Grałam dziś z młodszą córką w „Państwa i miasta”. Znacie tę grę? Kartkę papieru dzieli się na rubryki i […]

Jest godzina piąta rano, a ja już od dawna na nogach. Starsza córka wyjechała dziś  ze swoją klasą na wycieczkę do Gdańska, zbiórka pod szkołą miała nastąpić o 4:45. Tak jak codziennie mam olbrzymie problemy z dobudzeniem śpiącej królewny, tak dziś wstała z łóżka po kilku sekundach. To wycieczka pożegnalna, za kilka tygodni wszyscy rozejdą się w stronę swoich gimnazjów. Gdybyście zobaczyli jej walizkę, nie uwierzylibyście, że wyjeżdża tylko na trzy dni.

Dzisiejszy wpis będzie nietypowy. Nie dość, że monolog, to jeszcze w formie filmu, który sama nakręciłam. Chciałam pokazać Wam, za co lubię muzykę. Nagle do akcji włączyła się młodsza córka. To było nieplanowane, zresztą sami przekonajcie się 🙂

Jak widzicie: wyremontowałam i przemeblowałam moje nishkanie. Przede wszystkim wyburzyłam ściany. Poprzednia kompozycja była niewygodna: nie mieściłam się w pokojach. Kilkadziesiąt małych okienek na pierwszy rzut oka wyglądało ładnie ale trudno było złapać w nich powietrze, nie mówiąc już o tym jak ciężko było je myć!

 

Gdy człowiek przebudowuje i remontuje, a następnie wprowadza się do nowego domu, często zostawia kupno wielu sprzętów lub mebli na później. U nas jednym z takich przedmiotów był piekarnik. W związku z tym, że od lat potrafię piec tylko jedno ciasto, a pizza nigdy mi nie wychodziła, nie dramatyzowałam z powodu jego braku. Ba, w pewnym momencie nawet zapomniałam, że coś takiego istnieje.

Zanim złożę deklarację, muszę nakreślić w kilku punktach jak wygląda moje życie. W związku z tym, że od kilku miesięcy pracuję jako tak zwana „wolna strzelczyni”, moje biuro jest mobilne i jest tam gdzie ja i mój komputer.

Odwiedziła nas znajoma, która wybiera się wkrótce na rozmowę kwalifikacyjną. Kilkakrotnie w czasie jej wizyty padło hasło „list […]