Nie pytaj mnie, kiedy będę matką

.
Dziwny to zwyczaj: pytanie ludzi, kiedy będą mieli dziecko: pierwsze lub kolejne.

Kiedyś sama niestety znajdowałam się w gronie tych wścibskich, na szczęście w pewnym momencie doznałam iluminacji i już nie pytam, nawet jeżeli korci mnie.

— Już tyle po ślubie, nie myśleliście o dziecku?
— Jest córka, kiedy syn? Czy chcesz, że twoje dziecko było jedynakiem?
— Moja droga, przekroczyłaś już 30-tkę, nie sądzisz, że to już najwyższa pora, żeby zacząć starać się o dziecko?
— Macie już dwójkę, kiedy trzecie?

Droga ciotko spotkana na weselu, droga kuzynko, naprzeciwko której siedzę podczas wieczerzy wigilijnej, droga sąsiadko, drogi kolego ze szkoły średniej, na którego pchającego wózek przypadkiem natrafiłam, apeluję:

— Nie przyszło Wam do głowy, że pytanie o plany prokreacyjne jest nietaktowne? Może od razu zakręćcie się wokół łóżek „przyszłych rodziców”? Wiadomo, prokreacja to seks, poobserwujcie więc jak często go uprawiają, czy i jakie metody antykoncepcyjne stosują, pokontemplujcie objawy dni płodnych samicy.

Pytania i sugestie dotyczące planów prokreacyjnych w stosunku do osób, które same nie poruszają tego tematu są nietaktowne i bezmyślne.

Ludzie z różnych powodów nie mają dzieci.

Na razie nie chcą

Z powodu sytuacji finansowej, mieszkaniowej, zdrowotnej, osobistej, zawodowej i wielu innych.

Nie chcą

Niektóre osoby zwyczajnie nie chcą mieć dzieci: ani teraz, ani nigdy. Stoją za tym różne przyczyny: nie chcą fundować dzieciom życia w takim świecie, nie lubią dzieci, nie czują się na siłach, nie czują instynktu rodzicielskiego, chcą przeżyć życie w sposób, który stoi w przeszkodzie z posiadaniem dzieci i wiele innych. Nie ma w tym nic nienormalnego ani dziwnego. Wszak o normalności człowieka nie świadczy fakt, czy chce czy nie chce posiadać dzieci. (No chyba, że już je ma, wtedy niech lepiej zechce..) Najważniejsze to zrozumieć, czego się chce i nie robić niczego wbrew sobie. Najgorszą sytuacją jest zdecydować się na dziecko z powodu społecznej presji lub nie daj boże, żeby ratować związek.

Nie mają z kim

Chciałyby, ale albo są singlami albo osoba, z którą są związane nie nadaje się ich zdaniem na rodzica, bądź nie chce nim być.

Na razie nie mogą

Większość wiadomości o ciąży jest dla rodziców zaskoczeniem. Zaskoczeniem, bo albo była na razie nieplanowana i się „wydarzyła”, albo po okresie nieudanych starań o dziecko, para w pewnym momencie odpuszcza sobie ten temat i … nagle ku ich zaskoczeniu ciąża pojawia się. Dzieci już takie są: zwykle przychodzą do nas wtedy kiedy ich się nie spodziewamy. A kiedy znowuż bardzo chcemy, staramy się, zabiegamy o nie, to wredoty jedne grają nam na nosie i zaplanowane na sierpień, pojawiają się w grudniu, ale następnego roku.

Nie mogą

Czasami bywa i tak, że para nie może mieć dziecka. Trudną sytuacją jest chcieć a nie móc, ale na szczęście pozostają jeszcze inne możliwości. Znam kilka par, które zaadoptowały dzieci i ich miłość oraz relacja między nimi a dzieckiem w NICZYM nie ustępuje rodzicom, których łączą z dzieckiem więzy krwi. (vide „Nie rób ze mnie bohaterki, jestem szczęściarą” – wzruszająca rozmowa z mamą adopcyjną).

Nie sądzę, żeby ktokolwiek miał potrzebę tłumaczenia się, dlaczego nie ma dzieci, albo dlaczego ma ich tyle, ile ma. Jak będzie chciał, sam rozpocznie ten temat. Nie namówisz na dziecko osoby, która nie chce mieć dzieci. Nie namówisz na dziecko osoby, która chce, ale z najróżniejszych względów na razie go nie ma.

Miałam pewne obawy związane z publikacją tego tekstu, jest to delikatna tematyka i nie chciałam, żeby ktoś odebrał to jako moją zabawę w tworzenie typów dorosłych, którzy nie mają dzieci. Chciałam pokazać, że za każdą osobą stoi jakaś historia i motywacja. Bezmyślne lub wścibskie pytania, bądź co gorsza namawianie na dziecko, przyniosą wyłącznie negatywny skutek.

Ten tekst napisałam 4 lata temu. Przypominam go dziś na specjalną prośbę Czytelniczki.

Komentarze:

  • Asia

    Święte słowa. Brawo Nishko.

  • oj tak. niestety wiem co czuje kobieta notorycznie pytana o ciążę w sytuacji, kiedy tej ciąży od kilku lat mieć nie mogła….. po prostu pomyślmy zanim otworzymy usta z takim pytaniem 😉
    dobry temat.

  • Przyszła Babka

    Za moich czasów (odezwała się staruszka z obwisłą … czymś tam) pytanie „no, a kiedy dzieci”?, albo „kiedy się żenisz” było rzucane – przez równolatków – na zasadzie „co słychać?”. Chyba wIększość młodych osób nie podchodziła poważnie do tematu. Pytanie zadawało się czasem, żeby podrażnić, trochę zakpić, ale chyba nikt nie spodziewał się, że zmusi w ten sposób pytaną osobę do działania. [Jestem w tej komfortowej sytuacji, że nikt mi takich pytań nie zadawał, a nawet jeżeli, to kompletnie tego nie pamiętam, czyli nie traktowałam ich poważnie.} Jednak od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że sytuacja się zmieniła. Tego typu pytania nawet dwudziestokilkolatki traktują poważnie, a wynika to z sytuacji jakie opisała Nishka. Czy to tylko jak byłam tak beztroska, czy na prawdę znacznie nasiliły się problemy związane z zajściem w ciążę, z utrzymaniem ciąży, zdrowiem dzieci, utrzymaniem i zapewnieniem im godnego życia ?
    A dla nękanych mam anegdotkę.
    – Kiedy się żenisz?
    – Nie pali mi się. Jak mi się będzie paliło, to się ożenię.

  • Paulina vel Księżniczka w Kaloszach

    Święta prawda! Pięknie to ujęłaś!

  • agnesadv

    I za ten wpis dziękuję – zwłaszcza uwagę o tym, że o normalności [bądź jej braku] osoby nie świadczy stosunek do posiadania dzieci. Faktem jest, że niektórzy mają powody by ich nie chcieć i jest to ich prawo jako jednostek – bądź co bądź – wolnych.

  • Pingback: Nishka ma pół roku | Nishka()

  • Pingback: Handel dziećmi: cel uświęca środki | Nishka()

  • K8

    Mam 26 lat, dziecka a nawet męża brak. Nie czuję się z tym źle, po prostu tak ułożyło mi się życie i nie czuję się gorsza od zaobrączkowanych koleżanek. Ale od ponad roku słyszę ciągłe pytania: „nie wychodzisz za mąż?”, „dlaczego nie chcesz jeszcze iść do ołtarza? przecież to już TEN CZAS, później może być za późno”… Ale za późno na co? Strasznie to denerwujące, czasami dołujące… Dlaczego ludzie nie pilnują własnych spraw i tak bezczelnie się wtrącają? Może dlatego, że to właśnie im czegoś w życiu brak?

    • Ewelina Kuzawińska-Tymosiak

      Otóż to-niestety wiele osób decyduje się na rodzinę nie z chęci jej posiadania, ale bo wypada, bo już czas, bo to kolejny element awansu społecznego itp. itd. a potem żal nie wiadomo do kogo i nienawiść do ludzi,którzy choćby wydają się szczęśliwi:D Jak słyszałam takie pytania, to te osoby zawsze wręcz emanowały zawiścią w stosunku do naszego życia, wyglądu itp. Czasem wręcz miało się wrażenie, że same są sfrustrowane i nieszczęśliwe i nienawidzą wszystkich,którzy mieli odwagę wyłamać się ze schematu- przykre, bo dzieci się same na świat nie pchają:/

  • Nishka

    Niestety – ludzie lubią się czepiać innych, zamiast dokładnie przyjrzeć się sobie..

  • Pingback: Blong Forum Gdańsk | Nishka()

  • Anonimka

    Och jak ja to dobrze znam… Nie tyle ze strony starszych cioć, co koleżanek w ciąży… standardowo słyszę, że „zegar tyka”, a kiedyś usłyszałam nawet: „jestem tak nakręcona na dziecko, że zbesztam każdego, kto nie chce mieć dzieci bo coś tam!”. I zbeształa. I przyjaźń szlag trafił.

  • Amen 🙂

  • ANONIMKO, współczuję, ale strata TAKICH przyjaciół okazuje się często, w dłuższej perspektywie czasu, zbawienna..

  • Dzięki za poruszenie tematu
    mam alergię na takie pytania, nawet jeśli nie są skierowane do mnie
    będąc na imprezie rodzinno-szwgrosko-teściowskiej zadano m/mam pytanie w formie stwierdzenia: oj w tej waszej sypialni to się niewiele dzieje (stwierdziła to osoba, która wiecznie nagabuje innych o potomstwo),odpaliłam: w waszej też za wiele się nie działo skoro macie tylko dwójkę
    temat był dla mnie bardzo drażniący tym bardziej, że od roku staraliśmy się o trzecie…

    • Dot

      Genialna riposta! Na nietaktowne pytania chyba tylko tego typu odpowiedź jest najlepsza 🙂

  • Anna

    Mnie na szczęście o dzieci nikt nie pyta, ale biorąc pod uwagę częstotliwość pytania o partnera to boję się co będzie później. Bo teraz kiedy te wszystkie babcie, ciocie, kuzyni nagabują mnie pytaniami w stylu: A ty masz już jakiegoś chłopca? No nie udawaj, na pewno chłopaka to już masz tylko nie chcesz się przyznać? Jak to nie masz? Dlaczego jeszcze nie masz? Ależ liceum to idealny czas na znalezienie partnera, ależ studia to ostatni dzwonek, potem pójdziesz do pracy i nikogo nie znajdziesz bo nie będziesz mieć czasu, no chyba chcesz by twoja mama była babcią. Teraz powinnaś kogoś znaleźć, przecież masz idealny wiek na wzięcie ślubu. Jesteś taka ładna, w ale zobacz ona jest od ciebie młodsza i ma już chłopaka, mieszkają razem. Noż przecież młodsza jest. To masz kogoś czy nie? Musisz mieć ale…
    Przez długi czas przyjmowałam to z uśmiechem, zbywałam lekko i zabawnie nie tłumacząc się wcale. W końcu, któregoś dnia nie wytrzymałam, powiedziałam jednemu krewnemu, że dlaczego on tak się upiera żebym miała męża. A może ja szukam dziewczyny i żony? Od tego czasu zamilkł i bardzo delikatnie mi daje aluzje czy tam kogoś mam czy nie. Chyba boi się, że moje słowa staną się prawdą 😉

  • moja przyjaciółka, która nie może mieć dzieci (starają się z mężem od paru lat, leczą się) miała ostatnio taką sytuację, że na imprezie rodzinnej, gdzie było pełno dzieci, był też taki podchmielony dalszy wujek, który drążył temat „na co wy jeszcze czekacie?” „kiedy dzieci?” ona jakoś wymijająco odpowiadała, gdyby na mnie trafiło to bym mu wygarnęła aż by się otrząsnął… ludzie nie mają taktu niestety…
    PS. uwielbiam Twojego bloga :-)))

  • BOŻENA, szok, ludzka bezczelność nie zna granic..

  • ANNA, dobra strategia 🙂 To jest niesamowite jak niektórzy ludzie lubią innym wchodzić z butami do życia, łóżka, niech się skupią na sobie!

  • Ola, mam nadzieję że Twoja przyjaciółka też nauczy się stanowczo odpowiadać, że to nie ich sprawa. Kurcze, jak mnie takie zachowania irytują! (Tych wścibkich, bezczelnych wujków i ciotek). Co do uczucia, jakim darzysz mojego bloga DZIEKUJĘ!! BARDZO MI MIŁO 🙂

  • Moje rodzina mnie ciśnie i na porządku dziennym są takie „urocze” pytania. Bo mam 24 lata i najwyższy czas przecież! Moja Mama w tym wieku już była po ślubie! A ja nie chcę żadnych dzieci, a jeśli chodzi o małżeństwo, to się mogę co najwyżej zastanowić 🙂

  • Kalina

    Blog spodobał mi się bardzo, a przez tę notkę już w ogóle zostaję wierną czytelniczką :).

  • nishka

    Sophie, współczuję, bądź dzielna 🙂
    Kalina,dziękuję, bardzo ni miło 🙂

  • Pingback: Nishka skończyła pierwszy rok życia, to już duuuża blogerka! ;) | Nishka()

  • Megan

    Ostatnio przeżyłam gehennę na spotkaniu rodzinnym, a związane było to z faktem niepicia alkoholu. Nie wiem czy jestem w ciąży, ale nie wiem też czy nie jestem, zatem profilaktycznie postanowiłam odmówić kieliszka. Okazuje się, że kobieta w wieku rozrodczym nie ma możliwości odmówić alkoholu bez lawiny pytań, dociekań i diagnoz. A ja po prostu nie chciałam pić, ale to wcale nie znaczy, że chciałam dyskutować o swoim życiu intymnym przy stole… ech 🙁 Następnym razem skłamię, że jestem na antybiotykach – kłamstwo jest takie proste i takie przyjazne. Kochane kłamstwo, nikt się nie dowie jako smakujesz, aż postanowi Ciebie nie użyć…

    • Jola

      Miałam dokładnie to samo. 2 razy odmówiłam alkoholu, bo nie wiedziałam czy jestem w ciąży(byłam), ale już domysły, wciskanie prawie na SIŁĘ alkoholu, bo jak to, ja odmawiam?! Szlag mnie jasny trafił. 😀

      • Megan

        No jak się okazuje, ja też byłam 😉 I nadal jestem – jeszcze miesiąc! Mam nadzieję, że macierzyństwo nie spowoduje, iż zapomnę, jak irytujące są tego typu pytania i insynuacje 🙂

        • kara

          Hehe ale zacznie się pouczanie jak wychowywać dziecko…to gorsze 🙁

  • Pingback: Jestem w ciąży z trzecim dzieckiem | Nishka()

  • Pingback: Pytania o plany prokreacyjne jest nietaktowne | Nishka()

  • Pati

    Znam w/w przypadki z autopsji. Gdy wychodziłam za mąż w wieku 22 lat wszyscy szeptali: „Młoda, na pewno wpadli i będzie niebawem dziecko”. Nikomu nie przyszło do głowy, że można tak po prostu- z miłości 🙂 Gdy mijały kolejne lata małżeństwa a dziecka na horyzoncie nie było, zaczęły się pytania: „A kiedy potomstwo? Już chyba najwyższa pora? Myślicie coś?” – starałam się być spokojna, do czasu kiedy nagle okazało się, że poczęcie dziecka w naszym przypadku nie jest tak prostą sprawą. Leczenie, jazda po lekarzach…. Psychiczna trauma etc. Wtedy na tego typu pytania reagowałam łzami w oczach, nie umiałam ukrywać, że wszystko jest w porządku. Za bardzo bolało! W końcu udało się! Jest! Wszyscy zadowolenie i zaspokojeni 🙂
    Trzy lata później „wpadka” (nie wiem czy można mówić o takim zjawisku po 8 latach małżeństwa, ale zostańmy przy wszystkim znanej „wpadce”) i zdziwienie wszystkich: „To jak to? Przecież nic nie mówiliście, że chcecie drugie dziecko?”, „Jesteś w ciąży? Niemożliwe! Przecież o pierwsze staraliście się dłuższą chwilę”. Dziś już wiem, że ludzie pytali, pytają i pytać będą ZAWSZE. Sama zaś jestem ostrożna w tego typu pytaniach, bo właśnie nigdy nie wiadomo jaki powód kryje się pod „nie mamy dziecka”.

    • Dziękuję za podzielenie się swoją historią. Podobno tak często się zdarza, że zachodzi się w ciążę po tym jak się sobie temat „odpuszcza”. Słyszałam o kilku przypadkach osób, które po latach starań o dziecko decydowały się na adopcję i kiedy już miały w domu ukochane i wyczekane dziecko nagle BACH zachodziły w ciążę z kolejnym 🙂 Natura lubi płatać figle 🙂

  • Iza Bezdziecka

    oj jak ja to dobrze znam, a do tego widzę, że nie jestem sama. mam 25 lat i rok temu wyszłam za mąż. dzieci nie mamy i na razie „nie mamy mieć” w sensie, że się niczego nie spodziewam. na razie jeszcze chcę trochę poczekać. nacieszyć się mężem, pracą, mieć trochę większy komfort finansowy… i ciągle słyszę, że jak tak będę myśleć, to nigdy nie będzie dobry czas na dziecko, że „Bóg da dzieci, Bóg da na dzieci”, że póki jestem młoda, że póki teściowie mają jeszcze siły na zajmowanie się dziećmi… i przy każdej możliwej okazji do składania życzeń słyszę „no i żeby jak najszybciej Wam się rodzina powiększyła, już się tak nie ociągajcie!” tylko ja się pytam: skoro tak Bóg daje na dzieci, to dlaczego jest tyle biednych rodzin i głodnych dzieciaków? i własnie dlatego, że jestem młoda, to mam jeszcze czas. fajnie, że teściowie chętnie pomogą, ale to ostatecznie ma być moje/nasze dziecko, to przede wszystkim nasza decyzja kiedy się pojawi. Nishka, dobry temat i dobrze, że został poruszony. Trzeba poruszać ludźmi, potrząsać.

    • Iza, dziękuję i gratuluję niezależności i nie poddawania się presji otoczenia 🙂

      • Iza Bezdziecka

        😉 Wczoraj poruszyłam temat z ciocią, która od czasu do czasu- dość regularnie- niby żartem nagabuje nas o dziecko. no i…. zadrżała ziemia! sformułowanie „co to za kobieta, która nie chce mieć dzieci?! ” zabiło mnie. Zabija mnie konkretnie ta klasyfikacja, że coś jest normalne, czy nie… Owszem to, czy masz dziecko, czy nie decyduje o tym, czy jesteś MATKĄ. Ale to, czy masz dziecko, czy nie – nie decyduje o tym, czy jesteś KOBIETĄ. BA! PRAWDZIWĄ KOBIETĄ. No po prostu kończyny wszelkie opadają. Pozdrawiam i kończę tym samym na chwilę ten wątek, bo się za bardzo bulwersuję, a powinnam zająć się pracą 😉

        • pila

          JA tam uważam ze pytanie się o czyjeś plany prokreacyjne jest tak samo intymne i niegrzeczne jak pytanie się kiedy ostatnio robił kupę. Bez zająknięcia odpowiadam „A ty kiedy schudniesz/zrobisz doktorat/ pójdziesz do fryzjera?” Moja macica, moja sprawa. Śmieszy mnie postawa kobiet które uważają że bycie matka sprawia że są lepszymi i bardziej wartościowymi ludzmi.. Z obserwacji widzę że najczęściej (chociaż są wyjątki oczywiście) jest zupełnie odwrotnie. Zwierzęta też rodzą

      • devilyn

        też słyszałam te „cudowne mądrości zyciowe”…ale asertywna jestem od urodzenia 😀 i na pytanie „kiedy będę w ciązy” zawsze szedł tekst: mnie na biologii uczono, że dziecko rodzi się w 9 miesięcy po zapłodnieniu…lub moimi komórkami jajowymi proszę się nie intereswoać…ja nie miałam mieć dzieci…choroba nowotworowa, chemia, operacje i bezpłodność po chemii…a teraz mając 33 lata jestem mamą 15 miesięcznych bliźniaczek…się mąż postarał 😀 😀 😀

  • ola

    hej Nishka! czekamy na nowe posty! ;D

  • Dana

    Tak czytam Wasze komentarze i chyba mam wyjątkowo mało dociekliwą rodzinę 🙂 Mimo tego, że mam 29 lat, od sześciu mieszkam z moim chłopakiem (czy w tym wieku można jeszcze używać określenia, że się ma chłopaka czy już nie wypada? 😉 nigdy nikt nie zapytał mnie w jakiś bardzo natrętny sposób o ślub lub o dziecko. Jasne, że kilka razy usłyszałam jakiś tekst: „chcielibyśmy już zatańczyć na Twoim weselu”, lub mój ulubiony: „moja żona w Twoim wieku zakończyła już produkcję”, czy nawet jeśli ktoś pytał mnie wprost czy planujemy odpowiadałam normalnie, że jeśli poczuję, że chce być mamą to nią będę, na razie się nie czuję więc nie jestem. Na szczęście nikt nie gada mi o tykających zegarach…
    A tak z innej strony, moja bratowa kilka razy poroniła, raz urodziła martwego chłopczyka, piszę o tym tylko dlatego, że kiedyś mi powiedziała, że specjalnie nie ukrywała tego, że ma problemy z zajściem, dlatego,że to przynajmniej zamknęło ludziom buzie, i miała święty spokój.

    • Gratuluję mało dociekliwej rodziny 🙂
      Zgadzam się z tym, co piszesz: niektórym – wścibskim – osobom trzeba po prostu „zamknąć buzie”. Poza tym: jakie pytanie: taka odpowiedź…

    • Ala

      No to gratuluję i zazdroszczę 🙂 Moja rodzina (w większości) jest dość taktowna, zresztą ci, z którymi jestem blisko, mają świadomość, że nie chcę mieć dzieci. BARDZO nie chcę. Ale rodzina mojego chłopaka zachowuje się w tym temacie koszmarnie. Wielokrotnie byli informowani o naszych planach prokreacyjnych (czy raczej ich kategorycznym braku), a mimo to traktują nas jak dwójkę gówniarzy, którzy nie wiedzą, czego chcą. Zresztą, mają prawo myśleć, co chcą, ale odechciewa mi się spotykać z nimi, jeśli za każdym razem muszę wysłuchiwać, że „WSZYSCY chcą mieć dzieci” albo co będzie, „jak będziemy mieli dzieci, bo NA PEWNO będziemy”. To jest brak szacunku dla drugiego człowieka, dla jego autonomii, prawa do podejmowania decyzji i po prostu dobrego samopoczucia. Bo po każdym takim tekście wściekam się nawet długo po zakończeniu danego spotkania. Powiedziałam ostatnio szwagrowi, żeby uważał z takimi uwagami, bo nie wie, czy przypadkiem nie mamy problemów z płodnością, ale nie wygląda na to, żeby do niego trafiło. Ludzie potrafią być tępi… I tacy ludzie wychowują kolejne niewrażliwe pokolenie 😉 A wy macie jakieś sprawdzone sposoby na takich przemądrzałych?

  • Niczka

    Oj chyba muszę wysłać do tego tekstu paru osobom! 😉 mam 25 lat,a dziecko planuje w jakieś bliżej nieokreślonej przyszłości. tez sie nasłuchałam, że już czas na ślub i dziecko. mam też koleżankę, która prawie zawsze jak się spotykamy pyta kiedy będę sie starać o dziecko i żebym koniecznie zrobiła to przed 30. i że nie mogę mieć tylko jednego dziecka bo będzie samo nieszczęśliwe. powiedziałam jej, że będę miec tyle dzieci ile będę uwazac za słuszne i nie przejmuję się opinią innych. z kolei inna koleżanka pytała mojej 23-letniej siostry (matki 3-letniej córeczki), kiedy drugie dziecko i żeby już zaczeła planowac żeby nie było dużej rożnicy miedzy dziecmi. powiedziała jej prawde że ona bardzo chce ale NIE MA Z KIM i żeby dać jej święty spokoj. apaluje: dajmy innym żyć ich życiem! nie ma potrzeby wypytywać rodziny i znajomych o ich życie seksualne i plany prokreacyjne 🙂

    • Niestety niektórzy ludzie lubią wtykać nos w cudze życie i sprawy. Jedyną opcją jest grzeczne, acz stanowcze ucięcie tematu. Choć na facebooku niektórzy sugerowali, że w grę wchodzi również mniej niegrzeczne odpowiedzenie skoro ktoś ma w sobie tyle niegrzeczności, by o to pytać..

  • Lola

    Kiedy będę miała dzieci ciociu? Nie wiem, a kiedy Ty planujesz swoją stypę?

    • Tianzi

      Albo w klimacie wtrącania się w fizjologię: przeszła już ciocia menopauzę? Wujek jeszcze potentny? 😉

      • notosiupslub.wordpress.com

        Hi hi „potentny wujek” mnie oczarował 😉

  • Marta

    Hah, w Wielkanoc Babcia mojego Męża postanowiła się dowiedzieć czy nie jestem w ciąży rzucając tekstem, że chciałaby wino otworzyć, ale „musi się zapytać czy ja mogę pić” 😀

    • pola

      Babcie to ogólnie są najlepsze w tego typu pytaniach czy „sugestiach”. Moja babcia, przez bardzo długi czas serdecznie życzyła mi przy każdej okazji chłopaka, a jak siostra zerwała ze swoim to posunęła się o krok dalej i życzyła jej”chłopaka z samochodem”… Dla niej to zawsze był jakis wyznacznik…

    • MONIKA

      Dziadek mojego męża patrzył mi się tak długo na brzuch (ignorowałam to) aż w końcu nie wytrzmał i zapytał czy wiem dlaczego sie patrzy? Każde nasze spotkanie nawet raz na rok (mieszkamy za granicą) zaczyna się od zapewnienia go, że nie jestem w ciąży, nie ważne jak podróż czy co słychać;/

  • insomnia

    Znam to i doprowadza mnie to do szaleństwa. Jesteśmy z mężem 3 lata po ślubie, mam 25 lat. Nie chciałam mieć dziecka wcześniej, priorytetem było dla mnie skończenie studiów i nacieszenie się spokojem, mężem, wyjazd na upragnione wakacje… Jednak jak skończyłam studia lawinowo zaczęły się sypać pytania:kiedy? Zaczęły być one tak natarczywe, że na każdej imprezie czuje się zaszczuta, nagle pada to czarodziejskie pytanie i wokoło zapada cisza i wszyscy w napięciu czekają na odpowiedź a potem to się dopiero zaczyna: teraz to najlepszy wiek, nie ma na co czekać, córko nie chcę być starą babcią…. itp. Do tego stopnia są bezczelni, że jeden z członków rodziny, gdy jechał na zakupy z moim mężem zapytał czy nie mamy jakiegoś łóżkowego problemu, a jak mąż powiedział delikatnie że nie mamy to poradzono mu, że ma mi kategorycznie wyrzucić tabletki antykoncepcyjne bo to już przesada….. ludzie dajcie żyć.

  • Pingback: Dziś każdy wiek na urodzenie dziecka jest podejrzany | Nishka()

  • Agnieszka

    U nas nie było nagabywania pierwsza ciąża troszkę nas zaskoczyła 🙂 o drugą postaraliśmy się dość szybko bo różnica między dzieciakami jest 2,5 roku ale teraz zaczynają się głosy że 3 by wam się przydało że stworzona do rodzenia jestem (krótkie porody :)) ale ja zawsze się śmieje że jak Bóg da to wychowam jak swoje 🙂

    • ” jak Bóg da to wychowam jak swoje :)”
      świetny tekst! 🙂

  • Alenda

    Święta prawda, nie rozumiem jak można o to kogoś pytać. Jak tylko wychodzę a córką na wieś, to słyszę „jaka urocza, to kiedy drugie?” itp, itd. I mam wszystkim tłumaczyć, że mi się z mężem nie układa, że się właśnie rozwiodłam (na pewno….) Wcześniej tez nie miałam ochoty mówić o moich popsutych jajnikach i marnych szansach na dziecko. Moja sprawa. Czy ja kogoś pytam o pożycie małżeńskie? A związane z dzieckiem ono własnie jest jakby nie było.
    Mam bezdzietnych sąsiadów, inni sąsiedzi pytają mnie, czy nie wiem czemu. Pomocy!

    • Ewelina Kuzawińska-Tymosiak

      Jak się ma nudne i puste życie, to się żyje życiem innych, a wystarczyłoby wziąć się w garść i zawalczyć o jakość swojego.

  • O rety, bardzo duzo osób powinno przeczytać ten tekst!

  • Meui

    Dopiero trafiłam na ten tekst, ale bardzo za niego dziękuję (i za możliwość polubienia bloga):) Przy okazji podzielę się dialogiem, który ostatnio gdzieś usłyszałam:
    „X: Dlaczego Ty nie chcesz mieć dzieci???
    Y: A czy tych, którzy chcą, ktoś pyta dlaczego chcą je mieć?”

    No właśnie, nikt (lub prawie nikt) nie pyta, a może czasem warto?

    • Rzeczywiście może to być świetna odpowiedź na tego typu pytania.
      (to ja dziękuję za polubienie bloga 🙂

  • Agnieszka

    Bardzo mądra wypowiedź. Dziękuję za nią, bo to mi właśnie w duszy grało 😉

  • AS

    To może już w ogóle o niczym nie rozmawiajmy i się o nic nie pytajmy… po co w ogóle nawiązywać jakieś więzi międzyludzkie?
    Uważam, że subtelne pytanie nie jest niczym niestosownym. Jeśli wyczuwam, że ktoś nie chce nic powiedzieć, to nie drążę i nie dociekam, ale nie popadajmy w przesadę, bo za chwilę nie będzie wolno zapytać, czy ktoś pracuje, czy jest w związku, albo gdzie był na wakacjach…

    • Chyba mieszkamy na innych planetach. Wszyscy ludzie, których znam wiedzą, że od zawsze nie chcę mieć dzieci, jednak to nie przeszkadza im przy każdej możliwej okazji mówić „jak urodzisz to zrozumiesz”. Raz już powiedziałam „nie, nie będę miała dzieci”, to chyba wystarczy, żeby nikt już więcej nic nie mówił. Do tego jak się poczuje kobieta, która bardzo by chciała, ale nie może mieć dzieci, zapytana o tę kwestię? To jest zbyt delikatna sprawa, żeby traktować ją na równi z wakacjami.

    • Ewelina Kuzawińska-Tymosiak

      Serio nie ma innych tematów niż czyjeś życie seksualne? To może zacznijmy rozmawiać o tym,czy ktos nie ma problemów z wypróżnianiem,czy dziecko jest normalne , czy facetowi staje itp. Polakom brakuje taktu i kultury osobistej, jakoś im się ubzdurało,że mają prawo wchrzaniać się w czyjeś intymne życie.

  • Genialny tekst. Trudno byłoby to lepiej napisać. W 100% się z Tobą zgadzam. To jak inni wtykają nos w cudze sprawy jest irytujące. Kiedy dzieci to moje ulubione zaraz po kiedy ślub? A co Cię to człowieku? Zajmij się własnym kurde życiem zamiast wtykać nos w cudze. To kiedy ktoś bierze ślub bądź kiedy będzie chciał/miał dzieci to wyłącznie jego sprawa. Jeśli nie chce o tym mówić lub nie mówi to znaczy, że ma powody.

  • Pingback: Daj mi święty spokój | Nishka()

  • Pingback: Jak mi się pracowało w redakcji gazety i dlaczego zostałam blogerką? | Nishka()

  • MegWi

    Niedawno urodziłam i pytania związane z porodem, laktacją… Siedzimy całą rodziną przy stole wigilijnym, z drugiego końca pada pytanie, czy karmię piersią. Mam to szczęście że karmię, ale pytanie o to jest dla mnie strasznie nietaktowne. Zauważyłam że tak już jest, że wszyscy młodej matce chcą pomóc, DORADZIĆ. Meczące.

    • Magda

      A ja mam trojke dzieci i np pytania pojawiaja sie o dziecko, o jego rozwoj np czy karmie i czemu tak dlugo a dziecko ma np rok albo np czemu nie sadzam go ze powien juz siedziec ze ciotki babcie i w ogole wszyscy sadzali dzieci i okladali poduszkami dookola (a ja czekam az sam usiądzie z raczkowania), potem np pytanie czemu nie daje kaszki na mleku albo czemu nie pije soczkiem albo czemu nie prowadzam za raczki (ja tez czekam az samo zacznie chodzić).

      Tak juz jest. Pytania sa i beda. O chłopaka i slub. O dzieci. O ilosc dzieci. Czemu się nie ma albo kiedy kolejne. A potem pojawiaja sie pytania o rozwój i wychowanie. Najlepsze sa tez np czemu zabraniam slodyczy albo czemu nie ogladaja tv. Aaaaa. Zawsze cos 🙂

  • Aga

    „Uwielbiam” jak ludzie sie wpieprzaja w nie swoje sprawy.

  • Pingback: Savoir-vivre świąteczny | sweetshoop()

  • Pingback: Jak Polska mogłaby mnie przekonać do urodzenia dziecka? | Nishka()

  • fredka

    Kiedyś starsze koleżanki z pracy, które mają ok. 50 lat trochę mnie zaatakowały „Jak to, nie chcesz mieć dzieci?! To egoistyczne podejście…”. A ja im powtarzam, że nie czuję żebym się sprawdziła w roli matki, nie lubię dzieci, nie mam cierpliwości, nie chcę wychować dziecka na jakiegoś kryminalistę, bo matka nie radziła sobie z nim, poza tym pracuję na kontrakcie w promieniach rentgenowskich i polu magnetycznym więc nie mogłabym pracować od samego początku ciąży, nie stać mnie na to żeby zrezygnować z pracy albo pójść na zwolnienie lekarskie itd. Więc jak, do cholery, mogą uważać to za „egoistyczne podejście”?! Zwłaszcza, że jedna z tych kobiet mówiła mi kiedyś, że nie wie czy gdyby mogła się cofnąć w czasie, to by się zdecydowała na dziecko. Wkurza mnie, że ciąży na nas presja, że kobieta, która nie rodziła jest mniej wartościowa, inna w złym znaczeniu itp.

    • Kasia Żądło

      Zawsze uważałam ze jak ktoś nie chce mieć dziecka to nie musi go miec. Ba pewni ludzie, którzy mają dzieci nie powinni ich miec. Ludzie powinni dobrze przemyśleć rodzicielstwo, bo dzieci trzeba wychować i wziąć na siebie ogromną odpowiedzialność. Po co mieć dziecko na siłe, bo mama chce być babcia, bo koleżanko maja? Szkoda dzieci, naprawdę można im wyrządzić krzywdę.

    • Ewelina Kuzawińska-Tymosiak

      To zwykła zawiść i tyle-mam wrażenie ,że im bardziej sfrustrowana macierzyństwem i swoim życiem kobieta, tym bardziej chamska dla innych, które obrały w życiu inną drogę:/

  • Kas Kada

    przypomniał mi się tekst z jakiegoś filmu Posiadanie dziecka jest jak tatuaż na twarzy. Trzeba być całkowicie pewnym, nim się podejmie ostateczną decyzję. 🙂

  • Mam już dziecko, 4-letnią córkę. I od ponad dwóch lat ciągle słyszę: to kiedy następne dziecko, dlaczego jeszcze nie mam drugiego dziecka, czy L. będzie miała rodzeństwo itd. Najpierw się uśmiechałam. Następnie zaczęłam podawać powód, który zamykał pytającym usta. Zanim zajdę w drugą ciążę, muszę schudnąć po pierwszej. Zwykle nastawała cisza, a w głowie pytającego pewnie pojawiała się myśl „ale głupia, będzie chudnąć, żeby znowu przytyć”. No nie taka głupia. Raczej rozsądna, bo zdająca sobie sprawę, jak dużym obciążeniem dla organizmu byłyby kolejne kilogramy, których po pierwszej ciąży było aż nadto. Schudłam. Pytania pojawiają się dalej. I ten uśmiech, którego tak nie znoszę. No to teraz odpowiadam tak. No wiesz, staramy się, ale trudno tak, na odległość (mąż jest w Norwegii). Ale (dalsza część mojej odpowiedzi) przyjeżdża w przyszłym miesiącu, wiesz akurat będę miała dni płodne i…Zaczynam opowiadać o krokach, jakie poczynimy i w połowie spłoniona twarz pytającego nagle zmienia temat 🙂

  • nova

    Ja jeszcze bym dodała NIE MOGĄ (bo bezpłodnosć) NIE ADOPTUJĄ (bo wiedzą, że to 1000 razy trudniejsze wychować dziecko z adopcji niż własne urodzone) Bo adopcja to nie ładny film gdzie pewnego dnia poznajesz dziecko i kochacie się od pierwszego wejrzenia to coś dużo trudniejszego.

  • kkk

    Tak wlasnie jest. U mnie w rodzinie jakos wszyscy sa ok, ale od meza str bardzo nietaktowni. Oni tam w ogole lubia biesiadowac, urodziny ,,Ani ” tzn. Ani moje ani twoje. Nie lubie tych spedow rodzinnych. W ogole nie lubie juz ztesciowa gadac. Jest bardzo wscibska. Jestem z mezem 3 lata po slubie i nie daja nam zyc. Pytania, sugestie ,,kiedy dziecko, ze potem trudniej, ze 3 lata, czemu nie pije bla bla bla”.

  • kkk

    A dodam jeszcze, ze jakbym w ciazy byla (akurat jestem) to raczej dowiedieliby sie w 4 miechu bo Nie zasluguja na info w 1 kolejnosci

  • Agat

    Mam prośbę, zrób konkurs na najlepsza ripostę. Grzeczną, ale kończącą temat raz na zawsze. Bardzo wielu kobietom zrobisz przysługę.
    Choć mogę Was „pocieszyć”, że te pytania nigdy się nie kończą… najpierw o faceta, potem o ślub, potem o pierwsze dziecko, potem o drugie, jak są tej samej płci to na bank o trzecie.

    • Ania

      Nie daj Boże jak pojawi się czwarte, bo wtedy zaczynają się pytania czy ciągle będziecie się rozmnażać, albo że na pewno to wpadka bo normalnie to nikt tyle dzieci nie ma. Nie dogodzisz.

  • isia

    Ja uważam, że to normalne, że w rodzinie o to pytają, bo starsi ludzie tacy są i taki znają porządek świata. Mówię o mojej rodzinie, a nie czyjejś oczywiście. Ale do furii doprowadzają mnie znajomi, bo wszyscy dobrze wiedzą, na co choruję, że jestem niepłodna i musiałabym to leczyć dość długo, gdybym chciała mieć dziecko, a mimo to co i rusz od ciężarnych koleżanek słyszę: zróbcie sobie teraz szybko, to będą się razem chować. Nosz kur…

  • Ruda

    Oj znam te pytania niestety 🙁 czasami ludzie się nie zastanowią że to dotyczy dwojga ludzi czy chcą mieć dzieci czy też nie lub chcą a nie mogą 🙁 tylko pytania wyżuty że ten młodszy a ma a Wy jeszcze nie …..

  • Pingback: Te pytania nigdy się nie kończą | Andanowa.pl()

  • Pingback: Nie zadawaj ludziom pytań, po usłyszeniu których mogą poczuć się niekomfortowo | Nishka()

  • Dot

    No właśnie, tak to już jest z niektórymi ludźmi, że lubią pytać dosłownie o wszystko, nawet najbardziej intymne szczegóły życia.

  • Kasia Żądło

    Stary temat ale się dorzucę 🙂 Przed pierwszym dzieckiem nie miałam nigdy pytan, kiedy dziecko. Przed drugim juz było inaczej. Mąż przez jakiś czaś nie chciał mieć drugiego dziecka. A nie miałam ochoty nikogo o tym informowac. Teraz planujemy trzecie i bardzo denerwują mnie pytanią kiedy bo w gruncie rzeczy to kwestia biologi. A też nie mam ochoty spowiadać się komuś z dni płodnych itp itd. Jedyne pytanie jakie ja dopuszczam odnośnie potomstwa to „czy chcesz miec dzieci” albo czy chcesz mieć więcej dzieci”, dodam że odpowiedź na to pytanie nie powinna podlegać ocenie. Każdy ma prawo chcieć mieć tyle dzieci ile mu pasuje.

  • Anna Bączkiewicz

    Ludziom nie dogodzisz. Ja miałam z kolei odwrotną sytuację gdyż tuż po ślubie okazało się, że jestem w ciąży. I wtedy pytania typu ” juz? ” ” tak szybko?” Tez nie były najmilsze.

  • Asia

    Cześć, no jasny szlag mnie dzisiaj trafił. Po ostrej wymianie zdań z sasiadką, której dzieci pobiły mojego syna i to one zaczęły. Sąsiadka zapytała mnie, czy to jedynak, odpowiedziałam, że tak, a ta zmora na to, że powinnam się postarać o rodzeństwo. Nosz co za tupet, wredne babsko. Krew mnie jasna zalała i zaniemowilam. A ja po prostu dziecka mieć nie mogę, mogłoby się to dla mnie skończyć wachaniem kwiatków od dołu… Dodam, że to nie pierwsza sytuacja i mam na tym tle, wyjątkową alergię. Z nerwów spać nie mogę.

  • Ewa

    Temat na czasie. Ludzie kompletnie nie mają taktu. Ile razy siostra została „zaatakowana” głupimi wręcz tekstami ze strony ludzi „no, a Ty kiedy będziesz miała? Czas najwyższy”. Jesteś gorszy jak nie masz? Ludzie nie myślą, że mogą sprawić komuś przykrość. Mam ochotę w takich sytuacjach użyć słów niecenzuralnych, ale po co, i tak wiedzą lepiej.

  • Monika Sendek

    Trzeba rowniez pamietac o tym, ze nasze ciotki czesto w taki sposob zagadują , najczesciej nie wiedząc od czego zacząć rozmowę. Mysle, ze w niektorych przypadkach (choć przyznać trzeba, że rzadko) nie mają na celu nic złego 🙂 Myślę, że troche dystansu nie zaszkodzi 😉

  • Marta

    Mnie ostatnio ktoś się zapytał „Tyle razem jesteście to kiedy dziecko” ? Moja odpowiedź ” Jak schudniesz ” tak wiem chamskie 🙂 Ale ja się nikogo nie pytam kiedy schudnie albo kiedy znajdzie lepiej płatną prace czy nauczy się w końcu gotować. Bo uważam że to każdego indywidualna sprawa.

  • Natalia Pe

    Dziękuję Ci za ten tekst! Codziennie jesteśmy ofiarą tego typu pytań. Tu i teraz udostępniam go na swoim wallu!

  • justyna

    Skąd ja to znam. O ile mamie i „teściowej” nie muszę nić tłumaczyć, dogadywania ojca i „teścia” puszczam mimo uszu.. Tak ostatnio miałam sytuację, które jak myślę zaważyła na pewnej relacji. Jak widać jestem nienormalna, skoro nie chcę ani teraz ani w przyszłości dzieci. „Przecież każda kobieta chce, to jest cel życia…” Moje tłumaczenia i odczucia nie miały znaczenia, skoro tak bardzo odbiegam od społecznej normy. Co więcej skoro, nie chcę mieć dzieci to powinnam robić zawrotną karierę? a że nie robię, to tymbardziej jest ze mną coś nie tak,.,

  • Te pytania są denerwujące, to prawda. U mnie w rodzinie nie było takich pytań. Może pytali moich rodziców, nie wiem. Natomiast, gdy moje dziecko pojawiło się w końcu na świecie, to przy okazji życzeń świątecznych za każdym razem od jednej osoby słyszałam, że życzy mi rodzeństwa dla mojego synka … A rodzeństwa dla synka nie będzie … z różnych powodów, dużo by o nich pisać …
    Pozdrawiam :).

  • Nie wiem, czy przeczytałam ten tekst, kiedy opublikowałaś go po raz pierwszy, ale dobrze, że przeczytałam go teraz. Sama jestem w grupie niedzieciatych i w dodatku mam już 30 lat. Rodzice coraz rzadziej pytają o dzieci, ale dalsza rodzina, czy nawet znajomi moich rodziców – oni korzystają z każdej okazji, żeby o to zapytać. Zwłaszcza, odkąd jestem mężatką.
    Nie chcemy mieć dzieci, nie planujemy ich mieć w ogóle. I uważam, że mamy do tego prawo oraz nie powinniśmy musieć za każdym razem się z tego tłumaczyć. Zwłaszcza tym, którym w głowie się nie mieści, że ktoś może NIE CHCIEĆ mieć dzieci. Już nawet spotkałam się z bezczelnym pytaniem, czy przypadkiem nie mówimy, że „nie chcemy” mieć dzieci, bo tak naprawdę nie możemy, ponieważ któreś z nas jest bezpłodne. Od osoby, którą widzę raz na kilka lat, zazwyczaj na pogrzebach.
    Kompletnie nie rozumiem, jak ludzie roszczą sobie prawo do zadawania pytań o tak intymną sferę życia.

    • Dot

      Popieram. Niech nie wtykają nosa w nieswoje sprawy. Ciekawe, jak zareagowaliby, gdyby to im ktoś zadał nieodpowiednie pytania.

    • Ewelina Kuzawińska-Tymosiak

      ha ja ukruciłam wszelkie pytania, gdy odpowiedziałam pytaniem a Mich… staje, bo wydajesz się taka sfrustrowana seksualnie-może porozmawiamy o Waszych problemach w sypialni-nikt mnie nigdy więcej o to nie zapytał:d

    • Martka

      Od razu lepiej człowiekowi na sercu kiedy dowiaduje się, że są na tym dziwnym świecie inni ludzie o podobnym podejściu do tematu 🙂 Pozdrawiam

  • Pingback: Jak wiek na zajście w ciążę najlepszy? - Nishka()

  • Pingback: "Kiedy dziecko?" - o presji otoczenia na zostanie rodzicem - Nishka()

  • Kamila Bie

    Też ciągle słyszę te pytania. Najczęściej od starszych „koleżanek” z pracy. Pd 2 lat mam stałego partnera i pytania przybrały na sile. Autentycznie nie raz mam ochotę puścić im ostrą wiązankę. „a kiedy dziecko?”, „no wypadałoby skoro już prawie 30stkę masz”, „teraz tylko tak mówisz, że nie chcesz, ale jak urodzisz to zmienisz zdanie!” i mój hit „kto Ci szklankę wody na starość poda?!”. No kurczę blade! To mam robić sobie dziecko tylko po to by mi pomagało na starość? Posiadanie dziecka nie daje mi gwarancji, że będzie chciało zajmować się matką kiedy będzie stara i bez sił. Będzie miało swoje życie i nie uważam by to było jego obowiązkiem. Dodajmy do tego, że nawet nie wiem czy te dzieci mogę mieć (endometrioza) i sytuacja finansowa też jakoś nie nastraja do posiadania potomstwa. Grrr… Wkurza mnie ten temat okropnie, bo w ostatnim czasie non stop spotykam się z takimi pytaniami. Niech pilnują swoich łóżek, a nie mojego. Pozdrawiam!

  • Pingback: Czego NIE robić w Wielkanoc? - Czytaj na walizkach()