„Synu, nie płacz jak baba” – nie będę tak mówić!

1

fot. Agnieszka Dzieniszewska

– Nie rycz jak dziewczyna. Przecież jesteś chłopakiem.
– To nie przystoi dziewczynce.
Rodzice i nauczyciele często określają zachowania dzieci jako chłopięce czy dziewczęce. A one są po prostu ludzkie, dziecięce. Zrozummy to wreszcie.

Chłopiec czy dziewczynka?!

W pierwszej ciąży dość szybko dowiedziałam się, że noszę w sobie córkę. Gdy pięć lat później byłam w ciąży drugi raz, podczas badania USG dziecko tak się ułożyło, że nie można było stwierdzić, czy posiada pewien szczegół anatomiczny czy nie. Napisałam „szczegół”? O ja naiwna, chyba raczej kluczowy element różnicujący ludzi! 

Wpadłam na pomysł, że dowiem się o tym dopiero przy porodzie i przy kolejnych badaniach prosiłam lekarza, żeby nie zdradzał mi, co widzi albo czego nie widzi na swoim monitorze. Polecam tę niespodziankę. Wszyscy dopytywali:

– Chłopiec czy dziewczynka? Syn czy córka? – tak jakby była to najważniejsza sprawa.

– Nie wiem. Dowiemy się, jak się urodzi – odpowiadałam, nie mając żadnych oczekiwań ani nadziei. Czekałam po prostu na swoje dziecko. I to, czy oraz w jakiej postaci kompleks kastracyjny będą mu zarzucać, czy posądzą je o zazdrość o penisa czy może zazdrość o łono, nie miało dla mnie znaczenia.

ciaza5

Przy trzeciej ciąży, w której aktualnie jestem, co widać za załączonych zdjęciach autorstwa Agnieszki Buuby, na których mojego synka odgrywa piesek Żudit, w związku z tym, że wykonywałam badania prenatalne, informacja o płci spłynęła na mnie już w 14 tygodniu ciąży.

– Zdrowe – odetchnęłam z ulgą, wchodząc z wynikami do samochodu. – I znam już płeć. Jak myślisz? – spytałam męża.

– Wiadomo. Córka – odparł bez cienia wątpliwości. 

– Syn – odparłam. Też byłam przekonana, że potrafię rodzić wyłącznie córki!

Oczywiście, że płeć nie miała dla nas największego znaczenia. Gdybyśmy dowiedzieli się, że będziemy mieć trzecią córkę cieszylibyśmy się tak samo. Ot, mąż musiałby sobie jakoś ułożyć życie z czterema kobietami. 😉

Jednak nie ukrywam, że miło mi ze świadomością, że wkrótce będę miała okazję zmierzyć się z dzieckiem innej płci. Czasem jednak zadaję sobie pytanie, czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Czy inaczej wychowywałabym córki, gdyby były chłopcami? Czy miałabym wobec nich inne oczekiwania, wymagania? Czy nasza więź wyglądałaby inaczej? 

Pytanie o płeć jest jednym z najczęściej zadawanych mi pytań. Kilkakrotnie już spotkałam się z reakcją znajomych mam, które dowiedziawszy się, że teraz będę mieć syna, radośnie wykrzykiwały:

– Kochana, zobaczysz, z synem to jest zupełnie inna bajka! Wspaniale!

Spytałam wczoraj Michała Pozdała, świetnego psychoterapeutę i seksuologa, autora rewelacyjnej książki „Męskie sprawy”, którego miałam okazję poznać półtora roku temu (i byłam szczuplejsza o 12 kg 🙂 )

Nishka Michał Pozdał

 Czy to ma aż tak duże znaczenie, czy jest się matką córki czy syna?

Oto co mi odpowiedział:

„- Tak, myślę, że fakt posiadania córki, czy syna ma dla kobiety duże znaczenie. Przede wszystkim, w przypadku dziewczynki, matka może odwoływać się i czerpać z własnych doświadczeń. Jesteście ekspertkami dziewczęcego świata, bo same nimi jesteście! Wielokrotnie pamiętacie, jak to było w różnych sytuacjach. I chociaż świat dookoła zmienił się diametralnie, pewne sytuacje pozostają takie same. Dziewczyny nadal dostają pierwszej miesiączki, zakochują się, słyszą, że czegoś im nie wypada. Pamiętacie, jak skomplikowane i często bolesne było dojrzewanie. Wy zwyczajnie wiecie, jak to jest! Jeśli macie odrobinę wglądu i nie usztywniłyście się w roli dorosłego rodzica, możecie z tego zasobu korzystać.

W przypadku wychowania syna, sprawa wygląda trochę inaczej. Przede wszystkim pokutuje tu stereotyp, że chłopcy są znacznie mniej skomplikowani od dziewczynek. Moim zdaniem to wielka, powtarzana od dziesiątek lat, bzdura. Nie macie pełnego dostępu do męskiego przeżywania świata i złożoności naszego życia psychicznego. Same pamiętacie swój wewnętrzny bałagan z okresów dzieciństwa czy dorastania i podejrzewacie, że u syna to przecież nie występuje. Poza tym „chłopak tego wszystkiego tak nie przeżywa, trzaśnie drzwiami i po sprawie”. A to nieprawda, przeżywa. No właśnie, te drzwi są dla was zatrzaśnięte. I chociaż pozornie może wydawać się, że za nimi leżą równo poukładane pudełka, jak w głupich żartach o męskiej psychice, tam znajduje się cały męski wszechświat.”

Męski wszechświat, męskie sprawy

Przyznam, że dla mnie ten męski wszechświat jest w pewnym sensie tajemnicą. Mam dwie córki. Przez wiele lat wychowywałam się z siostrą, mój brat urodził się dopiero, gdy miałam 13 lat i jako zbuntowana nastolatka nie byłam nim zbyt zainteresowana. Więź pojawiła się dopiero, gdy był nastolatkiem. Nie znam więc małych chłopców, a mężczyzn uczę się, obserwując mojego męża i odnosząc różne sprawy do mojego taty, którego również poznałam, gdy był już dorosły. 🙂

Gdy więc Michał wysłał mi swoją świeżo wydaną książkę: „Męskie sprawy”, podekscytowana zanurzyłam się w jej lekturze. 

meskiesprawy

To książka w postaci rozmowy. Agata Jankowska rozmawia z Michałem o chłopcach, chłopakach, mężczyznach, synach, mężach, kochankach, ojcach. O relacjach chłopca z matką i ojcem, o seksualności, życiu seksualnym, zagubieniu współczesnego mężczyzny, o zjawisku, o którym trąbi popkultura, czyli tzw. kryzysie męskości – który zdaniem Michała nie istnieje („Wszystko, co robi mężczyzna jest męskie, bo przecież jest mężczyzną!”), o relacjach męsko-damskich, zazdrości, zdradzie, o kulcie ciała, bigoreksji, hipermęskości, obsesji „masy i rzeźby”, kryzysie wieku średniego, wreszcie: o ojcostwie. Polecam książkę z ręką na sercu, czyta się ją świetnie!

Ubolewając nad tym, że to nie ja jestem współautorką tej książki 😉 zadałam wczoraj Michałowi jeszcze jedno pytanie, które mnie bardzo w kontekście tego, że spodziewam się syna, nurtowało:

Relacja matka: córka i relacja matka:syn

– Michał, wiele znajomych mam: starszych i młodszych, porównując swoje relacje z córką i synem, mówiły, że do chłopca mają o wiele więcej cierpliwości. Że między matką a córką istnieje duże napięcie, mniejsze niż między matką a synem. Czy możesz to skomentować? Przyznam, że sama mam mało cierpliwości do córek i między nami czasem aż iskrzy….

oto, co mi odpowiedział:

„- Zgadzam się z tym. Widać to nawet w terapii nastolatków czy rodzin z dorastającymi dziećmi. Konflikty miedzy matkami a córkami wybuchają z zupełnie innych powodów, niż między matkami a synami. Nawet sposób kłócenia się jest inny. Mam wrażenie, że od córek kobiety wymagają znacznie więcej niż od synów. Może dlatego, że w naszym świecie, nadal łatwiej być facetem? Ponadto natura wymyśliła to w taki sposób, że kiedy wasze córki stają się młodymi kobietami, wy same konfrontujecie się z przemijającym czasem. Podobne procesy zachodzą między ojcem a synem. To generuje wiele napięć, często nieuświadomionych uczuć.

Myślę też, że w wielu rodzinach syn jest … odrobinę bardziej chciany. Nasze uwarunkowania kulturowe, wiara, że płeć męska jest lepsza i przywileje, które panowie otrzymują przy narodzinach powodują, że informacja o przyjściu na świat chłopaka, otoczona jest szczególną celebrą. Ojcu zostaje już tylko te cholerne dom i drzewo, żeby dopełnić swojej męskości, a kobieta? Słyszałem kiedyś, że wydając na świat syna dopełnia swoją kobiecość. Osobiście uważam, że to zwyczajnie popłuczyny po dogorywającym patriarchacie, dlatego namawiam: przestańmy w końcu mówić do chłopców „zachowujesz się jak baba” lub mówmy to jako pochwałę, a nie naganę!„.

ciaza

Synu, nie mazgaj się jak dziewczyna

Michał z niepokojem mówi i pisze w książce o tym, że zamiast dawać dziecku możliwość pełnej ekspresji tego, kim jest i jak się zachowuje – wielu rodziców i nauczycieli w szkołach i przedszkolach nazywa zachowania dzieci i ich środki wyrazu chłopięcymi czy dziewczęcymi. A one są po prostu ludzkie, dziecięce. Dziecko, niezależnie od tego, czy jest chłopcem czy dziewczynką, płacze, mazgai, bo z jakiegoś powodu jest mu smutno, przykro, boi się lub coś go boli. Ma do tego prawo!

Mówienie:

– Nie płacz jak baba. Tylko dziewczynki się mazgają.

– Nie bój się, bądź twardy, odważny. Chłopcy i mężczyźni nie boją się.

…. nie spowoduje, że strach, lęk lub ból znikną! To sprawi „tylko” i „aż”, że pohamuje odruchy i stłumi emocje, a to nie prowadzi do niczego dobrego. Z czasem wejdzie to mu w krew i potem, w przypływie słabości, smutku, lęku – które są naturalną emocją każdego człowieka, niezależnie od tego, czy jest kobietą czy mężczyzną, będzie czuł się NIEMĘSKI. Bo przecież „prawdziwy facet to twardziel.”.

Czytam w książce zdanie, które powinni wbić sobie do głowy wszyscy rodzice:

Tymczasem dla wielu dzieci dużo odważniejszą decyzją jest powiedzenie na głos: „Boję się”, kiedy rówieśnicy chodzą po drzewach i popisują się swoją sprawnością. To jest dopiero odwaga. Musi stanąć twarzą w twarz z miażdżącą siłą stereotypów i przekonań, którymi jest zalewany od najmłodszych lat. I cała sztuka polega na tym, żeby tę odwagę docenić, wspierać, a nie deprecjonować.”

 

ciaza3

Druga sprawa, równie oburzająca to fakt, że komunikatem: „Nie maż się jak baba, przecież jesteś chłopakiem” deprecjonuje się kobiety i dziewczynki. Jako istoty słabsze, których nie warto naśladować i „zachowywać się tak jak one”.

Dlatego ja nigdy tak do swojego syna nie powiem, a jeżeli mąż spróbuje, to pożałuje tego. Oprócz mnie w naszym domu mieszkają dwie waleczne dziewczyny, które nie pozwolą sobie na taką narrację w stosunku do brata. Wszyscy czasem płaczemy, phi. Normalna, ludzka sprawa.

Komentarze:

  • Ślicznie wyglądasz w ciąży!

  • Pięknie wyglądasz! A co do tekstu… nie jestem w stanie policzyć, ile razy mój syn usłyszał, że płacze jak baba… I to jak miał dwa, trzy latka i płakał, bo zepsuła mu się zabawka lub spadła bułka. Jestem ciekawa, ile mężczyzn by trzymało nerwy na wodzy, gdyby właśnie spadł im z klifu nowiutki Mercedes? Bo to mniej więcej taka skala, porównując świat małego dziecka do świata dorosłego. Druga sprawa, to to „nie płacz”. No pewnie, bo jak ktoś płacze, to wystarczy mu powiedzieć „nie płacz” i ten ktoś z marszu przestaje płakać i staje się szczęśliwy 😀

    • Świetne porównanie! Dla Twojego syna zepsucie samochodu lego jest tym samym, co dla dorosłego faceta awaria samochodu! Wiąże się z emocjami: czy to smutku czy złości (przy okazji: emocja złości jest zwykle emocją maskującą smutek).

  • Kochana, mój tata niemalże całe dorosłe życie mierzy się z czterema dziewczynami, więc i Twój mąż dałby jakoś radę! 😉 ale faktycznie ciekawie się ułożyło, że teraz będzie chłopak. Mnie generalnie denerwuje kategoryzowanie na zachowania damskie i męskie, również w drugą stronę. Choć do feministki bardzo mi daleko to lubię czasem wbić gwoździa w ścianę czy wypić piwo (nigdy przez rurkę i nigdy z sokiem), prowadzić szybko samochód czy robić inne „męskie rzeczy”. Bardzo nie lubię, gdy ktoś mówi: „zostaw, to rola faceta”. Mój mąż czasem upiecze ciasto i jakoś nikt nie mówi: „O fuuuj, babrałeś się w mące? To babskie zajęcie!” tylko każdy zachwala, że on taki zorganizowany;)
    Z mojego doświadczenia w pracy z dziećmi wynika, że zdecydowana większość chłopców uwielbia bawić się wózkami dla lalek. Czy to dziewczyńskie? Moim zdaniem nie, raczej ludzkie! Przecież tatusiowie też opiekują się dziećmi 🙂
    A zdanie z książki: „Wszystko, co robi mężczyzna jest męskie, bo przecież jest mężczyzną!” jest faktycznie w punkt i cudowne!

    • Morrrigan

      Ja się nie denerwuję, zupełnie to po mnie spływa, że wg niektórych mam „męskie” zainteresowania i ciągoty, tak już jest że większość dziewczyn ich nie ma, stąd to uogólnienie. Natomiast na słowa „zostaw, to dla facetów” zareagowałabym na pewno bardzo alergicznie.
      I fakt, dzieci kochają eksperymentować, bawić się różnymi rzeczami, ja nigdy chłopczycą nie byłam i z chłopakami się nie kolegowałam, ale tak samo jak zabawę barbie lubiłam zabawę autami, granie w wyścigi itp. Rodzice czasem śmieszkowali sobie z tego, ale nigdy nie odmawiali mi zabawek, którymi chciałam się bawić. Jeżeli nie kupili mi resoraka to tylko dlatego, że nie mieli pieniędzy, a nie przez to, że nie jestem chłopakiem. Chłopcy też czasem bawią się lalkami, szczególnie jeśli mają siostrę. Rzadziej niż dziewczynki, ale zdarza się, że lubią taką zabawę. Jeśli jakiś rodzic odmawia synowi zabawy w obawie żeby nie został gejem (haha) no to słabo…
      Czasem się zastanawiam czemu rodzice chcą, żeby dziecko było jak najbardziej „w normie” pod każdym względem, chyba przejmują to ze szkolnych wytycznych… Nie wiem jak można nie akceptować upodobań i uczuć niewinnego dziecka i w ten sposób je ograniczać.

    • Anuśka, a co Ty masz do feministek, czyli do osób, którym zależy na prawnym i społecznym równouprawnienia kobiet? 🙂
      Ja zdecydowanie jestem feministką, sądzę, że Ty też nią jesteś i nie wiadomo dlaczego tak się przed tym bronisz 😉

      • Absolutnie nic do nich nie mam! 🙂 Masz rację, źle się wyraziłam, chodziło mi o to, że daleko mi do postawy roszczeniowej, którą przybiera często dzisiejszy „feminizm”. Myślę, że nie muszę rozwijać tej myśli, bo pewnie zrozumiesz patrząc na Twoje spostrzeżenia na temat diabła wcielonego.::)

      • Morrrigan

        Mam wrażenie, że dzisiejsze feministki w większości niekoniecznie docierają z niektórymi swymi postulatami do przeciętnej polskiej kobiety. Poza tym jako grupa często wykazują się brakiem szacunku np. do religii czy tradycji, pomijają kwestie, gdzie to mężczyźni mają gorzej. Przynajmniej dotyczy to tych, które kraczą najgłośniej. Dlatego ja się z nimi nie utożsamiam, uważam że same robią z kobiet w oczach mężczyzn nieudaczniczki (? ach ta dyskryminacja językowa, straszne ;)), które same sobie nie mogą poradzić, które potrzebują rzeczników, pomocy, szczególnej opieki, parytetów. Niestety podejście przeciętnych ludzi do feminizmu to wina stosowanej przez feministki narracji, która niejednokrotnie kobiety ośmiesza. Dużo gadania, a ile robienia? Ktoś powiedziałby że właśnie trzeba mówić o tych wszystkich problemach, jednak moim zdaniem ten sposób to zawracanie rzeki kijem – na dłuższą metę nieskuteczny. Zamiast opowiadać o tym jakie kobiety są biedne może zachęćmy je, by same decydowały o swoim życiu, bez zachęcania ich do konkretnych wyborów? Budujmy pewność siebie? Bo we mnie teksty feministek w prasie najczęściej wzbudzają lęk (okazuje się że kobiety świata zachodniego mają jakiś problem którego w ogóle nie rozumiem, może ja też mam problem?!) albo wstyd (nie rozumiem pokrętnych sformułowań), czyli negatywne uczucia, nie dziwi mnie więc że ludzie wyśmiewają to. To wszystko zresztą tyczy się osób obu płci, aby nie dawały ograniczać się stereotypom i zaczęły robić w życiu to, czego pragną a jednocześnie szanowały innych. To takie proste. Są kwestie, gdzie stanowczy sprzeciw, aktywne uświadamianie jest ważne – mam tu na myśli przede wszystkim przemoc. Mimo to uważam, że dopóki kobiety będą uważały się za gorsze i będą potrzebowały rzeczników (do tego się to sprowadza), dopóty będzie z tym problem. Osobiście cechuje mnie tumiwisizm w tej sprawie, nie zaprzątam sobie tym głowy, potrafię sama sprzeciwić się, gdy coś mi się nie podoba, a dążyć do czegoś, co mi się podoba, mam własne zdanie na każdy temat i od kiedy zdałam sobie sprawę, że jestem kowalem własnego losu (przeciwności napotyka przecież każdy) przestałam potrzebować rzeczników. I od tej pory dopiero czuję się spełniona. Taka postawa może być lekiem na sporą część bolączek kobiet, na które wskazują feministki. Przynajmniej takie mam wrażenie.

  • Odnośnie wychowywania chłopców – trafiłam ostatnio na interesujący artykuł w sieci, który pozwolę sobie tu zalinkować. Przedstawiana jest tam teza, ze właśnie chłopców trzeba wychowywać inaczej niż dziewczyny. Nie tak, jak to mówią stereotypy, czyli każąc im być twardzielami bez emocji i karcić ich za nadmiar energii. Ale jednak wykazać się innym podejściem i w sumie poświęcić więcej uwagi i czułości chłopcom własnie. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii i myślę, że warto poruszyć ten temat. Szczególnie, że sama spodziewasz się chłopca, a Twój blog to miejsce, w którym można się nauczyć jak wychowywać szczęśliwe dzieci (sama wyciągnęłam stąd mnóstwo cennych wskazówek, dziękuje!).
    http://telemach.pl/swiat-potrzebuje-madrych-mezczyzn/

    • Dzięki, przyjrzę się mu jutro!

  • Sama jestem mamą 4-letniego chłopca. Często słyszałam, chłopcy są tacy, owacy, później zaczynają chodzić mówić itp… trochę jakby to był jakichś gorszy sort. Nawet jak jeszcze byłam w ciąży i doskwierała mi bezsenność, to raz wpadłam o świcie na sąsiada wyprowadzającego swego pudelka o 5 rano. Powiedziałam mu, że nie mogę spać, a on na to, że syn będzie łobuz..Uważam, że to bardzo krzywdzące.
    W kontekście tytułu tego wpisu polecam obejrzenie tego filmik o trzech (po ang.) najgorszych słowach, jakie może usłyszeć syn.
    http://sfglobe.com/?id=131

  • Mag Juk

    Świetny temat! Jak tylko znajdę więcej czasu przylecę komentować 😉

  • Wela

    Mądry tekst. Mężczyźni też mają prawo płakać jak jest im smutno 😉
    Ja byłam wychowywana z braćmi i mi jako dziewczynce też nie wypadało płakać i mazgaić się. Musiałam być twarda jak oni, nie beczeć i nie bać się… Chyba rodzice nie zauważyli, że nie jestem chłopcem 😉 no ale nie mogłam pokazywać, że jestem słaba, bo zostałabym wyśmiana…eh, takie wynurzenia z dziecięcych lat 🙂
    P.S. Bardzo ciekawy blog, lubię tu wpadać i poczytać, chociaż nie posiadam potomstwa, póki co 😉 ale temat dzieci, nie wiedzieć czemu interesuje mnie 😉

    Pozdrawiam 🙂

  • Bożena Jędral

    Długie dziewięć lat czekałam na córkę, potem kolejne sześć, gdyby był syn, byłoby tak samo. Bajecznie wyglądasz :*

  • Co za fantastyczny widok ! nawet nie wiesz jak się cieszę i bardzo Ci gratuluje 🙂 PS. ja nie wiem te blogerki jak nie wychodzą za mąż równocześnie to w ciążę 🙂

  • Kalina

    Nishko ale z Ciebie piękna kobieta, a w ciąży to już w ogóle :)! Bardzo ładne zdjęcia.

    • Ukłony za zdjęcia i makijaż należą się Agnieszce 🙂

  • Z chłopcem to chyba o to chodzi, że (wciąż jeszcze) ma większe szanse przedłużyć nazwisko.
    Patriarchat patriarchatem, ale mam wrażenie, że w ogóle rodzice mają więcej cierpliwości do dziecka przeciwnej płci. Problemy potomka są od razu bardziej abstrakcyjne i nie ma tego przekonania ‚ja już to przeszłam/przeszedłem, to bzdury, czym on/a się przejmuje’. Jest też, jak mi się wydaje, trochę więcej szacunku dla cudzej odmienności kiedy i płeć jest inna, i to działa też ze strony dziecka: córka będzie zła na matkę, że ‚ONA NIC NIE ROZUMIE’, ale do ojca podejdzie bardziej pobłażliwie, bo przecież to jednak facet, co on może rozumieć 😉

  • Asia – Matka w Kratkę

    Moje najmłodsze dziecko to też chłopiec, mający dwie starsze siostry:) I też mieliśmy wizję trzech blondynek z kucykami – a tu chłopiec:) Lekarz robiący USG tryumfował! Społeczne przekonanie jest takie, że kiedy w przypadku posiadania dwóch córek ma się trzecie dziecko – to na pewno dlatego, że chciało się chłopca! Ale do rzeczy – masz 100% rację! Jako kobieta, jestem bardzo wyczulona na rzeczy związane z traktowaniem dziewczynek (grzeczna dziewczynka – wrrr), ale w przyszłości trzeba mieć to pod kontrolą. Na razie Mały ma ponad rok i z wyjątkiem paru szczegółów technicznych i jego wielkiej miłości do wszelkiego rodzaju piłek (które wybrał sam ze stosu zabawek) nie dostrzegam u siebie i najbliższego otoczenia dużych różnic w podejściu do niego i do cór. No może oprócz tego że jest najmłodszy – ale to już osobny temat.

    • „Lekarz robiący USG tryumfował!” – tak, też coś takiego poczułam przy ostatnim usg i trochę mnie to wkurzyło! 🙂 Tak jakby to miało jakieś kolosalne znaczenie 🙂

      • Asia – Matka w Kratkę

        Otóż to! Nie muszę mowić, że to był dopiero początek komentarzy i wszystkowiedzących uśmiechów (z podtekstem „tak, tak, nie przyznajesz się, ale na pewno próbowaliście wyprodukować w końcu chłopca”)😉

  • Jako matka czteroletniego chłopca tak doskonale rozumiem o czym piszesz… Sama z tej frustracji, której Ty jeszcze nie raz doświadczysz, poruszałam ten temat w jednym z postów, musząc „wykrzyczeć” swoją złość na to, że nie pozwala się mojemu dziecku być dzieckiem, a oczekuje, że będzie jakimś mini-twardzielem, robotem, który gdy się przewróci to wstaje i idzie dalej.
    Białej gorączki dostaję, gdy słyszę, jak ktoś do mojego cierpiącego syna mówi: „Chłopaki nie płaczą”. A jednocześnie zastanawiam się „Po co?”, w jakim celu ktoś wypowiada te słowa, naprawdę myśląc że w czymś nam one pomogą, że kolano będzie mniej zdarte, siniak zniknie, zabawka się naprawi, a mój syn będzie szczęśliwszy?
    I ostrzegam, że kiedyś nie wytrzymam i gdy kolejny raz usłyszę, że moje dziecko jest tak ładne, że powinno być dziewczynką to zacznę gryźć.
    A od niedawna dostrzegam coś jeszcze. Mój syn coraz rzadziej ogląda te bajki, które są uznawane za dziewczęce. A powodem nie jest wcale to, że mu się znudziły, ale to, że koledzy z przedszkola (rok od niego starsi) mówią, że to dla dziewczyn i chłopaki nie mogą tego oglądać. Jak bardzo zakorzenione jest to myślenie w polskich domach, skoro 4-5 latki boją się mieszać świat żeński i męski. Tłumaczę zatem, że to nieprawda, i że dzieci mogą oglądać bajki takie, jakie im się podobają, nie ma znaczenia czy ktoś uważa, że są dla chłopaków bądź dziewczyn, muszą być tylko odpowiednie dla ich wieku.

    • Jak masz ochotę, wrzuć tu link do tekstu, w którym o tym pisałaś!:)

  • WOW! Jesteś chyba pierwszą osobą (z Polski), o której wiem, że nie chciała znać płci dziecka w ciąży! My też się nie dowiadywaliśmy (mam jedną córeczkę) a ilość pytań o płeć sprawiała, że wszystkiego mi się odechciewało. Niektórzy nawet podejrzewali, że ‘wiemy, ale nie powiemy’…:-)

    Co do tych stereotypowych i troche też ‘seksistowskich’ tekstów do dzieciaków to masz zupełną rację!

  • Pamiętam taką sytuację z gimnazjum, gdy kolega pod wpływem silnych emocji, wzburzenia, bezsilności – konfliktu z nauczycielką – rozpłakał się. W pierwszej chwili klasa pozostała w lekkiej konsternacji, a nauczycielka skomentowała to jakimiś przykrymi uwagami, że właśnie chłopcy nie płaczą. Oczywiście wybuchnęła salwa śmiechu, co jeszcze gorzej wpłynęło na chłopaka. Teraz z perspektywy czasu patrzę na to zupełnie inaczej.

    Kolejna historia tyczyła się niestety tej samej nauczycielki w gimnazjum, gdzie inny kolega się z nią spierał. Nie pamiętam o co dokładnie poszło, ale wiem, że kolega powiedział coś w stylu, że przecież jest mężczyzną (wiadomo, wiek gimnazjalny, każdy chce już czuć się dorosłym i dąży do tej dorosłości). Jednak nauczycielka skwitowała to w ten sposób, że on jest dopiero „zalążkiem mężczyzny” … naprawdę mieliśmy potem burzliwą godzinę wychowawczą, gdzie wychowawczyni oczywiście stanęła w obronie chłopaków.

    • Dzięki za te historie! Przykra reakcja gimnazjalistki.. Takie słowa mogą dojrzewającym chłopcom mocno zapaść w pamięć..

  • Nata

    Tak czytając Twój tekst faktycznie dochodzę do wniosku, że ludziom „robi różnicę” jakiej płci mają dziecko…

    Koleżanki w pracy szczerze życzyły mi chłopca (same są mamami synków) wyliczając zalety bycia Matką chłopca… Utwierdzając też w przekonaniu, że chłopca: „wychowuje się łatwiej” „ze mają w życiu prościej”…

    Nie znając jeszcze płci dziecka w podświadomości myślałam, oby to był syn…. nie będzie podbierał mi kosmetyków ani ciuchów jak podrośnie, z chłopcem łatwiej będzie mi się dogadać i nadal pozostanę jedyną kobieta w domu 😉 – takie egoistyczne trochę ale chyba widziałam gdzieś zagrożenie w postaci córki…

    Jestem w 26 tc już wiem, że będę mamą córeczki 🙂 BARDZO SIĘ Z TEGO FAKTU CIESZĘ! Kompletnie przestałam słuchać tych głupot na temat płci i innych rodzai wychowania dla dziewczynki i dla chłopca. Bo przecież ja tego nigdy nie chciałam – mam zasady które temu małemu człowieczkowi będe chciała przekazać i kompletnie nie ma w tym znaczenia jego płeć!

    Jedyne czego „posłuchałam” 😉 (to tak z totalnych przesądów i głupot) – zaznaczę przy tym, że to moja pierwsza ciąża – to tekst, że „dziewczynki rodzi się prościej, szybciej etc…” Sprzedałam ten tekst ginekologowi właśnie podczas wizyty kiedy poznałam płeć dziecka w ramach anegdoty – lekarz zdziwiony odparł, że różne teksty słyszał ale ten po raz pierwszy i idąc tym tropem myślenia zastanawia się dlaczego niby dziewczynki ma rodzic się lepiej, boooo się nie haczą?? 😀

    Pozdrawiam 🙂

    • Nata (czyżby również Natalia? 🙂 – a więc oprócz imienia łączy nas też tydzień ciąży, bo ja jestem w 26/27 🙂 Bardzo dobrze, że się cieszysz. Pamiętam, że przy drugiej ciąży, gdy płeć pozostawała tajemnicą, lekarz odbierający poród, znajomy mojego taty, którego ciekawość o płeć wnuka wprost zżerała, zadzwonił do kolegi-lekarza i pyta:
      – Jureczku, zdradź mi! Natalia nie chce wiedzieć, ale ty przecież to wiesz. Chłopiec czy dziewczynka? Co się lada godzina urodzi?!
      – DZIECKO -odparł doktor Jerzy. <3

  • Facet

    Same kobiety się tu wypowiadają, więc pozwolę dodać coś od mężczyzny, który korzysta z „nie płacz jak baba”

    Bardzo prozaiczny artykuł. Jakby text „nie
    płacz jak baba” odnosił się tylko do zdartego kolana czy zepsutej
    zabawki.

    A tak naprawdę odnosi się do fochów i upartych sytuacji w których,
    dziecko ma zakończyć grę, zakończyć oglądanie TV, ubrać wybrany ciuch,
    zjeść podane danie czy zrobić coś o co prosi rodzic. A zamiast zrobić,
    mazgai się i ryczy jak baba z fochem. Bo to z tego się tak naprawdę bierze to stwierdzenie. Same wiecie jakie jesteście jak facet pomyli kolory, dzień urodzin teściowej, nie kupi to czego prosiłyście lub zrobi coś inaczej niż sobie wyobrażacie.

    Tyle w temacie.

  • Bardzo fajny tekst. Przeczytałem od deski do deski. Czemu o tym wspominam? Z reguły porzucam teksty dotykające tematyki – jak wychować dziecko, jak obchodzić się z dzieckiem. Można odnieść wrażenie, że bez biblioteczki poradników, do dziecka nie podchodź. Gonimy w piętkę, a nadmiar wiedzy staje się uciążliwy kreśląc karykaturalną sytuację. Ciekawe jak radziły sobie nasze matki?

    Myślę, że za słowami „chłopiec, czy dziewczynka” nie kryje się nic złego. Nie ma co sztucznie kreować poprawności politycznej. Wynikają głównie z logiki przyczynowo skutkowej. Jedno pytanie generuje następne. „O, jesteś w ciąży”, „chłopiec, czy dziewczynka?”. Nie zawierają w sobie wymiaru wartościującego. Szybciej mówimy niż myślimy, a to pewien mocno zakorzeniony schemat pytań. Rozumiem, że przechodząc setny raz podobny dialog, irytacja bierze górę, ale poprzez spokojną odpowiedź „nie decydowaliśmy się na płeć. Postanowiliśmy mieć dziecko. W sklepie powiedzieli, że przywiozą jakie będzie na stanie. Bez względu chłopiec, czy dziewczynka” zagadujący następnym razem pomyśli, iż jego pytania mogą wytrącać z równowagi.

    Nie zgodzę się natomiast z Panem Michałem i teorii o dogorywającym patriarchacie. Jest i ma się dobrze. Niewiele tu pomogą pojedyncze apele w telewizjach śniadaniowych nawołujące do zmian. Polska to bardzo konserwatywny kraj o w dalszym ciągu sztywnych normach.
    Co do emocji, masz rację. Głupotą jest dzielić na damskie i męskie. Chociaż nic bardziej wzruszającego jak męskie łzy. Emocje są ludzkie i celem nadrzędnym jest pozwolić dziecku je wyrażać. Jeśli przekaz brzmi – ten rodzaj zachowania jest zły, bo tak zachowują się dziewczynki nie chłopcy, bądź na odwrót, reakcją będzie ich kumulowanie. Nie tędy droga. Nic bardziej ludzkiego, jak emocje. Człowiekiem jestem i …

    Już Ci kiedyś pisałem, ale powtórzę się – na zdjęciach wyglądasz kwitnącą. Za trzecim razem przypuszczam, mąż mnie znajdzie i oklepie na wszelki wypadek ryło.

    • Spokojna głowa, sądzę, że mój mąż jest Ci wdzięczny, bo zdejmujesz z niego świadczenie prawienia żonie komplementów: on tego w ogóle nie robi! Tak więc w moim i jego imieniu dziękuję! 🙂

  • Piękny post, świetne pytania i odpowiedzi 🙂 Sama marzę o córce, tylko u mnie przyczyna jest inna: chcę udowodnić sobie, że mogę mieć z córką relację piękną, inną od tej, którą mam z matką. Choć z drugiej strony boję się, że nie podołam byciu mamą dziewczynki oraz tego, że świat jest trudniejszy dla kobiet. Ale jednak mimo wszystko: najważniejsze, żeby dziecko było zdrowe, płeć to sprawa mniejszej wagi 🙂

  • Aleksandra Kobylnik

    Oj ja jeszcze takich doświadczeń nie posiadam.. wszystko przede mną. Ale sądząc po dziewczynach to troszkę trudniej niż z chłopakami 😉

    https://klajf.wordpress.com/

  • Agnieszka Krupińska

    Zachęciłaś mnie do książki 🙂 Ja bardzo uważam, żeby mieć zdrową relację z synem, a to jest naprawdę trudne! Nie chcę być za 20 lat taką mamusią, która będzie udzielała dobrych rad synowej, bo mamusia wie najlepiej co jej ukochany synek lubi 😉 Prawda jest taka, że mój synek, to jest moje oczko w głowie i muszę mocno uważać, żeby nie przesadzić 😉

  • randkiswatki

    Fajny tekst..Ja mam 2 uroczych chłopców.

  • Jestem mama dwóch chłopców, chociaż drugi miał być dziewczynka do samego porodu. Dziś cieszę się ,że jest jak jest. Wydaje mi się że z chłopcami jest troszkę łatwiej, bo niby im więcej wolno.

  • Dot

    Świetny tekst!! 🙂

  • Pingback: Synu, akceptuję cię takiego, jakim jesteś - wzruszający list ojca - Nishka()

  • Pingback: Jaką córką byłaś, jaką córkę wychowasz? - Nishka()