka

      Jestem tego samego zdania. W dzieciństwie marzyłam żeby grać na gitarze, ale rodzice jakoś mi odmawiali, tłumaczyli, że instrument jest drogi, a jak się znudzę to będzie leżeć w kącie. Ale ja cały czas suszyłam im głowę. W końcu zlitowała się babcia i podarowała mi pieniądze na pierwszą gitarę. Nigdy nie rzuciłam jej w kąt, grałam sumiennie, uczyłam się i dawałam dowody, że kupno instrumentu nie było błędem. Gdy już się nauczyłam grać, prosta gitara klasyczna już mi nie wystarczała i marzyłam o lepszym modelu. Ale już nie prosiłam rodziców. Uzbierałam prawie całą sumę sama. Rodzice pokryli drobne koszty jak futerał czy zapasowe struny-już nie pamiętam:) Moja radość była ogromna, głównie dlatego, że instrument był w całości tylko mój, kosztowało mnie to wiele wyrzeczeń i wiele, wiele miesięcy odkładania każdego grosika do skarbonki. Między innymi przez to mam teraz duży szacunek do pieniędzy, a każdy wydatek jest przemyślany, rzadko kiedy kupuję sobie coś zbędnego. Jest mi natomiast bardzo przykro kiedy widzę, jak moja młodsza siostra nie szanuje moich rzeczy, moich instrumentów, z jaką łatwością prosi rodziców o pieniądze i jak często rodzice jej ulegają, jak łatwo wydaje pieniądze nie swoje, lecz rodziców.

      Zdecydowanie wszystko zależy od charakteru osoby. Jeśli wiesz, jak bardzo córce zależy na iPhonie i wiesz, że będzie go szanowała i doceni tak duży gest-kupuj! Ale może faktycznie poczekaj, aż uzbiera większą sumę, może 3/4 całkowitej ceny? :)

    • chyba jo

      pojebana jestes

  • B.

    Nie jestem superfanką, ale lubię Apple. Mam ipoda, ipada i iphone’a. Ipoda mam od 5-6 lat i ciągle jest sprawny,nigdy nie był w naprawie. Ipada od 3 i to ja spłacam za niego raty (w liceum miałam pracę gdzie musiałam mieć dostęp do internetu w każdym miejscu,a ciężko tachać wszędzie cieżki laptop). I od roku Iphone 4. To świetny telefon i co ważne, jeżeli się o telefon dba, ma osłonę na ekran i etui to raczej sie nie niszczy (mam porównanie mojego telefonu z koleżanki, która telefonu nie szanuje-i ten faktycznie bywał rozwalony,ale to jej zaniedbanie). Uwielbiam ten sprzęt i nie uśmiecha mi się powrót na Androida. iOS jest prosty, funkcjonalny i wygodny. Jednak i za design, i za sprzęt się płaci (różnica 4 do 5s to zmiana ekranu i procesora, głównie, obecnie również iOS się różni, bo 8 nie chodzi na 4).
    Czy taki telefon jest odpowiedni dla 14? Nie jestem pewna, choć gdyby musiała coś robić (dodatkowy obowiązek, jakieś warunki) to sądze, że można spokojnie córce kupić ten telefon 😉

  • Urszula Matys

    Nie rozumiem trochę nagonki na zwolenników zarabiania przez 14-latkę, gdy nikt nie wysyła jej do centrum Białegostoku w mróz, żeby roznosiła ulotki, czy sprzedawała karykatury.
    W każdym razie: jako nie tak dawna nastolatka uważam, że to zbyt drogi sprzęt (bez względu na wkład własny i czy to prezent, czy zmaterializowanie trudów nauki) dla gimnazjalistki.
    Jako absolutnie zakochana w niemal równie drogich smartfonach innej firmy dwudziestolatka nawet ją rozumiem. Jednak ja na swój zapracowałam, bardzo ciężko, w prawdziwej pracy, a nie na zmywaniu naczyń przez dwa lata.
    I wydaje mi się, że dzieci od najmłodszych lat powinny znać wartość pieniądza, dlatego że znam takie, które o niej nie mają pojęcia i to nie jest zdrowe, jakkolwiek dziwnie nie brzmi.

  • Magda1904

    Kupno iPhone córce w gimnazjum jest świetnym pomysłem. To i tak najtrudniejszy moment okresu dorastania a iPhone daje cos czego Wy, dorośli tego nie zrozumiecie :). Nie ważne, ze ktos ma Sony Z ktory jest trzy razy droższy i trzy razy lepszy od iPhona (nie wiem o ile dokładnie i czy to ten model ale nie w tym rzecz) jesli nie ma iPhona. Bo posiadanie wlasńie tego telefonu jest pewnego rodzaju wejściem na nowy etap wtajemniczenia. Nie świadczy to o stanie finansowym rodzicieli, ale raczej o guście. Cieżko to wytłumaczyć osobie nie chodzącej do gimnazjum.

    Wiem ze to plytkie, ale takie sa niektóre nastolatki, ze oceniają na podstawie telefonu. To troche tak, ze np. Widzisz dziewczyne na korytarzu pisząca SMS na iPhonie i myślisz sobie „ona jest spoko, ma fajna obudowę musi miec dobry gust, zna sie na modzie”, a gdybys zobaczył te sama dziewczyne pisząca na np. Samsungu pomyślałbys „nie zna sie na technologiach, jest jakas dziwna, pewnie całe dnie siedzi w domu”, a na Noki „pewnie pokłóciła sie z rodzicami i zabrali jej telefon. Musiała cos poważnie przeskrobać, a ja nie chce kłopotów”.

    Z iPhonem człowiek jest… „Szczęśliwszy”. Jest kimś. Dołącza do i tak dużego grona szczęśliwych posiadaczy produktów marki apple. Nie wiem co maja w sobie iPhony, ale zdecydowanie maja to cos :)))

    Jest tez ogromnie wiele rzeczy ktorych osoby nie posiadające sprzętu marki apple nie zrozumieją. W gimnazjum jak masz iPhona to od razu jestes inteligenta, z dobrym gustem, śledząca trendy, potrafiąca dobrze wybrać :)

    W sumie rozumiem twoja córkę, bo sama posiadam iPhona, ale 4S ponieważ iPhone to iPhone, nieważne jaki :) Nie wydaje mi sie zeby kupowanie najdroższego modelu miało sens :) Nie był on rzeczą na ktora powinno sie wydać wszystkie oszczędności :)

  • http://www.primocappuccino.pl/ Ania

    Ja powiem jedno, cieszę się, że takie problemy dotkną mnie dopiero za dekadę 😉 (nie, że jestem taka młoda, tylko dziecię jeszcze nie wie, co to Apple. Ale jabłka kocha! Więc dylematy są blisko!)

    Natalia, ja bym jeszcze przedstawiła córce kilka mega fantastycznych opcji, które można mieć, zrobić, zrealizować za taką kwotę. Nie jestem sknerą, na telefony moje i męża wydaliśmy o wiele za dużo niż trzeba, jednak w kontekście naszej pracy, codzienności i potrzeby mobilności to zrozumiałe. Szanuję potrzeby młodzieży jednak i to, że pewnych argumentów w tym wieku nie zrozumie. Nie łudź się 😉

    Jeszcze dwie sprawy mi chodzą po głowie:
    1. Co jeśli na drugi dzień telefon rozpłynie się jak powietrze, bo „kolegom” też się taki marzy? (pieniądze w błoto,a u córki rozpacz)
    2. Ktoś tu podpowiedział, że pochwala gdy dziecko „zarobi” połowę a drugą połowę dokłada rodzic. Zgoda, świetna idea! Tylko trzeba wziąć pod uwagę, że 800 zł przyszło łatwo, w jeden dzień. Dziecko nie odczuło „pracy”, co najwyżej nie dostało innych prezentów. Ale nie poczuło zarobienia tej kwoty własnoręcznie.
    3. Gdybym była Twoją córką, nocy bym nie przespała, by Cię przekonać w komentarzach na TAK! 😉

  • http://www.yourstory.pl/ Aneta

    Jeśli faktycznie jest rozsądną dziewczynką, zaproponowałabym dorzutkę kwoty, którą byłabyś skłonna wydać na inny smartfon, bo Ty przecież też jesteś rozsądną dziewczynką :) A reszta? Jest sporo możliwości. Może Twoja córcia ma coś, co nie jest jej potrzebne i mogłaby sprzedać to na allegro lub w aplikacji do sprzedawania ciuchów i zarobione pieniądze dołożyć do iPhone’a? Jakiś czas temu wystawiłam torbę za dużych/za małych ubrań na allegro i sprzedały mi się za 250 zł – zawsze coś. Może mogłaby w jakiejś formie popracować i zarobić różnicę? Może ma talent do robienia biżuterii, może lubi sprzątać (u Twojej koleżanki lub sąsiadki of kors!) lub pisać na klawiaturze, a ktoś ma tony dokumentów do przepisania? Może mogłaby dawać korepetycje, jeśli dobrze się uczy? W sieci pełno ogłoszeń. A może sąsiad ma psa do wyprowadzania a zimą wolałby posiedzieć w ciepełku? :)

    Dodatkowo może też poprosić rodzinę o koperty pod choinkę, ale ja na Twoim miejscu swojej części prezentowej bym jej nie dorzucała – jednak ucieszy się, że dostanie w święta coś poza gotówką, choćby to miały być tylko skarpetki. :)

    Osobiście myślę, że raty to gorsze rozwiązanie, bo nie uczy przedsiębiorczości, wręcz odwrotnie, zachęca do kolejnych zakupów na kredyt. A jednak kategoryczne „nie” też byłoby nie do końca sprawiedliwe – przecież dziewczyna sama chciałaby zdobyć na niego pieniądze i szuka rozwiązań, może warto jej tylko coś podpowiedzieć. A jeśli uda jej się zarobić odpowiednią kwotę, myślę, że powinna sama zdecydować, czy chce kupić iPhone’a. Moim zdaniem to byłoby oznaką szacunku z Twojej strony dla jej coraz bardziej suwerennych decyzji, które są przecież ściśle związane z braniem pełnej odpowiedzialności za swój wybór. Powinna wiedzieć, że to jej decyzja, jej wyrzeczenia, by osiągnąć upragniony cel, ale też jej odpowiedzialność za ew. rozczarowanie. Nie, żeby miała się rozczarować. :) Raczej ucieszyć, że potrafi być zdeterminowana, osiągnąć cel własną pracą i przyjąć na siebie odpowiedzialność za tak ważną decyzję, w końcu uzbieranie takiej kwoty i wydanie jej na spełnienie swojego marzenia, to nie przelewki. :)

    Jestem ciekawa jaki będzie dalszy ciąg historii upragnionego iPhone’a! :)

  • Judyta

    Moja przyjaciółka z dzieciństwa też marzyła o własnym koniu. Rodzice jej kupili piękną klacz :) Jeżdżenie do stadniny w weekendy z jabłkami i kostkami cukru długo było naszym ulubionym zajęciem :)

  • koczkodan

    Rozumiem dylemat.
    Rozumiem rowniez chec sprawienia dziecku niebywalej radosci i serce, ktore sie kraje na widok jej rozpaczy, ALE:
    zdecydowanie za droga zabawka. Nie chodzi tu oczywiscie tylko o cene, gdyby np. marzyla o zagranicznym wyjezdzie za podobna kwote to bylaby zupelnie inna rozmowa. Czy wydawanie pieniedzy, za ktore niektorym ludziom przychodzi sie utrzymac przez 2 miesiace na corkowa fanaberie jest dobrym pomyslem? Zadne pieniadze, ktore zapewnia tyle radosci Twojemu dziecku nie sa za duze, ale polecalabym nie zapominac o czystym pragmatyzmie. Zwlaszcza ze jest sensowna alternatywa w postaci laptopa.
    Nie ulegalabym, NO CHYBA, ze upor bedzie dlugotrwaly. Jesli podejmiesz decyzje, ze Iphona niet, powinnas jest zostawic furtke, aby pod Twoim przewodnictwem mogla sobie na niego zarobic.
    Pominelabym przy tym ‚sekciarski’ aspekt Apple’a, to zupelnie zrozumiale ze ulegla pokusie. Problem w tym, czy jakby zlapala faze na buty Blahnika, to czy nie popukalabys sie w czolo?

    Zycze podjecia dobrej decyzji.

  • http://www.psichaos.pl/ Marta

    To ja się dołączę z moją opinią. Najpierw było zdecydowane „NIE”. Jako czternastolatka cieszyłam się jak głupia z nokii po Tacie, a w całej klasie telefony komórkowe miały całe trzy osoby. Ale wtedy „dinozarły” polowały na tubylców 😉 Potem poczytałam, że Twoja córka mądra, odpowiedzialna, że oceny dobre, konkursy etc. I moje zdecydowane „nie” zaczęło słabnąć. Potem doszłam do miejsca o koniu, że chciała, ale jej przeszło. I „nie” narastało. Ale potem zobaczyłam lekkie odbicie siebie, że ja też każde pieniądze gromadziłam i zbierałam. I pamiętam takie jedne Boże Narodzenie, gdzie odpakowałam prezenty i usmarkałam się z radości, bo tam było to moje wymarzone Lego (Bellville za moich cielęcych czasów to było). A potem doczytałam, jak zbiera pieniądze… I szczerze? TAK. Kup tego Iphona.
    Dlaczego? Bo zasługuje za bycie wzorową uczennicą i mało problemowym dzieckiem. Bo zbiera kasę, a nie jest nastawiona na „KUP MI, BO CHCĘ”. Bo kombinuje, analizuje i szuka rozwiązań. Umów się z nią, że opcje wszystkie przemyślisz po Świętach, jak da też pieniążki ze Świąt właśnie, które dostanie, weź te 800zł i zrób jej prezent pod choinkę. Twoja córka oszaleje z radości, jak rozpakuje ten prezent. ALE nr 1 – jak coś zepsuje/zgubi (w co wątpię)/ukradnie ktoś (tfu tfu)/będzie miała gorsze oceny/jej życie będzie toczyć się tylko wokół telefonu (też wątpię), to ustal, że wina będzie Jej i że telefon zostanie zabrany (poza opcją ukradnie oczywiście).
    ALE osobiście nie podoba mi się tylko jedna rzecz, aczkolwiek za moich czasów było inaczej :) Ten opłacany przez Ciebie abonament. Poszłabym bardziej w stronę Mixa, ale nie wiem, czy z ekonomicznego punktu widzenia to się opłaca. Także tylko temu się dziwię, że już Jej opłacasz 40zł abonament, ale to nie moja sprawa i nic mi do tego :)
    Podsumowując, jestem głosem na TAK. Tylko niech Ona tego nie przeczyta!

  • makate

    Nishko, a ja ci nic nie doradzę (bo serio nie wiem co) ale cieszę się że piszesz o takich rzeczach i że masz takie dylematy. Że nie popadasz ani w wersję „nigdy w życiu, nie bo nie!” ani w wersję „oczywiście córeczko, masz same piąteczki, więc już natychmiast ci kupujemy co zechcesz”. Myślę, że niezależnie od tego co postanowisz już sam proces myślenia i dyskutowania o tym z córką będzie cenny dla was obu – czego niniejszym życzę :)

  • Julka

    (z gory wybaczcie mi brak polskich znakow, pisze w drodze na uczelnie z telefonu ;))

    Mowisz, ze Twoja corka jest sumienna, dobrze sie uczy, jest bystra, osiaga sukcesy sportowe. Ten sport jest tutaj bardzo wazny, bo oznacza, ze dziewczyna robi cos „ponad”. Wybrala takie a nie inne gimnazjum, a jej praca sa regularne treningi.

    Nie zmierzam do tego, ze za te prace nalezy sie telefon, ale uwazam, ze istotne jest budowanie swiadomosci, ze za sumiennosc i starannosc zawsze czeka nagroda. Jasne, najwieksza nagroda bylyby sukcesy juz w doroslym zyciu, ale do tego czasu mozna naprawde stracic cierpliwosc.
    Jej marzeniem jest teraz iPhone. Jesli stac Cie na ten telefon, to kwestia finansowa jest mniej wiecej rozwiazana. Fajnie, ze Mloda ma swiadomosc, ze to droga rzecz, ale wcale nie oznacza to, ze powinna go odpracowac (czternastolatka?!)

    Widze, ze niektorych oburza fakt, ze tak mloda dziewczyna ma dostac tak drogi sprzet. Tylko ze niestety, tak juz swiat jest urzadzony, ze moja dziewiecioletnia siostra ma ten sam telefon co ja, a ja mam 18 lat i studiuje.
    Nie rozpaczam z tego powodu.

    Jesli doceni prezent i bedzie umiala byc wdzieczna, to jak najbardziej nalezy go moim zdaniem kupic. Niech jej sluzy :)

    Ode mnie jak zawsze buziaki!

  • lilipo

    Pamiętam swoje obsesyjne marzenie posiadania lalki Barbie, większość dziewczynek w klasie ją miała albo jej francuski odpowiednik Fleur . W tamtych czasach kupowało się te cuda w Peweksie za dolary albo bony lub przywoził je bogaty wujek lub stryjek z zachodu :) Właśnie śniłam o niej, marzyłam, myślałam 2 lata…Bardzo zostało we mnie to gorzkie wspomnienie – w końcu – kupiłam sama – francuską Fleur – zbierałam i zbierałam, potem sama wymieniłam pieniądze na bony ….u osobistej ciotki, pojechałam do Peweksu – kilka razy- wyczekałam na dostępny dla mnie model finansowo i koniecznie opcja brunetki :) Ja w życiu marzyłam tak obsesyjnie o 3 rzeczach, żadnej nie dostałam. Nie byliśmy bogaci, nawet dobrze usytuowani finansowo jednak wystarczyło trochę zrozumienia ze strony – w zasadzie ojca – żeby pomóc spełnić te marzenia, większość moich koleżanek była w bardzo podobnej sytuacji (skromnej) finansowej ale były „zbiórki” rodzinne, dokładanie przez rodziców brakującej sumy i lalki były pod choinką. Jeśli ona marzy i śni o tym a dla rodziny jest to możliwe od strony finansowej – proszę kupcie jej ten telefon. Niech ma w sobie to dobre myślenie, że jej marzenia są ważne, że rodzice to rozumieją – choć nie popierają i nie rozumieją samych pragnień. Naprawdę nieczęsto o czymś się marzy obsesyjnie i śni. A wspomnienia spełnionego marzenia pozostają na zawsze. Często dają napęd do realizowania innych marzeń – w przyszłości i wiarę, że się uda. Bo skoro rodzice przeznaczyli pieniądze, które wydają bardzo rozsądnie i wcale nie mają ich dużo – na spełnienie marzenia , którego nie rozumieją do końca , to znaczy, że naprawdę jestem dla nich ważny.

  • Paulina

    IPhone to nie telefon, IPhone to styl życia. Właściciele IPhone’ów to jakby nowa subkultura. Buty? Tylko Nike. Ubrania? Tylko Zara. Kawa… Starbucks. A to wszystko uwiecznione na ‚idealnym’ zdjęciu tzn. takim, które sprawia, że chcesz to mieć. Ze względu na to, że IPhone dzisiaj służy głównie do wystawiania zdjęć na Instagramie, promuje się: selfie w przymierzalniach, zdjęcia imponujących potraw, zdjęcia z siłowni lub po prostu nadzwyczajne życie, w którym wszystko jest piękne nawet bałagan na stole. Jest się stylowym, gustownym i na czasie (dla innych posiadaczy IPhone’ów), a ‚sielankowe’ życie ze zdjęć staje się obiektem pożądania. To zjawisko występuje w skali globalnej. W mojej opinii jest ono płytkie i mało wartościowe. Podsumowując: może nie każdy doszuka się w tym wiele złego, ale czytając namiętnie Twojego bloga i poznając wartości jakimi się kierujesz prędzej kupiłabym konia ☺

  • Maja Gojtowska

    Całkiem dobrze pamiętam uczucie, gdy 14 lat temu, w moje 14 urodziny weszłam do domu i zobaczyłam w salonie wielkie pudło, a w nim wieżę – MOJĄ WIEŻĘ SONY. Nie wiem Nishko, czy sobie wyobrażasz, ale miała aż dwa miejsca na kasety i … odtwarzała płyty CD (miałam wtedy słownie JEDNĄ płytę CD w swoim dorobku)! :) Dla moich rodziców był to wydatek ogromny. Myślę, że mogę go porównać dzisiaj do wartości iphone’a.

    Z okazji Twojego wpisu zapytałam mamę, dlaczego kupili mi wtedy tak drogi prezent. Przecież był to dla nich ogromny wydatek, ja na pewno bym sobie bez tej wieży dała. Przecież, moi rodzice wieży nie wieli i żyli, ba żyją do dziś:) A mama odpowiedziała mi „dlaczego nie?”. Uznała, że skoro byłam mądrą, odpowiedzialną nastolatką, z którą miała bardzo dobry kontakt, mogła mi zaufać, to poradzę sobie z wysokim kalibrem tego prezentu. Z perspektywy potwierdza – poradziłam sobie.

    Twoje posty pokazują, że masz naprawdę fajną, mądrą córkę. Więc, dlaczego nie?

  • Alicja Maz

    Jak dobrze, że nie mam na razie takich dylematów… Nasz życie toczy się między wizytami w Teatrze Małego Widza w Warszawie, placem zabaw a graniem i zabawami w domu… największym problemem jest jajko niespodzianka (koszt: 3zł:)) bo na to nas namawia w każdym sklepie… boję się pomyśleć co mnie czeka za te kilka/naście lat :)

  • Iza

    A doliczyliście ubezpieczenie?Taki drogi sprzęt to chyba tylko z ubezpieczeniem…

  • Adrian Kwidzyński

    Jak można i da się ogarnąć budżetowo – oczywiście, że kupić! :)

  • Mama Ka

    … czyli mam się bać tego, co eM wymyśli za 6 lat? 😉

    A tak na serio… Od kiedy córka ma świra na punkcie posiadania iPhone’a? Jeśli od niedawna to wzięłabym na wstrzymanie. Jeśli marzy o takim telefonie od dłuższego czasu to faktycznie można zacząć się nad tym zastanawiać…

  • Ziuta Nowak

    Super dziewczyna zasługuje na super prezent i niech życie będzie super!:DDDD

  • Asia

    Nie kupiłabym. I szczerze mam nadzieję, że nie podejmiesz pochopnie takiej decyzji. Moje „nie” nie musi być takim ostatecznym „nie”, ale w tej chwili na pewno bym się na to nie zgodziła.
    Obecnie mam 20 kilka lat i sama krytykuję znajomego, który co chwilę kupuje na kredyt kolejny najnowszy sprzęt apple, „bo jego poprzedni nie jest już taki super…”. Jasne, że to jego pieniądze, ale zarabia gruuubo poniżej średniej krajowej i ma jedynie szczęście, że nie musi dopłacać rodzicom do mieszkania. Sam nie ma nigdy nic odłożonego już nie mówiąc o tym, żeby myślał o swojej przyszłości, bo przecież studia dawno za nim… Ktoś powie, że przesadzam, bo to w 100% jego pieniądze. Oczywiście, ale mogę przecież sprowadzić swojego przyjaciela na ziemię mówiąc, że w gruncie rzeczy nie stać go na takie sprzęty (skoro każdy bierze na raty). (tu tak może się czepiam tylko, ale w przypadku tego kolegi mogę sobie na to pozwolić i martwię się, że „zginie”, gdy będzie musiał już serio sam o siebie zadbać 😉 bo najwidoczniej jego rodzice nie nauczyli go myśleć o swojej własnej przyszłości)
    Zagadałam się w sumie nie na temat, ale wracając do córki. Sama byłam świetną uczennicą, nie sprawiającą żadnych problemów i wiele razy na coś „chorowałam”. (Swoją drogą zmywanie nie wchodziło w grę jako moja zapłata za coś, bo od bardzo dawna razem z braćmi zmywaliśmy na zmianę. Wcale nie w ramach „pracy”, tylko najzwyklejszego dziecięcego obowiązku.) Zazwyczaj nie dostawałam tego o czym tak „bardzo” marzyłam i przyznaje, że najczęściej przechodziła mi chęć. Dobrym pomysłem jest więc odczekanie i powrót do rozmowy za jakiś czas. Pamiętam, że gdy po jakimś czasie rodzice byli już bardziej skłonni kupić mi tę konkretną rzecz byłam w stanie zdecydować, czy naprawdę tego potrzebuję, a może w tej cenie znalazłam coś lepszego, lub to o czym marzyłam jest teraz tańsze? Zdarzało się też, że jakaś okazja przepadła, ale i bez tej rzeczy byłam w stanie żyć, jak widać 😉 I często nie pamiętam nawet co to już było :)
    W domu się nie przelewało i wiedziałam, że rodzice nie mogą spełnić każdej mojej zachcianki, później zaczęłam sama dorabiać i od dawna umiem zdecydować, co jest mi naprawdę potrzebne. Fajnie nauczyć się sensownych zakupów – nawet jeśli chodzi o „gadżety”.

  • http://katahira211.wordpress.com/ Adam Wawro

    Na tekst trafiłem przypadkiem, wcześniej nie śledziłem Twojego bloga. Temat postu mnie zainteresował, podobało mi się Twoje podejście i cała sprawa spowodowała ciekawą dyskusję miedzy mną, a moją narzeczoną, więc zdam krótką relację z tego, do czego razem doszliśmy. Zdaję sobię jednocześnię sprawę, że już może być za późno, bo decyzję miałaś podjąć do piątku.

    Na początek zanaczę, że oboje pochodzimy z rodzin, w których podejście do drogich gadżetów było różne. U mnie raczej nie kupowało się takich rzeczy i też nie wynikało to z tego, że były poza zasięgiem finansowym, tylko raczej „za drogie jak na to, czym są i do czego będą używane”. Oczywiście chorowałem w podstawówce i gimnazjum na różne rzeczy, ale chyba nie było z tym bardzo źle. U mojej narzeczonej z kolei było dość swobodnie, jeśli coś chciała, to zazwyczaj to dostawała i teraz, z perspektywy czasu, nie pochwala takiego podejścia (a przynajmniej tak mówi :P). Dodam, że zawsze była najlepszą uczennicą, od podstawówki, przez gimnazjum, liceum, aż do studiów, nie sprawiała żadnych problemów itd. Nie mamy dzieci i im więcej czytam takich tekstów, tym bardziej się tego boję 😉 Oboje teraz pracujemy, zarabiamy na siebie i – od razu przynam – też mamy ajfony, z tym że nigdy nie były to dla nas wymarzone telefony, a raczej same do nas wpadły zrządzeniem losu.

    Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał swojego zdania odnośnie części z wielu już opublikowanych komentarzy. Nie podzielam opinii, że ajfon jest jedyny w swoim, rodzaju, najlepszy, najbardziej multimedialny (nie wiem co dokładnie autorka miała na myśli) itd. Jest po prostu dobry, ale nie sądzę, żeby lepszy od konkurencyjnych modeli Samsunga czy Sony.
    Po drugie, szkoła jest przywilejem i oczywiście nauka procentuje, ale nie w postaci instant-prezentów od rodziców, ale w dalszym horyzoncie czasowym. I przede wszytkim dostanie pieniędzy na urodziny to nie odkładanie, ani nie oszczędzanie. Ale o tym pewnie i Ty, i Córka, wiecie.
    Po trzecie, zawieranie umowy z gimnazjalistką na zasadzie: teraz kupimy co chcesz, ale teraz dołożysz, potem przez dwa lata, będziesz robić cośtamcośtam, i jeszcze coś innego nie ma nic wspólnego ze świadomym wyborem, a raczej z testowaniem, jak bardzo obecne pragnienie wyłącza zdroworozsądkowe myślenie nawet najwspanialszej, zdolnej i rozważnej młodej dziewczyny.
    Nie zgadzam się też z licznymi komentarzami, z których słychać: za nic nie kupuj, nie w gimnazjum, nie dla dziecka, zbyt łatwo zepsuć, zgubić. itd. Wydaje mi się, że nie na tym polega Twój problem i niewykluczone, że i Ty to rozumiesz.

    Teraz coś od nas. Od razu zaczęliśmy się zastanawiać, jak Twoja Córka podeszłaby do używanego ajfona 5 (bez S). Jeżeli byłby w bardzo dobrym stanie, to niczym nie odbiega od nowszych modeli, zarówno w kwestii parametrów technicznych (co ma pewnie margnialne znaczenie), jak i od strony szpanerskości (oczywiście nie jestem obecnym gimnazjalistą i mogę się mylić). Wydaje mi się, że jeśli w takim eksperymencie myślowym też by się cieszyła, to jest to na plus ewentualnego zakupu jakiegokolwiek modelu, czy tego, czy nowszego. Jeżeli nawet sporo tańsza „piątka” jest za stara, to raczej byłbym na „nie”, ale oczywiście nie jest jedyny wyznacznik do podjęcia decyzji. Uważam, że warto nauczyć dziecka kupowania i korzystania z używanych rzeczy, bo w przyszłości się to przydaje. Jest taniej, proekologiczniej i często znacznie wygodniej.

    Jeśli chodzi o zauroczenie Córki, to jestem to w stanie zrozumieć. Nie musi to być potrzeba szpanowania, popisania się, czy pokazania swojego stylu. Niestety, sprzęty Apple już tak na ludzi potrafią zadziałać i ktoś tam na górze musi mieć od tego niezły łeb.

    Jestem przekonany, że dla Twojej rodziny żadna decyzja nie będzie bardzo zła. Ludzie z głową na karku generalnie sobie w życiu radzą i nie masz sie o co obawiać. Chcę tu zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt: Twoja decyzja zaważy też na tym, w jakiej sytuacji postawione będą inne dzieci (a właściwie ich rodzice) w szkole. Nie wierzę, że każde dziecko już ajfona ma i tylko Twoja Córka odstaje. Oczywiście nie uważam, żeby to, jak Twoja decyzja zaskutkuje w życiu innych ludzi z otoczenia, było najważniejszym argumentem. Jeśli uważasz, że odmówienie Twojej Córce będzie dla niej osobistą tragedią, to nie namawiam Cię do tego. Polecam spokojne porozmawianie o używanej „piątce”. Jeżeli nie będzie zainteresowana, to ja bym jeszczę z ostateczną decyzją zaczekał.

    Pozdrawiamy,
    Adam i Paulina

    • http://www.nishka.pl/ Nishka

      Dziękuję bardzo! Mimo, że piątek już minął wciąż jeszcze myślę. Problem polega na tym, że ona nie chce używanego i 5. Strasznie mnie to denerwuje i sprawia że przeciągam decyzję. Deklaruje, że dołoży więcej pieniędzy (np rezygnując z prezentów na Gwiazdkę) byle tylko mieć nowszy model. Nie podoba mi się to, a jednocześnie w pewien sposób ją rozumiem (co nie znaczy że akceptuję to). I wciąż jeszcze nie podjęłam decyzji co zrobić.
      Pozdrawiam!

      • http://katahira211.wordpress.com/ Adam Wawro

        Nie wiem jak to jest z tymi butelkami wina, ale spójnika „mimo że” nie dzielimy przecinkiem 😉
        Tak czy siak, powodzenia!

  • szarsz

    Nie kupiłabym ajfona, ze względu na bezpieczeństwo dziecka.

  • http://www.formeformidable.pl/ Paula

    Nikt kto nie miał Iphone, nie zrozumie tego dylematu :) Smutne, ale prawdziwe :)

  • http://www.nishka.pl/ Nishka

    Decyzję już podjęłam, ale zanim ją zdradzę chcę Was prosić o pomoc. [Nie, nie o pieniądze :)] Otóż gdy czytałam Wasze komentarze, za które BARDZO DZIĘKUJĘ!!! ) dotyczącego
    dręczącego mnie dylematu, wpadłam na pomysł, by przedstawić je w formie ciekawego podsumowania: ile osób było za, ile przeciw, jakie były rodzaje argumentacji itp, na tej podstawie można wyciągnąć naprawdę dużo ciekawych wniosków! A im więcej opinii, tym lepiej. Jeżeli więc nie podzieliliście się swoją opinią: bardzo do tego zachęcam! Pozwólcie obudzić mi w sobie socjologa, którym jestem, ale ostatnio przysypiam :) I pamiętajcie: dla socjologa nie ma złych odpowiedzi, każda jest dobra:)

  • Ola

    Jestem na tak 😉 Sama dostałam Iphona mając prawie 15 lat i od tej pory się z nim nie rozstaję (wymieniam tylko modele ;)) Poza tym, że ma ciekawy design to jest to też genialne urządzenie 😉 Jego możliwości uratowały mnie nie raz, kiedy np, zapomniałam ważnej prezentacji z domu – na Iphonie mogłam ją zrobić w 5 min lub połączyć się z laptopem i pobrać prezentcję ( pewnie inne telefony też to potrafią ale co tam 😉 ) Myślę, że posiadanie drogiego sprzętu uczy odpowiedzialności i pilnowania tego co do nas należy. Może czytać ebooki (lektury zawsze pod ręką), zapisywać ważne rzeczy (w tym sprawdziany i kartkówki) w kalendarzu.

  • http://multirenowacja.pl Blue

    I tak byłaś twarda. Ja już dawno bym wymiękł, tym bardziej, że jest za co latorośl chwalić. Prezent drogi, ale kto wie, czy w przyszłości umiejętność obsługi technologicznych nowinek jej się nie przyda? Moim zdaniem Córka zasługuje na spełnienie małego/dużego marzenia. Ważne, by nie traktowała tego jak spełnienie zachcianki, lecz motywację na zasadzie – „dobrze być dobrym, ambitnym, pracowitym …”. Dla 14-latki to naprawdę super prezent i duża sprawa, ale zawsze możesz postawić dodatkowy wymóg lub zadanie, które ją rozwinie, a Tobie pomoże, np. „Smartfon jest Twój, ale liczę na Twoje wsparcie przy tworzeniu bloga. Bądź moją inspiracją, źródłem magicznych fotografii … raz w miesiącu podeślij mi mailem propozycję tekstu blogowego z fotkami … nawet jak nie skorzystam, to będę miała radochę, kiedy zobaczę świat z Twojej perspektywy … „

  • Joanna Nowak

    Dzień dobry, to mój pierwszy raz w dyskusji :)
    W dużej mierze uzależniłabym ten zakup od tego czy Wy, rodzice uzywacie tego modelu telefonu. Moje dzieci maja jeszcze przed sobą nascie lat do takich dylematów, ale jako, że oboje z ich Tatą używamy iPhonów, iPadów i Macbooków, kupowanie im innego urządzenia rozwaliłoby nam system. A rzeczywiście pełna kompatybilność tych urządzeń jest tym co mnie osobiscie przekonało do ich uzywania. Inna sprawa czy dostaliby nowy sprzęt. Pewnie nie! Dałabym swój lub kupiła używany poprzedni model. Pozdrawiam

  • absolwentka12

    Jako już nie nastolatka, ale jeszcze nie samodzielna kobieta wypowiem się. Wiesz, dla zeszłego pokolenia liczyły się zegarki – dlaczego liczą się jeszcze w obecnych czasach sama nie jestem w stanie zrozumieć. Po co komu urządzenie, które tylko o wyłącznie mierzy czas? Bez sensu. Czy nie lepiej byłoby posiadać telefonu, kalkulatora, latarki, mini-komputera i zegarka w jednym? Do tego de facto tańszego niż sam zegarek?
    Mimo że jest to dla mnie nielogiczne, zdaję sobie sprawę, że wiele starszych ode mnie osób- mimo posiadania telefonu- nie jest w stanie pozbyć się tego reliktu przeszłości, mimo próśb, gróźb i logicznej argumentacji. Dla nich to oznaką luksusu, a z luksusem się nie dyskutuje.
    Nie zrozumiesz tego, ale musisz zaakceptować.
    Podobnie jest z iPhonem. Można uzasadniać, że są inne smartphony, ale tu chodzi tylko o prestiż. O odrobinę luksusu na co dzień.
    Nie trzeba tego zrozumieć, wystarczy zaakceptować :)
    Jeśli to uszczesliwi twoją córkę, jesli cie stać, to kup go.

  • Katarzyna

    Ja bym kupiła tzn dołożyła się. Szczególnie jeśli młoda jest tak mądra i rozsądna jak opisujesz. I mówię to z obserwacji. Nigdy nie wiem czy jakieś zafiksowanie nie stanie się pasją i zawodem. Przykłady? Mój kolega jest wielbicielem marki apple i zawsze był nawet przed erą iphonów. Z tego wszystkiego tak się wkręcił, że obecnie pracuje jako wdrożeniowiec systemów komputerowych dla firm na całym świecie. Prace kocha i świetnie zarabia (iphona 6 miał jak tylko wyszedł) . Moi bracia jeden zafiksował się na konie drugi na quady. Obaj są obecnie mistrzami. Oprócz sportu spracują, żeby móc jeszcze więcej inwestować w sport. Są mocno zmotywowani więc nieźle zarabiają :) Ja osobiście mam już trzeciego iphhona i mcbooka i kocham mój sprzęt. Telefon uwielbiam a komputer też fanaberia, ale jak zaczęłam się uczyć obróbki zdjęć na nim to aż konkurs na podwodne zdjęcia wygrałam. Niby fanaberia a nigdy nie wiadomo co z tego wyniknie. Aha i nie widzę nic złego w tym, że chce się posiadać jakaś rzecz.

  • http://przemyslniki.blog.pl/ PrzemyślNiki

    Piszę swoją opinię ‚zagoniona’ postem z fb 😀 Kiedy zaczęłam czytać ten tekst moją pierwszą myślą było, że nie można dawać dziecku tego czego chce i spełniać każdej zachcianki, tym bardziej, że one co chwilę się zmieniają i że w tym przypadku ta zachcianka tania zdecydowanie nie jest. Propozycja Twojej Córki, że dołoży wszystkie swoje pieniądze, aby dostać to czego chce jest moim zdaniem wyjątkowo fajna i to ona zaczęła mnie przekonywać. Następnie przeczytałam Twoją opinię o Córce, że jest dziewczyną odpowiedzialną, rozsądną, wartościową i pomyślałam sobie, że skoro jesteś tego świadoma i że Córa rzeczywiście taka jest to zasługuje na spełnienie tego marzenia (specjalnie użyłam teraz słowa marzenie, a nie zachcianka jak wcześniej, bo Twoja opinia o Córce zmieniła moje podejście). Tak więc ciekawa jestem Twojej decyzji, chociaż podświadomie czuję, że Córy marzenie się spełni :)

  • Krzysiek Bogdanowicz

    Chociaż uważam iphone (którego sam mam) za wybitnie przereklamowany telefon, sprawiający więcej kłopotu niż pożytku swojemu użytkownikowi i na pewno nie kupie nigdy więcej iphonea, bo najnormalniej w świecie nie jest wart swojej ceny, zwłaszcza w Polsce, to rozwiązanie które zaproponowała Twoja córka jest rozsądne, zasługuje na uwagę i jeżeli chce ze swoich odłożonych pieniędzy kupić, ja bym jej dołożył i kupił bym. Może będzie to dla niej cenna lekcja i sama dojdzie do wniosku że ten telefon nie jest wart swojej ceny i jest tylko częścią subkultury młodzieżowej, niczym więcej.

  • Agnieszka Różycka

    Szczerze mówiąc to nie zgodziłabym się na taki zakup dla 14-latki. nawet jeżeli jest jak na swój wiek bardzo dojrzała, rozsądna i dobrze myśląca. Już bym bardziej była skłonna zgodzić się na konia – bo to żywe zwierzę, nad którym opieka wymaga odpowiedzialności i coś, co pozwoli coś osiągnąć (zawody, wystawy, itp.). A poza tym też wymaga wysiłku fizycznego, a tego nigdy za dużo. A i-Phone? To tylko gadżet, który CHCE SIĘ MIEĆ. Nie mam nic przeciwko gadżetom, ale nie za taką cenę! Zwłaszcza, że jak to sprzęt, za 2-3 lata będzie już przestarzały. Może lepiej spróbować przetłumaczyć córce, że tak wielką kwotę pieniędzy można o wiele lepiej spożytkować.

  • http://joulenka.blogspot.com/ joule

    Nishko, prosiłaś na fb, więc i ja – totalny dziecio-nie-znawca – się wypowiem. Jedyne dziecko, którego rozwój obserwowałam, to moja trzy lata młodsza siostra, która wołała o smartfona kiedy ja jeszcze miałam starą nokię. To było wedłum mnie nie fair, bo to ja byłam „starsza i mądrzejsza” ;p Jakiejkolwiek decyzji nie podejmiesz, druga córa może być zazdrosna. To jest coś co musisz wziąć (i pewnie już wzięłaś) pod uwagę.

    Mimo wszystko, rozważając każde za i przeciw które wymieniasz, ja bym jej ten telefon kupiła. Pamiętam jak przez gimnazjum marzyłam o lustrzance cyfrowej. Mama kazała odkładać kasę, uzbierałam w pół roku jakieś 600zł (nie wydałam ani grosza w sklepiku szloknym!). Ostatecznie, po skończeniu szkoły i otrzymaniu ładnego czerwonego paska na świadectwie, mama powiedziała „to co, jedziemy kupić aparat?”. Wyobraź sobie moją minę! Uśmiech szerszy niż gęba. Rodzicielka zapłaciła całą kwotę, a ten mały eksperyment nauczył mnie tego, że nawet jak nie mam pieniędzy, to je mam 😀 To znaczy nawet jeśli nie zarabiam, a dostaję kieszonkowe czy prezenty, to parę stówek się z tego uzbiera. Coś z niczego. Z fotografią lubimy się do dziś. Może ajfon nie daje takiego pola do rozwoju, ale marzenie to marzenie, nie ma lepszych i gorszych;)

  • Aga

    Trudny temat..
    Jestem za a nawet przeciw 😉 sama mam iPhone ale 4s i tez jestem w nim zakochana,a czkolwiek nie uzywam go w 100% uzywam go do dzwonienia, pisania, kilku gierek 😉 i super aparatu.
    Corka juz czesc pieniedzy uzbierala, mysle, ze teraz swieta, to dozbiera jeszcze troche, odczekaj jeszcze z miesiac dwa i podejmij decyzje.
    Balabym sie, ze dziecko zgubi telefon, albo ktos jej ukradnie, albo nie daj boze bedzie szpanowac w szkole i sie wywyzszac 😉
    Ogolnie jestem na 70% na tak :)
    Pomoglam? Hehe

  • Niczka

    Cześć Nishko! Co prawda nie przeczytałam wszystkich komentarzy, więc może ktoś się o to pytał, ale zastanawiam się nad jedną rzeczą. Otóż gdyby starsza córka dostała Iphona pod choinkę to co w takim razie z młodszą? Czy również chce dostać tak drogi lub wymarzony prezent? Jeśli nie, to czy nie będzie jej przykro? Myślę o tym, gdyż u mnie w domu była nas trójka dzieci i rodzice zawsze pilnowali, żeby wszystko było sprawiedliwie i żadna nie była faworyzowana. Jestem po prostu ciekawa jak rozwiążesz tą kwestię. Może po iphonie dla każdej? :)
    Osobiście uważam, że iphone dla nastolatki to zbyt drogi prezent.
    Pozdrawiam gorąco!

  • http://alergianakarmedlamas.pl AlergiaNaKarmeDlaMas.pl

    Pochodzę z kompletnie innego świata. Żeby było śmieszniej, ten „inny świat” nie sprwadza się do biedy w domu, dzięki której nauczyłam się, że przedmioty nie mają znaczenia. Wręcz odwrotnie: to ja miałam w połowie lat 80 wypasiony dom dla Barbie ze srebrnymi sztućcami i prawdziwym prysznicem. To ja, jako jedyna w klasie nigdy nie nosiłam w szkole sanych rajstopek i koszulki, tylko megawypasione spódniczki szkockie (których zresztą pasjami nienawidziłam). Coś w mojej ogólnej edukacji musiało, mimo tych luksusów „za dzieciaka” pójść przypadkiem lub celowo, całiem inaczej. Teraz mam 34 lata i trzyletni telefon z klapką, chodzę w rurkach z H%M po 20 zł za parę, robię sobie sama kolorowe kolczyki i jeżdżę 10 – letnią Hondą z zarysowanym bokiem. Nie dość, że nie przymieram głodem, to jeszcze wyglądam i czuję się genialnie i przysięgam, że nie potrzebuję tabletów, ajfonów, szpilek od Louboutina i torebek Tous. Do czego zmierzam? Do pytania skierowanego do Ciebie, Nishko: czy takie podejście do życia da się w dziecku wypracować, czy to jego cecha wrodzona? Zrobiło mi się smutno, gdy przeczytałam Twój tekst o córce i gadżecie. Przecież ta dziewczynka, taka fajna i przytomna na umyśle, „zachorowała” psychicznie na punkcie przedmiotu. To znak czasów, otoczenia, wychowania, cech wrodzonych – czego? Pozdrawiam Cię i, choć już za późno na zmianę Twojej decyzji, wyrażam opinię: ja bym tego dziwnego czegoś nie kupiła. Choćby ze względu na zdrowie psychiczne dziecka. W tym wieku bardzo łatwo o oduczenie się kontaktów werbalnych z ludźmi, a gadżety typu przenośnych komunikatorów gwarantują całkowite zdziczenie i aspołeczność przed osiągnięciem pełnoletnośći.

  • Alma

    Tak, ale iPhona 4S, żeby mogła wiedzieć, jak wygląda perfekcyjny telefon Steve’a (ś.p.)

  • Julka

    Ja bym nie kupiła. Niestety. Może na 18stkę najwcześniej. Dlaczego? Po pierwsze ona chce go TYLKO dla szpanu, po nic więcej. Po drugie telefon który kosztuje więcej niż niejedna z nas zarabia – dla mnie to nieporozumienie. Po trzecie co będzie jak telefon wysunie się z kieszeni i z wielkim BUM! zderzy się z chodnikiem? Kupisz drugi w ramach rekompensaty, bo to przecież nie jej wina że upadł? No i najważniejsze – co z młodszą córką? Ona może też chciałabym taki telefon… Nie, nie, nie. Ja rozumiem, że teraz takie czasy, że dzieci są inne i mają inne marzenia, ale ja powiedziałabym stanowcze nie. Biorąc pod uwagę wiek (14 lat!) i to że „nazbierała” raptem połowę (może nawet mniej) sumy.. To aż śmieszne – telefon wart 2,300 zł a dziewczynka wykłada 800 zł. A reszta co? „Mamuśka niech wyskakuje z kasy”? :) Rozumiem dołożyć 100 zł ale nie 1,500! Niech dziewczynka wybierze coś w tej cenie :) Powie że ma za mało? To widocznie jej nie stać na iphona..

  • aticzka

    ja mimo tego, że doceniam wkład finansowy córki i to, że jest taka wspaniała raczej nie kupiłabym takiego prezentu. bo co kupisz jej na 18te urodziny? samochód? dom? ona powie, że ma 50 tys a Ty dołozysz resztę? 😉
    a poza tym, dziecko w gimnazjum i telefon za 2 tys zl? ja rozumiem, że pragnie, że marzy…a co jak jej go ukradna? albo spadnie i się pobije w drobny mak?
    w sumie to ejst cięzki wybów, aczkolwiek myślę że nie kupiłabym czegoś takiego. Moim zdaniem to są za duże pieniądze – po prostu. I nawet jesli stac Cie/Was…to jaki jest tego cel? Spełniać marzenia można inaczej niż kupując zabawki za 2 tys zl. Takie jest moje zdanie. ale to tylko moje zdanie :)

  • Pingback: LINKOWNIA #4 - BRAINWAVES()

  • Pingback: Cotygodniowy Przegląd Internetu #4: iPhone dla nastolatki, uszczęśliwianie kobiety i Radek Sikorski()

  • Global

    Droga Nishko, powiem Ci co myślę. Twoja córka jest zainteresowana Iphonem, bo obecnie wśród nastolatków panuje moda na gadżeciarstwo, marki itp. Iphone wg nich = klasa, styl no i to, że masz kasę. Jak telefon to iphone, jak trampki to conversy, i tak dalej i tak dalej. Twoja córka nadmienila bardzo wazną rzecz, a mianowicie „iphone robi cudowne zdjęcia’. Otóż właśnie sądzę, że głownie o aparat tutaj chodzi, ktorym mogłaby robić cudowne zdjęcia, i wrzucać je na instagrama. A to tylko strata czasu. Nastolatki wrzucają tam zdjęcia swoich nóg, butów, jedzenia, zdjęć w kąpieli etc, etc zdjęcia mocno przekolorowane przez dostępne filtry dają im tylko iluzję pięknego i miłego świata, a rzeczywistość jest inna i brutalna. Widzą takie obrazy i zakodowują sobie, że życie jest super słodkie, mogą się wszystkim wszystkim pochwalić, zatracają anonimowość i swoją prywatność, zacznie się od iphona, a potem będziesz musiała jej kupić 3 pary conversów, bo zwykle trampki źle wyglądają na zdjęciu.
    Może trochę ponosi mnie fantazja, ale mam 23 lata i widzę co gadżety i instagram zrobił ze znajomymi w moim wieku, a co dopiero z nastolatką…
    Ich zycie to próżność i chęć donoszenia całemu światu o tym, że własnie jest w przymieżalni i kupuje sukienkę, którą oczywiście musi sfotografować i wrzucić na insta, jakby cała rzesza obcych ludzi miała jej pomoc w wyborze…
    Możesz jej kupić znacznie tanszy telefon z także dobrym aparatem, ale to i tak jej nie uchroni od instagrama, który wg mnie rozpuszcza ludziom mózgi, przepraszam za to stwierdzenie, ale z tego trzeba korzystać mądrze, a nie jak co po niektórzy…

    • kasia garnek

      Może źle odbieram Twój komentarz, ale wydaje mi się bardzo niesprawiedliwy. To, że jakaś osoba ma ochote kupować Conversy i iPhony, publikować „lanserskie” zdjęcia na Instagramie wcale nie znaczy, ze od razu będzie „Zepsuta” czy pusta. To strata czasu w Twoim odczuciu. W społeczeństwie jest sporo osób uwielbiających piękno wizualne, a to tylko forma estetyzmu naszych czasów. Co do filtrów… już całkiem Cię poniosło! Większość moich znajomych ma naprawdę ładne i miłe dla oka profile na Insta, ale to nie znaczy, że gubią się w realnym świecie…

  • Ignis

    Byłam w bardzo podobnej sytuacji rok temu – trzecia gimnazjum. Marzyłam o telefonie marki Apple. Miałam kilka powodów – mój stary telefon nie wystarczał mi do moich wymagań. Zacinał się, nie mogłam przeglądać internetu, aparat był okropny itp. Weszłam w układ z mamą i go dostałam na urodziny (5c). On naprawdę zmienił sposób w jaki postrzegam świat m.in. komunikuję się z ludźmi za pomocą internetu w przypadkach, gdy esy kosztowałyby krocie. Wszystko śmiga ładnie i czuję się komfortowo używając go. Pomaga mi też w bardziej praktycznych sprawach – wielki wybór aplikacji. Funkcja telefonu jest dla mnie bardziej narzędziowa niż rozrywkowa. Ułatwił mi po prostu życie. Zaznaczę tylko, że u mnie była troszkę inna sytuacja finansowa.

    Mój brat również miał marzenie – szybszy komputer. Zebrał pieniądze i wyłożył ponad połowę kosztów. Jest w tym samym wieku co twoja córka. Teraz może grać w Batlefield’a na najwyższych detalach :) No i.. obrabiać filmy i grafiki do szkoły.

    Smartfon w dzisiejszych czasach to bardzo przydatne narzędzie. Mam nadzieję, że jeśli zdecydowałaś się na zakup przyniesie wiele pożytku twojej córce.

  • dyrdaaa

    A ja Ci powiem to co powtarzają mi moi rodzice, gdy wspominam, że chce sobie wymienić Iphonea na nowszą generację: zastanów się czy stać Ciebie/Twoją córkę, żeby co 2 lata (bo na tyle mniej więcej wystarczają teraz elektroniczne sprzęty) kupować telefon za 2tys. Bo na to żeby po użytkowaniu IOSa przerzucić się potem na system z Androidem są raczej małe szanse.
    Doradzać nie mam co bo za młoda na to jestem ale pogadałabym z córką czemu Iphone jest lepszy od wszystkich innych telefonów dostępnych na rynku i czy jej argumenty rzeczywiście są zgodne z rzeczywistością 😉

  • Pingback: Czy kupić nastolatce iPhone’a? Moja decyzja i opinie Czytelników | Nishka()

  • Gość

    A ja bym poprostu kupil na Allegro chinska podrobe i wymienil w sklepie na orginal i po klopocie.

  • TWOJ KURWA KOLEGA

    KUP JEJ GO KURWA SZMATO BO ZAJSŁUGUJE NA EJPLA A NIE, ŻE SIE Z TEJ MAŁEJ KURWY SMIEJA W SZKOLE ZE Z NOKIĄ3010 BIEGA I MA PODARTE SZNURUFKI W BUTAH KUP JEJ GO I HUJ

  • LOL

    NO KURWA MOJ KOMENTARZ>>>

  • Pingback: Czy kupić roczniakowi iPhone’a? | elementarz mamy()

  • Jan Kowalski

    Smak iPhone to 6 lub 6 plus, ja obecnie mam 6 z 128 GB i zamierzam we wrześniu jak wprowadzę

  • Miłosz

    Etap rejonowy to słabo… W podstawówce wygrałem z pierwszym miejscem na poziomie wojewódzki kuratoryjny, a teraz w gimnazjum wygrałem olimpiadę wynalazczości dla maturzystów. Mimo to rodzice twierdzą, że jestem za mały na iPhone’a i na niego nie zasługuję, bo inni mają lepsze osiągnięcia.

  • Miłosz

    Mało tego. Zarobiłem na stypendiach i pracach fizycznych sam odpowiednią kwotę, a nie pozwalają mi na zakup.

  • Mi Ko

    A więc moim zdaniem i jest to zdanie dwunastolatki pani córka powinna poprzeglądać internetowe recenzje, opinie, opisy oraz szczegółowe dane wymarzonego smartfona i porównać je z innymi modelami np. Samsunga mi. Jestem pewna, że w granicach 1000 zł uda się znaleźć coś o co najmniej takich samych specyfikacjach a poza tym, gdy zobaczy to wszystko na papierze ( albo ekranie) to jej zapał powinien ostygnąć. Mi pomogło.

    Dodam jeszcze iż osobiście uważam, że kupowanie iPhone jest nieopłacalne. Sama od roku używam Samsunga galaxy trend plus za 350 zł. Dostałam go na mikołajki i uważam, że to super telefon do dzwonienia, grania i szperania w internecie. Jednak nadmienię, że mimo iż o niego naprawdę dbam to upadł mi już kilka razy i gdyby był iPhonem, to wątpię, czy bym go jeszcze miała.