Tabloidy zaczęły snuć domysły, że przytyłam. Musiałam zdementować te plotki. Zadzwoniłam do Erika i umówiliśmy się pod najlepszym pod słońcem sklepem z ubrankami i akcesoriami dla dzieci. W obcisłej sukience, uwydatniającej mój brzuch (i żadnych innych zbędnych kilogramów, podkreślam) przeglądałam niemowlęce kaftaniki, a on mnie z ukrycia fotografował. Zdjęcia nie udały się, ponieważ fotograf zapomniał aparatu. Dlatego do publikacji w prasie dałam swoje pierwsze lepsze zdjęcie, zrobione rano, tuż po przebudzeniu:
Redakcja poprosiła, żebym wymyśliła coś oryginalnego, coś co, uwzględnione w tytule, przykuje uwagę czytelnika. Wymyśliliśmy z mężem: „Nishka TYLKO U NAS W CIĄŻY! Wybrała uniwersalne imię dla dziecka, niezależnie od tego czy będzie to chłopiec, czy dziewczynka!”
