Jak rozmawiać z dzieckiem o zagrożeniu związanym z wykorzystaniem seksualnym? Lektura obowiązkowa dla każdego rodzica

Jak ochronić dziecko przez przemocą seksualną? Statystyki są przerażające: co piąte dziecko w Europie jest wykorzystywane seksualnie. W Polsce tylko połowa rodziców rozmawia z dziećmi o zagrożeniach związanych z przemocą seksualną.  Polecam uwadze kampanię edukacyjną „Dobre Wychowanie” realizowaną przez dawną Fundację Dzieci Niczyje, dzisiejszą Fundację Dajemy Dzieciom Siłę, która daje rodzicom wskazówki, jak w prosty i naturalny sposób rozmawiać z dzieckiem o jego bezpieczeństwie.

Gadki Fundacja Dzieci Niczyje

Mojego dziecka to nie dotyczy

Niemal połowa z rodziców, którzy nie rozmawiają z dziećmi o zagrożeniach, jest przekonana, że ich dzieci nie są narażone na przemoc seksualną. „Moje dziecko obraca się w bezpiecznych kręgach: chodzi do zaufanego przedszkola, do dobrej szkoły, na podwórku nigdy nie jest samo.”

Ten tok myślenia może być pułapką. Nawet bardzo troskliwy rodzic nie jest w stanie w pełni kontrolować środowiska swojego dziecka. Zagrożenia pojawiają się czasem tam, gdzie nikt się ich nie spodziewa. A według wyników badań, dzieci uczone podstawowych zasad bezpieczeństwa, w zagrażających sytuacjach o wiele częściej zachowują się w sposób, który je chroni.

– mówi dr Monika Sajkowska, Prezeska Fundacji Dzieci Niczyje.

To przerażające, bowiem według danych Fundacji sprawcami wykorzystywania seksualnego w większości przypadków (ponad 80 procent!) są osoby znane dziecku.

Dobrze wychowane dziecko potrafi powiedzieć „NIE”

Kiedy dwa tygodnie temu napisałam tekst Dlaczego moja córka nie będzie ofiarą mobbingu i molestowania, w którym postawiłam dość odważną tezę o tym, że dzieci, które potrafią przeciwstawić się dorosłym, mają mniejsze szanse na zostanie w przyszłości ofiarami mobbingu i molestowania, kompletnie nie wiedziałam o tym, że  Fundacja Dzieci Niczyje przygotowuje właśnie kampanię mającą przeciwdziałać molestowaniu seksualnemu dzieci, opartą na podobnym przekazie: dziecko, które potrafi powiedzieć NIE, to dobrze wychowane dziecko.

Nie chcę!  Nie zdejmę! Nie posłucham cię!

Kampania „Dobre wychowanie” ukazuje w krótkich filmikach dzieci pozornie niegrzeczne, protestujące, aroganckie.

Zastanówmy się: czy dziecko ciągle uciszane, od którego wymaga się bezwzględnego posłuszeństwa i nie sprzeciwiania się dorosłemu (nawet rodzicowi) będzie w stanie tak zareagować?

Sprawcy przemocy seksualnej wykorzystują zwykle bezbronność, posłuszeństwo i uległość najmłodszych. A są to niestety cechy, których często oczekują od dzieci rodzice i opiekunowie.

Niektórym wydaje się, że dobrze wychowane dziecko jest potulne, cichutko siedzące w kąciku i ślepo wypełniające rozkazy osób dorosłych. Chcemy przełamać ten stereotyp i powiedzieć rodzicom, że do kanonu dobrego wychowania powinny wejść umiejętności, które mogą zwiększyć bezpieczeństwo dziecko. Sztuka mówienia „nie”, szacunek do siebie, zwracanie się o pomoc, kiedy dzieje się coś złego – to kompetencje, które zwiększają bezpieczeństwo dziecka i będą procentować przez całe życie.

– mówi Jolanta Zmarzlik, terapeutka z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Rozmawiaj ze swoim dzieckiem, a możesz je ochronić przed wykorzystywaniem seksualnym. Rozmowa z dzieckiem na temat jego bezpieczeństwa nie musi być trudna, stresująca, czy nawiązująca do tematyki seksualnej.

Wielu rodziców zdaje sobie sprawę z zagrożenia przemocą seksualną, ale nie wie jak się zabrać do rozmowy na ten temat. Rodzice obawiają się, że dziecko nie jest jeszcze gotowe na rozmowę o seksie i nie chcą straszyć dzieci. Tymczasem rozmowy mające chronić dziecko przed przemocą seksualną, nie muszą być rozmowami o tejże przemocy. Najważniejsze, żeby nauczyć dziecko asertywności, odwagi, dać mu poczucie sprawczości i tego, że tylko ono może decydować o swoim ciele.

Fundacja Dzieci Niczyje

Fundacja Dzieci Niczyje przygotowała specjalne narzędzie: GADKI. Nazwa z jednej strony nawiązuje do potocznego określenia„gatek” jako majtek, z drugiej jest synonimem rozmowy, z trzeciej to akronim zbudowany z pierwszych liter słów wskazówek podpowiadających jak w prosty sposób rozmawiać z dzieckiem i jednocześnie chronić je.

Gdy mówisz „nie”, to znaczy „nie”.

Nie rób nic wbrew sobie, nie zmuszaj się, masz prawo odmówić.

Alarmuj, gdy potrzebujesz pomocy.

Nie wahaj się głośno krzyczeć, gdy się boisz, wołaj mamę, tatę, nauczycielkę, przechodnia.

Dobrze zrobisz, mówiąc o tajemnicach, które Cię niepokoją.

Jeżeli ktokolwiek prosi cię, byś zachował tajemnicę i nie zdradził jej przed rodzicami, traktuj to jako sygnał ostrzegawczy, bo nikt nie ma prawa zachęcać cię, żebyś miał tajemnice przed rodzicami.

Koniecznie pamiętaj, że Twoje ciało należy do Ciebie.

Gdy ktoś, nawet kochana ciocia, wujek lub mama proszą cię o całusa lub przytulańca, a ty nie masz na to ochoty, pamiętaj: masz prawo odmówić. To twoje ciało i ty o nim decydujesz. Nie musisz zmuszać się do niczego.

Intymne części ciała są szczególnie chronione.

Jeżeli ktokolwiek chce dotknąć cię lub wypytuje cię o twoją pupę, natychmiast urwij tę rozmowę i powiedz o tym rodzicowi.

Przykład takiej GADKI świetnie ukazany jest w filmie „Gadki z psem”:

Gorąco zachęcam Was do obejrzenia filmu razem z Waszymi dziećmi. Trwa tylko 5 minut i  z pewnością zainspiruje Was do rozmowy i przemyśleń.

*

Gdy Fundacja Dzieci Niczyje zwróciła się do mnie z prośbą o pomoc w nagłośnieniu kampanii, nie miałam żadnych wątpliwości. Was również proszę o wsparcie: każde „polubienie” i udostępnienie tego tekstu innym osobom: rodzicom lub przyszłym rodzicom, daje większą szansę na zmiany i przeciwdziałanie przemocy seksualnej. Zajrzyjcie również na stronę Kampanii „Dobre Wychowanie” gadki.fdn.pl, znajdziecie tam różne ciekawe materiały.

*

Ja, Natalia, też czekam aż Nishka opublikuje wreszcie ten tekst i idę oglądać z córkami film „Gadki z Psem” 🙂

Komentarze:

  • Na wspólne oglądanie tego filmu to moja Ola jest pewnie za mała, ale bardzo dziękuję Ci za ten wpis. To ważny temat, a ja sama jak niedawno zobaczyłam ten plakat ze statystyką 1 na 5 to miałam ochotę spojrzeć w inną stronę, żeby o tym nie myśleć. A przecież od mojego niemyślenia takie zjawiska nie znikną…

    • Asiu, czy dobrze pamiętam, że Twoja córeczka ma 2 lata? Dla mnie to wiek już tak odległy, że słabo pamiętam, jak wtedy funkcjonuje umysł dziecka, jeszcze nie jest w stanie zrozumieć takich scenek, o których opowiada piesek? Raczej 3 lata dopiero, tak?

      • Nishko, masz bardzo dobrą pamięć (albo bardzo zdolną asystentkę ;)) – tak, Ola ma teraz 2.5 roku i dla niej ten filmik byłby zbyt przegadany i statyczny. To znaczy te scenki gdzie coś się dzieje mogłyby ją zainteresować, ale opowiadania pieska raczej by nie chciała posłuchać. Chociaż z drugiej strony – może powinnam spróbować, bo czasem dzieci nas zaskakują…

  • Mam pytanie, z innej beczki: czy widzicie ikonkę „lubię to” pod tekstem? Bo ja nie 🙁

    • Agata Filewicz

      Ja nie widzę.

      • Ja widzę dopiero dziś. Wczoraj cały wieczór FB i wszelkie ikonki z nim związane zniknęły na wiele godzin.Trochę się przestraszyłam, zwłaszcza, że akurat przy tym tekście bardzo mi na nich zależało, bo każdy „lajk” to pomoc w rozpowszechnieniu tekstu.

    • Ja widzę.

    • Ja widzę 🙂

  • Czytając Twój tekst od razu przypomniało mi się, jak w dzieciństwie byłam nakłaniana, żeby przywitać się (czytaj pocałować) jakąś ciocię, czy wujka, których prawie nie znałam. Nie cierpiałam tego, dlatego teraz gdy ktoś próbuje nakłaniać moje dziewczyny do podobnych „czułości” stanowczo protestuję i tłumaczę im, że nie muszą nikogo przytulać ani całować, jeśli nie mają na to ochoty ( włącznie ze mną i Tomkiem).
    I zgadzam się w 100% – umiejętność mówienia „nie” to bardzo pożądana cecha u dzieci. Szkoda, że tak wielu dorosłych woli mieć „grzeczne” dzieci, które bez protestu zrobią to, co im się każe.

    • Też to pamiętam! Najgorzej było z wąsatymi wujkami lub zanadto upudrowanymi ciociami. 😛

      • @anetakicman:disqus no własnie, dzieci często wyczuwają od ciotek i wujów dziwne wonie, np. potu, papierosów lub jaj ze szczypiorkiem 😉 i naturalnie nie chcą się przytulać. Zmuszanie ich do tego, nawet tak łagodnymi metodami jak „zrób to, bo będzie cioci smutno..” uczy je że czasem trzeba schować na bok swoje uczucia, byle tylko zadowolić innych.

        • Zgadzam się. Szantaże emocjonalne są okrutne.

    • Ja mówię żartobliwie, że nikogo nie można zmuszać do całowania. Tak, żeby ciocia nie poczuła się bardzo urażona i żeby dziecko miało jasny sygnał, że to, że nie pozwala się pocałować jest jak najbardziej ok.

      • @sosnowa11:disqus i słusznie, jesteś prawdziwą dylematką 🙂 Dyle Matką 😀

    • @justynaq:disqus wielu z nas ma pewnie takie wspomnienia. Mnóstwo rodziców (pewnie nie mając złych intencji, po prostu czasem brakuje wyobraźni) uczy dzieci, że żeby nie sprawić przykrości dorosłym trzeba się poświęcić. „Pocałuj ciocię, bo będzie jej przykro”. Dobrze, że się z tego wyzwoliłaś na późniejszą młodość, czyli współczesność 🙂

  • Agata Filewicz

    To bardzo trudny temat. Ale nie od dziś jestem świadoma i pewna tego, że z moimi dziećmi go podejmę. Sprawa jest warta nagłośnienia.

  • Julia

    Szkoda, że nie było w tekście porady, by przed obejrzeniem filmików ściszyć głos (i to znacznie). Miałam głośniki ustawione na fulla i aż podskoczyłam, tak mi dało po bębenkach. Przekierowanie nie działa (może to tylko u mnie?) – chodzi o link do gadki.fdn.pl, gdy klikam w niego wyskakuje „Ops! That page can’t be found.”

    • Dziękuję za sygnał, już link poprawiłam.
      A po co głośniki ustawiać na full? 😉 Masz nauczkę 😉

      • Julia

        Mój laptop ma bardzo ciche głośniki, a że pora była nocna, to założyłam słuchawki, które są znacznie głośniejsze…

        • Wybacz, że nie uprzedziłam 🙂

  • Nie mam dzieci, ale dobrze pamiętam słowa swoich rodziców czy babci: „z nikim obcym nigdzie nie idź”, „nie bierz od nikogo cukierków, jedzenia, napoi”, „nawet jak będzie mówić, że jest wujkiem /chujkiem itd…”

    • Ogólnie to jest bardzo trudny temat. Bo z jednej strony trzeba być czujnym i słuchać rad takich jak udzielała Ci Babcia lub rodzice, a z drugiej strony nie chcę, żeby moje dzieci były skrajnie nieufne. Czasem przecież jak na placu zabaw zagaduje babcia lub dziadek nie musi to oznaczać, że ma złe intencje. Byłam kiedyś świadkiem sytuacji, w której dziadek siedzący przy piaskownicy (ja wiedziałam, że to dziadek jednego z dzieci bawiących i że jest ok) zagadał inne dziecko. I ono się sparaliżowało, zamilkło i wykrzyknęło: „Nie rozmawiam z obcymi!!”. Żal mi się zrobiło tego pana, bo wiedziałam, że nie ma złych intencji. Ale z drugiej strony, cholera jasna, inny dziadek może mieć :/ Szkoda, że przez tych nikczemników ponoszą szkodę „dobre” relacje międzyludzkie.

      • Hm nie pamiętam by zakazywano mi rozmowy, nasz dom był zawsze pełen, przychodziły ciocie czy rodzice koleżanek i kolegów na „kawkę”. Ale uczulano na obcych, którzy chcieliby mnie zaprowadzić w dziwne miejsca pod pretekstem „zaprowadzić do Mamy”. Wtedy nie było telefonów komórkowych, jedynie domowe i wiedziałam, że jeżeli nie rodzice to odbierze mnie Babcia po drodze.

        • Bogusia, ja się z Twoim komentarzem zgadzam, po prostu zainspirował mnie do różnych dalszych przemyśleń 🙂

      • Zelda

        Ja się we wczesnych latach 90-tych, w dumnym wieku lat 7, sama edukowałam odnośnie rozmów z obcymi. Działo się to głównie przez oglądanie ukradkiem seriali kryminalnych, w których porwania wszelakie wydawały się rzeczą powszechną. Razu pewnego wracając ze szkoły nie do domu, a do babci, co wymagało przejścia przez całe miasto (powiatowe więc droga małym nogom moim zajęłaby z 30 minut w warunkach normalnych), spotkała mnie rzecz nieoczekiwana. Pewien jadący na rowerze pan zakrzyknął do mnie „Ej, dziewczynko!”. Drugi raz krzyczeć nie musiał, bo w panice, gubiąc wszystko, co się dało zgubić, dzikim pędem rzuciłam się do ucieczki. Byłam święcie przekonana, że tylko dzięki temu uniknęłam porwania. Co niepokojące, o samej próbie porwania i przyczynie pogubienia jakichś trzymanych luzem zakupów nikomu nie powiedziałam, bo wstydziłam się, że domyśliłam się tego z oglądanych ukradkiem seriali kryminalnych… Anegdotka żartobliwa, ale sprawa istotna. Dziecięcy sposób kojarzenia faktów bywa zadziwiający dla dorosłych, ocena wagi różnych zdarzeń (czy poczucia odpowiedzialności) bywa nieprzewidywalna, poza tym do pewnego okresu rozwojowego trudno o generalizację i rozumienie abstrakcyjnych zasad. Dlatego łatwiej wyjaśniać pewne rzeczy w oparciu o konkretne przykłady czy wskazówki. Niestety także dlatego dziećmi tak łatwo manipulować.

  • Hal Kozłowska

    Przerażający temat i potrzebna akcja, bo nie można udawać, że nic się nie dzieje. Fundacja Dzieci Niczyje robi naprawdę dobre rzeczy. Kończę właśnie czytać książkę, której wydaniu patronowała FDN: „Efekt Lolity” Dr M.G.Durham. Nie jest to nowość wydawnicza, znalazłam ją w bibliotece, ale chciałam tu o niej wspomnieć (mam nadzieję Nishko, że nie będziesz miała nic przeciwko temu), bo jej treść poniekąd wpisuje się w poruszany temat. Jest to bardzo przystępnie opisana diagnoza społeczna pokazująca jaki wizerunek nastolatek i dzieci oferują, a właściwie wdrukowują, nam massmedia i jak to się ma w prostej linii właśnie do wykorzystywania seksualnego. Być może już ją czytałaś (ja bywam tu u Ciebie od niedawna), ale jeśli nie to bardzo polecam, na pewno Cię zainteresuje i poruszy. Polecam też oczywiście wszystkim pozostałym rodzicom i nie-rodzicom. Pozdrawiam!

    • Absolutnie jestem za polecaniem takich (i nie tylko) książek! Kiedyś o niej słyszałam, ale zupełnie zapomniałam i teraz mam plan: muszę ją przeczytać.
      Skoro jesteś u mnie od niedawna, to może nie znasz dwóch tekstów, w których poruszałam wątek seksualizacji dzieci: http://www.nishka.pl/seksualnosc-tak-seksualizacja-nie-o-podstawowej-roznicy-miedzy-tymi-pojeciami/

      Chcę wkrótce wrócić do tego tematu, myślę, że książka „Efekt Lolity” będzie świetnym do tego pretekstem 🙂

      • Hal Kozłowska

        Znam:) Dlatego właśnie wspomniałam o książce, bo zauważyłam, że Ciebie też ten temat nurtuje. Mnie wręcz przeraża, choć sama jestem mamą syna, dziewięciolatka (seksualizacja w dużo większym stopniu dotyczy dziewczynek, jako obiektów). Staram się już od dawna tłumaczyć Młodemu język mediów i uczę go krytycznie podchodzić do tego, co widzi w telewizji i w internecie. Ale proste to to nie jest… 🙂 Świetne rzeczy tu robisz.

  • Moja mama wielokrotnie mi powtarzała, że jakby ktoś próbował dotykać np „pupki” to trzeba jej od razu o tym powiedzieć. Nawet jakby był to wujek. Może nie do końca dopracowany pomysł, ale zawsze coś 😉 Aaaa, jeszcze było o tym, żeby nigdy nie iść z nikim oglądać „kotków w piwnicy”. Myślę, że moi rodzice jak na tamte czasy nieźle się w tej kwestii spisywali. 🙂

    • Super Mama! Oby takich Jak Twoja było więcej 🙂
      To straszne, że te dranie tak doskonale znają dzieci i wiedzą, jak je podejść: kotki w piwnicy, wiewiórki, zgubił mi się piesek…

  • Problem nie jest dla mnie abstrakcyjny, kiedyś, wiele lat temu, czekałam na mamę po szkole obok parku. Podszedł do mnie miły pan i zapytał, czy chcę zobaczyć w parku wiewiórkę,którą chłopaki ją złapały. Na szczęście nie chciałam, bo moja mama powiedziała mi jak mam postępować w takich razach. A ja tę wiedzę przekazuję kolejnym pokoleniom.

    • Ojej! Aż mnie ciarki przeszły 🙁
      Wspaniale, że Twoja Mama tak Cię wychowała. Wolę nie myśleć, ile dziewczynek nie wiedziało, że wiewiórki to ściema i poszły z panem :((((

  • Gdy ktokolwiek mówi mi… „ale masz grzeczne dzieci”, robię stroskaną minę i odpowiadam: „Dziwne. Bo nie wychowujemy ich na grzeczne, tylko szczęśliwe” 😉
    Co w ogóle oznacza „(nie)grzeczny”? Mało kto umiał mi dotychczas na to odpowiedzieć. W odniesieniu do dzieci postronni ludzie znają tylko jeden przymiotnik. Synonimów notorycznie brak! 😉

    Świetna robota Natalio, Nishka mogłaby brać z Ciebie przykład (zamiast się obijać) 😉

    • Aniu, masz rację z tym „grzeczne”: „niegrzeczne”. Grzeczne to zwykle synonim: podporządkowane, stłamszone. Niegrzeczne to taki buntownik. Ale buntownik przynajmniej wie, czego chce i do tego dąży, a to przecież ważny składnik szczęścia. Oczywiście, żeby nie było wątpliwości: mi czasem również zdarza się powiedzieć do córek „Super, że byłaś taka grzeczna” lub „Dlaczego jesteś taka niegrzeczna?”..

      • Nie no mi też czasem, taka kultura 😉 Ale staram się zamieniać to na konkret, czyli „cieszę się, że byłeś spokojny w tej poczekalni”, „super, że mi pomogłeś przy kasie w Biedronce” itp. Wtedy dziękuję za konkretne zachowanie, które (jeśli synu oceni, że warto) będzie powielać. Słowo „grzeczny” jest dla mnie tak samo niekonkretne, jak „sympatyczny” – czyli jak nie wiem, co o kimś powiedzieć, mówię właśnie to.

  • Joan

    Bardzo ważne wskazówki, trzeba o tym głośno mówić. Tylko co np. z zabawami dzieci, które znacznie przekraczają zwykłe zabawy w lekarza? Moja córka w przedszkolu została „zbadana” przez kolegę (pod chwilową nieuwagę pań) w bardzo intymnych miejscach… przeżyłam szok, że 5-latek może się tak bawić (podobno dorosłe towarzystwo dość szczegółowo tłumaczy mu na czym polegają np. wizyty kobiet u ginekologa). No więc dlaczego by nie spróbować tak badać koleżanek z przedszkola? Na szczęście córka nam o tym opowiedziała, tak zupełnie zwyczajnie. Ciekawość ciekawością, ale to już znacznie przekracza granice intymności i zwykłej dziecięcej zabawy. No więc teraz mielimy mówienie stanowczego NIE, NIe zgadzam się, To moja własność. Przeraża tylko fakt, iż takie sytuacje mają miejsce tak wcześnie. Ale rodzic dźwignie wszystko 😉 i uczy, wciąż się uczy.

    • Iwona Wardal

      Zabawy „w doktora” są w wieku przedszkolnym normalne tzn. są częścią rozwoju (co nie znaczy, ze należy na nie pozwalać bez ograniczeń – chodzi o to, że pojawiają się samoistnie, na skutek rozwoju poznawczego dzieci i są formą zaspokajania ciekawości). Dzieci w takich zabawach nie dzielą części ciała na te, które „wypada badać” i takie, których „nie wypada” – jeśli wiedzą, że ktoś znajomy dostał zastrzyk w „gołą pupę”, to i one chcą „dać” taki koledze, czy koleżance. Poza tym intymne części ciała są dla takich dzieci szczególnie interesujące, gdyż różnią się u obu płci (co jest intrygującym wyjątkiem, bo pozostałe części ciała wyglądają i działają u chłopców i dziewczynek tak samo) oraz są zwykle zakryte i rzadko się o nich mówi (bawimy się: rączki do góry, tupiemy stópkami, kiwamy główkami, wystawiamy języki, a nawet wypinamy pupy, ale w żadnej zabawie nie ma mowy o penisie i waginie). Oczywiście czym innym jest naturalna dziecięca ciekawość, która skłania przedszkolaki do podglądania się w łazience, rozmów o intymnych częściach ciała, rysowania ich czy zabaw „w doktora”, a czym innym przedwczesne i zwulgaryzowane wprowadzanie dzieci w kwestie ludzkiej seksualności. Skoro córka o zdarzeniu opowiedziała „zupełnie zwyczajnie”, to zapewne nie stała jej się krzywda i potraktowała to jako zabawę, nie przywiązując szczególnej uwagi do „nietypowego” miejsca badania. Uczenie jej szacunku i ochrony własnej intymności jest na pewno potrzebne i godne naśladowania. Życzę jak najmniej przykrych niespodzianek i samej pociechy z rezolutnej córeczki!

  • ewa

    bardzo dobry tekst i kampania!
    Grzeczne dziecko – czyt. uległe, bez własnego zdania i ciche. A na to właśnie liczy sprawca przemocy seksualnej: na ciszę, lęk, zachowanie tajemnicy. Wykorzystuje uległość dziecka, które zagubione w tej straszliwej sytuacji, jaką jest molestowanie seksualne, milczy, boi komuś coś powiedzieć, uważa, że może to jego wina…
    Asertywność i ochrona nietykalności fizycznej to bardzo ważne cechy, których malucha trzeba nauczyć. Ja też nie naciskam synka, gdy nie chce dać cześć, czy buzi komuś, kto nas odwiedza. On sam decyduje, kogo na tyle lubi, by to zrobić. Ostatnio odwiedziła mnie mama, która rzadko u nas bywa. Była zawiedziona, że Jerzy nie chce się przytulić, czy dać się pogłaskać. Wyjaśniłam jej, że może gdyby odwiedzała wnuka częściej, nie traktowałby jej jak obcej osoby, nie bałby się i miałaby jego zaufanie.
    Kiedyś bardzo fajnie o częściach intymnych dzieci http://koralowamama.blogspot.com/2014/08/co-dziecko-ma-miedzy-nogami.html
    Polecam

    • Karolina Kowaleczko

      Zgadzam sie, ze dziecko powinno wiedziec kiedy i jak sie zachowac, Powinno wiedziec, kiedy przekraczane sa granice i, ze cialo to jest jego wlasnosc. W szkole owszem powinny byc zajecia z zasertywnosci ale rowniez terapia powinna dotyczyc rodzicow bo czesto sa zabiegani i zapominaja, ze maja dzieci. A to wlasnie one potrzebuja pomocy i rozmowy z rodzicem. Rodzic jest najblizsza osoba

  • Uwielbiam Cię za to, że piszesz o takich właśnie kampaniach, poszerzasz świadomość ludzi i zwracasz nam uwagę, na co my powinniśmy bardziej uwagę zwracać. Jako dorosła z przykrym wspomnieniem z dzieciństwa podpisuję się pod Twoim postem i pod kampanią rękami i nogami.

  • Dominika Skorupa

    i przypomniała mi się najgorsza książka jaką w życiu czytałam – „Zniszczone dzieciństwo ” Shy Keenan. Okrutna, pełna bólu i nieczułości historia molestowanego dziecka. Płakałam przez cały czas czytania, ale zdałam sobie sprawa, że molestowanie to nie tylko „zaglądanie pod spódniczkę”. Nie wyobrażałam sobie, jak okrutni potrafią być ludzie. Mam nadzieje, że nauczę moje dzieci się sprzeciwiać, że będą mogły mi zaufać w każdej kwestii.

  • Nishko, bardzo ważny post. I bliski memu sercu. I sytuacji niedawnej z własnego podwórka…
    Kolega Syna (10lat) wpadł niechcący na boczne lusterko auta stojącego na chodniku (!). Właściciel siedział w środku. Wysiadł wkurzony na maksa, złapał chłopaka za bluzę i wciągnął go do auta. Kiedy szedł na miejsce kierowcy, chłopak otworzył drzwi i uciekł…
    Przez parę dni odchorowywał, bał się chodzić sam do szkoły. Rodzicom powiedział po 2 tygodniach. Poradził sobie świetnie bo rodzice rozmawiali z nim o takich sytuacjach, co ma robić….ale sam fakt przeżycia takiego epizodu zapoczątkował u niego poczucie strachu i obaw o mamę, bo kierowca wygrażał się że znajdzie jego Matkę i coś im zrobi… 🙁
    Wczoraj gdy w dzienniku leciał spot fundacji, o której piszesz, zawołałam Syna i jeszcze raz z nim porozmawiałam jak mógłby się zachować w podobnych sytuacjach…
    I chcę go wychować na asertywnego chłopaka, choć mój małż rzuca mi nieco kłody pod nogi oczekując bezwzględnego posłuszeństwa od Syna.
    „Pracuję” nad podejściem małża, tłumacząc mu, że ślepe podporządkowanie, brak własnego zdania może ewaluować w kierunku braku pewności siebie i bycia łatwym „kąskiem” dla oprawców…
    Więc to synowie „NIE” wcale nie musi być brakiem szacunku dla starszego…to szukanie przestrzeni dla własnego zdania…to wstęp do dyskusji dlaczego nam rodzicom zależy aby było po naszemu…

    • Barbara

      Właśnie takie synki 12letnie z własnym zdaniem kupują w sklepie obok mnie dopalacze i przychodzą do mojego bloku zaćpać zostawiając syf. Sąsiadce, która zwracała im uwagę, żeby nie przyłazili do nie swojego bloku, całkiem asertywnie pourywali lusterka w samochodzie i przebili opony. Ich mamy są pewnie dumne, że synki nie czują żadnego respektu przed dorosłym. Słowo do nich nie dociera. Do czasu aż się ktoś z obcych dorosłych wnerwi i w końcu wytłumaczy im ręcznie jak się zachowywać.
      A i te synki też się zawsze tłumaczą, że całkiem niechcący potrącili lusterko auta, niechcący napluli na klatce, niechcący nasikali, niechcący wyryli na ścianie napisy h.. ci w d.. i podobne i rysunki stojących fallusów. Te synki zawsze robią wszystko niechcący – mamusia nauczyła.
      W obecności mamy synki bardzo głośno mówią sąsiadom dzień dobry, jak nie ma mamy to udają, że nie poznają. Mama jest przekonana, że ma dobrze wychowanego syna. Gratuluję.
      A co wyrasta z takich synków to mogliśmy zobaczyć w Legionowie. Łyka taki worek z nielegalną substancją i jeszcze pretensje, że się udławił.

      Tak więc matko nie przesadź w drugą stronę.
      Śmierć pedofilom i dilerom narkotyków.

      • Masz rację, nie wolno przesadzać w drugą stronę. Wychowywać asertywnie nie znaczy pozwalać na wszystko. Dzieci tez musza znać granice.

    • Zelda

      Asertywność to nie tylko zachowanie, ale postawa, która cechuje się poszanowaniem i siebie, i innych. Gdy przedkładamy potrzeby i prawa innych nad własne – mamy do czynienia z uległością, a gdy swoje traktujemy jak dominujące i działamy kosztem innych – jest to agresja. To tak bardzo zgrubnie. Asertywnie to znaczy stanowczo, ale i łagodnie.

  • Podpisuję się wszystkimi kończynami pod tą akcją. Trzeba rozmawiać o takich sprawach z dziećmi, a przede wszystkim nie bać się poruszać z nimi takiego temu, bo niby kto ma je uświadomić jak nie my rodzice.
    PS. Jak spotkam Cię gdzieś na ulicy to podejdę i przybiję piątkę 🙂
    Pozdrawiam

  • Ja też napisałem krótką notkę na blogu na ten temat. Myślę, że akcja jest dosyć przemyślana i potrzebna.

  • Mnie żaden dorosły nie przygotował na to, że ktoś może chcieć mnie seksualnie wykorzystać i jak sobie radzić stąd w dzieciństwie doznałam ogromnej traumy będąc wykorzystywana przez własnego dziadka. Blizny zostały na całe życie, a ja od wielu lat bardzo mocno angażuję się w niesienie pomocy dzieciom, w tym działań profilaktycznych. Dziękuję za ten post, udostępniłam na swoim FB. Temat jeszcze wiele razy zostanie poruszony na moim blogu. Moją życiową misją jest działanie na rzecz dobra dzieci, szczególnie niepełnosprawnych, bo je łatwiej jest wykorzystać. Pozdrawiam serdecznie. Victoria

  • Ania

    Pamiętam, że kiedy moja Mama mówiła mi w dzieciństwie, że nikt nie ma prawa dotykać mnie bez mojej zgody, mówiła nie tylko o chwili obecnej, ale też mocno wybiegała w przyszłość, dodając „nawet twój mąż”. Wtedy mnie to trochę śmieszyło, ale patrząc na niektóre przykłady to trochę szkoda, że nie wszystkie mamy zaszczepiają tę świadomość w dzieciach od najmłodszych lat.

    • Paula

      Ten dopisek: „nawet twój mąż” jest cholernie ważny! To właśnie w małżeństwie najczęściej dochodzi do przemocy seksualnej.

  • Pingback: Nauczycielka zachęcała dzieci, żeby patrzyły na zaćmienie słońca bez żadnego zabezpieczenia | Nishka()

  • anka es

    U mnie w domu jest to samo, uczymy dzieci mówić NIE, rozmawiamy o niepokojących sprawach, aby nie narobiły sobie kłopotów. Nie warto utrzymywać w tajemnicy, że intymne części ciała są szczególnie chronione, nawet podczas kąpieli dziecka należy spytać o jego zgodę na umycie części intymnych ciała. Nauka mówieni dzieci „nie”, to w mojej rodzinie podstawa.

  • Monika Tokarska

    Molestowanie to bardzo trudny i smutny temat. Ostatnio na FB w jedej z grup znalazł się post dziewczyny, która zamieściła w nim zdjęcie swojego nowo narodzonego, nagiego synka w kąpieli z dość wulgarnym komentarzem dotyczącym jego części intymnych. Było to dla mnie oburzające. Na szczęście większość osób komentujących post miało takie samo zdanie jak ja, a jedna zgłosiła nawet sprawę na policję. Dobrze, że są ludzie, którzy wyłapują niepokojące sytuacje i coś z nimi robią, a nie siedzą cicho. Cóż zauważyłam gdzieś komentarz, że podczas kąpieli muszę zapytać dziecko czy mogę umyć jego części intymne. To już moim zdaniem wyolbrzymienie, przecież ktoś to zrobić musi, dziecko kilkumiesięczne, a nawet półtoraroczne nie zrobi tego dokładnie. Mój synek nie pyta mnie, czy może chwycić moją pierś aby się najeść. Bądźmy normalni. Od zawsze rodzice pomagali dziecku przy kąpieli i ja akurat nie widzę w tym nic złego. To rodzic uczy dziecko prawidłowej higieny. Przecież nie każdy z nas tworzy patologię, to są wybiórcze sprawy (przykład podałam powyżej). U nas panuje zasada, że dokąd dziecko nie nabierze świadomości swojej płci myjemy je z mężem na zmianę. Potem dziewczynkom, np przy myciu włosów pomagam ja, a chłopcom on. Oczywiście, że należy dziecko uczyć asertywnych zachowań, nikt nie może naruszać granic. Uważam, że w szkołach zamiast lekcji religii powinny znaleźć się np zajęcia socjoterapeutyczne mające na celu uczenia dziecka mówienia NIE.

  • Karolina Kowaleczko

    Coraz wiecej slyszymy o przemocy zarowno seksulanej jak i fizycznej. Wiekszosc ludzi, wstydzi sie o tym mowic i boi. Wazne jest, aby uczyc dzieci od malego mowic NIE. Ale uwazam, ze taka edukacja powinna byc od malego, nalezy edukowac co wolono a czego nie. Jakie sa granice naszej prywatnosci, ktore nie wolno przekraczac bez naszej zgody

  • Polecam tekst moim czytelnikom. Pozdrawiam.

  • Pingback: Dziecko w Internecie. Rodzicu, nie wylewaj dziecka z kąpielą, nie zawsze jest tak niebezpiecznie jak się wydaje | Nishka()

  • Pingback: Uwaga, uwaga: dziecko i prąd, czyli jak bezpiecznie obchodzić się z prądem | Nishka()

  • Aga

    Dziś przypadkiem trafiłam na Twojego bloga i…

    Nie mogę się oderwać!!!!

    Dziękuję Ci za to, że piszesz teraz wiem na jakiej stronie szukać „inspiracji ” do rozmowy z córkami. Mam dwie jedna 5 a druga 3 lata i od dawna powtarzam im ze nie wolno z nikim iść samemu, że gdyby ktoś wszedł obcy na podwórko mają uciekać do mamy lub taty, itp. itd.
    Blog Suuuper i zostaje na dłużej 😉

  • Pingback: (Zde)moralizowana młodzież, czyli jak rozmawiać z nastolatkami o seksie? | Nishka()

  • Pingback: Handel ludźmi, nowoczesna forma niewolnictwa | Nishka()

  • Pingback: Matka w głową w chmurach, czyli nie postarzaj mi dziecka! :) | Nishka()

  • Pingback: Krnąbrne dziecko to powód do radości | Nishka()

  • Pingback: Chodź, dam ci cukierka… tylko nie mów mamie, że tu byłem | Mama z innej bajki()

  • marta makar

    ja niestety bylam wychowywana przez despotyczna matke ktora surowo karala za sprzeciw jakikolwiek i rozkazujacem tonem mowila zawsze. i bylam wykorzystana i to na jej oczach moje granice byly przekraczane. pomimo ze protestowalam i okazywalam niezadowolenie, obrazalam sie, robilam co moglam….niestety …nie mialam w nikim wsparcia, bylam calkowicie sama, nawet nie bylam przekonana o tym czy moge sie bronic……..smutne, wrecz tragiczne

    • Marta, bardzo mi przykro 🙁
      czy rozmawiałaś z kimś o tym?
      Ile teraz masz lat? Kiedy działy się te wydarzenia?

  • Pingback: "Chłopak tylko klepnął ją po pupie - serio to problem?" Tak, serio - Nishka()

  • Paula

    Nishko, trochę odgrzeję temat. 4 lata temu, będąc jeszcze w ciąży, w jednym z Empików przeglądałam serię książek dla dzieci idealną jako bazę do rozmowy o pedofilii i innych zagrożeniach. Wtedy stwierdziłam, że są świetne, ale że mam jeszcze czas, że kupię później. Dziś za nic nie potrafię ich znaleźć. Mam wrażenie, że zostały wydane właśnie przez Fundację Dzieci Niczyje, ale być może coś mi się pomyliło, bo 4 lata temu czytałam również ten post, więc może pamięć płata figle…? Czy kojarzysz może te książki? Może możesz podpowiedzieć jakieś inne wartościowe pozycje? Nic nie mogę znaleźć w sieci… Syn ma już 3 lata, najwyższy czas zacząć z nim rozmawiać na te tematy.
    Pozdrawiam,
    Paula