Bohaterowie Tołstoja i Dostojewskiego też korzystaliby z Facebooka i Instagrama – sprawdziłam to!

nishka

fot. Bartek Goldyn

Kiedyś, za czasów mojej praprababci Eugenishki (na zdjęciu), która przyjaźniła się z Tołstojem i Dostojewskim, było zupełnie inaczej. Ludzie tak nie pędzili, relacje były głębsze, rozmawiali, a nie jak teraz: tylko piszą. Czyżby? A skądże, byli tacy sami jak my!

Był czas, że wybitnie denerwowało mnie używanie słowa „projekt” w odniesieniu  do prywatnych planów. Traktowanie Życia Jako Projektu.
—  Co słychać?
— A wiesz, stres i zamieszanie, jesteśmy pochłonięci nowym projektem.
— Taka praca, co zrobić. A co w domu, u twojej rodziny?
— Ależ mówię o domu. Realizujemy właśnie z żoną projekt Wyjazdu Z Dziećmi Na Narty W Góry!

Nie znosiłam słowa „projekt” traktując go jako element „nowomowy” korporacyjnej, gdy jakiś czas temu, przechodząc fazę zachwytu rosyjską literaturą piękną, ciągle wpadałam na słowo „projekt” używane w tym samym kontekście. Postanowiłam, że kiedyś to opiszę, co niniejszym czynię 🙂

Uwielbiam czytać książki z XIX wieku, bo jest to świetna okazja, żeby przenieść się w świat, w którym nie było internetu, komputerów i telefonów i obserwować, jak ludzie komunikowali się bez tych wszystkich urządzeń i narzędzi. Zwykle dochodzę do następującego wniosku:

Ludzie się nie zmieniają.
Jesteśmy tacy sami jak nasi prapradziadkowe.
Zmieniają się jedynie narzędzia, za pośrednictwem których komunikujemy się.

Postaram się to, oczywiście z przymrużeniem oka, ukazać na podstawie dwóch
książek: „Braci Karamazow” Fiodora Dostojewskiego i „Anny Kareniny” Lwa Tołstoja. Wszystkie cytaty pochodzą właśnie z tych pozycji, natomiast zdjęcia (z wyjątkiem „Eugenishki”, fot. woopa.pl) z filmu „Anna Karenina”, 2012, reż Joe Wright. Przy okazji, tym, którzy NIE lubią czytać, polecam tekst Kasi Gandor:
STOP czytaniu: 8 powodów, dla których nie należy czytać książek. 🙂

Życie Jako Projekt

Pani Shilton, nie pozwalając Wrońskiemu odejść i sypiąc żarcikami, zaczęła mu opowiadać o swoich najważniejszych życiowych projektach i pytać go o radę.
— On wciąż nie chce mi dać rozwodu. I co ja mam począć? Mam zamiar wytoczyć mu proces.  Jak mi pan radzi?

Projekt Rozwód z Mężem. Jak widać, los w postaci męża rzuca pani S. pod nogi kłody. Zgoda męża na rozwód będzie kamieniem milowym projektu.

Telegramy zamiast maili

Wczesnym rankiem po balu Anna Arkadiewna zatelegramowała do męża, że tego samego dnia wyjeżdża z Moskwy.

Jestem pewna, że na XIX-wiecznych ulicach rozbrzmiewały dialogi w stylu:
— Czekam więc na telegram!
— Wyślę jak tylko będę miał dostęp do poczty!

Stresujący brak odpowiedzi

Posłaniec, który poszedł z listem, przyniósł jej odpowiedźŸ jak najbardziej okrutną i nieoczekiwaną, mianowicie, że odpowiedzi nie będzie.

Odbiorca wyświetlił wiadomość na Facebooku, a nie odpisał… #smuteczek

Popędzanie się

— Katarzyna Iwanowna przesyła to panu przeze mnie — rzekła i podała mu liścik.
— Poza tym prosi pana bardzo, aby pan przyszedł do niej jak najprędzej i bez żadnych wykrętów, aby pan koniecznie przyszedł!

— Alosza, sprawa jest ASAP,  przyjdź as soon as it possible!

 Życie w stresie i pędzie

— Błagam panią tylko, aby zechciała pani mnie wysłuchać, niech mi pani udzieli dwóch minut swobodnej rozmowy, abym mógł najpierw wyłożyć pani wszystko, cały projekt, z którym przyszedłem. W dodatku nie mam czasu, spieszę się okropnie! — zawołał histerycznie Mitia.

Ach, jak dobrze to znamy, prawda??!!

Natłok maili

Przeczytała wszystkie bileciki i listy, które nagromadziły się na biurku, i odpowiedziała na nie.

Kiedyś gromadziły się na biurku, dziś gromadzą się na skrzynce gmailowej. Nic się zmieniło, tylko nośnik.

Nerwowe monitorowanie konta bankowego

— Wiem od dawna i wiem dokładnie. Wysłałam do Moskwy telegram z zapytaniem i wiem od dawna, że nie przekazał pieniędzy.

U mnie identyczna sytuacja.

Mnóstwo, listów, mnóstwo pisania!

XIX-wieczni bohaterowie książek ciągle piszą listy i liściki, wysyłają, czekają, nadają, odbierają. Któregoś razu przeanalizuję, ile razy, w powieściach XIX- wiecznych padło słowo „list” lub „liścik” 🙂

Wirtualne romanse

Zamiast smsów wysyłanych przez telefon lub wiadomości wysyłanych przez Messenger: liściki wysyłane za pośrednictwem gońca.

Podszedł i podał jej list. Otworzyła go i serce jej œścisnęło się boleśnie, zanim go jeszcze przeczytała. „Bardzo żałuję, że bilecik twój mnie nie zastał. Będę o dziesiątej.”- skreślił Wroński niedbale.

Jasne: „bilecik twój mnie nie zastał”, „straciłem łącze”, „chyba za ciężki plik, utknął w skrzynce nadawczej”, „u mnie działa”. Znamy te numery.

Zajmowanie się wieloma czynnościami jednocześnie

Resztę czasu przed obiadem Anna spędziła asystując przy obiedzie synka i porządkując swoje rzeczy. Przeczytała wszystkie bileciki i listy, które nagromadziły się na biurku, i odpowiedziała na nie.

Sytuacja wygląda znajomo, prawda? Jestem aktualnie zaangażowana w Projekt Obiad, Projekt Nowy Tekst Na Blog (jeżeli to czytacie oznacza to, że właśnie ów projekt zakończyłam, co jest sukcesem, bo siedzę nad nim od rana) oraz odpowiadanie na różne pytania moich córek.

Rozproszenie uwagi

Wyjął listy, by je przeczytać, lecz po chwili rozmyœślił się, nie chcąc się niczym rozpraszać przed obejrzeniem konia.

Ja też wolę nie zaglądać w powiadomienia ze skrzynki mailowej i portali społecznościowych, żeby się nie rozpraszać przez zabawą z koniem, znaczy: kotem.

Emotikony wyrażające nastrój nadawcy

Hrabina Lidia długo nie mogła się zdecydować, by usiąść i list przeczytać. Wszystko w tym liœcie drażniło hrabinę: i treśœć, i napomknienie o wspaniałomyœślnoœści, a zwłaszcza nonszalancki, jak jej się zdawało, ton listu.

Zaproszenia na imprezy i wydarzenia, udział w eventach

—  Kiedyż więc odbędzie się ten bal? — zwróciła się Anna do Kitty.
— W przyszłym tygodniu. Wspaniały bal. Jeden z tych, na których zawsze bywa wesoło…
— A więc zdarzają się i takie, na których zawsze bywa wesoło? — W głosie Anny brzmiala leciutka ironia.
— To dziwne, ale tak jest. U Bobryszczewów jest zawsze wesoło, u Nikitinów również, natomiast u Mieszkowów zawsze nudno. Czy pani tego nie zauważyła?

Zamiast facebookowego walla: udział w balu, na którym będą „wszyscy”. Szepty, ploteczki. Widzisz wszystko: jaki kto ma dziś outfit, co je. Tu grono bliższych znajomych: wymiana komplementów.

— Jak pięknie wyglądasz! ♥ (Wrzucam Twoje zdjęcie na Instagram! #królowabalu #beauty #piękna #sosweet #winda).

— Doskonale bawię się w waszym towarzystwie, kochani! (lajki, lajki, lajki).

— Jak wy pięknie tańczycie! (Udostępnię zaraz wasze zdjęcie na Facebooku i oznaczę Was).


— Czarna suknia? Serio?! Czy to jest bal, czy pogrzeb? (wredne, czepialskie komentarze osób mających problem ze sobą).

— Co za zdzira z tej @Karenina, tańczy z @Wrońskim, a przecież jest mężatką. #puszczalska (hejt)

Celebrowanie jedzenia

Dać im do ręki smartfony, a cały Instagram byłby w tych potrawach.

Skoro jesteśmy przy smartfonach: do wpisu zainspirował mnie mem, który zobaczyłam niedawno na Facebooku. Narzekamy na to, że współcześnie przez te diabelskie smartfony kuleją spotkania towarzyskie, bo zamiast skupić się na sobie, gapimy się w swoje małe monitorki. Oto, jak ludzie ignorowali się przed epoką smartfonów 🙂

Mam nadzieję, że moja zabawa w szukanie analogii do współczesnego stylu komunikowania się w klasyce literatury pięknej spodobała Wam się i że Tołstoj i Dostojewski po przeczytaniu tego tekstu nie przewracają się w grobach:)

Komentarze:

  • Nastazja

    Cudne! Tylko przydałyby się nowsze przekłady, a może są tylko ja o tym nie wiem?

    • Mhm, sądzisz, że naprawdę warto żeby był nowszy przekład, żeby np, dostosować język do współczesnego? Zastanowiłam się własnie nad tym, sama nie wiem 🙂

      • Nastazja

        Hm, mi się wydaje, że trzeba uwspółcześniać. Pamiętam jak w szkole czytaliśmy Szekspira i w ogóle mnie nie wziął (przekład Paszkowskiego). Na studiach profesor przykazał Barańczaka i się zakochałam.
        Teraz np. czytam „Fatalne Jaja” i szybko się nudzę, bo składnia jakaś inna, są anachronizmy których nie rozumiem. Myślę, że da się zachować ducha i tą śpiewność książki, przy okazji lepszej jadalności.

        Hej, a z resztą czy nie dowodzi tego adaptacja filmowa „Anny Kareniny”?

  • Nishko kochana więcej takich wpisów! 😀 Uśmiałam się co nie miara 😀 Świetnie Ci ten tekst wyszedł, buziaki 😉

    • Bardzo się cieszę!! Nawet nie wyobrażacie sobie, ile czasu go pisałam. Masakra, nie będę zdradzać, ile dziś spędziłam przy kompie godzin 🙂 Zresztą nawet po opublikowaniu tu na blogu podlinkowaam go na FB dopiero po 2 godzinach wprowadzając jeszcze kilka zmian, ale była grupa ośób, wśród nich własnie Ty, która już wcześniej zauwazyła i chwaliła 🙂 A ja w panice myślałam: „Rany przeciez on jest jeszcze taki niedopracowany!” Muszę nad sobą popracować, bo się wykonczę 🙂

      Tym niemniej strasznie miło słyszeć miłe słowa 🙂

      • Niedopracowany tekst u Ciebie? Buhahaha 😀 Dobry żarcik 😀 Jak Cię czytam to mi głupio, że bloga prowadzę, bo u Ciebie tak perfekcyjnie, przemyślane, itd, a u mnie na bieżąco myśli na wpisy lecą 😀 Ale poważnie, możesz robić takie wpisy częściej, bo wyszedł Ci fantastycznie 🙂

  • Tianzi

    Świetny tekst! Zresztą, przejeżdżając z kamerą na zachód będzie to samo: u Jane Austen co chwilę ktoś w trakcie konwersacji trzyma w rękach robótkę, ktoś odpowiada na list, ktoś przechadza się po salonie, ktoś inny zapuszcza muzę (gra na pianinie) i gdyby dać im do rąk smartfony zamiast tych przedmiotów, byłaby to całkiem dzisiejsza sceneria 🙂

    • Haha, no właśnie!! 🙂 Ale wiesz, ż eja to sobie dopiero uświadomiłam dopiero właśnie dzieki temu obrazkowi-memowi. A Ty? 🙂

  • Hahaha nie cierpie ksiazek, ale ten tekst jest genialny! I te idealnie wpasowane cytaty z Twoimi komentarzami 😀 osz Ty WybitNishko ;)*

    • Ojej, a dlaczego nie cierpisz książek? 🙁
      Ale wszystkich, czy akurat tych? Mnie akurat te się bardzo podobały, od Anny Kareniny nie mogłam sie oderwać, chociaż koniec mnie wkurzył.

      A za miłe słowa dziekuję 🙂

      • Po prostu nie lubię czytać. Jestem kinomanem 😉

      • evanka

        I mnie również wkurzył koniec „Anny Kareniny” (dosłownie i w przenośni)!

      • Jagoda Nehring

        Anna Karenina doprowadzała mnie w stan największej irytacji, Wrońskiemu współczułam, za to kibicowałam Leninowi i Kitty 🙂

  • świetny pomysł, przepraszam – projekt! i świetna realizacja! no i babcia Eugenishka 😀

    • Hahaha!!! :))

      „świetny pomysł, przepraszam – projekt!” LOL 🙂

  • A.

    Cudowny tekst! 🙂

  • Narzędzia do komunikacji udoskonalono, że szkodą dla nas samych. Mieli wszystko przed nami, my tylko je usprawniliśmy 🙁
    I po co ?
    Gdzie te liściki ? W poczcie kwiatowej ! Tyle zostało:-(

    Pozdrawiam

  • Myślę, że gdyby Tołstoj z kolegą Dostojewskim opisywali współczesność, byliby równie celni, co ty. Świetny pomysł, czytając Kareninę, miałam podobne wrażenie. Wszystko brzmi jakby tak samo, tylko na insta nikt nic nie wrzuca. 😀

  • Projekt: „podpisywanie pod każdym artykułem Nishki, że jest genialna” zrealizowany!

  • wersli

    Tekst genialny! 😀

  • iw

    Wspaniałe porównania dwóch niby tak odległych epok, w dodatku przypomniałaś mi o starej dobrej rosyjskiej literaturze, może wreszcie poczytam znowu w oryginale. 🙂
    A ludzie faktycznie się nie różnią za bardzo od tych wtedy.
    Jedynie narzędzia komunikacji mamy inne.
    Zaskakująca kariera „projektów” wtedy i dziś! 🙂
    Poza tym dobrze się bawiłam podczas czytania tego tekstu, dziękuję 🙂
    Przydało mi się po dzisiejszych chwilach grozy, które przeżyłam w bibliotece!
    I pozdrawiam!
    iw

    • Wow, super, znasz rosyjski? Ja niestety kompletnie nie.

      • iw

        Znałam, studiowałam go jako drugi, teraz wstyd powiedzieć :), sporo się zapomina nie używając języka. Ale trenuję ostatnio podczas częstych przejazdów autobusem linii estońskich, więc trochę sobie odświeżam.
        Na przykład świetnie wiem, jak jest „korzystać z bezpłatnej toalety” i „nie wolno palić i wyrzucać papieru toaletowego do toalety na pokładzie”. Bardzo pouczające :).
        pozdrowienia!
        iw

  • Genialne! Aż przeczytałam drugi raz co tu jeszcze dopracowałaś 🙂

  • K.

    Nishkuniu, płaczę i się śmieję jednocześnie. Jest tu wszystko, co uwielbiam: klasyczna literatura, ironia i social media <3

    A tak w ogóle to jestem zazdrosna, że nie sama to napisałam. To z mojej strony najwyższa forma podziwu.

    • K. kochana, dla mnie natomiast Twoje słowa pochwały to jedna z najwyższych form docenienia :* :*

      PS Tęsknię 🙂

  • Natalia

    Droga Nishko 🙂

    Jakiś czas temu kliknęłam, przeczytałam i zostałam. Najpierw sporadycznie zaglądałam do starszych tekstów, czasem przeczytałam kilka dialogów i koniec końców stało się…..wpadłam jak śliwka w kompot. Bardzo mnie cieszy, że w natłoku blogów, na które często trafiam, jest ktoś taki jak Ty. Dbałość o czytelnika przejawia się w każdym Twoim słowie, a pomysły na teksty …no cóż chapeau bas 🙂

    Dziękuję Ci za ten tekst. Jest zabawny i cudownie lekko się go czyta. Pozdrawiam serdecznie i z niecierpliwością czekam na kolejny 🙂

    • Natalio, bardzo mi miło mi to czytać, cieszę się, że czujesz się u mnie dobrze!
      Uściski
      Natalia 🙂

  • Taaak…książki, moja mama zawsze mi powtarzała, że czytając, będę miała możliwość przeżyć nie tylko jedno życie, ale tyle ile przeczytałam książek. Więc stałam się molem książkowym:) Co do życia kiedyś i teraz…ludzie się nie zmieniają, zmienia się przestrzeń wokół nas, ale my ludzie, cały czas mamy te same wątpliwości, marzenia, problemy…tylko klimat wokół nich jest inny. Lubie wnikać w świat bohaterki, która przeżywa dokładnie to samo co ja, tylko np. sto lat wcześniej:)

  • evanka

    Ha! Uwielbiam Cię za to, że podjęłaś się takiego literackiego „researchu”! Czytając „Annę Kareninę” i śledząc akcję, która toczy się pomiędzy jednym listem a drugim, pomiędzy jedną a drugą kolacją, jednym a drugim balem… Właściwie ciągle li i tylko POMIĘDZY też nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ludzie się nie zmieniają. Zmieniają się AKCESORIA, ale ludzie zawsze będą tacy sami. Zawsze będą ludzie mijający się mentalnie przez całe życie pomimo dużej ilości wspólnie spędzonego czasu i ludzie, którzy na zawsze pozostaną blisko, nie spędziwszy ze sobą nawet tygodnia.

    • Świetnie to określiłaś 🙂

  • Matylda

    Droga Nishko! Czytam Twojego bloga od jakiegoś czasu i powiem szczerze, że Twoje optymistyczne spojrzenie na świat mi się udziela:). Zaglądam więc tu codziennie i bawię się można rzecz wybornie;) Mam ambitny plan przeczytania wszystkich Twoich wpisów i chyba pierwszy raz w życiu zacznę włączać się do blogowej dyskusji! A co mi tam!;) Akurat jestem na etapie czytania książek Dostojewskiego (nie robiłam tego w szkole to teraz nadrabiam…) i w nawiązaniu do tematu podobieństw – im więcej czytam, tym bardziej mam wrażenie, że w wielu aspektach stety albo niestety wiele się nie zmieniło. Co się zmieniło to na pewno pozycja kobiety w społeczeństwie, na szczęście:) Co do reszty można polemizować:) Zabawa z koniem – to mnie rozłożyło na łopatki!:)

    • Matyldo, bardzo mi miło, dziękuję 🙂 Mam nadzieję, że tam w dalszych zakamarkach bloga nie ma zbyt dużego bałaganu 🙂
      Co do pozycji kobiet zgadzam się z Twoimi spostrzeżeniami. Zwłaszcza postać Anny Kareniny to ukazuje. Z jednej strony jest ukazana jako „wyemancypowana”, z drugiej wiadomo jak kończy.. Była to więc pewnego rodzaju przestroga.

  • Świetny tekst. Popłakałam się ze śmiechu. 🙂

    • Uwielbiam doprowadzać Czytelników do łez…. #psychonishka
      🙂

  • Praline

    Tołstoj i Dostojewski nie mogą przestać Cię oklaskiwać!

    • Droga Praline!
      Ucałuj ich proszę i przekaż, że kocham i tęsknie i łzy ronię, dlaczego już do mnie nie piszą!!!!!

      🙂

  • Wychodzi więc na to, że człowiek jaki był, taki jest i taki sam pozostanie hmmm

    Dobra robota Szanowna Pani 😉

    • Pięknie Pan to ujął! Czy to Pana sentencja, Szanowny Panie Tomku? 🙂

  • Gratuluję skojarzeń i ciekawego tekstu.
    Uwielbiam świat ukazany w XIX-sto wiecznych filmach. Stroje, obyczaje, romanse, celebrację życia.
    Zainspirowałaś mnie, projekt na najbliższy czas to „Anna Karenina”.

  • Rewelacyjny projekt! 🙂

  • Super tekst, super fotka! 🙂 Kiedyś telegramy, dziś smsy; kiedyś listuy dziś maile, kiedyś gorsety, dziś obciskające majtki. Jednym słowem: cały czas to samo tylko forma inna 🙂

  • mav

    W oryginale tolstoja nie ma slowa projekt 😉 to zachodni tlumacze je wprowadzili

    • mav

      Nishka, a moglabys napisac w ktorej czesci I rozdziale pojawia sie np slowo projekt”, to bym sprawdzila jak naprawde jest w oryginale – czytalam niedawno po rosyjsku ale juz nie kojarze tak dokladnie

  • oregano

    „— A więc zdarzają się i takie, na których zawsze bywa wesoło? — W głosie Anny brzmiala LECIUTKA IRONIA. ”
    Kiedyś Anna Karenina, teraz: Nishka.

  • ahahhaaha I LOVE YOU

  • Ilona Gos

    przeglądam fejsa. I fejs mi mówi prawdę życiową: „Lubisz Nishka” :))
    I przy okazji przypomina, że miałam skomentować i napisać, że przez Twój wpis (i te obłędne zdjęcia!) „Anna Karenina” wskoczyła na pierwsze miejsce listy filmów do obejrzenia. ;))

  • Genialne!
    Czyli powiadasz, że pędziłabym w tym samym tempie? 🙂

  • Magdalena

    Bardzo mi się podoba tekst, chociaż wolę myśleć że kiedyś jednak „było inaczej” 🙂

  • Pingback: Cotygodniowy Przegląd Internetu #11: [PODTYTUŁ DO WSTAWIENIA]()

  • Bo ludzie od wieków są tacy sami, ich natura, uczucia, zachowania także – zmieniają się tylko realia,dostępne środki i nowinki techniczne. Gonimy za postępem wmawiając sobie i innym,że świat się zmienia na niekorzyść, świat zmienia ludzi,a tutaj…wciąż tacy sami.
    Genialny projekt Eugenishko!

  • Nie wiem co napisać mądrego, więc napiszę tylko: cudny tekst :)!

  • Piotr Prays

    Genialne! Niestety ostatnio nie mam czasu na nic, ale strasznie mnie ciagnie znowu do Dostojewskiego od chyba października. W końcu muszę znaleźć na niego czas.

  • Pingback: Z miłości do blogowania zrobiłam sobie tatuaż z zebrą | Nishka()

  • Świetne

  • „Odbiorca wyświetlił wiadomość na Facebooku, a nie odpisał… #smuteczek” 😀

    Świetne!

  • tessa

    Najlepszym przykladem bylyby chyba „Niebezpieczne Zwiazki”:)
    To zdumiewajace, jak niektore sytuacje sa nadal aktualne…

  • Pingback: Jak zorganizować bal karnawałowy? | Nishka()

  • Świetny tekst, pokazujący klasykę (podobno nudną) z nowej perspektywy. 🙂

  • Pingback: Mamo, co to jest efekt Wertera? Czyli gdyby Goethe miał Facebooka | Nishka()