Siostra przybiega ze skargą na 3-letniego brata:
– Mamo, a on mi rozwalił budowlę z klocków, którą tak długo budowałam!
– Iwo, czy specjalnie zepsułeś siostrze zabawę? – pyta oburzona mama.
– (z dumą w głosie) – Tak!
Category Archive: Być sobą
Starsza córka przygotowuje się do uroczystości zakończenia roku szkolnego, podczas którego jej klasa wystawia przedstawienie. Prosi mnie, żebym sprawdziła, czy poprawnie recytuje swoje kwestie. W pewnym momencie dochodzi do fragmentu, w którym pada słowo „frekwencja”. Przeszywa mnie wzrokiem i chcąc sprawdzić stan mojego słownictwa, czujnie pyta:
– Mamo, a czy ty wiesz co oznacza słowo FREKWENCJA?
Tymczasem młodsza córka, najwyraźniej zazdrosna, prosi mnie, bym zagrała z nią w grę planszową.
Weekend spędziliśmy nad jeziorem. Okazało się, że podczas naszej nieobecności odwiedzili nas znajomi ale zamiast pocałować nas, pocałowali jedynie klamkę… Wyobraziłam sobie co by było, gdybyśmy nigdzie nie wyjeżdżali i pozostali w domu. Zakochana w Julianie i Antonim, zainspirowana Tuwimem i Słonimskim, którzy udzielali porad na tego typu trudne sytuacje, stworzyłam swoją wersję porady i czym prędzej dzielę się nią z Wami!
Jestem zła. Zniknęła moja piaskownica. Poszłam rano do parku, a tam: nie ma mojej piaskownicy. Nie ma łopatki, wiaderka, foremek, nawet piasku nie ma i drewnianych ławek! Tylko tabliczka: „Przekroczono limit piasku. Wróć później.” WTF? Wracam później, nadal nic, tylko ta wstrętna tabliczka. Idę do administratora placu zabaw i pytam:
– Panie, co jest grane? Tak bez uprzedzenia zabierać dzieciom piaskownicę? Może ktoś się tu umówił, miał plany? Może jakaś mama obiecała córce, że po śniadaniu pójdą robić baby?
Pytam, a on udaje, że mnie nie słyszy. Po godzinie znów podchodzę i zagaduję go. Cisza, nawet nie spojrzał. Może jestem niewidzialna? Zawsze miło nam się rozmawiało, dlaczego teraz mnie lekceważy?
Nauczycielka matematyki zadała uczniom pracę domową: przeprowadź badanie opinii na dowolny temat, wyniki przedstaw na wykresie. Zwykle córka nie prosi nas o pomoc przy pracach domowych, tym razem jednak miała dylemat.
— Mamo, sama nie wiem, jak myślisz co mogę zbadać?
Dobrze, że akurat byłam czymś zajęta i nic jej nie zasugerowałam bo zaraz zaczęłabym wymyślać jakieś skomplikowane badania zahaczające o szósty stopień abstrakcji, raczej nie dla 12,5-latki. Poszła więc po radę do taty. Ten powiedział jedno słowo. Jakie: dowiecie się za chwilę. Jedno słowo, nic więcej, bo przecież nie chodzi o to, żeby za dziecko wykonać pracę domową, wystarczy je naprowadzić, natchnąć. Oczy jej się zaświeciły i przeszła do działania. Chwyciła za telefon i po kolei pytała:
— Babciu? Możesz teraz rozmawiać? Przeprowadzam badania i chciałabym zadać ci jedno pytanie. Ale proszę: dobrze się zastanów, zanim odpowiesz.
— Dziadku? Jesteś zajęty? A kiedy będziesz wolny? Mam bardzo ważne pytanie.
Młodsza córka, tuż po tym jak ją wczoraj odebrałam ze szkoły, krzyknęła podekscytowana: – Mamo nie, uwierzysz! Pani […]
Kilka dni temu na youtubie pojawił się film, w którym 5-letni brazylijski chłopiec, dowiedziawszy się, że ośmiornica, którą mama położyła mu na talerzu kiedyś żyła (a nie jest sztuczna jak mniemał), odmawia jej zjedzenia. Wymienia po kolei różne zwierzęta i oświadcza, że nie chce iść jeść bo zbyt je lubi.
Część osób sugeruje, że film jest wyreżyserowany. Nie sądzę żeby tak było, moim zdaniem jest spontaniczny i z życia wzięty i mama nie miała pojęcia jak rozmowa rozwinie się, ot: filmowała jedzącego malucha. Zresztą, nie ma żadnego znaczenia, czy Luiz Antonio jest aktorem czy nie.
Faktem jest, że istnieją dzieci, które odczuwają w stosunku do zwierząt tego rodzaju wrażliwość i empatię, która nie pozwala im ich jeść. Współodczuwanie ze zwierzęciem jest tak silne, a wyobraźnia tak bujna, że świadomość że miałoby się je zjeść bardzo ciąży. Ja też byłam takim dzieckiem. Jednak moich czasach nie było youtuba, mama nie kręciła filmów „małej nishki jedzącej obiadek” i nadal kładła mi na talerz gołąbki, a ja mimo że czułam, że nie chcę jeść kogoś, kto codziennie przylatuje na mój parapet, posłusznie go pochłaniałam…
Sięgnęłam dziś do swojego kajetu, w którym od lat spisuję różne powiedzonka córek i wydobyłam dziś te związane z pocałunkiem, wszak dziś jego dzień. Jeden z nich już znacie, ciekawostką jest, że kilka osób trafiło nań po wpisaniu w google hasła „całowałam się z synem”.. Ups.
*
Szykujemy się na urodziny do ulubionego kolegi z przedszkola. Dziecko intensywnie nad czymś główkuje.
— Nad czym tak myślisz?
— Na prezentem.
— Masz już przecież prezent, przed chwilą zapakowałyśmy.
— Taaaaak. Ale tak sobie pomyślałam, że takim dodatkiem do prezentu mógłby być na przykład pocałunek, prawda?
Młodsza córka dość często przejęzycza się. Mnie to bawi i rozczula, natomiast druga córkę, strażniczkę poprawnej mowy, oburza […]
Dziś Dzień Dobrej Oceny dlatego zdecydowałam się opublikować ten rodzinny dialog, który wydarzył się kilka dni temu i […]
Gdy odebrałam młodszą córkę ze szkoły, zaskoczyło mnie, dlaczego trzyma w ręku reklamówkę pełną jabłek. — Rozdawali na […]
Dziś moja starsza córka startowała w miejskich zawodach lekkoatletycznych w biegu na 600 metrów. Poprosiła mnie, żebym kibicowała jej podczas zawodów. Miała do mnie zatelefonować gdy będzie znała godzinę swojego startu.
— Mamo, biegnę o 12.05, więc bądź kwadrans przed 12-tą. Kieruj się na trybuny, tylko nie idź prosto przez stadion bo wiesz, tam będą startować w swoich dyscyplinach różni uczestnicy i możesz im przeszkodzić…
