Siostro i bracie, żyjcie w pokoju! Dziesięć rad dla rodziców na to, jak wspierać dobre relacje rodzeństwa

DSC_0398

– Rodzeństwo powinno się kochać  i nigdy nie kłócić! – to zaklęcie często pada z ust rodziców.
Tymczasem nie ma chyba drugiej oprócz rodzeństwa relacji, w której miłość i serdeczność tak bardzo potrafi przeplatać się z uczuciem złości i rywalizacji. No, może z wyjątkiem małżeństwa. 😉

Jedyne, co rodzice, zresztą tak jak i małżonkowie, mogą zrobić, to starać się wspierać pozytywne cechy relacji: znajdowania przyjemności w byciu razem, zaufania, ochoty na zwierzenia, chęci zrozumienia się, życzliwości, wspólnego spędzania czasu, szanowania swoich granic.

Oraz starać się nie napędzać negatywnych cech relacji: współzawodnictwa, rywalizacji, wzajemnej niechęci i wrogości, zawiści, zazdrości,  braku szacunku, wykorzystywania przemocy.

DSC_0400

Każdy rodzic chciałby, żeby relacja jego dzieci bardziej przypominała tę z bajki o Jasiu i Małgosi, czyli relację pełną troski, serdeczności i przyjaźni niż opowieść ze Starego Testamentu o Kainie i Ablu, w której nienawiść i zazdrość doprowadziły do bratobójstwa.

Jak sprawić, żeby antagonizm, czyli wzajemna niechęć i wrogość, nie wzięły góry w relacji rodzeństwa? To w dużej mierze rola rodziców!

Zanim za chwilę rozwinę ten temat, zostanę przez chwilę przy tytule tekstu. Otóż jestem z siebie dumna, bo udało mi się wymyślić dwuznaczny tytuł! Mała rzecz, a cieszy. 😉 Słowo „pokój” występuje tu w dwojakim znaczeniu: jako przeciwieństwo „wojny”: stan braku trosk i kłopotów oraz jako pomieszczenie w domu, które rodzeństwo często dzieli ze sobą (moje córki dzieliły ze sobą wspólny pokój przez pięć lat), natomiast w sytuacji, gdy każde ma oddzielny pokój, lubuje się w rzucaniu haseł:

– Masz zakaz wchodzenia do mojego pokoju!

Tytułem nawiązuję też do mojego i Marysi Góreckiej z bloga mamygadzety.pl projektu Pokoje Dziecięce, który realizujemy pod skrzydłami IKEA:

Był już:

  • Pokój Niemowlęcia: mój tekst, w którym opowiadam o tym, dlaczego niemowlęta czują, że mają wszechwładzę nad światem oraz tekst Marysi o tym, jak urządzić pokój/kącik dla niemowlaka w trzech wariantach cenowych: za 500, 1000 i 2000 zł
  • Pokój Ucznia: mój tekst o tym, dlaczego nigdy nie odrabiałam z dziećmi lekcji oraz tekst Marysi o tym, jak urządzić pokój ucznia i uczennicy w różnym wieku.

Dziś czas na:

  • Pokój Rodzeństwa: tekst Marysi o tym, jak urządzić wspólny pokój rodzeństwa oraz mój tekst:

Na podstawie lektury tekstów opracowanych przez specjalistów oraz własnych przemyśleń i doświadczeń stworzyłam listę rad odnoszących się do tego jak wspierać dobre relacje rodzeństwa i nie napędzać rywalizacji między nimi. Dodam, że sama nie wszystkie stosowałam, wychowując córki: zwykle z powodu niewiedzy. Teraz, opracowując ten tekst, zdałam sobie sprawę z niektórych błędów, postaram się wyeliminować je z naszego życia, do czego i Was zachęcam. 🙂

Nie każ dzielić się wszystkim

Niezłą cegłą do budowania muru między rodzeństwem jest określenie: „Musisz się z rodzeństwem dzielić”. Ta fraza może bardzo podzielić. Dzieci mają, tak jak i dorośli, silnie rozwinięte poczucie własności i nierespektowanie tego może wywołać w nich bunt i złość. Sztuką jest nauczenie dzieci, by nawet gdy dzielą ze sobą pokój, nie zmuszać ich do dzielenia się wszystkim.

– Czy to oznacza, że mam uczyć dziecko skąpstwa?! – mógłby spytać ktoś.

– Nie, ale można to przecież rozegrać nieco inaczej – odparłabym. – Na przykład spytać dziecko, czy nie ma nic przeciwko temu, żeby pożyczyć na jakiś czas swoją zabawkę rodzeństwu. I dać mu szansę na zastanowienie się i podjęcie decyzji.

– A co, gdy decyzja będzie odmowna?

–  Uszanować ją. Jeżeli taka odmowa będzie powtarzać się, możesz delikatnie dać do zrozumienia, opierając się na własnych doświadczeniach, że ogólnie miło jest się dzielić. Że Ty na przykład z przyjemnością pożyczasz tacie książkę lub gazetę, którą sobie kupiłaś. Że lubisz częstować gości ciastem. Że warto być życzliwym, bo życzliwość wraca.

[w chwili, gdy piszę ten tekst moje córki kłócą się o to, że jedna wzięła od drugiej puste wieszaki na ubrania i włożyła sobie do szafy, bo przecież tamtej „nie były potrzebne, a mi tak”.].

Nie porównuj dzieci w ich obecności

Rodzice mają często skłonność do porównywania dzieci. Nie ma w tym nic złego, pod warunkiem, że nie słyszą tego ich pociechy.

– Córka jest bardzo uporządkowana, za to syn bałaganiarz.
– Starszy syn łobuz, młodszy do rany przyłóż.
– Chłopak pracowity, dziewczynka leniwa.

Takie opinie są etykietkami, które tak mocno przyklejają się do dzieci, że trudno je odczepić. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że dziecko nazywane „leniwym” – stanie się leniwe! A pisze to roztrzepana Nishka, która często w dzieciństwie słyszała, że jest roztrzepana.

(Mamo, tato, jeżeli to czytacie, wiedzcie, że nie mam do Was żalu. 🙂 Byliście nieświadomi siły słów.)

(Starsza córko, jeżeli to czytasz, wybacz, że tyle razy nazwałam cię  roztrzepaną…)

Zamiast  porównywać ze sobą dzieci, lepiej mówić każdemu z osobna, co w nim cenimy, co czyni je wyjątkowym i niepowtarzalnym.

DSC_0426

starsza córka wybrała białą szafę na ubrania HEMNES. Młodsza również.  Mają oddzielne pokoje, ale dwie takie same szafy. Przypadek? Nie sądzę.  😉

DSC_0482

Nie równo, ale sprawiedliwie

Niektórym rodzicom wydaje się, że wszystkie dzieci trzeba traktować absolutnie sprawiedliwie. Tymczasem przecież różnią się miedzy sobą wiekiem, potrzebami, temperamentem. Przykładowo: między moimi córkami jest pięć lat różnicy i dostają różne kwoty pieniędzy w prezencie lub jako kieszonkowe. Gdy jedną boli ząb i nie może jeść słodyczy, nie mówię:

– To teraz, w ramach solidarności i żeby było sprawiedliwie, wszyscy nie będziemy ich jeść!

Albo gdy jedna ma złamaną kończynę i nie może iść na rower czy basen nie mówię:

– W takim razie druga też, w ramach siostrzanej solidarności, nie pójdzie.

Czasem warto zrekompensować to „pokrzywdzonemu” dziecku np. propozycją:

– My pójdziemy na basen, a potem na pizzę i lody, za ty ty zostaniesz w domu i posprzątasz w szafie na ubrania, dobra?! Mówię ci, ale będzie fajnie!!

Żartowałam 😉

W każdym razie warto uczyć dzieci, że w życiu: zarówno tym dziecięcym, jak i dorosłym, nie ma „równości”: nie każdy zawsze dostaje tyle samo, co nie znaczy, że jest to niesprawiedliwe.

Nie czyń starszego odpowiedzialnym za młodsze rodzeństwo

Słowem klucz jest tu słowo kazać – czyli przedstawiać opiekę nad młodszym jako obowiązek. Pisałam o tym niedawno w tekście Mamo, nie będę opiekunką Twojego dziecka. Zdecydowanie lepiej jest do tego zachęcić wzmacnianiem pozytywnych cech relacji, co sprawi, że starsza siostra lub brat będzie CHCIAŁO spędzać czas z młodszym rodzeństwem, a nie będzie czuło się do tego ZMUSZONE.

Nie uczynię moich córek opiekunkami mojego syna. Owszem, będę cieszyć się z każdej chwili, w której będą chciały spędzić z nim czas, zająć się nim, pomóc mi, ale jednocześnie nie będę wywierać na nie w tej kwestii presji i budzić w nich poczucia obowiązku.

grunt to cytować siebie 😉

Nie każ starszemu ustępować młodszemu

– Dlaczego moja szafa ma być rozłożona później? – mogłaby spytać starsza córka.
– Bo jesteś starsza, ustąp młodszej – mogłabym odpowiedzieć, ale prawda leżała gdzie indziej: po prostu „tak wyszło”.

Owszem, umiejętność ustępowania jest cenną nauką życiową, sprawdza się np. w małżeństwie ;), ale dlaczego to zawsze starsze ma ustąpić młodszemu? Skoro chcemy nauczyć dzieci ustępowania innym – nauczymy tego wszystkie dzieci. 🙂

Swoją drogą, warto odpowiedzieć sobie na pytanie: czy aby na pewno chcemy wychować dziecko na człowieka, który zawsze ustępuje innym? Moim zdaniem najlepiej nauczyć go umiejętności przyznania się do winy oraz przyznawania racji drugiej osobie, niż ślepego ustępowania.

Zrezygnujmy też z wypowiadania zaklęć typu:

– Ustąp. Jesteś starszy, więc chyba mądrzejszy, co?

Jak wtedy czuje się młodsze rodzeństwo? Skoro socjalizuje się, słysząc wciąż, że jest młodsze, które to słowo staje się synonimem słowa „mniej mądre” istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak to zinternalizuje, że całe życie minie mu na poczuciu, że jest „młodsze i głupsze” od innych.

Potraktuj kłótnię jako życiową lekcję

Negatywne emocje: złości, gniewu, zazdrości są wpisane w ludzką naturę. Udawanie, że ich nie ma i tłumienie ich nie sprawi, że znikną. Między rodzeństwem, tak jak i w małżeństwie (ha, znów nie wytrzymałam! Ale po kilkunastu ) iskrzą czasem negatywne uczucia. Rodzice nie powinni negować ich istnienia, ale wypracować sposoby radzenia sobie z nimi, a przede wszystkim sprawić, by nie zdominowały relacji.

Niektórzy rodzice – ja nieraz również- chcieliby wyeliminować kłótnie między rodzeństwem. Tymczasem kłótnia to świetna lekcja życia, zwłaszcza, gdy po kłótni następuje zgoda. To nauka umiejętności kompromisu, wybaczania, negocjacji, lekcja tego, że ludzie mają różne opinie, stanowiska. Tak jak jakiś czas temu zachwalałam kłótnie w małżeństwie – Czy rodzice mogą kłócić się przy dziecku? Tak teraz zachęcam do oswojenia się z kłótniami dzieci.

Oczywiście kłótnie muszą mieć swoje granice. W grę nie mogą wchodzić rękoczyny, pogarda, deprecjonowanie drugiej strony, wyzwiska, obelgi. Warto więc ustalić zasady współżycia: np. zakaz bicia, gryzienia, używania brzydkich słów, obrażania.

Nie bądź sędzią w sporach swoich dzieci

Kilka lat temu radziłam się w kwestii kłótni rodzeństwa ze znajomą psycholożką.

– Nie wiem co robić, jak się kłócą. Często wydaje mi się, że starsza powinna ustąpić młodszej, ale przecież młodsza też nie może nauczyć się, że wszystko jej wolno i że każdy ma jej ustępować. Poza tym trudno mi ocenić, kto ma rację, gdy nie jestem obecna podczas ich kłótni od początku do końca. Chcę być sprawiedliwa, a każda ze stron relacjonuje kłótnię w swój sposób – smuciłam się.

Co robić, jak żyć? Może powinnam z nimi zamieszkać we wspólnym pokoju?! – chciałoby się dodać.

– Nie jesteś sędzią swoich dzieci. Niech rozwiązują konflikty SAME między sobą – poradziła mi.

DSC_0430

Ta rada spadła mi z nieba. Dodałabym jeszcze do nich:

Staraj się nie stawać w sporze po niczyjej stronie. Czyń dzieci odpowiedzialnymi za rozwiązywanie konfliktów. I na kłótnie dzieci nie reaguj przesadnie, bo zaczną traktować to jako sposób na zwrócenie Twojej uwagi .

Naucz szanowania prywatności

Nawet gdy dzieci mają wspólny pokój (o czym pisze dziś Marysia tutaj) – warto uczyć ich szanowania własności i prywatności. (To samo dotyczy małżeństwa!) Banalny zestaw klocków czy kredek, które dziecko dostało dawno temu na urodziny od babci może mieć dla niego olbrzymią wartość i może buntować się, gdy „bez pytania” bierze je brat lub siostra. I to nie mija z wiekiem: zasada poszanowania dla prywatności powinna obowiązywać na każdym etapie życia. Możecie wspólnie ustalić zasady, np. zakaz zaglądania do nieswoich szuflad, szafek, zakamarków, dotykania osobistych przedmiotów takich jak pamiętniki czy czytania listów, ekhm: smsów i mejli! Ale wychodzi ze mnie starość, co? 😉

DSC_0419Tuż przed powrotem starszej córki z obozu dostrzegam, że młodsza ma na sobie biżuterię siostry.
– Dlaczego masz na sobie naszyjnik siostry? Wzięłaś bez jej zezwolenia?
– Nie, znalazłam…
– Gdzie?
– W jej pokoju…

🙂

Salvatore Capodieci, psycholog i psychoterapeuta, autor książki „Rodzeństwo: Jaś i Małgosia czy Kain i Abel” wśród sposobów, jak nie wzniecać rywalizacji między rodzeństwem doradza jeszcze, żeby:

  • traktować dzieci jako oddzielne jednostki: uznać to, że każde z dzieci ma własną tożsamość i własny świat uczuciowy,  nie da się traktować każdego dziecka tak samo, bo dzieci różnią się między sobą.
  • poświęcać im czas, przebywając również z każdym z nich z osobna
  • chwalić dzieci, gdy postępują dobrze
  • zachęcać dzieci również do samotnego spędzania czasu, a nie wyłącznie w towarzystwie rodzeństwa (oczywiście spędzanie czasu z rodzeństwem jest bardzo pożądane, ale warto dać dzieciom również szansę na spędzenie co jakiś czasu w samotności).

*

W następnym tekście przyjrzymy się porządkowi: patentom na porządek w pokoju naszych pociech. Tymczasem teraz nie przegapcie tekstu Marysi, w którym dzieli się wieloma ciekawymi radami o tym, jak urządzić pokój dla rodzeństwa: TUTAJ.

*

Moje córki często się kłócą. Nie brak też jednak chwil, w których pałają do siebie miłością. Dialog, który zanotowałam dwa lata temu dobrze to ukazuje.

W samochodzie młodsza córka, która zawsze, ze względu na chorobę lokomocyjną chce siedzieć z przodu, obok kierowcy i NIGDY nie godzi się na zmianę miejsca, nagle stwierdza:

– Mamo, dziś będę siedzieć z tyłu. Tak się za moją siostrą stęskniłam, że może mnie nawet mdlić, to jest nieważne!

Komentarze:

  • Jedno z najgorszych to chyba „„Musisz się z rodzeństwem dzielić”. Mam trójkę rodzeństwa, dwie młodsze siostry i starszego brata. Powiem szczerze: brat miał prywatność, ale my byłyśmy we 3 w jednym pokoju i…wszystko było wspólne, każdy miał po równo, trzeba się było dzielić… Nie uważam żeby to było dobre. Zwłaszcza jak zaczęłyśmy być nastolatkami. Niemniej jedna bardzo ważna rzecz – udało się moim rodzicom nas tak wychować, że mimo tego iż czasem mamy ochotę się zabić, ZAWSZE, ale to zawsze możemy na siebie liczyć 🙂

    • Dzięki za relację o tym jak wyglądała Wasza relacja 🙂 (coś dziś mam pociąg do wyszukiwania dwuznacznych słów 🙂

      Relacja z moją siostrą Olą dopiero od jakiegoś czasu jest serdeczna. Nie tak krótko, bo już 16 lat, ale nie zawsze taka była, a jesteśmy obie już po 30-tce. 🙂

      Stała się taka.. gdy się wyprowadziłam z domu. Przez 15 lat wspólnego życia (wyprowadziłam się z domu, mając 19 lat a Ola jest ode mnie o 4 lata młodsza) prowadziłyśmy ze sobą walkę. Jako dziewczynki nie miałyśmy wspólnego języka, bardzo często kłóciłyśmy się, a nawet czasem… biłyśmy się! 🙂 Mam nadzieję, że moje córki tego nie czytają 🙂
      Ale teraz na szczęście jest super 🙂

  • Muszę zapisać Twój tekst, bo zapewne przyda mi się w przyszłości. Sama jestem jedynakiem i aż się boję, co to będzie jak będę miała więcej niż jedno dziecko 😉

    • Cieszę się, jeżeli się przyda 🙂

  • markdottir

    Zanotowane, przyda się za czas jakiś. 😉 Tylko jak poradzić sobie z kłótniami bliźniaków? Tu nie ma starsze / młodsze. 😉

    • I bardzo dobrze, bo często „starsze/młodsze” nie ma znaczenia. Mhm, to znaczy ma, ale nie warto aż tak bardzo tego podkreślać 🙂
      A już są na świecie, tylko bardzo mali, czy na razie jeszcze są w brzuchu mamy? :))

  • Monika Jackiewicz

    Ja na drugie czekam do Kwietnia i nie mogę się doczekać reakcji córci na młodszego towarzysza 🙂 Będzie miała 2 lata więc może być ciężko.

    • Magda

      U mnie ta sama roznica. Dokladnie dwa lata i jest super. Moja corka mowila odkad skonczyla 1.5 roku wiec gdy pojawil sie brat nic nam nie bylo straszne. Wszystko robilismy razem. Jak go zobaczyla pierwszy raz to wpadla w euforie. Ciagle calusy, przytulasy. Czytala mu bajki po swojemu, dawala zabawki. Juz mija rok a ich relacja nadal taka super. Corka wszystko mu tlumaczy, wszystko mu opowiada, wyjasnia. Super to wyglada. On siedzi a ona nadaje 🙂 Wedlug mnie roznica dwoch lat jest idealna.

  • Dopóki nikomu nie dzieje się krzywda, to faktycznie lepiej nie interweniować i pozwolić dzieciom się dogadać. Nie być sędzią ani prokuratorem, nie szukać winnych – to bardzo trudne!

  • Mama Space

    Nic dodać, nic ująć! Świetny tekst, polecę w moim newsletterze niech idzie w świat 🙂

  • No i proszę, nie trzeba kupować żadnego innego poradnika o wychowywaniu :-)))))). Najrzadziej jest moim zdaniem stosowana zasada, żeby rodzice nie wtrącali się w spory dzieci. Mają je rozwiązywać same. A według mnie jest to bardzo ważna zasada. Dzieci uczą się przez to, żeby nie biegać na skargę, uczą się negocjacji, uczą się same rozwiązywać problemy.

  • Swietny tekst! Moje dzieci mają 2 i 4 lata. Zdarzają się kłótnie oczywiście i awanturki, cierpliwie tłumaczymy że w naszym domu nie ma bicia, Starszak już załapał trochę, ale Młodsza jeszcze nie osiągnęła jego poziomu argumentów (przede wszystkim „…bo nie będę się z tobą bawił”) więc krzyczy i stosuje rękoczyny.Wtedy interwniuję, ale baaardzo staram się żeby nauczyli się sami rozwiązywać konflikty i nie potrzebowali mnie to rozsądzania.
    W ogóle bardzo się cieszę z małej różnicy wieku między nimi, bo mają świetny kontakt:)

  • Ciekawy wpis, czasem robimy coś w dobrej wierze ale tak naprawdę wręczając nasze dzieci robimy im tylko krzywdę.

  • Aszlaja M.

    Jakie to prawdziwe i rozsądne podejście. W końcu ktoś nie bał się o tym napisać, że dziecko ma prawo do prywatności i odmienności.

  • Pingback: „Cześć, nazywam się Natalia i jestem matką” – nie bójmy się szukać grup wsparcia :) | Nishka()

  • O tak, to jest piękne. Ja zawsze słyszałam, że „syn to zdolny jak cholera, same piątki ma, ale straszne z nim problemy wychowawcze, bije się na kije, psuje miotły, rzuca plecakiem i w ogóle bije się z kolegami. Córka? Córka zdolna, ale leniwa, nie ma z nią problemów ale celuje w średniawkę, ciągle tróje i czwórki, czasem piątka”. No jak nic to ze mnie i brata by superdziecko powstało 😀