Błądzić jak rodzic we mgle

Jestem idealną matką. Jestem ekspertem do spraw wychowania dzieci. W mojej rodzinie wszystko gra i funkcjonuje na medal.

nishka Jestem niczym ta perfekcyjnie ułożona wieża. Fot. Bartek Goldyn, woopa.pl

Gdy moje teksty z kategorii mądre wychowanie cieszą się dużą popularnością, zbierając setki, a nawet tysiące polubień, czuję radość. Radość, skąpaną w niepokoju. Gdy czytam listy i komentarze, w których stawiacie mnie za wzór, chcę dziękować. Chcę dziękować, a chwilę później protestować:

— Nie, to nie jest tak jak myślisz, to jakieś nieporozumienie! Staram się być mądrym rodzicem: dużo myślę, czuję, czytam i obserwuję. Ale też dużo błądzę.

Błądzę jak dziecko rodzic we mgle

Być może znacie teorię szantażu emocjonalnego nazwaną przez psychologów FOG (ang. „mgła”), na którą składają się trzy słowa:

F jak „fear”, czyli strach, lęk.

O jak „obligation”, czyli obowiązek.

G jak „guilt”, czyli wina.

Szantażysta emocjonalny próbuje wywrzeć wpływ na kimś z bliskiego otoczenia (np. na małżonku, dziecku, rodzicu, przyjacielu) stosując na nim sztuczki uruchamiające w nim „fog”, czyli poczucie strachu, obowiązku i winy. Przykłady:

—  Moje życie bez ciebie zupełnie straci sens. Nie mam po co żyć, nie chcę już żyć, chcę umrzeć — stwierdza mężczyzna na wieść o tym, że żona chce się z nim rozstać.

— Rodziłam cię w takich trudach, a ty tak mi się odwdzięczasz? — wykrzykuje matka do syna, który jej zdaniem zbyt rzadko ją odwiedza.

— Wszyscy w klasie mają nowe Iphony 7, oprócz mnie! Zrujnowaliście mi życie, nienawidzę Was, nigdy się dla Was nie liczyłem, jesteście najgorszymi rodzicami na świecie! — wykrzykuje do rodziców nastolatek wiedząc, że mają bardzo złą sytuację materialną.

To oczywiście powierzchowne przedstawienie teorii szantażu emocjonalnego.

Dziś bezczelnie i bardzo ją naginając chcę ją wykorzystać w zupełnie innym kontekście: rodzic kontra otoczenie wzbudzające w rodzicu „mgłę”, czyli strach, obowiązek i poczucie winy.

Rodzic błądzący we mgle, nie wie #corobić #jakżyć i szuka odpowiedzi na to pytanie w telewizji, prasie, internecie i – porównując swoje życie do innych – zaczyna mieć poczucie:

LĘKU, czy jest wystarczająco dobrym rodzicem.

OBOWIĄZKU, że powinien dać z siebie wszystko, by być jak najlepszym rodzicem.

WINY, że nie zrobił wystarczająco wiele, by być dobrym rodzicem.

*

— Wow, ponad pół tysiąca polubień pod najnowszym tekstem, w którym dzielę się wskazówkami związanymi z oglądaniem telewizji przez dzieci! — mile się zaskoczyłam.

— Ale ty jesteś super, Nishka. Jesteś z siebie dumna? — spytałam siebie.

— Ale jak to? O co ci chodzi?

— Jesteś takim Mądrym Rodzicem, prawda? Takim, który po obejrzeniu bajki dawał dzieciom kartki papieru, by wylały na papier swoje emocje. Takim, którego dzieci zawsze oglądały bajki maksymalnie pół godziny, prawda? — spytałam siebie drwiącym tonem.

 — Nie zawsze. Starałam się, żeby jednorazowa sesja nie przekraczała pół godziny, ale owszem, zdarzały się dni, że siedziały ciągiem trzykrotnie dłużej, a kto wie, czasem i więcej. Tak, to prawda — spuściłam w podłogę wzrok.

— Jak czytam twój blog to widzę, że jesteś taką – nie bójmy się tego słowa – IDEALNĄ MAMĄ. I wesoła, i mądra, i otwarta, i sympatyczna, i uczciwa. Wszystko robisz dobrze, a nawet jak zdarzy się, że zrobisz coś źle to umiesz przyznać się przed dzieckiem do błędów. Chodzący ideał.

Milczałam.

— I uczysz, i uświadamiasz: żeby na przykład nie być Matką Męczennicą, Matką Cierpiętnicą i Matką Niewolnicą. Bo ty nie jesteś.

— Bo nie jestem — odparłam.

— Czyżby? Weźmy zeszły czwartek: gdy wkurzyłaś się, że wydałaś prawie wszystkie pieniądze, które miałaś na koncie, bo musiałaś kupić starszej córce nowe buty i ubrania do biegania i zapłacić za obóz sportowy. „A ja muszę biegać w starych najkach, bo ciągle nie mogę sobie kupić nowych!” – krzyczałaś.

— Fakt, to było głupie. Zwłaszcza, że od początku było wiadomo, że nauka w sportowym gimnazjum będzie wiązała się z ponoszeniem takich kosztów. To nie są jakieś fanaberie córki, to mój obowiązek zapewnić jej to. I nigdy nie powinnam jej tego wypominać, o czym zresztą ochoczo napisałam w tekście Czy możemy żądać od dzieci wdzięczności za nasze poświęcenie? Półtora tysiąca lajków — rzekłam zażenowana sobą.

— Pamiętasz, jak miło pisało ci się tekst Niemowlę: pan i władca. Rodzic: do usług.? Link do tego tekstu wysyłasz czasem znajomym, którym właśnie urodziło się dziecko. Z rozrzewnieniem wspominasz tam czas, gdy twoje dzieci były noworodkami. „Spełniaj natychmiast wszystkie zachcianki dziecka.” – życzliwie podpowiadasz o mądra, doświadczona, życzliwa, Nishko dobra rado.

— Ale ja nadal w to wierzę. Jeżeli chodzi o tak małe istoty to nie powinno się ich dyscyplinować. Przez pierwsze 12 miesięcy trzeba spełniać zachcianki dziecka.

— Tak, trzeba. Ale życie życiem i czasem się nie da. Od momentu, kiedy twoje najmłodsze dziecko było niemowlęciem minęło 9 lat. Pamiętasz więc tylko to, co chcesz i wymazałaś najpewniej pamięci te wszystkie chwile, w których jednak nie zrywałaś się do słodkiego bobasa NATYCHMIAST, a gdy piszesz coś takiego, to może to powodować w młodych zmęczonych mamach stres i wyrzuty sumienia, że za wolno się do dziecka zrywają i że nie zawsze robią to z wielkim uśmiechem na twarzy.

— Moi czytelnicy są inteligentni i rozumieją moje teksty.

— NO, właśnie: inteligencja, lubisz to słowo i odmieniasz je przez wszystkie przypadki. I te twoje top listy, np: 5 rad jak wychować inteligentne dziecko.

— Ale ja tak naprawdę uważam i pisałam to  na podstawie prawdziwych doświadczeń! — broniłam się.

— Tak, ale hellooł! Czasami łamiesz te zasady. Zdrowe jedzenie, sen, świeże powietrze. Ajajaj, jaka ty jesteś świetna. Piszesz takie teksty i dokładasz tym samym cegiełkę do tworzenia obrazu idealnego rodzica, a nikt nie ma szansy nim być. Takich rodziców nie ma. Nigdy nie da się dopilnować wszystkiego.

— To co mam zrobić? Mam przestać pisać o wychowaniu dzieci? A może w ogóle powinnam zamknąć bloga, co? O TO ci chodzi? To chcesz osiągnąć?! TEGO WŁAŚNIE CHCESZ? — krzyknęłam, unosząc ręce ku niebu.

— O rany, nie dramatyzuj…. — westchnęłam. —  Daj mi klawiaturę, coś napiszę.

Traktujcie moje teksty jako dobre rady, ale też jako tzw. typy idealne.

Typ idealny to pojęcie stworzone ponad 100 lat temu przez socjologa Maxa Webera i oznacza:

pewien abstrakcyjny model składający się z cech istotnych danego zjawiska społecznego, jednak w czystej postaci nie występujący w rzeczywistości

Wszystkie teksty, które zamykam w kategorii „mądre wychowanie” są pewnymi postulatami również do siebie samej: STARAM się taka być, CHCĘ taka być, ZWYKLE taka jestem. Jednak jestem tylko człowiekiem, więc zdarza mi się błądzić. Błądzić, niczym człowiek we mgle 😉

nishka

Mimo, że na blogu dzielę się z Wami instrukcją, jak prawidłowo postawić i utrzymać tę wieżę, to zdarza się, że „za kulisami” z hukiem pada mi na stół. 

*

Kulisy powstawania tego tekstu:

 Córka spogląda na monitor komputera, na którym piszę ten tekst, którego pierwotny tytuł brzmiał: „Jak rodzic we mgle”.

— „Jak RODZIĆ we mgle”?! — czyta zdziwiona.

Na co mąż wykrzykuje:

— Włączyć halogeny!

Komentarze:

  • Ależ przecież to jest rewelacyjne, że tak błądzimy, bo dzięki temu się uczymy! To wcale nie jest tak, że zostając rodzicami, musimy posiadać tajemną wiedzę absolutną i do końca życia już tylko przelewać tę mądrość na swoje pociechy. Myślę, teoretyzując jeszcze przez parę dni, wszak jestem u progu rodzenia we mgle ;), że proces wychowania małego człowieka jest najbardziej rozwojowym etapem w życiu dużego człowieka 🙂

    • Och, Ciężarna We Mgle – cudownie! 🙂 Słuchaj, chciałabym polecić Ci tekst, który napisałam jakiś czas temu: NIEMOWLĘ: PAN I WŁADCA. RODZIC: DO USŁUG 😀 😉
      A tak poważnie to życzę wszystkiego na nowej drodze życia, zazdroszczę emocji 🙂

      • Nishko, szanujmy się, przecież ja ten tekst już dawno znam na pamięć 😉 Nie zapominaj, że znam Cię „z widzenia” jeszcze z czasów, kiedy żadna z nas nie blogowała, ale za to logowałyśmy się u Kominka, żeby zdobywać odznaczenia za najlepsze komentarze pod tekstami, toteż od co najmniej pięciu lat nic co nishkie nie jest mi obce 🙂 Będę tu teraz wpadać jeszcze częściej, żeby dłubać w archiwach w poszukiwaniu halogenów!

        • Ach, u Kominka? To my prawie jak siostry! 😉
          [przybija piątkę, chce się przytulić, ale dzieli je zaawansowana ciąża]
          😉

          • Na łyżeczkę, na łyżeczkę! 😉

  • Karolina

    Nishko, dialog z samą sobą mistrzowski 🙂 Idealnie byłoby, gdybyś czytała go na głos, odgrywając poszczególne postaci 🙂

    • A wiesz, że czytałam go głośno? Bo chciałam żeby brzmiał wiarygodnie 🙂 I dostałam rozdwojenia jaźni, a tak naprawdę roztrojenia, bo byłam: dialogową Nishką nr 1, dialogową Nishką nr 2, Niską nr 3 – narratorem. Wróć: rozczworzenia (?) bo jeszcze Natalią Tur, która te teksty pisze 😉

      • Niciutka

        Ciekawe, co sądzi o tym Twój psychoterapeuta? 😉
        A tak serio, to genialnie to napisałaś. Jak zawsze!

  • Wojtek

    Czytam, żrę ze zmęczenia biedronkowe czipsy o smaku pieczonych żeberek, czytam, pranie miałem wywiesić dwie godziny temu, ale przecież czytam! prezenty miałem zamówić przez Internet, ale oderwać się nie mogę, czytam, gęba z każdym zdaniem przypomina coraz bardziej księżyc w pełni, czytam i coraz bardziej się upewniam, że wszystko będzie dobrze 🙂 Dzięki Nishka!

    • Wojtku, moja gęba też przypomina księżyc gdy czytam Twój komentarz 😀

      PS: Moje pranie czeka w misce na powieszenie już od 3 godzin, wstaję, żeby je powiesić mniej więcej co pół godziny i zawsze coś mnie odrywa. Może samo wyschnie? 😉

      • Stumiszka

        Mi kiedyś wyschło i uwierz mi nie chcesz tego

        • Wojtek

          Że co? Że czipsy o zapachu lawendy? O kurde, idę do michy przebierać zanim Żona wróci…

      • Ruby Soho

        chciałam coś napisać.. że świetny tekst, itp. ale w tym momencie przypomnieliście mi o praniu zalegającym w pralce 🙂

      • Nie martw się, samo nie ucieknie 🙂

    • Cholera – zapomniałem o praniu! Dzięki!

  • jj

    Kochana Nishko, mam dopiero 22 lata i nie planuję jeszcze dzieci. Po powyższym wpisie uznałam, że zrobię screeny większości wpisów, w razie gdyby moje plany założenia rodziny (dopiero po studiach) wzięły w łeb i zrobię z nich album. A później będę wychowywać. 😀
    Jesteś wspaniała i błagam, nigdy o tym nie zapominaj.

    (nie wiem jak się podpisać)
    psychofanka

    • Och, takie komentarze to jak miód na moje serce 🙂 Dziękuję :*

  • Pamiętaj Nishko że wśród twoich czytelników są tez bezdzietni(Np ja) którzy dzieki Tobie uwierzyli,że wraz z chwilą zostania rodzicem mózg nie zamienia się w niemowlęcą papkę czy nie jest wypełniony pieluszkami.(bo naprawde wielu ludzi sprawia takie wrażenie i na zywo i przez blogi) jak tez osoby,które nie chcą powielać zachowań swoich matek kiedyś,osoby chcące zrozumieć zachowanie rodziców (a pomagasz bardzo swoimi tekstami) ich typ i wiedzieć czego nie powielać. [fakt są rzeczy które chciałabym powielić po mamie kurcze ale większości na pewno nie] Lubię tez cykl związkowy -naprawdę duzo wnosi.

    Uwierz Nishko wszelkie komplementy są szczere.

    Poza tym w każdym zachowaniu czy w diecie czy treningach czy wychowywaniu dzieci czy związku -potrzebne jest 20procent odstępstwa. Perfekcjonizm zabija (ja akurat wiem o tym) i należy z nim walczyć skutecznie znaczy sie z niezdrowymi jego przejawami. Powiedziałabym wręcz,ze to te odstępstwa sprawiają,że jestes genialna osoba,świetną matką . To nic że wieża pada za kulisami-ważne że ją odbudowujesz 🙂

    Żaden czytelnik w 100procentach nie wcieli rad -bo jest zupełnie inną jednostka,osobną i je zmodyfikuje na potrzeby swojej osoby i charakterów swojego,faceta,dzieci.A jeśli na chama na sile będzie je wdrażał bez chwili refleksji przemyśleń dotyczących swojej osoby i najblizszych-zdecydowanie ryzyko tej osoby i tego,ze nie pomyślała!

    Poza tym w gąszczu tych wszystkich poradników związkowych gazetowych czy książkowych,które są papka- miło wiedzieć,ze gdzies w Polsce żyje sobie Nishka z rodziną. Która jest tylko i aż człowiekiem. Popełnia jak my wszyscy bledy,ma swoje smutki i radości,dzieli się swoimi myślami,patentami,doświadczeniem na wzloty i upadki w zyciu codziennym. Zupełnie jak jej czytelnicy.

    Ściskam mocno Nishko! Dobrego spokojnego wieczoru. Czasami nie komentuje ale wiedz ze czytam zawsze. 🙂

    • Olu Kochana, dziękuję! 🙂 Przyznam, że w bardzo dużej mierze właśnie komentrze i listy od osób, które jeszcze nie są rodzicami, ale piszą do mnie, że obserwują mój blog, bo kiedyś planują nimi być (jedna dziewczyna to nawet spytała, czy mogę jej zagwarantować, że za 10 lat – bo wtedy chcę zostać mamą – mój blog nadal będzie istniał 😀 ) A więc te sygnały zwykle mną w pewien sposób wstrząsają. Tak jak pisałam we wstępie: że z jednej strony radość, a z drugiej strony chcę „dementować pozytywne plotki” na mój temat , bo czuję pewnie ciężar odpowiedzialności 🙂 Dziękuję Ci bardzo za ten komentarz, będę go sobie przypominać, gdy będą mnie dopadać lęki 😉

      • Niki

        W 100% zgadzam się z Olą! Jako bezdzietna czytam Twój blog i uwielbiam Twoje rady, bo pozwalają się zastanowić nad zachowaniem mojej mamy i jednocześnie samej pomyśleć jaką matką ja chcę być. Poza tym uważam, że główną cechą ideału (matki, żony, dziecka) jest to, że nie zawsze jest się idealnym, ale że czasami sobie pozwalamy odpuścić i od tego idealnego zachowania odpocząć, a później do niego wrócić. I tak jak Ola zgadzam się z tym, że każdy jest inny, ale za to nikt idealny i że każdy Twoje wpisy będzie odbierał ciut inaczej i ciut inaczej je w życie wdrążał, bo ma na przykład syna i córkę a nie dwie córki jak Ty, albo dlatego, że jest w związku ale jeszcze bez dzieci (to dotyczy cyklu związkowego). Tak wiec fajnie, że napisałaś ten tekst, żeby dać nam odczuć, że możemy się sugerować Twoimi doświadczeniami, ale ich nie powielać w ślepo, ale i tak każdy kto Cię czyta Cię uwielbia i nie pisze słodkich słówek, żeby się przypodobać, tylko pisze co myśli 😉 Głowa do góry, uśmiech na twarz i bez stresów Natalio! 😀

  • Ola (Pani Swojego Czasu)

    Genialne. I kropka!

  • Julka

    Nishko, ale to jest właśnie sens wszystkiego! Czy nie mówi się, że droga jest celem? 🙂 każdy popełnia błędy, ale najlepszą rzeczą, jaką człowiek może zrobić, jest zastanowić się nad sobą. Nikt nie jest idealny, żaden rodzic i żadne dziecko, ale dążenie do tego, żeby się rozwijać w każdej możliwej roli, jest zawsze początkiem czegoś dobrego.
    Tylko dużo siły i dystansu trzeba, czego Tobie i Rodzince życzę 🙂
    Internetowe buziaki!

    • Masz oczywiście rację 🙂 Jak to było? Błądzić jest rzeczą ludzką, a tkwienie w błędzie jest rzeczą diabelską? 😉
      Buziaki!

  • Nishko, mogę tylko napisać, że to jeden z najlepszych Twoich tekstów. Jak zwykle czytałam z przyjemnością.

    • Dziękuję bardzo :* Ja Twoje teksty jak zawsze też 🙂

  • Nie jestem idealnym rodzicem i nie mam idealnych dzieci. Mimo ze czasem gadam jak potłuczona, że tak 😉
    Jednak póki co, się staram. Nie ganię się za nie-idealność, bo to musi być strasznie nudny przymiot, tak nie móc się do niczego u siebie doczepić 😉

    Nishko, genialny motyw na post! Uświadomić ludziom, że ideałów nie ma. Jak już stażem dobiję do Twojego obecnego, to też ludziom coś takiego zaserwuję, niech wiedzą! 😉

  • Katarzyna Smycz

    oooo nieeeeeeee! zburzyłaś tym tekstem mój obraz Perfekcyjnej Matki Nishki…………..
    a tak serio, to moja mama (z wykształcenia pedagog wczesnoszkolny i przedszkolny oraz specjalny, logopeda, socjolog) kiedyś stwierdziła, że jak rodzic mówi, że jest idealny to albo „robi se jaja”, albo jest chory psychicznie (nie da się być ideałem) 😉
    także wszystko w normie Nishka 😉
    KasiaS

  • Dzięki Ci za ten tekst Nishko! Bo choć teoretycznie powinna wiedzieć, że tak właśnie jest, to ostatnio trochę miałam wyrzutów sumienia czytając inne blogi, że ze mnie czasem taki marny rodzic…

    • Asiu, niesłusznie. Tym bardziej w takim razie cieszę się, że napisałam ten tekst. 🙂

  • naamloos

    Nishko! A co powiesz na to? Jestem kobietką, mam 22 lata, nigdy nie chciałam i nie chcę mieć dzieci. Co więcej – nie lubię dzieci, denerwują mnie i znoszę jedynie mojego niespełna 2-letniego siostrzeńca, bo… Jest moim siostrzeńcem i widuję go tylko raz-dwa razy w roku (siostra z rodziną mieszka za granicą). A mimo to od kilku miesięcy czytam Twojego bloga, lubię wracać do starszych wpisów, nawet pomimo tego, że dotyczą kwestii wychowywania dzieci. Jest coś takiego w Twoim stylu pisania, że chcę więcej i więcej i lubię, gdy na swojej facebookowej ścianie widzę, że dodałaś nowy wpis 🙂 Mam więc nadzieję, że będziesz pisała dalej 🙂
    PS. Nie, w moim zachowaniu nie ma żadnej ukrytej (czyt.: nieuświadomionej) chęci posiadania swojego potomstwa 😉

    • To tym bardziej mi miło! Naprawdę – bardzo , bardzo, bardzo 🙂 I nie martw się, absolutnie nie będę zachęcać Cię do posiadania dzieci ani doszukiwać się ukrytych chęci ich posiadania 🙂

      • Wojtek

        Może to brzmieć nieprawdopodobnie, ale od zachęcania będzie ktoś inny prawdopodobnie 😉

  • lady.kari

    A ja się nie zgodzę ze zdaniem moich przedmówców i przedmówczyń. Uważam, że są dzieci i rodzice idealni. DLA MNIE mój syn jest idealny. Komuś mogłoby się nie podobać to, że bywa marudny i upierdliwy jak kapanie z kranu, że lubi muzykę, a najlepszym instrumentem są metalowe łyżki i zestaw garnków (drewniane to nie to brzmienie), albo że kiedy je czekoladę, to razem z nim je ją krzesło, podłoga i bluzka z misiem. Komuś, ale nie mnie.

    Nie zmieniłabym w nim ani atomu, jest idealny. Ze swoimi humorami, do których ma prawo, ze swoim zdaniem, z którym czasem mocno polemizuję, z wszystkimi przyszłymi powodami do łez, które mi niewątpliwie zafunduje.

    I myślę, że DLA NIEGO jestem idealną mamą. Że nie zamieniłby mnie na inną mamę, może bardziej przytulną, albo przeciwnie – dającą więcej swobody, może taką która mu pozwala jeść dowolną ilość ciastek i nie wspomina nawet o myciu zębów, zdobywa dla niego niekończące się korowody samochodów, góry klocków, hordy pluszaków, taką, która nie ma zupełnie nic innego do roboty, tylko być obok, zawsze i wszędzie. Nie zamieniłby, bo żadna inna mama nie będzie mną. Idealną.

    I zupełnie nie obchodzi mnie to, czy świat widzi we mnie matkę idealną, a w nim idealna dziecko. Bo jakie to ma znaczenie?

    – – –

    Myślę Nishko, że Ty także jesteś idealną mamą. Dla swoich córek. Z wszystkimi wątpliwościami, które Cię dręczą, z całym roztrzepaniem, z błędami, które popełniasz. Bo gdybyś ich nie popełniała – nie byłabyś Nishką. Tylko jakąś inną, obcą babą. Nie byłabyś mamą Córek Nishki. Tą idealną, jedyną 🙂

    • Masz rację, Kari! Choć sądzę, że moje córki polemizowałyby z Twoim komentarzem, a zwłaszcza z końcówką 😉 Powiedziałbyby:
      TAK, ALE …. 🙂

  • Pamiętaj, że drogowskaz tylko pokazuje drogę – sam nią nie chodzi 😉
    Jest dobrze! :)))

  • Za takie teksty masz we mnie wierną fankę. Dialog boski! Dystans do siebie (i do swoich dzieci) to coś, co każdy rodzic powinien dostawać na starcie w pakiecie wyprawkowym 😉

  • Agakot

    Świetny tekst, Nishko. To ściśle wiąże się z moimi obawami związanymi z posiadaniem dzieci: jak zastosować tę całą wiedzę, którą zbieram z różnych miejsc? Jak zrobić, żeby było idealnie? Chyba dojrzewam do pogodzenia się, że choćbym nie wiem, jak chciała, nie uda mi się nie popełnić błędu. A i tak jestem w niezłym miejscu, bo poddaję moje przyszłe rodzicielstwo wielu przemyśleniom, myślę, że moi rodzice nie zastanawiali się nad wychowaniem aż tak bardzo, popełnili mnóstwo błędów, a wyrosłam na ludzi 🙂

    A gdybyś chciała zagłębić się, skąd w nas takie buntownicze: „A ja muszę biegać w starych najkach…”, to polecam Ci bardzo teorię analizy transakcyjnej, na początek polecam „Ja jestem ok – ty jesteś ok” T. Harrisa, potem „Dzień dobry… i co dalej” E. Berna (twórca teorii). Otwiera oczy i pozwala spojrzeć na siebie z zupełnie innej strony, z dużego dystansu 🙂 Pozdrawiam

    • Dzięki, poczytam! O tej Berna słyszałam co nie co, ale na jedyne co pamiętam (i nie jestem pewna, czy słusznie), że mamy w sobie zapisane SKRYPTY różnych działań. Poczytam! 🙂

  • Najlepiej jest spotykać ludzi, którzy mają wątpliwości. Najlepiej jest spotykać ludzi, którzy jeszcze nie wiedzą, ale gdzieś tam w nich samych głęboko jest przemożna chęć pozyskania wiedzy. Najlepiej jest spotykać ludzi, którzy nie są jebanymi mesjaszami wszechwiedzy.

  • Pingback: #1 Blogowa piątka na piątkę | Nas troje()

  • Pingback: Z miłości do blogowania zrobiłam sobie tatuaż z zebrą | Nishka()

  • Piękny tekst! Dołączam do grona stałych czytelniczek. Pozdrawiam cieplutko!

  • Pingback: Prawdziwy autorytet rodzica opiera się na sympatii, a nie na szacunku | Nishka()

  • Dot

    Dialog na końcu tekstu zabójczy 😀